dobra rada dla ciężarnych - kto potwierdza?

16.03.07, 15:13
przeczytajcie koniecznie "Język niemowląt" Tracy Hogg przed porodem, bo potem
nie będzie czasu, a po miesiącu będziecie żałować, bo zepsułyście sobie
dziecko i teraz trzeba oduczać złych nawyków.
Mnie się udało oduczyć, ale do tej pory żałuję, że tej książki przed
porodem nie przeczytałam.
Ja nie zastosowałam się do każdej rady, wzięłam poprawkę na moje dziecko, ale
dzięki książce je zrozumiałam i było mi łatwiej.
    • alpepe Re: dobra rada dla ciężarnych - kto potwierdza? 16.03.07, 15:24
      ja książki Tracy Hogg nie widziałam na oczy, wychowywałam dziecko intuicyjnie i
      z konsekwencją, nosiłam na rękach i przytulałam, ile potrzebowała i jakoś nie
      zepsułam dziecka.
      • wieleb "zepsute" nie znaczy... 16.03.07, 15:29
        rozpieszczone, niegrzeczne, złe itp.
        to taka przenośnia na: wisi cały czas na cycu (albo co godzinę), usypia tylko
        na rękach, i inne takie tam.
        • alpepe Re: "zepsute" nie znaczy... 16.03.07, 16:08
          moja wisiała mi na początku prawie cały czas na cycku, karmiłam ją trzy godziny
          co 15 minut, nie odwrotnie, usypiała a ja obok niej. Cieszyłam się tymi
          chwilami, kiedy byłam kosmosem dla swojego dziecka. To się zresztą samo
          ustabilizowało b. szybko.
    • wioleta.mg Re: dobra rada dla ciężarnych - kto potwierdza? 16.03.07, 15:28
      ja przeczytałam przed porodem i co... i wszystko zapomniałam, potem musiałam
      raz jeszcze czytać jak już mała się urodziła. Ale bez przesady, możla wziąć jej
      sugestie pod uwagę lecz nie za wszelką cenę. u mnie akurat łatwy plan odniósł
      rewelacyjny skutek, nauczyłam również w drugim miesiącu samodzielnego
      zasypiania w łóżeczku dzięki metodzie Tracy, ale odzwyczajam od jedzenia w nocy
      i nic... totalna klapa.
    • zona_mi Nie potwierdzam. 16.03.07, 15:48
      Nie czytałam tego przed porodem, ani po. Moje dzieci nie mają "złych nawyków".
      Są mądre i grzeczne.
      smile
    • kita_76 Re: dobra rada dla ciężarnych - kto potwierdza? 16.03.07, 16:17
      Pewnie ze trzeba te rady dostosowac do swoich maluszkow, ja przeczytalam pare
      tygodni po porodzie i faktycznie zaczelam stosowac plan dnia co bardzo ulatwilo
      mi zycie, wczesniej byl totalny chaos, ale tez ten plan nie zadzialal z dnia na
      dzien, natomiast bardzo pomogl malej bo zaczela sobie w ciagu dnia ucinac
      drzemki z czym wczesniej byl duzy klopot i potrafila caly dzien nie spac, zeby
      pasc zmeczona dopiero wieczorem. Co do spania we wlasnym lozeczku, to nie
      stosowalam wlasciwie rad z ksiazki, ale mala od 4-5 tygodnia zaczela bez
      problemu spac w swoim lozeczku, a teraz mam wrazenie, ze tylko tam potrafi sie
      wyciszyc i zasnac czy po prostu polezec i pogadac do karuzeli, kiedy ma juz
      dosyc "zabaw" z nami i chce zeby jej dac swiety spokojwink
      pzdr
    • gosika78 Re: dobra rada dla ciężarnych - kto potwierdza? 16.03.07, 16:18
      Ja przeczytałam i przeżyłam jako niedoświadczona matka niezły szok jak się okazało że dziecko moje nie chce się podporządkować i je non-stop i że nie chce grzecznie spać w łóżeczku, tylko noszone, że nie mogę zinterpretować tak łatwo i przyjemnie przyczyny jego płaczu według boskiej tabelki trejsi...
      I jakoś dziecka nie zepsułam mimo że dobre rady trejsi poszły w kąt.
      No i udało mi się je zrozumieć bez zaglądania w tabelki smile
    • beckas27 Re: dobra rada dla ciężarnych - kto potwierdza? 16.03.07, 16:25
      Ja absolutnie nie potwierdzam, choć "oczywiście" czytałam. Nie zgadzam się z
      niektórymi teoriami trjsi, nie wprowadzałam w życie łatwego planu.
      Nosiłam i karmiłam syna kiedy chciał, wstawałm w nocy ile chciał i nie jest
      przez to "zepsuty", cokolwiek by to miało oznaczać!
      • bialka Re: dobra rada dla ciężarnych - kto potwierdza? 02.04.07, 20:39
        Mam to samo. Nie czytałam. Karmię, noszę, przytulam, usypiam według potrzeb
        dziecka, moich potrzeb i możliwości. Tak jedno jak i drugie. Rutyna i stały plan
        dnia sam się wypracował. Myślę, że jak się dziecko obserwuje, spokojnie, i nie
        zakłada z góry, że będzie takie a takie, ja zrobię to i to, itp to oboje (troje,
        czworo, n-toro)są w stanie się zgrać i dogadać, dograć rytm i potrzeby. Jakiś
        taki pęd do usamodzielniania od kołyski teraz obserwuję i życzenie aby bycie
        rodzicem było łatwe proste i tylko przyjemne. A dzieci tak szybko same się
        usamodzielniają!!! A jak już się usamodzielnią, urosną to i zejdą z rąk, wyjdą z
        naszego lóżka i ważniejsi będą koledzy (widzę to już po trochu po moim
        czterolatku). Żyzczę cierpliwości i spokoju. Warto korzystać z rad, ale nie brać
        ich bezkrytycznie. Jak słusznie wiele mam tu pisze.
    • deela nie 16.03.07, 17:25
      przeczytalam juz jak urodzilam, i nic z tej ksiazki nie wynioslam oprocz DWOCH
      zdan
      wiec troche sie rozczarowalam
      ogolnie stwierdzam ze kazdy kto zdroworozsadkowo podchodzi do dziecka i potrafi
      przewidziec konsekwencje swojego postepowania z dzieckiem moze spokojnie sobie
      ta ksiazke podarowac
      • tuniatunia Re: nie 16.03.07, 18:27
        Calkowicie sie z tym zgadzam. Ja ksiazki, o ktorej mowicie, nie widzialam na
        oczy. Za to podejmujac jakiekolwiek niemal dzialania przypominalam sobie zdanie,
        ktore uslyszalam od poloznej jeszcze w szkole rodzenia. Ze dzieci wychowuje sie
        nie od momentu, gdy skoncza 6 m-cy czy rok albo dwa, ale od samego poczatku. Od
        urodzenia. W zwiazku z tym - starajac sie byc odpowiedzialna - przemysliwalam
        czy to, co robie, nie spowoduje negatywnych konsekwencji na przyszlosc itp.

        Efekt? Malenstwo samo usypia w lozeczku od kiedy tylko wrocilysmy ze szpitala.
        Noszona jest zasadniczo tylko wtedy, gdy jest taka potrezeba. Przytulanie,
        pieszczoty, zabawa - oczywiscie, w duzych ilosciach, ale nie trzymajac mala na
        rekach. Jedzenie - przyznaje - kiedy chciala i ile chciala. W zwiazku z tym
        bardzo szybko ustawila sie na tryb jedzenia niemal 2x tyle ile powinna wg
        sredniej, ale za to co 6-7 godzin.

        Dopiero od jakis 2-3 tygodni troche sie nam rypie harmonogram, bo mala przezywa
        najwyrazniej przelom 4 miesiaca. Sadze ze sporo wspolnego ma z tym tez
        wprowadzanie nowego jedzonka, ale juz widze, ze sie kwestia stabilizuje.

        Pozdrawiam


        Tunia
    • hipopotamama Dla mnie też żadna rewela. 16.03.07, 18:17

    • misiaczek85 [...] 16.03.07, 18:23
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • magdalenas10 intuicja i psychologia!! 16.03.07, 19:23

      • eps nie potwierdzam! 16.03.07, 19:43
        Dla mnie Tracy nie jest absolutnie zadnym autorytetem i z wieloma jej poglądami
        sie nie zgadzam.
        Ksiązke czytałam w ciazy i po urodzeniu dziecka ale jest całkowicie niezgodna z
        moimi poglądami.
        • bonkreta Re: nie potwierdzam! 16.03.07, 23:10
          Dobrze, że już napisałaś i nie muszę się zastanawiać, jak to ująć - mam
          identycznie smile
    • katarinaa77 Re: dobra rada dla ciężarnych - kto potwierdza? 16.03.07, 19:53
      ja tę książkę przeczytałam po porodzie i muszę powiedzieć,że sporo mi pomogła.
      po lekkiej modyfikacji przez mnie sprawdziło się u mojego dziecka sporo rad.
      najwięszym sukcesem było dla mnie usypianie i plan dnia. ale zgadzam się z
      opiniami moich poprzedniczek, że nie każde dziecko uda się tak "podporządkować"
      jak pisze tracy i nie każda mam chce stosować "dyscyplinę" u swojego dzieciątka
      pozdrawiam
    • katarinaa77 Re: dobra rada dla ciężarnych - kto potwierdza? 16.03.07, 19:54
      aha i zapomniałam dodać, że to matczyna intuicja jest najlepszym doradcom smile
    • kajak75 Re: dobra rada dla ciężarnych - kto potwierdza? 17.03.07, 00:27
      przeczytalam po porodzie i pomogla mi. Zwlaszcza plan dnia.
    • dorianne.gray A ja nie wiem 17.03.07, 00:31
      jak wy te książki czytacie, bo mam wrażenie, że bez zrozumienia smile

      Trejsi:
      - nie wprowadza dyscypliny, a już na pewno nie za wszelką cenę
      - nie propaguje uczenia samodzielnego zasypiania przez zostawienie dziecka
      samego sobie
      - nie ustawia dziecka pod jakiś wyimaginowany plan, tylko radzi wsłuchać się w
      dziecko i ustawić plan pod jego rytm dnia
      - nie każe wychowywać wg tabelek (??? jakie tabelki ???...)

      Może my inne książki czytałyśmy?

      Nie jestem fanką Trejsi, ale czytałam i kilka rad mi sie przydało, a inne
      uznałam za kompletnie nieprzydatne, dla mnie.
    • sabka22 Re: dobra rada dla ciężarnych - kto potwierdza? 17.03.07, 08:13
      Nie czytałam tej książki ale oglądałam serial o jej metodach,moim zdaniem każdy
      sam powinien dojsc do tego jak wychowac własne dziecko.Chociaż jedną metode
      zastosowałam mianowicie kładzenie i podnoszenie i w ten sposob nauczyłam małego
      spac w łóżeczku i zajeło mi to jeden dzien i noc,a wydawało mi sie ze zajmie to
      wieki bo synek miał wtedy 8mies.Wiec ta metoda u mnie zadziałała.Pozdrawiam.
      • naturella Re: dobra rada dla ciężarnych - kto potwierdza? 02.04.07, 20:52
        Nie czytałam w ciąży, przeczytałam, jak moje dziecko miało 4 miesiące i nie
        wyniosłam z tej książki niczego. Ot, czytadełko. Moje dziecko nie usypiało w
        łóżeczku - zasypiało przy piersi 11 miesięcy, potem samo przeszło na zasypianie
        samodzielne, z jednym z rodziców leżących obok. Oboje lubimy takie usypianie i
        nie widzę powodu, żeby to zmieniać. Wiem, że jak mojemu dziecku zachce sie
        usypiać zupełnie samodzielnie, to tak zacznie robić. I tyle. Nie widzę powodu,
        żeby kierować się książką w pielęgnacji i wychowaniu mojego dziecka.
    • exylia Re: dobra rada dla ciężarnych - kto potwierdza? 02.04.07, 21:01
      Czytałam książkę, ale nie uważam jej za wyroczni. Swoje dziecko od samego
      początku wychowuję instynktownie. No właśnie "wychowuję", a metody Tracy
      przypominają mi bardziej tresurę, a nie wychowywanie.
    • mommy_b Ale wy macie idealne dzieci - tylko pozazdrościć 03.04.07, 08:52
      Ciekawe czy jak dorosną to będą takie same ideały jak teraz. Jestem na prawdę
      pełna podziwu. Wychodzi na to, że jak nasze dzieci podrosną to będzie prawie
      doskonale, bo one wszystkie są doskonałe. Napisałam "prawie" bo nie uważam żeby
      moje dzieci były idealne, ale uważam że są moje i kochane nawet ze swoimi
      wadami, bo każdy je ma.

      Pozdrawiam Beata
    • mommy_b Re: dobra rada dla ciężarnych - kto potwierdza? 03.04.07, 08:54

      • mommy_b .... 03.04.07, 08:57
        A potem, w szkole na wywiadówce, rodzic dowiaduje się, że jego doskonałe
        dziecko jest zagrożone (oczywiście nic nie wiedziało, bo po co mówić rodzicom o
        tym skoro i tak jest się chodzącym ideałem) i ma pretensje o to do nauczyciela,
        że to jego wina a nie jego dziecka. Bo ono nic nie zawiniło, mało tego
        najgorsze jest to, że i takie dziecko tak uważa i ten rodzic. A takich
        sytuacji jest sporo. Ciekawe dlaczego ?
    • marcelkowamama tak, ale z innego powodu 03.04.07, 09:43
      ja załuje ze nie przeczytalam T. Hogg przed porodem (chyba dopiro po 2
      miesiącach od porodu) ale nie ze wzgledu na to, ze w moim dziecku utrwalily sie
      jakies złe nawyki bo sobie z tym latwo i szybko poradzilam po przeczytaniu.
      Natomiast mi sie wydaje ze ja wogóle źle zaczełam nowe zycie juz z moim
      dzieckiem. Gdybym to przeczytała nie byłoby tyle chaosu na początku, usilowania
      zeby bylo jak przedtem.....Kto przeczytał to wie o czym mowie
    • mw144 Re: dobra rada dla ciężarnych - kto potwierdza? 03.04.07, 11:46
      Nie czytałam i nie zamierzam czytać. Niektóre teorie tej pani prezentowane tu
      na forum skutecznie mnie do tej lektury zniechęciły. Dziecko mam grzeczne, bez
      złych nawyków i innych problemów z wychowaniem lub zrozumieniem, więc widocznie
      można się obyć bez tej książki.
    • joan2705 Re: dobra rada dla ciężarnych - kto potwierdza? 03.04.07, 12:10
      Nie czytalam tej ksiazki bo nawet o niej wtedy nie slyszalam. gdybym o niej
      wiedziala na pewno przeczytalabym ja chocby z ciekawosci, ale i tak biorac pod
      uwage to jakim typem byl moj maly nic by mi to nie dalo. synek prawie przez
      trzy miesiace wisial non stop na moim cycku bo mial zwyczaj przysypiania w
      trakcie jedzenie, wiec karmienie strasznie sie wydluzalo i w efekcie przerwy
      miedzy jednym, a drugim karmieniem byly bardzo krotkie. Moglam go celowo nie
      przystawiac tak czesto do piersi, ale wtedy klociloby sie to z idea karmienia
      na zadanie. dodam, ze odkad przeszlam na butelke syn samodzielnie zasypia, nie
      domaga sie noszenia na rekach itd., ale nie jest to zasluga zadnej ksiazki
      tylko moich wlasnych przemyslen i postanowien opartych na intuicji.
    • gadoma mam tę książkę ale nie chciało mi się jej czytać 03.04.07, 23:08
      ale teraz wezmę się za nią
    • kayah73 absolutnie nie potwierdzam 03.04.07, 23:11
      • ewa_mewa Re: absolutnie nie potwierdzam 04.04.07, 09:37
        Przed porodem czytanie bez sensu bo nie wiesz jakie będzie dziecko i jak ty sie
        generalnie w tym wszystkim odnajdziesz. Czytać w ciąży to totalna abstrakcja.
        Najlepiej jak dziecko ma co najmniej 2 tygodnie i już co nieco wiesz.
    • jufalka Re: dobra rada dla ciężarnych - kto potwierdza? 04.04.07, 16:10
      Przeczytałam ok połowę niedawno, gdy córka ma 9 msc, i wg mnie to co pisze Hogg
      nie jest żadnym odkryciem, przecież - ja tak sądzę przynajmniej - matka
      najlepiej zna swoje dziecko i umie odczytywać jego komunikaty, wyczuwa co
      dziecko "mówi", uczy się rozumieć dziecko stopniowo, w miarę jak je poznaje i
      nie potrzebuje do tego instrukcji z książki. Ponad to Tracy mówi dużo o szcunku
      dla dziecka, ale to również jest dość oczywiste, a osoba, która nie szanuje
      swojego dziecka nie będzie raczej czytać takiej książki. A ten plan - zmiana
      pieluchy, jedzenie, zabawa, spanie... No a moja córka np budzi się czasem
      niezadowolona, nie "dospana" i bez sensu byłoby jej zmieniać pieluche wtedy...
      bo jak dam jej "cyca" to jeszcze pośpi i budzi się zadowolona... A np u mojej
      córki kopanie nie oznacza senności tylko zadowolenie i zabawę... to tylko
      przykłady... No mnie przynajmiej nie przydała się za bardzo ta książka, a gdy
      była tak polecana tu na forum to się bałam, że może coś tracę nie czytając jej.
      Natomiast dla matek, które nie mają aniołków może być pocieszające przeczytać,
      że są różne dzieci.
Pełna wersja