dlaczego nie ma we mnie tego zachwytu...?

17.02.08, 15:30
...no więc tak się zastanawiam, czy to jest normalne. trzy miesiące
ciąży za mną, a jak na razie to zamiast wielkiej radości, eufori, że
pod moim sercem tworzy się nowe życie, że niedługo będę mamą,
zamiast snucia planów o tym jak urządzimy pokój dla maleństwa, jak
damy mu na imię itp., to większość czasu zajmuje mi wkurzanie się na
dolegliwości ciążowe... a to że jestem senna, że nic mi się nie
chce, że mam mdłości, jest mi niedobrze, że nie mieszcze się w swoje
dotychczasowe ciuchy, że głowa mnie boli itd...
mało jak na razie we mnie takiej widocznej, wszechudzielającej się
radości, chociaż niby się cieszę, ale jakoś te posępne uczucia
przeważają, pozatym jestem nerwowa i tak ostatnio zauważyłam, że
czasem niezbyt miła dla otoczenia i marudna dla męża... jeszcze
bardziej mnie to dołuje... jak to jest u was?
    • aniuta75 Re: dlaczego nie ma we mnie tego zachwytu...? 17.02.08, 15:43
      Może tak do końca nie zaakceptowałaś faktu, że w tej ciąży jesteś smile.
      Co do nerwowości, marudzenia - no to hormony i tyle.
      W pierwszej ciąży byłam nieznośna, sama się dziwię jak wszyscy ze mną
      wytrzymywali hehehe. Teraz już jakoś lepiej to znoszę smile.
    • tropicielka Re: dlaczego nie ma we mnie tego zachwytu...? 17.02.08, 15:45
      a wierzyłaś w te wszystkie fasolki,dzidzie, rozanielone spojrzenia,
      różowe niepłaczące bobasy? jeżeli tak to możesz czuc sie lekko
      rozczarowana - ja jestem w ósmym tc i nie spłyneły jeszcze jakies
      hormony szczęścia , nawet instynktu nie mam - jestem po prostu
      wkurzona , że nie moge robic wszystkiego smile
      także wg mnie to normalne - czekam na moment zobaczenia co tam
      siedzi w brzuchu , ponieważ trudno mi to sobie wyobrazic smile
      • sasznika Re: dlaczego nie ma we mnie tego zachwytu...? 17.02.08, 16:21
        spoko, jeszcze masz dużo czasu by zaakceptować ten fakt, hormony robią swoje, po
        porodzie tez będą hormony w akcji i też od razu możesz nie zaakceptować dzieciaczka
        • klemensik2 Re: dlaczego nie ma we mnie tego zachwytu...? 17.02.08, 17:04
          W ostatnim "Mamo to ja" jest artykuł o depresji ciążowej. Nie chcę ci pisać że
          masz depresję, bo jesteś napewno daleko od niej, ale tam jest fajnie napisane o
          różnych huśtawkach. Polecam!
      • tropicielka w ósmym miesiącu chciałam napisac :-D 18.02.08, 17:50

    • mamikola Re: dlaczego nie ma we mnie tego zachwytu...? 17.02.08, 17:47
      W pierwszej ciąży miałam prawie to samo. Cieszyłam się, że jestem w ciąży, ale
      nijak nie mogłam sobie wyobrazić tego małego ludzika... A po porodzie było
      jeszcze gorzej, bo niestety organizm potrzebował trochę czasu żeby dojść do
      siebie. Instynkt macierzyński? Chyba pojawił się dopiero jak Mała zachorowała i
      trafiła do szpitala - jakieś 2 miesiące później. Potem jakoś sie wszystko
      poukładało.
      Teraz jestem znowu w ciąży i... na początku było jeszcze gorzej... Nijak nie
      czułam się w ciąży. Jednak pojawiły się pewne problemy, które podziałały na mnie
      tak jak poprzednio choroba Małej.
      Widocznie każda z nas potrzebuje na to czasu. Traktuj z przymrużeniem oka
      wszystko co usłyszysz o tym, że ciąża to stan błogosławiony itd... Ci co tak
      piszą/mówią i tak nie ustąpią Ci miejsca w autobusie ani nie przepuszczą w
      kolejce smile
    • kaeira Re: dlaczego nie ma we mnie tego zachwytu...? 17.02.08, 18:29
      To zupełnie normalne. smile
    • osa551 Re: dlaczego nie ma we mnie tego zachwytu...? 17.02.08, 19:05
      Nie widzę w tym nic nienormalnego. Po prostu źle się czujesz,
      hormony szaleją etc. Proponuję również nie wierzyć w to, że ciąża to
      najpiękniejszy okres w życiu (bo nie wszyscy tak to odczuwają), oraz
      że poród to takie wspaniałe przeżycie. Lepiej być miło zaskoczonym
      niż się gorzko rozczarować.
    • deela Re: dlaczego nie ma we mnie tego zachwytu...? 17.02.08, 19:10
      bo jestes normalna i nie ulegasz powszechnemu kociokwikowi na punkcie plodu
      :F
    • anew3 Re: dlaczego nie ma we mnie tego zachwytu...? 17.02.08, 19:43
      Nie obraz sie prsoze, nie chce cie urazic ale czy ty naprade
      chcialas TERAZ byc w ciazy czy tez moze to wpadka?Wiesz, jak nie
      bylam 100% pewna, ze chce byc w ciazy to NIE BYLAM i mialam gdzies
      gadanie otoczenia, ze pora itd, itd.Jesli masz dopiero 28 lat to
      moge ci tylko powiedziec, ze ja w tym wieku myslalam o wszystkim
      tylko nie o dzieciach.A jak jest u mnie teraz?Ciesze sie bardzo i
      akceptuje moj stan, no jasne, ze moje ciuchy w rozmiarze s leza na
      dnie szafy, jasne, ze mam lepsze i gorsze dni ale ogolnie ciesze sie
      bardzo i przygotowuje wszystko na powitanie aluszka.Po prostu jestem
      gotowa!
      • osa551 Re: dlaczego nie ma we mnie tego zachwytu...? 17.02.08, 19:53
        No wiesz, ja mam np. 35 lat i fakt, że jestem w planowanej drugiej
        cąży nie przeszkadza faktowi, że nie jest to mój ulubiony stan i na
        przykład wkurza mnie, że jak tylko minęły mi mdłości to zaczełam
        przetaczać się po łóżku z gracją słonia, albo trudno mi jest wysiąść
        z samochodu. Też nie jestem gotowa?
        • anew3 Re: dlaczego nie ma we mnie tego zachwytu...? 17.02.08, 20:10
          osa551 napisała:

          > No wiesz, ja mam np. 35 lat i fakt, że jestem w planowanej drugiej
          > cąży nie przeszkadza faktowi, że nie jest to mój ulubiony stan i
          na
          > przykład wkurza mnie, że jak tylko minęły mi mdłości to zaczełam
          > przetaczać się po łóżku z gracją słonia, albo trudno mi jest
          wysiąść
          > z samochodu. Też nie jestem gotowa? Gotowa moze jestes ale nie na
          wszystko!A myslalas, ze jak to niby bedzie?Mdlosci co prawda nigdy
          nie milam ale mialabym sie zloscic na moj duzy brzuch???Przeciez
          wiedzialam , ze tak bedzie, musi byc, inaczej sie nie da.Dziecko
          rosnie we mnie, wiec brzuch musi byc, to chyba oczywiste, nie da sie
          inaczej!Nie spodziewam sie tez, ze porod czy polog beda bezbolesne
          ani tego, ze dziecko bedzie aniolkiem.Wszystko ma swoja cene, nie
          wszystko musi mi sie podobac ale dla mnie to oczywiste , ze przez
          niektore rzeczy trzeba przejsc i juz.
          • id.kulka Re: dlaczego nie ma we mnie tego zachwytu...? 17.02.08, 21:58
            anew3 napisała:

            > osa551 napisała:
            >
            > > No wiesz, ja mam np. 35 lat i fakt, że jestem w planowanej
            drugiej
            > > cąży nie przeszkadza faktowi, że nie jest to mój ulubiony stan i
            > na
            > > przykład wkurza mnie, że jak tylko minęły mi mdłości to zaczełam
            > > przetaczać się po łóżku z gracją słonia, albo trudno mi jest
            > wysiąść
            > > z samochodu. Też nie jestem gotowa? Gotowa moze jestes ale nie
            na
            > wszystko!A myslalas, ze jak to niby bedzie?Mdlosci co prawda nigdy
            > nie milam ale mialabym sie zloscic na moj duzy brzuch???Przeciez
            > wiedzialam , ze tak bedzie, musi byc, inaczej sie nie da.Dziecko
            > rosnie we mnie, wiec brzuch musi byc, to chyba oczywiste, nie da
            sie
            > inaczej!

            No dobra, można WIEDZIEĆ, ale wiedzieć nie = wpadać z tego powodu w
            euforięsmile
    • anew3 Re: dlaczego nie ma we mnie tego zachwytu...? 17.02.08, 19:49
      i odwaze sie jeszcze dodac, ze we mnie ten zachwyt jest-wcale sie
      tego nie wsydze!Od poczatku to jest dla mnie cud natury:od momentu
      kiedy zobaczylam bijace serduszko, czy tez ssanie kciuka....
      Jesli nie planowalas tej ciazy to daj sobie prawo do tych
      negatywnych uczuc a po jakims czasie moze jednak to sie zmieni i
      tego ci zycze!
      • osa551 Re: dlaczego nie ma we mnie tego zachwytu...? 17.02.08, 22:00
        anew3, ja mam za sobą 5 lat wychowywania dziecka. Wierz mi żadna
        kobieta, nie jest gotowa na swoje pierwsze dziecko. Życzę ci dużo
        cierpliwości i radości. Moje dziecko też dla mnie jest cudem natury,
        co nie zmienia faktu, że macierzyństwo składa się ze wzlotów i
        upadków.
        • memphis90 Re: dlaczego nie ma we mnie tego zachwytu...? 18.02.08, 13:02
          Wierz mi, jak się ma sporo młodsze rodzeństwo i poświęca mu się sporo czasu- to
          jest się doskonale świadomym z cieni i ograniczeń macierzyństwa. Ja w każdym
          razie podjęłam decyzję w pełni świadoma tego, co wiąże się z obecnością w domu
          małego dziecka. I przypuszczam, ze nie jestem w tym odosobniona.
          • id.kulka Re: dlaczego nie ma we mnie tego zachwytu...? 18.02.08, 14:02
            memphis90 napisała:

            > Wierz mi, jak się ma sporo młodsze rodzeństwo i poświęca mu się
            sporo czasu- to
            > jest się doskonale świadomym z cieni i ograniczeń macierzyństwa.

            Memphis, muszę Cię rozczarować - sporo młodsze rodzeństwo, któremu
            się poświęca sporo czasu i własne dziecko to dwie odrębne kwestie,
            choć niewątpliwie czlowiek jest nieco bardziej uświadomiony i
            zaznajomiony z tematemsmile
            Tu zgodzę się z przedmówczynią - że nic nie może przygotować kobiety
            na jej pierwsze dzieckosmile
      • tropicielka Re: dlaczego nie ma we mnie tego zachwytu...? 18.02.08, 17:52
        anew3 napisała:

        > i odwaze sie jeszcze dodac, ze we mnie ten zachwyt jest-wcale sie
        > tego nie wsydze!Od poczatku to jest dla mnie cud natury:od momentu
        > kiedy zobaczylam bijace serduszko, czy tez ssanie kciuka....
        > Jesli nie planowalas tej ciazy to daj sobie prawo do tych
        > negatywnych uczuc a po jakims czasie moze jednak to sie zmieni i
        > tego ci zycze!

        czyli jesteś bardzo dojrzała - gratuluję!!! wow
        • anew3 Re: dlaczego nie ma we mnie tego zachwytu...? 19.02.08, 13:01
          Gratulacje przyjmuje, ironii nie zauwazam i dziekuje!
    • martunia1 Re: dlaczego nie ma we mnie tego zachwytu...? 17.02.08, 19:54
      Jowitko

      To normalne nie przejmuj się - Ja miałam to do ok 20 tyg. ciąży
      Teraz leci już 25 tydzień i jest w miarę ok. Jak maluszek sobie
      harcuje i sie kręci i na połówkowym USG lekarka powiedziala że
      dziecko jest zdrowe to jakoś mi przeszły dąsy. To moja druga ciąża i
      myślałam że będę więdziała jak sobie z tym wszystkim poradzić ale
      było jeszcze gorzej niż 5 lat temu. Więc głowa do góry. Oczywiście z
      każdym tygodniem, miesiącem dolegliwości będą inne - bo będą nie
      znikną ot tak sobie - ale pozytywne nastawienie to podstawa.Pod
      koniec ciąży będziesz tylko marzyć żeby to już się skończyło i żeby
      juz urodzić. Powodzenia
    • jowita-28 Re: dlaczego nie ma we mnie tego zachwytu...? 17.02.08, 21:52
      ...czy jestem gotowa? hmmm... Jestem po ślubie 16 miesięcy, wiadomo
      że w tym czasie pojawiały się myśli o dziecku i o tym, że kiedyś
      będzie, ale nie takie konkretne, nie że akurat "wtedy i wtedy"... z
      drugiej strony dwa miesiące przed tym jak zaszłam w ciążę odstawiłam
      tabletki anty, w sumie to dlatego że takie było zalecenie lekarza,
      żeby zrobić przerwę na 3 miesiące, ale już wcześniej o tym myślałam.
      Wiem i pamiętam dokładnie kiedy poczęło się maleństwo, wiedziałam,
      że jeśli po odstawieniu tabletek nic się nie rozregulowało to mam
      akurat dni płodne, mąż też o tym wiedział... świadomie poszliśmy do
      łóżka bez dodatkowych zabezpieczeń i powiem, że było cudownie...
      więc to nie była "wpadka", ale też nie precyzyjnie i długo
      przemyśliwana decyzja... chwila spontaniczności, podświadoma "chęć"
      żeby pojawilo się dziecko... Ponoć <cytatsuspicious "pierwsze dziecko to
      dziecko miłości, następne są już raczej planowane"smileu mnie chyba tak
      było...
      • majan2 Re: dlaczego nie ma we mnie tego zachwytu...? 18.02.08, 07:53
        To moja druga ciaza, jestem w 10 TC i powiem ci szczerze, ze mowie o "fasolce"
        per to dziecko i jakos w natłoku innych spaw: dziecko starsze, praca itd gdzies
        mi ta ciaza umyka, głownie objawia sie w wieczornych mdłościach i rozdrażnieniu
        kotrego 3 lata temu nie czułam.
        • majan2 Re: dlaczego nie ma we mnie tego zachwytu...? 18.02.08, 07:54
          I decyzja o dziecku byla swiadoma.
          • mania805 Re: dlaczego nie ma we mnie tego zachwytu...? 18.02.08, 08:44
            Nie obwiniaj się, że nie czujesz euforii, wielkiej miłości itp. Dla
            mnie to puste slogany z gazet i TV. My planowaliśmy naszą Małą wiele
            lat wcześniej, była wyczekiwana a mimo to moje uczucia sie wahały,
            raz byłam szczęśliwa innym razem przerażona. To normalne, wszystko
            się zmiania i zmieni totalnie po urodzeniu dziecka. Nie poczułam też
            olbrzymiego szczęścia i euforii po zobaczeniu Małej już na tym
            świecie. Byłam wyczerpana i obolała fizycznie, przerażona kruchością
            i bezbronnością tej Małej istotki. Może to była specyficzna miłość,
            ale ją odczuwałam jako wielką odpowiedzialność (myślałam, że tylko
            ja mogę się nią zajmować wink), było też uczucie straty wolności itp.
            Teraz po 3 miesiącach, wiem, że kocham ją nad życie i dla niej
            zrobiłabym wszystko. Według mnie miłośc do dziecka nie zawsze
            wybucha wraz z zoabczenim dwóch kresek na teście. Czasami trzeba
            czasu a miłość wzrasta powoli wraz z poznawaniem dziecka.
    • annubis74 Re: dlaczego nie ma we mnie tego zachwytu...? 18.02.08, 09:15
      mnie przez pierwsze trzy miesiące ciąża kojarzyła się tylko
      (głównie) z tymi wszystkim niedogodnościami o których piszesz.
      Pierwsze miłe drgnienie to usg w 12tc, kiedy mały człowieczek w moim
      brzuchu się zmaterializowował. Teraz miłe jest dla mnie kiedy czuje
      jak się porusza w moim brzuchu... Nie wiem czy to aż zachwyt,
      euforia? ale napewno miłe oczekiwanie. Może dla Ciebie ten czas
      dopiero przyjdzie
      • lailala Re: dlaczego nie ma we mnie tego zachwytu...? 18.02.08, 09:26
        mam to samo co Ty i jedna z forumowieczek, najpierw 4 miesiace
        rzygania a teraz ledwo moge sie ruszyć. Wkurza mnie to że nie
        mieszcze sie w cuchy a z profilu wygladam równie atrakcyjnie co
        beczka. Z dziecka ciesze sie tylko chwilami zwłaszcza gdy czuje jak
        fika w środku. Nie daj sie zwariować. Ja przez kilka ostatnich lat
        byłam bardzo zadowolona ze swojego zycia ( i wygladu równeiż) i nie
        wiem czemu zachycać sie tym ze jestem w ciazy. Dla mnie to uciazliwy
        stan ( niedobrze mi nadal 21 tc) który trzeba przetwac i tyle. Nie
        daj sie zwariować cukierkowej idylli rodem z seriali i naprawde sie
        nie przejmuj tym co czujesz. Miłość do dziecka przyjdzie predzej czy
        później - mam koleżanke która poczuła ze czuje cos do swoich
        dizecji dopiero po 4 miesiacu. bo wczesniej wcale nie była nimi
        zachwycona - zwłaszcza ze to blizniaki. I wszyscy zyja i są
        szczesliwi
        • fantumtam Re: dlaczego nie ma we mnie tego zachwytu...? 18.02.08, 11:34
          ja chciałam zajść w ciążę, ale odczucia mam takie jak ty, jestem
          wkurzona na maxa,a to dopiero początek, już mam dyskomfort,
          przytyłam, mdli mnie, dostałam łupież, mam syfy, nic mi się nie chce
          i jak pomyslę że jeszcze 8 miesięcy to mnie trafia, cieszę się ale
          mam obawy o zdrowie dziecka, o siebie, jak sie pozbieram po tym
          wszystkim, czy wszystko będzie w porządku
    • uullaa Re: dlaczego nie ma we mnie tego zachwytu...? 18.02.08, 12:08
      Witaj Jowito-28. Według mnie twoje odczucia są zupełnie naturalne
      dla zdrowego na umyśle człowieka. Nie wiem czym się martwisz -
      brakiem euforii ciążowej? Mi ta cała euforia kojarzy się z takim
      programem przyrodniczym o jakimściś pasożycie z ciepłych krajów,
      który nie dość, że używa sobie ciała dawcy jak chce, to jeszcze
      zagnieżdża mu się w mózgu i steruje jego czynami i odczuciami wink
      • anew3 Re: dlaczego nie ma we mnie tego zachwytu...? 18.02.08, 12:52
        Jestem naprawde bardzo tolerancyjna, nie kazda kobieta nadaje sie na
        matke, niektore nie chca miec dzieci to jest ich swiete prawo-
        popieram!Bardzo natomiast wspolczuje dzieciom ,ktorych mamusie
        porownuja ich do pasozytow-chyba kompletnie nie gotowe do
        mecierzynstwa.bardzo infantylnie to brzmi.nawet jeszcze bardziej
        infantylne jest dla mnie rozczarowanie niektorych kobiet, ze ciaza
        to mdlosci, niewygoda, zmieniona figura....Jesli chcecie byc w ciazy
        to NIE DA sie inaczej!Decydujac sie swiadomie na ciaze, chyba
        bierzemy pod uwage nie tylko + ale i - stanu odmiennego?Mysle o
        normalnach dojrzalych kobietach.Czy pisza to nastoletnie ,naiwne
        dziewczynki czy dorosle kobiety swiadome podstawowych zagadnien
        fizjologii, rozwoju ciazy itd?Drogie kobietki !Przykro mi, ze musze
        wam to uswiadomic ale urodzicie dzieci , nie lalki.Malenswta
        niestety moga miec kolke, plakac calymi nocami, robic kupki.Tez
        bedziecie rozczarowane, ze tak to wyglada?Z gory przepraszam ,jesli
        kogos urazilam moja wypowiedzia.
        • memphis90 Re: dlaczego nie ma we mnie tego zachwytu...? 18.02.08, 13:14
          Wiesz, biologicznie dziecko to skrzyżowanie przeszczepu z pasożytem i żadne
          ględzenie o fasolkach i aniołkach tego nie zmienismile A to, że akurat tego
          pasożyta się kocha i pragnie- to już inna kwestiasmile Nie możesz oceniać kobiet,
          ich uczuć i odczuć na podstawie jednego słowa, nie wolno Ci negować ich
          dojrzałości do macierzyństwa. Można dziecka pragnąć, można niecierpliwie na nie
          czekać- a jednocześnie narzekać na nieustające mdłości i zastanawiać się "po co
          mi to było?". Można nie odczuwać euforii, skoro potomek nie daje jeszcze żadnych
          konkretnych oznak swojego istnienia, poza przykuciem do sedesu dziesięć razy
          dziennie. Widać niewiele jeszcze w życiu doświadczyłaś, skoro tak lekko
          ferujesz "wyroki".

          Ja jestem w szczęśliwej sytuacji, że na ciążę czekałam długo, przechodzę ją bez
          większych komplikacji, mdłosci w zasadzie nie mam- więc rzeczywiscie mogę
          porównać moje odczucia do euforii. Ale nie obrażam tych, które ciążę przechodzą
          gorzej, które miały troszkę inne oczekiwania, albo które mają milion różnych
          odczuć, niekoniecznie pozytywnych. A skoro jesteś taką specjalistką od
          fizjologii i zmian w ciąży ( w tym zmian hormonalnych, zmian nastroju itd)- tym
          bardziej powinnaś przemyśleć swoje wypowiedzi i nie zachowywać się jak naiwna,
          nastoletnia dziewczynka- tylko KOBIETA, która innym kobietom potrafi okazać
          WSPARCIE.
          • anew3 Re: dlaczego nie ma we mnie tego zachwytu...? 19.02.08, 13:12
            Kobieta nie wypisuje takich za przeproszeniem bzdur, tylko naiwna
            dziewczynka.Kobietom nalezy sie wsparcie oczywiscie.O fasolce nigdy
            nie mowialam(ale tez nie wysmiawam sie z takich zwrotow).NO NAPRAWDE
            jestescie zakoczone ta cala fizlologia-typu :nie mieszczenie sie w
            ciuchy, zmienina figura, zmiany nastroju..????Nie wiedzialyscie, ze
            tak moze byc?Za zadna specjalistke sie nie uwazam ale dla mnie to
            oczywiste.Tez mam czasem zle dni, jestem rozdraznina, brzuch tez mam
            juz spory ale coz dla mnie to normalne, widzialam jak przechodza
            ciaze inne kobiety, wiedzialam co MOZE spotkac i mnie.Na brak
            poczucia humoru nie narzekam.Ale wierze tez gleboko, ze latwiej jest
            zniesc tenodmienny stan jesli jest sie rzyczywiscie gotowym.Nie
            uawzam zebym kogos urazila swoja wypowiedzia.Jesli ktos sadzi, ze
            ciaza to noszenie w miejscu brzucha lekkiego balonika i brak innych
            obajawow, to bez urazy ale naprawde zachowuje sie jak naiwna
            dziewczynka-to prawda nie obrazanie kogos.
            • id.kulka anew3, zapytam tak czysto teoretycznie... 19.02.08, 13:32
              ...jeśli by przyszła do Ciebie koleżanka i się rozbeczała, że jest
              zmęczona, wyczerpana, że dziecko nie daje spać po nocach, bo
              ząbkuje, a ona ma do tego problemy w pracy i kryzys w małżeństwie -
              to co jej powiesz? "Głupia, naiwna dziewczyno, spodziewałaś się, że
              urodzisz lalkę, a nie dziecko? Przecież ryki w nocy są normalne. A
              Ty chyba jesteś niedojrzała i w zasadzie nie dorosłaś do bycia
              matką!"
              ...chociaż gdybym była Twoją koleżanką i znała Twój sposób myślenia,
              to chyba nie poszłabym się do Ciebie wypłakaćwink
            • osa551 do anew3 19.02.08, 20:47
              no to sie uśmiałam,

              memphis90 o ile się nie mylę jest lekarzem, więc napisała Ci jak to
              wygląda z biologicznego punktu widzenia. Małe dziewczynki zwykle nie
              kończą akademii medycznej.

              Rozumiem, że jesteś tak dorosła i gotowa na wszystko, że nic Cię już
              nie zaskoczy. Pozwól nam niedorosłym dziewczynkom, aby nas nasza
              ciąża zaskakiwała. Może jakoś to przeżyjemy. Mnie swoimi
              wypowiedziami nie urażasz tylko rozśmieszasz, więc pisz dalej do
              woli przyda mi się trochę darmowej radochy w życiu.

              Ja już przeżyłam jedną ciążę i to, jak ze zwykłego KTG w 38 tygodniu
              trafiłam niemal od razu na stół operacyjny. Przeżyłam też jeżdżenie
              z dzieckiem do szpitala na ostry dyżur, izbę przyjęć w szpitalu
              dziecięcym w Wielkanoc i parę jeszcze innych rzeczy. Wybiegałam też
              ze spotkania z klientem, i ścigałam się 20 km do szpitala z powodu
              własnego dziecka. Wszystko jeszcze przed Tobą. Mam nadzieję, że na
              takie niespodzianki tez jesteś gotowa.
        • uullaa Re: dlaczego nie ma we mnie tego zachwytu...? 18.02.08, 13:16
          E.. Nawet sobie pożartować ze "stanu błogosławionego" nie można.
          Anew3, trochę dystansu poproszę. Nie każdy traktuje siebie tak
          śmiertelnie poważnie jak ty. Dla mnie moja ciąża ma w sobie dużą
          porcję groteski właśnie. Za to tego nadętego PATOSU, rodem z
          amerykańskich filmów o tematyce patriotycznej, nie widzę w ciąży
          wcale. I wybacz, wolę ciężarne kobitki z poczuciem humoru niż te
          wzdęte swą misją dziejową. A ciąża to tylko drogado posiadania
          potomstwa, a nie 9 miesięcy tantrycznego orgazmu i samozachwytu.
          • id.kulka Uullaa, brawo, zostanę Twoją fanką;-PP 18.02.08, 14:09

            • lailala Re: Uullaa, brawo, zostanę Twoją fanką;-PP 18.02.08, 15:09
              Ja też Uullaa, Droga Anew nigdize nie napisałam że chciałabym być w
              ciaży, chciałam mieć dziecko (swoje). Innej drogi do dziecka niż
              ciaża jeszce nie wymyślono. Lat mam trzydziesci kilka i o dizecko
              staralismy sie i przeszlismy przez leczenie. Nikt nie powiedział ze
              oczekuje lalki a nie dziecka. O ciaży wiedziałm bardzo dużo przed o
              dziecah też wiem sporo zwałaszcza że wśród bliskim mi osób jest
              wiele maluchów. To że ciąża ciąży nie świadczy chyba o braku
              dojrzałości? Prawda? A że dziecko to skrzyżowanie pasożyta z
              przeszczepem to święta prawda. Moja lekarka powiedizał to samo.
              Zwłaszcza ze mój organizm bronił sie bardzo silnie przed taka
              inwazją. Cieszę sie że dla Ciebie to satn błogosłwiony jednak
              popatrz jak wiele dziewczy sadzi nieco inaczej. A moze po prostu
              maja troche wiecej dystansu do siebie ciazy i swiata.czas
              kaczynskich przeminął smile
        • osa551 Re: dlaczego nie ma we mnie tego zachwytu...? 18.02.08, 15:34
          anew3, nie wiem któego dziecka oczekujesz, ale jeśli to Twoje
          pierwsze to wstrzymałabym się z ferowaniem wyroków o gotowości do
          macierzyństwa aż swoje pierwsze odchowasz.

          To, że wydaje Ci się, że jesteś gotowa może pozostać tylko w sferze
          Twoich wyobrażeń, bo kobiety z euforią ciążową i bez dystansu do
          życia są pierwszymi kandydatkami do depresji po porodzie. Oby Ciebie
          to ominęło. Na razie wygląda na to, że uważasz, że jesteś
          najmądrzejsza na świecie.

          Ja jestem normalną dojrzałą kobietą i nie zamierzam rozdawać
          wszystkim uśmiechów jak się źle czuję.
          • ariella ciaza, dzieki Bogu, juz po 18.02.08, 16:05
            a ja autorce watku napisze tak - 9 dni temu urodzilam swoje drugie
            dziecko, chciane, i za obydwoma razami, ciaza byla dla mnie
            uciazliwoscia, przeszkoda w zyciu codziennym i zdziwieniem, ze cos
            sie dzieje z moim brzuchem. Mialam zero poczucia, ze ciaza rowna sie
            dziecko. Nie mowilam do brzucha, nie czulam, ze mam cos pod sercem,
            raczej cos lezalo mi na watrobie... Urodzilam cudnego 2 chlopaka, od
            vrazu go pokochalam, poki co nie ma depresji poporodowej i wogole
            jest fajnie. Ja nawet zazdroszcze tym pannom, ktore doswiadczaja tej
            ciazowej euforii i ich macierzynstwo zaczyna sie od testu. Moje
            zdecydowanie zaczelo sie od porodu, tzn po porodzie, bo sam porod
            tez nie fajny!!!. Wiec nawet jesli sie w tobie to spelnienie etc nie
            obudzi to i tak niewiele tracisz. Nie przejumuj sie. Oby do porodu!
            pozdr
        • tropicielka Re: dlaczego nie ma we mnie tego zachwytu...? 18.02.08, 17:58
          wiesz co mam nadzieję, że nie spotkamy sie nigdy na żywo - nie
          trawię takich kobiet jak Ty
          musiałam to napisac - chyba mam prawo - skoro ty robisz komuś
          psychoanalizę na jakims dennym forum, na podstawie dwóch zdań
          napisanych pewnie pod wpływem chwili ...uncertain
          • uullaa Re: dlaczego nie ma we mnie tego zachwytu...? 18.02.08, 19:04
            Tropicielko! Do kogo pijesz? smile
            • niecierpliwa3 Re: dlaczego nie ma we mnie tego zachwytu...? 18.02.08, 20:31
              przyłączę się do głównego nurtu, bo dla mnie też dziecko jest na razie w sferze
              abstrakcji i na co dzień nie czuję euforii..Czasem mam do siebie o to
              "pretensje", bo naprawdę długo naczekaliśmy się na maluszka i udało się w końcu
              dzięki in vitro. Kiedy dowiedziałam się o wyniku bety, to była prawdziwa
              euforia, która trwała jeszcze przez jakiś tydzień. Ale potem człowiek się
              przyzwyczaja do tego cudu, no i przychodzą różne dolegliwości. Tak więc na razie
              skupiam się bardziej na sobie - przedtem mdłościach, teraz (17 tc) na zgadze,
              ciągłym głodzie i coraz ciaśniejszych spodniach wink - niż na maleństwie.
              Zwłaszcza, że jeszcze nie czuję ruchów.

              Uważam, że nie powinniśmy sobie niczego zarzucać - gdyby człowiek chodził non
              stop zachwycony, to dopiero byłoby coś nie tak wink Ważne że nie zwalczamy tych
              dolegliwości prochami, jak byśmy może zrobiły przed ciążą. To właśnie, a nie
              radocha z kolejnego spotkania z sedesem, jest prawdziwym przejawem miłości.
              • liliyak Re: dlaczego nie ma we mnie tego zachwytu...? 18.02.08, 21:18
                właściwie to pierwsza wypowiedz i wasze kolejne mnie pocieszyly... bo jak slyszalam te glupie pytania wokół "cieszysz sie, cieszysz sie?" to bardziej mnie mdlilo niż cieszylo. ja jestem w 10tc i jakos tez euforii brak tylko wieczne irytowanie sie, ze kolejna rzecz mi doskwiera...

                ale po prostu zakladam, ze wszystko przychodzi w swoim czasie i tyle...
            • tropicielka dp anew3 :-) 19.02.08, 19:59

        • mika_p Re: dlaczego nie ma we mnie tego zachwytu...? 19.02.08, 00:32
          Wiesz co, Anew... kobieta, która z zachwytem rzyga, kobieta, która z zachwytem
          nie rusza się z domu dalej niż na 100 metrow, bo ją boli spojenie łonowe,
          kobieta, która z zachwytem biega co kwadrans do toalety mimo że jest do
          nieprzytomności senna - to raczej ma coś z głową niż jest normalną świadomą i
          dojrzała matką.
          Co z tego, że rzyganie, siusianie i wielki brzuch są normalną konsekwencją
          ciązy, jak są uciązliwe, kłopotliwe i dokuczliwe? Zaprzeczanie temu ejst albo
          hipokryzją, albo wariactwem.

          I jeszcze jedna uwaga. Piszesz: "maleństwa (...) mogą robic kupki". Otoz jest to
          stuprocentowo pewne, że będą robić kupki, a nie tylko sfera domysłów.
          I niezależnie od miłosci macierzyńskiej, zmiana pieluchy nie jest przyjemnością.
          • zonka77 we mnie tez nie ma 19.02.08, 08:21
            Ja też nie potrafię się na razie cieszyć - martwię się o milion spraw, głównie o
            zdrowie małego/małej.

            Ale nawet jak porobię badania i będę wiedziała na czym stoję (niedawno leczona
            borelioza wiec nie wiem czy będę leki brać, czy już jestem zdrowa) To i tak
            przyznam że ciąża nie jest czymś co mnie zachwyca. Tak samo zresztą jak pierwszy
            rok. W pierwszej ciąży na początku szalałam ze szczęścia - po 5 miesiącach
            wymiotów nabrałam przekonania że ciąża to okropny stan. Porodu boję się
            panicznie bo mam fatalne wspomnienia.
            Drugie dziecko chcę mieć - jak najbardziej, chcieliśmy już od co najmniej 2 lat
            tylko nie mogliśmy się zdecydować. W końcu wpadliśmy i jest - cieszę się że
            będzie ale ciążę poród i pierwsze miesiące są dla mnie czymś co musi być ale nie
            napawa mnie euforią.
          • anew3 Re: dlaczego nie ma we mnie tego zachwytu...? 02.03.08, 17:45
            No niezle mi sie od was oberwalo ale coz ,nie obrazam sie, po to
            jest to forum:mozna podyskutowac.Wyrazilyscie swoja opinie , ja
            swoja.Trudno zeby wymioty czy inne przykre objawy wzbudzaly zachwyt,
            nie o tym mowie.Nie zrozumialyscie mnie.Ja
            sne, ze sie ciesze z mojego stanu odmiennego i to bardzo, trudno
            zeby we mnie tej radosci nie bylo i nikt mi jej nie popsuje!Szkoda ,
            ze dla niektorych przyszlych mam ciaza to pasmo udrek-fizycznych i
            jesli na dodatek brakuje tej wewnetrznej radosci- to przykre.Jesli ,
            niektore z was sie NIE ciesza.... no coz tylko wy same mozecie
            znalezc odpowiedz na to dlaczego.Ciaza, posiadanie dziecka itd to
            poezja i proza, poezja mozna sie zachwycic a nad proza przejsc do
            porzadku dziennego.
    • paulawr Re: dlaczego nie ma we mnie tego zachwytu...? 19.02.08, 10:30
      pierwsze spojrzenie na dziecko Ci wszystko wynagrodzi, takze
      spokojnie
      • nilem Re: dlaczego nie ma we mnie tego zachwytu...? 19.02.08, 23:47
        Krótkie pytanie, bo już się nad tym kiedyś rozwodziłam - od kiedy dzieci są od
        wynagradzania czegokolwiek?


        pzdr,
        nilem
        • uullaa Re: dlaczego nie ma we mnie tego zachwytu...? 20.02.08, 08:31
          nilem napisała:

          "Krótkie pytanie, bo już się nad tym kiedyś rozwodziłam - od kiedy
          dzieci są od wynagradzania czegokolwiek?"
          Krótka odpowiedź: "od wtedy" gdy ich mamy nikt nie kocha, a/albo ona
          sama nie potrafi obdarzyć prawdziwą miłością niczego oprócz owocu
          swoich lędźwi/swego klona.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja