olus1984
27.12.06, 22:02
I stało się. Wyszedł z domu trzaskając drzwiami.Z pretensjami, że nie mam dla
niego czasu, że ciągle tylko dziecko, i marudzenie, że nic już nie jest takie
jak dawniej. A ja... miesiąc po porodzie, opieka nad córeczką tylko na mojej
głowie,pranie, gotowanie, dzienne studia. A starałam się jak mogłam, żeby
każdy był zadowolony. Widocznie jestem do bani.