ekk33
03.04.08, 15:54
Moje drogie, pomóżcie mi zrozumieć, bo coś mi nie gra...
Mam wyniki amniopunkcji, gdzie bardzo wyraźnie jest napisane - 46XX. Czyli -
jest dziewoja? Jest. Wymarzona, wyczekana, ma już wybrane imię, cudne
sukieneczki, misia i mnóstwo innych drobiazgów "dla dziewuszki". Jednak po raz
kolejny spotkała mnie nieprzyjemna sytuacja. Na pytanie, czy już znamy płeć
dziecka, odpowiedziałam, że oczywiście, że dziewuszka! Na to usłyszałam, że to
nic pewnego, że lekarze się mylą, i nawet mi te całe chromosomy nie pomogą,
mało to takich, co miały mieć chłopca, a urodziły dziewczynkę i na odwrót? Nie
pomagają zapewnienia, że miałam badania prenatalne, że to 100% pewności,
ludzie wiedzą swoje i tyle. A mnie szlag trafia, bo tylko mnie denerwują
niepotrzebnie. Wstrętne, zazdrosne stare baby, głównie jakieś tam napotkane w
sklepie czy w przychodni. Po co pytają, skoro koniecznie chcą wiedzieć lepiej?!
Czy któraś z Was zna taką historię, że wyniki amniopunkcji były błędne? Co z
tego wynikło? Radźcie, co robić, by skutecznie zamknąć buzię tym mądrym
inaczej....