Audycja w radiowej trójce o porodach rodzinnych:)

13.03.08, 17:15
Warto posłuchać.
    • ewuncia.a Re: Audycja w radiowej trójce o porodach rodzinny 13.03.08, 17:23
      Hej smile Ale kiedy i o której?
      • nilem Re: Audycja w radiowej trójce o porodach rodzinny 13.03.08, 17:27
        Terazsmile

        Głównym tematem są porody rodzinne, ludzie dzwonią i się wypowiadają. Ale o inne
        tematy też są poruszane, więc radzę słuchać cierpliwiesmile
        • ewuncia.a Re: Audycja w radiowej trójce o porodach rodzinny 13.03.08, 17:28
          Dzięki za info smile
    • moofka Re: Audycja w radiowej trójce o porodach rodzinny 13.03.08, 19:43
      nic odkrywczego i bardzo jednostronnie
      skupili sie na tym, czy biedny wrazliwy tatus nie zrazi sie do mamusi, kiedy ja
      taką brzydka zobaczy
      moze mi jako ciezarnej faktycznie swiat sie dookola mojego brzucha kreci
      ale uwazam, ze w calej tej sytuacji, to akurat nie tatus jest osoba, ktorej
      szczegolnie nalezy wspolczuc tongue_out
      nie bylo ani slowa o tym, czy i jakiego wsparcia potrzebuje rodzaca
      tylko czy moda czy nie moda i ze biednych tatkow zmuszac nie nalezy
      kiedy wizje dramatycznej rzezni roztaczali i chlopow bojacych sie krwi nawet
      slowem nikt sie nie zajaknal, ze ona tez moze sie boi
      tyle, ze to jej krew bedzie - nie jego
      na szczescie w wiekszosci wypowiadali sie rozsadni, dojrzali faceci
      ktorzy towaryszenie zonie w tej trudnej chwili uznali za cos oczywistego i
      fantastycznego
      to mnie pokrzepilo
      • nilem Re: Audycja w radiowej trójce o porodach rodzinny 13.03.08, 20:41
        moofka napisała:

        > nic odkrywczego i bardzo jednostronnie
        > skupili sie na tym, czy biedny wrazliwy tatus nie zrazi sie do >mamusi, kiedy ja
        > taką brzydka zobaczy
        > moze mi jako ciezarnej faktycznie swiat sie dookola mojego brzucha kreci
        > ale uwazam, ze w calej tej sytuacji, to akurat nie tatus jest osoba, ktorej
        > szczegolnie nalezy wspolczuc tongue_out

        Nigdy nie rozważałam mojej ciąży w kategoriach współczucia ciężarnej czy jej
        partnera. Ale gdyby tak się zastanowić, myślę, że gro facetów, szczególnie w
        dzisiejszych czasach też źle "znosi" ciąże swoich partnerek. Drastycznie
        zmieniły się oczekiwania względem przyszłych ojców. Faceci czują się w tych
        nowych rolach z lekka zagubieni. Nigdy w ciąży nie będą i nie mają pojęcia co
        czuje ciężarna a wymaga się od nich pełnego zrozumienia sytuacji...


        > na szczescie w wiekszosci wypowiadali sie rozsadni, dojrzali faceci
        > ktorzy towaryszenie zonie w tej trudnej chwili uznali za cos oczywistego i
        > fantastycznego

        Mój facet był przy porodzie swojej córki z pierwszego małżeństwa. Szczerze
        przyznał, że nie widział w tym żadnej magii, ani że nie było to przeżycie, które
        bardziej zbliżylo go do małżonko. Wcale nie uważam żeby nie był rozsądnym i
        odpowiedzialnym człowiekiem.

        (Żeby było jasne - jasno i wyraźnie powiedział, że jeśli będę miała taką
        potrzebę przy porodzie ze mną będzie. A ja im bliżej terminu tym bardziej
        zastanawiam się czy to aby na pewno jest dobry pomysł. Skoro może się męczyć
        jedna osoba, po cholerę wciągać w to drugą?)

        > to mnie pokrzepilo

        Ciekawam tylko ilu po prostu głupio było zadzwonić i powiedzieć, że poród
        rodzinny był dla nich traumatycznym przeżyciem.
        Kobiety mają pełne prawo do opowiadania o tym, jak koszmarnie zniosły poród, że
        śni im się to po nocach i generalnie mówić o "największym horrorze ich życia".
        Takie głosy wśród facetów są bardzo nieprzychylnie traktowane przez tzw ogół. A
        ja się czy wolałabym cierpieć sama czy patrzeć na cierpienie kochanej osoby i
        być przy tym absolutnie bezradnym.

        pzdr,
        nilem


        • moofka Re: Audycja w radiowej trójce o porodach rodzinny 14.03.08, 09:20
          > Nigdy nie rozważałam mojej ciąży w kategoriach współczucia ciężarnej czy jej
          > partnera.

          a ja i owszem
          ciaza jest stanem szczegolnym dla kobiety i naturalnie otacza sie ja szczegolna
          opieka i wzgledami
          kochajacy partner na pewno

          ale nie o tym tu mowa
          mowa o porodzie
          ja rodzilam juz
          i na porod nie patrze jak na brzydki widoczek dla mojego meza
          tylko jak jedno z najwazniejszych przezuc mojego zycia
          i jednoczesnie budzace najwiecej strachu i obaw
          rodzac czulam sie bezsilna, bezradna, obolala, przerazona jak nigdy dotad
          i bardzo tego wsparcia potrzebowalam
          obecnosci, milosi i dobrego slowa
          chociaz naturalne dla mnie bylo ze nie on prze a ja
          z tym nie zamierzam dyskutowac

          Ale gdyby tak się zastanowić, myślę, że gro facetów, szczególnie w
          > dzisiejszych czasach też źle "znosi" ciąże swoich partnerek. Drastycznie
          > zmieniły się oczekiwania względem przyszłych ojców. Faceci czują się w tych
          > nowych rolach z lekka zagubieni. Nigdy w ciąży nie będą i nie mają pojęcia co
          > czuje ciężarna a wymaga się od nich pełnego zrozumienia sytuacji...
          >

          czyli uznac ich naturalne prawo do odrzucenia i nieakceptowania wszystkich
          ciazowych lekow i uciazliwosci?
          ja nigdy nie mialam operacji na przyklad, a jednak jestem w stanie sobie
          wyobrazic, ze osoba przed sie boi, a po jest pokaleczona i slaba
          nie bardzo rozumiem

          >A
          > ja się czy wolałabym cierpieć sama czy patrzeć na cierpienie kochanej osoby i
          > być przy tym absolutnie bezradnym.

          argument, ktorego najbardziej nie moge zrozumiec przy tego typu dyskusjach
          moze jednak za wysoki poziom empatii sprawia, ze go nie przyjmuje
          obecnosc kochajacej, wspierajacej osoby i dobre slowo to jest moc ogromna i
          energia nie do przecenienia
          to nawet fizyka potwierdza, ze o psychologii nie wspomne
          analogicznie, nie wyobrazam sobie matki, ktora zostawia wlasne dziecko na czas
          trudnego bolesnego zabiegu, bo ja serdeuszko zaboli, ze dziecko cierpi, a ona
          nie ma mu jak pomoc
          samą obecnoscia sie pomaga
          oczywiscie madra i cierpliwa
          bo jezeli to ma byc taka obecnosc jak rozwazana we wczorajszym materiale
          radiowym, ze chlop przychodzi jak na szoł, ktory awętualnie moze mu sie nie
          spodobac, to ja tez za taką pomoc dziekuje

          oczywiscie nic na sile i ja nie jestem zwolenniczka zmuszania faceta do
          obecnosci wbrew woli
          gdyby jednak moj maz odmowil z powodow nazwijmy to estetycznych czula bym sie z
          tym bardzo zle
          czulabym sie opuszczona i mialabym ogromne watpliowsci, czy to aby na pewno jest
          czlowiek, na ktorego moge liczyc
        • franczii Re: Audycja w radiowej trójce o porodach rodzinny 14.03.08, 09:21
          Mój mąż zastanawiał się, czy będzie przy porodzie i też się bał. Ja chciałam,
          żeby był nie dla magii i mody. Bardzo sie bałam i potrzebowałam bliskiej
          osoby. Gdyby sie nie zgodził poprosiłabym moją mamę.
          Kiedy byłam w połowie ciąży uległ poważnemu wypadkowi. Byłam wtedy przy nim,
          przy zabiegach w szpitalu, myłam go, sluchalam jego skarg i jekow, prowadziłam
          go do toalety,kiedy zaczął chodzić. Widziałam z bliska jego cierpienie,
          obrażenia i ciało zdeformowane, opuchnięte, poranione, sine tak, ze nie
          wierzyłam, że to jego cialo i kiedy pielęgniarka zmieniająca opatrunki mówiła,
          że powolutku wróci do normalności wydawało mi się to niewiarygodne. Potem
          dotykałam tych ran kiedy już w domu to ja go pielęgnowałam. Moglismy oplacic
          pielegniarke ale wiem, ze on mial juz dosyc obcych rak i obcych spojrzen.
          Przeżył wtedy tyle, że przestał się bać czegokolwiek i zrozumiał co to znaczy
          potrzebować wparcia lub chociaż obecności bliskiej osoby. Ja też po tym, co
          zobaczyłam, przestałam mieć jakiekolwiek obawy i wątpliwości, że mógłby się
          zrazić do mnie widząc mnie podczas porodu.
          • ewuncia.a Re: Audycja w radiowej trójce o porodach rodzinny 14.03.08, 12:25
            Franczii, trafiłaś w samo sedno. Przyłączam się w 100% do Twojej opinii.
      • tropicielka Re: Audycja w radiowej trójce o porodach rodzinny 15.03.08, 08:04
        ja jakbym rodziła naturalnie , wolałabym byc sama - maż w pobliżu
        pod telefonem , ale nie chciałabym , żeby patrzył na mnie w tej
        sytuacji- szkoda by mi było mojego poczucia własnej atrakcyjności
        seksualnej- on wprost przeciwnie chciałby byc. Z tego co wiem wielu
        mądrych odpowiedzialnych facetów po towarzyszeniu kobiecie przy
        porodzie nie potrafi spojrzec na nia tak jak wcześniej - to nie ich
        wina i sami sa tym zcdegustowani - czuja sie paskudnie i oczywiście
        nie powiedza o tym partnerce.... to opinia kilku moich
        znajomych....sad
        • moofka Re: Audycja w radiowej trójce o porodach rodzinny 15.03.08, 11:53
          Z tego co wiem wielu
          > mądrych odpowiedzialnych facetów po towarzyszeniu kobiecie przy
          > porodzie nie potrafi spojrzec na nia tak jak wcześniej - to nie ich
          > wina i sami sa tym zcdegustowani - czuja sie paskudnie i oczywiście
          > nie powiedza o tym partnerce.... to opinia kilku moich
          > znajomych....sad

          i o tak intymnych rzeczach miedzy nimi a partnerka opowiadają obcej babie
          super
          to faktycznie mocno dojrzali ci wrazliwcy, nie ma co tongue_out
          • tropicielka Re: Audycja w radiowej trójce o porodach rodzinny 15.03.08, 12:47
            a komu mają powiedziec? partnerce?przecież wiedzą ile przeszła... ty
            nie rozmawiasz nigdy z przyjaciółmi ? to ci współczuję - serio
            • moofka Re: Audycja w radiowej trójce o porodach rodzinny 15.03.08, 13:31
              serio dzieki za wspolczucie tongue_out
            • franczii Re: Audycja w radiowej trójce o porodach rodzinny 17.03.08, 10:11
              A jak ci znajomi sobie wyobrażają rozwiązać swoje problemy w związku bez
              szczerej rozmowy z partnerką. Owszem, nie ma nic złego w zwierzeniu sie ze
              swoich problemów przyjacielowi ale ukrywanie przed partnerem czegoś, od czego
              zależy przyszłość związku to brak dojrzałości, szczeniactwo i głupota. Jako
              przyjaciółka powinnaś namawiać takich znajomych do rozmowy z ich partnerkami.
              To, że taka rozmowa jest trudna i partnerka może się poczuć zraniona nie jest
              żadnym usprawiedliwieniem. Osobiście byłabym bardziej urażona, gdyby mąż mnie
              okłamywał i nie robił nic w kierunku ratowania związku i poprawienia naszych
              stosunków. A jeszcze gdyby do tego w naszych problemach małżeńskich obcy ludzie
              byli lepiej zorientowani ode mnie, to byłby znak, ze nie zależy mu na mnie, na
              naszym zwiazku i naszej rodzinie.
              Zresztą, ja na miejscu żony, od której mąż sie odsunął też nie potrafiłabym
              siedzieć na tyłku i czekać na rozwój sytuacji tylko dociekałabym przyczyny. Mój
              maż musiałby mi skłamac prosto w oczy, aby uniknąć powiedzenia gorzkiej prawdy a
              jestem pewna, że tego by nie zrobił.
        • libbyy Re: Audycja w radiowej trójce o porodach rodzinny 18.04.08, 16:20
          a ja zgadzam sie z franczii.

          wezcie sie kobiety jakos do kupy i nie robcie z siebie takich biednych. chcecie miec dzieci, macie wsparcie mezczyzn na co dzien, po co wam jest az tak to potrzebne aby stal obok i patrzyl jak cierpicie, nie mogac pomoc. kobieta jest wystarczajaco dzielna aby przec w obecnosci poloznej lub lekarza a facet stojacy pod drzwiami i czekajacy na ukochana kobiete i dziecko to nei koniec swiata. mam wrazenie, ze wszystkie te potrzeby wynikaja z Waszych kompleksow. chelpicie sie, ze maz chce byc przy porodzie i to jest sygnal jego milosci. oceniajacie te milosc, bliskosc, zaangazowanie na co dzien a nie tylko przy parciu. bo jak ja sie morduje to i niech jemu nei bedzie lekko. bzdura. poza tym kobiety sa podobno dzielniejsze kiedy nie ma mezczyzny obok. biora sie w garsc i jakos daja rade.
          a facet nigdy Ci wprost nie powie, ze nei patrzy na zone juz tak jak kiedys. moze nie jest tak, ze nie kocha, czy odejdzie ale napewno bedzie to inny stosunek do teh samej kobiety. podejrzewam, ze niejedna z was zateskni za tym spojrzeniem swojego mezczyzny z poczatku zwiazku. starajcie sie to utrzymac a nie na wszystko patrzec w kategoriach ja taka biedna i on niech sie meczy!

          • libbyy Re: Audycja w radiowej trójce o porodach rodzinny 18.04.08, 16:24
            pomylilam nick. mialam na mysli, ze zgadzam sie z tropicielka
    • rajsca Re: Audycja w radiowej trójce o porodach rodzinny 14.03.08, 23:18
      Ja uważam, że dobra kobieta nie powinna tego wymagać od swojego mężczyzny, a
      dobry mężczyzna nie powinien tego odmawiać swojej kobiecie.

      To jak się dogadają to już ich sprawa. Fakt pozostaje jednak, że dziecko jest
      wspólne a tylko my nie mamy wyjścia.
      • lailala Re: Audycja w radiowej trójce o porodach rodzinny 16.03.08, 10:56
        "...boje sie utraty swojej strakcyjności seksualnej" czy jakoś tak.
        No cóż, wiem ze to istotne by czuc sie atrakcyjna ale ciekawa
        jestem jak Ci sie to udało zachować kiedy na przykład wymiotowałaś
        co godzine na poczatku ciaży (czesto nie zdazajac do toalety?) jak
        Ci sie udało ta atrakcyjosc zachować przy ciezkiej grypie, jak ją
        zachować w przypadku opisanym przez doswiadczona wypadkiem zone
        kiedy trzeba przepraszam podmywac meża?I taki mąż który przez
        miesiace wychodził z wypadku juz nie jest atrakcyjny bo sie go
        ogladało w stanie mocno odobiegajacym od atrakcyjego?, Jak zachować
        tą arakcyjnosc z ogromym brzuchem, rozstepami,chodem kaczki
        itp...?!!!! Kto każe mężowi patrzeć sie miedzy nogi? ma być przy
        mnie, trzymać za reke i mnie wspierac bo ja sama kontra lekarze to
        moze byc nierówny układ sił. Zreszta zostawiam wolny wybór mężowi.
        wiem jedno gdyby to on miał rodzić ja bym poszła z nim.
        • tropicielka Re: Audycja w radiowej trójce o porodach rodzinny 16.03.08, 11:09
          no wiesz ja akurat nie wymiotowałam, chodu kaczki tez nie
          zauważyłam, rozstępów tez nie mam , i mało przytyłam- ale generalnie
          nie chodzi mi o wygląd tylko o to , że niektórzy meżczyźni nie są
          gotowi do takich ekstremalnych przeżyc- a nawet o tym nie wiedzą !!!!
          opieka po jakims wypadku czy w chorobie to jest całkiem cos
          innego...więc jeżeli ktoś sie decyduje na poród rodzinny niech sobie
          obejrzy razem z meżem kilka filmów z porodów np na youtubie - żeby
          uniknac takich sytuacji
          • franczii Re: Audycja w radiowej trójce o porodach rodzinny 17.03.08, 09:54
            Tropicielko, powiedz mi, w czym tak bardzo różni się towarzyszenie przy porodzie
            od opieki po wypadku. Ja nie widzę dużej różnicy. Wypadek to też ekstremalne
            przeżycie. Oczywiście, dla zachowania atrakcyjności fizycznej mojego męża i aby
            nie narazić naszego życia erotycznego na trudności mogłam zostawić go pod
            opieką fachowego personelu medycznego i mówiąc, że przecież i tak w niczym nie
            pomogę, czekać na korytarzu szpitalnym i wchodzić dopiero, kiedy mąż będzie
            opatrzony, umyty i załatwiony. I oczywiście jak już środki przeciwbólowe zaczną
            działać, co by nie widzieć cierpienia na jego twarzy. Ale dla mnie byłoby to
            równoznaczne z opuszczeniem w ciężkiej sytuacji, schowaniem głowy w piasek,
            udawaniem, że pewne rzeczy nie istnieją.
            Tak samo mój mąż mógł postąpić i zostawiając mnie w rękach lekarza i opłaconej
            położnej czekać gdzieś w bezpiecznej odległości, żeby przypadkiem nie narazić
            się na słuchanie moich krzyków, aż urodze.
            Cieszę się, że tak nie postąpił i nie zostawił mnie samej w tej trudnej dla mnie
            chwili.
            Oczywiście towarzyszyć ukochanej osobie w takich trudnych doświadczeniach nie
            jest ani łatwe ani przyjemne i trzeba uświadomić sobie cel własnej obecności.
            Ja akurat nie wierzę, że uczestnictwo przy porodzie może być przyczyną rozpadu
            związku dwojga ludzi, którzy świadomie zdecydowali się na rodzicielstwo. Mam na
            mysli związek oparty na czymś więcej niż tylko na pociągu fizycznym. W kręgu
            moich przyjaciół mam same pozytywne przykłady i nie słyszałam, żeby ktoś przeżył
            traumę po porodzie nie mówiąc już o rozpadzie z tego powodu.
            • kikiia Re: Audycja w radiowej trójce o porodach rodzinny 17.03.08, 14:37
              Może to też sie przyda - juz była dyskusja na temat porodów rodzinnych:
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=76455417&a=76534537
    • karolcia86 Re: Audycja w radiowej trójce o porodach rodzinny 16.03.08, 11:21
      Ja uważam, że jeżeli mężczyzna nie jest w stanie wznieść się ponad
      nieprzyjemne widoki podczas porodu (choć moim zdaniem widziałm
      gorsze rzeczy), to bałabym się o to co będzie później.
      Tak jak w sytuacji o której pisała poprzedniczka -wypadku męża, na
      starość (też mało apetyczna), w chorobie. Już nie mówiąc o
      codziennym życiu - kiedy w końcu nie zawsze jesteśmy piękni i
      atrakcyjni.
      Tak jak nie wyobrażam sobie, że mogłoby mnie zabraknąć przy dziecku
      podczas np. głupiego pobierania krwi (chociaż mi od tego słabo się
      robi), tak nie wyobrażam sobie, że mój mąż miałby ze mną nie być w
      trakcie porodu. To nie była dla mnie żadna magia, tylko ciężka praca
      i potrzebowałam go do pomocy: fizycznej i psychicznej.
      Mamy być dla siebie wsparciem, zawsze a nie wtedy kiedy mam to
      pasuje.
      • gondziakoja Re: Audycja w radiowej trójce o porodach rodzinny 18.04.08, 18:25
        Mój mąż należy do facetów, którzy mdleją na widok krwi,ale mimo to chce być ze
        mną w tak ważnym momencie i bardzo to doceniam.Nie wyobrażam sobie,że mogłoby go
        przy mnie nie być.Jestesmy zdania,że skoro swiadomie zdecydowaliśmy się na
        dziecko, staraliśmy sie o nie 6 m-cy i bardzo go pragniemy to tym bardziej
        powinnismy być razem w takim momencie,aby przeżyć tę ciążę razem do końca.Nie
        wierzę w bzdury tupu,że kobieta staje się później dla faceta mniej atrakcyjna
        lub,że poród rodzinny prowadzi do rozwodu.Uzgodniliśmy z mężem tylko tyle,że
        jeśli będzie czuł,że nie daje rady(z powodu widoku krwi) to wyjdzie na
        chwilę,położna w szkole rodzenia mówiła,że jest to jakieś rozwiązanie dla takich
        wrażliwych panów,ale mamy nadzieję,że będzie dobrze smile
Pełna wersja