czop śluzowy a brak rozwarcia???

21.02.08, 19:03
dziewczyny, mam pytanie:czy to mozliwe zeby odszedl mi czop sluzowy,
skoro nie mamw ogole rozwarcia a szyjke dluga ( ponad 5 cm ) i twarda
( wczoraj bylam u gina)?
a moze duza ilosc sluzu jest wynikiem wczorajszego badania?
pozdrawiam
    • kasiak37 Re: czop śluzowy a brak rozwarcia??? 21.02.08, 19:06
      odejscie czopa wcale nie musi oznaczac rozwarcia.
      • natusia24 Re: czop śluzowy a brak rozwarcia??? 22.02.08, 13:26
        dzieki za odpowiedz, jednak znalazlam informacje, ze czop moze
        wypasc dopiero przy rozwarciu, co w sumie jest zne, bo jak inaczej
        mialby wypasc jak wszytsko szczelne i zamkniete?jak by tak bylo ze
        wypadlby bez rozwarcia to rownie dobrze moglybysmy go zgubic w 5
        miesiacu
    • natusia24 Re: czop śluzowy a brak rozwarcia??? 21.02.08, 19:38
      a czy odejscie czopa nie oznacza,ze kanal szyjki macicy rozwarl sie
      na tyle, ze wypadl z niego czop?
      • gooochab Re: czop śluzowy a brak rozwarcia??? 21.02.08, 20:05
        odejście czopa oznacza skracanie sie szyjki- to napewno, ale czy rozwieranie, to
        nie wiem.
    • aga1981mdudi Re: czop śluzowy a brak rozwarcia??? 22.02.08, 17:53
      Ja tak miałam.Odszedł mi czop i za tym wody płodowe płyneły jak
      szalone. A rozwarcia nie było. Po 18h porodu naturalnego było tylko
      2,5cm rozwarcia, zero wód płodowych i skurcze co 3-5 minut. Dlatego
      z braku postepu porodu wykonano mi cesarke,bo raczej nie
      wytrzymałabym kolejnych 10h skurczy i kiepskiego rozwierania szyjki.
      Moja szyjka była bardzio oporna,mimo skurczy co 3-5 minut.
      • seenee Re: czop śluzowy a brak rozwarcia??? 26.03.08, 16:05
        a ja przedwczoraj - w nocy z pon na wt trafiłam na porodówkę - skurcze regularnie co 3-2.5 min, rozwarcie na 1.5 palca... od 18.00 do 2.00 rozwarcie powiększyło się tylko o 0.5 palca, więc przenieśli mnie ze skurczami co 3-4min (zaczęły być coraz dłuższe, bo te pierwsze, choć częste - trwały ok 15-20s) na patologię... wtedy byłam 2dni po terminie, szyja mi sie rozluźniła dopiero po nospie, ale rozwarcie nie postępowało... jestem zrozpaczona - pierwszą córkę przenosiłam 14dni i urodziła się po wymuszaniu - taki chyba już mój los, kazali mi przyjść na patologię w 10dniu przenoszenia - będą wymuszać, ale od wczoraj czop mi wypływa... mam jeszcze nadzieję na poród naturalny, napiszcie proszę jakie macie doświadczenia z przenoszonymi maluchami? moja córa dostała jakiejś infekcji od "nieświeżych" wód płodowych i leżałyśmy po porodzie 5 dób - przyjmowała jakiś antybiotyk...
        pamiętam jak histerycznie wyczekiwałam jej ruchów w obawie, że się w końcu udusi, a poród nie nastąpi...
        aga1981 - dobiłaś mnie, modlę się żeby mi wody odeszły, myślałam, że wtedy już oksytocyna i rodzimy, a Ty skończyłaś na cc...
        pozdrawiam wszystkie ciężarówki, a głównie te "przeterminowane" wink
        seenee
Inne wątki na temat:
Pełna wersja