Mąż obecny przy porodzie???

25.08.07, 20:53
Jesteśmy małżeństwem od ponad roku, razem od 5 lat. Planujemy
dziecko, ale jeszcze nie teraz. W jednym temacie dochodzi między
nami do kłótni. Ja bardzo chciałabym, by mój mąż był podczas porodu
ze mną, by trzymał mnie za rękę, podtrzymywał na duchu. Natomiast on
twierdzi, że mam go nawet o to nie prosić, bo on nie lubi takiego
widoku i napewno tego nie wytrzyma i nie będzie ze mną na sali
porodowej. No więc ja mu wtedy mówię, że w takim razie nie będzie
dziecka, albo niech znajdzie sobie kogoś kto będzie 9 miesięcy w
ciąży i mu je urodzi.
Jak to jest u was??? Mąż jest tak uparty, że w żaden sposób nie daje
się przekonać.
    • kasiak37 Re: Mąż obecny przy porodzie??? 25.08.07, 21:05
      moj byl przy porodzie i nie musialam mu nawet o tym mowic.Byl caly czas i
      widzial dokladnie wszystko.I nigdy by mu do glowy nie przyszlo powiedziec ze to
      okropny widok.Rodzilo sie JEGO dziecko.Przecinal pepowine i przytulil coreczke
      jako pierwszy.
    • paliwodaj Re: Mąż obecny przy porodzie??? 25.08.07, 21:06
      temat powracajacy co jakis czas.
      Jak zwykle powtarzam, ze dziecko ma 2 rodzicow i przy porodzie
      obecnosc ojca jest wskazana z powyzszego wzgledu. To co Ty masz
      powiedziec , gdy On zostawi Cie sama w takiej chwili, w bolach, w
      niepewnosci co za chwile - bo to wasze pierwsze dziecko i pozniej w
      radosci ze urodzilas WASZE DZIECKO . Warto oczywiscie isc do porodu
      z nastawieniem na to ze walasnie rodzi sie o upragnione dziecko,
      oczekiwany owoc milosci, nie myslec o cierpieniu w jakim sie ono
      urodzi
      Ale z drugiej strony nie wiem czy nacisk na zmiane decyzji ma
      sens....Moze warto poczekac, az zobaczy maluszka na usg, uslyszy
      bicie serca.

      Mamy 2 dzieci, 3 urodzi sie na poczatku stycznia i nawet nigdy nie
      pytalam meza czy ze mna bedzie, nigdy nie bylo tez jakiejkolwiek o
      tym rozmowy.
      To normalne dla nas, skoro rodzi sie nasze dziecko, to znaczy ze
      oboje mamy przy tym byc
    • kasian00 Re: Mąż obecny przy porodzie??? 25.08.07, 21:07
      A po co go przekonywać skoro nawet nie jesteś jeszcze w ciąży?
      Facet często dopiero jak kobieta jest w ciąży to patrzy na to zupełnie inaczej.
      Więc narazie nie ma sensu kłócić się o coś takiego.
    • ignis1978 Re: Mąż obecny przy porodzie??? 25.08.07, 21:24
      Wydaje mi się, że do decyzji o wspólnym porodzie trzeba dojrzeć. Tak
      przynajmniej było u nassmile Ja nie za bardzo chciałam, by mąż był przy tym, bo
      widok jest rzeczywiście niefajny. Nie wiem jak wtedy się zachowam. Mam nadzieję,
      że wszystko pójdzie sprawnie. To ja musiałam przekonać się do przeżywania tych
      chwil wspólnie...Wiem, że więź między ojcem a dzieckiem jest jeszcze większa,
      gdy są razem od pierwszych chwil. To jest dla mnie ważniejsze niż myślenie tylko
      o sobiesmileNa pewno też późniejsze relacje miedzy dzieckiem i tatą będą lepszesmileNo
      i spojrzenie mężczyzny na cały proces rozmnażania na pewno troszeczkę zmieni kątwink
      Macie jeszcze sporo czasu. Możecie dyskutować. Nic na siłę. Może Twój mąż zmieni
      zdanie, gdy porozmawia z kimś, kto towarzyszył partnerce przy porodzie? Może
      zajęcia w szkole rodzenia przełamią jego opory? Jeśli nie, nie stawiaj takich
      warunków. Nie każdy ma w sobie taką siłę...Lepiej niech czeka pod drzwiami niż
      później biegać do psychoanalitykasmile
      Pozdrawiamsmile
      PS. Trochę się rozpisałam, ale podsumowując....każdemu facetowi życzę, by w
      następnym wcieleniu był samiczką, albo przynajmniej konikiem morskimsmile)))
    • lidek0 Re: Mąż obecny przy porodzie??? 25.08.07, 22:45
      U na sjak byłam w ciązy nie od początku mąż był przekonany co do
      rodzeniarazem, on na sam widok strzykwaki gotowy jest zemdleć a co
      dopiero na widok krwi. Ale ani widok krwi, ani wenflonu wkładanego w
      kręgosłup nei zrobił na nim żadnego wrażenia, narodziny współnego
      dziecka były najważniejsze. Spokojnie, n ei martw się n zapas,
      najpierw zachodź w tą ciążę a czas pokaże co będzie, w końcu szkoła
      rodzenia niejednego pzrekonała.
      • mapi9 Re: Mąż obecny przy porodzie??? 25.08.07, 23:38
        o czym Ty wogóle piszesz? Nie jesteś w ciąży,dopiero planujecie.Nie
        wiadomo czy wogóle będziecie mieli dziecko,bo różnie bywa,a Ty już
        się z mążem wyklucasz że on ma być bo Ty chcesz.Nie macie się o co
        kłucić? Setki mężczyzn decyduje się na bycie z żoną w czasie porodu
        w ostatniej chwili.Nie zmuszaj go nawet jak już będziesz w ciąży
        • kasia2705 Re: Mąż obecny przy porodzie??? 26.08.07, 14:52
          Podpisuje sie pod Mapi9. Nie kloccie sie tylko do dziela, a jesli
          nie planujecie jeszcze teraz to zmiencie tematy na inne. Maz jeszcze
          1000 razy zdazy zmienic zdanie, ale nawet jesli nie mialby ochoty
          byc przy samym finale to nie powinno to w zaden sposob przesadzac o
          checi badz niecheci posiadania potomstwa.
    • mika_p Re: Mąż obecny przy porodzie??? 25.08.07, 23:55
      A czy twój maż w ogóle wie, jak wygląda poród?
      Może dla niego bycie przy porodzie to obecnosć przy samej fazie parcia, bo facet
      nie ma pojęcia, że to kilka, kilkanaście godzin skurczów, bólu i nudy.
    • silje78 Re: Mąż obecny przy porodzie??? 26.08.07, 09:34
      po pierwsze nie naciskaj na niego. jak go zmuszisz to nic dobrego z
      tego nie wyniknie. nie stosuj szantażu bo tylko na tym stracisz.
      po drugie często w czasie ciąży zmienia sie podejście większosci
      meżczyzn. mój mąż też był sceptyczny, o szkole rodzenia nie chciał
      słyszeć. a wyszło tak, że do szkoły chodził razem ze mną i nawet go
      to interesowało, co do porodu to umowę mamy taką, że będzie w
      pierwszej fazie (ja też nie jestem przekonana do tego aby był do
      końca). wtedy jest raczej spokojnie i nie ma "krwawych scen", a jak
      będzie to zoabczymy już nie długo. ostatnio yuznał, że nie ma nic
      przeciwko temu aby być do końca. ale jak któreś z nas poczuje
      dyskomfort psychiczny to on po prostu sobie wyjdzie.
    • memphis90 Re: Mąż obecny przy porodzie??? 26.08.07, 09:50
      Twój mąż prawdopodobnie BOI się porodu, BOI się, ze nie da rady, BOI się, że
      zemdleje, zwymiotuje, BOI się, ze będziesz na niego wrzeszczeć z nienawiscią(bo
      tak wygląda poród w amerykańskich filmach). Jak już będziesz w ciąży (albo i
      przed) porozmawiaj z nim spokojnie, niech będzie z Tobą w I fazie porodu (wtedy
      nic "obrzydliwego" się nie dzieje, nie ma krwi, śluzu, wnętrzności itdwink),
      podaje Ci wodę, pomaga pójść do toalety itd, a wyjdzie na sam czas parcia. Może
      wtedy poczuje się pewniej, bo nic nie musi, bo będzie mógł wyjsć, jeśli widok
      będzie dla niego za trudny. A może własnie zostaniesmile Ja tak załatwiłam sytuację
      z moim mężem, chce mi towarzyszyc podczas porodu, ale wie, że może wyjść, jeśli
      go to przerośniesmile Pretensjami nic nie zdziałaszsmile
    • corkaswejmamy Re: Mąż obecny przy porodzie??? 26.08.07, 11:24
      Nie zmuszaj go bo i po co? Albo pójdźcie na kompromis, przyjdzie, popatrzy i jak
      mu sie nie spodoba wyjdzie na zewnątrz.
    • alina1980 Re: Mąż obecny przy porodzie??? 26.08.07, 14:13
      Oczywiście zgadzam się z tym, że nienależy nikogo do niczego
      zmuszać... ale dlaczego mam sama przez to przechodzić, w tak bardzo
      ważnej i trudnej dla mnie chwili, pełnej lęku, otoczona obcymi
      ludźmi... może mnie zostawić w takiej chwili... tylko dlatego że
      mojemu mężowi jest akurat tak wygodniej... pomimo tego, że powtarzam
      mu, że bardzo chcę by był ze mną, że będzie mi bardzo potrzebny w
      tej chwili...
      • gku25 Re: Mąż obecny przy porodzie??? 29.08.07, 12:20
        Bardzo możliwe, że w tej chwili nawet nie będziesz wiedzieć, że twój mąż jest
        przy tobie. I skąd ci się wziął ten lęk? Lęk odczuwa się przed porodem. Rodząc
        będziesz czuć tylko ból i zniecierpliwienie. Od czasu do czasu zajrzy do ciebie
        położna, żeby sprawdzić jak się posuwa rozwarcie. Otoczona obcymi ludźmi
        będziesz dopiero, jak już wydasz dziecko, wtedy oni będą skupiać się na maluchu.
    • tygrysiatko1 Re: Mąż obecny przy porodzie??? 26.08.07, 14:53
      jeżeli mąż nie chce nie możesz go do tego zmuszać... to musi być
      Wasza wspólna decyzja i on musi tego chcieć tak samo jak Ty...
      • lukrecja34 Re: Mąż obecny przy porodzie??? 26.08.07, 15:29
        alina a czy ty zapytałaś wogóle męża co sądzi o wspólnym porodzie czy postawiłaś
        go przed faktem dokonanym-masz być i tyle?
        może on się boi bo nie wie jak to wygląda?a może jest to dla niego temat tak
        abstrakcyjny z racji tego,że nie jesteś w ciąży,że go wogóle nie interesuje?
        i jeszcze nie rozumiem stwierdzenia,że on jest po prostu uparty...tak naprawdę
        to ty sie oślo uparłas bez wysłuchania racji drugiej strony.wspólny poród to nie
        obowiązek taty,nie wynika z niego większa miłość,lepsza opieka.
        facet to też człowiek,musi dojrzeć do pewnych decyzji a nie tak hop-siup bo ty
        chcesz.
    • cabela Re: Mąż obecny przy porodzie??? 26.08.07, 21:47
      straszna moda i jakis taki...nacisk spoleczny sie zobil na te
      wspolne porody.Moim zdaniem dobrze, ze jest cos takiego-ze kazda
      kobieta ma szanse "rodzic" z mezem jesli oboje chca.Ale..ludzie nie
      popadajmy w histerie i przesade-myslmy!Nie chce to nie.I to nie
      swiadczy o braku milosci czy braku dojrzalosci.Bardzo to zenujacy i
      krzywdzacy argument...Porod to kilkanascie godzin, a dziecko
      wychowuje sie cale zycie.Bycie dojrzalym do malzenstwa i ojcostwa
      czlowieikiem nie zamyka sie w tych kilkunastu godzinach trzymania za
      reke i przecinania pepowiny.To przede wszystkim pomoc pozniej-w
      obsludze niemowlaka, w wychowaniu, dzielenie sie obowiazkami.A z tym
      ..to juz roznie bywa ,o to powinny walczyc i egzekwowac od partnerow
      matki.Bo to jest moim zdaniem wazniejsze.A wiezi?wiezi tworzy sie
      cale zycie.I znacznie wczesniej niz w momencie porodu, o chyba ze
      niektore z mezami tak maja-to wspolczuje.Moj ojciec "rodzil" z druga
      zona i rozwiedli sie po 3 latach?Wiec co z ta magiczna wiezia?Brata
      przyrodniego widzi raz na rok.Zwiazek i tacierzynstwo to stala
      "praca"a nie raczej bierna obecnosc przy wypchaniu dziecka z
      macicy.Znam sporo tatkow ktorzy fotki robili, rodzili razem ze hoo!a
      potem dostaje syndromu urwanych raczek.Uwaza ze opieka nad malym to
      sprawa kobiety.I co?Fajnie jest?
      Wiec zadecydujcie razem ale na spokojnie.Mozesz wziac mame, siostre,
      przyjaciolke.Maz bedzie mial okazje sie wykazac kiedy indziej

      .p.s.w ogole widze jakas histerie na ten emat a jak kazda hiseria i
      przeginanie mnie to wkurza.Nie mozna juz rodzic samej,nie mozna
      karmic mieszanie ba, nie mowiac o karmieniu butla, najlepiej rodzic
      sn, najlepiej bez znieczulenia...Zloty srodek i indywidualne wybory-
      to jest to.
    • cabela Re: Mąż obecny przy porodzie??? 26.08.07, 21:47
      straszna moda i jakis taki...nacisk spoleczny sie zobil na te
      wspolne porody.Moim zdaniem dobrze, ze jest cos takiego-ze kazda
      kobieta ma szanse "rodzic" z mezem jesli oboje chca.Ale..ludzie nie
      popadajmy w histerie i przesade-myslmy!Nie chce to nie.I to nie
      swiadczy o braku milosci czy braku dojrzalosci.Bardzo to zenujacy i
      krzywdzacy argument...Porod to kilkanascie godzin, a dziecko
      wychowuje sie cale zycie.Bycie dojrzalym do malzenstwa i ojcostwa
      czlowieikiem nie zamyka sie w tych kilkunastu godzinach trzymania za
      reke i przecinania pepowiny.To przede wszystkim pomoc pozniej-w
      obsludze niemowlaka, w wychowaniu, dzielenie sie obowiazkami.A z tym
      ..to juz roznie bywa ,o to powinny walczyc i egzekwowac od partnerow
      matki.Bo to jest moim zdaniem wazniejsze.A wiezi?wiezi tworzy sie
      cale zycie.I znacznie wczesniej niz w momencie porodu, o chyba ze
      niektore z mezami tak maja-to wspolczuje.Moj ojciec "rodzil" z druga
      zona i rozwiedli sie po 3 latach?Wiec co z ta magiczna wiezia?Brata
      przyrodniego widzi raz na rok.Zwiazek i tacierzynstwo to stala
      "praca"a nie raczej bierna obecnosc przy wypchaniu dziecka z
      macicy.Znam sporo tatkow ktorzy fotki robili, rodzili razem ze hoo!a
      potem dostaje syndromu urwanych raczek.Uwaza ze opieka nad malym to
      sprawa kobiety.I co?Fajnie jest?
      Wiec zadecydujcie razem ale na spokojnie.Mozesz wziac mame, siostre,
      przyjaciolke.Maz bedzie mial okazje sie wykazac kiedy indziej

      .p.s.w ogole widze jakas histerie na ten emat a jak kazda hiseria i
      przeginanie mnie to wkurza.Nie mozna juz rodzic samej,nie mozna
      karmic mieszanie ba, nie mowiac o karmieniu butla, najlepiej rodzic
      sn, najlepiej bez znieczulenia...Zloty srodek i indywidualne wybory-
      to jest to.
    • mali-na2 Re: Mąż obecny przy porodzie??? 27.08.07, 12:18
      bardzo chciałam żeby m,ój mąz był przy porodzie, on trochę się
      stawiał, że nie da rady, stwierdziliśy że będzie do momentu kiedy
      uzna że chce już wyść, że nie da rady itp. . Przy porodzie był do
      końca, zachował zimną krew, teraz nie żałuje, ja tez bardzo mi
      pomógł, jestem mu bardzo wdzięczna że był ze mną, az nie umiem tego
      wyrazic słowami. Położne go chwaliły, że taki dzielny i opanowany,
      powiedziały że przydałby się do każdego porodu taki mąż. Spróbuj,
      przekonac go że jak będzie chciał to opuści sale porodową, ale żeby
      na początku był, bo początek to nic strasznego. Powodzenia
      • hanulllka Re: Mąż obecny przy porodzie??? 27.08.07, 13:03
        Nie za bardzo rozumiem problemu? Kłótnie o sprawę, która nawet jeszcze nie
        istnieje? Jakieś szantaże, że jak nie będziesz przy porodzie, to ja wcale nie
        chce rodzić, niech ktoś inny ci rodzi?????? Co to w ogóle jest? Takimi metodami
        jeszcze nikt nigdy nic nie wskórał. Postarajcie się najpierw o ciążę a potem
        podejdź do sprawy na spokojnie. Facet na pewno zmieni zdania, pod warunkiem, że
        dasz mu alternatywę a nie będziesz przyciskać go do muru. Nie mówiąc o tym jak
        wiele zmienia się w człowieku podczas tych 9 miesięcy.
        Mój mąż będzie ze mną podczas porodu, ale nie ze względu na modę i nie ze
        względu na jakąś presję, tylko dlatego, że chce być ze mną i kiedy mówiłam mu,
        że wcale nie musi jak nie chce, że jeśli robi to tylko dlatego, że ja chcę....
        to się bardzo obruszył, powiedział, że nie ma tematu, że postanowione i dlaczego
        wmawiam mu, że on nie chce smile)) Wyszło to bardzo naturalnie i jakoś tak
        oczywiście i mnie bardzo to cieszy.
    • mb261 Re: Mąż obecny przy porodzie??? 27.08.07, 13:38
      mój mąż twierdzi że to było największe przeżycie jakiego doznał i dzięki
      obecności od razu zbudował cudowną więź z naszym 5 m-cznym już synkiem. Mnie
      pomógł bardzo.
    • m.mix Re: Mąż obecny przy porodzie??? 27.08.07, 13:38
      mój mąż był podczas pierwszego porodu i podczas drugiego planowanego
      na luty też będzie, ale moim zdaniem trochę to dziwne rozmawiać na
      temat, który - jak na razie - nie istnieje. Przed ciążą nigdy nie
      prowadziliśmy z mężem takich rozmów, samo przyszło we właściwym
      czasie.
    • kingaolsz Re: Mąż obecny przy porodzie??? 27.08.07, 13:58
      Moj tez nie chcial - ale dlatego, ze bal sie nieznanego.
      Wszystko sie zmienilo po wizycie w szkole rodzenia, gdzie polozna
      wytlumaczyla "co to" porod, jak wyglada, co sie dokladnie dzieje i
      dlaczego - poprostu facetowi tego bylo potrzeba - technicznego
      wytlumaczenia na czym to polega. Wyszedl z tamtad i juz nie mial
      watpliwosci , ze chce byc obecny i ze koniecznie bedzie mienial
      pierwsza pieluche ze smolka i kapal malucha. W rezultacie byl przy
      cesarce i byl zachwycony i przy drugim porodzie nie wyobrazal sobie
      nie byc obecnym ( tu juz sie udalo urodzic naturalnie). Przecinal w
      obu przypadkach pepowine i emocje jakie przezyl przy narodzinach
      synow byly dla niego najwiekszymi przezyciami w zyciu. Uwazam, ze
      nic tak nie rozbudzi wiezi ojciec-dziecko jak wlasnie obecnosc taty
      przy porodzie - mezczyzna dopiero wtedy docenia i poznaje wage tego
      wydarzenia.

      Daj wiec mezowi czas - nie licz, ze jeszcze przed ciaza powie Ci ,
      ze bedzie chcial byc z Toba na porodowce , bo dla niego to
      abstrakcja zupelna i pewnie ma zupelnie bledne wyobrazenie o tym co
      sie tam naprawde dzieje. Wielu sie dziwi, ze to nie rzeznia jak
      mysleli wink Daj mu poczuc kopniaki jak juz bedziesz w ciazy, wez go
      do szkoly rodzenia - daj mu sie przygotowac. Teoretyzowanie na sucho
      nie ma kompletnie sensu.

      Powodzenia zycze

      Kinga
    • pszczolkaa_maja Re: Mąż obecny przy porodzie??? 28.08.07, 11:11
      Mój mąż na początku też nie chciała, ale jak zobaczyła jak mała fika w brzuchu,
      to zmieniła zdanie. Poza tym miałam ciążę z problemami- przedwczesne skurcze od
      26 tc, cholestaza- więc chciała mnie wesprzeć. Co do jednego byliśmy zgodni- ani
      ja, ani on nie chcieliśmy, żeby mąż mi towarzyszył w ostatniej fazie porodu. On
      jest wrażliwy (nie lubi widoku krwi), a ja stwierdziłąm, że on będi\ mi wtedy
      zbędny. Od podpowiadania kiedy przeć i mówienia "dobrze Ci idzie" jest położna i
      lekarz. Mąż wyszedł z sali gdy zaczynałam przeć i wszedł jak córece odcięli
      pępowinę. Jestem z tego bardzo zadowolona i przy następnym dziecku postąpie tak
      samo. Moim zdaniem mąż jest wsparciem p-rzez te dłuuuugie godziny, kiedy nic się
      nie dzieje tylkio BOLI, kiedy liczysz skurcze itd. Porozmawiaj ze swoim mężem-
      może takie rozwiązanie Wam będzie odpowiadać? Wtedy napewno krwi nie zobaczy, a
      Ci pomoże. Pozdrawiam!!!
    • ainer1 Re: Mąż obecny przy porodzie??? 28.08.07, 11:56
      hej Alina,

      może nawet trochę za wczesnie sie denerwować- nawet nie jesteś jeszcze w ciąży -
      może mu sie odmienić wraz z Twoim stanem po prostusmile
      a jak będziesz a on uparcie będzie odmawiał to proponuje zabrać go do szkoły
      rodzenia żeby sie oswoił - nam to dużo dało
      A ze swej strony polecam męża przy porodzie- mi dużo pomógł - i psychicznie i
      fizycznie(niezłe masuje) a potem nie opuszczał synka ani na chwilkę jak ja nie
      mogłam przy nim byc.
      Planuje to powtórzyćsmile
      A tez mdleje na widok krwi itp - dostał w odpowiedniej chwili mój tlen, wyszedł
      na 3 minuty i wrócił smile

      alina1980 napisała:

      > Jesteśmy małżeństwem od ponad roku, razem od 5 lat. Planujemy
      > dziecko, ale jeszcze nie teraz. W jednym temacie dochodzi między
      > nami do kłótni. Ja bardzo chciałabym, by mój mąż był podczas porodu
      > ze mną, by trzymał mnie za rękę, podtrzymywał na duchu. Natomiast on
      > twierdzi, że mam go nawet o to nie prosić, bo on nie lubi takiego
      > widoku i napewno tego nie wytrzyma i nie będzie ze mną na sali
      > porodowej. No więc ja mu wtedy mówię, że w takim razie nie będzie
      > dziecka, albo niech znajdzie sobie kogoś kto będzie 9 miesięcy w
      > ciąży i mu je urodzi.
      > Jak to jest u was??? Mąż jest tak uparty, że w żaden sposób nie daje
      > się przekonać.
      • wierci-pietka do aliny1980 28.08.07, 18:47
        ja tak samo bym postąpiła, to nie byłoby TYLKO TWOJE DZIECKO, ale także i
        jego!!! wiec jak nie chce byc przy porodzie, to niech spada!!! szkoda, że faceci
        nie mogą rodzic!!! wtedy to oni by nas prosili, żeby być z nimi w tych ciężkich
        chwilach ;/ ale chodzi o to, że dziecko nie jest tylko matki czy ojca, ale
        obojga!!! uncertain I dobrze, ze sie spytalas przed ciążą, jakbyś była w ciązy to tylko
        bys sie niepotrzebnie frustrowała i denerwowala a to mogloby zaszkodzic Tobie i
        dziecku!!!
        Życzę zebys go przekonala co do tego zeby byl z Toba! ja zaraz pojde sie mojego
        spytac czy ze mna byłby bo ja sobie inaczej tego nie wyobrazam ;/
        • memphis90 Re: do aliny1980 02.09.07, 14:45
          Boszzzzzzze...
    • laguna.koszalin Re: Mąż obecny przy porodzie??? 29.08.07, 10:55
      nie zmuszj go do niczego, najlepiej tylko rozmawiaj o tym sugeruj
      jak ci będzie potrzebny, jeśli problem polega na szpitalu to
      najlepiej wynająć położną która większość porodu poprowadzi w domu
      (jeśli ciąża będzie fizjologiczna - zachodniopomorskie 602 523 380)
      a do szpitala jedziesz tylko na sam moment urodzenia - lub poród w
      domu; jeśli nie wiadomo jaka przyczyna takiego podejścia to daj mu
      czas, szkoła rodzenia, rozmowy z innymi ojcami którzy chwalą wspólny
      poród -pozdrawiam położna
    • tyssia Re: Mąż obecny przy porodzie??? 29.08.07, 12:44
      Tak samo jak u nas, niemąż też nie chciał byc za żadne skarby, ciągle nastawiony
      na NIE bo nie! ale zmusilam go juz w szpitalu razem z położną smile)) jakoś przeżył
      te 6 godzin, trochę mi pomógł smile
    • mama_frania Re: Mąż obecny przy porodzie??? 30.08.07, 09:21
      Jak nie chce być to go nie zmuszaj bo będzie w tego więcej szkody niż pożytku.
      Możesz ewentualnie przekonywać, ale nie naciskaj. Mój M. też się bał, że nie da
      rady, ale jakoś dał przez ponad 20 godzin. Co do widoków to jak nie będzie
      chciał to nic tam nie zobaczy. Mój M. ustawił się przy mojej głowie i nie
      widział niczego czego nie powinien.
      Jesli Twój mąż nie chce być przy porodzie to go nie zmuszaj i nie szantażuj- to
      powinna być wasza wspólna decyzja. A co do obecności męza to jeszzce dodam, żę
      dla mnie najcenniejsza była w pierwszej fazie- kiedy już był finał i parłam to
      nie zwracałam już zupełnie uwagi na jego obecność- było mi już wszystko jedno.
      Może spróbuj go przekonać tylko do obecności w pierwszej fazie porodu?
    • fobia.1 Re: Mąż obecny przy porodzie??? 31.08.07, 11:19
      A nie możesz normalnie pogadać? Co to dla niego znaczy - przy
      porodzie i czego konkretnie się boi? Twoich krzyków? widoku krwi?
      Osobiście uważam, że mąż powinien być z Tobą w szpitalu - i to nie
      żadna łaska, tylko obowiązek: to również jego dziecko a różnie bywa -
      może trzeba będzie pilnie zawołać lekarza, albo wykłócać się o cc,
      albo po prostu przynieść Ci wody. Kilku mężów moich koleżanek było z
      nimi do końcowej fazy a potem po prostu "kręciło się" po korytarzu -
      na wypadek gdyby byli potrzebni i wchodzili z powrotem zaraz gdy
      dzidziuś się ukazał.Mój był cały czas, ale chciał być, chociaż
      dojrzewało to w nim stopniowo: oglądał filmy o porodach, chodził na
      szkołę rodzenia i jakoś zrobiło się to oczywiste. Mój brat też się
      zastanawiał i zdecydował właściwie pod koniec ciąży, chociaż bratowa
      wcale nie naciskała. Daj mu trochę czasu, będzie inaczej jak już
      będziesz w ciąży. Ale kłótniami to tu nic nie wymusisz.Niestety - bo
      takie przeżycie bardzo zbliża.
    • olik35 Re: Mąż obecny przy porodzie??? 01.09.07, 23:02
      Nie mozesz na twojego meza naciskac. Musi to byc JEGO i wylacznie
      jego decyzja. Moj maz byl ze mna do samego konca, ale to on sam mi
      powiedzial , ze chce byc. Bralam pod uwage tez, ze moze zmienic
      zdanie, wiec mu powiedziala, ze jesli bedzie czul, ze nie daje rady
      to niech wyjdzie.
      Dlatego w tak delikatnej kwestii nie mozesz go do niczego zmuszac.
      Moze poprostu jak kiedys pojdziesz rodzic to wez mame albo jakas
      dobra kolezanke...
Pełna wersja