Plamienie we wczesnej ciąży

IP: *.* 13.01.02, 19:16
Wczoraj zauważyłam, że mam plamienie. :( Jestem na początku 5 tygodnia. Ile trwają takie plamienia bo ja mam już drugi dzień. Są one niewielkie ale mnie niepokoją. Pozdrawiam.Doti
    • Gość edziecko: guest Re: Plamienie we wczesnej ciąży IP: *.* 13.01.02, 19:48
      smigaj do lekarza. pewnie to nic takiego, ale takie plamienie koniecznie trzeba sprawdzic
    • Gość edziecko: 020502 Re: Plamienie we wczesnej ciąży IP: *.* 13.01.02, 22:24
      KONIECZNIE biegnij (może nie dosłownie) do lekarza, może to być coś błahego jak zwykły niedobór progesteronu (ja tak miałam tez w 5 tygodniu - minęło po 4 dniach brania leków, ale tablety łykałam do końca 3 miesiąca), ale niestety takie plamienie nigdy w ciąży nie jest dobrym zjawiskiem. Im szybciej pójdziesz do lekarza tym lepiej. NIE ZWLEKAJ !!!Na pewno wszystko będzie dobrze, ale trzeba to sprawdzić.Trzymam kciuki !
      • Gość edziecko: guest Re: Plamienie we wczesnej ciąży IP: *.* 14.01.02, 10:56
        Doti, natychmiast do szpitala położniczego - jeśli taki jest!Ja dostałam plamienia rano i zlekceważyłam, ba załatwiałam zakupy, sprzątałam miezkanie , bo poza tym plamieniem czułam się normalnie. Myślałam , że to jakieś zabrudzenie bielizny, w ogóle nie skojażyłam o co chodzi, a późnym wieczorem zaczęło się krwawienie. Następnego dnia było po ciąży. Tyle z tego się nauczyłam, że nie wolno lekceważyć żadnego, najmniejszego plamienia na początku ciąży. Jeśli zareaguje się natychmiast - nie chodzi, w ogóle rusza się jak najmniej, łyknie rutinoscorbin (2 tabletki), i zgłosi do lekarza to po kilku dniach wszystko wraca do normy. Oby dobrze się skończyło.
    • Gość edziecko: erato Re: Plamienie we wczesnej ciąży IP: *.* 21.01.02, 15:53
      Droga Doti...Jestem po dwóch poronieniach, z których każde zaczynało się niewinnym, niewielkim plamieniem... Pierwsze nastąpiło na przełomie 7/8 tygodnia ciąży. Pojechałam wtedy na ostry dyżur na Karową, młodziutka p. doktor powiedziała, że to nic takiego i mam poleżeć w domu... Następnego dnia z konkretnym już krwawieniem wylądowałam ponownie na Karowej, gdzie lekarz dyżurujący opieprzył mnie na czym ziemia stoi, że nie leżę, zabrał poprzedni wypis i wysłał na Solec, bo na Karowej nie było miejsc... Na Solcu poronienie się dokonało... (Chwała tamtejszym lekarzom, a zwłaszcza jednemu - bo był moim szczęściem w nieszczęściu).Drugie poronienie nastąpiło w 6-stym tyg. ciąży i miało mniej obrazowy przebieg, ponieważ obyło się bez łyżeczkowania i hospitalizacji. Jak to się mówi "samo poszło". Również zaczynało się plamieniem, ale tu już reagowałam błyskawicznie. Nic niestety nie dało się zdziałać... :(((Obecnie jestem w 21-ym tyg. ciąży i plamienia (chwała Bogu najwyższemu i opiece wyżej wspomnianego lekarza) nie zdarzyły mi się.Wniosek z tego taki, że KAŻDE plamienie NATYCHMIAST trzeba sprawdzić. W żadnym z moich poronień na początku nic nie bolało... Dopiero później... Idź jak najszybciej do lekarza!!!Powiem Ci od siebie tylko tyle, że jeśli ciąża jest "nie taka" i organizm postanowi ją wyeliminować... to nieodwracalne i nic się na to nie poradzi. Ale jeśli to np. niedobór progesteronu, tudzież krwawiąca nadżerka... Masz szansę i tego SERDECZNIE CI ŻYCZĘ!!! Takie dyskwalifikujące poronienia zdarzają się najczęściej do 12 tygodnia ciąży. Potem możesz już ufniej patrzeć w przyszłość.Justyna i 21-tygodniowy Brzunio :)
Pełna wersja