szpitale kliniczne a studenci w czasie porodu

IP: *.* 30.01.03, 21:26
dziewczyny, wiele z was juz podpytywalam na czacie, ale poprosze jeszcze o podpowiedzi,jak to jest ze szptalami klinicznymi (mysle o starynkiewicza w wawie) i obecnoscią studentów w czasie porodu?czy mozna sobie zastrzec ze nie zycze sobie takiej obecnosci? czy jesli wybieram porod rodzinny (platny) to automatycznie ustrzeze mnie to przed niepoządanymi studentami?czy nie ma na to rady, szpital kliniczny rowna sie obowiazkowa obecnosc studentow?a moze to jest jakos uzaleznione od czasu stażu? bede rodzic w wakacje, moze studenci jadą na wakacje a nie na staz?prosze o pomoc, bo jak na razie sen mi to z powiek spędzasmilepozdrowienia fran
    • Gość edziecko: kas Re: szpitale kliniczne a studenci w czasie porodu IP: *.* 30.01.03, 21:48
      Hej Fran, ja rodziłam w szpitalu miejskim. Przy porodzie obok grona lekarzy był jeden studencina! Zaglądał to tu, to tam i się miotał! Ale powiem szczerze , nie mialo to dla mnie wielkiego znaczenia kto jest na sali, chciałam aby to się jak najszybciej skończyło!!!!! Po wszystkim powiedział mi "Ale pani była dzielna". Chyba był bardzo zakłopotany ta całą sytuacją. Ale cóz na kimś musi się uczyć! Dzisiaj nawet nie pamiętam jak wygladał. Ale może do czegoś się przydałam....i nie bedzie rzeznikiem tak jak co niektórzy lekarze. PozdrawiamKas
    • Gość edziecko: AneczkaG Re: szpitale kliniczne a studenci w czasie porodu IP: *.* 31.01.03, 00:00
      Hej, Fran, ja może coś powiem od tej drugiej strony... Dokładnie rok temu, pod koniec stycznia jakąś rodzącą "uszczęsliwiałam" swoją studencka bytnością. Ale o czym chciałam... Wszystko zależy od studenta, są tacy, ktorzy się przydają i tacy, których lepiej nie spotkac - niezaleznie czy podczas porodu czy na jakimkolwiek oddziale. Raczej na porody rodzinne nie chodzilismy, wysyłano nas do pań, które rodziły same. Czasem udało się coś faktycznie pomóc - wytrzeć pot, podać wodę itp. które normalnie robi ojciec dzieciątka. Myślę, że czasem stała obecnośc życzliwej (!!! właśnie) osoby może sę przydać, szczególnie gdy zna się ona troszkę na różnych tam ktg i takich sprawach. Inna sprawa to poród rodzinny. Nie wiem, jakie zwyczaje sa w szpitalu w którym będziesz rodzić. Ale przy okazji jest szansa, że faktycznie w czasie wakacji nie spotkasz tam żadnego studenta... Aneczka
    • Gość edziecko: Kasia_M Re: szpitale kliniczne a studenci w czasie porodu IP: *.* 31.01.03, 09:35
      ja niestety mam bardzo złe doświadczenia - z Karowej nie Starynkiewicza - ale to taki sam kliniczny charakter szpitalawspominam - FATALNIEstazystka połozna przyjmująca poród na mnie ćwiczyła nacinanie - efekt lepiej nie mówić nie dość że cięła na dwa razy, krzywo to jeszcze wcale nie podczas skurczu i było to cięcie na żywca - koszmar! szycie tego przez następną - uczącą się studentkę , coś okropniejszego niz sam poródchmary studentów któryz pętająsię za profesorami czy lekarzami , mający prawo do powtórnego badania - koszmar dla kobiety - bada cię lekarz, wokół stoi 5 stazystów i leakrz kończąc badanie mówi "prosze kto następny" i tak po kolei pięciu facetów wertuje twoje wnętrze :(ja miałam o tyle szczęścia że poród przebiegał w nocy i stazystów nie było - tylko ta nieszczęsna połozna uczennica plus pielęgniarka wbijająca z 6 razy wenflon też uczennica - a potem zaraz uciekłam ze szpitala z noworodkiemnie wiem co by mnie musiało skłonić do wejścia za bramy klinicznego.....teraz wybrałam Solec - byłam tam widziałam jak i co wygląda i jestem dobrej myślipozdrawiamKasia
      • Gość edziecko: asia.d.d Re: szpitale kliniczne a studenci w czasie porodu IP: *.* 31.01.03, 10:49
        w wakacje możesz spotkać studentów na praktykach (po piątym roku)a w szpitalu klinicznym w Gdańsku jest tak, że studentom nie wolno wchodzić na salę porodów rodzinnych, natomiast ich obecnośc jest obowiązkowa przy pozostałych porodach (na Klinicznej w Gdańsku zdarzają się regularnie tłumy studentów przy porodach- a pacjentkom protestującym mówi się "jest pani w szpitalu klinicznym")w innych szpitalach zdarzają się stażyści
        • Gość edziecko: fran Re: szpitale kliniczne a studenci w czasie porodu IP: *.* 31.01.03, 13:39
          eh dziewczyny kochane jestescie. troszke sie uspokoilam po waszych postach (ale nie do konca). Generalnie rzecz biarac nie mam nic przeciwko studentom ale uwazam porod za tak intymna sprawe dla mnie i meza ze nie zycze sobie obecnosci nikogo poza nami (w ostatecznosci polozna).Nawet nie chcemy wizyt rodziny w szpitalu bo nie i juz. No nic mam nadzieje, ze jakos mi sie wszystko ulozy. KasiaM tez mysle o solcu,ale on bardoz modny ostatniodziekujefran
          • Gość edziecko: Kasia_M Re: szpitale kliniczne a studenci w czasie porodu IP: *.* 02.02.03, 18:19
            Fran nie do końca modny dużo ciężarówek patrzy po rankingach ilości gwiazdek w "rodizć po ludzku" a oni tma nie w czołówcemnie prowadzi dr rak z tego szpitala i idę tam za nim niejakoto co opisałam o swoim porodzie na Karowej to najlepszy argument zeby w renomowanych i znanych klinikach nie rodzićsadna Solcu się rodzi przeciętnie 1-2 dzieciaczków na dobę więc tłoku się nie spodziewamzreszta byłam tam na usg i dokładnie sobie obejrzałam sale i porodówkęna prawdę jest ok
            • Gość edziecko: Monique76 Re: szpitale kliniczne a studenci w czasie porodu IP: *.* 02.02.03, 20:23
              W nocy z piątku na sobotę (31/01-01/02) urodziło się dokładnie dwoje :-)Wiem, bo spędziłam na tam piątkowe popołudnie, noc i prawie cała sobotę - ale na szczęście dzidzia zechciała jeszcze chwilę poczekać z pojawieniem się po tej stronie brzuszka :-)A w sobotę w dzień był ciut większy ruch, bo nawet na zrobienie ktg musiałam trochę czekać - cały czas aparaty były w użyciu na porodówce :-)Pozdr.Monika & Dominika (~25/02/2003)
    • Gość edziecko: wilgaa Re: szpitale kliniczne a studenci w czasie porodu IP: *.* 20.03.03, 12:18
      W wakacje chyba rzeczywiście nie ma studentów, a przynajmniej nie w takiej ilości, jakiś pojedynczy zapaleniec zawsze może się zdarzyć. Stażysta to nie student, tylko lekarz to studiach, przed uzyskaniem samodzielnego prawa wykonywania zawodu. Ja rodziłam w Starynkiewicza w sobotę i studentów nie było :)
    • Gość edziecko: Basia_mama_Patryka Re: szpitale kliniczne a studenci w czasie porodu IP: *.* 22.03.03, 12:54
      Hej Kasiu Rodziłam co prawda na Inflackiej, ale nigdy nie zapomnę chwili, gdy położna która była ze mną od paru ładnych godzin, dała "cynk" obecnym wtedy studentom, że niedługo na porodówce rozpocznie się poród. Fakt faktem że byłam półprzytomna i nie za bardzo wiedziałam co się dookoła mnie dzieje, ale gdy zobaczyłam chmarę wchodzących na salę studentów /było ich około 10, może mniej, w każdym razie dla mnie był to tłum/ oprzytomniałam momentalnie :lol:Krzyknęłam że ci ludzie mają w tej chwili wyjść z sali bo inaczej niech się dzieje co chce a ja nie urodzę :lol: Wyszli jeszcze szybciej niż weszli a jedyny tekst jaki usłyszałam to "ta pani nie życzy sobie naszej obecności na sali..." Więc nie martw się i głowa do góry :)PozdrawiamBasia
    • Gość edziecko: MO1970 Re: szpitale kliniczne a studenci w czasie porodu IP: *.* 22.03.03, 13:48
      Byłam kiedyś studentką odbywającą ćwiczenia w szpitalu. Pamiętam dokładnie zasady, które obowiązywały (również na porodówce i oddz. położniczym)zawsze pacjent musiał wyrazić zgodę na obecność lub badanie przez studenta. Takie są jego prawa i nie jest istotne czy jest to szpital kliniczny czy nie, powinien być poproszony o wyrażenie zgody - może zawsze odmówić.
    • Gość edziecko: Karolin Re: szpitale kliniczne a studenci w czasie porodu IP: *.* 24.03.03, 10:50
      Hej, jestem chyba jedyna osoba ktorej studenci nie przeszkadzali podczas porodu.Owszem dziwne to uczucie kiedy gapi sie na Ciebie taki ltumek ludzi ale przeciez ONI musza sie uczyc.A jak maja zdobyc to doswaidczenie?Na dmuchanych lalkach?!Ja tam bylam zadowolona ze byli,a nawet bylo smiesznie,jednego trzymalam za reke,inny pomogl dzidzi wyjsc z brzucha a lekarz zadal im iekawe pytanie.Smialam sie bo nie potrafili odpowiedziec,bylo zabawnie.Oczywiscie decyzja nalezy do Was moje drogie mamuski.Pozdawiam.
Pełna wersja