Pleśń w jedzeniu.

09.02.07, 21:54
Hej! Możecie się ze mnie śmiać, ale mam problem. sad W południe zrobiłam sobie
kanapki z chleba krojonego, potem po południu sięgam po ten sam chleb, a tam
obrzydliwa zielona pleśń!! Robiąc kanapki jej nie zauważyłam, ale możliwe, że
i na tej porcji chleba, którą zużyłam do kanapek zaczęła się pojawiać. To, że
pleśń jest niezdrowa i szkodliwa wie każdy, kiedy zauważam ją na jedzeniu,
wtedy wywalam całość, a nie tylko spleśniały kawałek. Jestem wkurzona na
siebie, że teraz nic nie zauważyłam. Normalnie pewnie bym zlekceważyła
sprawę, ale mogę być w ciąży (nie jestem pewna, jesteśmy w trakcie starań).
Jak myślicie, czy taki spleśniały chleb może zaszkodzić? Na razie nie mam
objawów niestrawności, ale licho wie, jaki to może mieć wpływ. Odpiszcie,
proszę, może któraś z Was też miała taką "przygodę"? Pozdrawiam.
    • donatella.v Re: Pleśń w jedzeniu. 09.02.07, 22:19
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=43336729&a=43336729
      ta pani miała...
    • wiewiorka76 Re: Pleśń w jedzeniu. 09.02.07, 22:37
      Dzięki za linka. Mój organizm na razie niczego nie wydala, chodzi mi raczej o
      jakies szkodliwe skutki, ktore nie muszą wpływać na moje samopoczucie, ale mogą
      na rozwój płodu. A co do serów pleśniowych, to lubię i ostatnio ciągle mam
      ochotę, więc sobie nie odmawiam.
      • adamari1 Re: Pleśń w jedzeniu. 09.02.07, 22:51
        najbardziej lubie rozwazania typu "co prawda nie wiem, czy jestem w ciazy, ale
        zjadłam własnie plesn i czy to nie zaszkodzi przypadkiem mojej dzidzi?"
        L I T O S C I
    • wiewiorka76 Re: Pleśń w jedzeniu. 09.02.07, 23:08
      Po pierwsze, to nie używam slów "dzidzia" ani "fasolinka", ani innych w tym
      stylu, a po drugie, jeśli mam podejrzenia, że mogę byc w ciąży to chyba
      naturalne, że wolę nie jeść rzeczy które mogą zaszkodzić, brać leków itp. Nawet
      jeśli w tym miesiącu nie zaszłam, to i tak wolę być ostrożna dopóki się o tym
      nie dowiem. Nie chcę się potem martwić, czy wszystko jest ok, bo paliłam,
      piłam, łykałam prochy. I to czy wiem, czy już zaszłam, czy nie wiem, nie ma tu
      żadnego znaczenia. Myślę, że o ciążę trzeba dbać od samego poczęcia, nawet
      jeśli to są tylko podejrzenia i nadzieje, a nie od momentu, kiedy zobaczę 2
      kreski na teście. Prosiłam o normalne odpowiedzi, a nie złośliwości.
      • ag_nes Re: Pleśń w jedzeniu. 09.02.07, 23:11
        Z tego co ja wiem, ale nie chcę też wprowadzać w błąd, więc niech sie wypowiedzą dziewczyny, które mają pewność, to dziecko na początku odżywia się z ciałka żółtego, dzieje się tak do ok 12-13 tygodnia ciąży, kiedy to dopiero tworzy się pępowina itd. Moim zdaniem taki przypadek na dzień dzisiejszy nie ma większego wpływu, ale pilnuj się, żeby później się nie martwić na zapas...
        • doral2 Re: Pleśń w jedzeniu. 10.02.07, 00:14
          żartujesz, prawda????
          • opium74 Re: Pleśń w jedzeniu. 10.02.07, 10:56
            najsmutniejze jest to że wszyscy sa śmiertelni poważni smile
            • ag_nes Re: Pleśń w jedzeniu. 10.02.07, 13:03
              Tak, jaja sobie robiłam...
              • ag_nes Re: Pleśń w jedzeniu. 10.02.07, 13:07
                Moje zdanie jest po prostu takie, ze nie nalezy przesadzac... nie bede jadla salaty, nie bede jadla czegos tam, nie bede jadla jeszcze czgos, bla bla bla...
                Zjedzenie plesni w momencie, kiedy nie jest pewne, ze jest sie w ciazy, bo np dopiero wczoraj sie bzyknelam, a dzisiaj to ja juz jestem w ciazy nie ma dla mnie wiekszego znaczenia, ale w chwili kiedy mam swiadomosc potwierdzona brakiem @ albo testem, zaczynam uwazac na to co jem i kiedy. Ja do konca pierwszego trymestru nie wypilam nawet lyka kawy. Uwazam, ze kazda kobieta ma prawo odpowiadac za siebie, a wystarczy napisac, ze sie cos mysli, tak jak np z alkoholem - wypijesz lyka i juz zostajesz alkoholiczka, a twoje dziecko ma na 100% FAS - porazka!!
    • wiewiorka76 Re: Pleśń w jedzeniu. 10.02.07, 13:43
      Hej! Dzięki za wszystkie odpowiedzi, te złośliwe też, pomogły mi wyluzować. wink
      Generalnie mam normalne podejście tzn. jestem aktywna, piję kawę (chociaż nie w
      ilości 4 dziennie jak kiedyś), wino, jem wszystko na co mam ochotę, sery
      pleśniowe też, siedzę przed kompem i staram się nie robić problemów tam gdzie
      ich nie ma. Ale pleśń jak wiadomo, dla nikogo nie jest zdrowa. Pamiętam jak mój
      tata kiedyś się pochorował, własnie z powodu pleśni, której nie zauważył,
      chociaz jest z niego chłop jak dąb. Dlatego tak wczoraj spanikowałam. Dziś już
      jest ok, tez nie sądzę żeby to był problem. Okres powinnam dostać zaraz po
      weekendzie i wszystko się wyjaśni. Pozdrawiam wszystkich.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja