Jak przekonać męża by był ze mną w tej chwili?????

13.06.07, 11:28
Co mam zrobić by mąż rodził ze mną? On mówi że nie mógłby patrzeć na mój ból,
a ja znowu nie wyobrażam sobie porodu bez niego. Odniechcewa mi się
wszystkiego jak sobie o tym pomyślę, a nie chcę nikogo innego tylko jego przy
sobie. Przykro mi i często przez to płaczę...
    • epb3 Re: Jak przekonać męża by był ze mną w tej chwili 13.06.07, 11:35
      zabierz go do szkoły rodzenia.
      a już najlepiej znajdz wsród znajomych faceta, który był.
      z moich doświadczeń wynika, że wszyscy są zadowoleni i wszyscy opowiadają mojemu
      mężowi jakie to super przeżycie. Co prawda mojego nie trzeba było
      przekonywać(przynajmniej się nie przyznawał), ale myślę, że te wypowiedzi
      utwierdziły go w przekonaniu, że to jest oczywiste.

      A jeśli nie masz takich w swoim otoczeniu to może chociaż wypowiedzi ojców na forum?

      E

      Tylko Go nie zmuszaj. Niech o tym za dużo nie myśli. Daleko jeszcze do końca?
      Może musi do tego dojrzeć.
      pzdr
      • monikaa13 Re: Jak przekonać męża by był ze mną w tej chwili 13.06.07, 11:37
        dobry pomysl z ta szkola i forum
    • monikaa13 Re: Jak przekonać męża by był ze mną w tej chwili 13.06.07, 11:35
      kurcze nie wiem co ci poradzic, nie wyobrazam sobie porodu bez meza, maz nawet
      ze mna w szpitalu mieszkal 3 dni po porodzie
      ja bym powiedziala, albo rodzisz ze mna albo odchodze, czasem szantarz dziala,
      bynajmniej kiedys na mojego meza zadzialal i od tego czasu nie wzial papierosa
      do ust

      ale to ja bym tak zrobila, przykro mi ze masz taak sytuacje, jezeli juz
      stanowczo odmowi, to popros kogos innego, bo naprawde warto
      • edzia.79 Re: Jak przekonać męża by był ze mną w tej chwili 13.06.07, 11:39
        popros zeby zostal w pierwszej fazie a na czas parcia wyszedl-wtedy juz napewno nie bedzie ci potrzebny bo skupisz sie na sobie.

        A z drugiej strony moim zdaniem jest to uciekanie od problemow;w sumie dziecko to wasza wspolna decyzja wiec niech on tez ponosi jakies konsekwenje.
      • ominika Re: Jak przekonać męża by był ze mną w tej chwili 13.06.07, 11:42
        Taki szantaż to najgłupsza rzecz jaka mozna doradzić.
        A do autorki watku - Lepiej wysondowac męża dlaczego nie będzie mógł patrzec
        na Twój ból - czy może bedzie czuł się bezradny? Może warto go uspokoić tym, że
        już jego obecność i przytomność bedzi dużą pomoca i jakąś gwarancją
        bezpieczeństwa - taka kontrola osoby najbliższej. A może chodzi o coś innego?
        Tyle tylko, że bez spokojnej rozmowy nt. Waszych odczuć, obaw i emocji się
        nieobejdzie. Weźcie oboje na spokój - oże znajdziecie taki sposób uczestnictwa
        męża w porodzie do którego on będzie przekonany, a Ty nie poczujesz się
        zostawiona sama sobie. Powodzenia i trzymam kciuki smile
        • monikaa13 Re: Jak przekonać męża by był ze mną w tej chwili 13.06.07, 11:49
          nie wiem czy najglupsz ale dziala oczywiscie wszytsko zalezy od osoby i musi to
          byc tez w dobrym tonie
          • siasiunia1 Re: Jak przekonać męża by był ze mną w tej chwili 14.06.07, 00:10
            szantaż w dobrym tonie? nalezy rozmawiac a nie zmuszac.
          • queen_elizabeth Re: Jak przekonać męża by był ze mną w tej chwili 15.06.07, 12:29
            "> nie wiem czy najglupsz ale dziala "

            A chodzi TYLKO o to, żeby zadziałało? Czy żeby facet po prostu CHCIAŁ tam
            byc? "Z niewolnika nie ma robotnika". Chyba bym sie tylko frustrowała gdybym w
            czasie porodu musiała jeszcze znosić zmuszonego, naburmuszonego i obrażonego
            faceta.
      • sierpniowa_mama1 Re: Jak przekonać męża by był ze mną w tej chwili 13.06.07, 11:47
        Dziewczyny, szkoła rodzenia odpada bo do najbliższej mam 40 km a mój mąż
        pracuje na różne zmiany: I, II, III. Pracuje też długo. A na forum to ja go
        napewno nie zaciągnę, bo on uważa, że to forum mnie zmieniło, że naczytam
        się "głupot" a potem mam do niego pretensje o to, czy tamto, bo inne kobiety
        tak mają, a ja nie. Czasem jak mu powiem, że na przykład chciałabym, żeby
        poczytał ze mną coś o porodzie albo o ciąży to zawsze rzuca hasełko, że "pewnie
        kobiety na forum mi tak doradziły". A w rodzinie i wśród znajomych nie mam
        takiej osoby sad
    • silje78 Re: Jak przekonać męża by był ze mną w tej chwili 13.06.07, 11:40
      wiem, że dla ciebie to ważne, ale nie zmuszaj go do tego. dla mężczyzny to
      także będzie bardzo silne przeżycie i może odbić się na nim negatywnie. nie
      poddaj się presji innych kobiet, które piszą (były kiedyś podobne wątki), że
      świadczy to o tym, że nie jesteście sobie bliscy itd. mój mąż także nie kwapił
      się aby zostać do końca, ja także wolę aby w końcówce porodu zostać samej.
      także umówiliśmy się, że mąż będzie ze mną do momentu aż mała zacznie się ze
      mnie wydostawać a jak będzie to wyjdzie w trakcie. zaproponuj mu podobny układ.
      żeby był przy tobie tak długo jak będzie czuł się dobrze. a może zostanie do
      końca. nic na siłę. tylko go tym zrazisz.
      • kopalnia.diamentow Re: Jak przekonać męża by był ze mną w tej chwili 13.06.07, 12:41
        Całkowicie zgadzam się z silje78.
        Najlepiej weź go do szkoły rodzenia i wyłumacz czym jest poród. Może on ma na
        myśli tylko tą najkrótszą 3 fazę, w której nie chce uczestniczyć?
        Jak się dowie wszystkiego o dwóch fazach poprzedzających (które też są
        porodem) - powinien Cię zrozumieć i zostać do pewnego momentu...Przecież zawsze
        może wyjść...
        Spróbój się też dowiedzieć dlaczego nie chce.

        Nie napieraj. Może akurat Twój mąż nie jest zawodowym dyplomatą i pomimo tego,
        że nie chce Cię urazić - wyraża się tak jednoznacznie.
        Nie każ mu wysłuchiwac też rad kolegów, którzy byli...Każdy człowiek jest inny.
        Pamiętaj - tutaj chodzi o WAS i o WASZE relacje. Może uważa jest między Wami
        tak idealnie, że boi się zmian jakie mógłby wywołać wspólny poród - a
        wizja "jeszcze bliższej więzi" jest dla niego nie do ogarnięcia (bo np. kojarzy
        mu się tylko z fizjologią na którą będzie musiał patrzeć i nie będzie w stanie
        pomóc ?)
        Życzę powodzenia, spokojnej rozmowy z ukochanym i łatwego porodu w terminie...
        k.d.
    • miacasa Re: Jak przekonać męża by był ze mną w tej chwili 13.06.07, 11:49
      pomysł by spotkać się w gronie, w którym jest mężczyzna, który był przy porodzie
      jest najlepszy, warto zorganizować imprezkę i takowy egzemplarz zaprosić, w
      luźnej rozmowie, bez nacisku kogokolwiek Twój mąż podejmie słuszną decyzję.
      W szpitalu spotkałam wiele par, które nie miały w planie wspólnego porodu ale
      "tak jakoś wyszło", że ojcowie zostali do końca. Poród to nie wrzask i ból od
      początku do końca, skurcze stopniowo się nasilają, akcja postępuje, mąż może Ci
      towarzyszyć w pierwszym okresie, spacerować z Tobą po korytarzu, pomóc wejść pod
      prysznic, rozmawiać, masować plecy, mozesz go wysłać do automatu po kawę i
      batonik (dla niego oczywiście) powoli się oswoi i nie będzie chciał wyjść,
      umówcie się wcześniej, że nie będziesz naciskała by został wbrew sobie ale też,
      że bez dyskusji wyjdzie, gdy go o to poprosisz. Pozdrawiam i życzę pomyślnego
      "załatwienia" porodu.
      • sierpniowa_mama1 Re: Jak przekonać męża by był ze mną w tej chwili 13.06.07, 11:56
        Mój mąż unika tego tematu, wykręca się tym, że pracuje i że wtedy musieliby
        ratować jego a nie skupili by się na mnie i dziecku. A jak zaczne w czyimś
        towarzystwie ten temat to się nie odzywa, albo wychodzi a potem słyszę, że nie
        życzy sobie żebym o tym z kimś rozmawiała bo to jest nasza prywatna intymna
        sprawa. Jemu wogóle się wydaje że rola przyszłego ojca polega na tym, żeby
        pojechać ze mną do lekarza, pilnować, żebym się nie przemęczała a najlepiej
        cały czas lezała i kupić mi coś na co mam ewentualnie smak i w zasadzie tyle.
        Zero wsparcia emocjonalnego. A już mnie coś trafia jak dostaje propozycję z
        pracy wyjazdu na kontrakt i odmawia, bo się musi żoną opiekować i nie może jej
        zostawić na czas porodu i połogu... Wrrr... Sory że się tak żalę, ale nie
        wytrzymuję!
        • miacasa Re: Jak przekonać męża by był ze mną w tej chwili 13.06.07, 11:59
          ile czsu Wam zostało?
          • sierpniowa_mama1 Re: Jak przekonać męża by był ze mną w tej chwili 13.06.07, 12:01
            9 tygodni
            • wrzesniowka_1 Re: Jak przekonać męża by był ze mną w tej chwili 13.06.07, 12:07
              sierpniowa mama - nie przekonuj na siłę i nie wywieraj na nim presji. Z tego co
              piszesz facet rzeczywiście się boi a być może takie mocne parcie na jego
              obecność przy porodzie zwiększa jeszcze jego wątpliwośc... wiesz działa
              wyobraźnia i myśli sobie, że podczas porodu jest niezła rzeźnia skoro nie
              chcesz być sama.

              Najlepiej się wstępnie umówić, że ma Cię dowieźć do szpitala i być przy Tobie
              tak długo jak będzie w stanie - myślę, że wbrew pozorom chłop posiedzi przy
              Tobie dość długo. A dla Twojego komfortu może wykup sobie położna - tak abyś
              nie martwiła się, że będziesz leżeć całkowicie porzucona smile)
              • sierpniowa_mama1 Re: Jak przekonać męża by był ze mną w tej chwili 13.06.07, 12:12
                Ja to wogóle czuję, że on byłby najszczęśliwszy jak byłby wtedy w pracy i nie
                miał z tym nic wspólnego. Często słyszę, że "przecież wiem, że nie da rady się
                z pracy urwać". Tak więc będę na siebie zdana. A o położnej już coś myślę. Ale
                boli mnie to, że nie chce być ze mną, wspierać mnie. A nie wiem co ja zrobię
                jak zobaczę jak jakiś facet idzie rodzić ze swoją żoną! Aż boję się pomyśleć!
            • miacasa Re: Jak przekonać męża by był ze mną w tej chwili 13.06.07, 12:13
              zatem dyplomatycznie przestań cokolwiek mówić na ten temat, nie edukuj go jak
              przebiega ciąża i poród, macie jeszcze dużo czasu, mój mąż na tym etapie też nie
              kwapił się z deklaracjami, raczej skłaniał się na "nie". Najtrudniejsze noszenie
              ciąży przed Tobą, mąż bedzie coraz więcej się Tobą opiekował, będzie widział jak
              jest Ci ciężko, jak nie możesz spać, jest Ci gorąco, nie możesz się schylać.
              Obudzi się w nim taki rodzaj troski, który każe mu czuwać nad Twoim
              bezpieczeństwem w szpitalu, będzie chciał "patrzeć personelowi na ręce" w czasie
              gdy Ty będziesz trochę ubezwłasnowolniona bólem, chyba jednak w Waszym przypadku
              bardziej skuteczna stanie się postawa "słabej kobietki", to może go zdopingować.
              Nie rób mu wyrzutów, boi się swoich reakcji, mój mąż słabnie na widok krwi ale w
              czasie porodu krew pojawia się dopiero po urodzeniu dziecka, kiedy przychodzi
              czas na łożysko a w tym okresie tatuś jest z dzieckiem w pokju, w którym bada
              się noworodka, waży, mierzy....Ciebie mąż widzi już po urodzeniu łożyska,
              zaszyciu ewentualnej ranki i przebraną w czystą koszulkę, może patrzeć jak po
              raz pierwszy przestawiasz dziecko do piersi. Mój mąż płakał(dyskretnie) ze
              wzruszenia w chwili gdy małą położyli mi na brzuchu.
            • epb3 Re: Jak przekonać męża by był ze mną w tej chwili 13.06.07, 12:14
              Masz swoją położną? Oglądałaś szpital?
              Może rozmowa z położną? Zabierz go do szpitala.
              Może rozmowa z lekarzem. Bo mnie się coś wydaje, ze Twoj mąż ma filmowe
              wyobrażenie o porodzie. Bo skąd ma wiedzieć jak jest skoro nie chce nic czytać
              ani słuchać. Dlatego się boi. Czy wie że to może trwać kilkanaście godzin?
              Nie klóćcie się tylko mu to wyjaśnij. Że potrzebne Ci będzei poprostu
              towarzystwo. Do pogadania. Przeciez nie musi być do końca. Ze od pewnego etapu
              musisz być w szpitalu ale jeszcze nic się nie dzieje i poprostu sama tam leżysz
              a czasem zajrzy położna. Że nawet nie będzie miał kto przynieść pić, etc. Ze i
              tak pewnie będziesz do niego dzwonić to dlaczego ma nei być z Tobą? A gdzie ma
              zamiar być za drzwiami? Wytłumacz mu to spokojnie.

              A najlepiej pogadaj z lekarzem lub położną że chciałabyś aby coś Twojemu męzowi
              powiedział o porodzie bo on sie boi i wacha.

              I jeśli reaguje alergicznie na forum to nie podawaj forum jako argumentu bo do
              tego nigdy go nie przekonasz. I nie mów przy znajomych o tym bo jeszcze gorzej
              się nastawia.
              Trzymaj się!
    • ninoczke Re: Jak przekonać męża by był ze mną w tej chwili 13.06.07, 12:19
      Myślę, że nie masz go co zmuszać, a szantaż to raczej sobie odpuść. Tak jak Ty
      masz prawo do porodu z osobą bliską, tak Twój mąż ma prawo do odmowy. Jeżeli
      logiczne argumenty i rozmowa nie skutkują, po prostu zastanów się, czy na sali
      porodowej nie może być z Tobą inna bliska osoba (mama, siostra, przyjaciółka).
      A z drugiej strony zastanów się, czy chcesz rodzić z mężem, bo masz
      rzeczywiście taką potrzebę, czy to raczej kwestia stwiedzenia, że większość
      dziewczyn na forum tak uważa.
    • saskiaplus1 Re: Jak przekonać męża by był ze mną w tej chwili 13.06.07, 12:26
      Na pociechę powiem Ci, że są kobiety, które rodzą bez męża i nie mają z tego
      powodu traumatycznych wspomnień. Ja też uważam, że w czasie porodu towarzystwo
      jest konieczne (ciągnie się nieraz ta impreza okropnie), ale jeśli mąż ma być
      towarzystwem z przymusu, niechętnym i niepomocnym, to lepiej opracuj plan "B" -
      poproś o towarzystwo mamę, teściową, koleżankę (najlepiej taką, która pierwszy
      poród ma już za sobą) czy jeszcze kogoś innego. Jasne, że najlepiej, gdyby była
      to osoba bliska emocjonalnie, ale także musi być opanowana i zdecydowana na
      towarzyszenie Ci. No i musi być miłym towarzyszem, z którym chętnie spędzisz
      czas. Naprawdę, nieobecność męża przy porodzie to nie koniec świata.
    • anusia_79 Re: Jak przekonać męża by był ze mną w tej chwili 13.06.07, 12:43
      Droga sierpniowa_mamo1!

      Ja byłam w podobnej sytuacji do Ciebie. Mój mąż byl tego samego zdania co Twoj,
      uwazal ze kobiety zawsze same rodzily, ew. z innymi kobietami i tylko ostatnio
      zrobila sie moda na rodzinne porody. Mi tez bylo przykro, ze nie chce byc wtedy
      ze mna i trzymac mnie za reke. Chociaz nigdy nie marzylam o rodzinnym porodzie
      a moje kolezanki stanowczo mi to odradzaly bo porod to naprawde fizjologiczna
      sprawa (oddawanie moczu, czasem stolca w trakcie, tak tak), ja np. wymiotowalam
      wczesniej, mialam biegunke i nie wiem po co moj maz mialby tego sluchac bo jak
      by mi pomogl? trzymalby mnie za glowe?smile
      Moj maz przyjechal do mnie z bukietem roz, kiedy jeszcze lezalam na porodowce
      po szyciu. Plakal ze wzruszenia jak zobaczyl synka i jak mnie odwiedzal pozniej
      w szpitalu tez mial lzy w oczach, calowal nas itd. I mi to wystarczylo.
      Mysle ze nie mozna kogos zmusic by CHCIAL byc obecnym przy porodzie.
      Rozmawialm tez z moimi kolegami i o dziwosmile oni tez nie chcieliby uczestniczyc
      w porodzie wiec nasi mezowie nie sa odosobnionymi przypadkamismile
      A poza tym obawiam sie, ze moj maz moglby zemdlec na sali bo slabo mu podczas
      pobierania krwi smile ale za nic by sie do tego nikomu nie przyznal, moj silny
      mezczyznasmile i jakby wtedy zdal rodzinie i KOLEGOM relacje z porodu?smile
      Droga sierpniowa_mamo1 glowa do gory i zadnych placzów wiecej!smile
      Pozdrawiam,
      Ania
    • komona Re: Jak przekonać męża by był ze mną w tej chwili 13.06.07, 12:51
      Witam.

      ja jestem tuz przed porodem (39tc-termin na 21.06)i idę rodzć z mężęm, ale...
      Na poczatku mąż mówł mi że ze mną będzie w tej chwili i pocichutku mówił o tym.
      Aż tu kiedyś gdy by u nas znajomi usłyszałam że on to raczej nie będzie przy
      tym, bo to jest moje zadanie, a on nie bedzie mógł patrzec na mój ból, w którym
      mi nie pomoże, nie usmierzy go itd. Załamka totalna. Jak tylko o tym myślałam,
      to płakałam strasznie, byłam rozbita i powiedziałam mu, że w takim razie ma
      mnie zawieść do domu (mieszkamy od roku w innym mieście) bo ja nie chcę być
      sama w tak ważnej chwili i może po prostu będę rodzić moją Babcią albo
      przyjaciółką. a poza tym jesl on nie chce być przy mnie to ja sama muszę się
      zatroszczyć o to, żebym miała wsparcie. Oczywiście powiedziałam mu o tym gdzy
      byliśmy u zajomych tak między wierszami... tak jak on mnie poinformował o
      swojej decyzji.... Jego koledzy którzy uczestnczyl w porodach dorzucil swoje 5
      groszy, jak to jest wspaniale itd. Mówił mi o tym, ale ja w ogóle nie
      podejmowałam tematu - nic, ani słowa. Uśmiechałam się i tyle. Aż tu nagle w
      8.miesiącu powiedział, że będzie przy nas, że nie wyobraża sobie, żeby go nie
      było. No i szkoła rodzena - była tak aktywnym uczestnikiem, że po prostu mnie
      zadziwił. Pytał o wszystko, nauczył sie masażu itd. Wszystko zalezy od
      charakteru Twojego partnera. Ale powiem Ci jedno nie naciskaj, bo nic z tego
      nie będzie - faceci sa po protu strachliwi, dlatego to my rodzimy a nie oni -
      bo jestesmy silne i wytrzymałe. Skup się na sobie i dzidzisiu, ale daj mu do
      zrozumienia że to i jego bobo, wzmocnij jego kontakt " z brzuszkiem" ale nie
      mów o porodzie. Niech dojrzeje sam.

      Trzymam za Was kciuki. I nic się nie martw, największa siła jest w Tobie !!!!
      Pamiętaj o tym smile
      • sierpniowa_mama1 Re: komona 13.06.07, 13:24
        Jak mu powiem żeby się do dziecka przyzwyczajał, żeby zaczynał już z dzidzią
        rozmawiać przez brzuszek i wogóle już teraz nawiązywać jakiś kontakt to zawsze
        słyszę hasełko, że "jak się urodzi to wtedy się będzie nim opiekował i ja
        zdziwię się jakim będzie dobrym ojcem". Nie rozumie że kobieta potrzebuje w
        ciąży wsparcia. Jemu się wydaje, że jak jestem w ciąży na L4 to już mi lepiej
        być nie może i mam wszystko co mi jest do szczęścia potrzebne. Aż mnie za
        gardło ściska jak o tym piszę, ale tak jest. Dziś np jest w domu i wstał o
        11.00 bo po co wcześniej, przecież musi się wyspać, potem kawka, telewizor
        (sportowy kanał), ewentualnie sportowa gazetka, potem pojechał na jakieś zakupy
        (tzn kupił mi arbuza, wrrr...) to go nie było jakiąś godzinkę, potem internet,
        bo przecież musi sobie sprawdzić co tam się dzieje w jego ulubionym klubie.
        Mijamy się tylko w drzwiach od rana. Zero rozmowy, nie potrzebuje wogóle
        spędzać ze mną czasu, bo po co? Cały dzień mnie praktycznie nie zauważa a potem
        pyta czy coś się stało, że nie mam humoru. Zachowuje się jak obcy człowiek. A
        jak mu powiem że 70% wolnego czasu poświęca piłce nożnej, choć w nią już nie
        gra, to słyszę: "Odbierz mi moje jedyne hobby!!! Inni fani chodzą na mecze i
        ich żony nic nie mówią, a ja siedze przy Tobie wdomu i masz ciągle jakieś
        ale"!!! A co mi z tego że on jest w domu? Jak i tak jest tak, jakby go nie
        było. A jak chcę żeby coś zrobił (1 rzecz na tydzień) to się krzywi, że on
        ciężko pracuje w pracy a ja sobie wymyślam jakieś roboty dla niego! A jak się
        wezmę sama za coś to zaraz krzyczy że mi nie wolno się przemęczać, nic nosić
        itd. A zostało mu to już tak, bo na początku miałam ciążę zagrożoną. Mam już
        tego dość. może jakby pojechał za granicę jak miał jechać byłoby lepiej bo
        wiedziałabym że nie ma go i przez to nie mogę na niego liczyć a tak to jest i
        dalej guzik z pomocy.
        • gesta Re:sierpniowa-mamo! 13.06.07, 14:53
          to ja juz Cie nie rozumiem. a pisałaś cos innego:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=64009616&a=64031228
          • yola13 do gesta 13.06.07, 15:08
            spostrzegawczośc to nie jest twoja domena jak widac, jakbys dobrze się
            przyjrzała to bys zauwazyła ze sa to zupełnie 2 rozne nicki, uncertain
        • trisiestry Re: komona 13.06.07, 15:46
          W czasie zajęć szkoły rodzenia połozna mówila, żeby nie zmuszać facetów do
          udziału w porodzie, bo taki facet i tak sie w końcu urwie na kawę, śniadanie,
          po gazety, wróci po 3 godzinach z nadzieją, że to juz po a sie okazuje, że
          kobieta podswiadmie wstrzymuje poród, bo na tego faceta czeka. Także nie ma co
          go napastowac o to, jesli nie chce.
          Jesli nie chce gadac z brzuchem, to może poproś go, żeby cie po brzuchu
          pomasowal, bo cie boli, albo ze dziecko cie kopie mocno i niech on ci ten
          brzuch pomasuje. Wtedy mąż może poczuje ruchy i się ucieszy, że dziecko mu
          odpowiada na jego dotyk.
          Co do jego hobby to nie zabraniaj mu tego czego lubi, a jesli chcesz by coś dla
          Ciebie zrobił to powiedz mu to wyraźnie, meżczyźnie nie sa dobrzy w domyślaniu
          się (niestety). Mój mąż godzinami gra w gierki i jeśli ja mu nie powiem, zrób
          to i to, idziemy na spacer, kup mi, zrób itp to on się sam raczej nie domysli.
          Z tego co rozumiem jestes na zwolnieniu, ale nie musisz leżeć. Jesli to się
          zgadza, to spróbuj zrobic sama dla siebie coś, wyjśc na spacer, umówić się z
          jakaś przyjaciółką, pójść w odwiedziny do kogoś, zająć się czymś innym niż
          ciąża?
          Ja sama jestem w 8 miesiącu i zauważyłam, że ciąża stała się moim głównym
          tematem rozmów, moje otoczenie juz jest chyba tym znudzone.
          A a propos tego co mówi twój mąz o opiece nad dzieckiem po porodzie, to może
          rozwiń ten temat i zapytaj go jak on to dokładnie zamierza robic, bo bedzie
          gorzej jesli on tak jak teraz porodu bedzie sie bał niemowlaka.
          • sierpniowa_mama1 Re: trisiestry 13.06.07, 16:31
            Mój mąż zawsze gdy go o to poproszę (masowanie brzuszka) to robi to patrząc na
            telewizor, a jak dzidzia kopnie to zawsze w żartach mówi że dziecko "przyznaje
            mu rację, że czasem mamusia się niepotrzebnie na tatusia denerwuje". A mnie
            takie "żarty" wkurzają, ale niech sobie to tłumaczy jak chce. Dla niego nie
            jest niczym szczególnym to, że dziecko kiopie, że mnie coś boli, tak jakby to
            miał każdy całe życie i nie było niczym szczególnym. A jeżeli chodzi o rozmowe
            na temat wychowania, to zawsze słyszę:"zobaczysz". Nawet o imieniu nie było
            jeszcze mowy, bo mój mąż nie widzi takiej potrzeby, mówi, że jak się urodzi to
            się pomyśli. Nic jeszcze nie kupiliśmy, bo zwleka z tymi zakupami co miesiąc, a
            najchętniej to żebym te zakupy sama zrobiła, bo po sklepach to on nienawidzi
            chodzić, a już napewno na doradcę się nie nadaje! A jak mu mówię, żeby coś
            zrobił to on jest zmęczony. Gdy budzę go po 14 godzinach spania, słyszę, że
            nawet przespać mu się nie pozwolę, a potem wstaje pół godziny, a jak go wtedy
            podśpieszam z tym wstawaniem to słyszę, że go rozdrażniam i nie będzie miał
            humoru. Jak w nocy nie mogłam spać i go obudziłam żeby ze mną posiedział
            usłyszałam:"to nie wiesz jak się śpi? Zamyka się oczy i już człowiek śpi" Na
            drugi dzień się tego wypierał. Na spacer nie pójdzie bo go nogi bolą. Jak na
            necie siedzi 3 godz i go wołam do siebie to słyszę, że dopiero co usiadł a już
            go wołam itd itp. Więc już nie wiem.
            • kitty29 Re: trisiestry 13.06.07, 19:09
              Też mam problem z zakupami.
              Ubranka kupiłam sama lub dostałam od mamy. Teraz powoli szykuję się do zakupu
              większych rzeczy typu wózek lub mebelki. I do niedawna było dla mnie oczywiste,
              że pojedziemy na zakupy razem. Okazało się, że mój partner nie widzi takiej
              potrzeby. I wkurza mnie to, że on nawet nie pomyśli, że ten wózek czy meble
              trzeba jakoś przywieść ze sklepu.
              Mam blisko rodziców, którzy zawsze chętnie ze mną wszędzie pojadą. Ale ja bym
              chciała tą radość dzielić z osobą mi najbliższą.
              Aha, do lekarza też ze mną nie jeździ. Był tylko raz, na usg połówkowym.
              Smutno mi jak widzę brzuchate pary, które razem wybierają wszystko dla maluszka.

              Tak jakoś ten wątek rozbudził moje rozżalenie smile
              Pozdrawiam,
              Magda
            • wroan Re: trisiestry 15.07.07, 21:26
              Znaczy - normalny, jak to chłop smile nie martw sie
        • kitty29 Re: komona 13.06.07, 19:02
          Witam,

          Wydaje mi się, że niechęć do uczestnictwa w porodzie to u Was tylko problem
          poboczny. Jeżeli Wasze stosunki na co dzień wyglądają tak jak opisujesz w
          poprzednim poście, to macie problem z dogadaniem się. Nie wiem dlaczego Twój
          partner tak się zachowuje. I domyślam się, że Ty masz problem żeby to z niego
          wydobyć.
          Wcześniej pisałaś, że mąż dużo pracuje. Może jest przemęczony. A może wydaje mu
          się, że rola ojca go przerasta.
          Wydaje mi się, że wiem jak to jest. Mój partner też ma tendencje do popadania w
          takie stany "odrętwienia".
          Może poczekaj na dzień kiedy będzie w lepszej formie i zapytaj go dlaczego jest
          taki nieobecny. Powiedz mu, że się martwisz czy wszystko u niego w porządku.
          Tylko nie rób mu wymówek. I na razie może rzeczywiście nie rozmawiajcie o
          porodzie. Opracuj plan B i zabezpiecz sobie kogoś życzliwego kto Cię wesprze w
          tych trudnych chwilach.

          Trzymaj się.
          Pozdrawiam,
          Magda
        • komona Re: komona 14.06.07, 15:06
          wiesz co, faceci sa po prostu inni niz my, ale i są trzy typy miedzy nimi.
          jedni Partnerzy bardzo aktywnie uczestniczą w ciąży w każdym zdarzeniu, drudzy
          tak pół na pół, a trzeci se nie interesują bo albo sie po prostu boja albo mają
          wszystko w d.. My ciężąróki chciałybysmy tych pierwszych, ale niestety nie
          wszystkie takich mamy, a szkoda... sad Mój np. to taka typowa połóka. Poczatkowo
          był cudony. Ja niestety tez miałam ciążę zagrożoną i to tak do 6 miesiąca, ale
          najgorszy był początek. Mój Mąż był cudowny, wszystko robił wokół mnie, w domu
          itd. Myślałam że ta sielanka będzie trwać... ale niestety, jak dostała powera
          ciążowego, to nagle zwykłe czynności są nie zrobiena przez męża, a ja dostałam
          świra na punkcie sprzątania prania i prasowania. Wszystko musi być na tip top -
          i wiesz co, narzekałam strasznie że on mi nic nie pomaga, suszyłam mu głowę i
          do tego nie chce ze mną rodzić - no nie pomyślałam, gdzie ten mój wspaniały
          mąż. Juz tak nie poświęca mi i brzuszkowi czasu, bo ma "swoje" sprawy. I wiesz
          co, odpuściłam. Ja tez mam swoje sprawy, sprzatam tyle ile mam ochote i odkąd
          przestałam naciskać - mój model uległ zmianie - samonaprawie smile Także jesli
          moge się powtórzyć NIE NACISKAJ nie dogaduj, sprubój go ignorować, zajmiś się
          soba i dzieckiem, to Ty jestes silna i pokaż mu to, że Ty naprawdę świetnie
          sobie radzisz. Może to go ocuci, jak zobaczy, że jesteś samodzielna i żyjesz
          pełna świadomości siebie, swojego dziecka. Poświęć sobie czas. ja np. mam
          ogromna przyjemność w takim codziennym dbaniu o siebie, czuję się łądną
          ciężarówką, która dba o siebie dla siebie i synusia, a mąż w końcu się kapnął
          że ja faktycznie ładnie wyglądam.

          Głowa do góry. facet musi dojrzeć do pewnych reakcji, decyzji i zachowań. Moja
          koleżanka całą ciążę była jak sama, bo jej mąż bał się dotknąć brzucha, a na
          usg był z nią tylko 2 rzy - pod koniec. Był przy narodzinach i odkąd mała się
          pojawiła na świecie, odkręcił się zupełnie na punkcie dzidzi.

          Bądź dobrej mysli i skup sie na sobie, naprawdę, skup się na sobie, bo to Ty
          jesteś najważniejsza, nie on. Pisz jak tam u ciebie.

          trzymam za Ciebie kcuki.
    • czarny.kot997 Re: Jak przekonać męża by był ze mną w tej chwili 13.06.07, 13:00
      a Ty bedziesz rodzila wasze wspolne dziecko czy tylko swoje wlasne? bo jesli
      wspolne to sorry, ale byl przy "robieniu" to i teraz jego swietym obowiazkiem
      jest wspierac cie przy porodzie. powiedz mu, ze jesli on kiedykolwiek bedzie
      chory i bedzie potrzebowal twojej pomocy to tez zabierzesz manatki i pojedziesz
      do rodzicow/przyjaciolki itp. - w sumie to to jest fajna
      definicja "partnerstwa"-"kochanie jestem z toba dopoki wygladasz ladnie i
      mozesz byc moja ozdoba, ktorej moge udowadniac swoja teoretyczna meskosc"-
      jeZZZZZZZZU co to wogole za rozpieszczanie sie nad facetem, to Ty rodzisz i Ty
      tu dyktujesz warunki. nie wiem, nie rozumiem tego, albo on cie kocha na dobre i
      na zle albo nie!
    • yola13 Re: Jak przekonać męża by był ze mną w tej chwili 13.06.07, 13:05
      nie mozesz go do tego zmusić, bo skutek moze być odwrotny do zamierzonego,
      rzeczowa rozmowa i wyjasnienie swoich własnych obaw to moze wiele zdziałać,
      powiedziec mu ze to ze on nie bedzie patrzył na twój ból to nie oznacza ze go
      nie bedzie, na sam finał moze wyjśc na korytarz jezeli stwierdzi ze nie da rady
      na to patrzec, niestety znam facetów którzy mdleja na widok krwi, a z
      nieprzytomnego męża na porodówce to raczej nie będziesz miała za wiele
      korzyści, ale mógłby tam byc przynajmniej po to zeby miec oko na całą imprezę,
      jak ktos bliski jest z rodziny to inaczej cię traktują, szczerze to współczuje
      ci, ja na szczęście takiego problemu nie mam, mój mąż chcial i chce byc ze mną
      pomimo tego ze my bedziemy mieli cesarkę(oczywiście w znieczuleniu pp)
      • dove5 Re: Jak przekonać męża by był ze mną w tej chwili 13.06.07, 13:42
        Oj masz zagwostkę. Wsparcie w czasie ciąży jest niezbędne, a już ze strony
        partnera - to podstawa. Chyba nie ma dobrej rady, która załatwi Twój kłopot.
        Nie możesz zmuszać go do niczego, bo skutek będzie odwrotny. Niestety, chociaż
        zęby czasami się zaciskają, trzeba w małżeństwie czesto być dyplomatą. na twoim
        miejscu wyczułabym chwilę i spróbowała porozmawiać z mężem. Opowiedz mu o swoim
        strachu, o swoich obawach. Wiem, że miliony kobiet urodziły i urodzi ale to nie
        znaczy, że Ty czy ja nie boimy się. Powiedz mu jakim byłby wsparciem dla
        Ciebie, że potrzebujesz go w tej chwili, w sytuacji która niesie same
        niewiadome. Szkoda, że szkoła rodzenia odpada.
        Skoro jest w domu poproś niech przygotuje Ci jakiś posiłek, napój. Niech trochę
        koło Ciebie poskacze. To że raz dziennie zapyta jak się czujesz czy zrobi
        zakupy to niestety za mało dla kobiety w ciąży. Powiedz, że bolą Cię plecy i
        poproś o masaż. Niech przewietrzy pokój, przyniesie poduszki i podniesie Ci
        nogi - angażuj go. Nie każ mu się domyślać, nie licz że sam wyjdzie z inwencją.
        Proś o konkretne rzeczy i pokazuj jaką przyjemność Ci sprawia. Może zadziała smile
        Być może Twój mąż to typ faceta, dla którego niemęskie jest dotykanie brzuszka
        czy 'rozmowa' z maleństwem. Bywa. Nie gryź się z tego powodu. Jak zobaczy
        maleństwo - zmięknie.
        To, że pracuje i zarabia - bomba, ale w chwili rozpoczęcia się porodu powiedz
        że chciałabyś mieć go przy sobie. Że przy nikim innym nie będziesz czuła się
        bezpiecznie. Zagraj trochę na męskiej dumie. Niech wie, że choćby się waliło i
        paliło ma wieźć Cię do szpitala. Niech wcześniej uprzedzi szefa.
        A jeśli chodzi o sam poród - może uda się namówić go aby był tak długo jak to
        możliwe. Gdy poród się już zacznie być może wcale nie będziesz miała ochoty by
        był przy Tobie. Skoro jest to dla niego tak obce to patrzenie na jego minę
        zapewne Ci nie pomoże.
        Bardzo gorąco Cię pozdrawiam
        • silje78 Re: sierpniowa mama... 13.06.07, 13:55
          ile czasu jesteście małżeństwem? czy to, że (jak to określiłaś) tylko mijacie
          się w drzwiach wynikło podczas ciązy czy też miało miejsce wcześniej?
          my jesteśmy małżeństwem prawie 5 lat i wiadomo, że nie jest tak jak było za
          czasów przed małżeńskich. mąż pracuje, ja jestem w domu. wiadomo, że ja jestem
          spragniona towarzystwa i czasami gadam o dziwnych dla mężczyzny sprawach (ale
          on cierpliwie wysłuchuje wink. zrozum może że on także potrzebuje wytchnienia.
          dla nas ciąża staje się całym życiem, zwłaszcza dla kobiet które są na L4. z
          braku innych zajęć (takich jak praca) skupiamy się na sobie, spędzamy dni na
          forum i dla nas wszystko kręci się wokół ciąży. z punktu widzenia mężczyzny
          ciąża to po prostu stan normalny. dlaczego nie pojedziesz z nim na zakupy
          (musisz leżeć?)? sama napisałaś, że o ciebie dba, stara sie kupować to co
          lubisz, pilnuje anyś wypoczywała. czy to naprawdę mało? ja nie widzę nic złego
          w tym, że mój mąż po pracy posiedzi trochę przed telewizorem i poklika pilotem
          po programach. przypomnij sobie jak było przed ciążą, jak pracowałaś. czy też
          narzekałaś na to, że ci zaniedbuje? a może po prostu zmieniły się twoje
          oczekiwania a nie jego zachowanie. weź pod uwagę, że w trakcie ciąży mężczyzna
          także może być nieco zagubiony i zaniepokojny zmianami jakie nadejdą.
          a co do porodu to nie zmuszaj go do tego. porozmawiaj z nim i powiedz mu że
          zależy ci na tym aby był, ale że będzie mógł wyjść w każdej chwili.
          wg mnie argumenty, że my sie męczymy to on też musi są nietrafione. poród jest
          czymś naturalnym. jeśli mąż nadal będzie oponował to poproś mamę, przyjaciółkę
          czy też inną bliską ci osobę by była przy tobie. to, że mąż nie będzie rodził z
          tobą to nie koniec świata.
        • gesta Re: dove5- najmądzrejsza i najbardziej 13.06.07, 15:59
          przekonująca , najsympatyczniejsza forumowiczka.chociaz mam inny problem niz
          autorka watku to posłuchałam rady dove5 i...pomogło. Na dodatek to jedna z
          niewielu osób pozbawiona jadu,krytyki dla samego krytykowania i osądzania i tak
          juz stłamszonych ludzi swoimi problemami. Brawo dove5 i wielkie dziękismile)) Oby
          wię cej było takich ludzi jak Ty ,a świat będzie piękniejszysmile)
        • sierpniowa_mama1 Re: Jak przekonać męża by był ze mną w tej chwili 13.06.07, 16:53
          Ja wiem, że facet to takie duże dziecko i trzeba mu wszystko powiedzieć
          dosłownie, ale wierz mi, że czasem jak sobie pomyślę, że on to czy tamto robi,
          bo mu powiedziałam a nic z własnej inicjatywy to po prostu mi się tego
          odniechcewa. Albo jak mam biegać po domu i szukać go, żeby mi podłożył poduszkę
          pod plecy a potem czekać, aż skończy się magazyn sportowy, i on przyjdzie i
          zapyta:"co to miałem zrobić?" to mnie coś zżera wewnętrznie. On nie potrafi
          siedzieć w sypialni bez włączonego telewizora. A mieszkamy u teściów i mamy
          swój jeden pokoik i nie mam gdzie przenieść tego telewizora. Póki go nie
          mieliśmy jeszcze potrafił ze mną rozmawiać itd a teraz...?
          • siasiunia1 Re: Jak przekonać męża by był ze mną w tej chwili 14.06.07, 00:29
            sierpniowa mamo 1... bardzo Ci współczuje tej sytuacji tylko jest pytanie - czy
            taki był wcześniej czy w czasie ciąży się taki zrobił? Bo jeśli w czasie ciąży
            to widac ewidentnie ze chlop się czegoś obawia a przyznac sie nie przyzna bo to
            przeciez takie "niemęskie"... Usiaść, wyłączyć TV (albo zepsuc w cholere)
            porozmawiać z nim. O tym ze czujesz sie samotna, opuszczona i ze on ma byc dla
            Ciebie wsparciem. I nie powtarzasz tego z forum tylko to sa Twoje odczucia. Ze
            czujesz sie źle i przez to maleństwo tez sie czuje źle. Ze obawiasz sie ze "nie
            zobaczysz" jakim to on będzie wspaniałym ojcem bo jesli teraz ucieka przed
            ciążą to bedzie tak samo uciekał przed dzieckiem. I niech potem sie nie dziwi
            ze maluch nie bedzie na niego reagowal tak jak na Ciebie. Ze podczas porodu
            jest po prostu potrzebny Ci towarzysz do rozmowy, do podania szklanki soku, do
            podtrzymania pod ręke jak będziesz chciała się przejsc. Potem przeciez moze
            poczekac na zewnatrz jak sie poczuje nie na silach zeby przezyc poród żony.
            Moze to przemówi do niego. A jak nie to nie wiem juz co... maczugą w łeb moze
            zmądrzeje?
            • kitty29 Re: Jak przekonać męża by był ze mną w tej chwili 14.06.07, 09:02
              Witam,

              Wydaje mi się, że w tym momencie taka rozmowa nie odniesie żadnego skutku.
              Mąż Sierpniowej Mamy czuję się chyba osaczony całą sytuacją i narzekaniami żony.
              Uważam, że niesłusznie, ale na jego odczucia nikt nie ma za bardzo wpływu.
              Jeżeli sierpniowa mama zacznie teraz mówić o tym, że obawia się, że on nie
              podoła nowej roli, to facet się oburzy i przestanie w ogóle jej słuchać.
              Gdyby to co napisała Siasiunia powiedział ktoś spoza związku z kogo zdaniem on
              się liczy możliwe, że odniosłoby to skutek.
              Sierpniowa Mama nie pisze jakie ma stosunki z teściową. Może warto ją poprosić
              żeby porozmawiała z synem. Albo jakiś rozsądny kolega męża...
              Swoją drogą to nie cierpię takich sytuacji. Nie rozumiem dlaczego z facetem nie
              można normalnie porozmawiać tylko trzeba uciekać się do jakiś gierek. Tak, wiem
              że zdarzają się faceci dojrzali emocjonalnie... Ale jest ich za mało smile

              Pozdrawiam,
              Magda
              • siasiunia1 Re: Jak przekonać męża by był ze mną w tej chwili 14.06.07, 12:00
                najgorsze jest to ze trzeba ich traktowac z taką "delikatnością" bo się urazi,
                zamknie w sobie etc. A to ze kobietkę w trudnej chwili zostawia samą sobie to
                tego juz nie widzi... mieczaki.... niby tacy delikutaśni a tak naprawdę to
                egoizm przebija niestety. I rzeczywiście Kitty29 masz racje - to powinna mu
                powiedziec jego mama, jego kumpel, ojciec ktos z kogo zdaniem się liczy. Albo
                walcem przejechac...
                • rowinki Re: Jak przekonać męża by był ze mną w tej chwili 14.06.07, 23:22
                  siasiunia1 napisała:

                  > najgorsze jest to ze trzeba ich traktowac z taką "delikatnością" bo się
                  urazi,
                  > zamknie w sobie etc. A to ze kobietkę w trudnej chwili zostawia samą sobie to
                  > tego juz nie widzi... mieczaki.... niby tacy delikutaśni a tak naprawdę to
                  > egoizm przebija niestety. I rzeczywiście Kitty29 masz racje - to powinna mu
                  > powiedziec jego mama, jego kumpel, ojciec ktos z kogo zdaniem się liczy. Albo
                  > walcem przejechac...

                  Ta maczuga to lepszy pomysł!!!
    • padthai Re: Jak przekonać męża by był ze mną w tej chwili 13.06.07, 14:03
      powiedz mu wprost
      - boje sie i potrzebuje twojego wsparcia, mezczyzna ma wazna role przy
      porodzie, to on rozmawia z polozna i z lekarzem, to on wszystkiego piluje,
      kiedy kobieta jest bezbronna i skupiona na porodzie. Masz prawo do bycia z
      dzieckiem od pierwszych chwil zycia i kiedy ja bede zmeczona po porodzie to Ty
      przypilnujesz by nic sie nie staloo naszemu dziecku. Jestes moim mezem i
      polegam na Tobie. Kocham Cie i ufam Tobie.
      Daj mu szanse, przeciez on moze zwyczajnie nie radzic sobie z ta sytuacja i
      dlatego ucieka. Zamiast byc zrzedzaca i naburmuszona ciezarowa, badz kochajaca
      troskliwa zona. To troche potrwa i wymaga duzego wysilku od Ciebie, ale byc
      moze przyniesie upragniony efekt.
      Badania wykazaly, ze zwykle trzymanie za reke pomaga lepiej zniesc bol.
      Moze daj mu wlasnie takie zadanie, nic innego.
      Faceci okazuja uczucia przez dzialanie, a zbyt naciskani zachowuja sie jak Twoj
      facet. Mam nadzieje, ze to tylko stres i strach przed odpowiedzilanoscia
      (przeciez zostanie ojcem, wzorem, zywicielem...)
      Daj mu szanse i utul, by poczul, ze w Tobie ma wsparcie i ze faktycznie jest Ci
      potrzebny smile
      powodzenia
      • karmasz Re: Jak przekonać męża by był ze mną w tej chwili 13.06.07, 14:47
        Podobno nie trzeba namawiac jesli facet nie chce.Nie jest gotowy. Ale przecierz
        maz moze byc przy tobie caly czas a na ostatni moment jak juz dziecko wychodzi i
        leci krew,potem wychodzi lozysko itd moze wyjsc z sali.
        Szczerze to denerwuje mnie argument "nie moge patrzec jak cierpisz" . Wlasnie
        podczas tego cierpienia kobieta potrzebuje wsparcia. I duchowego jak i po prostu
        pomocy fizycznej. Maz poleci po polozna,poda wode,pomoze wstac do
        lazienki,pomasuje plecy,porozmawia,pocieszy.
        Niech facet tez troszke "pocierpi" nie fizycznie ale niech znosi z godnoscia
        zachcianki,narzekania,lzy,nerwy rodzacej zony.
    • leonki Re: Jak przekonać męża by był ze mną w tej chwili 13.06.07, 16:19
      Mój M. do dnia dzisiejszego (termin na 24/08)nie zadeklarował czy będzie ze mną
      w trakcie porodu. Ja oczywiście bardzo bym tego chciała ale decyzję pozostawiam
      jemu i nie zamierzam go naciskać. Uważam, że to nie ma sensu. Na razie cieszę
      się tym co jest, że opiekuje się nami, kupuje wszystko na co mam ochotę,
      wyręcza w zadaniach domowych abym sie za bardzo nie męczyła itd. Naprawdę jest
      kochany ale jaką podejmie decyzję nie wiem i nie sądzę aby to coś zmieniło
      między nami. Ma jeszczę trochę czasu do namysłu i po cichu liczę, że się
      zdecyduje smile
    • dr_kaczusia Re: Jak przekonać męża by był ze mną w tej chwili 13.06.07, 16:21
      Odniechcewa mi się
      > wszystkiego jak sobie o tym pomyślę, a nie chcę nikogo innego tylko jego przy
      > sobie.

      z innych Twoich postow wynika, ze maz nie stanowi dla Ciebie specjalnego
      wsparcia, nie troszczy sie o Ciebie, macie na tym punkcie konflikty itd. Skad
      wiec ten upor w kwestii porodu? Czy sadzisz, ze bedzie umial sie wykazac na sali
      porodowej i byc dla Ciebie wystarczajacym wsparciem?
      • sierpniowa_mama1 Re: O nim 13.06.07, 16:44
        W gruncie rzeczy nie jest złym człowiekiem, przed ciążą był troskliwy, lubiał
        spędzać ze mną czas. Zmieniło to wszystko ciąża, choć bardzo chciana i
        zaplanowana. On uważa że jego rola jako ojca zacznie się dopiero jak dziecko
        przyjdzie na świat a nie teraz kiedy na to dziecko oczekujemy. To jest moja
        pierwsza ciąża, mam 20,5 lat, on 27,5 i potrzebuję jego wsparciaw takiej
        chwili. Zawsze jak działo się coś w moim życiu ważnego był jeżeli nie przy mnie
        samej, bo to nie było możliwe, to tuż obok. Więc dlaczego w tak WAŻNYM momencie
        nie mogę na to liczyć? Wspierał mnie wtedy kiedy tego nawet nie potrzebowałam a
        nie wesprze mnie wtedy kiedy mi to naprawdę będzie potrzebne???
        • silje78 Re: O nim 13.06.07, 18:23
          będę obstawać w obronie twojego mężczyzny. spróbuj go zrozumieć! nie tylko ty
          przeżywasz ciążę, on także na swój sposób. wielu mężczyzn podobnie reaguje na
          ciążę kobiet a po urodzeniu dziecka sytuacja się znacznie poprawia. nie zmuszaj
          go do tego bo tylko może z tego zrobić się problem. ja swojego męża nawet nie
          próbuję namówić na rozmowy z innymi ojcami. rozumiem, że sytuacja z porodem
          może go przerosnąć. pomyśl o tym w ten sposób, że to tylko chwila (bardzo
          ważna, ale jednak chwila) w waszym życiu i ważne jest nie tylko to co ty
          czujesz ale także on. nie rób niczego na siłe, bo możesz więcej stracić niż
          zyskać.
          • queen_elizabeth Re: O nim 15.06.07, 12:50
            Chciałam napisać dokładnie to samo! Da niego to tez nowa sytuacja. Ty radzisz
            sobie rozmawiając na forum, tak jak umiesz, ale on jest inny i może nie wiem
            jak sobei z tym poradzić. Jestem pewna, że będzie wspaniałym ojcem, ale może
            akurat on potrzebuje trochę więcej czasu żeby się oswoić... Wg mnie nie ma
            obaw. Zdaje sobie sprawę, że za 9 tygodni wszystko się zmieni. Sam Ci to
            powtarza, jak piszesz. Nie każdy facet ma tyle empatii, żeby w 100% rozumieć i
            czuć to samo co jego partnerka w ciąży. Ale jak zobaczy dziecko... Wiem, ze
            wolałabyś żeby był przy Tobie non-stop również w ciąży, spełniał prośby itp.
            Ale tak nie jest. Nie jest też jakoś tragicznie i beznadziejnie źle. Pomyśl, że
            masz przy sobie mężczyznę, który Cie kocha. Nie okazuje takiej troski w każdej
            minucie dnia jakbyś chciała, ale kocha Cię. Ja jestem sama. Będe samotna matką.
            I wiele dziewczyn w różnych sytuacjach sobie radzi. Najważniejsze jest dziecko.
            A z twoich postów wynika, że mimo wszystko będzie tez miało kochającego ojca...
            Poza tym zmuszanie go do bycia przy porodzie to zły pomysł. Po prostu nie
            którzy faceci tacy są i kropka. Nie wszyscy są tacy sami. Co nie znaczy, że
            tem, który jest najdłużej przy porodzi, to kocha najbardziej, ten który jest 15
            minut krócej kocha troszke mniej, a ten który tylko przywiezie żonę do
            szpitala, to juz zimny drań...
            • kitty29 Re: O nim 15.06.07, 14:26
              Witam,

              To mądry post. Pomimo tego, że uważam że kobiecie należy się obecność partnera
              przy porodzie, to zdaję sobie sprawę, że nie odzwierciedla to jego uczuć.
              Mojej przyjaciółki były mąż był przy obu porodach ich dzieci z własnej woli. A
              później z dnia na dzień zostawił żonę i kochane dzieci i związał się z inną
              kobietą.
              Sierpniowa Mamo, głowa do góry.

              Pozdrawiam,
              Magda
      • sierpniowa_mama1 Re: Jak przekonać męża by był ze mną w tej chwili 13.06.07, 16:46
        Nie chcę, żeby pomagał położnej, żeby przecinał pępowinę, żeby patrzył jak
        dziecko się rodzi, jak rodzi się łożysko. Chcę tylko żeby był, żeby trzymał
        mnie za rękę, nic więcej. Czy to tak wiele? ;,,,-((
        • dr_kaczusia Re: Jak przekonać męża by był ze mną w tej chwili 13.06.07, 16:53
          zalezy jak na to spojrzec, dla Ciebie moze byc to tak niewiele, a dla niego tak
          wiele. Nie wiem czemu jest tak kategorycznie przeciwny, moze to strach, moze
          wychowanie, przekonania... w kazdym razie cos go blokuje i nie wiem czy
          ciagniecie go na sile da porzadany efekt.
          • sierpniowa_mama1 Re: Jak przekonać męża by był ze mną w tej chwili 13.06.07, 17:00
            Czasem już się przyzwyczajam do tej myśli, że go nie będzie wtedy mnie, ale gdy
            następnym razem o tym pomyślę to płaczę... Dla niego ciąża i poród to chyba
            mniejsze przeżycie niż jak byłam przeziębiona. Wtedy latał koło mnie, smnarował
            mnie maścią wygrzewającą, nosił posiłki do łóżka, pilnował czy przyjmuję
            lekarstwa. A teraz takie coś spadło jak grom z jasnego nieba i ciężko mi z tym.
            Przyzwyczaił mnie, że jest przy mnie, że się mną opiekuje a tu nagle totalna
            olewka. I on nie widzi w tym nic dziwnego. Czasami jak już złapię doła ryczę
            parę dni i potem jest rozmowa i mówię mu co jest nie tak, to on (chyba dla
            świętego spokoju) przyznaje że się ostatnio nie popisał i obieuje poprawę,
            która zwykle trwa ok 2 dni i dalej to samo, a on nie widzi w swym zachowaniu
            nic dziwnego.
            • miacasa Re: Jak przekonać męża by był ze mną w tej chwili 13.06.07, 17:31
              Ciąża to tylko pewien etap w życiu, ważny ale bez przesady, po porodzie każda
              królowa-matka ustępuje tronu na rzecz dziecka-królewicza, Twoja pozycja się
              zmieni po porodzie, może nie koncentruj się aż tak bardzo na sobie bo później
              przeżyjesz szok. Może czas dorosnąć, okrzepnąć nieco i nie uzależniać swojego
              szczęścia od zachowania męża. Jeżeli o drobnostki chodzisz i pobekujesz po
              kątach a nie chwalisz męża za ciełe gesty, które pewnie i jemu się trafiają, to
              nie oczekuj entuzjazmu dla twojego stanu od niego. Może przeraża go wizja
              przyszłości waszgo związku w czasie gdy pojawią się poważniejsze problemy.
            • kopalnia.diamentow Re: Jak przekonać męża by był ze mną w tej chwili 13.06.07, 17:43
              sierpniowa_mamo1
              myślę, że jak mu to wszystko spokojnie powiesz, albo prześlesz mailem w formie
              listu(szczególnie Twoje ostatnie posty), to okaże się, że on chce Cię wspierać
              w tych chwilach.
              Być może to co on rozumie przez wspólny poród - to dosłownie "odbieranie
              dziecka", rodzenie łożyska czy nacinanie krocza. Powiedz mu, że nie oczekujesz
              jego obecności na tym etapie...może on o tym nie wie?
              Jestem przekonana, że wzruszenie, które zobaczysz w jego oczach - kiedy będzie
              pierwszy raz trzymał w rękach swojego potomka - wynagrodzi Ci cały ten
              niepotrzebny stres.
              Trzymam kciuki.

              P.S. Zadaj mu podstawowe pytanie - ile trwa poród, na jakie etapy się dzieli?
              Wtedy będziesz miała pojęcie - ile na ten temat wie... Jeśli niewiele - to być
              może nie ma między Wami konfliktu - a jedynie nieporozumienie.
              Wierzę, że tak jest.
              k.d.
    • maadam Re: Jak przekonać męża by był ze mną w tej chwili 13.06.07, 23:16
      Opowiem Ci historie mojego brata. Zostal tata w wieku 24 lat, dosc mlodo, moze
      z braku dojrzalosci, moze ze strachu, moze dlatego, ze nie bylo miedzy nim, a
      jego dziewczyna szczegolnych wiezi...w kazdym razie absoluytnie nie chcial
      uczestniczyc w porodzie. Ale na jej prosbe obiecal, ze bedzie przy niej w
      pierwszej fazie ale przy pelnym rozwarciu wychodzismile)) I tak mialo byc,
      polozna mowi "no to dzialamy", moj brat wylaczyl kamere i za drzwi. Ale w
      drzwiach pojawil sie lekarz ginekolog, mlody facet, ktory chwycil mojego brata
      za reke i po mesku mowi do niego "chlopie, nie wychodz, poradzimy sobie, potem
      bedziesz zalowal". Staneli obok poloznej i dopingowali bratowa. Moj brat
      widzial wszystko, ze szczegolami, lekarz opowiadal mu co sie dzieje, co sie za
      chwile wydarzy. Potem razem wazyli dziecko, szyli bratowa itd. smile))Moj brat
      byl zachwycony i ciagle opawiada jakim fantastycznym przezyciem byl porod. Moze
      to jest metoda na Twojego meza.
      • sierpniowa_mama1 A więc po kolei! 14.06.07, 09:47
        Pokolei odpowiem na Wasze pytanka. Stosunki z teściową są ok ale nie na tyle,
        by móc z nią o tym rozmawiać. Zresztą mąż byłby bardzo zły na mnie, że nasze
        prywatne sprawy wychodzą gdzieś na zewnątrz, bo ona na pewno stanęła by w mojej
        obronie i powiedziałaby mu co nieco. Po przeczytaniu tych wszystkich Waszych
        wczorajszych wypowiedzi zaczęłam stosować parę trików i działają jak na razie.
        Po raz pierwszy zauważyłam że do tej pory byłam takim "supermanem w spódnicy" i
        starałam sobie sama ze wszystkim radzić, a gdy wczoraj przybrałam postać
        kruchej istotki to mąż latał koło mnie i interesował się, czy mi w czymś nie
        pomóc, przytulał się do brzuszka, skupiał się na mnie. Tak, że to zadziałało.
        Widocznie za bardzo do tej pory chciałam być samodzielna i mąż nie widział
        potrzeby większej pomocy czy zainteresowania. Czasami mi się właśnie wydaje, że
        to go czasem przerasta. Ale on się do tego nie przyznaje. Choć raz z jego ust
        usłyszałam że chyba jeszcze nie dorósł w pełni do tego, ale będzie się starał.
        Mężczyźnie może trudno jest to wszystko objąć umysłem, bo widzi brzuszek i
        ciężko sobie mu wyobrazić, że tam jest dziecko, a nosi je jego żona a w ciąży
        nie zawsze jest słodko i lekko. Trzeba pewnie liczyć tylko na to, że jak
        własnymi oczami zobaczy dziecko to wtedy spadnie to na niego jak grom z jasnego
        nieba i dotrze w końcu do jego umysłu, że jest ojcem. A jeżeli chodzi o
        drobnostki przez które pobekuje (jak to napisała jedna z forumowiczek) to się z
        tym absolutnie nie zgadzam. Bo każda z nas wie, jak bezcenne jest wsparcie dla
        ciężarnej. A najbardziej boli to gdy się widzi oczyma bliskość ukochanej osoby
        a sercem się jej nie czuje...
        • u.too Re: A więc po kolei! 14.06.07, 10:16
          Sierpniowa Mamo smile
          Nasza 2 dzidzia urodziła się w dobrym stanie jedynie dzięki obecności męża,
          beztroska położna się dematerializowała na oddziale i jedynie mąż był w stanie
          zawołać lekarza. Jeśli chodzi o nastawienie, matka mojego męża była położną
          więc prawie całe życie wysłuchiwał jakie dziewczynki są leniwe, histeryzują,
          niewpólpracują itp wink Zapominała dodać jak dawniej wyglądały porody sad
          Oczywiście była przeciwna obecności męża. Musiała wbrew sobie zmienić zdanie bo
          2 synowa męczyła się sama przez 2 dni zanim lekarze zdecydowali się na cc,
          nawet polecona znajoma położna asystująca przy porodzie nie była w stanie nic
          poradzić. Bardzo szanuję pracę położnych, nasza 1 dzidzia miała w tym temacie
          zdecydowanie więcej szczęścia i przyszła na świat w dobrym stanie, chociaż jako
          wcześniak, dzięki pomocy wspaniałej osoby. Jednak narodziny dziecka to
          znacznie więcej niż 'babska' sprawa i tatuś może być bardzo potrzebny, nie
          tylko jako bierny uczestnik wydarzeń.
          Moment przyjścia dziecka na świat jest najważniejszy w życiu może mąż chciałby
          jednak być tego świadkiem, nie musi przecież obserwować porodu od
          strony 'ginekologicznej' wystarczy,że będzie obok. Może do czasu rozwiązania
          uda się Wam znaleźć racjonalne argumenty 'za', oddzielić emocje i cieszyć się
          razem z tej wyjątkowej chwili. Czego Wam serdecznie życzę.
          wrześniowa mama, po raz 3 wink
          • marta_st1 Podsuń mu artykuł w "Twoim dziecku" 14.06.07, 10:31
            w najnowszym numerze jest artykuł o porodzie w oczach ojca. Albo przeczytaj mu
            na głos jak będziecie sobie siedzieć. Ja mogę dać mu namiary do mojego męża smile
            Opowie mu jak było i na pewno powie, że drugi raz też chciałby być obecny. Może
            argumentem będzie to, że jakby się coś (tfu tfu) dziecku stało to będzie jako
            świadek. Ale na siłę go nie zmuszaj, bo może psychicznie ciężko to znieść i
            oddalić się od Ciebie po porodzie. Mąż sam musi się do tego przekonać, bo jakby
            nie było to stresujące przeżycie.
        • marta_st1 A i jeszcze jedno 14.06.07, 10:34
          Czy on z Tobą chodzi na USG? Jeśli nie to koniecznie go zabierz. Jeśli chodzisz
          do gina i on ma tam USG to powiedz swojemu mężowi np. że lekarz chciał
          porozmawiać z Wami. Zabierz go na wizytę, niech lekarz Cię zbada a mąż poczeka
          na korytarzu. Jeśli masz lekarza, któy jest za porodami rodzinnymi to powiedz
          lekarzowi, żeby mu szepnął to i owo o pozytywach bycia razem i koniecznie niech
          zobaczy maleństwo na USG. Powiedz mu wtedy, że na pewno chciałby synek Wasz czy
          córka żeby tatuś był przy tym wydarzeniu smile
          • sierpniowa_mama1 Re: marta_st1 14.06.07, 11:27
            Mój mąż chodzi ze mną na każdą wizytę a raczej jeździ, bo mój lekarz przyjmuje
            40 km od mojego miejsca zamieszkania. Wchodzi ze mną do gabinetu za każdym
            razem. Przy każdej wizycie mam robione usg i gdy miałam pierwszy raz robione
            (dopochwowe) lekarz poprosił męża by podszedł i zobaczył. Widziałam jego
            wielkie oczy, bo na tym usg było dokładnie już widać nóżki, rączki, bijące
            serduszko. Mąż był przejęty, ale to było tylko przy pierwszej wizycie. Na
            każdej następnej lekarz już nie prosił męża i choć to kilka kroków było od
            niego to i tak nic nie mógł zobaczyć bo lekarz stał tak, że zasłaniał monitor.
            Zresztą ja też nic od tej pory nie widziałam, bo choć mam ekran zwrócony
            częściowo w moą stronę to lekarz tak szybciutko wykonuje to badanie i mierzy
            sobie co mu trzeba a nie pokazuje mi nigdy dziecka. A chciałabym. A pogadać z
            nim nie ma szans. Jest mrukliwy i wogóle nie pogadany. Zanim człowiek zacznie o
            coś pytać to on zdąrzy powiedzieć:"100 zł się należy", bierze kasę i baju,
            baju! Ale zmieniać już nie ma sensu, bo to końcówka. Więc nie ma szans na to by
            lekarz porozmawiał z mężem, skoro on nie rozmawia z nami, ze mną. Ja o mojej
            ciąży nic nie wiem praktycznie. Wiedzałam że mam zagrożoną na początku ale nie
            wiedziałam dlaczego. Niedawno się dopiero dowiedziałam, bo coś mruknął pod
            nosem. Wrr... A gazetkę zakupię. Może poskutkuje. Bo gdy nie mógł na początku
            zrozumieć wahań nastrojów, burzy hormonów, ściągnęłam mu z neta fajny artykuł i
            po przeczytaniu zrozumiał co nieco.
    • dorota.m1976 Re: Jak przekonać męża by był ze mną w tej chwili 14.06.07, 10:36
      Ja wyjasniłam mojemu mężowi skąd moje obawy, ze bardzo się boję zostać
      sama w takiej chwili i umówiliśmy się , ze będzie ze mną , a kiedy uzna
      ze to juz ponad jego siły to w każdej chwili może wyjść , ale w chodzimy
      razem .
      Wyszedł .......... z synkiem na rękach . Jak widac wszystko było w ramach
      jego sił .
      Zapropopnuj mu może taki sam układ.
      • sierpniowa_mama1 Re: Jak przekonać męża by był ze mną w tej chwili 14.06.07, 11:30
        Proponowałam mu nawet taki układ, że będzie ze mną tylko w pierwszej fazie,
        pomoże mi chodzić, ćwiczyć, poda wodę, pomasuje plecy, ale on nawet tego się
        chyba boi, bo zawsze mówi, że nie będzie obiecywał, bo może być wtedy w pracy i
        będę rozczarowana. A wymawia się że się z pracy nie urwie, bo mu się nie da. Ja
        jednak jestem innego zdania, bo gdy niedawno bardzo rozbolał mnie brzuch to się
        zjawił i zabrał mnie do lekarza i wtedy się dało!
        • siasiunia1 Re: Jak przekonać męża by był ze mną w tej chwili 14.06.07, 16:07
          sierpniowa mamo1 - to mi przypomina mojego faceta który mówi ze nie moze mi
          powiedziec ze na pewno zrobi costam bo jesli mu cos wypadnie to tego nie
          spelni. Typowa furtka. Ja mu na to ze w takim razie jak sie umawia z kolegami
          to czemu mówi ze bedzie jak mu moze cegła spaść na głowęwinkprzeczytalam ze
          zaczynasz sobie z nim radzic. I tak trzymaj!!! smile
    • esima Re: Jak przekonać męża by był ze mną w tej chwili 14.06.07, 14:12
      Mój partner absolutnie nie chciał być przy porodzie, ja nie nalegałam. Mieszkam
      w Gdańsku ale zdecydowałam się rodzić w Pucku. Kiedy się zaczęło pojechaliśmy
      do Pucka i ja do szpitala a mój partner spał w samochodzie przy szpitalu(była
      noc). Kidy poszłam na porodówke ok. 5 nad ranem byłam sama, tylko czasami
      przychodziła położna. Ból nie był jeszcze taki straszny, nudziło mi się muszę
      przyznać, chodziłam po porodówce nuda. ok.7 zadzwoniłam do mojego partnera z
      zapytaniem czy mógłby przyjśc bo mi się nudzi, a on że ok. siedzieliśmy razem,
      on masował mi plecy i było całkiem fajnie. Kidy bóle zaczęły się nasilać był
      naprawdę pomocny, a kiedy ból był nie do wytrzymania oraz w fazie parcia nie
      wyobrażam sobie że mogłabym być tam sama. Przeżycie porodu było dla niego czymś
      naprawdę fascynującym i wszelki widok mniej lub bardziej estetyczny nie ma w
      ogóle żadnego znaczenia, liczy się wspólne przeżywanie, bycie razem w chwili
      dla kobiety niezwykle trudnej.Mój partner był przy narodzinach naszego dziecka
      i jest z nim bardzo związany, partycypuje we wszystkich obowiązkach związanych
      z opieką nad dzieckiem i robi to z przyjemnością. Było to dla niego wielkie
      przeżycie i możesz powiedzieć swojemu mężowi że ilośc adrenaliny, która się
      wydziela jest pewnie większa niż przy niejednym ekstremalnym sporcie, a
      przeżycie jest nie do opisania. Warto wziąć udział "czynny" w
      takim "przedstawieniu". Poza tym argument że on nie może patrzyć na twoje
      cierpienie jest bez sensu bo ty i tak i tak cierpieć będziesz a on może ci
      tylko pomó jak będzie blisko a nie gdzieś za ścianą. Powiedz mu że uciekając
      jest po prostu tchórzem.
      • jackie71 Popieram!!! 14.06.07, 15:29
        Taki wrazliwy, że nie zniesie widoku cierpiącej matki jego dziecka? To ciekawe,
        co kobieta ma powiedzieć... Głupie, dziecinne wymówki histeryka i tchórza. Nikt
        facetowi nie każe stać-za przeproszeniem- miedzy nogami rodzącej partnerki i
        zaglądać w krocze. Jezlei nawet trzymanie za rękę i otarcie potu z czoła,
        wypowiedzenie ciepłych słów i widok cierpiącej ( nie przez 2 miesiące ani do
        końca życia, tylko przez kilka-kilkanaście godzin) bliskiej osoby przerasta
        jego możliwości, to powstaje pytanie, czy w ogóle jest coś, co on zniesie poza
        codziennym chodzeniem do pracy, TV, wakacjami- bo dziecko moze np. ciezko
        chorować, moze pojawić sie problem braku pieniedzy na leczenie, mozę stać sie
        milion nieprzewidzianych rzeczy... I co wtedy? Tatuś odejdzie, bo "nie może
        znieść" problemów i cierpienia?
    • deodyma Re: Jak przekonać męża by był ze mną w tej chwili 14.06.07, 14:21
      a ja nie chce, zeby maz byl przy porodzie.
    • kasiak37 Re: Jak przekonać męża by był ze mną w tej chwili 14.06.07, 15:14
      sorry ze to powiem ale Twoj maz jest egoista.
    • komona Re: Jak przekonać męża by był ze mną w tej chwili 14.06.07, 15:16
      Napisałam co nie co wyżej smile

      Ale jescze coś Ci powiem, Faceci sie BOJĄ po prostu nadzwyczajnej w świecie,
      boją sią. A poza tym oni nie czują tego co my. Dla nas nasze dzicko jest
      częścią nas od początku, a faceci dopiero jak zobaczą dotkną usłyszą dzidzie,
      to sobie uświadamiają, że to dziecko smile - ich dziecko. Na usg mężczyżni
      zazwyczaj dębieją, ale potem jak nie widzą to chyba nie rozumieją nie czują że
      bbo nadal jest w brzuszku smile Mój drugi raz jak zdębiał to był moment, gdy cały
      brzuch mi "pływał" a mały kopał jak oszalały... I stwierdził że tam jest jego
      syn - ależ to odkrywcze.... smilesmilesmile
      • kasiak37 faceci sie nie boja,sa egoistami 14.06.07, 18:19
        moj akurat sie do grona nie zalicza bo dla niego porod ze mna byl sprawa
        oczywista nie podlegajaca dyskusji.Cale 22.5 godziny a finisz widzial caly
        dokladnie i nigdy nie powiedzial ze to cos strasznego,dla niego to cos
        naturalnego i wyjatkowe przezycie bo rodzi sie JEGO dziecko z JEGO zony.
    • msc26 Re: Jak przekonać męża by był ze mną w tej chwili 14.06.07, 16:23
      Cóż...
      Jeśli Twój mąż tego nie chce, nie można go do tego zmuszać, gdyż moze to źle
      wpłynąć na Wasze relacje.
      Umówcie się, że wejdzie z Tobą, ale zawsze bedzie mógł wyjść.
      Mój mąż sam odebrał poród (jestem mamą 2 letniego synka), ponieważ lekaż nie
      zdążył i była to dla nas piękna chwila z łzami szczęścia.
      Chodź to pierwsze dziecko, poród przebiegł sprawnie beż żadnych komplikacji.
      Ale nie wszystkie tak wyglądaja.
      To bardzo duży wysiłek psychiczny i fizyczny, któremu towarzyszy płacz,
      jeczenie, ból i ...tego się meżczyźni boją.
      PS. W Polsce tylko mąż może uczestniczyć w porodzie, więc jeśli się na to nie
      zdecyduje, będziesz musiała rodzić sama.
      • siasiunia1 Re: Jak przekonać męża by był ze mną w tej chwili 14.06.07, 18:15
        ze co? tylko mąż? a ja slyszalam ze siostra, mama bez problemu..
        • dr_kaczusia Re: Jak przekonać męża by był ze mną w tej chwili 14.06.07, 18:38
          oczywiscie, gdzie jest powiedziane, ze tylko maz? Wg mnie albo maz albo ktos
          inny bliski (chodzi o ilosc osob).
          • rowinki Re: Jak przekonać męża by był ze mną w tej chwili 14.06.07, 23:38
            Moja przyjaciółka rodziła dokładnie rok temu na Inflanckiej w Warszawie z mężem
            i mamą-nie było z tym problemu
        • msc26 Re: Jak przekonać męża by był ze mną w tej chwili 19.06.07, 13:08
          Niewiem, może zależy od szpitala - tak mi powiedział ginekolog.
          Ja np. za poród z mężem musiałam zapłacić, natomiast moja kuzynka w innym
          szpitalu już nie, także jak widać nie ma ścisłych zasad co do tego tematu.
    • a.stalowa Re: Jak przekonać męża by był ze mną w tej chwili 15.06.07, 07:38
      Wiele kobiet pragnie by w czasie porodu wspieral je maz,jednak niektorzy
      panowie nie czuja sie na silach by byc przy tym obecni.Uszanuj jego decyzje
      nawet jesli Ci nie odpowiada.
    • e_madziq Re: Jak przekonać męża by był ze mną w tej chwili 15.06.07, 09:13
      z reguły juz na to forum nie zaglądam, ale dzis tu kliknęłamsmile

      Mój maż przy pierwszym porodzie nie mówił, ze nie chce byc, ale tez widziałąm,
      zę do konca nie jest przekonany. Wiedziaąłm, ze nalegac nie powinnam i też tego
      nie robiłam. Umówiliśmy sie jednak, ze pojedzie ze mna do szpitala i bedzie na
      popczątku, a jak sie poród zacznie na dobre to zdecuyduje czy wyjsć czy zostać.
      Oczywiscie został i potem mi powiedział, ze nie wyobrażał sobie by mógł wyjść i
      mnie tam zostawić, nie widział odpowiedniego momentu w którym miałby wyjść.
      Przy drugim porodzie juz było oczywiste ze bedziemy razem, choc akurat wtedy
      miałam tak "pzryjemny" i szybki poród, że maz nie był mi "potrzebny" i tak
      nprawdę to był przy nnie ostatnie 3 min. gdy rodziłam córke.

      Jakbyś miała ochote sie spotkać, pogadac itp to pisz na maila. Pozdrawiam
      • aga1506 Re: Jak przekonać męża by był ze mną w tej chwili 15.06.07, 14:37
        Mój mąż jak dowiedział sie ze jestem w ciąży odrazu zapowiedział..." możesz na mnie liczyć w każdym momencie ale przy porodzie nie będę!!! " ale gdy dowiedział się iz będzie jego wymarzona córeczka to troszke zmiękł wink. Ostatnio sam zaczął temat to mu powiedziałam iż czułabym się bezpieczniej gdyby ze mną był w tak ważnej chwili i byłabym spokojniejsza o dziecko bo napewno by wszystkiego dzielnie dopilnował. Zresztą nikt nie kazałby mu zagladać miedzy nogi smile) tylko stałby za głową....... Powiedział że poważnie o tym pomyśli a to oznacza, że będzie ze mną.
        • queen_elizabeth Re: Jak przekonać męża by był ze mną w tej chwili 15.06.07, 16:01
          " Mój mąż jak dowiedział sie ze jestem w ciąży odrazu zapowiedział..." możesz
          na mnie liczyć w każdym momencie ale przy porodzie nie będę!!! "

          Myślę, że gdybym usłyszała to od swojego mężczyzny, to pomyślałabym, ze bardzo
          go kocham i tyle. Te powyższe słowa świadczą tylko, że to bardzo czuły i
          odpowiedzialny mężczyzna. A nie każdy facet naprawdę JEST W STANIE być przy
          porodzie. Po prostu. I możemy sobie mówić co chcemy, że to MY cierpimy, że to
          MY nosimy ciążę przez 9 miesięcy itp. Ale to nie zmienia faktu, że dany facet
          po prostu nie MOŻE i tyle. Jasne, że później może okazac się, ze jadnak da radę
          i będzie i będzie super. Ale jak nie, to nie uważam, że to od razu kwalifikuje
          się do zaliczenia męża do zimnych i nieczułych drani. Jest inny w TYM jednym
          wypadku, ale kocha może bardziej nawet niż niejeden obecny i spełniający każą
          zachcianke żony.
    • dolinska.monika Re: Jak przekonać męża by był ze mną w tej chwili 15.06.07, 19:20
      Mój mąż też się bał nie chciał i wymyślał tysiące pretekstów żeby tam go nie
      było.Sprawę rozwiązała rozmowa ze znajomym który był przy porodzie ze swoją
      żoną chłopcy pogadali ja powiedziałam dlaczego chce żeby był ze mną. Teraz wie
      jak dużo by stracił jak by go tam nie było.Pozdrawiam
    • queen_elizabeth Re: Jak przekonać męża by był ze mną w tej chwili 18.06.07, 10:06
      Własnie ukazała sie książka "Dziennik ciężarowca". Podsuń ją mężowi.
Pełna wersja