Jak to jest z tym karmieniem?

29.06.07, 18:45
Zastanawiam się czy każda rodząca kobieta ma pokarm? Moja mama i ciocia
twierdzą że nie miały pokarmu, więc chodzi mi po głowie czy ja też nie będę
miała? Czy to jest od czegoś uzależnione? Na pewno nie jest uzależnione od
wielkości piersi (tak piszą) ale ponieważ zupełnie się nie orientuję może
któraś z Was jest bardziej wyedukowana w tym temacie? Dzięki
    • malgosiek2 Re: Jak to jest z tym karmieniem? 29.06.07, 19:08
      Każda kobieta ma pokarm,bo to reakcja hormonalna.
      Oksytocyna jest odpowiedzialna za wyrzut mleka,a prolaktyna za produkcję mleka.
      Zaraz po porodzie dochodzi do zmian hormonalnych takich właśnie,że zaczyna się
      produkcja pokarmu zaczynając od siary,która już sie czasami wydziela w czasie
      ciąży.
      Siara to gęsty,bardziej tłusty pierwszy pokarm.
      No i też dość istotna rzecz,że pokarm tworzy się w .... głowie.
      Tam "siedzi" istota karmienia.
      Więc im wcześniej po porodzie przystawi się dziecko do piersi tym szybciej
      ruszy produkcja pokarmu.
      Dziecko ssąc pierś również pobudza odpowienie receptory do wydzielania pokarmu.
      I znowu im częściej karmisz dziecko tym więcej tworzy się pokarmu.
      Wszystko jest ze sobą ściśle powiązanesmilejak widać.
      Pzdr.Gosia
      • czarny.kot997 Re: Jak to jest z tym karmieniem? 30.06.07, 01:50
        "Każda kobieta ma pokarm,bo to reakcja hormonalna."

        poza takimi, ktore pokarmu nie maja, bo do produkcji mleka oprocz hormonow sa
        jeszcze na przyklad potrzebne zdrowe gruczoly mleczne, a te czasami zdarzaja
        sie zwyrodniale i wtedy to "glowa" tez nie pomoze
    • a.stalowa Re: Jak to jest z tym karmieniem? 29.06.07, 19:19
      .Im syzbciej dyiecko po porodyie jest pryzstawione do piersi tzm
      lepiej.Wiekszosc noworodkow w ciagu kilku godzin po porodzie wzkazuje ogromna
      chec do ssania.Dlatego jesli maluch i mama sa w dobrej formie,warto umozliwic
      maluchowi jak najszbciej bliskie spotkanie z piersia.Wczesne przstawienie do
      piersi jest korzstne zarowno dla dzidzi ,jak i dla mamy.nawet kilka kropel
      siary pomoze dziecku wzdalic smolke i bedzie zrodlem cennych przeciwcial.Poza
      tzm bliski kontakt z mama daje mu kojace poczucie bezpieczenstwa.Natomiast
      mamie pryzstawienie noworodka do piersi pomoze w urodzeniu lozska.
    • malgosiek2 Re: Jak to jest z tym karmieniem? 29.06.07, 19:22
      Polecam stronkę o laktacji
      www.laktacja.pl/
      • matizka Re: Jak to jest z tym karmieniem? 29.06.07, 19:47
        Ja poruszałam w jakiś sposób podobny temat na laktacji i dostałam tak wspaniałą odpowiedź od udzielającej tam porad pani doradczyni laktacyjnej i innych dziewczyn, że zamieszczam link:

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=570&w=64903423&a=64974244
    • oli77 Re: Jak to jest z tym karmieniem? 29.06.07, 20:47
      Ja myślę, że po urodzeniu mojej Agatki nie miałam pokarmu, ona ssała i ssała,
      może i parę kropel jej poleciało, pewnie tych najbardziej cennych ale żadnego
      mleczka na ustach nie widziałam, jak naciskałam brodawkę to ledwo coś sie
      pojawiało. Mimo tego nie dokarmiali jej w szpitalu (i dobrze, bo nie
      chciałabym), pani mówiła, ze bardzo niewiele jej wystarczy. Wróciłam do domu w 3
      dobie i sie zaczęło: pancerz, okłady z kapusty, masaże, itp. Już 7 tyg i
      niekontrolowanie leci kiedy chce wink i w różnych sytuacjach, nawet w kościele
      mnie zalało wink a wkładki nie wystarczają.
      • koteczka12 Re: Jak to jest z tym karmieniem? 29.06.07, 20:57
        Jest, tylko czasem widzi się go w dużej ilości dopiero po jakichś trzech
        dniach. Nie trzeba sie tym stresować, przyjdzie na pewno smile
    • mika_p Re: Jak to jest z tym karmieniem? 29.06.07, 22:32
      Po porodzie pojawia się siara - jest jej kilka kropel, dosłownie. I tyle
      dziecku wystarcza. Ja w czasie poporodowego nawału odciagałam ze 20 ml,
      chciałam to wylac do zlewu, ale akurat w laktarium pojawiła soę pielegniarka i
      wyjęła z lodówki butelkę z pokarmem - a w lodówce stała cała bateria buteleczek
      z ledwo zakrytym dnem. Dopiero wtedy zrozumiałam, ile potrzebuje czterodniowy
      noworodek, i że odciagam tyle, co inne matki.
      Jesli ktoś nie ma wiedzy o siarze i w ogóle poporodowych ilosciach mleka, to
      moze potem mówic, że nie miał pokarmu. Świadoma matka nie oczekuje 100 ml w
      kilka godzin po porodzie smile) Poczytaj tutaj:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=570&w=44686136&a=44819287
      Fizula jest fachowcem.
    • benignusia Re: Jak to jest z tym karmieniem? 29.06.07, 23:13
      jak dziecko jest przystawiane pierwszy raz,wypływają minimalne ilosci,pod
      wpływem tego ssania pobudza się laktacja
    • mama_frania Re: Jak to jest z tym karmieniem? 29.06.07, 23:51
      Pierwsze dwa dni nie miałam pokarmu, ale synka przystawiałam, potem trzeciego
      dnia nawał i piersi jak balony, a potem laktacja tak się rozbujała że pół
      szpitala bym wykarmiła. Synek przez pierwsze dwa miesiące przybierał po 1,5 kg
      na miesiąc. Kiedy leżałam jeszcze z synkiem w szpitalu to każda z kobiet miała
      własnie na początku jakies problemy, ale po kilku dniach pobudzania laktacji
      wszystko się normowało. Słyszałam, że całkowity "brak pokarmu" zdarza się
      naprawdę w nielicznych przypadkach uwarunkowanych głównie wadami w budowie
      gruczołów mlecznych.
    • kaeira Re: Jak to jest z tym karmieniem? 30.06.07, 12:25
      Może jedna na tysiąc kobiet (albo i mniej) "nie ma pokarmu" ze względów
      fizjologicznych. Oprocz tego każda kobieta może mieć pokarm, ale to co się
      często nazywa "brakiem" to tylko wynik błędów w obchodzeniu z dzieckiem jeszcze
      w szpitalu i nieprawidlowego karmienia albo dokarmiania wskutek błędnych
      informacji i przesądów.
      O "epidemii" braku pokarmu w pokoleniu naszych mam i (czasem) babć jest ten
      tekst z Dziecka:

      Jak karmiły nasze mamy
      Monika Staszewska, położna
      2007-01-22, ostatnia aktualizacja 2007-01-22 12:24

      "Ciotki i starsze sąsiadki dopytują się, czy karmię piersią albo czy JESZCZE
      karmię (Kamilka ma cztery miesiące). Pewnie dlatego, że w latach 70. wiele
      kobiet nie karmiło piersią albo karmiło krótko. Moja mama podobno miała za chude
      mleko! Inne kobiety z jej pokolenia twierdzą, że nie miały pokarmu. Bardzo
      proszę o komentarz w tej sprawie."

      Otóż w latach 70. był wymóg karmienia co trzy godziny z sześciogodzinną przerwą
      nocną. Uniemożliwiało to dopasowanie produkcji mleka do indywidualnych potrzeb
      dziecka. Częste karmienie jest bardzo ważne szczególnie w pierwszym okresie,
      kiedy laktacja ma się dopiero ustabilizować.

      Nie dość, że nie pozwalano przystawiać dzieci do piersi tak często, jak one się
      tego domagały, to jeszcze opóźniano pierwsze karmienie. Po porodzie drogami
      natury przynoszono malucha do karmienia powiedzmy po 12 godzinach, więc była
      szansa na pobudzenie laktacji, ale po cesarskim cięciu mama dostawała dziecko
      często dopiero w trzeciej czy piątej dobie po porodzie! Przez ten czas karmiono
      je butelką, więc potem nie umiało ssać piersi i denerwowało się, że leci po
      trochu i za wolno. A pierś "nie wiedziała", że trzeba wzmóc produkcję, bo nie
      miała prawidłowego sygnału od dziecka. Mama również się denerwowała i jedynym
      ratunkiem wydawała się butla.

      Sprawę utrudniało mleko w proszku, którym wówczas dokarmiano dzieci - krowie,
      niemodyfikowane (zwane niebieskim od koloru pudełka). Maluch trawił je znacznie
      dłużej, więc rzadziej domagał się piersi, które wobec mniejszego popytu
      zmniejszały produkcję. I rzeczywiście nie miał szans się najeść. Do tego
      dochodziła zła technika ssania (skutek picia przez smoczek), która przeszkadzała
      dziecku w wyssaniu odpowiedniej ilości mleka i wprowadzała, że się tak wyrażę,
      pierś w błąd.

      Nawet jeśli maluch dobrze ssał i potrafił się najeść, to następnego karmienia
      domagał się przed upływem trzech godzin (mleko kobiece trawi się przecież
      krócej). Mamie nie wolno było jednak przystawić go wcześniej, więc płakał, oboje
      się denerwowali, a gdy w końcu mijały owe trzy godziny, po paru łykach usypiał
      ze zmęczenia w ramionach mamy. Po chwili drzemki budził się, żeby się najeść do
      syta, a tu trzeba było czekać kolejne trzy godziny! Takie to są źródła ówczesnej
      teorii o nagminnym wśród kobiet niedoborze pokarmu. A że przyczyna większości
      kłopotów tkwi w błędnych praktykach na oddziałach położniczych i reżimie
      godzinowym, tego niestety, jeszcze nie rozumiano.
    • malgosiek2 Re: Trochę obok,ale tez zwiazane z karmieniem 30.06.07, 12:39
      to nie dac wmówic sobie,ze masz za CHUDY-TŁUSTY pokarm,bo taki nie istnieje!!!!!
      Pzdr.Gosia
    • anek130 Re: Jak to jest z tym karmieniem? 30.06.07, 12:55
      ja w 3 dobie po porodzie miałam już dość pełne piersi mleka- tak że położna
      kazała sobie ściągnąc ,żeby nie porobiły się jakieś zastoje czy zapalenie. Więc
      poszłam do ich gabinetu , tam był lakatot elektryczny i jak się podpięłam to
      chyba mogłabym wszystkie dzieciaki na porodówce nakarmić. Inne kobiety mi
      zazdrosciły. A małego przystaiono mi jeszcze na sali porodowej, dobrze się
      przyssał mimo moim płaskich brodawek

      Ani
Pełna wersja