Partner przy porodzie a pozniejsze ryzyko rozwodu

    • daga_j Re: Partner przy porodzie a pozniejsze ryzyko roz 22.04.08, 10:59
      Raczej nie zmuszać. Ale myślę, że prawdziwy partner chce być przy porodzie, dzisiejsze czasy to umożliwiają, to tak łączy rodzinę i wzmaga chyba miłość do dziecka, a i dumę z żony.
      Mój mąż był przy obu porodach i jestem z tego zadowolona. Ale owszem - denerwował mnie jego dotyk, jak miałam skurcz to miał "zakaz" dotykania mnie wink Ale BYŁ. To było najważniejsze, jak chciałam wstać, czy zmienić pozycję, albo by mnie okrył, to BYŁ. Jak przy pierwszym porodzie rzuciło mnie na wymioty to podał szybko reklamówkę i nie obrzygałam podłogi wink Zawołał położną gdy go poprosiłam, a podczas skurczów partych przytrzymywał mi głowę do klatki piersiowej bo naprawdę nie miałam na to siły kierując wszystkie siły w dół. No i przeciął pępowinę o czym zawsze opowiada z dumą. A gdy ja po porodzie odpoczywałam to stał przy mnie i obdzwaniał rodzinę. Fajnie było smile
      • gallola Re: Partner przy porodzie a pozniejsze ryzyko roz 22.04.08, 11:06
        Uważam, że nie można oceniać związków, mężów, partnerów tylko po tym
        czy byli przy porodzie, czy też nie. Jeden chce a inny woli nie i to
        jest oczywiste. Każdy ma prawo wyboru i nie należy NIKOMU nic
        narzucać ani tym bardziej mierzyć każdego tą samą miarką.Pozdrawiam.
    • aganioq Re: Partner przy porodzie a pozniejsze ryzyko roz 22.04.08, 12:20
      mój mąż bardzo chce być, ja mam do tego trochę zastrzeżeń...na szczęście mamy
      jeszcze trochę czasu do tego...
    • dosia2308 Re: Partner przy porodzie a pozniejsze ryzyko roz 23.04.08, 10:56
      Myślę, że bardziej niż wspólny poród znaczący jest okres po pojawieniu się
      dziecka między dwojgiem ludzi. Już ktoś wspomniał na forum, że dziecko zmienia
      związek. Mój związek się zmienił. Ja się zmieniłam. Na gorsze. Stałam się matką
      dojarką a przestałam się odnajdywać w roli kochanki. To był jakiś obłęd na
      punkcie dziecka. Wieczny niepokój i napięcie. Po kilku latach rozstałam się z
      mężem. To musiała być dla niego okropna trauma. Teraz na dniach zostanę mamą po
      raz trzeci, z nowym partnerem i najbardziej boję się, żebyśmy się nie oddalili
      się od siebie. Żebyśmy pozostali kochankami przede wszystkim. Przyjaźń i oddanie
      jest niejako konsekwencją głębokiej miłości. W rodzinie związek miłosny między
      kobietą i mężczyzną jest podstawą trwałości dla wszystkich, dla dzieci również.
      Nie wiem...co o tym myślicie?
Pełna wersja