Pessary położnicze

20.05.07, 15:14
Witam.Jestem w 28 tygodniu ciąży i za prawdopodobnie dwa tygodnie będę miała
założony pessar położniczy.Chciała bym sie dowiedziec czy jest to bolesne i
czy wiążą sie z tym jakieś komplikacje?Oczywiscie jak dlugo będę musiała go
nosic?Czy juz do końca ciąży?
Pozdrawiamsmile
    • mama.tadka Re: Pessary położnicze 20.05.07, 18:35
      Zalożenie trwa moment, przyjemne nie jest, ale nie boli. Ja nosilam do porodu.
      Pomyśl sobie, ze pessar to i tak lepsza sprawa niż szew na szyjce.
      • koz71 Re: Pessary położnicze 20.05.07, 20:21
        A czy jest mozliwosc ze np. w 37 tygodniu ciazy odejda mi wody plodowe i zaczne
        rodzic wczesniej?Czy przez ten pessar do 40 tygodnia nie bedzie mozliwosci na
        to ze szybciej urodze?
        • gku25 Re: Pessary położnicze 20.05.07, 22:24
          Generalnie pessar nosi się max. do 37 tygodnia. Nie chroni on przed porodem smile)
          • mama.tadka Re: Pessary położnicze 21.05.07, 10:18
            Co to znaczy, ze nie chroni przed porodem? Przecież jego rolą jest wlaśnie
            zapobieganie przedwczesnemu porodowi, więc w tym sensie "chroni".

            Oczywiście pewnie jak się zacznie akcja porodowa, to pessar wypadnie wink
            Żartuję. Wyjecie pessara to sekunda, można to zrobic samemu.
            • gku25 Re: Pessary położnicze 21.05.07, 19:15
              Mama.tadka - chodziło mi o to, ze nie chroni przed porodem samym w sobie. A
              przed porodem przedwczesnym - jak najbardziej. Źle ujęłam w słowa uncertain
    • magduchak Re: Pessary położnicze 20.05.07, 22:34
      Przeważnie wyjmuje się go na dwa tygodnie przed datą porodu. Nie chroni przed
      porodem. Ja urodziłam dwa dni przed terminem. Nie ma reguły
      • pipsia5 Re: Pessary położnicze 21.05.07, 12:28
        Mi krążek założono tydziń temu. Jestem w 25 tyg ale mam skroconą szyjkę. Boję
        sie bo przede mna jeszcze długa droga, ale mysle pozytywnie. Zalozenie nie
        boli, trzeba sie tylko maksymalnie rozluznic. Powodzenia!
    • azulek Re: Pessary położnicze 22.05.07, 17:24
      Pessar był dla mnie jak zbawienie, alternatywa była tylko jedna - szpital, leki,
      leżenie plackiem, a może i zabieg założenia szwu na szyjce macicy.
      Dzięki temu wynalazkowi urodziłam dzień przed wyznaczonym terminem, natomiast
      pessar ściągnięto dwa tygodnie wcześniej. Jak często bywa w związku z
      korzystaniem z pessara, najpierw odeszły mi wody (na szczęście w domu, podczas
      nocnej wyprawy do toalety smile ), a bóle nadeszły kilka godzin później. Wszystko
      skończyło się cesarskim cięciem ok. 12 godzin po odejściu wód (zagrożenie
      zakażeniem i brak postępu porodu - choć rozwarcie miałam już na 10 cm i bóle
      parte w pełni ale synuś nie chciał się urodzić, cofał się ciągle, a czas gonił.
      Wszystko skończyło się dobrze.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja