agacz2905
28.07.03, 16:37
Nie wiem, czy ktoś (któraś) z Was mi może coś podpowiedzieć. Jutro jadę do
szpitala. Oczywiście boję się strasznie, bo nienawidzę szpitali z całego
serca. Czeka mnie cesarka. Mój lekarz sugeruje środe rano (30.07), termin z
OM mam na 13.08. Nie mam żadnych oznak zbliżającego się porodu - szyjka
nieskrócona, zero rozwarcia. Tylko te upały i moje b. złe samopoczucie
powodowane ciążą i stanem ortopedycznym, przeciążeniem stawów itp. No i
poziom cukru - na czczo o.k.,ponad 2h po posiłku (niestety mierzę tylko kiedy
nie zapomnę i mam akurat czas)zawsze powyżej 100 (128, 121). Wg lekarza mam
za wysoki cukier i ciążę nalezy rozwiązać jak najszybciej. Inny lekarz nie
widzi powodu do takiego pośpiechu. A ja cóż...boję się cesarki, która tak czy
siak mnie czeka. Boję się cięcia na zimno, poprzednio trafiłam na stół
niejako z marszu, z rozpoczętą samoistnie akcją porodową. Boję się też
urodzić jakieś małe czy niezbyt "dojrzałe" dziecko. Czy sytuacja z poziomem
glukozy, którą opisałam jest niebezpieczna dla dziecka? Jednym słowem - ciąć
się w środę czy czekać jeszcze trochę? Wiem, że każdy dzień dłużej spędzony
przez dziecko w brzuchu mamy to lepiej dla niego. Tylko co z tym cukrem??
Pozdrawiam.
Agnieszka