Po odejściu wód płodowych...

12.12.06, 12:14
Jak długo po odejściu wód płodowych trwa poród?? Chodzi mi o przybliżony
czas. Zdecydowałam się bowiem na poród w innym mieście (ok godzina drogi) i
nie wiem czy w przypadku odejścia wód w domu nie będzie to stanowiło
jakiegokolwiek zagrożenia dla dziecka. Z góry dziękuję za odpowiedzi
    • aga55jaga Re: Po odejściu wód płodowych... 12.12.06, 12:42
      jak to przy porodzie - nie ma sztywnych reguł. Mi odeszły wody i w ogóle akcja
      porodowa się nie zaczęła. Trzeba było wspomagać oksytocyną.

      Jeśli odejdą wody, pakuj się po prostu w auto i jedźcie. Godzina po odejściu wód
      nie stanowi dla dziecka zagrożenia. Ale dobrze jest dojechać jak najszybciej do
      szpitala i być monitorowaną.
    • asiakal Re: Po odejściu wód płodowych... 12.12.06, 12:43
      Poród niekoniecznie się musi zacząć odejściem wód płodowych. U mnie zaczął się
      skurczami a wody mi odeszły po 6 godzinach od przyjazdu do szpitala i za 2
      godziny urodziłam. To Twoja decyzja ale ja bym się bardzo bała wiedząc że do
      szpitala mam godzinę drogi!
      • kasiak37 Re: Po odejściu wód płodowych... 12.12.06, 12:51
        jezeli odejda Ci wody a glowka dziecka nie bedzie przyparta do wchodu grozi
        wypadniecie pepowiny.W zasadzie w takiej sytuacji zalecana jest podroz do
        szpitala karetka w pozycji lezacej.A co do czasu po odejsciu wod jest
        roznie.Czasem bardzo szybko rozwija sie akcja a czasem nie...
        • piedor Re: Po odejściu wód płodowych... 12.12.06, 14:02

          U mnie skurcze wyczuwalne zaczely sie ok.4 rano juz byly co 5 min , wody
          odeszly o 6.00 i skurcze zaczely sie bardzo silne co 3 min i tez jechalam w
          korkach warszawskich dojechalam do szpitala o 9.30!!!! a mam 40 min jak jest
          normalnie i urodzilam o 10,45 wiec nie ma reguly. U kazdej jest inaczej.
          • szyma13 Re: Po odejściu wód płodowych... 12.12.06, 14:21
            O to chodzi nie ma reguły.
            Ja skurcze dostałam o 4 rano a o 20.45 urodziłam przez cesrkę bo nie było
            postępów /rozwacie, wody/ no oczywicie poza bulami gdy myślałam że umrę.

            A znajomej odeszły wody, zdążyła się spakować i na nogach, spacerkiem poszła do
            szpitala i jeszcze jakiś czas musiała odczekać aż poród się rozwinie.
            Także moe byc to nawet kilka godzin.

            Ale każdy jest inny. Także jak się zacznie to Ty sama musisz zdecydować czy
            wytrymasz czy nie. To Ty musisz słuchać swojego organizmu
            • elivo Re: Po odejściu wód płodowych... 12.12.06, 16:12
              mi wody odeszly o 03:10 w nocy a urodziłam o 08:35
    • monia.80 Re: Po odejściu wód płodowych... 12.12.06, 17:43
      jak odejdą wody załóż czystą podpaskę i jedź do szpitala jak najszybciej mi
      wody zaczęły się sączyć w domu w szpitalu podano mi antybiotyk aby nie doszło
      do zakarzenia dzidzi a jeśli chodzi o czas porodu od odejścia wód to u każdej
      kobiety jest inny
      • arka1111 Re: Po odejściu wód płodowych... 12.12.06, 17:54
        szczerze mowiac to po odejsciu wod radze jechac do najblizszego szpitala.Moja
        bratowa rodzila niespełana 50 minut, a tez miala jechac do szpitala oddalonego o
        100km-na sczescie mąż nie wytrzymal napiecia. Gdyby sie zdecydowali na podroz
        urodzilaby na autostradzie!!! Jezeli chcesz rodzić w innym miescie to poprostu
        zdaj sie na los i jesli dzidzia wytrzyma do konca to sama jakies 2 dni przed
        terminem zglos sie do szpitala, a jak nie to jedz do najblizszego
        • agaa5 Re: Po odejściu wód płodowych... 12.12.06, 19:44
          Na to nie ma reguły. Moga nastąpić skurcze lub nie. U mnie po odejściu wód nic
          się nie działo, więc wywoływali poród oxytocyną po 15h.
          Pozdrawiam Aga
    • steffan Re: Po odejściu wód płodowych... 12.12.06, 19:54
      nie ma reguły, niestety. bezpieczniej jest byc bliżej szpitala. nikt zreszta
      nie mówi, że poród ma się rozpocząć odejściem wód płodowych. u mnie
      wody "ciurkały" dośc powoli, a skurczów nie było, po paru godzinach dostałam
      więc oksytocynę. u mojej przyjaciólki było natomiast bardzo gwałtownie - wody
      chlusnęły jak z wiadra, a ostra akcja zaczęła się już na korytarzu szpitalnymsmile)
    • kasiagarcia Re: Po odejściu wód płodowych... 12.12.06, 20:44
      Jak już dziewczyny napisały bywa różnie i wody wcale nie muszą być pierwsze. U
      mnie zaczeło się odejściem wód o 4:30 a o 8:30 mały był już na świecie. Mimo, że
      rodziłam w szpitalu blisko domu to też dotrałam do niego dopiero po godzinie i
      było ok, więc pewnie da sie też dojechać do innego miasta.
      K.
    • ewcia1980 Re: Po odejściu wód płodowych... 12.12.06, 20:47
      Jak juz pisały dziewczyny nie ma na to reguły.
      U mnie wody zaczeły sączyc sie o 18.30.
      O 20.00 byłam na izbie przyjęć.
      Brak skurczy.
      Lekarz zbadał mnie - brak rozwarcia.
      stwierdzono, ze przez noc napewno nie urodze a o 8.oo podadza mi oksytocyne.
      A tu "saprajs"
      O 22 zaczeły sie skurcze.
      23 - podano oksytocyne
      2.20 urodziła sie moja córka.

      pozdrawiam
      Ewelina
      • aprilkaa Re: Po odejściu wód płodowych... 12.12.06, 20:54
        U mnie było tak:
        Wody odeszły mi o 3.00 rano, skurcze były słabiutkie co 10 minut, wzięłam
        prysznic, dopakowałam torbę, zatankowaliśmy samochód, pojechaliśmy 40 km do
        szpitala (nie chciałam rodzić w moim mieście), o 5.00 rano byłam w szpitalu a
        dopiero o 23.20 urodziłam. Bardzo się bałam, że nie zdążymy dojechać a potem
        śmiałam się, że zdążyłabym dojechać do Zakopanego, a mieszkamy koło Torunia. Ale
        nie ma się co sugerować, bo tu żadne reguły nie żądząwink
    • ankaa13 [...] 13.12.06, 00:16
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja