problem z mężem - część druga. :(

07.03.07, 17:12
Witajcie,
Kilka miesięcy temu pisałam na forum o moich problemach z mężem, który (takie
miałam wrażenie) nie opiekował się mną w ciąży.
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=46912546&a=46923936
Wtedy dziewczyny poradziły mi, żeby wziąć się w garść i być bardziej
niezależną. Zaczęłam tak się zachowywać i jakoś dawać sobie radę sama. I
wszystko było ok.

Teraz mamy ślicznego synka, mąż wrócił do domu, zaczął pracować. A ja siedzę
jeszcze z miśkiem w domu, choć planuję powrót na studia i do pracy od
września. I znowu pojawił się problem - kilka dni temu dostałam pierwszą
miesiączkę - MASAKRA! Mam takie krwotoki, że ledwo stoję na nogach.
Prosiłam męża, żeby mi pomógł przy dziecku, a on zwinął się w najlepsze i
poszedł... na siatkówkę! Wrócił późnym wieczorem i nie potrafił zrozumieć, O
CO W OGÓLE MI CHODZI! A ja ledwo żywa, słaniając się na nogach, musiałam
przez prawie 3 godziny kołysać na rękach dziecko, które właśnie zaczyna
ząbkować.

Czyżbym znowu przesadzała?? Oczekuję od niego pomocy! I jest mi cholernie
przykro, że nie mogę liczyć na mojego męża. Przecież to też jego dziecko!! sad
Co robić??

Ps. W rozmowie stwierdził, że w ogóle nie czuje się winny i nie poczuwa się
do odpowiedzialności...
3mik
    • elwi71 Re: problem z mężem - część druga. :( 07.03.07, 17:35
      Jestem zwolenniczką dzielenia obowiązków. Przy naszej córce (która ma teraz 16
      lat) radziliśmy sobie razem. Pierwszą przespaną nockę mieliśmy jak miała 2
      lata. Więc taki FACET to nie ojciec. Jeżeli musisz się męczyć sama z wszystkimi
      obowiązkami to tak jakbyś była sama- więc może nie warto trzymać faceta, który
      zachowuje się jak duże dziecko i trzeba mu tłumaczyć elementarne rzeczy. Może
      niech zamieszka z kolegami "z siatkówki" będzie lepiej. Wiem, że łatwo mi mówić-
      ale tacy faceci mnie wkurzają , a i nic pewnego czy potem nie będzie gorzej.

      Trzymaj się, żeyczę ci mądrych posunięć.
      • marble.arch Re: problem z mężem - część druga. :( 07.03.07, 17:40
        moze poprostu zostaw go sam na sam z dzieckiem ( chociaz na kilka godzin)...?
        przekona sie ile jest przy dziecku obowiazkow i jaka to ciezka praca...
        • id.kulka Re: problem z mężem - część druga. :( 07.03.07, 17:45
          Myślę, że marble.arch ma racjęsmile To dobry pomysł - zostaw go na parę godzin z
          maluchemsmile Może on po prostu nie wie, czym podśmierduje (hm hm) zajmowanie się
          takim bąblem?
          Pozdrawiam,
          Kulka.
    • bramasole2 Re: problem z mężem - część druga. :( 07.03.07, 18:01
      Słuchaj...dla mnie taka sytuacja jest niedopuszczalna..Wydaje mi sie ze cos
      jest nie tak z wasza wiezia emocjonalna.To jest jego dziecko,on jest mezczyzna
      i powinien byc dla Ciebie podpora, koniec kropka. Nie chce cie straszyc ale z
      tego co piszesz wnioskuje ze on zyje gdzies w swiecie innym niz twoj..a reszte
      dopowiedz sobie sama.Generalnie nic ci nie pozoztsaje jak wylozyc ostro kawe na
      lawe i postawic ultimatum.
    • agaw00 Re: problem z mężem - część druga. :( 07.03.07, 18:16
      moje dziecko ma 16 miesiecy od dnia zjascia w ciaze mój maz jest identyczny
      leje na wszytsko....najpierw sie szarpałam potem złaamalam teraz juz lejee na
      to....przeżyłam juz nie raz chore dziecko ja 39 gorączki stary na imprezce,
      złamaną kosc ogonową lezeni na ziemi w pól paralizu-a stary na to ze sie
      rozczula, krowtoki od dxwigania wózka naderwane dno macicy przezyłam jzu
      wszytsko od frustracji do alceptacji i nadal jestem z tym samamając nadzieje ze
      gnój bedzie kiedys tak cierpiał jak ja...nie jestes sama zasntanów sie czy nie
      szkoda nerów na walke bo ona raczej nic nie zmienia-ja jak tak robiłam jak ty
      to maż mnie walna w rogi bo wg niego tamta nic ciagle nie bolało a w domu tylko
      wrzaski i obowiązki. nie ejstes samaa. ja mam teraz zniszcozne nie tylko
      zdrowie ale nerwy i serce czasami ledwo oddyham-teraz wiem ze to nic nie dało-
      na niektórych konowałów nie ma rady ani po dobroci an po złosci
      • kania_kania Re: problem z mężem - część druga. :( 07.03.07, 18:35
        Czasami trzeba wiedziec, kiedy jest ten moment, zeby powiedziec "dosc".

        Dziecku lepiej bedzie ze spokojna matka, niz w "takim" zwiazku dwojga rodzicow.

        Kania (ktora powiedziala "dosc" swojego czasu, a teraz jest szczesliwa)
    • paulina812 Re: problem z mężem - część druga. :( 07.03.07, 18:43
      Przeżyłam to samo, nie mogłam nawet spokojnie wziąć prysznic bo synek już
      płakał w łóżeczku a mój mąż spał (po piwie z kolegami) na kanapie, piwo,
      koledzy, mecze itd, znam to wszystko i strasznie mnie to wkurzało. Kłóciłam się
      z mężem o to, rezultatów nie było więc po 2 latach dałam sobie spokój. I
      zaczęło być lepiej.
      Nie wiem jak to było u Ciebie 3monthsinkorea (małżeństwo, dziecko-zaplanowane
      czy nie?) ale u mnie powodem było chyba to, że zanim zaszłam w ciąże znaliśmy
      się raptem 2 miesiące, potem był szybko ślub. Nie wiem jak to było u Ciebie ale
      wydaje mi się, że to jest całkiem inaczej jak się na dziecko decyduje i
      obydwoje rodzice czekają na nie z niecierpliwością.
      Nasz synek ma teraz 4,5 roku i teraz jest między nim a tatą dużo lepszy
      kontakt. Może niektórzy faceci po prostu nie widzą (a szkoda) potrzeby
      większego kontaktu z niemowlęciem.
      Od czasu do czasu po prostu daj mężowi dziecko na ręce i wyjdź z pokoju albo
      nawet z domu, przynajmniej trochę odpoczniesz.
      U nas pomógł czas, mam nadzieję, że waszej trójce też się ułoży.
    • bupu Re: problem z mężem - część druga. :( 07.03.07, 20:12
      Sytuacja zatem dojrzała do uderzenia pięścią w stół. Nie poczęłaś wszak z Ducha
      Świętego i najwyższy czas zeby "współproducent" dziecięcia zaczął się poczuwać
      do odpowiedzialności.
    • kiniak22 Re: problem z mężem - część druga. :( 07.03.07, 20:24
      to jest strasznie przykre miec tak nieodpowiedzialnego meza, ja mam podobna
      sytuacje, moj maz juz tydzien po porodzie poszedl z kolegami na piwo, nie
      pomagal mi przy dziecku wogole, no chyba ze kolysal corcie o ile nie byl
      zmeczony po pracy, az mi szkoda slow na to co wyprawial, kiedy corka miala 3 i
      pol miesiaca to wyjechal do anglii i od tego czasu "mam spokoj", minal juz ponad
      rok, od tego czasu rozmawiamy tylko przez telefon lub internet a widzielismy sie
      2 razy, no te krotkie widzenia wystarczyly jednak abym znowu zaszla w ciaze i w
      czerwcu pojawi sie nasza kolejna pociecha, maz koniecznie chce abysmy wyjechali
      do anglii i tam zostali, no i tutaj juz postanowilam, bedzie mial caly miesiac
      bo na tyle przyjezdza zeby udowodnic mi ze sie zmienil, ze sie stal
      odpowiedzialny, ze moge na nim polegac i ze w koncu wazniejsza jest dla niego
      rodzina a nie koledzy, jesli okaze sie byc odpowiedzialnym mezem i ojcem to
      kiedy malenstwo troszke podrosnie wyjedziemy cala rodzina, jesli nadal bedzie
      tak jak przy pierwszym dziecku to niestety ale zapewne zakonczymy nasz zwiazek,
      no chyba ze wroci, zmieni sie i naprawde bedzie sie staral

      tak wiec zycie jest okrutne, szkoda ze nie trafilysmy na milych, dobrych,
      uczynnych i odpowiedzialnych facetow, ale taki nasz wybor, gdyby sam zwiazek
      niosl ze soba tyle odpowiedzialnosci co posiadanie dziecka to pewnie trudniej
      byloby sie pomylic co do tego jedynego mezczyzny, ale kto mogl wiedziec ze to
      tak bedzie wygladac...
      • bramasole2 Re: problem z mężem - część druga. :( 07.03.07, 20:43
        Kiedy wybierało sie kandydata na meza trzeba bylo zdjac klapki z oczu a nie
        myslec ......Wydaje mi sie, ze niektore kobiety lubia cierpiec, szkoda mi tylko
        dzieci. Dziwne, ze kobita, ktora decyduje sie na dziecko bierze pod uwage
        walory kochanka. Moze to osta opinia ale gdzie jest Wasz rozum???
        • id.kulka Re: problem z mężem - część druga. :( 07.03.07, 20:57
          bramasole2 napisała:

          > Kiedy wybierało sie kandydata na meza trzeba bylo zdjac klapki z oczu a nie
          > myslec ......Wydaje mi sie, ze niektore kobiety lubia cierpiec, szkoda mi
          tylko
          >
          > dzieci. Dziwne, ze kobita, ktora decyduje sie na dziecko bierze pod uwage
          > walory kochanka. Moze to osta opinia ale gdzie jest Wasz rozum???

          Tiaaa... Bo oni to sobie najczęściej piszą na czole (tudzież gdzie indziej...):
          Jak urodzisz dziecko, to wyjdzie ze mnie dupek.
          Pojawienie się dziecka wywraca wszystko do góry nogami. Jedni potrafią się
          odnaleźć w sytuacji - inni, niestety, nie.
          Bramasole2, najłatwiej kopnąć leżącego.
          • 3monthsinkorea Re: problem z mężem - część druga. :( 07.03.07, 21:46
            Chciałabym wyjaśnić kilka kwestii.
            1. Mój mąż przed ślubem KRYŁ SIĘ z mnóstwem wad. Łącznie z tym, że dopiero po
            ślubie zaczął mieć hmm... problemy z gazami i chrapać. Nie wiem, jakim cudem
            wcześniej udawał - nawet przez sen!!?? W końcu mieszkaliśmy ze sobą!! Faceci
            naprawdę potrafią ukryć niektóre swoje wady, to nie tylko kwestia klapek na
            oczach!
            2. Bardzo współczuję dziewczynom mężów, którzy nigdy nie chcą zajmować się
            rodziną - być może to ten cholerny matko-polski model rodziny wyniesiony z
            domu. Mój mąż często opiekuje się naszym synkiem, choć nie lubi zostawać z nim
            sam (woli, jak jestem np. w pokoju obok). Najczęściej nie mam mu zbyt dużo do
            zarzucenia - może tylko bezmyślność od czasu do czasu.
            3. W normalnej sytuacji (gdybym czuła się dobrze) nie miałabym nic przeciwko
            jego wyjściu. Tyle że wczorajsza sytuacja nie była normalna. I to mnie
            zezłościło - właśnie wtedy, kiedy go potrzebowałam, zostawił mnie samą. sad

            W późniejszej rozmowie stwierdził, że myślał, że sobie żartuję (haha, takie to
            śmieszne, że boki zrywać). Czyżby aż taka bezmyślność czy jakieś problemy w
            komunikacji?? Ale powiedziałam mu to wprost (nie półsłówkami) i mam wrażenie,
            że tak mu zależało na tej siatkówce, że wolał nie widzieć, że źle się czuję.
            Co robić, żeby takie sytuacje się nie powtarzały? Bo tracę poczucie, że mogę na
            nim polegać...

            ------------------------------------
            3monthsinkorea.blox.pl/html
Pełna wersja