alicjas80
25.01.08, 14:35
Witam,
w 21 tc. dowiedziałam się, iż mam małowodzie po czym trafiłam do szpitala na uzupełnienie wód, które teraz się utrzymują i pozwoliły potwierdzić, że dziecko ma pęcherz i nerki. zrobiono mi również kordocyntezę, bo padło podejrzenie na wadę genetyczną. Po tygodniu czekania na wyniki okazało się, że komórki z krwi pępowinowej obumarły i trzeba powtórzyć badanie. Na tym właśnie USG lekarz powiedział, że są poszerzone komory boczne mózgu (do 11 mm - a tydzień wcześniej miały po 8mm), poszerzona jest komora III i cysterna magna do 12 mm. Dodatkowo brakuje jamy przegrody przeźroczystej i jest słabo widoczny robak móżdżku. Lekarz wydał wyrok, że to początki wodogłowia i objawy zmierzają do Dandy-Walkera. Na razie czekam na kolejne wyniki badń genetycznych i USG. Ale lekarz nie dał nadziei na zdrowe dziecko (to na pewno - powiedział, że to bardzo poważna wada mózgu) i wyraził nawet opinię, czy dziecko nie umrze przed porodem. Nie wiem już jakiej nadziei się chwytać i czy ta diagnoza może być mylna (a wydawał ją Roszkowski, więc szanse na pomyłkę są chyba nikłe). Czy ktoś z Was miał podobną sytuację i czy okazało się, że objawy ustąpiły i dzidziuś urodził się zdrowy. O chorobie wiem już bardzo dużo także nie potrzebuję już informacji teoretycznych, ale bardziej interesuje mnie praktyka i podobne przypadki, czy ktoś już miał tak i jak się sytuacja rozwinęła i zakończyła. Bardzo liczę na cud i potrzebuję dużo nadziei, bo maluszek jeszcze żyje we mnie i daje o sobie bardzo wyraźnie znać.
Z góry dziękuję za pomoc.