Oswiadczenie o nacinaniu krocza

27.03.08, 08:40
Witam, mam pytanie, czy oświadczenie o nacinaniu krocza mozna
podpisac tuż przed porodem w szpitalu czy też należy z takim
oswiadczeniem udac sie juz na poród, ale skąd je wziąc?Nie chcę być
nacinana rutynowo, chcę tylko i wyłacznie gdy taka będzie
potrzeba.Słysząłam, że takie oświadcznie można złożyc.
    • maretina Re: Oswiadczenie o nacinaniu krocza 27.03.08, 08:41
      a jak zamierzasz sprawdzic czy ktos nacial cie rutynowo czy tez byla
      taka potrzeba? bdziesz rodzic z tylkiem przy lustrze i bacznie
      obserwowac czy jak?
      • kati792 Re: Oswiadczenie o nacinaniu krocza 27.03.08, 08:44
        Dokładnie!Zresztą w tej kwestii chyba nie mamy nic do gadania...Nacinają i
        tyle!Chyba,że masz zamiar wykłócać się podczas porodu,że nie chcesz.Sama
        rozważam taką propozycjęsmile
        • maretina Re: Oswiadczenie o nacinaniu krocza 27.03.08, 08:46
          rozumem, ze ktos nie chce, ale nie rozumiem robienia pustych gestow,
          ktorych nie ma jak weryfikowac i egzekwowac.
    • zosienka78 Re: Oswiadczenie o nacinaniu krocza 27.03.08, 08:43
      W szpitalu dostaniesz do podpisania taką kartkę, że zgadzasz się na zabiegi
      medyczne w tym np. ewentualne cięcie cesarskie. O nacięciu krocza porozmawiaj
      jeszcze z położną, którą będziesz rodzić. Powiedz, że jeżeli będzie konieczność
      nacięcia to się zgadzasz. To powinno wystarczyć.
    • ewuncia.a Re: Oswiadczenie o nacinaniu krocza 27.03.08, 08:47
      Co do nacinania krocza, to nie poddawajmy się tym opowieściom, jakie jest to
      barbarzyństwo. Lepiej żeby Cię nacięli niż krocze miałoby samo się rozerwać - to
      byłoby o wiele mniej przyjemne. Myślę, że nie powinnaś się tym przejmować.
      Zapytaj położnej ze "swojego" szpitala, jaka jest tam w tym zakresie praktyka.
      Położna z mojej szkoły rodzenia mówiła, że ona nawet nie pyta rodzącej o zgodę,
      jeśli widzi, że kroczu grozi pęknięcie. Pozdrawiam!
      • madziarenka82 Re: Oswiadczenie o nacinaniu krocza 27.03.08, 09:54
        Nie zgadzam sie z toba ze naciecie krocza jest lepsze od peknięcia kazda położna
        ci powie ze pekniecia goja sie łatwiej i szybciej od nienaturalnego naciecia w
        poprzek włokien mięśniowych i jak czytam takie wypowiedzi to krew mnie
        zalewa,naciecia krocza w Polsce to rutyna i tak bedzie dopóki pacjecntki nie
        beda tego swiadome ze mozna to zmienic......
        • ewuncia.a Re: Oswiadczenie o nacinaniu krocza 27.03.08, 10:18
          Nie każda położna ... Położna w mojej szkole rodzenia mówiła inaczej niż
          piszesz. I nie sprawiała wrażenia kobiety obojętnej ma dobro rodzących i
          stosującej rutynowo, bez zastanowienia, wyuczone, czy narzucone jej z góry
          procedury - wręcz przeciwnie. Weź pod uwagę, że to pęknięcie, czy nacięcie
          krocza trzeba jeszcze dobrze zszyć, a na pewno lepiej poradzić sobie z równym
          nacięciem niż poszarpanym ciałem.
          • ciociacesia prawda 27.03.08, 11:57
            ciekawe jest tylko to ze wystarczy przekroczyc Odre a okazuje sie ze
            nie trzeba nacinac 90% pierworódek i ze grozne pekniecia nie zdazaja
            sie wcale tak czesto... pewnie to przez to powietrze w niemczech -
            sie kobiety robia bardziej elastyczne
            • dagis.1 baltyk tez 27.03.08, 18:35
              widocznie tak samo wplywa powietrze po "niepolskiej" stronie baltyku smile tu tez
              nie nacina sie rutynowo a tych pekniec jakos niewiele z tego co sie orientuje...
              ale moze fakt, ze to cos w tym powietrzu smile

          • franczii Re: Oswiadczenie o nacinaniu krocza 27.03.08, 19:14
            Co do pęknięcia to mnie położna tłumaczyła, że krocze pęka bardzo często i ale
            nigdy tak głęboko jak jest robione nacięcie. Spontaniczne pęknięcia są
            zjawiskiem normalnym i zwykle są powierzchowne a nacina się też mięśnie.
            Spontaniczne pęknięcia tak poważne jak nacięcie należą do rzadkości i są prawie
            niemożliwe przy pozycji wertykalnej. Owszem zdarzają sie przypadki kiedy trzeba
            naciąć w razie porodu zabiegowego, wyciskania dziecka itp. ale to już inna sprawa.
            A zszywać jest rzeczywiście wygodniej cięcie ale czy w imię wygody personelu
            można okaleczać kobietę?
            Zresztą to samo pisała pani Oleś na Dobrym Porodzie.

        • kala196 Re: Oswiadczenie o nacinaniu krocza 27.03.08, 16:58
          zgadzam się z Tobą w 100% ja rodziłam 8 tygodni temu.Bardzo dużo czytałam o
          rutynowym nacinaniu krocza w Polsce i o tym,że położne bardzo często w szkołach
          rodzenia "uświadamiają" przyszłe mamy,że nacięcie jest lepsze niż pękniecie,a to
          nie tylko moim zdaniem jest nie prawda,ja pękłam w czasie porodu miałam kilka
          szwów i 3-4 godzin po ciężkim porodzie(bo licząc od kiedy zaczęły mi się skurcze
          co 6 minut i po tym jak odszedł mi czop rodziłam 28 GODZIN ,nie biore pod uwagę
          tych skurczy wczesniej bo one prawie nie bolały),byłam po samodzielnej
          kąpieli,zajmowałam sie dzieckiem, prawie normalnie siadałam(wiadomo lekko mnie
          szwy ciągneły),przy chodzeniu nie miałam żadnych problemów.
          Kilka dni później prawie nic nie czułam ,wiec dziewczyny nie dajcie sie
          nacinać,ani tym bardziej wmówić sobie,że naciecie jest lepsze niż pękniecie.
          Kedyś ktoś porównał naciecie krocza do naciecia bardzo napietego kawałka
          materiału,gdy natnie sie nawet odrobine napiety materiał bardzo łatwo pęknie
          dalej i z kroczem jest dokładnie tak samo.

          Pozdrawiam bardzo serdecznie wszystkie przyszłe i obecne Mamy wink

          • jusy1986 Re: Oswiadczenie o nacinaniu krocza 03.04.08, 14:46
            Otoz jestem studentka na III roku Poloznictwa.
            Co do nacinania krocza faktycznie niektore polozne robia to rutynowo,gdyz nie
            maja takiego doswiadczenia.Zazwyczaj rutynowo nacina sie pierwiastki-tj.rodzace
            po raz pierwszy.Natomiast co do pekniecia-absolutnie nie sadze,ze jest to lepsze
            anizeli naciecie.Sa 3 stopnie pekniecia krocza i zawsze istnieje ryzyko,ze
            wystapi ten 3 sotpien-a wtedy kobieta ma wykonywany sztuczny odbyt...same
            pomyslcie.Dodajac,ze kiedy nacina sie krocze-zmniejsza sie ryzyko wypadania
            m.in. macicy w starszym wieku.
            • franczii Re: Oswiadczenie o nacinaniu krocza 03.04.08, 15:10
              Czyli mamy sie godzic na nacinanie bo mamy niedouczona polozna?
              Czytalam na Dobrym Porodzie wypowiedzi p.Oles i twierdzi ona, ze cyt."poważne
              pęknięcia krocza (III i IV stopnia) są najczęściej powikłaniem nacięć, a nie
              samoistnych pęknięć".
              Poza tym czytalam tez, ze pozycja wertykalna minimalizuje ryzyko powaznego
              pekniecia.
              Prosze o ustosunkowanie sie do tego.

              • ciociacesia wypadanie macicy 03.04.08, 15:17
                a na stronce fundacji rodzic po ludzku pisali ze nacinanie nie ma
                wpływy na pozniejsze wypadanie czegokolwiek
            • waniliax Re: Oswiadczenie o nacinaniu krocza 11.04.08, 16:55
              Jak często statystycznie zdarza się pęknięcie 3 stopnia? Znasz dane?
              Jeśli tak, to uważasz, że faktycznie uzasadnia to owo rutynowe
              nacinanie większości kobiet??? Wytłumacz mi też, proszę, ale
              zaznaczam - koniecznie logicznie, w jaki sposób nacięcie krocza
              zmniejsza ryzyko wypadania macicy w starszym wieku (może też jakieś
              dane statystyczne)?
              Od razu dodam, że żadne wyniki badań, jakie znam, nie uzasadniają
              tego, tak gloryfikowanego w Polsce przez położne, nacięcia. Raczej
              dają dowód na to, że w większości wypadków jest to zwykłe
              barbarzyństwo.
        • memphis90 Re: Oswiadczenie o nacinaniu krocza 28.03.08, 09:34
          A mnie uczono, że czysta rana o gładkich brzegach goi się lepiej- czyli cięcie.
          Poza tym łatwiej je kontrolować- na pewno nie dojdzie do uszkodzenia zwieracza
          odbytu.
          • franczii Re: Oswiadczenie o nacinaniu krocza 28.03.08, 09:49
            A gdzie cię tak uczono? U mnie też tak mówiono w szkole rodzenia przy szpitalu,
            w którym nacina się prawie wszystkie. Takie zdanie miała też ginekolog, ktora
            prowadziła moją pierwszą ciąże. Natomiast w domu narodzin polożne powiedziały
            mi, że to własnie nacięcia są przyczyną niekontrolowanych pęknięć tego
            najgorszego stopnia zaś naturalne pęknięcia z reguły są zupełnie niegroźne i
            niebolesne w leczeniu. To ostatnie mogę potwierdzić własnym doświadczeniem
            zdobytym na własnej skórzesmile)). Zresztą dziwne to trochę, że w szpitalu prawie
            wszystkie kobiety mają nieelastyczne krocza a w moim domu narodzin jakoś nikomu
            nic nie pękało do odbytu.
        • annubis74 Re: Oswiadczenie o nacinaniu krocza 03.04.08, 15:35
          to nieprawda
          przy rozerwaniu krocze goi się trudniej
          nie spotkałam położnej/lekarza czy samej rodzącej która twierdziła
          by inaczej
          • franczii Re: Oswiadczenie o nacinaniu krocza 03.04.08, 15:44
            To ja moge byc pierwszasmile)) Peklam ale niegroznie, tyle ile trzeba i mialam
            nawet kilka szwow. Moge powiedziec, ze bol odczuwalam tylko w momencie pekniecia
            apotem juz nic nie bolalo i siedziec moglam od razui biegac i siusiu tez nie
            bolalosmile)) a po dwoch dniach zapomnialam, ze cos mi sie tam stalo.
      • orgellaa Re: Oswiadczenie o nacinaniu krocza 27.03.08, 10:06
        pytałam się położnej w szpitalu, gdzie będę rodzić i powiedziała dokładnie to
        samo. unikają nacięcia, ale w sytuacji, gdy widzą że główka sama nie przejdzie-
        myślą wyłącznie o dziecku i krocze nacinają.
        nie wiem co lepsze.
      • franczii Re: Oswiadczenie o nacinaniu krocza 27.03.08, 19:11
        Rutynowe nacinanie jest barbarzyństwem koniec i kropka. Jeśli w szpitalu
        nacinają 90% rodzących to znaczy, że praktykowane jest tam rutynowe okaleczanie
        kobiet.
        • waniliax Re: Oswiadczenie o nacinaniu krocza 11.04.08, 17:00
          Też tak twierdzę. Jestem ofiarą położnej, która mimo mojego
          oświadczenia, że nie zgadzam się na nacięcie, zrobiła mi je na dwa
          razy i jakoś zapomniała nawet wspomnieć słowem, że zamierza to
          zrobić, choć byłam całkiem przytomna. Pierwszego razu nie widziałam
          (kolana zasłonięte płachtą materiału w pozycji prawie siedzącej), a
          drugiego już zupełnie się nie spodziewałam. Ból potworny,
          przeszywający. W efekcie krwiak, godzinne szycie, problem z gojeniem
          i obropienie szwów wewnętrznych.
    • aluett Re: Oswiadczenie o nacinaniu krocza 27.03.08, 08:53
      Słyszalam, ze w Polsce nacinanie krocza jest bardzo popularne i robi
      się je rytunowo, a w innych krajach odsetek nacinania jest o wiele
      mniejszy niz w Polsce - to chyba o czyms swiadczy. Polscy lekarze
      idą na łatwiznę.
      • ewuncia.a Re: Oswiadczenie o nacinaniu krocza 27.03.08, 08:57
        Myślę, że to nie jest tak. Z tego, co mówiła położna, jeśli krocze jest
        wytrzymałe to nikt nie będzie Cię nacinał, bo po co. Ale jeśli widać, że krocze
        zaraz popęka to nikt nie będzie ryzykował późniejszymi związanymi z tym
        nieprzyjemnościami. Prawda pewnie jest taka, że mało która kobieta ma na tyle
        wytrzymałe krocze, by obejść się bez nacięcia. A poza tym, jak sprawdzisz, czy
        cięcie było potrzebne czy nie? Tutaj trzeba zaufać ekipie pomagającej Ci przy
        porodzie smile
        • kati792 Re: Oswiadczenie o nacinaniu krocza 27.03.08, 09:04
          www.rodzicpoludzku.pl/wartowiedziec/artykul.php?warto_wiedziec_id=13
          To tyle w kwestii nacinania krocza.
        • aluett Re: Oswiadczenie o nacinaniu krocza 27.03.08, 09:08
          moze i tak, choc czytałam o tym w necie i sprawa wyglada nieco
          inaczej. podobno polozne nacinaja rutynowo i muszą się tłumaczyć w
          przypadku własnie gdy nie natną krocza. no ale coż pozostaje mi
          zaufac i juz... smile)
          • slonko1335 Re: Oswiadczenie o nacinaniu krocza 27.03.08, 09:25
            Oczywiście, że nacinają rutynowo, bo tak im znacznie prościej...tak
            samo jak położenie rodzącej w łóżku, wogóle najlepiej żeby się nie
            odzywała i nie sprawiała kłopotów i myślała tak jak więszkośc tu
            piszących.... Dobrze, że poruszasz tą kwestię bo masz absolutne
            prawo do ochrony krocza i nie tylko zresztą, szkoda tylko, że
            przeważnie to walka z wiatrakami...ale na szczęście już coraz więcej
            położnych słucha rodzących. U mnie w mieście niestety tylko w jednym
            szpitalu można zgłosić że nie chce się nacinania bez konieczności
            (tzn. można w każdym ale w reszcie mają to głęboko gdzieś).
            Przede wszystkim przeczytaj sobie dokładnie wszelkie prawa pacjenta
            i pilnuj ich egzekwowania od początku. Znajdź dobrą położna, która
            pokaże Ci zestaw prostych ćwiczeń które można wykonywać przed
            porodem aby cięcie nie było konieczne, uwierz da się i nie jest to
            nic trudnego, niestety nie napiszę że wiem na swoim przykładzie bo
            ćwiczenia i owszem wykonywałam ale moja córcia w ostatniej chwili
            postanowiła wyprzeć się tyłkiem na świat więc miałam cc, jednak
            wszystkie koleżanki które chodziły ze mną do tej położnej urodziły
            bez cięcia, ja skorzystałam tylko z rad jak przygotować piersi i
            sutki do karmienia i nie wiem co to znaczy popękane czy bolące
            brodawki więc grunt to dobra położna i trochę systematyczności przed
            porodem.
          • ewuncia.a Re: Oswiadczenie o nacinaniu krocza 27.03.08, 09:27
            Naprawdę nie martw się tym. Trzeba wierzyć w zdrowy rozsądek położnych. Może
            porozmawiaj z jakąś położną ze szpitala, w którym będziesz rodzić, np. gdy
            wybierzesz się, by "pozwiedzać" porodówkę. Wiem, że w internecie można wyczytać
            przeróżne opinie na temat szpitali i personelu, ale chyba nie zawsze są one
            zgodne z rzeczywistością (mam nadzieję), albo po prostu są pisane tylko przez
            osoby, które w szpitalu spotkało coś przykrego. Ja bardzo wiele naczytałam się
            na temat beznadziejnej opieki nad kobietą po porodzie w szpitalu, który
            wybrałam. Rozmawiałam też jednak (na szczęście) z kilkoma koleżankami, które też
            tam rodziły, i ich odczucia są jak najbardziej pozytywne. Personel medyczny to
            też ludzie i dlatego nie można wychodzić z założenia, że zupełnie obojętnie
            podchodzą do pacjenta i rutynowo stosują określone procedury, bez względu na to,
            czy są one potrzebne, czy nie. Głowa do góry!!!
            • katiusza83 Re: Oswiadczenie o nacinaniu krocza 27.03.08, 09:35
              Dziewczyny,
              wiem,że samo wyrażenie nacinanie krocza przyprawia o dreszcze
              (zwłaszcza przy pierwszym porodzie). Sama już w bólach
              krzyczałam,żeby mnie nie nacinali,ale mnie nie posułchali...i chwała
              im za to.Następnego dnia dziękowałam położnej za to nacięcie.Nawet
              nie wiedziałam,kiedy je zrobiła (to zupełnie nic nie boli),a dzięki
              temu mój poród trwał 15 min.(pierwszy!) i szycie było błahostką -
              nie mam nawet najmniejszej blizny. Nikt nie będzie was
              nacinał,jeżeli nie będzie takiej potrzeby,ale nie wzbraniajcie się
              przed tym, ponieważ pęknięcie jest dużo gorsze...
              • slonko1335 Re: Oswiadczenie o nacinaniu krocza 27.03.08, 09:42
                Katiusza w tym wątku nie chodzi o udowodnienie wyższości nacinania
                albo nienacinania ale o prawa pacjenta które przeważnie nie są
                respektowane. Bez sensu jest pisanie, że akurat Ty dziękowałaś że
                Cię nacieli bo każdy poród jest inny i moja przyjaciółka która
                rodziła bez nacięcia pwoei że dzieki Bogu że nie cięli, inna osoba
                która strasznie popękała będzie mieć żal, że nie cięli, itd....tak
                jak jedna znosi poród lekko i szybko a dla kogoś innego to trauma...
                • katiusza83 Re: Oswiadczenie o nacinaniu krocza 27.03.08, 09:48
                  ok
                  • zawszemysza25 Re: Oswiadczenie o nacinaniu krocza 27.03.08, 10:20
                    ja mam za soba nacięcie krocza, niestety nikt mnie o to nie pytał. a jak po porodzie spytałam się czy to było konieczne ( moja córeczka ważyła 2615g ) to usłyszałam od położnej, że to rutyna, jak rodzenie łożyska. wiem również, że w tym szpitalu w którym rodziłam wszystkim pierworódkom nacinają krocze inaczej dostały by opieprz od lekarza. więc jak tu walczyć o swoje prawa??? teraz jestem w 2 ciąży i boję sie jak cholera nacięcia. mam nadzieję, że tym razem go uniknę, zmieniłam szpital na taki w którym nie ma rutynowego cięcia,a u wieloródek nacięcia dokonują tylko u 10% rodzących. pozatym o początku ciąży ćwiczę mięśnie krocza, bo w większości to czy będę miała nacięcie krocza zależy odemnie. ale macie racje dobra położna zawsze ochroni krocze
              • waniliax Re: Oswiadczenie o nacinaniu krocza 11.04.08, 17:04
                Mnie nacięcie (wbrew mojej wyraźnej woli) bolało potwornie, zrobił
                mi się krwiak, zszywanie trwało godzinę, a potem jeszcze miałam 6
                tygodni problemó z niegojącą się raną. Rozsądek położnej to ostatnia
                rzecz, w jaką uwierzę. W wielu przypadkach robią poprostu tak, jak
                im wygodnie, niespecjalnie przejmując się odczuciami rodzącej.
        • mim288 Re: Oswiadczenie o nacinaniu krocza 27.03.08, 10:36
          Nie wiem czy małoktóra, w innych krajach europejskich (poza Polską
          i Grecją) nacinanie krocza jest stosowane baardzo rzadko, a nie
          sądzę żeby były jakieś straszliwe różnice anatomiczne pomiędzy
          akurat Polkami i Greczynkami i całą resztą Europejek.
        • denea Re: Oswiadczenie o nacinaniu krocza 27.03.08, 23:46
          ewuncia.a napisała:

          > Myślę, że to nie jest tak. Z tego, co mówiła położna, jeśli krocze
          jest
          > wytrzymałe to nikt nie będzie Cię nacinał, bo po co.

          Nam też położna tak mówiła. I dodała, że odkąd pracuje na porodówce
          mieli JEDNĄ pierworódkę tak zbudowaną, że nie trzeba było nacinać ;P
          My, Polki jakieś nietypowe jesteśmy widać, mnie się zdaje że to
          żniwo Czarnobyla wink



          Ale jeśli widać, że krocze
          > zaraz popęka to nikt nie będzie ryzykował późniejszymi związanymi
          z tym
          > nieprzyjemnościami. Prawda pewnie jest taka, że mało która kobieta
          ma na tyle
          > wytrzymałe krocze, by obejść się bez nacięcia. A poza tym, jak
          sprawdzisz, czy
          > cięcie było potrzebne czy nie? Tutaj trzeba zaufać ekipie
          pomagającej Ci przy
          > porodzie smile
    • malgosiek2 Re: "balonik" Epi No do ćwiczenia mięśni krocza 27.03.08, 10:23
      www.spektr.pl/product_info.php/products_id/190
    • nutka07 Jak wiele zalezy 27.03.08, 11:47
      od tego gdzie sie mieszka. Jestem obecnie zagranica i na spotkaniu w szpitalu
      zadano pytanie lekarzowi o nacinanie krocza. Powiedzial jasno, ze sie tego NIE
      ROBI bo jest to NIEPOTRZEBNE tylko w skrajnych przypadkach to robia. Nalezy to
      do rzadkosci! Tu nikt nie dyskutuje na temat koniecznosci nacinaia wszystkich
      pierworodek, ze tak jest 'lepiej'.
      • kati792 Re: Jak wiele zalezy 27.03.08, 13:01
        Niedawno oglądałam na Zone reality filmy dokumentalne o rodzacych w
        USA.Codziennie leciał jeden odcinek,w którym pokazywali np.2 kobiety na
        ostatnich nogach.Jak wygląda jej życie,co robi,czy to jej pierwsze dziecko
        itd.Na koniec zawsze pokazywany był jej poród-oczywiście wszystkie zbliżenia
        między jej nogi były zamglonesmile
        ANI JEDNEJ NIE NACINALI!Jak miały problem z bóle,prosiły o zzo i dostawały je
        bez problemu!
        Zazdroszczę...
        • gonia28b Re: Jak wiele zalezy 27.03.08, 16:44
          ja też zazdroszczę Amerykankom...

          niestety, trudno liczyć na "zdrowy rozsądek" położnej czy lekarza,
          gdyż - jak wiadomo - każdy swoją "dupę" chroni, a kobieta nawet w
          sensie dosłownym wink)))
          podpisany papierek jest potrzebny po to, że w razie pęknięcia
          krocza, żeby delikwentka nie miała podstawy oskarżać nikogo o
          jakiekolwiek niedopatrzenie. to wyjaśnia fakt rutynowego nacinania
          krocza - na wszelki wypadek lepiej naciąć, niż miałoby ewentualnie
          troszkę pęknąć - ręce mi po prostu opadają gdy czytam gdziekolwiek
          tekst o nacinaniu, by nie pękło uncertain/

          z mojego własnego doświadczenia:
          próbowałam na ten temat rozmawiać ze swoją położną na temat ochrony
          krocza, mówiłam, że jeżeli nie będzie takiej konieczności, to żeby
          łaskawie.....
          zamiast sensownej odpowiedzi usłyszałam zupełnie bezsensowny wykład,
          dlaczego to 90% kobiet nacina się krocze, a tak w ogóle to się w
          internecie głupot pewnie naczytałam... big_grinDDDD
          podczas porodu wydzierałam się, że nie chcę, bo powinno się udać bez
          nacinania (z doświadczenia mojej mamy), ale to nic nie pomogło...
          poza tym w moim konkretnym przypadku nacięcie było raczej
          koniecznością, ponieważ Kuba rodził się poowijamy pępowiną,
          ale o tym to się dowiedzieliśmy, dopiero jak się już urodził.
          wcześniej nie było wiadomo dokładnie czy jest ten zabieg konieczny
          czy też nie...
    • kolibu Re: Oswiadczenie o nacinaniu krocza 27.03.08, 17:26
      A ja urodziłam duże dziecko - prawie 4kg i 35 cm obwód główki w
      dodatku owinięte pepowiną bez nacięcia (niewielkie otarcie
      sluzówki). Nie prosiłam , aby nie nacinali, tylko poprosiłam położną
      z dyżuru o ochronę krocza (forma czasem jest ważna, ale ja rodziłam
      w W-ie na Żelaznej, a tam takie prośby repektuja)). W dodatku nie
      ćwiczyłam żadnych mięśni, nie masowałam ani niczym sie wczesniej nie
      nacierałam. Dlacego się udało? Zdecydowałam sie jechac do szpitala z
      7cm rozwarciem, aby niczego mi nie przyśpieszali oksytocyną, bo
      wtedy tkanki mogą nie zdążyć się rozciągnąć. Dziecko podczas
      skurczów partych szło do produ i cofało sie stopniowo torując sobie
      drogę. Przez to parcie trwało troche dłużej (w sumie ok. godziny),
      ale opłacao się. Zdecydowałam sie na to zupełnie śiadomie - ból
      porodu twał nieco dłużej, ale za to po 2 dniach czułam sie jakbym w
      ogóle nie rodziła, o stanie krocza nie wspomnę. Naprawde warto.
      • lukrecja34 Re: Oswiadczenie o nacinaniu krocza 27.03.08, 18:47
        hmm...przy pierwszym porodzie nie pękłam i nie byłam rutynowo nacięta bo po
        prostu nie było takiej potrzeby.
        przy drugim poprosiłam prowadzącą mój poród położną,żeby nacinała krocze tylko w
        razie konieczności.bardzo się nastarała,żeby to krocze ochronić,masowała je i
        rozpychała,żeby tylko nie ciąć.i udało się.wyszłam z tego z jednym małym
        pęknięciem na 2 szwy.
        dodam jeszcze,że oba porody miałam w szpitalu,który w rankingach "rodzić po
        ludzku" regularnie zajmuje tyły i doły.
    • adzia_p Re: Oswiadczenie o nacinaniu krocza 27.03.08, 21:40
      eeee chyba jestem ofiara "polskiej propagandy lekarsko-polozniczej o nacinaniu
      krocza" smile)) uwazam,ze lepsze naciecie niz pekniecie; nigdy nie wiadomo czy
      bedzie to tylko otracie... rana cieta goi sie lepiej niz "szarpana".

      poszłam rodzic z nastawieniem,ze zostanę nacieta natychmiast (pierworodka) jak
      tylko przyjdzie moment. tu miłe zaskoczenie - polozna od samego poczatku
      probowala ochronic krocze - mimo iz była nieopłacona,nie mowiłam tez,ze
      chce,zeby chronila krocze. jednak nie bylo mi to pisane bo parłam godzinę
      bezskutecznie,po nacieciu cora w sekunde byla po drugiej stronie brzucha.
      potrzeba bylo troche czasu,zebym mogla siadac itd ale bardziej bałabym sie
      niekontrolowanego pekniecia. choc w moim przypadku to było ochrona zdrowia i
      zycia mojej córki (za długo w kanale rodnym,od razu po urodzeniu wydaliła smółkę)
      prosze nie demonizowac warszawskich szpitali innych niz Żelazna-w innych tez
      pracuja dobre polozne,ktore nie postepuja rutynowo w kwestii nacinania!
      pozdrawiam.
    • franczii Re: Oswiadczenie o nacinaniu krocza 27.03.08, 21:54
      Ja takie oświadczenie zostawiłabym jako ostateczność. Przede wszystkim
      próbowałabym załatwić sprawę polubownie nawet za pomocą pieniędzy np. wynajmując
      położną, która podejmie się ochrony krocza. Oświadczenie to takie stawianie
      sprawy na ostrzu noża a nie wydaje mi się żeby to dobrze rokowało współpracy
      podczas porodu. Żeby uniknąć nacinania położna musi odpowiednio poprowadzić
      poród, ostatnia faza porodu się wtedy przedłuża. U mnie np. to trwało sporo i
      niewątpliwie wyprzeć dziecko bez nacinania jest trudniej, późniejszy komfort
      oczywiście wynagradza te trudy. Poza tym trzeba się nastawić na pęknięcie
      naturalne, nawet jeśli niewielkie to jest bardzo nieprzyjemne uczucie w czasie
      porodu, tak przynajmniej było w moim przypadku. Mnie się wydawało, że cała będę
      porozrywana ale miałam pełne zaufanie do położnej i słuchałam jej poleceń.
      Gdybym wcześniej jej przedstawiła takie oświadczenie, to nie wiem, czy tak ufnie
      oddałabym się w jej ręce.
      • gonia28b Re: Oswiadczenie o nacinaniu krocza 28.03.08, 06:03
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=10810025&a=10810025
        w tym powyższym wątku widać ilu kobietom udaje się urodzić bez
        nacinania krocza, a ile daje się zastraszyć, bo teorie są oczywiśie
        różne.
        • joanna.marta o nacinaniu krocza 28.03.08, 06:38
          Dorzucę coś z własnego doświadczenia
          Rodziłam dwa razy. Pierwszy raz nie byłam nacięta i już kilka godzin
          po porodzie mogłam siedzieć. Pewnie, że ostrożnie, delikatnie
          siadałam ale zawsze. Za drugim razem nacięli mnie i mimo że to było
          małe nacięcie (na 3 szwy) to źle to wspominam. Przez kilka dni
          siadałam na jednym bądź drugim pośladku, a ze dwa tygodnie czułam
          miejsce nacięcia. Na własnej skórze doświadczyłam tego i wiem, że
          dla mnie nacięcie jest barbarzyństwem. Zwłaszcza że nie było
          potrzeby zrobić to nacięcie. W dwóch przypadkach córeczki były
          podobnej wagi a co najważniejsze, miały identyczny obwód główki. I
          położne, przy drugim porodzie, chciały uniknąć nacięcia (nawet
          mówiły, że nie będzie trzeba), ale lekarz nie pozwolił. Spieszyło mu
          się, bo obo jeszcze dwie rodziły. I położna powiedziała:
          przepraszam, ale lekarz kazał. I takie praktyki powinny być
          ukrócone. Dlatego walczmy o swoje prawa, bo w Polsce naprawdę
          nacięcie jest rutynowe w większości przypadków. Po porodzie poszłam
          poskarżyć się ordynatorowi. Nie wiem, czy to odniosło jakiś skutek
          ale rodziłam w szpitalu, który dostał I nagrodę Rodzić po Ludzku a
          to do czegoś zobowiązuje.
    • anew3 Re: Oswiadczenie o nacinaniu krocza 28.03.08, 13:16
      Mnie polozna mowila, ze musi nacinac niezwykle rzadko, wtedy kiedy
      krocze bieleje.Sama twierdzila, ze robi to niechetnie i naprawde
      bardzo rzadko jest tak apotrzeba.Mieszkam zagranica, pytalam
      kolezanki o nacinanie,nie bylo mimo, ze rodza tu kobiet ydosyc
      pozno ,po 30.
    • miarka71 przez nacięcie boję się zajść drugi raz w ciąże 28.03.08, 22:06
      Kiedy byłam w ciąży nasłuchalam się o nacięciu że nie boli bo przy
      parciu tak naciąga się skora że nie ma tam czucia...Bóle porodowe
      były cholernie bolesne ale nie krzyczałam tylko pojękiwałam, poród
      trwał 6 godzin myślałam że juz nic gorszego nie może mnie spotkac,
      ale kiedy połozna nacieła mnie to tak wydarłam gębę że musiał mnie
      słyszec cały szpital ból był okropny na samo wspomnienie tego boli
      mnie w tym miejscu,Połozna po chwili mnie przeprosiła bo zamiast
      przeciąć mnie w najwyższej fazie skórczu ciachneła mnie na początku,
      nie wspomne że póżniej ani usiąść ani chodzić nie dało rady.Mineło
      pięć lat i myślę ze czas na drugie dziecko ale panicznie się
      boję ,powiedziałam sobie że tym razem jak będę rodzić (jak zdecyduję
      się na ciąze)to nie dopuszczę do tego aby jakaś menda zbliżyła się
      choć na centymetr do mnie z nożyczkami.Wiem że można ochronić krocze
      innymi sposobami i nie trzeba ciąć ale dla niektórych położnych tak
      jest łatwiej bo skracają sobie czas no bo po co pomęczyć się troszke
      dłużej lepiej ciachnąć i można jeszcze na serial zdążyc. Dobrze
      chociaż że mój synek wynagradza mi to wszystko. Pozdawiam.
      • waniliax Re: przez nacięcie boję się zajść drugi raz w cią 11.04.08, 17:13
        Ja powiedziałam, że nie chcę być nacinana, ale położna miała to
        gdzieś. Po 10 minutach byli z lekarzem już zbyt zniecierpliwieni tym
        tak bardzo przedłużającym się porodem. Straciłam resztki zaufania do
        personelu medycznego, który wykorzystuje niekorzystną sytuację
        rodzącej, raczej nie mającej możliwości przyjścia innym razem.
    • elza78 Re: Oswiadczenie o nacinaniu krocza 11.04.08, 18:42
      taka kartka przy poloznej ktora nie potrafi chronic krocza to strzal w stope,
      popekasz po same uszy, bo nei chodzi o to zbey nie nacinac w ogole, trzeba taki
      porod umiec poprowadzic, trzeba umiec pokierowac tak rodzaca, zeby krocze nie
      peklo, inaczej nie ma to sensu
      • gondziakoja Re: Oswiadczenie o nacinaniu krocza 11.04.08, 21:18
        Moja położna mówi,że chroni krocze tak dugo jak jest to możliwe,ale kiedy
        widzi,że zaraz pęknie to wtedy nacina, osobiście wolę być nacinana niż miałabym
        sama popękać bo wydaje mi się to dużo gorsze, położna wie jak naciąć a popękać
        można różnie
        • franczii Re: Oswiadczenie o nacinaniu krocza 11.04.08, 22:51
          To pewnie tak na dobra sprawe nacina wiekszosc kobiet, bo czytalam, ze bardzo
          rzadko udaje sie uniknac malego pekniecia.
    • stenia44 Re: Oswiadczenie o nacinaniu krocza 12.04.08, 00:58
      Ja mieszkam w Kanadzie i jest tu podbnie pod tym wzgledem jak w
      Stanach, czyli sie nie nacina. Polozne sa trenowane tak, by pomoc
      urodzic glowke dziecka bez popekania. 3 glowne sposoby unikniecia
      pekniecia, to gorace kompresy podczas wylaniania sie glolwki, masaz,
      nie popedzanie pacjentki do wypychania dziecka i odpowiednia
      pozycja, z ktorych najbardziej polecana na kleczka. Od 36 tygodnia
      ciazy zalecaja przygotowujacy masaz krocza, ktory wykonuje sie samej
      w domu wieczorkiem.
      W Polsce bylam z moja kolezanka podczas porodu jak rodzila.
      Kolezanka wydala zwierzecy krzyk tylko w momencie jak ja polozna
      naciela, a ja jak to widzialam to myslalam ze padne, ale nie
      zdazylam zainterweniowac w pore. Ale widzicie, z kolei moja mama do
      dzis przeklina lekarzy, ze pozwolili jej peknac zamiast ja naciac i
      dzis mysli ze jej wypadajaca macica ma z tym zwiazek. Takze to
      wszystko jest kwestia wyboru. Tak jak jedne boja sie cesarki, a inne
      zrobilyby wszystko zeby tylko tak urodzic. Ja moge wybierac tylko
      dla siebie. W tym przypadku, bez wzgledu na to co mowi moja mama,
      wole peknac niz dac sie ciac. Przy porodzie bedzie maz i juz go
      wyczulilam ze jak zobaczy ze zblizaja sie z nozyczkami, to ma
      zainterweniowac. Ale tutaj sie to raczej nie zdazy
      • binka_2 Re: Oswiadczenie o nacinaniu krocza 12.04.08, 07:01
        Jak czytam niektóre wypowiedzi, to nie wiem co o tym myśleć!! Boję się
        strasznie, a poród zbliża mi się wielkimi krokami... Do 3 tyg. będę trzymać w
        ramionach mojego syneczka ale nie wiem jak sobie poradzę z tym nacięciem
        krocza...mój mąż pewnie będzie tak zestresowany w czasie porodu, ze nawet nie
        zauważy co oni robią...a co dopiero ja...
    • joana.mz Re: Oswiadczenie o nacinaniu krocza 14.04.08, 11:24
      Hej
      jeśli chcesz rodzić bez nacięcia to najlepiej jeśli znajdziesz
      chętną i doświadczoną położną, która poprowadzi Twój poród.
      Ja rodziłam 2 razy i 2 razy nie miałam nacięcia.
      Za pierwszym razem trafiłam na super położną, która dobrze
      poprowadziła poród, dobrze nam się współpracowało. Ona mówiła co mam
      kiedy robić a ja jej ufałam i skończyło się dobrze.
      Drugi poród - trafiłam na położną beznadziejną (znałam ją z
      wcześniejszego pobytu w szpitalu. I tutaj też obyło się bez
      nacięcia, ale powiedziałam jej, że przy pierwszym nie byłam nacinana
      i teraz też tak chcę. Oczywiście nie obyło się bez tekstów: "jak tak
      można, przecież to dla dobra dzoekca!!!"
      Jeśli chodzi o oświadczenie o które pytasz - czytałam kiedyś na ten
      temat. Oświadczenie jakie podpisujesz przy przyjęciu do szpitala, w
      którym zgadzasz się "na zabiegi proponowane przez szpital" nie jest
      równoznaczne ze zgodą na nacięcie. Na to powinnaś wyrazić zgodę
      (muszą Ciebie o tym poinformaować przed faktem), ale z drugiej
      strony nigdy nie będziesz wiedziała, czy jeśli dojdzie do nacięcia
      to czy było ono konieczne, czy nie. Tak samo jeśli dojdzie do
      pęknięcia czy nacięcie byłoby mniejsze (w co raczej wątpię).
      pamiętaj, że samo "nie chcę" nie wystarczy do ochrony krocza. W PL
      rodzi się w wielu szpitalach na leżąco, co niestety sprzyja
      pęknięciom. O tym się nie mówi, ale tak jest.
    • elza78 wiecie co.... napisze wam a co... 14.04.08, 15:55
      jak rodzilam coreczke naturalnie, to wlasnie przez cale to zmaieszanie wokol
      naciecia krocza bylam tak zestresowana ze tylko o tym myslalam, wizje totalnych
      dramatow naciec do polowy nogi, porozrywanych narzadow i braku seksu do konca
      zycia (czytaj traumy poporodowej) skutecznie umilily mi ostatnie dni przed
      porodem...
      a jak bylo...
      przyjechalam na porodowke z akcja skurczowa na poczatku 37 tygodnia ciazy wiec
      troche za wczesnie nie mialam swojej poloznej tylko szpitalna, fajna babka,
      rodzilam w pozycji lezacej, poprosilam o porod z ochrona krocza i wszystko
      pieknie tyle ze trzeba bylo naciac bo mala rodzila sie z raczka przy glowie i
      grozilo jej wywichniecie barku a mnei popekanie, polozna zapytala mnie czy
      nacinac i poinformowala o tym zabiegu nie bolalo mnie NIC!!! szycie tez NIC mnei
      nie bolalo, trzy godziny po porodzie karmilam dziecko SIEDZAC....
      seks po pol roku jest tak samo satysfakcjonujacy jak byl przed ciaza a do siebie
      pod tym wzgledem dochodzilam tyle samo czasu co po cesarce (tykle ze wtedy w
      trakcie bolal mnie brzuch)...
      nie ma regul, ale nie snujcie przed soba dramatycznych wiizji nacinania po same
      uszy, czasem naciecie jest konieczne i to nie WY o tym decydujecie tylko
      personel medyczny - mozna znalezc odpowiednia polozna ale co z tego jak czasem
      mimo staran zdarzaja sie takie sytuacje jak moja...
      i nei bylo dramatu ani zwierzecych okrzykow na prawde nie przesadzajcie...
      • franczii Re: wiecie co.... napisze wam a co... 14.04.08, 16:34
        No ale tu nikt nie twierdził, że nacinanie jest złem samym w sobie i za wszelką
        cenę trzeba go uniknąć. Nacinanie jest zabiegiem ratujacym życie lub zdrowie
        dziecka a matkę ma chronić przed poważnymi komplikacjami i w związku z tym
        powinno być stosowane w wyjątkowych sytuacjach, np takich jak twoja. A tymczasem
        Polska jest krajem gdzie wiekszość kobiet jest rutynowo nacinana więc nie ma
        się co dziwić, że kobiety snują krwawe wizje i kombinują jakby tu uciec przed
        nożyczkami, zwłaszcza, ze procedury przyjęte w szpitalach ochronie krocza nie
        sprzyjają, np.wymuszona pozycja porodu.
        • elza78 Re: wiecie co.... napisze wam a co... 14.04.08, 16:38
          > Witam, mam pytanie, czy oświadczenie o nacinaniu krocza mozna
          > podpisac tuż przed porodem w szpitalu czy też należy z takim
          > oswiadczeniem udac sie juz na poród

          takie opswiadczenie to nie wyrazenie zgody na poddanie sie oktreslonej
          procedurze medycznej niezaleznie od tego czy jest ona konieczna, czy nie,
          poprostu, nie chcesz nacinania to nie natna, potem dziecko bedziesz leczyc albo
          siebie...
          pisalam juz ze przy poloznej ktora chronic krocza nie potrafi i horyzontalnej
          pozycji porodowej pekniecie po same uszy jest realna wizja w takiej sytuacji...
          no ale skoro nie, bo nie... dla mnie to paranoja troche...
          poza tym lezalam na sali z dwiema kobietkami, obydwie mialy polozne wynajete
          ktore prowadizly porod bez naciecia i kazda popekala wiec wrazenia z siedzenia
          byly u wszystkich podobne bo kazda miala dwa szwy...
          • franczii Re: wiecie co.... napisze wam a co... 14.04.08, 17:10
            No miała autorka wątku taki pomysł, pewnie bardzo by chciała uniknąć
            niepotrzebnego nacinania i myślała że to jedyne rozwiązanie. Mam nadzieję, że
            skorzystała z rad innych dziewczyn i zaczeła szukać innego rozwiazania. Dla mnie
            takie oświadczenie to jest desperacja. To nie jest paranoja ale bardzo smutne!
            natomiast paranoją jest to, że musimy godzić sie na okaleczanie, bo trafiłysmy
            na niedouczoną położną, która nie potrafi chronić krocza albo nie chce przyjąć
            porodu inaczej niż na leżąco.
            A jeszcze co do samego oświadczenia, jeśli czytałaś wpisy to chyba taki pomysł
            nie ma żadnych zwolenniczek i większość odradziła i podpowiedziała co robić,
            żeby uniknąć nacinania.
      • waniliax Re: wiecie co.... napisze wam a co... 14.04.08, 17:18
        Wszystko zależy od konkretnego przypadku. Mnie bolało potwornie. Na
        dodatek zostałam nacięta wbrew mojej woli i położna nawet nie
        poinfomowała mnie, że zamierza to zrobić. Moim zdaniem warto i
        trzeba głośno mówić o tym, że to w Polsce nadużywana procedura i że
        to do pacjenta należy ostateczne decyzja (oczywiście, w granicach
        rozsądku, czyli jeśli jest przytomny i nie chodzi o ratowanie
        życia), która ma być, wg prawa, respektowana przez personel medyczny.
        • elza78 Re: wiecie co.... napisze wam a co... 14.04.08, 17:22
          wanila a rozmawialas z nia o nacinaniu jak przyjechalas na porodowke? b o ja z
          moja polozna tak, zapytalam czy ona odbierze porod - mialam 6 cm jak trafilam na
          porodowke wiec bylo bardzo prawdopodobne i powiedzialam ze chcialabym zeby
          rutynowo mnei nie nacinano i ze chcialabym wiedziec jesli bedzie to konieczne i
          z jakich przyczyn, byl przy tym moj maz - na prawde rozmowa wiele daje w takich
          sytuacjach i nei od razu wyjezdzanie z kwitami tylko rzeczowa rozmowa na temat,
          to wiele niedomowien wyjasnia, polozna wtedy tez wie (jesli nei masz swojej) ze
          jestes swiadoma tego co sie z toba dzieje i ze trzeba szanowac twoje prawa ...
          ale wszystko mowie trzeba wyjasnic, o wszystko pytac i nie od razu z wrzaskiem
          tylko milo i spokojnie...
          • miarka71 Re: wiecie co.... napisze wam a co... 14.04.08, 19:55
            Najfajniejsze jest to że położna która prowadziła naszą szkołę
            rodzenia, powiedziała do nas że nie może wybaczyć koleżanką iż przy
            drugim porodzie ją nacięły, a była pracownicą tego szpitala ,więc
            jeszcze dużo czasu minie zanim przestaną to robić. Naprawdę
            zazdroszcze tym babką których nacięcie nie bolało,
            • elza78 Re: wiecie co.... napisze wam a co... 14.04.08, 21:54
              mnie w fazie parcia juz nic nei bolalo smile
              to jest najlepsze i wcale nie z tego powodu ze bylo mi wszystko jedno smile
              adrenalina doskonale znieczula wink
              • denea Re: wiecie co.... napisze wam a co... 14.04.08, 22:36
                No tak, dopiero teraz rozumiem. Pozdrowienia dla Elzy wink
                Samo nacięcie nie powinno chyba boleć, robi się u szczytu skurczu,
                luzik smile A do szycia chyba znieczulają miejscowo ? Pamiętam, że to
                było nieprzyjemne kłucie, ale dało się przeżyć, zresztą było mi już
                wszystko jedno z tego szczęścia, że to koniec wink
                • joanna.marta Re: wiecie co.... napisze wam a co... 15.04.08, 07:54
                  Pewnie że nie mamy demonizować nacięcia, ale i tak uważam, że należy
                  z tym procederem walczyć. Są przypadki, że jest ono pomocne a nawet
                  konieczne ale nie w takim procencie, jak to jest w Polsce. W
                  większości naszych szpitali tnie się rutynowo i na nic ma się prośba
                  pacjentki. I to jest złe. I w myśl starych przyzwyczajeń personelu
                  mamy po prostu siedzieć cicho i nie robić dramatu? Chyba nie. Trzeba
                  glośno mówić 'NIE', może w końcu sytuacja się zmieni. Słyszałam od
                  położnej ze szkoły rodzenia, że w tym konkretnym szpitalu tnie się
                  rutynowo, a pierworódki to już prawie w 100%. I gdzie tu są
                  wskazania, kiedy z góry zakłada się, że nacięcie i tak będzie. A jak
                  już jest takie nastawienie, to w momencie porodu lekarz/położna
                  zawsze może powiedzieć, że TRZEBA naciąć bo coś jest nie tak.
                  Przecież my się nie znamy. I o zmianę tego nastawienia należy
                  powalczyć.
                  Ja rodziłam raz bez nacięcia, drugi raz z nacięciem niepotrzebnym
                  (mówiły tak położne). I mimo że nie przeżyłam jakiejś traumy, to
                  dochodzenie po porodzie z nacięciem było dużo mniej przyjemne.
                  • gonia28b Re: wiecie co.... napisze wam a co... 15.04.08, 14:49
                    no pewnie, fajnie się pisze, że sam zabieg nacięcia nic nie boli,
                    trwa chwilunię, jest wykonywany u szczytu skurczu, więc pikuś.
                    szkoda tylko, że żadna z nas jakoś później nie ma siły opowiadać o
                    tym jak rana krocza potworniacko może boleć zanim się zagoi - a
                    gojenie tej rany trwa już znacznie dłużej aniżeli sam poród.
                    • waniliax Re: wiecie co.... napisze wam a co... 15.04.08, 17:08
                      U mnie gojenie trwało "tylko" 6 tygodni. Po ponad roku blizna nadal
                      jest bolesna w dotyku, a w tym miejscu to dość uciążliwe. Nikt mi w
                      żaden sposób nie wytłumaczy, że nacięcie to mniejsze zło. No może
                      poza bardzo nielicznymi przypadkami skrajnymi.
                      Dlatego trzeba o tym głośno mówić. Wiele rzeczy jest takimi a nie
                      innymi tylko dlatego, że nikt nie protestuje, albo protest nie jest
                      wystarczająco widoczny. Skoro wyrażony wprost sprzeciw (jak w moim
                      przypadku) nie skutkuje, to znaczy, że jest naprawdę źle i wiele do
                      zmiany.
                      • denea Re: wiecie co.... napisze wam a co... 17.04.08, 07:58
                        Dziewczyny, ja się z Wami zgadzam, pisałam to zresztą w bliźniaczym
                        wątku, bo ta dyskusja toczy się jakby na dwa fronty.
                        Akurat mnie nie bolało i akurat ja nie miałam potem problemów z
                        chodzeniem, siedzeniem itd... Był dyskomfort, owszem, ale nie
                        przeżyłam traumy czy wielkiego bólu, więc nie będę nikogo straszyć.
                        Ale wiem, że różnie bywa i tyle ! Napisałam zresztą, że patrząc na
                        inne dziewczyny czułam się jakąś wyróżnioną mniejszością sad
                        Pomysł takiego oświadczenia to moim zdaniem desperacka próba
                        zrobienia czegokolwiek. I to jest smutne, gdyby barbarzyńsko nie
                        kroili każdej babki zgodnie z najlepszą wiedzą sprzed 50 lat, nikt
                        by nie musiał kombinować sad
                        Moim zdaniem akcja Rodzić Po Ludzku jest genialna i zrobiła naprawdę
                        masę dobrego, ale jak widać to dopiero połowa drogi. Mówmy o tym,
                        dzielmy się doświadczeniem - moje akurat nie było złe i mam
                        nadzieję, że jakaś przerażona dziewczyna przed porodem poczuje się
                        lepiej wiedząc, że i tak może być - no bo co jeszcze możemy zrobić
                        jako grupa ?

          • waniliax Re: wiecie co.... napisze wam a co... 15.04.08, 12:21
            Nie potrzebowałam dyskusji na ten temat. Podjęłam świadomą decyzję
            jakiś czas przed porodem. Zdecydowanie nie była to decyzja przed
            porodem. Miałam brak zgody na piśmie dołączony do badań, widziany
            zresztą przez kilka osób w szpitalu, ale nie chciałam stawiać sprawy
            na "ostrzu noża" i to był chyba mój błąd. Poinformowałam położną, że
            nie chcę być nacinana, a ona tylko odpowiedziała, że nie może tego
            obiecać. Potem jakoś "zapomniała" mi powiedzieć, że zamierza to
            zrobić. Byli już z lekarzem mocno zniecierpliwieni przedłużającym
            się porodem - cała druga faza trwała w sumie "aż" 14 minut. Potem
            nie mogła się doczekac na łożysko, które nie chciało wyjść
            natychmiast i nacisnęła mi na brzuch. Efekt działań położnej to
            krwiak, duży ubytek krwi, pęknięcia szyjki i na dodatek jeszcze uraz
            psychiczny. Dodam, że położna z dużym doświadczeniem zawodowym,
            które chyba już dawno "wyłączyło" w niej ludzkie podejście do
            pacjentki.
            • beee5 Re: wiecie co.... napisze wam a co... 15.04.08, 15:45
              Ja mam przygotowane takie oświadczenie - że nie zgadzam się na nacięcie krocza
              chyba że życie dzidziusia będzie zagrożone (spadające tętno) albo trzebe będzie
              zakończyć poród zabiegowo (próznociąg etc.). Oswiadczenie wyjmie mój mąż w
              ostateczności, gdy żadne sposoby wyegzekwowowania moich praw jako pacjenta nie
              poskutkują.
              • waniliax Re: wiecie co.... napisze wam a co... 15.04.08, 16:59
                z moich doświadczeń wynika, że wyjmie, jeśli... zdąży, bo u mnie
                jakoś tak bez szans było na dodatkowe protesty
            • beee5 Re: wiecie co.... napisze wam a co... 15.04.08, 15:59
              Aha, zapomnialam dodać, że warto zajrzeć na forum eksperckie "Dobry poród",
              którego moderatorem jest położna p. Oleś posiadająca wieloletnie doświadczenie w
              przyjmowaniu porodów - ROŻNYCH. Jej opinia w kwestii rutynowego nacinania
              krocza jest jednoznaczna - szamanizm i partyzantka. Jest tam równiez wiele
              wątków załamanych dziewczyn paskudnie niepotrzebnie bądź nieprawidłowo
              naciętych, którym rany i blizny po nacięciu nie chcą się prawidłowo goić ("żywe
              mięso" etc). Po lekturze uważam że lepiej pęknąć - nawet w kilku miejscach niż
              zostać naciętą. Przynajmniej nie będę miała później do nikogo żalu. Nacięce
              krocza jest równoznaczne z pęknięciem II stopnia i może powodować dalsze
              "rozerwanie" (tak jak kartka papieru rwie się przeważnie tam gdzie jest już
              uszkodzona). Jeśli chodzi o cięższe pęknięcia tzn. III i IV stopnia to
              prawdopodobieństwo ich wystąpienia wynosi 2% i występują one często właśnie u
              nacinanych pacjentek.
              • gonia28b Re: wiecie co.... napisze wam a co... 15.04.08, 16:22
                jeszcze tylko link zapodam:
                forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=548

                a co do Twojego porodu, to życzę powodzenia...
                aczkolwiek uważam, że jeśli miałyby wystąpić jakieś takie
                komplikacje, które spowodowałby na przykład konieczność zastosowania
                próżnociągu, to wolałabym cc..
                Pozdrawiam.
                • elza78 Re: wiecie co.... napisze wam a co... 15.04.08, 16:49
                  jesli rozwaza sie proznociag, to zazwyczaj dlatego ze na cesarke jest juz sporo
                  za pozno....
              • waniliax Re: wiecie co.... napisze wam a co... 15.04.08, 17:03
                Takie są dane statystyczne właśnie. Wynika z nich wprost, że
                prawdopodobieństwo "naturalnych" uszkodzeń krocza większych, niż w
                przypadku nacięcia, jest bardzo niskie, a mimo to położne tną,
                żeby... krocze nie pękło! Mi to wygląda na brak samodzielnego
                myślenia, bo inaczej nie potrafię tego wytłumaczyć.
    • madtea Re: Oswiadczenie o nacinaniu krocza 16.04.08, 20:27
      u mnie to był jeden z podpunktów na "formularzu" przyjęcia do szpitala - że
      zgadzam się na nacięcie, jeśli zaistnieje taka konieczność i że mnie o tym
      poinformują - za co byłam im wdzięczna wink
      • beee5 Re: Oswiadczenie o nacinaniu krocza 17.04.08, 09:09
        Dla mnie to jest patologiczna sytuacja - zamiast skupiać się na porodzie jako
        takim (mam termin za 2 tyg.)paraliżuje mnie strach przed tym, że mogę być
        niepotrzebnie okaleczona i nie mieć poźniej siły chodzić, siedzieć i należycie
        zaopiekować się dzieckiem (rana krocza utrudnia właściwe przystawianie dziecka
        do piersi).
        Jesteśmy w UE a wiedza medyczna w niektórych dziedzinach jest żałosna...
        Najgorsze jest to że do tej pory kształcącym się lekarzom i położnym wpaja się
        takie androny o korzyściach z rutynowego nacinania korcza... No chyba że takiej
        osobie zechce się poczytać opracowania naukowe np. w j. angielskim.
        W Szwecji czy Holandii jak ginekolog podczas badania widzi u pacjentki bliznę po
        nacięciu krocza (niejednokrotnie niewłaściwie zszytą lub zagojoną) to wie że
        osoba ta miała albo STRASZNIE CIĘZKI PORóD, albo pochodzi z Europy Środkowo -
        Wschodniej..
        • madtea Re: Oswiadczenie o nacinaniu krocza 17.04.08, 10:23
          no ja nie narzekam, bo u mnie to BYŁA konieczność smile
Pełna wersja