Akcja "Rodzić po ludzku"

04.04.07, 10:34
czy ma ktos pojecie jak funkcjonuje holenderskie poloznictwo?
    • studentka255 Poród. Poród w Bielsku - jak szpital łamie prawa 08.06.08, 19:20
      Witam



      Chciałabym podzielić się moimi doświadczeniami związanymi z porodem. Od razu
      piszę że mój post będzie długi i ( tylko) Zainteresowanych proszę aby
      przeczytali w całości.

      Zerkając na różne fora można zobaczyć rozgorzałą, zaciętą dyskusję
      przebiegającą w bardziej emocjonalny ton, dotyczącą mojej postawy. Kobiety
      wolą uchodzic za matki-polki. A skoro już one tak postępują to inne też wg
      nich muszą. Właśnie dlatego nie mam ochoty pisać już czegokolwiek na forum bo
      ani nie mam czasu na takie dyskusje, ani ochoty słuchać po jakimś czasie
      argumentów ad personam.



      Wydaje mi się, że łatwiej przetłumaczyć facetom, że jest różnica między
      fanaberią a godnym i intymnym przebiegiem porodu. Wiem że mam ciężką drogę,
      ale ja wcale nie będę się poddawać! I wydaje mi się że słusznie robię
      nagłaśniając tą sprawę. Opanowałam kilkadziesiąt for internetowych. Na maila
      dostaję dziesiątki listów z wyrazami współczucia, zdarzają się również
      negatywne opinie w stylu - paris hilton, jeszcze inni piszą że nadaję się na
      reporterkę. Gazety proszą się o wywiad. Za niedługo moją historię przeczytają
      tysiące Polaków. ( 4 gazety ). Niektóre osoby bardzo przejęły sie moim porodem
      i mój list będzie wykorzystany w pracach magisterskich na temat godnego
      rodzenia. (pytano o moją zgodę) . Inne osoby piszą , (mając tytuł licencjata )
      że po przeczytaniu mojego listu doszły do wniosku iż chciałyby pisać pracę
      magisterską o zespole stanu pourazowego po porodzie ( PTSD).
      Jedna z Koleżanek napisała :

      "Przypadkowo byłam na forum, bo nie mam zwyczaju się udzielac.szukałam czegoś
      innego...Coś mnie tknęło i przeczytałam Twój temat. I jest on
      potwierdzeniem,że bardzo istotnym czynnikiem traumatyzującym może byc
      postępowanie personelu medycznego.Jak częstym i jak silnym?To właśnie mam
      nadzieję zbdac - na przykładzie pacjentek poradni K"

      Fundacja Rodzić po Ludzku bardzo dużo zmieniła, ale to trzeba kontynuować...
      walczyć jakoś... nawet w taki sposób jak ja. Kobiety potraktowane w podobny
      sposób, niestety nie chcą zamieszczać swoich dramatycznych przeżyć związanych
      z porodem, bo albo się wstydzą albo w ogóle nie wiedzą że złamano Ich Prawa.
      Bo zamiast się uświadamiać, edukować to tylko takie sranie w banie za
      przeproszeniem często jest widoczne.



      W związku z moim porodem który odbył się w listopadzie 2007r. na oddziale
      ginekologiczno położniczym w Szpitalu Wojewódzkim w Bielsku Białej, Al. Armii
      Krajowej 101 informuję,iż w czasie porodu i pobytu w szpitalu zostało
      naruszone w stosunku do mnie przez lekarzy i położne Prawa.

      Opiszę zdarzenie oraz konsekwencje powstałe w jego wyniku:


      Synka urodziłam w listopadzie 2007 r w SZPITALU WOJEWÓDZKIM W BIELSKU.
      Niestety, mój poród był bardzo ciężki i żle go wspominam, nie dlatego że tak
      strasznie bolało, lecz dlatego że złamano moje prawa. Do dzisiaj nie mogę
      zrozumieć dlaczego było obecnych tak wiele osób ( 2 położne, starsza i
      młodsza, niestety nazwisk nie pamiętam, lekarz zakłócający mój poród jak
      również jakaś pani ubrana " po cywilnemu " czyli nie miała zmiennego ubrania,
      nazwiska nie znam, wydawała się tam rządzącą) nie wiedziałam kto z personelu
      jest za mnie odpowiedzialny, raz starsza raz młodsza położna przychodziła mnie
      badać, czułam się zdezorientowana i opuszczona. Nie informowano mnie o
      przebiegu porodu, jak również podczas badania USG. Powiedziano tylko tyle że
      Dzidziuś waży 2800. Pytam jak jest ustawiony? Odpowiedziano - "dobrze" To nie
      była dla mnie wystarczająca informacja.Na sali porodowej w ogóle nie
      informowano mnie o jego przebiegu. Młodsza położna ( najprawdopodobniej chyba
      stażystka ) śmiała się i patrzała jak jęczę z bólu... czułam sie okropnie,
      zawstydzona. Sądziła że jestem w szoku i myślała że nic nie widzę. W pierwszym
      okresie porodu nie wiedziałam co się ze mną dzieje i z dzieckiem. Wiedziałam
      że łamią moje prawa ale ból był tak okropny że nic nie mogłam mówić.
      Sparaliżowało mi mowę. Miałam wrażenia że to czego się nauczyłam wyleciało
      wszystko z głowy. Dlaczego właśnie wtedy przeprowadzano ze mną wywiad i dawano
      coś do podpisania? Mówiłam starszej położnej że aby coś podpisać to pierwsze
      muszę to przeczytać. Jednak mnie do tego zmusiła a ja żeby mieć już święty
      spokój podpisałam to. Piszę "to " bo do dzisiejszego dnia nie wiem co
      podpisywałam, sądzę jednak że była to moja "zgoda" na interwencje medyczne.
      Pani doktor miała pretensję że nie odpowiadam jej szybko na te pytania tylko
      krzyczę, była wściekła a ja myślałam tylko o Dziecku i o tym potwornym bólu.
      Dlaczego nie mogłam rodzić w spokoju, skupić sie na porodzie, wyciszyć się?
      Byłam bezradna, a otaczająca mnie rzeczywistość bezlitosna. W czasie
      pierwszego okresu porodu o własnych siłach z Mężem próbowaliśmy pozycje
      kuczne, kolankowe, ciągle się ruszałam. Komentowano moje zachowania. Śmiano
      się ze mnie. Tylko dlatego że tak głośno krzyczałam z bólów i gdy przyjmowałam
      pozycje na kucąco. Nie słyszałam ani jednego dobrego słowa ze strony
      położnych, były nieżyczliwe, aroganckie, nie zaznałam współczucia, nikt nie
      pomógł Mężowi aby mnie podtrzymywać w czasie zmian pozycji. Pytam starszej
      położnej czy mogę wejść do wanny złagodzić ból, odpowiedziała - " Jak już
      nalejemy to już będzie zimna". Zaintonowałam tej starszej położnej że w czasie
      drugiego okresu ( jak już wyrzyna się główka) chcę rodzić w kucki, nie na
      stole porodowym, bo mam takie prawo, bo tylko moje ciało wiedziało że podczas
      kucania najmniej boli, bo wiedziałam że tak najlepiej ochronić kroczę. Jeden z
      lekarzy odpowiedział : " W takich pozycjach to tylko kobiety w buszu rodzą...
      " Zamurowało mnie. Prosiłam, błagałam że tak mi najlepiej rodzić. Nie
      pozwolono. Moją decyzję uważali za nieodpowiedzialny wybryk. Unieruchomiono
      mnie w drugim okresie po przez KTG pomimo że się nie zgodziłam. Chodzi o to że
      chciałam miec to KTG ale PRZENOŚNE które szpital również dysponuje. Dlaczego
      złamano moje prawa? Dlaczego nie miałam możliwości swobodnego podejmowania
      decyzji? Przecież każdy ma prawo do decydowania o własnym losie...

      Po porodzie znów złamano prawa. W czasie zszywania mnie, ( fizjologiczne
      pęknięcie ) jedna z salowych ( sprzątaczka ) siedziała na krześle, ( tam gdzie
      dziecko badają po urodzeniu, ja natomiast leżałam jeszcze na łóżku porodowym )
      patrzała jak mnie dr zszywa i śmiała się ze mnie, bo drzwi między tymi dwoma
      wejściami były otwarte!!! Zszywanie również bolało i tu również wydawałam
      swoje dżwięki ( jednak one były już dużo cichsze ) widziałam jak ta
      sprzątaczka głupio się uśmiechała do położnej w końcu spostrzegła że ja to
      wszystko widzę i już przestała się śmiać. W ogóle co ta sprzątaczka tam
      robiła?? jak można było pozwolić sprzątaczce oglądać kobietę która właśnie
      urodziła i którą zszywano na łóżku porodowym z gołą pupą i nogami wystawionymi
      do góry???? Całkowicie odarto mnie z prywatności! Dlaczego pani dr na to
      pozwoliła? Ja ciągle wiedziałam że łamane są moje prawa ale naprawdę nic nie
      mogłam mówić, jak już wcześniej pisałam sparaliżowało mi mowę i myślałam już
      tylko o moim Synku. Pani ( ta ubrana po cywilnemu ) podniosłym głosem mówiła
      do mnie : " za co się pani uważa? skąd pani wie o pozycjach kucznych? chodziła
      pani do szkoły rodzenia? to my za panią odpowiadamy... " W czasie obchodu
      jeden z lekarzy do mnie przy wszystkich : " Ta to rodziła jak błyskawica"

      Po porodzie zasypiając wieczorem, rano pielęgniarka obudziła mnie w taki
      sposób : podeszła do mojego łóżka, podniosła moja kołdrę w górę, nic nie
      mówiąc, nie pytając się czy może to zrobić i tylko powiedziała tyle "
      wstajemy, myjemy dupki" poczułam się upokorzona. Jak można tak postąpić i w
      taki sposób budzić pacjentkę ?
      ta sama pielęgniarka chyba tego samego dnia przyszła i spryskiwała nam krocze
      ( nie wiem dokładnie czym bo nic nie powiedziała, nie poinformowała, ) i
      powiedziała : "na przyjemności trzeba sobie zasłużyć" - młoda blondynka a
      krótkimi włosami ( tak wyglądała pół roku temu - mam nadzieję szanowna pa
      • studentka255 Re: Poród. Poród w Bielsku - jak szpital łamie pr 08.06.08, 19:22
        mam nadzieję szanowna pani pielęgniarko że przypomina sobie pani te słowa )

        I mam nadzieję że pani doktor i pan doktor również przypominacie sobie te słowa
        co do mnie mówiliście, bo wiem że prędzej czy póżniej przeczytacie mojego posta.


        Proszę zwrócić uwagę :


        Decyzja pacjenta może być - w ocenie lekarza - niesłuszna, niemniej zasada
        poszanowania jego woli, wpisana także w deontologię zawodu lekarza ( np. art.15
        i 16 Kodeksu etyki lekarskiej ), nakazuje ją USZANOWAĆ!! i to się tyczy
        wszystkiego, nacięcia krocza, przebicia pęcherza, podanie oksytocyny, czy NAWET
        możliwość wpływu kobiety na pozycję w jakiej wypiera ona dziecko!

        Dodam, że nawet Sąd Najwyższy w uzasadnieniu swojego orzeczenia wskazał, że "
        zasada poszanowania autonomii pacjenta nakazuje respektowanie JEGO WOLI,
        niezależnie od motywów.


        2 Miesiące przed porodem odwiedziłam TEN szpital celem zebrania wywiadu i
        dowiedzenia się wszystkiego.
        Przywitała mnie bardzo miła starsza położna Pani K. S. ( UWAGA !!! Tu nie mogę
        nic powiedzieć złego o Tej Pani! Super Kobieta - Położna - Anioł. Również o
        Paniach B.P i M.O nic nie moge złego powiedzieć bo One nie prowadziły mojego
        porodu. Oprowadziła wszędzie. Również zebrałam wywiad. Mówiła, abym nie czytała
        na forach internetowych negatywnych opiń na temat tego szpitala. Że to, co tam
        dziewczyny opisują ( jak się łamie prawa rodzących ) to nie prawda. Uwierzyłam.
        Dlatego właśnie wybrałam ten szpital i miałam cichą nadzieję że Pani K.S będzie
        wtedy w pracy.

        Zresztą szpital na swojej internetowej stronie ładnie się raklamuje :

        Blok porodowy
        Blok porodowy oferuje:

        * ciągły monitoring kardiotokograficzny z analizą komputerową zapisu,
        * bezprzewodowe monitorowanie kardiotokograficzne pracy serca płodu za pomocą
        telemetrii kardiotokograficznej,
        * releksację wodną podczas porodu,
        * porody w wodzie,
        * dowolną pozycję pacjentki podczas porodu,
        * porody rodzinne,
        * muzykoterapię,
        * porody w znieczuleniu na życzenie pacjentki.


        Nie wszystko okazało się prawdą!
        gdyby nie szybka moja interwencja krzykiem " prosze mnie nie nacinać " natnęliby
        mnie bez zgody z zaskoczenia bo tak właśnie chcieli
        nie można było rodzić w kucki bo im tak nie wygodnie ...
        pomimo prośby nie mogłam wejść do wanny złagodzić ból
        podpięto mnie do KTG mimo że się nie zgodziłam.


        Załuję że nie wybrałam prywatnej kliniki ESKULAP również w Bielsku bo tam jest
        się klientem a nie pacjentem, traktuje się rodzącą godnie z szacunkiem a nie jak
        psa.

        Zawsze chciałam mieć 3, 4 dzieci... ale ten szpital odebrał mi chęć do
        rozpoczynania na nowo...
        Gdybym nie znała praw pacjentów, to pal licho!!! myślałabym że wszystko jest ok,
        że tak powinno się rodzić ...

        Jestem studentką na 4 roku. Skończę "swoje" i idę na położnictwo. Dlaczego? bo
        chcę aby każda rodząca rodziła po LUDZKU i tego dopilnuję!! Nigdy nie pozwolę
        aby ktoś potraktował rodzącą tak jak mnie!! Będę starać się być najlepszą!!!
        Nigdy nie będę łamać praw pacjentki i nie pozwolę aby ktoś inny je łamał...
        nawet jeżeli podkopywaliby pode mną dołki!!! Nie podniosę głosu na rodzącą, będę
        traktować ja z szacunkiem, współczuć, pomagać jak najlepiej.... a jeżeli zdarzy
        się pacjentka bardzo agresywna i przypuśćmy na to... kopnie mnie czy coś w tym
        stylu... nadstawię jej drugi pośladek aby na mnie się wyżyła. Będę życzliwa,
        miło ustosunkowana. Moje nazwisko będzie znane na całe Bielsko i okolice, aż w
        końcu doczekam się i będę przyjmować porody w domu.

        Wszystko w Waszych rękach, przyszłych Mamach. Jeżeli to Wy nie będziecie się
        domagać swoich praw to polska porodówka nigdy się nie zmieni! Gdy kobieta staje
        się zależna od procedur medycznych i decyzji innych osób, traci zaufanie do
        włąsnej siły i intuicji. Czuje się jak przedmiot pozbawiony możliwości
        decydowania o sobie. Przychodząc przez procedurę przyjęcia do szpitala, łatwo
        jest poddać się roli POSŁUSZNEJ PACJENTKI i nie pytać o to, co się z tobą dzieje...

        Zostałyśmy wychowane wśród opowieści o tym że to rodząca jest BIERNA cierpiąca,
        musi znieśc wiele przykrości i bólu i że to PERSONEL DECYDUJE o tym jak poród
        powinien przebiegać - MASAKRAAAA!!!!
        A to nie prawda! Trzeba uświadomić Przyszłe Mamy że to One właśnie decydują o
        swoim porodzie, bo mają do tego prawo! Rodząca, gdyby nawet chciała urodzić na
        głowie bo tak jej wygodnie - personel ma się do niej dostosować! Nie może kłaść
        pacjentkę na łóżko porodowe - gdy jej jest nie wygodnie.
        Dlatego czas CIĄŻY jest dla was CZASEM BUDOWANIA SIłY WIARY W WASZ INSTYNKT ,
        TAK ABYśCIE MOGłY SIę OBRONIć PRZED SIłą TEGO STEREOTYPU!!!



        Złożyłam skargę na lekarzy i położnych do Biura Praw Pacjenta w Warszawie, oni,
        skierowali pismo do dyrektora szpitala w którym rodziłam, jednak odpowiedzi się
        nie doczekałam. Do Instytutu Praw Pacjenta i Edukacji Zdrowotnej, do Rzecznika
        Praw Pacjenta - tu kierowano mnie do Okręgowej Izby Lekarskiej.


        Również Fundacja Rodzić po Ludzku jest poinformowana.
        Dzięki Fundacji Rodzić po Ludzku dowiedziałam się jak powinno się traktować
        kobiety rodzące, każdy artykuł został przeze mnie dokładnie przestudiowany.
        Najbardziej interesowały mnie Prawa Rodzącej. Dzięki Fundacji dowiedziałam się
        co może choć nie musi spotkać mnie podczas porodu. Codzienne ćwiczenia od
        czwartego miesiąca mojej ciąży sprawiały przyjemność.
        Dziękuję Ci Fundacjo! mimo że nie rodziłam jak chciałam, to cieszę się że w
        końcu dowiedziałam się o swoich prawach!

        Ja do dzisiejszego dnia żle się czuję, co wieczór leją się łzy, mam wielki żal
        że nie mogłam sama sobie pomóc. Jestem coraz bardziej nerwowa a to odbija się
        żle na moim Synku i nie wiem kiedy ta trauma się skończy.


        Dziękuję.
        • studentka255 Re: Poród. Poród w Bielsku - jak szpital łamie pr 08.06.08, 19:22
          www.emetro.pl/emetro/1,85651,5275606,Porodowki_grozy.html
        • studentka255 blog roku - prośba 14.01.09, 15:18
          Witajcie KObiety!!

          Prowadzę dwa blogi, jeden na Onecie, drugi na portalu Expertia, każdy o tej
          samej treści. Wczoraj rozpoczął się drugi etap Konkursu Blog Roku 2008 -
          głosowanie Internautów.

          tu jest link:

          studentka234.blog.onet.pl/
          Kochane, jeżeli chcecie oddac głos na mojego bloga, proszę wyślijcie smsa o
          tresci A01059 pod nr 7144 (0 w numerze bloga oznacza liczbę zero ) koszt, 1.22PLN.

          ( Uwaga! w tresci smsa należy jedynie umieścic numer bloga, nie należy
          umieszczac w niej żadnych dodatkowych znaków ani spacji.)

          Z jednegu mumeru oddajemy jeden głos na dany blog.

          Mam nadzieję że wśród Czytelników znajdą się Osoby, które zechciałyby poprzec
          mojego bloga. Liczę na poparcie szczególnie od Kobiet, które były w podobnej do
          mojej sytuacji. Proszę, sprawmy aby ten blog dostrzegła każda Przyszła Mama smile

          Całkiem niedawno dostałam maila od Producenta TVNu z prośbą o kontakt ze mną.

          Telewizja chciała zrealizowac materiał o Karcie Praw Rodzącej,zależało Im na
          krótkiej rozmowie przed kamerą. Telewizja chciała użyc mojej wypowiedzi w
          materiale, którym zajęłaby się Marzanna Zielińska.
    • studentka255 Akcja "Rodzić po ludzku" 01.07.08, 10:24
      Dzień dobry Panie!



      Portal Miasta Bielsko poświęcił dla mnie artykuł


      bielsko.biala.pl/1441,artykuly

      pozdrawiam

      kiss
    • studentka255 tu jest artykul 04.07.08, 09:42
      Dzień dobry !


      ktoś usunął linka więc kopiuję tekst z gazety Metro



      Złośliwości, przykre komentarze i brak reakcji na prośby o pomoc. Kobieta, która
      urodziła dziecko pół roku temu, do dziś nie może zapomnieć, jak została
      potraktowana w publicznym szpitalu
      Joanna (imię zmienione) jest studentką IV roku medycyny. Ma 27 lat, w
      listopadzie ub.r. w Szpitalu Wojewódzkim w Bielsku-Białej urodziła synka. Swój
      poród do dzisiaj wspomina jak koszmar. Opisała go w liście, jaki przysłała do
      naszej redakcji.

      "Mój poród był bardzo ciężki. Nie z powodu bólu, ale dlatego, że podczas pobytu
      w szpitalu złamano moje prawa. W sali było obecnych wiele osób (m.in. dwie
      położne, starsza i młodsza, lekarz i jeszcze jednak kobieta). Nie wiedziałam,
      kto z personelu jest za mnie odpowiedzialny, czułam się zdezorientowana i
      zawstydzona. Nie informowano mnie o przebiegu porodu. Młodsza położna śmiała się
      i patrzyła, jak jęczę z bólu... A pani doktor miała pretensję, że nie odpowiadam
      szybko na jej pytania, tylko krzyczę. Zlekceważono moją prośbę o poród w wannie.
      Błagałam, żeby pozwolono mi rodzić w kucki. Wiedziałam, że mam takie prawo, a
      ból będzie w tej pozycji łatwiejszy do zniesienia. - W takich pozycjach to tylko
      kobiety w buszu rodzą - usłyszałam od lekarza.

      Zostałyśmy wychowane na opowieściach o tym, że rodząca musi znieść wiele
      przykrości i bólu, że to personel decyduje o tym, jak poród powinien przebiegać.
      Ale tak nie powinno być. Wszystko w Waszych rękach, przyszłe Mamy. Jeżeli to Wy
      nie będziecie się domagać swoich praw, to polska porodówka nigdy się nie zmieni!".

      Joanna o swoich przejściach napisała także do Biura Praw Pacjenta przy
      Ministerstwie Zdrowia. Po jego interwencji dyrekcja szpitala w Bielsku-Białej
      wyjaśniła, że decyzje lekarzy podejmowane podczas porodu podyktowane były jego
      szybkim przebiegiem (poród trwał zaledwie godzinę) i bezpieczeństwem dziecka
      (urodziło się pięć tygodni przez terminem). Ale przyznała jednak, że uwagi
      kierowane wobec Joanny były niewłaściwe. - Dyrektor szpitala wyciągnie
      konsekwencje wobec lekarza, który dopuścił się tych nieetycznych stwierdzeń -
      mówi Krystyna Kozłowska, dyrektor Biura Praw Pacjenta. Podkreśla, że każdej
      pacjentce przysługuje prawo do intymności, do informacji, świadomej zgody na
      interwencję medyczną i do kontaktu z osobami bliskimi. Ale okazuje się, że
      łamanie tych praw jest w polskich szpitalach niechlubną normą. Jak wynika z
      informacji fundacji Rodzić po Ludzku, co piąta kobieta trafiająca na porodówkę
      spotyka się z nieżyczliwym i aroganckim zachowaniem personelu, a niemal co
      czwarta nie jest informowana o przebiegu porodu.

      Z Urszulą Kubicką-Kraszyńską z fundacji Rodzić po Ludzku rozmawia Anita Karwowska

      Jaka była pani pierwsza myśl po przeczytaniu tego listu?

      - Przede wszystkim - że to nie jest historia jednostkowa. List Joanny ilustruje
      podstawowy problem polskich porodówek - brak indywidualnego podejścia do
      pacjentki. Kobieta wchodzi do szpitala i zaczyna być traktowana jak jego
      własność. Jej emocje, potrzeby i oczekiwania przestają być ważne.

      Czy rzeczywiście złamano prawa Joanny?

      - Oczywiście. Pacjentka ma prawo otrzymywać na bieżąco pełną informację o
      przebiegu porodu i procedurach, którym jest poddawana. A lekarz powinien
      uwzględniać jej potrzeby, np. to, w jakiej pozycji chce rodzić. Badania naukowe
      udowodniły przecież, że pozycja kuczna jest dla dziecka bardziej korzystna niż
      leżąca. To wszystko wskazuje na brak profesjonalizmu.

      Czym tłumaczyć taką postawę personelu?

      - Wciąż zbyt często zwycięża po prostu rutyna. W wielu placówkach personel
      trzyma się starych procedur, bo tak jest po prostu wygodniej.

      Źródło: Metro



      Moim marzeniem jest uchronić inne kobiety przed takim traumatycznym przeżyciem.
      Kobietę rodzącą powinno sie traktować indywidualnie, a nie jak przedmiot w
      jakiejś fabryce,który jedzie na taśmociągu. Bardzo mi zależy, chciałabym aby
      Każda Kobieta rodziła po Ludzku, aby w końcu Kobiety dowiedziały się jakie prawa
      Im przysługuja na sali porodowej
    • studentka255 holenderskie położnictwo 07.07.08, 13:57
      może zainteresuje Cię to :


      www.rodzicpoludzku.pl/polozna_n/artykul.php?polozna_konferencje_artykuly_id=7&polozna_konferencja_id=2
Pełna wersja