wywoływanie porodu

13.06.03, 14:38
Czekam na maluszka, któremu się nie spieszy, i zastanawiam się... Ile z Was,
drogie mamy, miało poród wywoływany oksytocyną bez szczególnych wskazań, nie
po terminie? Bo wśród moich znajomych zdarzało się to często: wywoływany był
poród mojej przyjaciółki, mojej bratowej, żony znajomego. W tym ostatnim
przypadku dziecko urodziło się w cechami wcześniactwa. Czy Wy też
obserwujecie to zjawisko w swoim otoczeniu?
    • sylwiahf Re: wywoływanie porodu 13.06.03, 18:17
      Tak wiekszosc kobiet chce urodzic na duzurze swojego lekarza i sie umawiaja i maja wywolywany porod. Wydaje mi sie ze to jeszcze z dwanych czasow kiedy to byla normalka - lekarze sami to proponowali. Nawet tesciowej sie ostatnio wydaje ze jestem nienormalna ze ja tak nie chce. Mi termin mina wczoraj.... tzn wczoraj mina termin wyzmaczony na podstawie daty ostatniej miesiaczki. Tlumaczylam mojemu lekarzowi ze mam cykle tydzien dluzsze i ze jajeczkowanie przez ostatnie dwa lata mialam 11 dni przed okresem przez co termin porodu powinien byc tak z 10 dni pozniej, dodatkowo na podstawie usg przed 30 tygodniem data porodu wg. tego jest taka jaka ja uznaje za sluszna a on mnie chce polozyc do szpitala.... a tam pewnie rutynowo bedzie oksotycynka. Mysle ze jak sie bede dobrze czula i KTG bedzie w porzadku 23 (skierowanie na patologie ciazy mam na wtedy) czerwca to nie pojd3e do szpitala niech spadaja pezeciez wtedy bedzie wedlug mnie i usg dopiero 40 tydzien.
      pozdrawiam
      sylwia
      ps. we wszystkich madrych ksiazkach pisza ze ciaza trwa od 38 do 42 tygodni.
      • dz_joanna Re: wywoływanie porodu 13.06.03, 19:42
        I tak trzymaj Sylwia!
        Jeżeli z dzidzią i z Tobą wszystko w porządku, wydaje mi się, że nie ma powodu
        przed faktycznym terminem (uwzględniającym dłuższy cykl i 2 tygodnie poprawki)
        wywoływać porodu. Nikomu nie życzę porodu oksytocynowego. Przeszłam to 6 lat
        temu (ale akurat było już 2 tyg. po terminie i spadało tętno Ani). Teraz jestem
        w 34 tygodniu i modlę się, żeby maluch sam pchał się na świat i żebym uniknęła
        oksytocyny - paskudne długie i bardzo bolesne skurcze.
        Trzymam za Ciebie kciuki!
        Joanna
        • maak3 Re: wywoływanie porodu 13.06.03, 19:48
          ale lekarze nie czytają mądrych książek
          są oporni na wiedzę,że można mieć cykl inny niż 28dniowy
          przy następnej ciąży po prostu podam inną datę ostatniej miesiączki, żeby się
          wpasować z moim 45dniowym cyklem w ciasne myślenie lekarzy
          proponuje naturalne przyspieszenie porodu na stronie internetowej
          www.rodzicpoludzku.pl są materiały z konferencji a tam referat Kalyty, gdzie
          jest również o tym
          pozdrowienia
          • iwi-26 Re: wywoływanie porodu 13.06.03, 20:21
            ja 6 lat temu miałam wywoływany poród i wcale nie żałuje . teraz jestem w 33
            tyg ciązy i byłabym szczęśliwa gdyby ten poród przebiegł tak jak pierwszy.
            skurcze naprawde bolesne ale skuteczne. cały poród trwał może 1,5h .
            myślę ze lepiej jest wytrzymać bolesne skurcze i urodzić szybko niż meczyć
            sie godzinami.
            • cytrynka3 Re: wywoływanie porodu 13.06.03, 21:49
              Hej
              Ja miałam poród wywoływany na 10 dni przed terminem. Moja
              córcia urodziła się 22 kwietnia br. Miałam rozwarcie na 1
              palec i odpływały mi wody. Jak podali mi oksytocynę, to
              bolało bardzo, ale dzięki temu poród posunął się do
              przodu (a bez oksytocyny też było strasznie). Jak
              rozwarcie się powiększyło miałam znieczulenie i.... mąż
              musiał mi mówić kiedy mam skurcze, bo nie wiedziałam
              kiedy przeć.smile))))
              Poprzedniego dnia byłam u lekarza i ten twierdził, że co
              prawda rozwarcie jest, ale pochodzę z nimk jeszcze z
              tydzień. Ja jednak wiedziałam, że urodzę szybciej. Lekarz
              pytał mnie, czy czekam na poród, czy chcę się umówić na
              konkretny termin. Chciałam, ale...nie zdążyłam. Acha,
              urodziłam w amerykańskim szpitalu, cóż wywoływanie porodu
              jest wygodne dla lekarza.
              Nie wiem, jaką decyzję podejmę przy nastpnej ciąży, ale
              myślę, że warto pocierpieć po oksytocynie i szybciej
              zobaczyć swoje dziecko i nie cierpieć zbyt długo.
              Cytrynka
              P.S. Bóle miałam od 7 rano. Córkę urodziłam o 21.32 (tyle
              to trwało, bo nie wiedziałam, czy rodzę i do szpitala
              zgłosiłam się ok. 15).
            • maja252 Re: wywoływanie porodu 13.06.03, 21:58
              Witajcie smile)

              Umnie poród wywoływany był długi i bolesny,poród naturalny szybciutki i
              powiedziała bym że nawet przyjemny wiec, każdy przypadek jest inny ,teraz
              jestem w trzeciej ciązy i modle sie żeby nie było tak jak przyv pierwszym
              tzn.wody odeszły a szyjka nie była skrucona i 0 rozwarcia ,troche przez to
              wycierpiałam smile))))

              Pozdrawiam i popieram

              a .druga ciąża była według lekarzy przenoszona 12 dni ale jak dla mnie to
              maluch urodzł sie jak w zegaku idealnie o czasie (wiem którego dnia doszło do
              zapłodnienia ale do lekarza to nie przemawiałosmile))))))))


              Maja
    • bczerwin1 Re: wywoływanie porodu 14.06.03, 13:15
      Ja miałam wywoływane dwa porody: 8 lat temu (14 dni po terminie) i 14 miesięcy
      temu (12 dni po terminie). Pierwszy trwał 2,40 min., drugi 1,40 min. Szczerze
      mówiąc bardzo chciałam mieć drugi wywoływany, udało się chociaż strasznie
      bolało (nie zdążyli mi podać znieczulenia) ale nie żałuję.
      Pozdrawiam
      Beata
      • aniah.mamakrzysia Re: wywoływanie porodu 14.06.03, 18:48
        Jestem 5 dni po terminie i za dwa dni mam mieć wywoływany poród.
        Dzisiaj lekarz na ktg stwierdził,że dłużej niż tydzień nie powinno się czekać.
        Wcale mi się to nie podoba,ale co zrobićsad
        Wolę już żeby wywoływali,niż żeby coś stało się z dzieckiem,a ja do końca życia
        będe sobie pluła w brodę,że nie posłuchałam...
        Pierwszy poród też miałam wspomagany oksytocyną,ponieważ odeszły wody,a skurcze
        się nie nasilały.Nie wspominam tego najlepiejsad Niestety te baaardzo bolesne
        skurcze nie trwały 2 czy 3 godziny(jak piszą inne Mamy),ale drobne 16 godzin.
        Bez znieczulenia się nie obyło.
        Trzymajcie za mnie kciuki.Może maleństwo zdecyduje się jeszcze samo wyjść.
        Pozdrawiam,Ania
    • a.l.o.e.s Re: wywoływanie porodu 17.06.03, 23:07
      Oba porody miałam wywoływane na tydzień przed terminem w uzgodnieniu z
      lekarzem prowadzącym i bardzo to sobie chwalę. Pierwszy trwał od pierwszego
      skurczu do dzidzi 3 g 15 min., drugi 2g 40 min. Oba prawie bezbolesne, tzn.
      bolało mnie jak dzidziuś przechodził przez tkanki miękkie krocza czyli w
      najostatniejszej fazie. Bez względu na panującą od kilku lat tendencję na
      czekanie na naturę, polecam ten sposób zaplanowania przyjścia dziecka na
      świat. Z tym, że szczerze muszę dodać, że mój lekarz wywoływał moje porody, bo
      i tak szyjki nie miałam wcale, a rozwarcie na 3 cm (ciąże zagrożone, spędzone
      w większej częsci na leżąco). Natomiast w innym wypadku by się na to nie
      decydował.
    • zzeta Re: wywoływanie porodu 18.06.03, 08:22
      O to chyba ja będę rekordziską. Poród miałam wywoływany 17 dni po terminie i
      trwał 4,5 godziny. Wykończyło mnie jednak czekanie na ten poród niż sam jego
      przebieg . Owszem bolało i to bardzo ale trwało to kilka godzin a moje
      cierpienia psychiczne trwały cały tydzień bo tyle leżałam na patologii ciąży.
    • famiglia Re: wywoływanie porodu 19.06.03, 12:40
      ja miałam poród wywoływany w 38 tygodniu. zaproponował mi to mój lekarz, który
      był przy moim porodzie! po prostu na jednej z wizyt powiedział, że rozwarcie
      jest na 3cm i jak chcę to mogę urodzić teraz, a jak nie chcę to mogę wrócić do
      domu i poczekać. a że mieliśmy przy sobie torbę to zdecydwałam się rodzić. nie
      żałuję tej decyzji! od przebicia pęcherza płdweg do końca minęły zaledwie 4
      godziny i 16 minut. dzięki temu nie męczyłam się długo i naprawdę nie zdążyłam
      zorientować się kiedy urodziłam.
Pełna wersja