femalespirit Re: Tata przy porodzie? - duzo tu uproszczen 07.09.03, 00:55 Czytam posty i widze czarno-bialy swiat. Jak mezczyzna nie chce byc przy porodzie, to niech sobie idzie w cholere, bo widocznie jest niedojrzalym bawidamkiem, ktory od kobiety oczekuje jedynie atrakcyjnego wygladu. To nie jest takie proste! Atrakcyjnosc seksualna wymyka sie kategoriom zdrowego rozsadku. Tkwi dosc gleboko w nie do konca poznanych rejonach psychiki. Nie kazdy potrafi przewidziec swoja reakcje na sytuacje porodu. Jesli sie obawia i potrafi o tym uczciwie powiedziec, zamiast isc wspolnie rodzic pod przymusem to nalezy sie tylko cieszyc, ze jest z zona szczery! I go nie zmuszac. Jasne, ze wielu mezczyzn, choc nie chcialo, to teraz sa szczesliwi, ze wzieli w tym udzial. Ale nie KAZDY. Czy warto sprawdzac, czy nasz mezczyzna jednak nie bedzie zalowal, ze zostal przymuszony? Bo skutki zlej decyzji moga byc nieodwracalne. Znam dwoch takich mezczyzn i zaden z nich nie jest jakims plytkim niedojrzalym chlopcem. Widywali swoje zony chore, bez makijazu i nie zrobilo to na nich wrazenia. Ale porod tak, cos sie nagle zmienilo i skonczylo. I nie byl tez to pretekst, na ktory dawno czekali. Niech kazda kobieta rozwazy, czy warto zmuszac mezczyzna ktory nie chce. Zdajac sobie sprawe z mozliwych konsekwencji. Odpowiedz Link Zgłoś
ainer1 Re: Tata przy porodzie? - duzo tu uproszczen 08.09.03, 12:32 Ja po prostu zapytalam mego meza - czy nie bedzie pozniej mniej zainteresowany seksem (bo nie mna tylko :>) Prosto i bezposrednio - ale my wlasnie tak ze soba od 3 lat rozmawiamy. I stwierdzil, ze wymyslam jakies dziwne problemy :> I wiem, ze to szczere. Wiem, ze tak jest, ale nie wiem czy bedzie ze mna bo potwornie zle reaguje na widok krwi, musze sie doszkolic, jak duzo jest jej rzeczywiscie i przekazac mu te fachowa, OBIEKTYWNA informacje. Wtedy bedziemy razem a ja nie bede sie musiala zastanawiac - O! maz zemdlal! hm... to nad czym sie mam teraz skupiac :>>> Zartuje, podejrzewam, ze wogole nie bede miec problemow zeby sie nad czyms innym skupiac niz dzidzia :>>> Renia + ktoś Odpowiedz Link Zgłoś
dwasinska Re: Tata przy porodzie? - duzo tu uproszczen 08.09.03, 15:02 Wszystkie kobietki, które sie tu wypowiadają są bardzo szczęśliwe, że rodziły ze swoimi partnerami. Z opowieści wynika, że tatusiowie też nie narzekają na wspólny poród, a wręcz odwrotnie są szczęśliwi, że w tym uczestniczyli. Jestem przekonana do moich wcześniejszych słów, że wspólny poród świadczy o dojrzałości związku. Namietność kiedyś się skończy albo osłabnie - tak właśnie z seksem jest i nie zależy to do końca od nas. Jeśli ktoś buduje małżeństwo tylko na namietności, a nie na miłości lub chociazby przyjaźni, to nie gwarantuje to sukcesu. Mężczyzna może mieć obawy przed wspólnym porodem, tak jak kobieta ma obawy przed porodem (w pojedynkę lub w kilkoro). Jasne, że nie można go zmuszać, bo to nie służy niczemu, ale powinno się go uświadomić co do uczuć kobiety, która ma rodzić i jej poczucia bezpieczeństwa przy partnerze w tej ważnej chwili. A potem niech wybierze sam. Kobieta nie ma wyboru; musi urodzić i nie ważne, że ją to boli. A przeciez nie stwierdzi, że nie będzie kochała swojego dziecka, bo ją bolało przy porodzie. Nie chodzi o to by facet siedział i patrzył między nogi kobiecie (choć w innych sytuacjach robi to z lubością), ale o to by był. Jesli nie chce dzielić z partnerką tego trudu, to znaczy, że cięzko mu będzie dzielić inne trudy. Tak własnie myślę. Mój delikatny, bojący sie widoku krwi mąż rodził ze mną. Nie zmuszałam, wyraziłam swoją wolę. Może z powodu mody na wspólne porody, może trochę z ciekawości, może dlatego, że czuł, że powinien - ale był. Mówię zawsze, że rodziliśmy - w liczbie mnogiej, bo to nie był juz tylko mój trud. Razem "zrobiliśmy" dziecko, razem je urodziliśy, razem wychowujemy. Zaimponował mi tym. Dorota Odpowiedz Link Zgłoś
adzia_a Re: Tata przy porodzie? - duzo tu uproszczen 08.09.03, 15:22 Uważam podobnie, zresztą pisałam o tym wyżej. Coś mi jeszcze przyszlo do głowy. O ile w kazdej gazecie można poczytać o tym, jak sobie życie erotyczne urozmaicić o tyle mało kto tak naprawdę pamięta, że do pełni szczęścia potrzeba też szacunku dla tabu i zahamowań partnera. I uważam, że łamanie tych zahamowań na siłę do niczego dobrego nie prowadzi. My przeżylismy poród rodzinny, ale dwaj koledzy mojego męża nie zdecydowali się na to. Mieli swoje powody, i oni i ich żony. A tekst typu "jesli się nie zgadza być przy porodzie to znaczy że nie dojrzał" uważam za równie mądry jak "jesli nie karmi piersią to wyrodna matka". Odpowiedz Link Zgłoś
aleksandra.jarmuzek Re: Tata przy porodzie? 08.09.03, 12:32 Absolutnie sie z tym nie zgadzam. Moj maz byl przy mnie, kiedy rodzilam dziecko i to tylko umocnilo wiez miedzy nami. Poza tym - moze wlasnie dzieki temu - jest tak bardzo zwiazany z naszym "maluszkiem". Nie wyobrazam sobie porodu bez niego - to jest oblrzymie wsparcie dla kobiety. A mezczyzna dzieki temu tez sie czuje tak, jakby rodzil - powinien tego doswiadczyc, przeciez tez jest rodzicem... Chociaz jesli bardzo nie chce - probuj z nim wiecej rozmawiac na ten temat, moze z czasem dotrze do niego, ze jego rola w tym wydarzeniu tez jest bardzo istotna. Ale jesli nie zmieni zdania - nie wymuszaj tego, bo moze to da faktycznie nieciekawe efekty... Za kilka dni bedziemy rodzic nasze drugie dziecko... Pozdrawiam Cie bardzo. Olka Odpowiedz Link Zgłoś
basia757 Re: Tata przy porodzie? 08.09.03, 14:35 Słoneczko! nie ma nic piękniejszego jak wspólny poród. Ja rodziłam razem z mężem. Bardzo nas to zbliżyło. Wiadomo, że mąż się bał takiego wyzwania, ale nie wyobrałam sobie być w takiej strasznej i pięknej chwili sama. Jesteś przecież bezbronna. Zdana na łaskę i niełaskę personelu medycznego. Mąż zawsze przypilnuje. Kto pójdzie z dzidzią do kącika noworodka jeśli nie tata. Kto porobi tam zdjęcia? Kto przetnie pępowinę tuż po porodzie, kto zrobi Ci zdjęcie z dzidzią na brzuszku, przy pierwszym karmieniu? nawet nie wiesz z jakim szacunkiem i podziwem i miłością obdarzył mnie mąż po tym jak widział w jakim cierpieniu rodzi się ta Wasza życiowa radość. Dla niego jestem nadal atrakcyjna seksualnie. Poza tym, mąż może stać przy twojej głowie, trzymać za rękę. Nie musi wszędzie zaglądać jeśli jest zbyt wrażliwy. Ale widok dziecka zaraz po wyjęciu z brzucha wyciska łzy u każdego. Polecam ! basia Odpowiedz Link Zgłoś
pszczoua Re: Tata przy porodzie? 08.09.03, 15:20 dylan2002 napisała: >.Będę > niedługo rodzić i do tej pory byłam zdecydowana na poród z mężem,ale teraz > sama już nie wiem (zwłaszcza,że przyszły tatuś nieszczególnie się > rwie... ).Co sądzicie na ten temat? > więc, jeśli przyszły tatuś nieszczególnie się pali do tego, to ja bym nie naciskała, ponieważ po prostu to nie jest jego działka, a poza tym to byłam świadkiem porodów, gdzie tatusiowie nie za bardzo odnajdywali się w sytuacji i na dodatek nie robili przy tym dobrej miny do "złej" gry, pozdrawiam, studentka medycyny Odpowiedz Link Zgłoś
ainer1 Re: Tata przy porodzie? 08.09.03, 17:10 co masz na mysli - nie robili dobrej miny do zlej gry? pszczoua napisała: > więc, jeśli przyszły tatuś nieszczególnie się pali do tego, to ja bym nie > naciskała, ponieważ po prostu to nie jest jego działka, a poza tym to byłam > świadkiem porodów, gdzie tatusiowie nie za bardzo odnajdywali się w sytuacji i > na dodatek nie robili przy tym dobrej miny do "złej" gry, > pozdrawiam, studentka medycyny Odpowiedz Link Zgłoś