martka_k
27.05.03, 19:39
Wczoraj bylam u lekarza i moja ginekolog wyslala mnie na USG - "zebym sie
uspokoila, ze wszystko jest ok i posluchala sobie serduszka". Bylam dzisiaj,
lekarz szukal pol godziny i nie znalazl czynnosci serca. Powiedzial, ze mam
powtorzyc za tydzien i albo sie pojawi i okaze sie, ze po prostu bylo za
wczesnie, albo dziecko jest martwe. Pojechalam do szpitala, powtorzyc, na
sprzecie z Dopplerem i lekarz tez nie znalazl i powiedzial mi, ze w zasadzie
nie mam juz szans, bo dziecko wyglada juz na tak duze, ze czynnosc serca
powinna byc. Wycenili je na jakies 8 tyg i 4 dni (od zaplodnienia). Kazal mi
poczekac tydzien, powtorzyc badanie i zapisac sie na skrobanke. Jestem
zrozpaczona, nieszczesliwa i strasznie, strasznie smutna... Nie wiem, jak mam
przezyc ten tydzien, z w zasadzie juz ogloszonym wyrokiem. A z drugiej strony
czepiam sie nadziei, ze moze jeszcze bedzie dobrze, moze naprawde jest za
malutki...
Co o tym myslicie? Czy ktoras z Was miala podobne przejscia? I kiedy w
Waszych ciazach bylo widac serce?
Bardzo smutna Marta