Poród po terminie (w Anglii)

05.01.07, 19:17
Witam!Jestem 8 dni po terminie.Nie mam narazie żadnych bóli.Dzisiaj mialam
wizyte u lekarza ktory wyznaczyl mi termin przyjscia do szpitala na przyszły
poniedziałek.Mam pytanie- czy ktoraś z Was rodziła może w Londynie podobnie
jak ja po terminie?Strasznie się denerwuje jak to wszystko będzie wygladać
jeśli nadal nie będę mieć bóli.Boje sie czy wszystko bedzie w porzadku z
dzidzią.Słyszałam od znajomej ze tutaj raczej unikaja wywoływania porodu.To
moja pierwsza ciąża i naprawde strasznie to przezywam.Bardzo proszę o
informacje...
    • olimpia_b81 Re: Poród po terminie (w Anglii) 05.01.07, 19:19
      rodzilam w walii,10 dni po terminie.chodzilam co 3 dni aby polozna ruszyla czop.pomoglo za 3 razem.spokojnie,ruszy sie samo.polecam sexsmile
      • asiekok Re: Poród po terminie (w Anglii) 05.01.07, 20:10
        Nie wiem jak jest wa Anglii, ale wiem jak jest w Holandii. Z tego co czytam to w
        Anglii jest podobnie. Normalny porod w terminie to 3 tygodnie przed wyznaczonym
        i dwa tygodnie po. Jezeli w tym czasie samo sie nie zacznie to po dwoch
        tygodniach wywoluja. Oczywiscie jest sie caly czas pod kontrola. Jezeli masz
        wysokie cisnienie, czy jest jakiekolwiek inne zagrozenie to wywolaja wczesniej.
        Nie martw sie, bedzie ok smile
    • dorisja Re: Poród po terminie (w Anglii) 05.01.07, 20:08
      Czesc ja tez mam rodzic w londynie, termin mam na 14 stycznia.Tez boje sie ze cos bedzie nie tak, ale narazie cierpiwie(prawie cierpliwie) czekam. A tak pozatym to w ktorym szpitalu nasz rodzic??
      • ylw Re: Poród po terminie (w Anglii) 05.01.07, 20:29
        Dzieki za odpowiedzi.Naprawde się denerwuję.Rodzić mam w szpitalu Whipps
        Cross.Termin miałam na 28 grudnia.Dziś była to moja pierwsza wizyta po
        terminie.Lekarka probowała właśnie ruszyć czop.Miałam lekkie bóle przez krótki
        czas ale wszystko minęło.Kazali mi przyjechac w poniedziałek wieczorem.Niewiem
        czy wtedy juz wywołaja poród- bedzie to 11dzień.Bardzo nie martwie czy mój
        dzidzius bedzie zdrowy i szczerze boję sie wywoływanego porodu bo naczytałam
        sie i nasłuchałam na ten temat okropnych rzeczy.POMOCY!!!
        • kraxa ja rodzilam w Epsom 05.01.07, 21:32
          termin kialam na 16 grudnia- nic, wiec 3 dni pozniej poloznik zrobil
          mi "membrane sweep", ale sam nie wierzyl w powodzenie tej akcji wink)) Szyjka
          byla zamknieta, na KTG zero skurczy, ale dziecko duze wiec uznali, ze nie ma na
          co czekac...Powiedziano mi, ze jak do 29 nie zacznie sie samo to mam przyjsc na
          wywolanie. Nie wiem jak w Twoim szpitalu, ale pewnie podobnie, przychodzisz na
          noc, dostajesz pierwsza kroplowe z oksytocyny- niestety partner nie moze z Toba
          zostac, bo jestes na ogolnej sali. Z reguly do rana powinno sie zaczac, wtedy
          moze do Ciebie dolaczyc. Ja nie "doczekalam" do wywolania, bo w nocy z 22/23
          odeszly mi wody w dosc gwaltowny sposob- niestety zielone. Przyjechalam na
          porodowke, zaprowadzono nas do pokoju, i dopiero tam zaczely sie skurcze,
          wczesniej nic nie mialam...Po 3 godzinach sprawdzono rozwarcie- niestety marne
          bylo, wiec podlaczyli mnie pod oksy. teraz to dopiero zaczelo bolec, zwiekszali
          mi dawke, bo pomimo silnych bolesnych skurczow rozwarcie nadal nie
          postepowalo...wtedy "skusilam sie" na zniezulenie i dobrze, bo lezalam pod
          kroplowka przez nastepne 15 godzin- bez efektu. w koncu jak dostalam goraczki,
          a malemu wzroslo tetno i cisnienie dali za wygrana i zrobili mi cesarke. U
          Ciebie oczywiscie wcale tak byc nie musi, ale powiem Ci- jedno mnie cieszylo,
          ze nie musialam tej nocki na oksytocynie sama przezywac!!! "Maly" okazal sie
          byc tak duzy jak przypuszczala polozna- i chociaz napieral glowka nie dawa rady
          wstawic sie w miednice. W zyciu bym go nie urodzila, bo szyjka sie otwiera
          rowniez pod naporem glowki. wiec dobrze wyszo jak wyszlo. Jedno moge powiedziec-
          opieka w trakcie i po- bez zarzutu, zyczliwosc pomoc, brak zniecierpliwienia,
          nawet jak wzywalam siostry 10 razy w ciagu pierwszej nocy po.Bedzie dobrzewink
    • ylw Re: Poród po terminie (w Anglii) 05.01.07, 22:46
      No to się zgadza bo ja mam byc w poniedziałek właśnie na 20.00 czyli wieczorem,
      czyli pewnie bedzie tak jak piszesz.Ale dobiło mnie ze mój partner nie bedzie
      mógł ze mną zostać sad
      Modle się aby to się zaczęlo wcześniej!
    • evcik06 Re: Poród po terminie (w Anglii) 05.01.07, 23:05
      witaj bedac w 1 ciazy mialam termin na 9 wrzesnia ,a urodzilam 24 nawet nie
      szlam do szpitala bo bym tam lezala bezsensownie.Aktualnie mieszkam w uk i tutaj
      jesli chodzi o ciaze jest calkiem inaczej.Na twoim miejscu narazie bym sie nie
      martwila bo porod 2 tyg pozniej jest normalny o terminie ,jak przenosisz wiecej
      to wtedy lekarze juz sie zajma wszystkim .Ja mam termin na 27 styczen i jesli
      nie urodze do 14 lutego mam sie zglosic dopiero wtedy do szpitala ,a stale
      jestem pod nadzorem swojej poloznej ktora odwiedza mnie w domu i jesli cos cie
      martwi to porozmawiaj z nia po to ja masz .Nie martw sie na zapas bo dzidzi
      zaszkodzi ,jesli moge ci dac jedna rade to najlepiej sie poseksic tak troszke
      mocniej pare razy my tak zrobilismy i dlugo nie czekalam na pierwsze obiawy
      porodu zycze ci szczesliwego rozwiazania i usmiechnij sie bedzie ok pozdrawiam
      • ylw Re: Poród po terminie (w Anglii) 05.01.07, 23:18
        Wielkie dzięki za informacje.Najbardziej boję się zostać sama w szpitalu bez
        mojego chlopaka.Może rzeczywiście za bardzo panikuje...
    • ylw Re: Poród po terminie (w Anglii) 06.01.07, 23:24
      Buuu,a ja nadal w domu.Nic mnie nie rusza sad Chyba jednak muszę czekać do
      poniedziałku.Zastanawiam się czy mogę zastrzec ze nie zgadzam się na kleszcze
      ani próżnociąg.Ale się boję...
      • agazat Re: Poród po terminie (w Anglii) 07.01.07, 11:02
        Glowa do gory!!! Ja urodzilam w Anglii kleszczowo i to nie bylo takie straszne
        smile Takie porody czesciej tu wystepuja, wiec lekarze sa odpowiednio przeszkoleni.
        Kleszcze to nie zaden wyrok (choc obecna przy porodzie moja mama mocno zbladla
        na sam dzwiek tego slowa). Kiedy po wielu godzinach bezowocnych trudow
        wyladowalam na sali operacyjnej, lekarz powiedzial - albo urodzisz normalnie,
        albo kleszczowo, albo bedzie cesarka. Myslisz, ze mialam sile zaprotestowac??
        Normalnie nie dalo rady, z kleszczami po chwili mialam dziecko w ramionach.
        Ciesze sie, ze uniknelam cesarki. Troche mnie nacieli, ale i ladnie zszyli. O
        dziwo, corcia miala lekkie slady po kleszczach tylko w pierwszej dobie, potem
        wszystko zniknelo.
        Wiem wiem, moze byc roznie, ale prosze staraj sie myslec pozytywnie. Pomysl, ze
        za kilka dni juz zobaczysz swoje malenstwo smile
        Zycze powodzenia i trzymam kciuki smile
        • ylw Re: Poród po terminie (w Anglii) 08.01.07, 19:44
          Dzięki!Właśnie wybieram się do szpitala.Trzymajcie kciuki!
Pełna wersja