nika-k
29.12.06, 14:40
Pisalam juz wczesniej o moich watpliwosciach co do kompetencji lekarza,ktory
mnie prowadzi. Otoz wczoraj wybralam sie na konsultacje do zaufanego
ginekologa. I co sie okazalo.....Moja Pani ginekolog pomylila sie w
obliczaniu tyg ciazy. Zamiast jak twierdzi byc w 33 tc wczoraj zaczelam 35
tc. Tak wiec porod coraz blizej. Dowiedzialam sie takze,ze z moja szyjka
powinnam spokojnie donosic ciaze do konca a przynajmniej jeszcze 3 tyg. Moja
Pani gin. nawet nie badala od 18 tc mojej szyjki po mimo ,ze wczesniej mi sie
skracala i powinna byc kontrolowana. Zastanawiam sie ,czy nie zmienic jej na
tego zaufanego lekarza. zmiana wiazalaby sie z porodem w innym szpitalu.
Wszyscy w rodzinie machaja reka na moje rozterki i mowia ,ze jak chodzilam do
niej tyle czasu to mam chodzic bo ona jest znajoma i w szpitalu jak znajomy
lekarz rodziny to inaczej itd....A mnie cos w sercu nie daje spokoju i pcha w
strone tego doktora ,ktoremu naprawde ufam . Nie wiem czy uledz presji
rodziny i uznac sie za przewrazliwiona wariatke czy posluchac wlasnego serca.
W koncu matka wie najlepiej.... POradzcie mi.............prosze.