Gość edziecko: Zilka
IP: *.*
28.06.02, 08:09
Dziewczyny chcę się podzielić pewną refleksją po wczorajszej rozmowie z moim lekarzem. Na podstawie obserwacji i opowieści różnych emam i nie tylko "e" zauważyłam, że ostatnio bardzo mało dzieci rodzi się 100% zdrowych. A to jakaś infekcja, a to zaraz zapalenie płuc, a to coś tam. Niby nic poważnego ale zaraz antybiotyk i dłuższe siedzenie w szpitalu. Chciałam, żeby mi to jakoś wytłumaczył jak to jest. I jednym z jego wyjaśnień były różne bakterie, które kobiety mają w pochwie a ginekolodzy prowadzący ciążę nie zlecaja wykonania posiewu z pochwy przed porodem i dziecko to wszystko "łapie" w trakcie porodu. Opowiadał mi, ze ostatnio na jakiś semianarium dyskutowali, że kiedyś to każda część ciała miała swoje bakterie - nogi swoje, pochwa swoje a zapalenie płuc swoje. A teraz z racji znikania wszelkich barier w seksie wszystkie bakterie znajdują wszędzie, powoli robi się to jakiś większy medyczny problem. I tak to kobieta może mieć w pochwie jakieś świństwo a dziecko ma potem zapalenie płuc. Jesteście duże, więc nie muszę wykładać jak te bakterie się znalazły w pochwie ale może warto robić te badania nawet jeśli lekarze tego nie zlecają?Ciekawa jestem co Wy, Wasze doświadczenie i Wasi lekarze na to?