Czy naprawdę nie mogę jeść tatara?!

27.05.03, 11:08
Dziewczyny!
Ja poprostu co jakiś czas muszę zjeść tatarka, uwielbiam go całym sercem.
Teraz jestem w 10 tyg. i gdzieś wyczytałam, że kobiety w ciąży nie mogą jeść
surowego mięsa, bo mogą zarazić dziecko jakimś paskudztwem. Czy to prawda?
Może coś wiecie na ten temat?
Wiem, że ludzie mają większe problemy, ale ja mam wrażenie, że mój organizm
co jakiś czas wręcz domaga się mojego ukochanego tatareczka. Wogóle jestem
bardzo mięsożerna.
    • aghi Re: Czy naprawdę nie mogę jeść tatara?! 27.05.03, 11:29
      Wszystko rozbija się o odporność na toksoplazmozę. Jeżeli jesteś odporna (masz
      we krwi przeciwciała), to nawet zjedzenie zarażonego mięsa nie powinno Ci
      zaszkodzić (ani dzidziusiowi). Natomiast świeże zarażenie toksoplazmozą w
      czasie ciąży może mieć tak poważne następstwa dla dziecka (wady wrodzone
      różnego kalibru), że z pewnością odechciałoby Ci się jeść tego tatarka...

      A więc pierwsza sprawa - zrób badania, a do czasu otrzymania wyników postaraj
      się powstrzymać od jedzenia surowego mięsa.

      Pozdrowionka
      Agi + Maleństwo (28+5)
      • koko102 Re: Czy naprawdę nie mogę je�ć tatara?! 28.05.03, 20:47
        Bez wzgledu na wynik, ja osobiscie raczej powstrzymalabym sie od tego typu przyjemnosci. Licho nie spi wink.
        Podobnie sprawa sie ma jesli chodzi o sery plesniowe.
        • aniaasi Re: Czy naprawdę nie mogę je�ć tatara?! 29.05.03, 09:42
          Dołączę się do zdania Koko.
          ponadto bardzo dokładnie - ze względu na te same zagrożenia - myj sałatę i
          wszelkie warzywa i owoce przed jedzeniem.
          Ania
          • izabelix Re: Czy naprawdę nie mogę je�ć tatara?! 29.05.03, 09:59
            a ja jem tatara, splesniale sery itp rzeczy... na toxo jestem odporna a lekarz
            powiedzial mi ze mam jesc to na co mam ochote byle z umirem i tego trzymam sie
            pozdrawiam
            iz
            • umasumak Re: Czy naprawdę nie mogę je�ć tatara?! 29.05.03, 10:11
              A ja sie przychylam do zdania koko. To że ktoś jest odporno na toksoplazmozę,
              nie oznacza że nie może się zarazić innym świństwem! A salmonella? A jakiś
              przyjemny pasożytek typu tasiemiec? No i przeróżne bakteryjki o których nam się
              nawet nie śni, ale niestety istnieją w surowym mięsku! Czytałam ostatnio
              wktórymś piśmie ( nie wiem nawet czy nie w "DZIECKU") że w surowym miesie są
              takie bakterie które nam nie szkodzą, ale mogą zarazić nasze dziciątko! I po co
              nam to? Pozdrawiam wszystkie mamusie i brzusie smile)
              • izabelix Re: Czy naprawdę nie mogę je�ć tatara?! 29.05.03, 10:17
                a nie napisali ze te wszystki warzywa ktore jemy bo maja witaminki glownie
                skladaja sie z olowiu??? niee?? szkoda.... o tym tez powinni pisac....
                proponuje walnac sie od razu do szpitala i przez 9mcy wlew glukozy dozylnie.....
                powietrze ktorym oddychamy tez jest niezdrowe.... ja tu co jakis czas smog mam
                i co robic?? namiot tlenowy plus maseczka??
                i psow tez dobrze sie pozbyc... chodzi toto po smietniku i pasozyta na gebie
                moze przyniesc... a przeciez tak lubi lizac pania po buzi i rekach...

                pozdrawiam
                iz
                • umasumak Re: Czy naprawdę nie mogę je�ć tatara?! 29.05.03, 10:24
                  Hmmmmmm... Iz nie ma co się unosić. Poprostu jeśli więkrzość lekarzy odradza
                  jedzenie surowego mięsa w ciązy, to myślę że coś w tym jest... i myślę że nie
                  ma co popadać ze skrajności w skrajność. A poza tym to każdy i tak zrobi co
                  będzie chciał prawda?
                • dorotka1970 Re: Czy naprawdę nie mogę je�ć tatara?! 29.05.03, 22:02
                  Iz najwyrazniej stara sie przekonac wszystkich, ze skoro jej dzidzi nie
                  zaszkodzilo (mam szczera nadzieje, ze sie nie mylisz), to wszyscy moga jesc i
                  basta. Ja moge miec swoje leki w ciazy, nawet te przesadzone, ale akurat co do
                  surowego miesa i niemytych warzyw uwazam, ze sa uzasadnione. Pozdrawiam Iz i
                  zycze naprawde duuuuuuzo szczescia... Ciekawe swoja droga, czy myjesz warzywa,
                  albo np. rece po wyjsciu z toalety? Wlasciwie po co - przeciez i tak wdychasz
                  pelno bakterii, troche mniej czy wiecej - co za roznica?
                  Lekko zdziwiona Dorotka z pozdrowieniem dla wszystkich mamus
                  • izabelix Re: Czy naprawdę nie mogę je�ć tatara?! 29.05.03, 22:12
                    nie bede wszczynac wojny ani sie tlumaczyc bo to nie ma sensu... prosze tylko
                    przyszle i obecne mamusie o nie wysuwanie dalekoidacych i byc moze krzywdzacych
                    wnioskow...
                    ja jem surowe mieso i nikogo do tego nie namawiam...
                    co do olowianych warzyw tez mam wyrobiona opinie...
                    a jedzenie rak z jedzeniem tatara nie ma zupelnie nic wspolnego... i skoro
                    twierdzisz ze ktos kto je tatara nie myje rak bo to przeciez oczywiste to
                    jestes w glebokim bledzie...
                    lekcje tolerancji sie klaniaja dla wyrazania przez innych swojej opinii...
                    pozdrawiam cieplo
                    iz
                  • izabelix Re: Czy naprawdę nie mogę je�ć tatara?! 29.05.03, 22:12
                    oczywiscie mialo byc mycie.... mysli pobiegly szybciej niz palcesmile
                    iz
                    • dorotka1970 Re: Czy naprawdę nie mogę je�ć tatara?! 31.05.03, 18:45
                      Sorki, ale to ty proponowalas mamom, ktore sa ostrozniejsze niz ty "walniecie
                      sie do szpitala na 9 miesiecy i maske tlenowa". Nigdzie nie napisalam, ze
                      ludzie , ktorzy lubia tatara (sama do nich naleze) nie myja rak. Uwazam sie za
                      tolerancyjna osobe, natomiast twoj tekst do tolerancyjnych nie nalezal. Mysle,
                      ze nie ma sensu dalej dyskutowac, ale jesli masz jeszcze jakies ciekawe porady
                      w stylu "hulaj dusza, piekla nie ma, a martwic sie bedziemy potem" to moze
                      wydaj jakas specjalna broszurke dla nielubiacych jakichkolwiek ograniczen w
                      zyciu, zycze sukcesu. Tylko czy udzwigniesz odpowiedzialnosc za swoje slowa?
                      Moim jedynym celem bylo wlasnie zwrocenie twojej uwagi na fakt, ze inni moga
                      miec inne od twoich poglady i nie trzeba ich od razu klasc do szpitala.
                      Pozdrawiam,
                      Dorota
Inne wątki na temat:
Pełna wersja