nowotwór u bliskiej sosby-ja 14 tc, juz nie mogę..

13.03.07, 10:40
Nie moge sobie ze soba poradzic, dowiedziałam się, że mój ukochany dziadziuś
ma nowotwór woreczka żółciowego, to juz diagnoza potwierdzona, miał wczoraj
operacje, lekarz mówił, że raczej nie ma przerzutów, ale jak otworzyli jame
brzuszną, to okazało się, że jednka są i to na węzły chłonne... Wychowywałam
się bez ojca, jak miałam 4 latka dziadzius nauczył mnie czytac, zawsze
potrafił sprowadzic mnie na dobra drogę, obok męża jest dla mnie najbliższą
osoba na ziemi... Do tej pory wypierałam to ze swojej świadomości, wmawiałam
sobie, ze to moze jakaś niegroźna narośl, polip, ale wobec faktów jestem
bezsilna... Mąż mówi, żebym nie płakała, ze to nie pomoze, a wręcz
przeciwnie, bo jestem w ciąży 14 tydz, juz zaczyna się irytowac tym, że
ciagle "ryczę", a ja po prostu nie mogę dac sobie rady z tym wszystkim...
Dziadek jest po 2 zawałach, przebytej gruźlicy, wrzodach żołądka i śmierci
klinicznej, jest naprawde bardzo schorowany, podejrzewam, ze nie przetrzyma
radioterapii. z drugiej strony wiem, ze moja rozpacz i zamartwianie nic nie
zmieni, ale inaczej nie potrafie... Boję się, ze urodzę chore albo w
najlepszym wypadku znerwicowane dziecko... Do tego jeszce niepewna sytuacja w
pracy i strasznie dużo obowiazków na studiach. Może znacie jakies sposoby na,
nie wiem, zapomnienie o tym wszystkim... Moze któraś z was coś takiego
przezywała... napiszcie jak sobie radziłyście. Dzięki
    • pantarejka Re: nowotwór u bliskiej sosby-ja 14 tc, juz nie m 13.03.07, 10:50
      Kilka lat temu zmarła moja mama - najbliższa mi osoba. Nie byłam wtedy jednak w
      ciąży. Pomimo racjonalnego, logicznego tłumaczenia sobie wszystkich faktów,
      moje ciało przeżywało ogromny stres. Taki tępy ból, który rodzi się w środku w
      okolicach serca i splotu słonecznego i nie możesz nad tym zapanować. Ogromnie
      wtedy schudłam. Teraz inaczej podchodzę do śmierci i choroby. Traktuję to jako
      coś "normalnego".Czlowiek traktuje bliźnich trochę egoistycznie - że będą przy
      naszym boku zawsze, że będą nam pomagać, wspierać, pocieszać... Kiedy się kogoś
      takiego traci, człowiek czuje ból i osamotnienie... To całkiem naturalne...

      Ty jednak powinnaś pomyśleć o dziecku. Jedni odchodzą, inni przychodzą. Wiem,
      że to niełatwe, ale weź się w garść dla dobra nowego życia, które jest w Tobie.
      Pomyśl o Twoim Dziadku - na pewno chciałby, żebyś urodziła śliczne, zdrowe
      dziecko. Najlepsze co możesz zrobić, to pomyśleć o istocie, która szykuje się
      do przyjścia na ten świat...
    • polyanna123 Re: nowotwór u bliskiej sosby-ja 14 tc, juz nie m 13.03.07, 11:03
      Wiem, ale nie potrafie sie uspokoic, ledwo dzis sie doczłapałam do pracy, ma
      kupe obowiążków służbowych, do napisania 4 prace na sobotę do szkoły a ja gram
      w pasjansa na kompie... Nawet nie wyobrazacie sobie, ile wysiłku kosztowałao
      mnie wstanie z łózka. Doskonale to określiłas, tępy ból w piersi, którego nie
      da sie niczym zagłuszyc...
      • mamaaa7 Re: nowotwór u bliskiej sosby-ja 14 tc, juz nie m 13.03.07, 11:39
        Bardzo Ci współczuję i wiem nie potrafisz teraz myśleć o dziecku. Wcale się nie
        dziwię. Ta myśl pewnie dodaje Ci jeszcze wyrzutów sumienia, ze krzywdzisz
        maluszka zamiast zmusić do wzięcia się w garść. Moja teściowa umiera na raka
        mózgu i nie wiem czy doczeka narodzin wnuka (jestem w 33tc). Cała ciąża to
        wyścig z czasem a raczej ze śmiercią. Pozwolę sobie napisac na priv.
    • nie_mozna_wyswietlic_strony Re: nowotwór u bliskiej sosby-ja 14 tc, juz nie m 13.03.07, 11:44
      Dowiedziałam się o chorobie nowotworowej u mojej mamy (już z przerzutami do
      mózgu), gdy byłam w 5 tygodniu ciąży. Mama zmarła 4 tygodnie później, a ja
      straciłam jedno z bliźniąt. Teraz mam jednego zdrowego, pogodnego chłopczyka,
      ale do końca życia nie zapomnę tego, co wtedy przechodziłam.
      Jeśli można Ci jakoś pomóc - pisz na "gazetowego" maila. Czasem wystarczy się
      wygadać.
      Ciepło pozdrawiam.
    • polyanna123 Re: nowotwór u bliskiej sosby-ja 14 tc, juz nie m 13.03.07, 12:02
      Dzięki za dobre słowa, ja własnie zbieram się, żeby zadzwonic do dziadka, ale
      nie wiem czy to dobry pomysł, w moim obecnym stanie chyba mu sie rozrycze do
      słuchawki, a to mu na pewno nie pomoże... Z drugiej strony milczenie tez nie
      hjest dobrym rozwiązaniem...
    • net79 Re: nowotwór u bliskiej sosby-ja 14 tc, juz nie m 13.03.07, 12:11
      Kochana nic w zyciu nie dzieje sie bez przyczyny. Twój dziadzius pewnie bardzo
      cierpii, nowotwór wiąże się z ogromnym bólem fizycznym i psychicznym pewnie
      też. Przykro mi to mówić, ale smierc bedzie dla niego ulgą i tej ulgi mu
      trzeba, jesli nie da sie tego wyleczyć.A u starszych osób terapia jest tylko
      przedłuzaniem agonii. ja juz tak do smierci podchodzę, że jest zasłużonym
      snem,odpoczynkiem, po niełatwym zyciu i że chyba w pewnym momencie człowiek o
      zmęczonym i niedomagającem ciele na ten odpoczynek czeka. To że akurat jesteś
      teraz w ciąży ma Ci pomóc przetrwac ten bół, nie bez powodu, własnie teraz w
      nią zaszłaś. jak byłam w pierwszej ciąży, nie rozumiała dlaczego akurat teraz,
      przeciez to nie dobry moment i w ogóle byłam pełna watpliwości. teraz wiem na
      pewno. Jak młodu miał 3 miesiące umarła moja mama, którą kochałam najmocniej na
      świecie i bez Misia nie poradziłabym sobie szybko. Misiu choc jej nie pamieta,
      to wie ze ona ustąpiła mu miejsca na ziemi i sam mnie ciaga po kwiaty na
      cmentarz, bo to jego babcia. Pomyśl o tym słoneczku , które masz w brzuszku ono
      nie jedno pomoże Ci przetrzymac z podniesioną głową. Trzymaj się ,bo wiem, że
      to nie łatwe, a dzieci sa twarde, ale nie pozwól nerwom odebrac ci przyjemności
      z macieżyństwa, ani tego co masz teraz pod sercem, bo tego bys sobie nie
      wybaczyła szybko.
      • ola Re: nowotwór u bliskiej sosby-ja 14 tc, juz nie m 13.03.07, 12:27
        tydzien temu po dlugiej walce z rakiem umarla moja tesciowa.
        Jestem w 6 miesiacu ciazy.
        Tesciowej bardzo zalezalo, zeby dozyc do rozwiazania i zobaczyc wnuka.
        Nie udalo sie.
        Na to nie ma zadnej rady poza zrozumieniem, ze takie jest zycie i nic na to nie
        mozesz poradzic...

        postaraj sie tylko zbyt sie nie zalamywac, bo to grozi twojemu dziecku.
        Dziadkowi juz nie pomozesz (pomoga tylko lekarze) ale od twego samopoczucia
        zalezy nowe zycie - w pewnym sensie jakas czesc twojego dziadka jest w tym dziecku
    • olivka_83 Re: nowotwór u bliskiej sosby-ja 14 tc, juz nie m 13.03.07, 12:49
      bardzo mi przykro ale niestety tak w zyciu bywa. Moja babcia takze ma nowotwor
      pluc i lekarze nie daja jej zbyt duzych szans, za tydzien rozpoczyna ostatnia
      chemie i sie okaze czy cos sie polepszylo czy nie.... babcia jest dla mnie
      najblizsza osoba jaka mam, to ona mnie wychowala... matkowala mi i byla dla
      mnie najlepsza osoba w rodzinie, najbardziej ciepla...
      obecnie ejstem w 27 tc i tez cala ciaze zmagam sie z jej choroba ale nalezy
      myslec pozytywnie, co ma byc i tak bedzie, niestety-los nie jest sprawiedliwy
      ale nie mozesz sie zalamywac, nosisz w sobie dzieciatko, o ktore musisz dbac i
      zsylac na nie jak najmniej stresu-bo jego zdrowie zalezy od Ciebie!!!!! nie
      mozesz popadac w rospacz, wiem co mowie chociaz wiem ze to tez nie jest łatwe!!
      pozdrawiam Cie cieplo, pozdrow Swojego Dziadka i poglaskaj brzuszek wink
    • ania.silenter współczuję:(, znam ten ból - mój TATA zmarł 13.03.07, 13:00
      na 4 dni przed narodzeniem mojej córeczki. Urodziła się na 2 miesiące przed
      terminem - stres, gestozasad((.
      pozdrawiam i przytulam
    • bebe52 Re: nowotwór u bliskiej sosby-ja 14 tc, juz nie m 13.03.07, 16:55
      Zamiast sie zamartwiac to pomysl chodz troche o sobie i tym malenstwie które
      odczówa kazdy twój stres.Wczesniej czy pózniej i tak bedziesz musiała pogodzic
      sie ze smiercia dziadka wiec spedzaj z nim jak najwiecej czasu i ciesz sie z
      tego a napewno bedzie ci lzej.On tez cie teraz potrzebuje a widok ukochanej
      zapłakanej wnuczki napewno mu niepomoze.Pozdrawiam
    • marutka Re: nowotwór u bliskiej sosby-ja 14 tc, juz nie m 15.03.07, 13:11
      Witaj!
      Oczywiście najlepszym wyjściem z sytuacji byłoby "wziąć się w garść". Myślę
      jednak, że jsli mówisz, że siłą wstałaś z łóżka i grasz bezmyślnie w pasjansa to
      ptrzebna będzie pomoc psychologa. Wiem cos na ten temat bo 10000 razy byłam
      wyciągana z takich stanów.A jeśli chodzi o Twoje płacze to nie przejmuj sie aż
      tak bardzo dzidziusiem w brzuszku! Myslę, że "spasuj" troszke z obowiązkami.
      Wiesz na dobra sprawę to prawie całe pokolenie naszych dziadków było poczęte i
      wychowane w trakcie wojny, kiedy to kule często świstały naszym prababciom nad
      głowami, był problem z żywnością, lekami a wiadomość,że pradziadek poległ na
      polu bitwy to prawie chleb powszechny dla tamtego pokolenia. My jesteśmy wszyscy
      na tym świecie - dowód na to, że tak naprawdę dzidziusie w naszych brzuszkach to
      twarde sztuki i walczą o życie z całych sił.
      Postaraj się zrozumieć słowa z porzednich postów, bo te niby proste i z pozoru
      banalne twierdzenia to sedno i esensja życia. Nie ma życia bez śmierci!
      3maj się ciepło
      Pozdrawiam
      marutka
Pełna wersja