Poród Gusiaka, czyli odpowiedzi na dawne pytania - Klinika Św. Rodzin w poznaniu, cesarskie cięcie,

IP: *.* 14.05.02, 15:09
HejPo ponad pięciu tygodniach od porodu dopiero zaczynam mieć chwile dla siebie - i to niedługie.Koniecznie chciałąm napisać, bo gdy byłam jeszcze w ciąży dziewczyny zadawały dużo pytań, a ja obiecywałam, że odpowiem. Więc po pierwsze szpital - polecam z całego serca Klinikę Św. Rodziny w Poznaniu. Może szpitalik nie jest piękny czy nowoczesny (jak ten na Polnej), ale położne są najcudowniejszymi osobami na jakie mogłam trafić. Bywają oschłe, ale tylko wtedy, gdy marudną panią muszą do czegoś nakłonić. Ale ani razu ni odmówiono mi pomocy. Dzięki siostrom położnictwa jakoś przetrwałam naprawdę bardzo trudne 10 dni w szpitalu.Cesarskie cięcie - kto może niech sobie daruje. Po pierwsze rana boli jeszcze czasem teraz, a minęło już ponad 5 tygodni. Po drugie kobiety po naturalnym porodzie miały kontakt z dzieckiem zaraz po urodzeniu malucha, mogły je nakarmić, 2 godziny po porodzie szły pod prysznic, a trzy dni później - do domu. Ja zaraz po porodzie usłyszałam krzyk synka, pokazano mi go, ale nawet nie mogłam go przytulić (zrobił to ojciec dziecka - na szczęście) i zapamiętałam tylko dwie małe sine stópki. O karmieniu nie było mowy - pierwszy raz zobaczyłam dziecko z bliska 14 godzin po porodzie. Na szczęście maluszek jest dzielny i z karmieniem nie było żadnych problemów. Tylko ja cały czas jeszcze czuję się nie w pełni kobietą, bo nie urodziłam naturalnie. Bardzo się na to nastawiałam (szkoła rodzenia, masaże krocza, metody zmniejszania bólu) i kiedy rano odeszły mi ody, ucieszyłam się, że teraz pójdzie już szybko. Ale spędziliśmy z mężem prawie 15 godzin na porodówce, z czego większość czasu przeleżałam podpięta pod kroplówkę i KTG, bo nie było rozwarcia nawet na cm i około 21, gdy mnie skórcze już bardzo bolały, a maleństwu spadło tętno, zdecydowano, że nie będę miałą szansy urodzić naturalnie. Malec był trzy razy owinięty pępowiną, więc i tak by nie miał szans na to, by się urodzić bez szwanku - ten kawałek pępowiny, który został, był zbyt krótki, by się mały mógł wydostać.Więc po wszystkim czułam tylko okropny ból, rozczarowanie i niechęć do samej siebie, że zawiodłam siebie, męża, który chciał być przy mnie do końca, a nie mógł (na szczęście był cały czas blisko - gdyby nie ona, w ogóle bym się załamała) i że w ogóle marna ze mnie kobitka, skoro nie mogła urodzodzić dziecka.Teraz jest już lepiej, choć jak patrzę na bliznę (wg położnej bardzo ładna, nieduża i pięknie zszyta) i wałek skóry wiszący nad nią (cały brzuch już zniknął tylko ten jeden wałeK!)i pomyślę, że nie wiem, jak to jest gdy Maluch przeciska się przez drogi rodne na świat, to robi mi się smutno.Jeśli możecie - naprawdę radzę rodzić naturalnie.Co do dziecka - wszędzie piszą, że po kilku dniach będę już rozróżniałą z jakiego powodu Kacper płacze. Chyba jestem wyrodną matką, bo po 5 tygodniach nadal nie wiem, o co mu chodzi. Nie ma też stałych pór jedzenia - są dni, że wisi na mnie bez przerwy, a czasem je co dwie godziny. Dziś miałam cudowną noc - mały przespał ciurkiem 6 godzin!!!! Wcześniej się to nie zdarzało. W ogóle jest coraz lepiej, choć nie byłam szczęśliwą mamą na samym początku. Cesarka, obrzydzenie na własny widok, choroba maluszka (miał niedodmę płuc), szpital - wszystko to sprawiało, że były chwile, gdy naprawde nie chciałąm być mamą. Nie potrafiłam sobie dać rady z własnymi emocjami, z jego emocjami i z rodziną. Bo myślałąm, że taki maluszek scali rodzinę, a on ją podzielił. Bo teraz jest tak, że jedni dziadkowie wyliczają drugim, że ten to miał małego na rękach dwa razy, a tamtn wcale, a ten prowadził wózek, a tamten nie, że u tych dziadków byliśmy, a u tamtych nie... I tabun podarków, których wcale byśmy nie chcieli. Mamy na przykład trzy butelki, choć karmię piersią i mały smoczka nie toleruje, mamy trzy takie same niemal komplety nimowlęce, któe mi się po prostu nie podobają. Warto więc uzgodnić z rodziną co potrzebujecie. Jestem zadowolona na przykład z tego, że powiedziałam wszystkim by zamiast kwiatów kupowali pieluszki - mamy zapas pieluch jednorazowych na dwa lub nawet trzy miesiące (na szczęście znajomi pomyśleli i kupili pieluszki w różnych rozmiarach - od newborn do 9 kilo ;-) ). Myślę, że to dobry pomysł, zanim rodzice staną na nogi, choć to mają z głowy.Rozpisałam się strasznie, ale tyle leży mi na sercu, że chyba i tak nie wszystkie żale wylałam. Jeszcze tylko jedno - Bebecar Raider - obiecałam napisać czy jestem zadowolona. Plusy: - wielkie koła - chyba jedne z większych przy wózkach - faktycznie pokonują niektóre (!) schody i sprawiają, że wózek pcha się łatwo i wygodnie- zawieszenie - wózek, choć nie jest na paskach, jest miękki i bez większych tragedii pokonuje dziury w naszych drogach i leśne ścieżki- skrętne koła - nie wiem, jak bym inaczej wymanewrowała w windzie, klattce schodowej, banki i ciasnych sklepikach - są po prostu rewelacyjnym wynalazkiem- duży kosz na zakupy - zawsze mam wolne ręce!- modułowość - mam nosidło- śpiworek (zamiast gondoli) i fotelik, co sprawia, że przewożenie małego jest bardzo wygodneMinusy:- już po 5 tygodniach koła piszczą- nie mogę jechać patrząc dziecku w twarz, co przy takim maleństwie jednak jest pewnym dyskomfortem- wcale się tak lekko nie składa i rozkłada - jednak trzeba się trochę napiąć- jest ciężki, co mi nie przeszkadza, ale ja mam windę.- nie mieści się z kołami do bagażnika Clio (choć mąż ma już taką wprawę, że koła zdejmuje w kilka sekund)- trzeba bardzo uważać, czy dokłądnie został zablokowany podnóżek, bo inaczej wysiadając z autobusu można zgubić śpiworek lub gondolkę z dzieckiem (co mi się prawie udało - przeraziłam się wtedy strasznie!!!)To tyle, bo nikt mnie nie przeczyta :-(Trzymajcie się przyszłe mamy ze swoimi brzusiam. Oby deprecha i cesarskie cięcia Was omijały z daleka. I żeby Wasze pociechy były tak całuśne, rozkoszne i w ogóle, jak mój Kacperek.Buziaki :hello:Gusiak
    • Gość edziecko: agulak Re: Poród Gusiaka, czyli odpowiedzi na dawne pytania - Klinika Św. Rodzin w poznaniu, cesarskie cięc IP: *.* 14.05.02, 16:16
      GŁOWA DO GÓRY !!! :hap:Najgorsze już za tobą, masz przy sobie cudownego dzieciaczka i napewno wspaniałego męża (czytałam jego wersję porodu i się popłakałam ze wzruszenia). Deprecha nie może trwać wiecznie, wałek na brzuchu też. A myślisz że twój Maluch wie o co ci chodzi jak masz taką zbolałą minkę.Za następne pięć tygodni będziesz się śmiała z obecnych problemów. Przede mną dopiero cesarka (prawdopodonie dzidziuś się juz nie odwróci dupcią do góry), która ma być na dwa tygodnie przed terminem porodu, a my mieszkamy w wynajętym mieszkanku bo bank nie chce nam dać kredytu na zakup nowego, choć podpisaliśmy już przedwstępną umowę i daliśmy zadatek, który może przepaść. A nawet jak dostaniemy kredyt to krucho z kasą a nie mamy mebli, jedynie "dzidek" ma łóżeczko, wannę, komodę i wózek ,za który też jeszcze nie zapłaciliśmy. No i na obdarowywanie ze strony rodzinki też raczej nie liczymy. Ale napewno wszystko jakoś się ułoży :sarcastic:Pozdrawiam cię i twoją całą rodzinkę. Życzę wam wszystkiego dobrego.Aga i "dzidek"
      • Gość edziecko: 856 Re: Poród Gusiaka, czyli odpowiedzi na dawne pytania - Klinika Św. Rodzin w poznaniu, cesarskie cięc IP: *.* 15.05.02, 12:29
        Kurcze a ja myślałam ze jestem sama z moimi problemami.1. Po pierwszym porodzie kleszczowym czułam się okropnie bo nie sprawdziłam się jako przysłowiowa matka Polka rodząca dzielnie, naturalnie i z usmiechem :) na ustach. Do dziś mam wątpliwości czy to moja wina, że nie dało się malucha wyprzeć czy faktycznie tak sie obrócił główką, ze nie chciał wyjść.2. Za trzy tygodnie mam termin nastepnego porodu. Jadę na fenoterolu do soboty a potem niech się dzieje wola nieba...jak kacyk zaczyna powracać zaduma nad poprzednim porodem.3. Podobnie jak moja poprzedniczka tkwimy w wynajętym mieszkaniu, bank odmawia kredytu mimo dobrej zdolności kredytowej (główny powód moja ciąża i w tymże świetle brak wiarygodności jako kredytobiorca - mąż niestety ma umowę na czas określony). Przepadnie nam również zadatek jeśli do końca maja czegoś nie wymyślimy.Czyżby losy jednostek nie były, aż tak odmienne w obecnych czasach.Blanka
    • Gość edziecko: grabofon Re: Poród Gusiaka, czyli odpowiedzi na dawne pytania - Klinika Św. Rodzin w poznaniu, cesarskie cięc IP: *.* 15.05.02, 20:49
      Hej Gusiak, doskonale Cię rozumiem. Trzy lata temu też bardzo chciałam urodzić naturalnie, ale nie wyszło. Kubie zaczęło spadać tętno i w trybie alarmowym przewieziono mnie na salę operacyjną, zrobiono cesarkę pod narkozą. Małego zobaczyłam dopiero po 3 godzinach. Długo nie mogłam się otrząsnąć z tego, że nie dałam rady urodzić. Zupełnie nie byłam przygotowana na cesarkę. To takie dziwne- masz duży brzuch, w srodku małą istotkę a potem się budzisz i nie ma brzucha i nie ma dzidziusia, bo go gdzieś zabrali.W tej ciąży postanowiłam, ze urodzę naturalnie i tym razem to zrobiłam. Od ponad 4 tygodni jest z nami Maja, którą rodziłam 7 godzin, na końcu ze znieczuleniem z.o. i jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa.Ważne, ze dla Was wszystko dobrze się skończyło!!!Życzę wielu przespanych nocy i niech Kacperek zdrowo rośnie.Pozdrawiam serdecznie, Niewyspana Becia :sleep:
      • Gość edziecko: AnetaLelonek Re: Poród Gusiaka, czyli odpowiedzi na dawne pytania - Klinika Św. Rodzin w poznaniu, cesarskie cięc IP: *.* 15.05.02, 22:18
        Hej doskonale Cie rozumiem ja miałam cc 14 m-cy temu z powodu ułożenia pośladkowego synka KACPERKA(hihi). Tak bardzo nastawiłam się na poród naturalny że nie mogłam uwierzyć ze będe mieć cc, już na sali operacyjnej wyłąm dlatego ze niedoznam bólu jaki towarzyszy przy porodzie. Również nie ominęła mnie depresja poporodowa, winiłąm siebie ze nie jesten 100% matką, ale uwierz mi to minie- dzis strasznie sie cieszę ze synek przyszedł na świat w wyniku cc, bo przeciez tak naprawdę nie jest wazne czy sie rodzi naturalnie, czy karmi dziecko, czy wie co w danej chwili mu dolega ważne jest to że sie dziecko KOCHA!!!!.Obecnie synek ma 14 m-cy a ja znowu jestem w ciaży w 23 tyg i nie mysle o porodzie- co bedzie to bedzie, wazne zeby dziecko było zdrowe, a ja przecież nie będę go mniej Kochać( choc początki bywaja trudne)papap
        • Gość edziecko: Gusiak Nie przypuszczałam, że tak wiele z Was miało podobne odczucia IP: *.* 16.05.02, 09:00
          Dzięki za wsparcie. Dobrze nie pisałam zaraz po porodzie, bo wtedy zabrzmiałoby to jeszcze tragiczniej. Ale wtedy tylko karmiłam i płakałam - na zmianę ;-)Teraz już jeste lepiej, choć nadal nie umiem powiedzieć o tym co się zdarzyło - urodziłam synka. Go ze mnie wyciągnęli, a ja dokładnie czułam, jak bardzo Maluch chciał siedzieć w brzuszku. Myślę, że gdyby nie bliskie osoby (szczególnie mąż i mama), miałabym poważne kłopoty ze sobą. Ale teraz jest OK. I bardzo kocham synka. Gdy tata bierze go po południu na spacer, bym mogła coś zrobić dla siebie, to już po 15 minutkach brakuje mi dziecka. Teraz śpi jak aniołek i przeszła mi cła złość, że od 5 rano bez przerwy chciał jeść... Bywa ;-)A kredytmi się Baby nie przejmujcie. Pieniądze rzecz nabyta, raz są, raz ich nie ma. My włąśnie spłacamy kolosalny kredyt - tak wielki, że nie stać nas na wprowadzenie się do kupionego mieszkani, więc mieszkamy z naszym synkiem razem z jego ciocią - mamy 38 metrów, z czego pokój naszej trójki - 16. Ale jesteśmy razem, zdrowi, szczęśliwi. Reszta zawsze się jakoś ułoży, tylko trzeba myśleć pozytywnie, a tego mi zabrakło w czasie cesarki.No i wkurzam się, gdy czytam wątki typu "cc na życzenie" - jak można chcieć zafundować sobie tyle bólu "po"? No ale - różnie bywa.Dzięki za wsparcie, trzymajcie się i nie dajcie. Buziaki dla Was i Waszych pociech.:hello:Gusiak
Pełna wersja