ania1551
17.11.06, 12:43
Od niedawna zaczęliśmy z mężem chodzić do szkoły rodzenia, głównie z mojej
inicjatywy, bo on uważał ze wszystko i tak wiadomo. Od początku chcieliśmy
rodzic razem, a ponieważ kiedy ja próbowałam cos mu podczytywać o porodzie
itp. Żeby się orientował jak to mniej więcej wygląda, on się frustrował a
potem mówił ze już za dużo się nasłuchał. Postanowiłam wiec ze przestane
cokolwiek na ten temat mówić a wszystkiego dowie się na szkole, będzie
cieszyć się ze to nie ja mu o tym mowie, i nie będzie się czuł głupio no bo w
grupie też są inni mężczyźni którzy słuchają. Wydawało mi się ze jest
wszystko ok. aż do wczoraj kiedy powiedział że jak tak się nasłuchał to on
już w ogóle nie ma ochoty na sex. Strasznie się zdołowałam i poczułam winna
no i zastanawiam się czy on jest mogole gotowy by uczestniczyć w porodzie.
On uważa że chce być przy nas bo wie że tak będzie mi łatwiej (i ma racje bo
ja czuje się przy nim bardzo bezpiecznie). Ale podłamuje mnie trochę ta jego
postawa. Rozumiem że takie informacje nie nastrajają go do pieszczot (mnie
też nie) ale czuję się tak jakby miał do mnie żal że go zmusiłam żeby tego
wszystkiego słuchał (powiedział jeszcze że gdyby on był ginekologiem to chyba
po miesiącu zostałby gejem, więc chyba trudno mu w tym sprawach złapać jakiś
dystans)
Napiszcie jak reagowali wasi partnerzy, czy niektórzy tez byli tacy
sfrustrowani po opowieściach o porodzie, nacinaniu itd. Czy im to przeszło?
Mi jest trochę przykro no bo w sumie to głównie ja będę cierpieć więc
powinien mnie chyba wesprzeć a nie wściekać że go to frustruje

Dodam tylko
że to naprawdę w porządku kochany facet ... tylko mi tak jakoś przykro…

((