czy to już poronienie????

22.05.07, 17:46
Witam forumowiczów i proszę o radę i chociaż wiem że żadna porada nie zastąpi
wizyty u lekarza to jednak ja nie mam takiej możliwości by zgłosić się do
niego, dlatego piszę. Mam na imię Anna, 26lat i mieszkam obecnie w Anglii. O
naszego dzidziusia staraliśmy sie od pół roku i w końcu się udało. Okazało się
że zaszłam w ciążę dzień po miesiączce (cykle mam 25-26 dniowe). Ostatnią
miesiaczke miałam 17 kwietnia, więc następna spodziewana miała być 12-13 maja
no i na nasze szczęście się nie pojawiła.17 maja zrobiłam pierwszy test i był
pozytywny i powtórzylam test 19 maja i równierz + Nie muszę opisywać jakie
szczęście nas ogarnęło. Do lekarza planowałam iść za tydzień bo w Anglii przed
6 tyg ciąży to nawet nie ma co marzyć o USG a zresztą wizyta u ginekologa do
momentu rozwiązania jest niemoźliwa. Kontakt jest tylko z lekarzem ogólnym lub
z pielęgniarką. W niedzielę wieczorem tj. 20 maja (5tydzien ciąży) pojawiło
się brązowe plamienie, postanowiłam więc że pójdę do lekarza nazajutrz rano.
Niestety następnego dnia gdy sie przebudziłam i poszłam do toalety okazało sie
że krwawie. ByLo to takie jednorazowe 'hluśnięcie'ciemnoczerwonej krwi, a
potem juź tylko jasna krew przy oddawaniu moczu. Płakałam, wpadłam w panikę i
pojechałam do lekarza (ogólnego oczywiście). Lekarz ten powiedział mi że to
normalne że w tym okresie się porania. Jak wogóle mógł mi coś takiego
powiedzieć? Dał mi jednak skierowanoie do kliniki wczesnych ciąż i życzył
powodzenia. W klinice przyjęla mnie oczywiście pielęgniarka, bo musiałabym
chyba umierać żeby zobaczył mnie ginekolog. Mimo wszystko miałam pozytywne
nastawienie źe może chociaż mnie zbada albo poda jakieś leki, niestety...Po
opisie moich objawów najpierw powiedziała że to krwawienie o niczym nie
przesądza , dodając mi w ten sposób otuchy, lecz za chwile powiedziała mi że
ona raczej widzi marne szanse i myśli że nic z tego nie będzie, i że to
przecież jeszcze dziecko nie jest. Potraktowała mnie i moje maleństwo jak
przedmiot bez uczuć. Najgorsze jest to że wydała taką opinię kompletnie beź
żadnego badania, bo jak stwierdziła USG nie ma co robić. WidzAc jednak moją
rozpacz zrobiła mi jedynie test ciążowy i to nie na podstawie badania krwi
tylko taki zwykły paskowy. Wyszedł pozytywny choć druga kreseczka była
bladsza, wiec stwierdziła że to raczej już nic nie będzie.Dała mi jednak
kolejny test do domu i powiedziała że mam go wykonać w piątek rano tj 25 maja.
Jeżeli wyjdzie pozytywny to mam przyjśc a jeżeli negatywny to już nie
muszę.Dosłownie się zalamałam potraktowaniem mnie w taki sposób. Ale to
jeszcze nie koniec. Po powrocie do domu próbowałam się zdrzemnąć lecz niestety
obudziły mnie potworne skurcze brzucha, dosłownie takie jak w okresie ale dużo
silniejsze, z bólu nie mogłam wytrzymać wzięłam wiec NUROFEN a mój mąź poszedł
kolejny raz do przychodni do lekarza ogólnego z którym się wcześniej
widziałam. A on na to że jest mu przykro że ja w tej chwili ronię i tyle.
Kiedy mój mąż domagał się jakiś leków na podtrzymanie czy cokolwiek on
powiedział że oni pomagają kobietom dopiero po 5 poronieniach i tyle z tej
wizyty. Na szczęscie brzuch przestał mnie boleć. Dzisiaj jest wtorek a ja
dalej krwawie i biegam często do kibelka ale nie siusiu. Do piątku jeszcze
parę dni a ja nie wiem co mam myśleć i co mam robić. Dzisiaj również wykonałam
test ciążowy i wyszedł pozytywnie choć ta druga kreseczka jest bledsz.
Najgorsze jest to że muszę iść do pracy więc nie mogę leżeć. Proszę o
jakąkolwiek poradę, czy mam jeszcze jakieś szanse że Mój dzidziuś przeżył? Z
gOry dziękuję.
    • aga55jaga Re: czy to już poronienie???? 22.05.07, 18:10
      naprawdę trzymam za was kciuki.

      A tak na marginesie - zadziwia mnie opieka angielskiej służby zdrowia.
      • agnieszka2211 Re: czy to już poronienie???? 22.05.07, 18:28
        wspolczuje bardzo! mam nadzieje, ze wszytsko bedzie dobrze, chciaz z
        doswiadczenia... Rok temu bylam w takiej samej sytuacji. Testy +, zaczelam
        krwawic i pojechalam do szpitala. Tam zrobili bete, wyszla ciazowa i polozyli
        mnie na ginekologie. Codziennie rano nie kazali jesc, bo mialam byc
        przygotowana do lyzeczkowania. Kolejne bety wychodzily wieksze i lekarze byli
        zdziwieni, ze jeszcze nie poronialam. Nie dali nic, no-spy, luteiny - nic! W
        koncu po 8 dniach lezenia w szpitalu beta spadla do 40, na USG nie bylo juz
        endometrium. Wszystko sie skonczylo. Gdyby nie ten glupi test myslalabym, ze to
        spozniona @, troche dluzsza i bolesniejsza.
        Rozumiem co czujesz, bo ja dochodzilam do siebie ponad pol roku. Obecnie jestem
        po zwycieskiej walce z rozszalalymi hormonami i fikajaca dzidzia w brzuchu.
        Mam nadzieje, ze Twoja sytuacja zakonczy sie pozytywnie! Trzymam kciuki i
        czekam na wiesci. Mozesz pisac do mnie na maila gazetowego - moze bede mogla
        jakos pomoc.
        • yadrall Re: czy to już poronienie???? 22.05.07, 19:21
          Hej!
          Przykro mi bardzo,ale niestety tak to juz wyglada wczesna ciaza w Anglii...
          Przeszlam to dwa razy i za kazdym razem mnie olali (nawet do pracy kazali
          chodzic,bo to przeciez tylko proonienie). Szkoda gadac...
          Trzymaj sie. Jak chcesz popisac to odezwij sie na priva. Pozdrawiam.
          • 88888a1 Re: czy to już poronienie???? 23.05.07, 22:38
            Witaj, bardzo Ci współczuję ,myślę że powinnaś zakupić lek o nazwie duphaston,
            jest to lek przeciw poronieniom, i brać go trzy razy po 1 tabl. Możesz mieć
            niedobór progesteronu, który jest potrzebny do chwili powstania łożyska, a
            progesteron wytwarza ciało kobiety, ale czasem jest go za mało i dochodzi do
            poronień . Lek ten bierze się cały cza do 5 miesiąca chyba ale tego nie jestem
            pewna.musiałabyś sprawdzić na forum. Powodzenia i trzymam kciuki
            • izak28 Re: czy to już poronienie???? 24.05.07, 12:20
              Przykro mi bardzo. Ja też przez to przechodziłam, choć poroniłam później- w 8t.
              Niestety twoje objawy nie świadczą dobrze, obawiam się, że powinnaś pogodzić się
              z myślą, że tym razem się nie udało. Dla mnie to też była tragedia, ale trzeba
              było z tym żyć. Potem nasze starania trwały długo, bo 1,5 roku ale w końcu się
              udało. I tobie też się uda! Jednak nie brałabym żadnych leków na własną rękę. A
              na przyszłość, jeśli będziesz w ciąży, to trzymaj się z daleka od nurofenu.
              PS. Nieraz i w Polsce kobiety przechodzące ciążę biochemiczną traktuje się
              podobnie, więc uszy do góry smile
              • nikt111 Re: czy to już poronienie???? 24.05.07, 12:31
                bardzo współczuję. Już kilka razy czytałam o brytyjskiej służbie zdrowia
                związanej z prowadzeniem wczesnej ciąży sad. Musisz być dzielna. a co do
                duphastonu to jest on na receptę i raczej lekarz musi stwierdzić ze jest to
                potrzebne. Ja brałam luteinę dopochwowo do 4 m-ca (to jest tańszy odpowiednik
                duphastonu, którego mój organizm nie tolerował). Trzymam kciuki!
                • dzoanka3 Re: czy to już poronienie???? 24.05.07, 12:43
                  Bardzo mi przykro, niestety może być i tak, i tak. Drugą ciążę poroniłam w 8
                  tygodniu, zaczęło się od krwawień, w pierwszym USG wyszło, że rozwija się za
                  wolno, w kolejnym już było jasne, że serduszko nie bije. Dostawałam od początku
                  progesteron (w Polsce dają duphaston albo luteinę). Teraz znowu jestem w ciąży,
                  na początku też krwawiłam i myślałam, że skończy się tak samo. Jednak nie,
                  okazało się, że ciąża rozwija się prawidłowo, a krwawienia powoduje krwiak -
                  często tak bywa przy odklejaniu się kosmówki, wtedy trzeba leżeć i również brać
                  progesteron. Od 7 do 11 tygodnia leżałam, krwiak się wchłonął, teraz jestem już
                  16 tygodniu. Niestety bardzo wiele wczesnych ciąż ulega poronieniu, zwykle z
                  powodu nieprawidłowości jajeczka lub zarodka - i nie da się temu zaradzić. Po
                  prostu natura tak to reguluje. Choć wiem, jakie to przykre, bo sama przez to
                  przeszłam... Na razie jedyne, co Ci pozostaje to uzbroić się w cierpliwość i
                  starać się oszczędzać, na pewno ograniczyć aktywność fizyczną... trzymam
                  kciuki, daj znać co dalej
    • kingaolsz Re: czy to już poronienie???? 24.05.07, 12:46
      Po pierwsze ibuprofen ( Nurofen go zawiera wlasnie) jest zabroniony w ciazy i
      na tym etapie wziety zwieksza ryzyko poronienia do 80%.

      Po drugie nie istnieja leki, ktore maja udowodnione dzialanie podtrzymujace
      ciaze na tym etapie. Jesli ciaza ma sie utrzymac to sie utrzyma, jesli nie to
      nie - zadna pigulka tu nic nie zmieni.

      Dziwie sie, ze nie zrbili Ci USG, przewaznie robia dla spokoju ducha.

      Wczesne poronienia to rzeczywiscie norma i wiele z nas je przechodzi,
      przeynajmniej raz w ciagu zycia nie wiedzac o tym.

      Zycze Ci powodzenia w drodze do bycia mama i mam nadzieje, ze Twoje dziecko
      jest na tyle silne, ze sie utrzymalo. Jesli nie to mam nadzieje, ze szybko uda
      Wam sie ponownie zajsc.

      Pozdrawiam
      Kinga
      • batutka Re: czy to już poronienie???? 24.05.07, 13:00
        straszne, jak mozna tak traktowac kobiete w ciazy - spanikowana, przestraszona
        smile jakis koszmar po prostu - ciesze sie, ze nie mieszkam w Anglii - w Polsce
        opieka jest swietna (mowie o prywatnych klinikach), ja mialam usg robione od 5
        tyg, ciazy i jak cos sie dzialo u mnie (mialam tez krwawienia w 7 tyg. ciazy z
        powodu krwiaka, ale byly bezbolesne i krotkie)natychmiast jechalam do lekarza i
        mialam usg

        ja uwazam, ze Ty nie powinnas isc do pracy - a jesli dziecko zyje? Po co
        ryzykowac!!! Lez plackiem, bierz nospe i duphaston, luteine (3 razy dziennie) -
        a najlepiej jak bys poszla do lekarza - a jak jest z prywatnymi gabinetami, tam
        nie mozesz pojsc???
    • ikaes Re: czy to już poronienie???? 24.05.07, 13:42

      Matko, dobrze jednak, że mieszkam w Polsce,normalnie nóż się w kieszeni
      otwiera. Ja w 8 i 10 tygodniu ciąży miałam krwotoki - baaaardzo duże,. Karetka
      i za pierwszym i za drugim razem zawiozła mnie do szpitala, gdzie dostałam leki
      na podtrzymanie, musiałam leżeć, nie wolno mi było wstawać, tylko na siusiu
      ewentualnie i na kupkę, nie wolno mi byl o wchodzić pod prysznic (bo nie wolno
      lać wody na brzuch przy krwiaku), nie wolno było rąk podnosić do góry (włosy
      mąż mi mył na leżąco). Leżałam łącznie 3 tygodnie w szpitalu, a potem 2
      miesiące w domu. dostałam Duphaston i 21 zastrzyków z Kaprogestu (też
      progesteron) i dzisiaj mogę cieszyć się 11-miesięczną zdrową Basią.
      Dziewczyno, przecież oni powinni ci zrobić USG, czy dziecko jeszcze żyje i
      kazać leżeć a nie chodzić do pracy. Ja miałam zrobione 12 USG przez 2 miesiące
      bo ciągle sprawdzali, czy krwiak już się wchłonął.
      Matko, włos mi się jeży na głowie. Ale niestety tak jest na Zachodzie i nie
      tylko w Anglii.
    • yola13 Re: czy to już poronienie???? 24.05.07, 13:44
      może być to poronienie ale wcale nie musi, natomiast o tej praktyce w Anglii ze
      nie podtrzymuje się wczesnych ciąż to juz słyszalam wielokrotnie, po prostu
      tamtejsi lekarze są zdania ze jak się ma utrzymac to samo sie utrzyma, i ze nie
      warto podtrzymywac przy zyciu patologiczny płód, tylko ze czasami jest niedobór
      Progesteronu który się uzupełnia, dzieki temu w Polsce duzo dzieci rodzi się
      zdrowych i jest OK, zastanawia mnie tylko jedno czy ty płacisz tam
      ubezpieczenie czy płacisz za opieke zdrowotna z własnej kieszeni? Dziwi mnie
      tylko jedno, ze na filmach angielskich pokazywana jest lepsza strona medycyny
      angielskiej, ze to niby kobieta decyduje czy chce miec cc czy naturalnie, ze ma
      wspaniała opiekę lekarza i połoznej...itp, a rzeczywistość jest zupełnie inna,
      no cóż zakłamany kraj i tylesad
      • kingaolsz Re: czy to już poronienie???? 24.05.07, 14:34
        yola13 napisała:
        >Dziwi mnie
        > tylko jedno, ze na filmach angielskich pokazywana jest lepsza strona medycyny
        > angielskiej, ze to niby kobieta decyduje czy chce miec cc czy naturalnie, ze
        ma
        >
        > wspaniała opiekę lekarza i połoznej...itp, a rzeczywistość jest zupełnie
        inna,
        > no cóż zakłamany kraj i tylesad


        Wcale nie zaklamany. Rozumiem, ze znasz Anglie ( badz UK) tylko z filmow i
        telewizji?
        Wg. mnie opieka nad ciezarna w UK jest rewelacyjna, o niebo lepsza niz w Polsce.
        Nie ma cesarek na zyczenie - bo to jakas bzdura.
        Ciaze sa prowadzone bezstresowo, nie laduja bzdurnych lekow bezpodstawnie (
        wyimaginowane leki na podtrzymanie ciazy, ktore nie maja takiego dzialania , no-
        spa, ktorej nigdzie indziej na swiecie sie nie podaje, wycofano ja z uzytku),
        jak jest rzeczywiste zagrozenie to kobieta sie zajmuje lekarz poloznik i
        prawdziwe zagrozenia sa leczone.
        To, ze sie nie ratuje wczesnej ciazy akurat jest bardzo wg. mnie sensowne i
        udowodniono, ze lepsze.

        Angielska slzba zdrowia ma wiele wad, ale w kwestii ciazy jest na duzo wyzszym
        poziomie niz polska sluzba zdrowia.
        Plus szacunek dla pacjeta, o ktorym w Polsce baardzo zadko sie slyszy.

        Ja przeszlam 2 ciaze w UK, obie byly ciazami tzw. ryzyka, ale nigdy nie dano mi
        poczuc sie "chora na ciaze". Zajmowano sie nami naprawde dobrze. Na taki uklad
        porodow jaki mialam w Polsce tez nie mialabym szans, a dzieki opiece tutejszej
        i prawu rodzocej do decydowania jestem bardzo zadowolona z wynikow. Opieka przy
        porodzie zawsze byla fantastyczna. Aha i nie zaplacilam za to ani grosza ( w
        Polsce musialabym za wszystko sporo zaplacic).

        Wspolczuje poronienia, ale moze trzeba na to spojrzec z innej strony, ze natura
        wie co robi i nastepna ciaza bedzie juz pelnowatrosciowa i silna.

        Pozdrawiam
        Kinga
    • bebe52 Re: czy to już poronienie???? 24.05.07, 15:00
      Kobieto a czy nie przyszło ci do głowy zeby jechac na pogotowie tam napewno by
      ci pomogli a po drugie w Anglii sa takie instutucje jak Famili Planing Clinic ja
      tam poszłam potwierdzic moja druga ciaze i od razu dostała skierowanie na USG
      bez problemu.Jesli dalej plamisz jedz na izbe i nie bierz rzadnych srodków
      przeciw bulowych wszczególnosci nurofen jest za silny polecam
      paracetamol.Mieszkam tu 6 lat i wiem co to znaczy obojetnosc ze strony lekarzy i
      pielegniarek mimo wszystko trzymam kciuki za ciebie i twoja fasolke BEDZIE DOBRZE.
    • goskum Re: czy to już poronienie???? 31.05.07, 21:32
      NIKT NIE ZROZUMIE CIE JAK JA BO JESTEM NAWET NIE W TAKIEJ SAMEJ, LECZ W
      IDENTYCZNEJ SYTUACJI. Mam na imię Gosia i mam 25 latek w UK jestem od 3 lat.
      Podobnie jak ty po pół roku małżeństwa zaszłam w planowaną ciąże, niestety
      poroniłam miej więcej w tym samym czasie co ty (20 maja) w 14tc. Do położnej
      zgłosiłam się w 11tc bo wiedziałam, że wcześniej nie ma co iść bo tu ciąże
      uznają od 12tc. Oczywiście byłam zadowolona i szczęśliwa bo założyła karte
      ciąży i skierowała na USG, które miałam 2tyg później. Na USG wyszło że moja
      ciąża obumarła i mam sama czekać na poronienie, no i oczywiście chodzić z tym
      do pracy!!!!. Jednak krwawienia nie dostałam w ciągu 4 najbliższych dni, więc
      pojechałam do szpitala prosić o leki wywołujące krwawienie, gdzie "niby" to
      lekarz powiedział że takie nie istnieją i jeśli sama nie poronie to powinnam
      iść na zabeg. Dziewczyno!!!!!!!!na drugi dzień po tym dostałam TAKICH
      SKURCZY!!!,że dobrze że to była niedziela bo inaczej z pracy musieliby wzywać
      po mnie karetkę.DOSTAŁAM ZWOLNIENIE LEK NA TYDZ.O KTÓRE USILNIE PROSIŁAM!!! Za
      tydz. miałam kontrolne USG na którym "wyszedł skrzep krwi" lekarka indyjka
      powiedziała że samo to zejdzie i zaznaczyła że poronienie jest zakończone. JA
      MAM INNE ZADANIE, ALE CÓŻ!!!!!!!!!!
      Najbardziej mam żal do POLSKIEGO LEKARZA w PRYWATNEJ POLSKIEJ KLINICE W
      LONDYNIE do którego poszłam na samym początku 6tc ze skurczmi i na USG,
      oczywiście zbadał mnie no i USG ok. SKURCZE I PLAMIENIA, KTÓRE MIAŁAM, UZNAŁ ZA
      NORMALNE. Prosiłam o tabletki na podtrzymanie tak na wszelki wielki,ale
      powiedział, że takich nie ma, a no-spe (powiedziałam że biore) zalecił
      odstawić. NO I CIĄŻA OBUMARŁA!!!!!!!!(Za wizyte zapłaciłam 100f.)
      MUSIMY SIE WSPIERAĆ I na przyszłość wyciągać wnioski, a przy natępnym takim
      przypadku iść do sprawdzonego lekarza nieważne czy w Polsce, czy w Anglii(ale
      prywatnie), nie ma różnicy bo tu też są polscy lekarze- i w szpitalach też.
      SKĄD JESTEŚ ANIU??? JA Z ALDERSHOT POD LONDYNEM, CIEKAWI MNIE JAK TERAZ WYGLĄDA
      TWOJA SYTUACJA? JAK SOBIE RADZISZ?odezwij się??? nr gadu 6351099 zostaw
      wiadomość, a ja na pewno odpisze smile
Pełna wersja