mibre
20.11.06, 10:26
rozmawiałam z koleżanką, i jakoś narzekałam,że nie zdąże dojść do siebie na
święta i ona doradzała mi umówić sie z połozną na wywołanie porodu po 38 tyg.
Opwiadała,że tak było w jej przypadku-położna przebiła pęchcerz, wymasowała
szyjkę,podała oksytocynę i urodziła w ciągu 4 godz.
Ja tak nie zrobię, boje się że to ingerencja w naturę,która może skończyć sie
cesarką, boję się też ,ze tygodnie ciązy mogą być przesunięte i nie będzie
umiał sam oddychać.
Jak wspominam pierwszy poród był w 37 tyg,ale miałam krwawe upławy, choć
wyglądał to tak samo, przebicie pęchcerza, masaże szyjki,oksytocyna i szybki
poród.
Ciekawa jestem waszych opienii-czy to rutyna ,że się tak robi?czy przesadzam?