Zazdrości c.d.

27.12.06, 22:02
I stało się. Wyszedł z domu trzaskając drzwiami.Z pretensjami, że nie mam dla
niego czasu, że ciągle tylko dziecko, i marudzenie, że nic już nie jest takie
jak dawniej. A ja... miesiąc po porodzie, opieka nad córeczką tylko na mojej
głowie,pranie, gotowanie, dzienne studia. A starałam się jak mogłam, żeby
każdy był zadowolony. Widocznie jestem do bani.
    • big__mama Re: Zazdrości c.d. 27.12.06, 23:15
      Nie Ty jesteś do bani tylko on nie dorósł. Kij mu w oko
      • kja1 Re: Zazdrości c.d. 28.12.06, 21:32
        wiesz nie staraj się zadowolić wszystkich. I nie stawiaj sobie wygórowanych
        oczekiwan. Nie musisz wszystkiego zrobic sama i do tego idealnie. A tego swojego
        włącz do opieki na d dzieckiem - w końcu to jego też. On bedzie zajety i
        zadbany, a Ty zyskasz odrobinę świetego spokoju. Nie zrazaj sie, że na poczatku
        nie bedzie chciał, albo bedzie sie bał, albo wołał Cię ciagle na pomoc. Jak
        wychowasz meżczyznę, z dzieckiem bedzie duzo ąłtwiej smile
    • zytka08 Re: Zazdrości c.d. 28.12.06, 10:46
      Nie jesteś do bani.Facet to dziwne stworzenie. A dzidzia teraz jest
      najważniejsza I TY oczywiście. Szkoda tylko że zamiast się oprzeć na nim,
      dodatkowe stresy przeżywasz!!Mam nadzieje że szybko wrócił z powrotem z
      przemyślaną sprawą i zrozumieniem i deklaracją pomocy. pozdrawiam
    • 16111976q Re: Zazdrości c.d. 29.12.06, 08:31
      A ja bym ci radziła dużo rozmawiać z mężem i starać się bardzo, żeby się
      dogadać. To nie prawda, że dziecko jest najważniejsze !!! I dziecko i mąż i Ty-
      wszyscy jesteście równie ważni! Ja mam dwójkę dzieci, trzecie w drodze i bez
      dobrych układów z mężem było by do kitu. Możesz nie zrobić prasowania, możesz
      ugotować prosty obiad, możesz nie posprzątać, ale staraj się najbardziej o
      dobre stosunki z mężem, bo to jest bezcenne. Dla faceta (dla kobiety zresztą
      też) dziecko jest czymś nowym i trzeba się po prostu przystosować. Jednym
      przychodzi to łatwiej, innym trudniej, ale jak to w życiu - trzeba walczyć. Dla
      nas pierwsze dziecko, mimo że planowane, było na początku intruzem, kłóciliśmy
      się, byliśmy ciągle zmęczeni, ale przetrwaliśmy i jesteśmy przeszczęśliwi.
      Powodzenia. I nie słuchaj podpowiedzi typu "kij mu w oko". Proszę.
Pełna wersja