Gość edziecko: dyziak
IP: *.*
21.11.02, 23:57
Dziewczyny,muszę to wyrzucić z siebie - jestem oburzona do n-tej potęgi. Dzisiaj byłam na prywatnej wizycie u mojego ginekologa. Do tej pory byłam z niego zadowolona, ale dzisiaj........... Miałam wyniki badań - to, że są dobre mogłam stwierdzić sama (wszak są podane normy), zrobił mi USG - takie "na szybko, na stojąco (tzn. on stał, ja leżałam), bez pomiarów mojej Fasolki (to już 26,5 tyg), owszem, zbadał tętno serduszka. Powiedział - wszystko o.k., całość dbała może trzy minuty. Mnie zmierzył jeszcze ciśnienie i....... TO WSZYSTKO!!!!!!!!. Byliśmy tam może z dziesięć minut! Uznał, że tyję baaardzo książkowo (to wiem!), zamienił kilka słów i.....wziął za to PLN 150,00! Fakt - zawsze tak brał, ale po każdej wizycie u niego coś wiedziałam, coś konkretnego! Może teraz moje hormony, może nadwrazliwość, ale czy ja naprawdę za dziesięciominutową wizytę, podczas której lekarz stwierdza, że płód zyje, rusza się 9to czuję!) mam płacić tyle?! Gdybym miała pieniądze, to kit! Ale od jakiegoś czasu liczymy każdą złotówkę, zbieram jak idiotka i co słyszę?! Nie wiem, czy dziecko dobrze rośnie (jest o.k. - to żadne stwierdzenie!), czy ma wszystko "na miejscu", itd. Powiedzcie, może ja przesadzam?! I proszę, może macie namiary na jakiegoś lekarza (Warszawa), który poświęci mi nieco więcej czasu i powie coś konkretnego. Co z dr Roszkowskim?! Nie chciałabym teraz zmieniać lekarza, ale po dzisiejszej wizycie..........? Jestem wściekła!dyziak