badanie u gina lub poród+studenci

19.08.07, 18:03
czy sadzicie, ze to takie straszne i okrutne? właśnie czytałam
artykuł o kobietach, które kategorycznie są przeciw. nigdy nie byłam
badana w obecnosci studentów ale gdy rodziłam było ich z 6 (nikt nie
pytał mnie o zdanie) i nie miałam z tym problemu...wtedy nic mnie
nie interesowało byle tylko dziecko juz wyszło smile uwazacie, ze
kobieta powinna wydać zgodę na ich obecność? ja myslę, że nie bo
wtedy żadna by się nie zgodziła, a oni jakos musza sie tego nauczyć!
jak ktos ma odebrać potem poród, nie widzac wczesniej na żywo jak to
sie robi ????
    • mama.tadka Re: badanie u gina lub poród+studenci 19.08.07, 18:21
      Oczywiście, że świadomość jeszcze jednej osoby zaglądającej między
      nogi nie jest mila, ale jak inaczej mielibyśmy mieć wyksztalconych -
      nie tylko teoretycznie - lekarzy?

      Inaczej mówiąć; dla wlasnego dobra zgadzajmy się na obecność
      praktykantów. To oni będą potem przyjmować porody naszych wnuków wink
    • zytka08 Re: badanie u gina lub poród+studenci 19.08.07, 19:20
      Kiedyś mnie przerażało że przy badanu ginekologicznym może być 10 studentów i
      będą na mnie patrzeć. Ale jak byłam w szpitalu po poronieniu i w trakcie badań
      jedynie z twarzy studentów mogłam wyczytać trochę współczucia i zrozumienia. Oni
      czasem są bardziej zażenowani od samych pacjentek. Dla lekarzy to po prostu
      kolejny przypadek, a oni mają jeszcze ludzkie odruchy. A poza tym gdzieś muszą
      się nauczyć.
    • oli77 Re: studenci muszą ale dziennikarz... 19.08.07, 20:22
      Niby wszystko jedno kiedy boli ale ja się nie zgodziłam by pani z gazety robiła
      reportaż na temat porodów rodzinnych.
      • anulka59 Re: studenci muszą ale dziennikarz... 19.08.07, 20:34
        Ja od pielęgniarki-nie studenta usłyszalam kilka bardzo przykrych
        słów i niestety od tego czaasu nie zgadzam sie nawet na obecność
        pielęgniarki a co dopiero studenta.Wiem ze gdzieś sie muszą nauczyć
        praktyki ale nie na mnie a wiem że potrafią też wyśmiać to i owo u
        pacjentki więc czasem proszę zastanówcie się kobiety czy chcecie
        ujżeć na ustach studentów uśmiech gdy wy leżycie na fotelu gin.
        • memphis90 Re: studenci muszą ale dziennikarz... 20.08.07, 12:12
          Że co??? Studenci NIGDY nie wyśmiewają się z pacjentek, ani w ich obecnosci,
          ani po zajęciach. Pacjenci i ich problemy są tabu, nie rozmawia się nt. wyglądu
          krocza, pochwy czy piersiuncertain Każdy ma świadomosć, że sam może znaleźć się na
          miejscu chorego, że lekarzy też dotykają rózne schorzenia. Bardzo mi przykro,
          jeśli masz takie doświadczenia- ale z drugiej strony sama piszesz, że nigdy nie
          zgadzasz się na ich obecność- wiec skąd ta wiedza?
          • laminja Re: studenci muszą ale dziennikarz... 20.09.07, 22:40
            oj to nie jest do końca prawda. Byłam na kilku imprezach i słyszałam rozmowy
            podpitych studentów.
    • budzik11 Re: badanie u gina lub poród+studenci 19.08.07, 20:34
      Ja rodziłam w szpitalu powiatowym, nie żadnym klinicznym ani akademickim, więc
      teoretycznie nie powinno być żadnych praktykantów, ale było dwóch. Dyskretni,
      kulturalni, przyglądali się badaniu, byli przy parciu, w ogóle mi to nie
      przeszkadzało (nie przeszkadzałby mi wtedy nawet pułk wojska). Nikt mnie o zgodę
      na ich obecność nie pytał, ale nawet gdyby, to nie miałabym nic przeciwko temu.
      Nie zaglądali mi po chamsku między nogi, tylko dyskretnie stali z tyłu, nawet
      się nie odzywali, tylko ew. kiwali głowami kiedy lekarz komentował co się dzieje.
    • innoko Re: badanie u gina lub poród+studenci 19.08.07, 20:49
      no wlasnie czyli juz z 6 z was nie ma nic przeciwko wiec na was
      niech sie ucza - tzn na tych co nie maja nic przeciwko - ja mam -
      mialam porod rodzinny z mezem i starczyly mi juz 2 polozne i lekarz -
      byl to maly szpital i nie bylo tam studentow - a przy pierwszym
      porodzie - naprawde starczyli mi lekarze zmieniajacy sie co po
      chwile - na szczescie w krotkim czasie dotarl moj lekarz wiec
      skonczylo sie i na szczescie rodzilam w nocy gdzie juz nie bylo
      studentow - i uwazam ze kazda kobieta powinna byc pytana o zgode -
      ot takie ludzkie zachowanie wydaje mi sie ze na poziomie obecnych
      czasow - i sadze ze nawet jesli ktoras byla przeciwko to w momencie
      zapytania moze i by zmienila zdanie - wlasnie dzieki ludzkiemu
      traktowaniu - jestem ciekawa czy jak rodzi lekarka, polozna czy zona
      ginekologa to tak chetnie zaprasza sie studentow
      • tygrysiatko1 Re: badanie u gina lub poród+studenci 19.08.07, 20:52
        ja "rodziłam" z wieloma lekarkami i lekarzami będąc studentką...
        • innoko Re: badanie u gina lub poród+studenci 19.08.07, 21:39
          a wiedzieli ze jestes studentka? a jesli tak to czy pytali o zgode?
          no i w koncu sorki ale studentka to nie to co lekarka, polozna czy
          zona ginekologa - wydaje mi sie ze w w/w przypadkach nawet do glowy
          nie przyszlaby mysl zeby np przy porodzie mogli byc studenci - na
          innym forum opisana byla sytuacja ze juz po badaniu ginekologicznym -
          dokladnie chodzi o endokrynologa - oczywiscie w asyscie stydentow,
          stazystow i bog wie kogo jeszcze - jedna z pacjentek okazala sie
          lekarka - wiec lekarz prowadzacy badanie strasznie ja zalowal i
          powiedzial ze mogla powiedziec przed badaniem to oszczedziliby jej
          tego audytorium - jeszcze raz powtarzam - wiem ze musza sie na kims
          uczyc - ale sa osoby ktorym to nie przeszkadza i chodzi mi glownie o
          ludzkie traktowanie - czyt, zapytanie o zgode
          • tygrysiatko1 Re: badanie u gina lub poród+studenci 19.08.07, 21:57
            ja zawsze chodziłam z plakietką student... przy czym ja zawse
            praktyki robiłam w szpitalach klinicznych i akurat w tych kobieta
            podpisywała na izbie swistek o studentach...
            a poza tym właśnie to napisałam, że ja byłam przy wielu porodach
            lekarek i żon lekarzy... i nikt nie miał nigdy ale...
            poza tym czy chiałabyś żeby Twój poród odbierała dyplomowana
            położna, nawet z tytułem mgr ale, żeby to był jej pierwszy poród w
            życiu??
            czy wolisz żeby uczyli się na innych?? bo na Tobie to absolutnie
            nie??
            ja wiem, że jezeli tylko będa studenci na oddziale, jak ja będę
            rodziła to nie będę miała nic przeciwko ich obecności... oczywiście
            w rozsądnej ilośc do 2 na sali tak jak myśmy to robiły...
            • innoko Re: badanie u gina lub poród+studenci 19.08.07, 22:17
              sorki ale zle przeczytalam - przeczytalam ze ty rodzilas - a nie ze
              asystowalas - mi tylko chodzi o to ze powinni pytac o zgode - czy
              chodzi ci o papierek do podpisania pomiedzy 90 a 91 bezsensownym
              pytaniem ktore zadaja kobietom przyjezdzajacym do porodu bez objawow
              ale i tym ktore wija sie juz w bolach i nie sadze zeby mialy ochote
              akurat w tym momencie czytac co podpisuja - wg mnie rownie dobrze
              wiekszosc z tych pytan mozna zadac juz po porodzie - poza tym
              wiekszosc odpowiedzi jest w karcie przebiegu ciazy jak chocby
              ostatnia miesiaczka czy leki przyjmowane w ciazy - wiem ze niektorzy
              lekarze nie bawia sie w szczegolowe opisywanie kart, ba niektorzy
              nawet nie zakladaja ich ale ja akurat mialam bardzo ladnie i
              szczegolowo prowadzona karte a jednak pomimo silnych boli nie
              ominelo mnie pytanie na temat ostatniej miesiaczki itp i wierz mi
              podpisalam wszystko co tylko mi podsuneli nie spojrzawszy nawet na
              ten papierek
              • tygrysiatko1 Re: badanie u gina lub poród+studenci 19.08.07, 22:24
                o ostatnią miesiączkę pyatmy za każdym... generalnie mnie na
                studiach nauczono nie ufać temu co jest zapisane i jak można to
                lepiej zapytac wink
                • innoko Re: badanie u gina lub poród+studenci 19.08.07, 22:33
                  a ufasz kobiecie z 8 cm rozwarciem i skurczami ?wink
                  • innoko i jeszcze jedno 19.08.07, 22:54
                    z tego co zrozumialam to nie rodzilas jeszcze ale masz ulatwiona
                    sytuacje bo bylas przy porodach i wiesz jak to wyglada i co cie tam
                    moze czekac, ja przy pierwszym porodzie a bylo to 12 lat temu szlam
                    do szpitala nie wiedzac kompletnie co mnie czeka, nie bylo wtedy
                    internetu (a moze byl ale niedostepny dla mnie), nie moglam sobie
                    popatrzec na filmik z porodu czy zdjecia, weszlam do ogromnego
                    szpitala, czulam sie strasznie obco - wszyscy traktowali mnie jakbym
                    musiala wszystko wiedziec, czulam sie popychana z jednego pokoju do
                    drugiego - tu badanie, tu golenie, tu przebranie pelno lekarzy co
                    chwile inny i naprawde nie mialabym ochoty jeszcze na 10 studentow
                    gapiacych sie miedzy moje nogi, na moja beradnosc, bezsilnosc, i
                    jeszcze wysluchujacych bzdury ktore gadalam po 3 dawkach dolarganu i
                    moze wtedy byloby mi to obojetne i moze bym sie zgodzila na ich
                    obecnosc nawet - zakladajac ze zapytano by mnie o zdanie ale na
                    szczescie przyszedl moj lekarz i rodzilam w nocy gdzie juz nie bylo
                    studentow
                    • memphis90 Re: i jeszcze jedno 20.08.07, 12:40
                      Ech, to miałaś szczęście, że nie było tzw. internatów... Studenci mieszkali w
                      szpitalu i byli budzeni w nocy na porody. Ale nie wchodzili dziesiątkami. Do
                      porodu idzie 1-2 studentów, raz tylko weszlismy w 4 na wyraźne życzenie (!)
                      pacjentki, która bała sie zostac sama i zażyczyła sobie tłumu studentówwink
                      Zgadzam się, że w szpitalnym molochu można się zagubić, szczeóglnie, jeśli
                      kobieta traktowana jest jak przedmiot. Ale właśnie od studentów możesz
                      spodziewać się rzeczywistego zainteresowania i opieki.
            • kasienka_w_25 Re: badanie u gina lub poród+studenci 20.08.07, 08:22
              Jeśli rodzisz w szpitalu klinicznym to tak jakby automatycznie bys
              sie zgadzała na udział studentów przy porodzie, zreszta na izbie
              podpisuje sie taka zgodę. A tak poza tym to własnie gdzieś oni musza
              sie uczyc. Sama byłam studentką i uczestniczyłam również w takich
              porodach, ale w dosc ograniczonym składzie(1,2 przy pacjentce).Zaś
              powiem szczerze rodziłam poł roku temu swoja corke i był ze mna maz
              przy porodzie i położna i myślę że nie chciałabym już więcej osob,
              tym bardziej że rodziłam na "swoim terenie", wiec nawet zbyt duza
              ilosc kolezanek z pracy ktora by mnie odwiedzala w czasie porodu
              wcale bym mnie nie ucieszyla
              • innoko Re: badanie u gina lub poród+studenci 20.08.07, 08:55
                zadziwiajace jest to ze najczesciej studenci, lekarze nie maja nic
                przeciwko obecnosci studentow przy badaniach i porodzie a jednak jak
                same rodza to nie koniecznie chca taka obstawe a jak juz to 1-2
                osoby - normalne szare ludki niestety nie maja prawa wyboru - i jak
                juz pisalam wyzej jestem ciekawa ktora kobieta przyjezdzajaca do
                porodu czyta dokladnie to co podpisuje zakladajac nawet ze nie zwija
                sie z bolu
                • anula_c Re: badanie u gina lub poród+studenci 20.08.07, 09:43
                  Jak rodzilam synka (z mezem) bylo mi wszystko jedno kto byl przy
                  porodzie, byleby sie szybciej skonczyl. Nawet nie pamietam ilu ludiz
                  bylo wowczas. teraz jak bede rodzic tez pewnie bedzie mi wszyskto
                  jedno. Ale macie racje, Ci studenci musza sie jakos nauczyc, moga na
                  mnie jesli potem moja corka bedzie muiala godny porod, a noz ten
                  student odbierze porod smile
      • beatiness Re: badanie u gina lub poród+studenci 19.08.07, 20:52
        ale nie chodzi o to że 6 z nas sie zgodziło, podejrzewam, ze żadnej
        z nas nikt nie pytał o zdanie, a gdyby ktoś mnie zapytał to pewnie
        powiedziałabym nie, bo po co mi studenci. a teraz mi to "wisi" kto
        był na sali porodowej, a studenci to co zobaczyli to iczego sie
        nauczyli to ich.
    • d.o.s.i.a Re: badanie u gina lub poród+studenci 19.08.07, 21:51
      Ja mysle, ze nie byloby problemu, gdyby student byl np. jeden zamiast
      dziesieciu. Nie rozumiem dlaczego mialoby byc az tylu. I oczywiste jest chyba,
      ze w takiej liczbie beda krepowac kazda osobe... A jedna dodatkowa osoba nie
      zrobi roznicy.
      • yool125 Re: badanie u gina lub poród+studenci 19.08.07, 22:00
        Chcialam Was dziewczynki uswiadomic ze zgadzajac sie na porod w szpitalu
        akademickim zgadzacie sie niejako na studentow bo na tym polega akademicki
        szpital...oczywiscie podpisuje sie zgode na wszystko ale studenci to nie "kara"
        ale rzecz naturalna w takich oddzialach...smile))
      • hanulllka Re: badanie u gina lub poród+studenci 19.08.07, 22:08
        Z drugiej z strony nie lepiej od razu pokazać całej dziesiątce co i jak, niż
        każdemu z osobna? Uważam, że pod warunkiem, że student potrafi się w takiej
        sytuacji odpowiednio zachować, powinien być dopuszczany do uczestniczenia w
        badaniach czy porodach jak najczęściej. Wiem, że nie zawsze jest to komfortowe
        dla pacjentki, ale myślę, że warto wykazać odrobinę zrozumienia i cierpliwości.
        Z ubolewaniem muszę stwierdzić, że w naszym kraju w edukacji kładzie się silny
        nacisk na rozpowszechnianie teorii, a empiria mocno kuleje. Zajęcia praktycznie
        należą do rzadkości. Sama skończyłam właśnie psychologię a moje doświadczenie
        zawodowe jest prawie że zerowe. I co mi po wiedzy, kiedy nie wiem jak ją
        zastosować?
        • d.o.s.i.a Re: badanie u gina lub poród+studenci 19.08.07, 22:30
          Chodzilo mi o to, ze jeden student to jak drugi lekarz. Nawet sie go nie
          zauwazy. Dziesieciu to juz tlum. Nie chodzi o to, ze student, chodzi o ilosc. Ja
          bym sie zestresowala przy dziesieciu lekarzach, dziesiecu pielegniarkach,
          dziesieciu sprzataczkach. Tlumow sie boje... wink

          Poza tym tyle porodow sie odbywa w szpitalu akademickim, ze chyba mozna to jakos
          zorganizowac, zeby kazdy student szedl do innej rodzacej. A nie jakies pokazowki
          urzadzac.
          • yool125 Re: badanie u gina lub poród+studenci 19.08.07, 22:41
            Niestety ale wcale nie jest tak jak myslisz ze duzo porodow i na kazdy porod po
            jednym studencie...zajecia z ginekologii na wydziale lekarskim odbywaja sie w
            blokach czyli tydzien na 5 roku i tydzien na 6 +poradnie i inne ale tylko na
            blokach studenci sa w stanie byc swiadkami porodow no i na ewentualnych
            praktykach jesli udadza sie na porodowke...mowie tu tylko o wydz .lekarskim a
            zobaczcie jeszcze sa studentki polozne pielegniarki...stazysci...;-(glupio to
            wszystko jest przemyslane i tyle i dlatego potem tlum ale to tez mozna
            dopracowac!!!!ale nie martwcie sie nie bedzie zlewink))
            • sugarxxx Re: badanie u gina lub poród+studenci 20.08.07, 00:17
              A ja prawdopodobnie nie będę rodzić w szpitalu i jedyny minus rozwiązania, które
              wybrałam, to jest własnie fakt, że nie będzie studentów, stażystów itp.

              Chciałabym, żeby ktoś się na mnie czegoś nauczył. Poza tym, fajnie, że ktoś
              jeszcze będzie się cieszył takim szczęściem. No i to zawsze raźniej. Położna nie
              musi cały czas przy rodzącej czuwać, wyręczą ją studenci, będzie mogła odpocząć.

              Ja tak to widzę. Aha, nigdy nie miałam histerii, że ktoś zobaczy kawałek mojej
              cipki. Dla mnie nagość i czynności fizjologiczne są naturalną sprawą.
              Uprzedzając histeryczne posty niektórych, powiem jeszcze, że z toalety korzystam
              przy drzwiach zamkniętych, a po ulicy nie biegam nago, chociaż zawsze opalam się
              topless.
              • minia0000 Re: badanie u gina lub poród+studenci 21.08.07, 17:27
                No to świetnie, że jest ktoś taki jak Ty! Niech uczą się na Tobie,
                nie na mnie.
              • jokal7 Re: do sugarxxx 20.09.07, 21:35
                Na początku mozna pomyśleć że prowokujesz - ale ... . Wiele zależy
                od atmosfery i postawy stażystów ,jeżeli jest o.k. to w
                porządku .. Ponadto zawsze należy poprosić , uzasadnić potrzebę
                itp . Ponadto myślę że na obecnosć stażystów łatwiej przystać przy
                kolejnym porodzie , kiedy już nabiera się dystansu do pewnych
                spraw . Tak więc wcale nie jesteś taka dziwna .Właściwie to czemu
                nie chcesz rodzić w szpitalu ?? Dla mam pragnących domowego właśnie
                procedury szpitalne są odstręczające . Dodam jeszcze że np w
                Szwecji -opowiadała mi lekarka, to jak rodziła dziewczyna
                studiująca położnictwo to zaprosiła swoje koleżanki z grupy na poród
                i bylo o.k. .
                • sugarxxx Re: do sugarxxx 24.09.07, 15:05
                  Nie chcę rodzić w szpitalu, bo w czasie porodu, kiedy ból może odebrać rozum,
                  nie będę w stanie kontrolować, czy mi czegoś zbędnego nie podadzą (np.
                  oksytocyny), czy mi nie natną krocza itp. A po porodzie z kolei pod wpływem
                  wrażeń mogę nie mieć głowy do przypilnowania, żeby mi dziecka nie zaszczepili,
                  dokarmili itp. Zbyt dużo spraw na taką okoliczność. Studenci w ogóle by mi nie
                  przeszkadzali, bo raczej oni żadnych procedur nie wykonują, mam rację?
    • pati_234 a co jak sie wykupi sale pojedynczą? 20.08.07, 08:30
      do porodu rodzinnego to też tam chodzą pielgrzymki i chodzi mi o
      zwykly szpital nie rzaden akademicki.
    • kasienka_w_25 Re: Do pati:badanie u gina lub poród+studenci 20.08.07, 08:42
      W takich szpitalach nieklinicznych studentów raczej nie ma. A jak
      jest to porod rodzinny to tez personel nie pozwala na takie sytuacje
      chyba że za zgoda paryt rodzacej
      • pati_234 Re: Do pati:badanie u gina lub poród+studenci 20.08.07, 08:46
        no mam nadzieje smile po to chce zabulic żeby sie nie schizować kto tam
        mi wparuje z nienacka smile zresztą wątpie czy nawet położna wytrzyma
        te decybele jakie będe z siebie wydobywać będzie mnie słychać w
        całym województwie pewnie hehe pozdrawiam
    • myszzz Re: badanie u gina lub poród+studenci 20.08.07, 08:47
      przy moim porodzie lącznie ze mna i mezem bylo 10 osob. Byly tez 2 albo 3
      studentki, nikt mnie nie pytal czy zgadzam sie zeby byly. Jedna z nich odebrala
      pod okiem lekarza i poloznej porod. Nalezy pamietac o tym ze za pare lat,
      skoncza studia i juz bez niczyjej pomocy beda odbierac porody.... kiedys musza
      sie tego nauczyc. Od tego sa wlasnie praktyki.
    • kopalnia.diamentow Re: badanie u gina lub poród+studenci 20.08.07, 09:39
      Na początku swoich studiów (nie medycznych) miałam okazję pomieszkać
      trochę w akademiku "medycznym".
      Pamiętam pod jak ogromym wrażeniem były moje koleżanki, które
      pierwszy raz uczestniczyły w porodzie. Opowiadały o tym bardzo
      wzruszone bo dla nich oprócz suchych faktów medycznych istotny był
      też sam aspekt pojawienia się nowego człowieka na świecie. Mówiły,
      że pomagały rodzącej, trzymały ją za rękę, odgarniały włosy...i do
      dzisiaj wiedzą co słychać u jej (już 6 letniej) córeczki.
      Myślę, że nie miałabym nic przeciwko takiej asyscie. Zresztą jak
      leżałam w zeszłej ciąży kilka dni na patologii - najfajniej
      wspominam młodziutkie praktykantki (a nie stare nabzdyczone
      pielęgniarki).

      Ale jest też druga strona medalu...Studenci płci męskiej
      wymieniający się na każdej imprezie swoimi spostrzeżeniami z praktyk
      raczej ginekologicznych niż położniczych. Wtedy postanowiłam, że za
      żadne skarby nie zgodzę się, żeby przy moim zwykłym badaniu
      ginekologicznym brali udział studenci.
      Chociaż przy porodzie chyba nie miałabym nic przeciwko...

      k.d.
    • olenka_a Re: badanie u gina lub poród+studenci 20.08.07, 11:03
      Myślę, że powinno się pytac kobietę o zdanie.
      Kiedyś byłam na izbie przyjęć na kardiologii. Robiono mi ekg. Miał
      tam miejsce niemiły incydent w stosunku do mnie pielęgniarza, który
      właśnie popisywał się przy 2 studentach. wyszła mała afera z tego. I
      przełożona tego barana powiedziała mi, że zawsze mogłam poprosić o
      wyjście studentów, jeśli miałam takie zyczenie...

      Moja mama rodziła mnie 28 lat temu i miała własnie taki "poród
      pokazowy". Bardzo sobie chwaliła. Wszyscy koło niej biegali, za
      rączkę trzymali (ojców wtedy nie wpuszczano na salę), czółko
      ocierali... Zadowolona była.
      • olenka_a Re:żebyście mnie dobrze zrozumieli 20.08.07, 11:08
        Nie chodziło o zachowanie studentów, tylko tego niedouczonego
        chamskiego pielęgniarza, który miał audtorium do popisów...
    • prigi Re: badanie u gina lub poród+studenci 20.08.07, 11:52
      dowiedziaąłm sie o swojej ciąży właśnie w trakcie "wizyty" w
      szpitalu akademicki we Wrocławiu. wcześniej podpisywałam papierek że
      zgadzam sie na obecność studentów. w trakcie usg, na któym wyszło,
      że jestem w 8 tc, a nie że mam torbielsmile, stało kilka studentek. ja
      w szoku patrzę na monitor( tym bardziej, ze starałam sie o małego od
      roku, a dowiedziałąm sie o ciąży w swoje urodziny) a jedna ze
      studentek po prostu się rozryczała.muszę przyznać, ze jej reakcja
      spowodowała u mie lawinę śmiechu. moze dlatego miło to wspominam
    • memphis90 Patrzac z drugiej strony... 20.08.07, 12:35
      Sama do niedawna byłam studentką, więc mogę wypowiedzieć się, jak wygląda
      sytuacja z drugiej strony. Zgadzam się, ze każda pacjentka powinna być zapytana
      o zgodę, z drugiej strony jednak, idąc do szpitala klinicznego każdy powinien
      być świadomy, że jest to jednostka kształcąca kolejne pokolenia lekarzy. Więc-
      że będą oni obecni podczas badań i zabiegów. W instytucie stomatologii to
      studenci wykonują wszystkie zabiegi i nikt się nie oburza- bo taka jest
      specyfika tej placówki. W instytucie stomatologii to studenci wykonuja wszystkie
      zabiegi i nikt się nie oburza- bo taka jest specyfika tej placówki.

      Niestety, nie ma jeszcze metody, która pozwoliłaby na przygotowanie praktyczne
      lekarzy bez udziału pacjentów. Są, oczywiscie, fantomy, ale pokaz w
      którym-podczas symulacji porodu kleszczowego- fałszywemu dziecku odpada głowa
      nie jest specjalnie kształcący. Siłą rzeczy musimy szkolić się na realnych
      kobietach. Nie jest prawdą, że studenci śmieją się, komentują- zajęcia z
      położnictwa są na ostatnim roku, po kilku latach nauki szacunku dla pacjenta.
      Żaden z moich kolegów (ani, rzecz jasna, ja) nigdy nie zachowywał się w taki
      sposób. Każda z nas, studentek, jest świadoma, ze niedługo to my będziemy leżeć
      na porodówce, a ktoś będzie zaglądał nam w krocze. Ten widok nie jest ani
      zabawny, ani ekscytujący- tak jak malarz nie podnieca się modelem, który maluje.
      Z tego, co zauważyłam, pacjentki zadowolone są z obecności studentów- lekarze
      ani położne nie maja czasu (a moze ochoty- bo w świadomosci niektórych wciąż
      pokutuje przedmiotowy sposób traktowania pacjentek i trzeba czasu, aby to
      podjeście się zmieniło) aby rozmiawiać z rodzacymi, tłumaczyć im co się dzieje.
      Podczas ostatniego porodu, przy którym byłam, to ja tłumaczyłam kobiecie czemu
      zabrano jej dziecko i czemu nagle zostanie przewieziona na sale operacyjną.

      Pozostaje pytanie po co wszystkim studentom nauka odbierania porodu- przecież
      nie każdy będzie położnikiem. Młodzi lekarze, tuż po studiach, często pracują w
      karetkach pogotowia- zdarza się, że jadą właśnie do porodu i czasem trzeba go
      odebrać. Dobrze byłoby, zeby młodzi lekarze wiedzieli chociaż, jak nie
      skrzywdzić rodzącej lub dziecka- jak mogą pomóc, a czego absolutnie nie wolno im
      robić. Rozmawiałam z kobietą, której poród odebrał onkolog- była w trakcie
      terapii raka i na oddziale nagle urodziła wcześniaka. Tak że każdy z nas może w
      przyszłosci zetknąć się z porodem.

      Reasumując- kobiety mogą sie nie zgodzić na badanie, mogą mówić "niech się uczą,
      ale nie na mnie"- ale tym samym kopią pod sobą dołek. Nie da się wszsytkiego
      nauczyć z ksiażek czy rysunków. Kolega z roku był na wymianie w Szwecji- tam
      studenci są przypisani do położnych i po przeszkoleniu SAMI odbierają porody. I
      nie ma, ze ktos się nie zgadza- są częścią personelu medycznego jak lekarz czy
      położna. Mozna się na to oburzać- ale gdyby zdarzył mi sie poród poza szpitalem,
      wolałabym, żeby odbierał go ten właśnie kolega- bo on rzeczywiscie WIE, co robi.
      • anulka59 Re: Patrzac z drugiej strony... 20.08.07, 12:50
        memphis90 może akurat w Twoim gronie byli tacy co się nie śmiali i
        nie komentowali.Niestety mając praktykę w szpitalu byłam świadkiem
        jak 2studentów na ostatnim roku uraczyło pacjentkę leżąca na fotelu
        gin. słowami"ale ma cipkę"Więc nie mów że szacunek mają już wyuczony
        po tylu latach bo ja nie zmienie zdania ale też nie mówię że wszyscy
        studenci tacy są.I wiem że praktyki też muszą się nauczyć.Ale
        niestety czasem niedorastają oni do bycia lekarzem tak ie są moje
        odczucia.
        • memphis90 Re: Patrzac z drugiej strony... 20.08.07, 13:08
          Mogę to skomentować tylko tak- cham się znajdzie w każdym środowisku, w każdym
          zawodzie, choć są profesje, w których nie powinni się kształcić. Przykro mi, że
          miałaś okazję trafić na taki wybrakowany egzemplarz. Ja mogę mówić tylko na
          przykładzie moich znajomych i swoim- i NIGDY nie padłby taki komentarz. Ani przy
          pacjentce, ani za jej plecami. Pacjent może być nudny, upierdliwy, nieznośny i
          źle wychowany- ale z naszej strony należy mu się szacunek. Może mieliśmy
          szczęście do dobrych nauczycieli, którzy wyrobili w nas takie podejście; u nas
          za takie teksty panowie mieliby sprawę dyscyplinarną (że nie wspomnę o opier...
          ze strony nas, koleżanek).
      • marweg25 Re: Patrzac z drugiej strony... 20.08.07, 14:48
        Nie mogę się zgodzić z tym, że jak pacjentka idzie do szpitala
        klinicznego to musi automatycznie godzić się na udział studentów w
        porodzie. Często niestety kobiety nie mają wyjścia bo np. rodzą
        wcześnika i nie ma innego szpitala, w którym mogłyby urodzić.
        Mnie osobiście studenci kiedys jak chorowałam na nerki i zwijałam
        się z bółu tak uraczyli swoimi komentarzami nie zamierzam się
        zgadzać na ich obecność przy jakimkolwiek zabiegu. Jedno takie
        upokorzenie w zyciu mi wystarczy niestety sad
    • mim288 Re: badanie u gina lub poród+studenci 20.08.07, 14:19
      Oczywiście, że kobieta musi wyrazić zgodę, bo takie jest prawo.
      jeżeli szpital robi inaczej to po prostu robi to bezprawnie i tyle.
      Nikt nie ma obowiązku kształcenia lekarzy "na sobie" bez swojej
      zgody.
    • dot22 Re: badanie u gina lub poród+studenci 20.08.07, 14:43
      A mnie się o zgodę zapytali i jej nie wyraziłam, wiem że muszą się
      na kimś uczyć ale niech się uczą na tych którym to nie przeszkadza,
      moja koleżanka nie miała nic przeciwko i wyraziła zgodę i to jest ok
      moim zdaniem. A tak odnośnie studentów to uważam, że lepiej by było
      gdyby przy porodzie był jeden student a nie np. 6 myślę, że wtedy
      więcej osób zgodziłoby się na ich obecność.
      • mihoo2 Re: badanie u gina lub poród+studenci 20.08.07, 14:58
        pamietam jak rodzilam syna to jedna (nawet nie wiem kto to byl moze
        sprzataczka) stala oparta o futryne z 5 metrow dalej i sie gapila
        miedzy moje nogi - rodzilam w ekspresowym tepie - bo o 6,30 polozyli
        mnie na porodowce a o 7 mlody sie urodzil - wiec nawet nie mialam
        okazji zapytac kto to taki - i powiedzcie mi - zakladajac ze to byla
        studentka - czego ona sie nauczyla na moim przypadku? taki porod to
        sobie mogla w telewizji czy internecie obejrzec - teraz juz wiem ze
        moge sie nie zgodzic na taki teatrzyk ze student moze byc obecny
        jesli pomnaga czy uczy sie
        "Masz prawo nie zgodzić się na udział studentów i słuchaczy szkół
        medycznych, jeżeli dana czynność na charakter wyłącznie pokazowy."
        no ale nie zamierzam juz wiecej rodzic wiec luzik - ale bardzo mnie
        irytuje do tej pory ta sytuacja

        • nec_nec Re: badanie u gina lub poród+studenci 20.08.07, 15:42
          Ja też bym się nie zgodziła na obecność studentów, po prostu niech
          sie uczą na kimś komu to nie przeszkadza, a jak widzę jest duża
          takich osób. Dla mnie badanie gin. jest dość krępujące i wystarczy
          gin, nikogo więcej. Miałam kiedyś wypadek, chodziłam jeszcze długo
          do poradni ortopedycznej, jak juz się tam doturlałam to w pokoju
          siedzieli studenci, lekarz coś do mnie, a oni między soba cos się
          posmiewują, wyrzuciłam ich wszystkich - od razu. I jeszcze lekarzowi
          powiedziałam, że jako ich opiekun nie powinien pozwalac na takie
          zachowania. Przy moim cc tez weszła studentka, stała i się
          przyglądała. Minimum kultury - wypadałoby by zapytać czy można, w
          koncu to moje ciało, a nie fantom. a miałam cc w szpitalu
          klinicznym, po prostu miał najlepszy sprzet przy moim schorzeniu,
          więc nie miałam za bardzo wyboru. Generalnie jestem na nie.
          • memphis90 Re: badanie u gina lub poród+studenci 21.08.07, 08:26
            No, z mojego punktu widzenia takie przyglądanie się też jest bez sensu. Lepiej
            uczestniczyć. Miałam okazję stać przy cesarce jako II asysta, odbierałam
            dziecko. To było naprawdę niesamowite, dla takich chwil warto zostać
            położnikiemsmile) Wielokrotnie asystowałam przy operacjach ortopedycznych, raz przy
            niemowlaku- ale narodziny zrobiły na mnie największe wrażenie... Ale naprawdę
            nie rozumiem- podczas cesarki jest 3 lekarzy, instrumentariuszka, kilka
            pielęgniarek, położna, jeden lub dwóch neonatologów- czemu ta jedna nieszczęsna
            studentka tak przeszkadza? Jest przecież częścią personelu.
            • cota Re: badanie u gina lub poród+studenci 21.08.07, 09:42
              ja myslę, że nie chodzi o to czy przeszkadza, ale o kwestię
              zapytania się - anestezjolog, instrumentariuszki, lekarze to ludzie
              sine qua non całej cc, a juz studenci to raczej nie...
              • anulka59 Re: badanie u gina lub poród+studenci 21.08.07, 10:14
                memphis90 sorki ze teraz odpisuję na Twojego posta wiedzę mam stąd
                ze sama usłyszałam komentarz na temat mojego krocza od pielęgniarki
                i jak napisałam wcześniej od tego momentu sie nie zgadzam na
                obecność osób które są zbędne -przy badaniu gin przecież
                pielęgniarka tylko stoi.A to jak komentuj studenci krocye a nawet
                nie sycydy pryzkrzch słów pacjentką znam bo miałam praktykę w
                szpitalu i słyszałam różne teksty. Chcesz to sie zgadzaj ja nie
                muszę i nie chcę wysłuchiwać że mam takie czy inne krocze. Przy
                cesarce prócz osób które faktycznie były potrzebne były a na
                obecność stażystki nie zgodziłam się i nikt nie miał jakiś
                pretencsji oto.
                • ewa-krystyna Re: badanie u gina lub poród+studenci 21.08.07, 20:19
                  Anulka59,
                  w Kanadzie np. pielegniarka jest obecna podczas badania ginekologicznego ze
                  wzgledow potencjalnej mozliwosci wykorzystania seksualnego pacjentki przez
                  lekarza; jednak mozesz sie na to nie zgodzic i zazyczyc sobie aby podczas
                  badania byla inna osoba,przy ktorej bedziesz czula sie swobodniej... i to
                  dotyczy kazdego badania... jesli chodzi o studentow rowniez jestem przeciwna
                  "pielgrzymce" czy "tlumowi" nawet w liczbie 2 i bez mojej zgody; uwazam,ze
                  podsatawy kultury lekarza powinny na nim wymoc najpierw zgode pacjentki; w takim
                  przypadku nie mam nic przeciwko studentowi badz studentce ale jednemu a nie kilku...
    • karina9918 Re: badanie u gina lub poród+studenci 21.08.07, 21:24
      Kiedyś miałam robioną gastroskopię i przy jej rozpoczęciu pojawiła się grupka ok
      20 studentów. Byłam zszokowana i bardzo zdenerwowała mnie ich obecności. Ale
      podczas badania, jak patrzyłam na ich wyrazy twarzy - wzruszenie, współczucie,
      to było mi miło i ciepło. Dlatego jak taka grupa pojawiłaby się przy porodzie,
      to pewnie na początku by mnie znowu wkurzyli, ale po czasie okazałaby się
      pewnie, że to grupa bardzo serdecznych i sympatycznych ludzi. Ja nie mam nic
      przeciwko.
      • yool125 Re: badanie u gina lub poród+studenci 21.08.07, 22:51
        Jestem w szoku gdzy czytam o tym jak to niektorzy szydza czy wrecz nasmiewaja
        sie z czyjegos krocza!!!!jestem lekarzem i sama niedawno bylam takim studentem
        ktory stoi przy porodzie...jakbym cos takiego uslyszala z ust kolegow czy
        kolezanek to napewno pierwsza zwrocilabym uwage!!!!ja nigdy wsrod swoich
        znajomych NIGDY...nawet za plecami nie slyszalam takich rzeczy bo to wstyd!!!ale
        skoro tak sie zdarzylo to rzeczywiscie nie fajnie i przykro mi!wiem ze czasem
        nawet wsrod lekarzy sa prostaki i nieuki...ale wiecie co dziewczyny...ja nie
        zapomne do konca zycia pierwszego porodu ktory widzialam...i tylko stalam i sie
        patrzylam w grupie moich rownie przerazonych kloegow...z rumiencami na twarzach
        patrzylam na to dzieciatko ktore sie rodzilo i bieglam zaraz za neonatologiem
        zeby zobaczyc ile zgarnie punktowwink))nie pamietam zadnego krocza ...zadnej
        mamy...pamietam drzenie serca a przeciez to bylo obce mi dziecko i obca
        rodzina...wiec nie myslcie ze to tylko stanie i patrzenie i takie tam!!!to wazne
        doswiadczenie rowniez dla Nas lekarzy i jest to tak samo potrzebne jak potem
        zszycie krocza czy asysta przy cc...ja nie bede poloznikiem ale to byly jedne z
        wazniejszych praktycznych lekcji ktore otrzymalam na studiach...i to od samej
        Natury!
        • yool125 Re: badanie u gina lub poród+studenci 21.08.07, 23:02
          Moja przyjaciolka zapytala dzis co bedzie jesli wsrod studentow lub stazystow
          ktorzy beda przy moim porodzie bedzie moj przyszly kolega z pracy...zasmialam
          sie ale tak tez moze byc!!!nie bede korzystac z "ulgi"ze jestem lekarzem zebym
          rodzila sama z mezem...i wierze ze wszyscy nawet 5 studentow bedzie rodzic ze
          mna!!!i kto wie moze mi pomoga tak jak ja kiedys pomagalam tamtym
          Paniomwink)))naiwna jestem?moze...ale nie mozna watpic we wszystkich i wszedzie
          doszukiwac sie zlych intencji...mam nadzieje ze nigdy nie trafie na takich
          nieczulych matolow jak niektore z Was...
        • daniem Re: badanie u gina lub poród+studenci 26.08.07, 22:25

          W tych wszystkich przypadakach każdy po części ma racje. Studenci
          muszą się uczyć a pacjenci muszą mieć zapewnioną intymność.Tylko jak
          to pogodzić. Prosty temat zapisać to w prawie że każdy student musi
          pytać o udział przy badaniach pacjenta. Teraz tak nie jest a
          wszystko zależy od szpitalnych praktyk. Oczywiście pacjent ma prawo
          do intymności i ma to w prawie zapisane tylko każdy lekarz i student
          rozumie ją inaczej a pacjent inaczej. Pacjent który sie zgadza na
          obecność ma poczucie że zrobił coś dla przyszłych pokoleń itp.
          Studenci w szpitalu to jedno ale w wielu szpiatalach nie szanuje sie
          prawa do intymnośi(badanie przy całym gronie lekarzy pacjentów,
          baseny, mycie, oglądanie krocza po porodzie, otwarte drzwi i fotele
          ustawione do nich itd). MOim zdaniem muszą być określone standardy
          czarno na białym. Pacjent musi znać swoje prawa i obowiązki również.
          Karta praw pacjenta to zbior przepisów z innych ustaw nie ma w
          polsce ustawy o prawach i obowiązkach pacjenta( a powinna być)
          Jestem młodym czlowiekiem i wiem jak obsługuje sie klienta w
          sklepie a jak się go obsługiwało go w czasach PRL. Szpitale to
          niestety pozostałośc czasów PRL gdzie w niektórych czas się
          zatrzymał. Jest jedno rozwiązanie sprywatyzować Polską Służbę
          Zdrowia. Szlak mnie trafia jak widze ludzi którzy wszystko
          przepijaja z pomocy społecznej a potem idą do szpiatala bo im
          wątroba wysiadła i są leczeni z moich pieniędzy.


    • madzk.77 Re: badanie u gina lub poród+studenci 22.08.07, 09:22
      niech się uczą, tylko Ty powinnaś zostać uprzedzona o "wizytacji".
      Leżałam kedyś w szpitalu,w małej miejscowości, na niezwykle
      niecodzienną chorobę, to przywieźli studentów ze szpitala oddalonego
      o 30 km od mojej miescowości, żeby zobaczyli "kwiatek". nieźle co?
    • memphis90 Re: badanie u gina lub poród+studenci 22.08.07, 10:06
      Ach, to może jeszcze jedno- STAŻYSTA jest lekarzem, ma dyplom, jest pracownikiem
      szpitala. O ile w przypadku studentów wypadałoby zapytać pacjentkę o zgodę (i
      uwzględnić jej życzenia), o tyle stażysta jest rzeczywistym członkiem personelu.
      To tak, jakby pytać- czy zgadza się pani na obecność położnej albo lekarza.
    • meggii791 Re: badanie u gina lub poród+studenci 22.08.07, 10:08
      sama bylam w tej sytuacji(skonczylam poloznictwo)i nie raz spotkalam
      sie z niechecia pan rodzacych do nas.
      moge zrozumiec ze sie wstydza itd.ale kazda z nas chciala byc dobra
      polozna i gdzies musialysmy potpatrywac i sie uczyc,bo jak tu
      odbierac porody gdy sie nie widzi z czym ma sie do czynienia
      jak bozia da to sama za niecale 6,5m-ca bede rodzic i jaknajbardziej
      pozwole na asyste tych mlodych ludzi bo to mlode pokolenie musi
      gdzies zdobywac doswiadczenie.
      • meggii791 Re: badanie u gina lub poród+studenci 22.08.07, 10:15
        chcialam jeszcze dodac ze nie moglysmy dwie lub wiecej byc przy
        jednej pacjetce,zawsze jedna praktykantka do pacjetki.
        sadze ze pod konies byla sama zadowolona ze bylysmy
        bo ktora polozna ma czas stac przy rodzacej i masowac jej krzyze
        badz pomagac w oddychaniu badz poprostu byc przy niej i trzymac ja
        za reke.
        zadna z poloznych nie miala na to czasu a czysem i ochoty
        wiec sadze ze warto sie godzic na takie praktykantkismile))
    • alutka_sz Re: badanie u gina lub poród+studenci 27.08.07, 15:54
      Ja tam nie mam nic przeciwko obecności studentów, bo w końcu gdzieś i na kimś muszą się uczyć. Byli obecni przy moich badaniach kiedy leżałam na patologii ciąży. Przy porodzie nie miałam wprawdzie studentów, bo była godzina 1 w nocy, ale za to położna, lekarz, salowa, przechodzący obok anestezjolog i para rodząca w sali obok zajrzeli sobie do mnie na ostatnie parcia i dopingowali, więc jeszcze kilka osób nie sprawiłoby mi różnicy tym bardziej, że w takim momencie myślałam o czymś zupełnie innym.
      • dzoanka3 Re: badanie u gina lub poród+studenci 20.09.07, 21:39
        czyli my - te które nie mają nic przeciwko - będziemy rodziły
        kolejne dzieci z tymi lekarzami, co się na nas uczyli, a te co mają
        przeciwko - z tymi co się uczyli na manekinach... układ jest fair
        • gosia_1985 mogliby płacić 20.09.07, 21:41
          jakby zapłacili kobiecie- wtedy niejedna by się zgodziła.
    • siasiunia1 Re: badanie u gina lub poród+studenci 20.09.07, 22:30
      ja nie bede rodzic w akademickim szpitalu. Ale jezeli by byla
      sytuacja ze na 2 fazę porodu mieliby trafic sie studencji to
      wyraziłabym zgode pod warunkiem ze byłoby ich najwyzej dwóch i zeby
      nie rzucali mi się w oczy. mysle ze i tak byloby mi wszystko jedno.
      chociaz kolezanka opowiadała jak rodziła wlasnie w akademickiem i
      obok niej lezała kobietka która rodziła sama. I byla zachwycona tym
      ze studenci do niej przychodzą, rozmawiała z nimi i nie czuła się
      sama..
    • laminja Re: badanie u gina lub poród+studenci 20.09.07, 22:38
      myślę, że wiele zależy od formy. U nas nie ma zwyczaju pytania pacjentki o zgodę
      wprowadza się stadko często zaskakując półnagą kobietę. Gdyby pacjentki były
      wcześniej pytane o zgodę a grupki mniejsze byłoby mniej sprzeciwów. Są też pary,
      które chcą aby poród był dla nich wspólnym i bardzo intymnym przeżyciem, trzeba
      to uszanować. Niestety z szacunkiem bywa różnie... Ryba psuje się od głowy - to
      starsi lekarze często traktuję pacjentki przedmiotowo. Niestety pozostałości po
      poprzedniej epoce jeszcze można spotkać.
    • chill Re: badanie u gina lub poród+studenci 21.09.07, 18:27
      Jestem w trakcie specjalizacji z ginekologii, a poza tym mam okazje
      pracowac w szpitalu klinicznym i prowadzic zajecia ze
      studentami.Powiem krotko-jesli moja grupa okaze sie byc ok, wtedy
      obstawiaja ze mna porody, ktore prowadze. Jesli grupa nie wydaje sie
      byc zainteresowana i ogolnie zachowuje sie malo ciekawie, wtedy
      nastawiam sie z nimi glownie na teorie-nie ma sensu stresowac
      pacjentek grupa ludzi, ktorych niespecjalnie obchodzi to, co akurat
      widza.Jak do tej pory ani mnie, ani studentom, ani rodzacym z nami
      dziewczynom nie wyszlo to na zle! Moi studenci dbaja o rodzaca od
      poczatku porodu az do 2 godzin po narodzinach dziecka-spaceruja z
      rodzacymi po sali, masuja plecy, pomagaja brac prysznic...Czesto
      przynosza ulge i wyreczaja mezow bedacych przy porodzie, gdyz ci sa
      czesto bardzo wystraszeni winkMoze mam idealistyczne podejscie do
      swojego zawodu, ale to chyba dobrze smile Chce, zeby moi studenci sie
      tym zarazili i nigdy nie sprawili pacjentce przykrosci swoja
      ignorancja lub chamstwem!
    • chill Re: badanie u gina lub poród+studenci 21.09.07, 18:32
      Dodam tylko,ze obecnie jestem w ciazy smile Niedlugo zaczyna sie rok
      akademicki, wiec trafia do mnie kolejni studenci... Bede mogla
      troche odciazyc moje pacjentki i poopowiadac studentom o sobie,
      pokazac wyniki badan itp...Dlaczego nie? wink
      • matik30 Re: badanie u gina lub poród+studenci 25.09.07, 09:41
        Aha, a swoje krocze też im pokażesz? Pytam tak z ciekawości
        • chill Re: badanie u gina lub poród+studenci 25.09.07, 20:14
          Nie wiem, skąd ta zgryźliwość...Myślę, że tłumaczy Cię może
          nieznajomość takich sytuacji...Przez wiele lat byłam pacjentką
          szpitali klinicznych i studenci nigdy mi nie przeszkadzali.
          • jokal7 Re: badanie u gina lub poród+studenci 13.12.07, 20:40
            Dla dodania -wejdzcie sobie na stronę smyk .com i poszukajcie
            wątku "poród widownia ". Tam jest meritum sprawy z tego topiku .
            Przeczytajcie i piszcie co o tym sądzicie . Cześć
            • mrs.solis Re: badanie u gina lub poród+studenci 13.12.07, 22:05
              Jak przeczytalam wypowiedz joanny to normalnie lzy mi w oczach
              stanely. Mam nadzieje,ze to byly odlegle czasy kiedy to sie
              wydarzylo. Moja mama podczas porodu miala widza pod postacia
              elektrykaka,ktory bez zadnego skrepowania gapil sie w jej krocze
              podczas gdy ona rodzila.
              Ja dokument ze zgoda na obecnosc studentow dostalam do podpisania
              juz teraz(USA) termin mam na luty. Problem w tym,ze oprocz zgody na
              studentow jest na tym swistku rowniez zgoda na podanie krwi w razie
              takiej koniecznosci i zgoda na to zeby zajeli sie wszelkimi
              pozostalosciami po porodzie. Pytanie co ja teraz mam zrobic? Nie mam
              pojecia czy mozna to jakos rozdzielic. Zgadzam sie na transfuzje i
              na to zeby sobie zatrzymali wszysktkie tkanki poporodowe,ale wizja
              studentow czy stazystow obecnych przy moim porodzie przyprawia mnie
              o dreszcze. Ja mam problem z przebywaniem w jednym pomieszczeniu z
              ludzmi,ktorych poprostu nie znam nie wyobrazam sobie tej samej
              sytuacji gdy ja bede rozebrana i w zasadzie bezbronna i otoczona
              przez kupe obcych ludzi.
              • kaeira Do mrs.solis 17.12.07, 23:19
                mrs.solis napisała:
                > Ja dokument ze zgoda na obecnosc studentow dostalam do podpisania
                > juz teraz(USA) termin mam na luty. Problem w tym,ze oprocz zgody na
                > studentow jest na tym swistku rowniez zgoda na podanie krwi w razie
                > takiej koniecznosci i zgoda na to zeby zajeli sie wszelkimi
                > pozostalosciami po porodzie. Pytanie co ja teraz mam zrobic? Nie mam
                > pojecia czy mozna to jakos rozdzielic.

                Jestem przekonan że można.

                Masz co najmniej dwa wyjścia:

                1.Porozmawiaj o tym ze swoim lekarzem czy tez inną osobą, ktora ten papier ci
                wręczyła. Popros, zeby wydrukowali inny papier, albo przyjęli od ciebie napisaną
                przez ciebie deklaracje.

                2. Dokładnie przekreśl punkt o studentach, a na dole dodatkowo dopisz, że
                zgadzasz na to i na to, a na studentów nie. Wręczając papier, na to zwróć uwagę
                osoby przyjmującej dokument.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja