Koszmar - kąpiel noworodka w szpitalu

23.05.03, 16:48
Jak podobało się Wam kąpanie waszych dzieci przez pielęgniarki w szpitalu? Ja
byłam po cesarce i widziałam taką kąpiel tylko raz (przedtam maluch był na
odziale noworodkowym) i to mi wystarczyło!!! Miałam ochotę wyrzucić te
babsztyle przez okno. Tyle sie mówi o rodzeniu po ludzku i prawach małego
pacjenta. Czy kąpiel musi być tak ogromnym stresem dla maluszka???? Następnym
razem chcę się postawić i nie dać im kąpać mojego dziecka. Tylko czy to
przejdzie?? przecież można kąpać dziziusia na sucho. Noworodek nie musi być
przecież kąpany codziennie. Co Wy na to??
A tak przy okazji, następnym razem przy pobieraniu krwi z pięty użyję maści
emla. Oszczędzię stresu dziecku i sobie.
    • agusiakraj Re: Koszmar - kąpiel noworodka w szpitalu 23.05.03, 17:18
      oj nie wiem gdzie rodzilas ale u mnie wszystko bylo super.Kapiel noworodka
      byla normalna(szybka i fachowa),pielegniarki byly bardzo mile wszystkiego mnie
      nauczyly jak kapac,przewijac,opatrzyc kikuta itd.Gdyby nie ich opieka i
      tlumaczenie mi wszystkiego jak dziecku to po powrocie do domu bylabym zalamana
      i nic bym nie umaiala zrobic ze strachu.Teraz juz przez trzy miesiace doszlam
      do wprawy ale nadal jestem im bardzo wdzieczna.Rodzilam w szpitalu na
      Pomorzanach w Szczecinie.Przykro mi ze Ty masz tak zle doswiadczenia,ale
      uwierz mi nie wszedzie tak jest.Czasem zdazaja sie polozne z sercem...do
      dzieci.
      • odalie Re: Koszmar - kąpiel noworodka w szpitalu 23.05.03, 20:16
        Ja pochodzę ze Szczecina (pozdrowienia!), ale od 10 lat mieszkam w Gdańsku.
        Rodziłam w Gdyni-Redłowie kilka latek temu. Tam pielęgniarki myły dzieci pod
        kranem w zlewie, ot tak, hop siup pod strumień wody i już. Potem bęc! mamie na
        łóżko: "...i nie pani ją ubierze."

        Pa!
    • libra.alicja Re: Koszmar - kąpiel noworodka w szpitalu 23.05.03, 20:35
      Po urodzeniu córka była kąpana pod kranem w mojej sali (nie spuszczałam z niej
      oka) bardzo szybko i fachowo, nawet nie płakała.
      Jak miała 2 tygodnie byłyśmy w innym szpitalu i tam pielęgniarki zabierały
      dzieci do kąpania, ale zawsze upierałam się, że chcę przy tym asystować i tylko
      jedna z nich się nie zgadzała i zamykała się w pokoju zabiegowym, a my matki
      czekałyśmy pod drzwiami.

      Zdarzało mi się widzieć, jak moja córka uderzyła główką w kran, bo pielegniarka
      się spieszyła. Zwróciłam też jednej uwagę, żeby nie podstawiała uszu małej pod
      strumień wody, a ona na to, że przecież i tak uszy są potem zakrapiane (bo
      większość dzieci miało zapelenie ucha, ale akurat moja córka nie, bo była chora
      na co innego). Niestety mamy nie mogły kąpać same, zreszta trzymając w jednej
      ręce i pod kranem bym nie umiała.

      Podobnie było z pobieraniem krwi, zastrzykami. Jak małej co 3 dni zakładali
      wenflon do żyły na główce, to wcale nie chciałam przy tym być, szłam na drugi
      koniec korytarza, żeby nie słyszeć jej płaczu.

      Cóż wiadomo, że nikt nie zajmie się naszymi maleństwami tak troskliwie i czule
      jak my, więc oby pobytów w szpitalach było jak najmniej.
    • wieczna-gosia Re: Koszmar - kąpiel noworodka w szpitalu 24.05.03, 16:10
      Chodzi ci o kapiel pod kranem? Ja tez tak myje maluszki- trwa to 15 sekund i
      nie jestem pewna czy jest bardziej stresujace niz mozolne mycie na sucho- dla
      takiego czlowieka to wszystko jeden wielki stres. Wazne ze potem jest cycus wink
      • ewa291 Re: Koszmar - kąpiel noworodka w szpitalu 24.05.03, 16:46
        Kapiel pod kranem napewno jest bardziej higieniczna niz kapiel okolo 20 dzieci
        w tej samej wannie nwet wczwsniej umytej-dziecku krzywda sie nie dzieje to
        tylko my przewrazliwione matki tak myslimy.
    • vase Re: Koszmar - kąpiel noworodka w szpitalu 26.05.03, 12:54
      U nas normalnie polozna myla w wanience. Szybko i sprawnie. (Tylko raz, zaraz
      po urodzeniu. Na drugi dzien juz bylam w domu)
      A jak slysze cos w stylu "Polozna nie pozwolila mamie byc przy kapieli
      dziecka.. Zamknela sie w pokoju..???!!!" - nie chce mi sie wierzyc. To jakas
      paranoja. Zebym ja nie mogla z wlasnym dzieckiem przebywac??
      • libra.alicja Re: Koszmar - kąpiel noworodka w szpitalu 26.05.03, 21:44
        vase napisała:
        > A jak slysze cos w stylu "Polozna nie pozwolila mamie byc przy kapieli
        > dziecka.. Zamknela sie w pokoju..???!!!" - nie chce mi sie wierzyc. To jakas
        > paranoja. Zebym ja nie mogla z wlasnym dzieckiem przebywac??

        Zaznaczam, że to się działo nie po porodzie, ale 2 tygodnie później, gdy
        trafiłyśmy ponownie do szpitala.
        To prawda, były takie 2 pielęgniarki, ale one były z tych, co to uważają, że
        lepiej było kiedyś, gdy dzieci same w szpitalu leżały, nikt się po oddziale nie
        kręcił poza wyznaczonymi godzinami odwiedzin, a tu matki nie dość, że są całą
        dobę to jeszcze chcą na ręcę patrzeć!
        Przyznaję, że pozostałe pielęgniarki pozwalały asystować w pokoju zabiegowym
        podczas kąpieli i zabiegów.
    • aluc Re: Koszmar - kąpiel noworodka w szpitalu 26.05.03, 13:40
      tam, gdzie rodziłam, kąpiel obowiązkowa nie była, tyle tylko, że mamy
      najczęściej o tym nie wiedziały wink

      ale do dziś jestem pełna podziwu dla sprawności położnych - Gruby był wykąpany
      zanim jeszcze zdążył się zorientować, że coś jest nie tak smile w domu już tak
      sprawnie nam nie szło
    • majah76 Re: Koszmar - kąpiel noworodka w szpitalu 27.05.03, 01:59
      Oj, obudziły się we mnie wspomnienia, brr... Czytając wasze posty.
      U nas z kąpielą noworodka, chyba nie było tak źle, faktycznie bardzo sprawnie
      (rutynowo wręcz). Pod kranem.Ja byłam przerażona, gdy patrzyłam (tylko przez
      szybę można bylo).Ola nie płakala, wszystko odbywało sie bardzo
      szybko.Raz "wprosilam się" do salki noworodków na kąpiel Oli i nawet nie
      wyproszono mnie wink(a nie wolno nam było tam wchodzić!)
      Bardziej przeszkadzało mi rozwozenie dzieciaczków "tramwajami", bo konczyło się
      niezłym rzutem dziecka na łóżko mamy (a dzieci caly czas plakaly w tym
      tramwaju). Ja byłam po cesarce i nie moglam się ruszyć na początku, duzo czasu
      zajęło mi "doczołganie się" do Oli (jakby nie mozna było podać dziecka blizej
      mamy), nie mówiąc o tym, żeby pokazać, jak przystawiać do piersi. Dzieci i tak
      były dokarmiane cały czas i na nic zdawały się prośby mam...
      Dużo było z tego i innych powodów nieprzyjmności dla obu stron (dlaczego
      pielęgniarki bywają takie bezduszne i często wrecz głupio-ślepo uparte, rutyna,
      wygoda?). Oczywiście były dwie panie bardzo mile, a raczej bezkonfliktowe,
      które przynosily dziecko na prośbę, a nie w wyznaczonych godzinach, ale
      pozostałe...?
      I jeszcze coś. Brak reakcji na płacz dzieci... Kiedyś Ola płakała i nie bylo
      nikogo w salce dzieciaczków.Wiec weszłam (nikogo nawet na korytarzu nie bylo -
      pielęgniarki wychodziły na papierosa...)i wziełam ją na ręce. Wróciła
      pielegniarka i wyrwała mi Olę krzycząc "co pani robi???!!!!! Nie wolno!!). Bez
      komentarza.
      Albo inny przypadek: dzieci krzyczą, płaczą, a pani siedzi i manicure robi...
      Matki chodziły sprawdzać zawsze czy to nie ich płacze(i nie wolno wchodzić
      nawet). Na szczęscie nie była to Ola (raczej spokojna była), bo nie wiem co bym
      zrobiła.
      Acha, a dym z papterosów często snul sie po korytarzu...Bo panie paliły w
      dyżurce często. Bleee...Zresztą niektóre mamy paliły w lazience, to też sie
      roznosilo.Uff...
      A szpital dobry, to byl przemyślany wybór (tam chodziłam do szkoły
      rodzenia).Tylko że oddział podzielony na dwa piętra.Ogromna różnica między
      nimi.Ja trafiłam niestety na to "gorsze", bo mialam niespodziewaną cesarkę, i
      nie moglam być sam na sam z dzieckiem w pokoiku. Urodziłam w 2001 roku, wiec
      nie wieki temu, i wciąż nie mogę sie nadziwić, że przy tylu "akcjach" takie
      sytuacje nadal się zdarzają!
      sad((((

      Na szczęście pobyt w szpitalu nie trwa wieczność... Pozdrowionka!
      Majka, mama dwuletniej Oli.
    • majah76 Re: Koszmar - kąpiel noworodka w szpitalu 27.05.03, 02:03
      PS.Ja kremu emla używam od dwóch szczepień. Jest cudowny!!!!
      Wcześniej to był koszmar... A Ola musiała być często kłuta, właśnie być może po
      tym szpitalu (to już inna rzecz), tylko nie wiedziałam o kremiku, no i chyba
      bym zbankrutowała.
    • coca2 Re: Koszmar - kąpiel noworodka w szpitalu 27.05.03, 10:52
      Ja rodziłam na Kamińskiego we Wrocławiu i również kąpano dzieciaki pod
      prysznicem tyle,że w pokojach więc mamy patrzyły na wszystko.Kąpiel trwała pięć
      sekund i już po wszystkim nawet nie zdążyły krzyknąć.Ja niestety nie nauczyłam
      się tego.Pielęgniarki też były fajne.Po cesarce nie mogłam sie ruszać a one bez
      problemu przynosiły mi córeczke i dostawiały do piersi.Nie przeczę,że było
      troche z tym kłopotów,bo od razu miałam mnóstwo pokarmu,ale również dzięki nim
      a w zasadzie dzięki pani Joli (nie chciałabym przekręcić ale chyba Graca)
      poradziłam sobie z tym bez większych kłopotów.A pewnie byłyby,bo mogłam
      wykarmić tą ilością pięcioraczki i jeszcze by zostało.
      a co do zakazu wejścia do sali podczas kąpieli - chybabym pogryzła.

      Pozdrowienia.
      • libra.alicja Re: Koszmar - kąpiel noworodka w szpitalu do coca2 27.05.03, 19:29
        A ja własnie pisałam o szpitalu na Kamieńskiego. Tyle, ze nie byłam tam na
        oddziale noworodkowym, bo rodziałam gdzie indziej, tylko na patologii noworodka
        2 tygodnie po porodzie.
    • kassik Re: Koszmar - kąpiel noworodka w szpitalu 28.05.03, 21:40
      dziękuję za wypowiedzi. Ja rodziłam w Gdańsku w szpitalu wojewódzkim a maluszek
      był kąpany pod kranem. Fakt, pielegniarkom szło to piorunem ale Kacperek
      przeraźliwie płakał, był cały czerwony aż się zanosił. Dziękuję za
      takie "usługi" nawet ekspresowe.Mimo że byłam po cesarce to przy drobnej pomocy
      (naprawdę) pielegniarek poradziłabym sobie bez problemu. Ale po co jeśli
      łatwiej trzymać dziecko na oddziale noworodkowym? Szok przeżyłam, gdy byłam
      jeszcze na pooperacyjnej i powiedziano mi, że mi małego do karmienia nie
      przyniosą bo nie ma kto bo pani z noworodków jest przy porodzie!!!!!!!! No i
      kto tam wtedy był przy tych maleństwach??????? Słyszałam że w szpitalu PCK w
      Gdyni nawet po cesarce dzieci są od razu z matką przez cały czas. Drugie
      dziecko chcę urodzić tam.
      • jowa3 Re: Koszmar - kąpiel noworodka w szpitalu 30.05.03, 20:23
        Ja rodziłam w Redłowie,dzieci były kąpane pod kranem w sali na oczach mam,
        płakały w strasznie. Ja płakałam razem z nimi, byłam w szoku. Nie wiem dlaczego
        godziłam się na takie kąpiele, teraz na pewno bym interweniowała.
      • jogaj Re: Koszmar - kąpiel noworodka w szpitalu 30.05.03, 21:33
        Rodzilam w styczniu w Szpitalu Miejskim w Gdyni i mialam cesarke, Szymon byl ze
        mna caly czas,przyniesli mi go ok. godzine po porodzie i zostal ze mna, caly
        czas mialam go ze soba w lozku,ale pielegniarki jak chcialy go zabrac to tylko
        do lozeczka obok mnie, a nie na nowodoki.Pozdobno jak koras mama jest bardzo
        slaba i chce to zabieraja na noworodki.
        Co do kapieli to kapany byl pod kranem w moim pokoju,ale bardzo delikatnie i
        szybko i ZAWSZE mnie pytano czy chce,zeby dzidzia byla kapana i czy sama ubiore
        czy one maja to zrobic.
        Pozdrowienia-Jola z Szymonkiem (16 tyg)
        • majah76 Re: Koszmar - kąpiel noworodka w szpitalu-do Joli! 31.05.03, 00:18
          Jolu!
          Ależ ci zazdroszczę! To naprawdę mozliwe? Nam mówiono, ze przepisy zabranieją,
          że po cesarce, dzieciaczki MUSZĄ być zabierane do "noworodków" i nie mogę być w
          sali z mamą! Tak powinno właśnie być. Ja do dziś załuję, że wybrałam szpital w
          którym rodziłam... A najprawdopodobniej to bylo jedyne moje takie
          doswiadczenie... sad

          Majka, mama Oli (2L)
          • jogaj Re: Koszmar - kąpiel noworodka w szpitalu-do Mai 02.06.03, 09:53
            Naprawde synek byl ze mna i bardzo sie z tego ciesze, z tego co widzialam
            rodzilas 2 lata temu i wtedy moglo byc inaczej, teraz wszystko sie zmienia,
            poza tym jest roznie w ronych szpitalach.
            Jak rodzilam w styczniu w Gdyni to moj maz nie mogl byc przy cesarce (palnowana
            ze wzgledu na uloznienie miednicowe, wage dziecka 3790 i pierwszy porod),a
            kolezanka rodzila w lutym w Swinoujsciu i maz byl przy cesarce.
            Wszystko zalezy od szpitala.
            Pozdrowienia-Jola z Szymonkiem (18 tyg)
            • majah76 Re: Koszmar - kąpiel noworodka w szpitalu-do Joli 02.06.03, 23:08
              Cieszę się, że sytuacja ogólnie zmienia się na lepszą. Jednak już wtedy były
              różne szpitale i rózne w nich sytuacje. Myślę ze wciaż tak jest, ale nie mogę
              wiedzieć na pewno. Czasem słyszę, jak kobiety narzekają (a rodziły zupełnie
              niedawno). Ja po prostu źle wybrałam i nie bralam pod uwagę nieplanowanej
              cesarki.
              No, ale moze faktycznie będzie już tylko coraz lepiej.
              smile))) Buziaki dla Szymka! Dobrze że miał mamę "od początku" na tym świecie.

              Majka.
    • aniamr Re: Koszmar - kąpiel noworodka w szpitalu 04.06.03, 13:40
      Przy pierwszej kąpieli to płakałam razem z dzieckiem. Nie mogłam znieść jej
      pisku. Ostatnią kąpiel to nawet uwietrzniła na kamerze, by pokazac jak to sie
      kąpie w szpitalach. Wcale sie z tym dzieskiem nie liczyły. Wszelka teoria o
      pielegnacji noworodka nabyta w szkole rodzenia padła przy takiej kąpieli, np.
      pani zawsze trzymała małą za jedną nóżkę jak podkładała pieluszkę, a przecież
      za nóżki sie nie trzyma tylko wkłada się rękę pod pupcię........
      Tu chodzi chyba u rutynę w wykonywanej pracy ale czy można ją przyjąć w
      szpitalach szczególnie przy takich maleństawach!????
Pełna wersja