mezatkaap Re: Mąż obecny przy porodzie??? 01.09.07, 23:53 O matko! Spokojna ze mnie kobieta, ale post ruszył mnie na tyle, że odpiszę. Kochanie nasze: zajdź Ty póki co w ciążę i szczęśliwie donoś. Im dłużej będziesz zwlekać, tym będzie trudniej, nie daj Boże dopadnie Cię problem niepłodności (odpukuję!), a najgorszemu wrogowi nie życzę czekania na dziecko latami, jak było w naszym przypadku. W obliczu takich problemów dylemat "mąż przy porodzie" jest zwyczajnie śmieszny. I nie kracz, że dziecka nie będzie, bo licho nie śpi Uszanuj wolę dorosłego człowieka, zdanie zawsze może zmienić i nie szantażuj, bo nic na siłę. P.S. U nas jest odwrotnie - to ja powoli oswajam z myślą, że mąż będzie przy mnie Uwierz, że są większe problemy i powody do zwady. Najpierw ciąża, potem reszta. Odpowiedz Link Zgłoś
aniaka77 Re: Mąż obecny przy porodzie??? 02.09.07, 14:37 Dla mojego męża najgorszy widok podczas porodu to było patrzenie na mnie, jak się męczę. Pamiętam jego współczucie i bezradnośc i że było mi go żal. Do momentu, aż wracał skurcz, bo wtedy żal mi było mnie samej. Ale strasznie mi pomógł, podtrzymywał mi nogę, zeby było mi wygodniej, obracał podczas podawania znieczulenia, a już po wszystkim gadał z położną na temat łożyska, że wygląda na stare (bo ciaża przenoszona). A potem przed kolegami i rodziną puszył się jak paw, że taki dzielny. Trochę był rozczarowany, ze nie pozwolono mu odciąć pepowiny, bo z malutką nie wszystko było w porządku i musieli szybko ją zabrać. A w początkowej fazie porodu to chyba usnęłabym z nudów, gdybyśmy nie mogli sobie pogadać Odpowiedz Link Zgłoś
kubis80 Re: Mąż obecny przy porodzie??? 02.09.07, 14:44 moj maz sie smieje ze jak ja bede rodzic to on akurat bedzie mial sluzbe... ale podejrzewam ze jak sie zacznie to bedzie pierwszy na porodowce... poczekamy zobaczymy -35 t.c. a tak szczerze to ja juz sam nie wim czy che zeby byl do konca, czy nie- ale mysle ze jak juz bedzie na poczatku porodu to wytrzymamy jakos razem do konca.... Odpowiedz Link Zgłoś
olenka_a moje zdanie 02.09.07, 15:57 1.Ja nie chciłabym być przy czyimś porodzie, więc rozumiem mężczyzn. Fizjologia porodu jest mało przyjemna. Nie wszyscy urodziliśmy się lekarzami. 2.Przed ciążą mąż mówił, że nie bęzie przy porodzie. Różnie potem faceci postrzegają kobietę... Teraz, gdy jestem w 3 miesiącu ciąży, mąz mówi, że może być przy porodzie. Tak więc głupotą było kłócić się o to przed ciążą!!! 3.Teraz ja sama nie wiem czy chcę, żeby mąż był przy mnie. W trudnych sytuacjach twardsza jestem w pojedynkę, bo wiem, że mogę liczyć tylko na siebie. Przy nim moge histeryzować, płakać, być miękka. Tak więc jeszcze nie podjęliśmy decyzji jak to bęzie. Tym bardziej, że może będę miała cesarkę. Zdecyduje o tym kardiolog za parę tygodni... 4.Chciałabyś, żeby mąz był przy porodzie z musu? Lepiej, żeby sam do tego dojrzał. Nie kłóć się z nim, nie naciskaj. Wytłumacz za to, że go bęziesz wtedy potrzebowała i że nie chcesz być sama, to lepiej poskutkuje niż awantury. Mąż może być przy Tobie do momentu I takie wyjście jest chyba najlepsze. Być może my takie wybierzemy Odpowiedz Link Zgłoś
malapustolka Re: Mąż obecny przy porodzie??? 02.09.07, 20:55 Chyba za wcześnie na takie kłótnie. Mój też się zarzekał, że przy żadnym porodzie nie będzie. W szpitalu zmienił zdanie. Zawsze możesz poprosić mamę albo jakąś przyjaciółkę żeby z tobą była bo faktycznie parę- parenaście godzin na sali porodowej do ciekawych nie należą. Leżysz, liczysz skórcze i czekasz. Położna przychodzi co 2 godziny. Boląca nuda. A mąż to zawsze zagada za rękę potrzyma, wody przyniesie, po korytarzy z tb pochodzi. Zawsze może wyjść na ostatnią fazę parcia, bo wtedy już ci nikt nie pomoże Odpowiedz Link Zgłoś