Do kobiet, które już raz rodziły....bądź nie

06.08.07, 17:25
a wiedzą na co zwrócić uwagę i na co warto zwrócić uwagę ,żeby było idealnie,
o czym warto pamiętać-w stylu gdybym wiedziała to nie pozwoliłabym lub coś co
wyszło źle a mogło lepiej gdyby się wiedziało przed porodem.
Może tutaj będziemy pisać na co byśmy nie pozwoliły przy drugim porodzie, na
co zwrócilibyśmy uwagę. O tym o czym nie wiedziałyśmy przed pierwszym porodem,
albo wiedziałyśmy i jesteśmy z tego zadowolone że tak wyszło. Może w punktach.
    • hanka45 Re: Do kobiet, które już raz rodziły....bądź nie 06.08.07, 17:39
      1.Poczekałabym z decyzją o podaniu znieczulenia do momentu kiedy ból
      byłby NAPRAWDĘ juz nie do zniesienia. Podano mi znieczulenie za
      wcześnie i przez to poród przedlużyl się o kilkanaście (!) godzin.
      2.Nawiazałabym kontakt z jakąś połozną PRZED porodem. Naprawdę warto
      mieć "swoją" położna.
    • misia2012 Chodzi o tzw. plusy i minusy porodu-co można zmien 06.08.07, 17:39
      Duże Plusy:
      -o które niestety musiałam zadbać:
      1. Nie byłam nacięta.
      2. Nie miałam lewatywy.
      3. Nie golono mnie w szpitalu.

      Duży minus:
      -zostałam pociagnięta mocno przez położną za pępowinę, dopiero po moim
      powiedzeniu jeszcze nie -odpowiedziała faktycznie ( prawdopodobnie się to bardzo
      często zdarza o czym przed porodem nie wiedziałam). Skutkiem było oderwanie
      częsci łożyska, reszta została, po kilku godzinach krwotok i przetaczanie krwi-
      4 woreczków (bardzo dużo).
      -pośpiech położnej (ogólnie),
      -naciśnięcie przez lekarkę na samym początku brzucha z góry,
      -oksytocyna,
      -mogłam cieplej się ubrać.


      • misia2012 Re: Chodzi o tzw. plusy i minusy porodu-co można 06.08.07, 17:44
        Neutralny punkt:
        - opłacałam swoją położną, jednak mimo swojego stażu zrobiła duży
        błąd-pociągnęła za pępowinę-z tego wynika ,że samemu trzeba o wszystko
        zadbać-tzn. wszystko wiedzieć przed porodem.
        • mariolka55 nie wynajmowałabym połoznej prywatnie!!!!!!!!!!!!! 06.08.07, 22:45
          krowie sie spieszyło bo ja zciagłam z domu po południu i mi poród
          przyspieszała " masujac szyjke" bolało to jak chu... szkoda ze ja w
          morde nie kopnełam i ze sobie na to pozwoliłam,ale człowiek w szoku
          i madry po czasie,jak sobie to przypominam to mnie trzepie ze
          złosci;/
      • joanna73 Re: Chodzi o tzw. plusy i minusy porodu-co można 06.08.07, 17:48

        Jak teraz pójdę rodzić to na pewno zadbam o własną położną.

        Personel zwykle bardzo się gdzieś spieszy. Podobnie jak poprzedniczce, łożysko
        zostało dosłownie wyrwane, zamiast naturalnie wydalone. Na szczęście miałam
        więcej szczęścia
        • maminekb Re: Chodzi o tzw. plusy i minusy porodu-co można 07.08.07, 15:15
          Matko jak to wyrwane? Ja rodziłam - pamiętam jak lekarz po porodzie
          zabrał małą na wagę a Pani dr powiedziała że mam urodzić łożysko
          byłam załamana nie miałam siły ale poparłam i poszło.

          A ja bym chciała być nacięta bo rodziłam szybko i popękałam - nie ma
          nic gorszego jak gojenie się takiego czegoś

          Brrrr wspomnienia z porodowki to masakra. Wolę wspominać jak
          położyli mi córcię na piersi

    • paulina812 Re: Do kobiet, które już raz rodziły....bądź nie 06.08.07, 18:33
      A ja chyba nie będę informować rodziny, że jadę do szpitala rodzić,
      przy pierwszym porodzie na porodówkę wpadła ciotka męża (w czasie
      gdy położna właśnie sprawdzała rozwarcie), przy drugim przyszła
      kuzynka męża, była do końca porodu. Krępujące to bardzo a przy
      bólach porodowych nie miałam nawet siły prosić żeby wyszły. Teraz
      chyba wcześniej uprzedzę personel, że nie życzę sobie krewnych na
      porodówce.
      No i wezmę wodę mineralną i będę piła (choć u nas nie pozwalają pić
      podczas porodu).
      • mariolabig Re: Do kobiet, które już raz rodziły....bądź nie 06.08.07, 18:49
        Ja rodziłam pierwsze dziecko w Polsce(mała mieścina)a drugie 10lat póżniej w
        Niemczech i zobaczyłam że można rodzić świadomie i z uśmiechem na twarzy!
        1)bez lewatywy(skorzystałam w domu)
        2)małżonek przy porodzie(lub do momentu całkowitego rozwarcia)daje to poczucie
        bezpieczenstwa,a jeśli nie ufasz personelowi to chociaż wiesz ze ktoś obok
        patrzy im na ręce
        3)możliwość rodzenia w dowolnej pozycji,polecam na boku z podciągniętym pod
        brode kolanem
      • mariolabig Re: Do kobiet, które już raz rodziły....bądź nie 06.08.07, 19:02
        Aha,zapomnalam dodac ze w Niemczech picie wody podczas akcji porodowej jest
        wręcz wskazane-dostałam mineralną.To uspokaja płód,gdy matka pije-tak mi
        powiedziano i piłam.śama też czułam się lepiej.Pijcie wode dziewczyny-polecam!
    • kopalnia.diamentow Re: Do kobiet, które już raz rodziły....bądź nie 06.08.07, 19:08
      TAK:
      - zrobiłam sobie lewatywę
      - zainwestowałam w super lekarza i sprawdzoną klinikę, przez co
      czułam się w centrum zainteresowania i bezpiecznie
      - nie chciałam, żeby mąż uczestniczył w ostatniej fazie porodu
      (okazało się, że nie musi - bo robią cc smile
      NIE:
      - nie pozwoliłabym doradcom laktacyjnym na masakrę moich brodawek i
      szybciej zdecydowałabym się na butelkę - bez wyrzutów, że jestem złą
      matką i nie daję dziecku tego co najlepsze...
      - jak ktoś przychodził, zrywałam się równe nogi po cc i pokazywałam
      wszystkim na rękach moje nowonarodzone cudo, chciałam być
      taka "zosia samosia", prosiłam, żeby przynosili na noc do karmienia,
      zrywałam się do przewijania, kąpania... teraz będę spać, leżeć i
      odpoczywać dopóki mnie lekarz z łóżka nie wyciągnie...

      k.d.
    • maurra Re: Do kobiet, które już raz rodziły....bądź nie 06.08.07, 19:45
      Gdybym wiedziała, ze mój psn będzie miał tak koszmarny przebieg
      zdecydowałabym się na drugie cc (tym razem na życzenie) bez mrugnięcia
      okiem

      koniec;-p
    • agless Re: Do kobiet, które już raz rodziły....bądź nie 06.08.07, 21:11
      Przy drugim porodzie poprosze szybciej o znieczulenie i nie bede czekac do
      ostatniej chwili, az bede ledwo zywa.
      Absolutnie nie zgodze sie na wizyty rodziny w szpitalu (przy pierwszym tesciowa
      w obecnosci tescia wypytywala sie jak mnie posszywali i czy bardzo mnie "tam"
      boli, a ja durna, chocia dorosla cala sie czerwienilam)
      • gooffyy Re: Do kobiet, które już raz rodziły....bądź nie 06.08.07, 21:31
        1 poród bez znieczulenia MASAKRA!!!!!!!!! wyczerpana fizycznie i
        psychicznie
        2 w znieczuleniu zo ----SUPER!!!!!! polecam troche to kosztowało ale
        od poczatku jak tylko dowiedziałam sie że jestem w ciązy naciskalam
        na znieczulenie! warto było! czułam się fantastycznie! tak to tylko
        mogłabym rodzic ! czułam się komfortowo psychicznie i przez to
        wszystko łatwo zniosłam ,łatwiej skupic sie na tym co połozna do
        mnie mówiła i w ogóle super! szkoda tylko ,że przy 1 porodzie nie
        byłam o wszystkim tak poinformowana! w ogóle nie zdawałam sobie
        sprawy ,że mozna poprosic o takie znieczulenie!-nawet za dopłta! bo
        przeciez TYYYLE kobiet rodzi bez znieczulenia i zyja!! ale kazdy ma
        inny próg bólu! i każdy inaczej reaguje! ja byłam wykończona i
        chciałam umrzeć! a przy 2 w znieczuleniu tylko się usmiechałam i
        myslałam jaka to piękna chwila!!! pozdrawiam i życzę powodzenia1
    • szyszunia11 Re: Do kobiet, które już raz rodziły....bądź nie 06.08.07, 22:27
      Pytanko... lewatywa jest chyba konieczna, żeby w czasie porodu nie było dziwnych niespodzianeksmile? A czemu uważasz że nikorzystnie jest w szpitalu?
      • nieviasta77 Re: Do kobiet, które już raz rodziły....bądź nie 06.08.07, 23:10
        Lewatywa nie jest ani konieczna ani obowiazkowa. WIele kobiet przed
        porodem przezywa naturalne "przeczyszczenie" organizmu, bez
        koniecznosci uzywania lewatywy.
        U mnie niestety byly zaparcia i organizm sie sam nie oczyscil -
        poradzilam sie poloznej i na kilka godzin przed porodem zastosowala
        czopki glicerynowe, dla wlasnego komfortu. Wystarczylo.
        • maminekb Re: Do kobiet, które już raz rodziły....bądź nie 07.08.07, 15:10
          Ja nie miałam lewatywy. Sama na to nie wpadłam w szpitalu nic
          takiego mi nie proponowano.
          Czasem niewiedza ma swoje dobre strony.
          Pewnie była niespodzianka ale nawet jeżeli to ja tego nie czułam ani
          nikt mi nie powiedział że coś się dzieje. Przecież jak się rodzi to
          i tak leci krew (przynajmniej mi obficie) więc coś jest podstawione.
          Przynajmniej tak mi się wydawało.
    • nieviasta77 Re: Do kobiet, które już raz rodziły....bądź nie 06.08.07, 23:08
      1. Zamiast wydawac pieniadze na polozna - lepiej przejechac sie po
      okolicznych porodowkach i samemu wybrac wlasciwa. Nie zaszkodzi tez
      poczytac opinie w necie. Mnie od razu "serce" podpowiedzialo, gdzie
      bedzie mi sie dobrze rodzic - i obeszlo sie bez wielkich wydatków na
      polozną. Zaufalam szpitalowi - bylo warto.
      2. Rodzilam z mezem - troche sie tego balam, czy on sie sprawdzi,
      czy nie bedzie "wkurzal" zamiast pomagac. A okazal sie wspanialym,
      odpowiedzilnym facetem, ktory wspieral mnie, masowal, lagodzil bol
      przy skurczach i zagrzewał do parcia. Nie wyobrazam sobie, zeby go
      nie bylo...
      3. Zaufac wlasnemu cialu - ono podpowie, co robic podczas skurczy.
      Ale tez sluchac personelu - polozne naprawde znaja sie na swojej
      robocie i potrafia podpowiedziec, co robic zeby mniej bolalo...
      oczywiscie te "dobre" polozne...
      4. acha.. szkola rodzenia - dla mnie swietna inwestycja. Dzieki temu
      rodzilam bardzo swiadomie, choc kilka miesiecy wczesniej bylam
      przerazona perspektywa porodu i kompletnie "zielona" w kwestii
      opieki nad dzieckiem.
      5. Pokoj jednoosobowy po porodzie - bylam w nim pprzez 2 doby z
      mezem i córką.. i bylo wspaniale.
    • fergie1975 Re: Do kobiet, które już raz rodziły....bądź nie 06.08.07, 23:35
      a już tu sie wypowiedziałam więc nie będę pisać drugi raz smile
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=66839138&a=66839138
    • budzik11 Był juz taki wątek, bardzo popularny 07.08.07, 09:53
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=21262885&s=0
    • mojenajnowszekonto Re: Do kobiet, które już raz rodziły....bądź nie 07.08.07, 13:00
      Gdybym mogła cofnąć czas, to przyłożyłabym się do masażu krocza - żeby
      przygotować je do rozciągania. Pod koniec porodu chciałam szybko zakończyć ten
      maraton i poprosiłam o nacięcie. Gdybym miała przygotowane krocze, może obyłoby
      się bez nacięcia.

      Następnym razem nie dam sobie wmówić, że dziecko trzeba budzić co 3 godziny na
      karmienie.

      Niepotrzebnie kupiłam sobie lewatywę - organizm sam się oczyścił, gdy przyszedł
      czas wink.

      A teraz plusy:
      - obecność męża - aż ciężko krótko opisać, ile to ma zalet
      - parcie w takiej pozycji, w jakiej mi było wygodnie - na pieska wink lekarka
      zachęcała mnie do parcia na siedząco, bo tak by jej było wygodniej odebrać
      dziecko, ale ja wolałam być właśnie oparta na kolanach i łokciach; podziwiam
      kobiety, które prą leżąc na plecach - dla mnie byłby to koszmar
      - piłka - skakanie bardzo pomagało przezwyciężyć ból
      - jednoosobowa sala porodowa - dla mnie to były bardzo intymne chwile
      - jednoosobowa sala poporodowa - a właściwie pokój tylko dla naszej nowo
      powiększonej rodzinki
      - szkoła rodzenia - dzięki temu mogłam się zdecydować na poród bez znieczulenia,
      sztucznego przyspieszania itp., również dzięki temu karmię piersią bez problemów
      - brak tłumów gości
      - szybkie wyjście ze szpitala (następnego dnia po porodzie)
      - dzidziuś cały czas z nami
      - mimo początkowych problemów z pokarmem nie zdecydowałam się na podanie
      maleństwu mieszanki ani smoczka

      Myślę, że warto się przyłożyć do wyboru szpitala, ewentualnie położnej. Ja
      rodziłam w USA i poród idealny był właściwie standardem, ale gdybym miała rodzić
      w Polsce, na pewno zadbałabym o jednoosobową salę, obecność męża, walczyłabym o
      wygodną pozycję.
    • mamakrzysia4 Re: Do kobiet, które już raz rodziły....bądź nie 07.08.07, 13:03
      dla mnie ważna była obecność kogoś bliskiego-bo w ekstremalnych
      sytuacjach strasznie panikuje i potrzebuje bliskości i zrozumienia.
      Poza tym nie sugerowałabym się wyglądem sal w szpitalu, rankingiem i
      takimi pierdołami. Raczej opinią matek.
    • monikaa13 Re: Do kobiet, które już raz rodziły....bądź nie 07.08.07, 16:35
      nie narzekam na porod i nie wiem co mam zapamietac by drugi porod
      byl taki sam, a nawet lepszy, u mnie wszystko bylo ok
      jedyna wazna rzecz o ktorej warto pamietac to by zabrac meza ze soba
      na sale porodowa, nie wyobrazam sobie porodu sama
Pełna wersja