Poród od strony prawnej - czyli czego moge żądać.

08.02.07, 11:56
W związku z akcją rodzić po ludzku w wielu szpitalach coś się ruszyło i w
ogólnie dostepnym portalu o tejże akcji wyczytałam za co mój szpital pobiera
jakie opłaty, i co i jak się tam praktykuje. Jednak chciałabym poznać
prawdziwe prawo które mi przysługuje, a nie tylko rozpiskę decyzji dyrektora
szpitala, skonsultowaną z różnorakim personelem, na podstawie finansowego
planu szpitala. Pytań jest wiele, jednak przede wszystkim chciałabym wiedzieć
czy mogę żądać od personelu obecności bliskiej osoby bez opłaty ( gdzie
zrozumiała jest dla mnie opłata za korzystanie z nowoczesnej salki do porodów
rodzinnych) jednak według "przepisów" szpitala za samą obecność męża ( w
jakichkolwiek warunkach)musimy uiścić opłatę w odgórnie ustalonej kwocie.
Według przepisów z którymi się spotkałam kobieta rodząca ma prawo do
obecności - opieki osób bliskich zagwarantowane przez konstytucję, jak więc
to prawo ma się do opłat wręcz wymuszanych ( pod pretekstem dobrowolnej
cegiełki na rzecz szpitala )? Bardzo proszę o odpowiedź osoby wykwalifikowane
i dobrze zorientowane w takiej sytuacji.

Moje Diabelskie - Aniołki : www.dziewczynki.babies.pl
    • saha_ra Re: Poród od strony prawnej - czyli czego moge żą 08.02.07, 17:19
      ja sorry nie jestem dobrze zorientowana w przepisach, ale wiele moich koleżanek
      ostatnio rodzilo i powiem ci jedno - stawianie żądań i cytowanie przepisów nie
      ułatwi ci kontaktów z lekarzem i położną. Na moją kumpelę za coś takiego wręcz
      się obrazili i nie było jej zbyt fajnie. Pamiętaj, że personel jeży się i
      uprzedza do osób, które mają jakieś "inne" wymagania i domagają się
      czegokolwiek bez łapóweczki. Żądac możesz wiele, nie życzyć sobie jeszcze
      więcej (jesli dasz to na piśmie), ale jak to się odbije na ogolnej atmosferze,
      to sama osądź.
      • aricia1 Re: Poród od strony prawnej - czyli czego moge żą 08.02.07, 17:54
        Doskonale rozumiem, że każdy personel szpitala to tylko ludzie, w dodatku
        skłonni do pomyłek i chumorów. Nawet najlepsza położna może bardziej lub mniej
        świadomie zaszkodzić w tak "taśmowej" dla niej, a wyjątkowej dla mnie chwili,
        pod wpływem emocji. Atakowany personel automatycznie się "zjerzy" i w dodatku
        uprzedzi tych których przy danej sytuacji nie będzie. Jednak na wypadek nacisku
        z ich strony chce być przygotowana w tej kwesti dlatego poruszyłam taki temat.
        Nie zakładam z góry, że wkroczę na oddział z plikiem pism, skarg, i roszczeń, i
        zacznę od rozkazów i wydziwień, bo znam nasze realia. Nie znam natomiast praw,
        które mogą mi pomóc, na które mogę się powołać w kryzysowej sytuacji.

        Moje Diabelskie - Aniołki : www.dziewczynki.babies.pl
    • 24milenka Re: Poród od strony prawnej - czyli czego moge żą 08.02.07, 21:04
      Wiele szpitali nie pobiera opłaty za uczestnictwo osoby towarzyszącej przy
      porodzie (co nie znaczy, że żaden szpital w Polsce nie pobiera, pewnie jakieś
      pobierają).
      Zapłacić trzeba zwykle np. za ubranie ochronne dla osoby towarzyszacej albo salę
      jednoosobową (która zwykle ma podwyższony standard).

      Mozna wiele zarzucić polskiemu polożnictwu. Ale o to, że nie wszedzie i nie o
      każdej porze w szpitalu rodzącej może towarzyszyć mąż, nie można mieć pretensji.
      Zwykle nie jest to kwetia opłaty za wejście męża na salę, tylko kwestia opłaty
      za ponadstandardowe warunki, gdzie wejście męża bedzie w ogóle możliwe!

      Ja gdybym rodziła na wieloosobowej sali, wśród innych kobiet, nie wymagałabym,
      by mi pozwolono wprowadzić do tego pomieszczenia mojego męża.
      I jeśli obecnośc innych facetów by mi przeszkadzała, wymagałabym, by zostali
      wyproszeni z sali gdzie rodzę.

      Teoretycznie w szpitalu chory może mieć calą dobę opiekę osoby bliskiej. Ale co
      zrobić, jeśli taki pacjent leży na kilkuosobowej sali i osoba bliska zakłóca
      spokój innch chorych?

      Jak widać, to nie takie proste.

      Piszesz, że
      "kobieta rodząca ma prawo do
      obecności - opieki osób bliskich zagwarantowane przez konstytucję"

      Nie wiem, gdzie w konstytucji jest to zapisane.

      Ale wiem, że w konstytucji jest napisane (art. 31), że
      "Każdy jest obowiązany szanować wolności i prawa innych. "


      Zgadzam się z saha_ra, że takim "prawniczym" podejściem możesz zrazic do siebie
      personel szpitala. Lepiej po prostu znajdź szpital, gdzie podzielają Twoje
      poglady odnośnie przebiegu porodu i gdzie z góry bedziesz wiedziała, za co
      płacisz, a za co nie i bedziesz akceptowała cennik danego szpitala. Kochana,
      jeśli im w trakcie porodu nie bedziesz chciała zapłacic za cos, za co zgodnie z
      cennikiem szpitala pobiera się opłatę, to po prostu nie będą Ci w ogóle
      świadczyc tej usługi. Chyba ze opłata jest pobierana dopiero przy wypisie i
      dopiero wtedy masz zamiar sie kłócić. Większość szpitali pobiera jednak opłatę z
      góry i ewentualnie po porodzie zwraca, jesli nie była wykorzystana.
      • saha_ra Re: Poród od strony prawnej - czyli czego moge żą 08.02.07, 22:55
        przepisy ogólne są jakie są, a samorządy mają niestety swoje widzi mi sie.
        Wystarczy, że szpital podlega pod inną gminę i juz wszystko staje na glowie. W
        Gdańsku dopłacisz za większość spraw, a w Pucku masz total gratis. Obawiam sie,
        że jedynie karta praw pacjenta musi być przestrzegana wszędzie (choć nie jest),
        a inne kwestie szpitale regulują same. Procesy udowadniania niezgodności z
        konstytucją toczą się w sądzie przez kilka miesięcy, nikt nie uznaje takiego
        zarzutu od zaraz i na słowo.
        • aricia1 Re: Poród od strony prawnej - czyli czego moge żą 09.02.07, 08:04
          Doskonale rozumiem o czym piszecie, tak faktycznie jest w naszej
          rzeczywistości. Nie pamiętam dokładnie gdzie czytałam o tym prawie do opieki
          osoby bliskiej, może nie były tam użyte dokładnie takie słowa, ale sens był ten
          sam. Jak już pisałam nie planuję przypuscić ataku na izbie przyjęć z plikiem
          przepisów i praw. Czekałam na fachowe rady żeby móc obronić się czymś
          rzeczywistym, a nie pogróżkami zaskarzenia szpitala ( bez pozytywnego w
          rezultacie rowiązania problemu )Obronić się w razie potrzeby. Wiem że każdy
          samorząd i zarząd szpitala to inny "obyczaj", dlatego pytam o zasadę - prawo
          funkcjonujące w całym kraju, które służy pacjentce i nie uwłacza personelowi,
          tylko wymaga solidności i ludzkiego traktowania.

          Moje Diabelskie-Aniołki : www.dziewczynki.babies.pl
          • koteczka12 Re: Poród od strony prawnej - czyli czego moge żą 09.02.07, 08:16
            W wielu szpitalach mąz może Ci towarzyszyć bezpłatnie na sali wieloosobowej o
            ile inne pacjentki wyrażą zgodę - mnie sie to wydaje dosyć rozsądne, one też
            maja swoje prawa (a pomyśl sama o rodzeniu przy cudzym mężu ...). Inna rzecz,
            że za jedynkę się zwykle płaci ...
    • lady_of_avalon zajrzyj tu: 09.02.07, 09:16
      www.rodzicpoludzku.pl/poradnik/podkategoria.php?poradnik_podkategoria_id=31&kategoria_id=6
    • emik14 Re: Poród od strony prawnej - czyli czego moge żą 09.02.07, 21:00
      Dziewczyny nie przesadzajcie. W większości szpitali są wieloosobowe sale
      porodowe. Nie wyobrażam sobie rodzić w takiej sali w towarzystwie obcego
      faceta, którego żona akurat rodzi na łóżku obok. Przede wszystkim mamy prawo do
      intymności. Wszyscy wiemy o sytuacji naszych szpitali i jeżeli komuś naprawdę
      zależy na obecności bliskiej osoby przy porodzie, powinien wybrać taki szpital,
      który oferuje za opłatą osobne pojedyncze sale. Pododnie z odwiedzinami w
      szpitalach. Przez kilka dni chyba można wytrzymać bez odwiedzin cioć, babć,
      koleżanek. Tym bardziej, że im więcej ludzi w sali, tym większe zagrożenie dla
      noworodka. Pamiętajmy, że osoba nam bliska, jest obca dla pacjentek na łóżkach
      obok. Nie myślmy tylko o sobie.
      • aricia1 Re: Poród od strony prawnej - czyli czego moge żą 10.02.07, 21:07
        Chciałabym bardzo żeby w jedynym szpitalu w moim mieście były przestrzegane
        prawa pacjenta zamieszczone na stronie akcji " rodzić po ludzku" Przy okazji,
        zapraszam do poczytania sobie innych komentarzy artykułu traktującego o takich
        sprawach www.gazetawyborcza.pl/1,75515,3898637.html?as=3&ias=3&startsz=x
        całkiem swierzutki temat.
        • saha_ra Re: Poród od strony prawnej - czyli czego moge żą 10.02.07, 21:14
          ja już nie chcę czytać żadnych artykułów. Dopóki ich nie czytałam wszystko
          wydawało się smutną ale normą. Teraz niestety wiem że jest patologią. Ta wiedza
          cholernie mi ciąży, bo nie odmienię mentalności i nawyków personelu pobliskich
          szpitali. W desperacji postanowiłam rodzić w prywatnej klinice. Ale właśnie
          dziś się dowiedziałam, że wciąz nie radza sobie z trudnymi przypadkami na
          OIONie i zawożą chore noworodki do innego szpitala, a matki zostają u nich.
          Ratunku.....
          • aricia1 Re: Poród od strony prawnej - czyli czego moge żą 11.02.07, 21:10
            No właśnie, pozostaje chyba tylko być smutnym i liczyć na szczęście, nam
            szaraczkom, pozbawionym nawet dostepu do informacji gdzie szukać pomocy, przed
            a nie po tragedii. Jutro mam termin porodu. Trzymajcie kciuki.

            Moje Diabelskie - Aniołki: www.dziewczynki.babies.pl
            • al_ta_ja Re: Poród od strony prawnej - czyli czego moge żą 12.02.07, 11:00
              mam nadzieje że poród przebiegł sprawnie bez nadmiernego kontaktu z personelem,
              życzę dużo szczęścia i zdrowia oby to był wasz wspólny ostatni kontakt ze
              szpitalem, pisze jako matka dwojga a już niedługo trojga dzieci i swoje
              przeszłam tej zimy, zasada jeśli nie chcesz zapłacić lepiej siedż cich jest
              przerażająca ale się sprawdza czasami lepiej rozważyć prywatne usługi medyczne
              gdzie wiadomo co i za ile od momentu pierwszego otwrcia drzwim. pozdrwaiam
Pełna wersja