Niezrozumiala decyzja - kto wyjasni ? ;(

20.04.08, 20:09
W czwartek wyladowalam w szpiatlu, na cala noc podlaczona mnie do
KTG. Wszystko bylo na nim ok, skurcze co 10 min, tetno dzidzi
sliczne 136-145. Rozwarcie 3cm. Rano akcja ustala, po badaniu
ginekologicznym ordynator stwierdzil 4 cm rozwarcia i jesli nic sie
nie wydarzy do poniedzialku-wywolanie porodu! Termin mam na
23.04...nie rozumiem jego decyzji?! Nie wiem czy isc jutro do
szpitala-bo dodam ze wyszlam z niego na WLASNE ZADANIE.Dalej mam
skurcze przepowiadajace i pojawily sie mocne bole krocza, bioder i
dolu brzuchasad Co o tym myslicie? Wywolywanie przed terminem? Nie
pasuje mi to...i jestem w kropce! Wolalabym naturalnie...
    • slonko1335 Re: Niezrozumiala decyzja - kto wyjasni ? ;( 20.04.08, 20:29
      Wiesz tak duże rozwarcie może doprowadzić do poważnych infekcji i
      może być problem gdyby nagle odeszły wody płodowe w dużej ilośći,
      podejrzewam że dlatego chcieli zatrzymać Cię w szpitalu. Nie wiem
      czy jest to wskazanie do wywoływania przed terminem ale w szpitalu
      powinnaś chyba zostać.
      • olimpia202 Re: Niezrozumiala decyzja - kto wyjasni ? ;( 20.04.08, 20:33
        Wiecje infekcji moge zlapac w szpiatalu. Mieszkam 10 minut drogi od
        porodowki... poza tym wole byc w domu mniej stresu i przyjemniejsza
        atmosfera! Nie wiem tylko jaki jest sens wywolywania... dzidzi
        bedzie wiedzialo kiedy przyjsc najlepiej!
        • slonko1335 Re: Niezrozumiala decyzja - kto wyjasni ? ;( 20.04.08, 20:37
          Wcale się nie dziwię że wolisz w domu, też bym wolała chociaż bym
          pewnie nie zaryzykowała. Ale na ktg chodzisz codziennie?
    • kasiak37 Re: Niezrozumiala decyzja - kto wyjasni ? ;( 20.04.08, 20:31
      skoro wyszlas na WLASNE ZADANIE w takiej sytuacji kiedy masz 4 cm rozwarcia to
      jestes nieodpowiedzialna.
      • peresia Re: Niezrozumiala decyzja - kto wyjasni ? ;( 20.04.08, 20:44
        Dokładnie, poza tym autorka wątku chyba powinna poszukać innego
        szpitala, bo do tego z którego wyszła na własne żądanie raczej ją
        już nie przyjmą.
        • id.kulka Re: Niezrozumiala decyzja - kto wyjasni ? ;( 20.04.08, 20:58
          A nie lepiej było zapytać ordynatora, dlaczego uważa wywołanie
          porodu za dobre rozwiązanie???
        • kaeira Re: Niezrozumiala decyzja - kto wyjasni ? ;( 20.04.08, 21:21
          peresia napisała:
          > Dokładnie, poza tym autorka wątku chyba powinna poszukać innego
          > szpitala, bo do tego z którego wyszła na własne żądanie raczej ją
          > już nie przyjmą.

          Aha...bo państwowy szpital ma prawo obrazić na pacjenta? Nie mówiąc o tym
          nienarodzonym pacjencie, o którego dobro tak dba?
          • peresia Re: Niezrozumiala decyzja - kto wyjasni ? ;( 20.04.08, 22:30
            Przecież szpital zapewnił autorce wątku badania i diagnozę (trudno
            tu polemizować z decyzją ordynatora jak się nie jest lekarzem) i
            ewentualną pomoc. To autorka wątku raczej obraziła się na szpital.
        • mkostki Re: Niezrozumiala decyzja - kto wyjasni ? ;( 22.04.08, 13:34
          Nie przyjmą? - Bzdura! Osobiście rodziłam po czterokrotnym
          podpisaniu, ze wychodzą na własna odpowiedzialnośc pouczona o ryzyku.
          Oczywiście, ze powinna zapytać, a lekarz powinien odpowiedzieć.
          Niestety, realia są takie, że lekarze - a już zwłaszcza ordynatorzy -
          traktują rodzące pacjentki jak przedmioty względnie osoby
          niepełnosprawne intelektualnie - co tu będzie taki mądry ordynator
          jakies głupiej siksie w ciąży sie tłumaczył. Zdarzyło mi sie pare
          razy być tak potraktowaną, objechałam panów lekarzy równo, ale nie
          każdy ma taki zły charakter. Poza tym są sytuacje, kiedy człowiek
          naprawdę nie jest niczego pewien, chce rozwiać swoje wątpliwości i w
          sytuacji ryzyka - nikomu sie nie narażać.
          Radzę: 1. skontaktować się z ginem prowadzącym ciąże i zapytać o
          zdanie ew. o ryzyko w takiej sytuacji lub 2. iśc na ktg do tego
          szpitala, z którego sie wypisałać - (może trafisz na innego lekarza,
          który cos ci wyjaśni) - i wypytać się o wszystko. 3. iśc na ktg do
          innego szpitala
          Szczęśliwego rozwiązania życzę
    • agata688 Re: Niezrozumiala decyzja - kto wyjasni ? ;( 20.04.08, 21:11
      przeciez jutro jest 21 a ty masz termin na 23 wiec jakie to wywolywanie przed
      terminem?ja bym raczej to nazwala wywolywanie W terminie!
      ja bym nie ryzykowala z takim rozwarciem wychodzic ze szpitala.
      jest takie cos jak brak postepu porodu czy zatrzymanie akcji porodowej,wiec w
      takim wypadku ja wolalabym miec(dla dobra dziecka) porod wywolany!!!!
      • dagis.1 Re: Niezrozumiala decyzja - kto wyjasni ? ;( 20.04.08, 21:27
        a ja bym zrobila dokladnie to samo co autorka watku... bo bylam w prawie
        identycznej sytuacji i nie wyszlo to mi i dziecku na dobre. moze co niektore z
        wes jescze nie wiedza ale lekarze kochaja wywolywac porody i ingerowac tam gdzie
        natura powinna miec pole do popisu. ja nie zgodzilabym sie drugi raz tak latwo
        na wywolanie porodu. kto powiedzial ze wywolywanie jest na dla dobra dziecka?
        ja mialam wywolywany porod i skonczylo sie cesarka i niedotlenieniem dziecka -
        corla ni byla gotowa na narodziny mimo ze wywolano go doklanie w dniu w ktorym
        wg wyliczen powinna sie utrodzic. efektem maniakalnego podawania mi oksytocyny
        na wywolanie bylo to ze dziecko niegotowe na porod zostalo podduszone sila
        skurczow. tak wiec drogie panie wywolywanie porodu nie zawsze rowna sie
        dzialaniem dla dobra dziecka. doda ze efektem byla roczna rehabilitacja corki
        ktora nie byla dla niej przymemnoscia, oraz doprowadznie mnie do cc ktore nie
        byloby konieczne gdyny dali pole do polisu naturze.
        • id.kulka Re: Niezrozumiala decyzja - kto wyjasni ? ;( 20.04.08, 22:19
          dagis.1 napisała:

          > doda ze efektem byla roczna rehabilitacja corki
          > ktora nie byla dla niej przymemnoscia, oraz doprowadznie mnie do
          cc ktore nie
          > byloby konieczne gdyny dali pole do polisu naturze.

          Tego chyba nie wiesz na pewno?...
          • dagis.1 Re: Niezrozumiala decyzja - kto wyjasni ? ;( 21.04.08, 08:40
            wiem bo sami lekarze przynali ze to ze tak potoczyl sie porod jest efektem
            podania zbyt duzej ilosci oksytocyny wtedy gdy dziecko nie bylo przygotowane do
            porodu. mimo ze ze mna na ten temat rozmawiali na wypisie wpisano dosc
            wymijajaco - "dysproporcja" - co tym bardziej upewnia mnie w tym, ze wywolywanie
            porodu bylo pomylka. nie powiesz chyba ze normalnym jest zamiast troche poczekac
            podawanie oksy, przebijanie pecherza wykonywanie masazu szyjki i wypychanie
            dziecka - to wszystko jest wlasnie efektem pospieszania porodu, cala koncepcja
            natury zostala zaburzona na poczatku.

            to ze rehabilitacja jest efektem podduszenia dziecka przez skurcze ktore
            wywolano za wczesnie tez jest potwierdzone opinia lekarska.

            tak wiec wybacz ale nie mam watpliwosci
            • id.kulka Re: Niezrozumiala decyzja - kto wyjasni ? ;( 21.04.08, 12:21
              dagis.1 napisała:

              > wiem bo sami lekarze przynali ze to ze tak potoczyl sie porod jest
              efektem
              > podania zbyt duzej ilosci oksytocyny wtedy gdy dziecko nie bylo
              przygotowane do
              > porodu.

              Skoro sami lekarze to przyznali, to widać tak było.

              > mimo ze ze mna na ten temat rozmawiali na wypisie wpisano dosc
              > wymijajaco - "dysproporcja" - co tym bardziej upewnia mnie w tym,
              ze wywolywani
              > e
              > porodu bylo pomylka. nie powiesz chyba ze normalnym jest zamiast
              troche poczeka
              > c
              > podawanie oksy, przebijanie pecherza wykonywanie masazu szyjki i
              wypychanie
              > dziecka - to wszystko jest wlasnie efektem pospieszania porodu,
              cala koncepcja
              > natury zostala zaburzona na poczatku.

              Z tą naturą różnie bywa... Ja trafiłam do szpitala przeszło 2 tyg
              przed terminem, ktg wychodziło średnio (wg. lekarzy, ja się nie
              znam...) i na 8 dni przed terminem podjęto decyzję o indukcji
              porodu. Indukować nie zdążono, bo sam się zacząłsmile Ale ktg w czasie
              porodu zaniepokoiło lekarza, skonsultował się z ordynatorem i
              podjęto decyzję o natychmiastowym cc. Dzięki temu uniknięto
              komplikacji, bo dziecko było groźnie owinięte pępowiną.
              Gdybym liczyła na naturę... Mogłoby być kiepsko.

              >
              > to ze rehabilitacja jest efektem podduszenia dziecka przez skurcze
              ktore
              > wywolano za wczesnie tez jest potwierdzone opinia lekarska.
              >
              > tak wiec wybacz ale nie mam watpliwosci

              Ależ ja Ci nie mam czego wybaczać.
              • dagis.1 Re: Niezrozumiala decyzja - kto wyjasni ? ;( 24.04.08, 09:32
                id.kulka

                nigdzie nie napisalam ze natura w 100% jest nieomylna - gdyby tak bylo nie
                byloby np chorob genetycznych. niestety sa.

                rozumiem, ze sa przypadki gdzie ingerencja medyczna ratuje zycie - niemniej
                jednak druga prawda jest taka, ze w polsce zdecydowanie za czesto do normalnej
                fizjologicznej czynnosci jaka jest porod na sile wpycha sie medycyne. efekty to
                nadyzywanie oksy, uwiazywanie kobiety do ktg i wiele innych - wydaje mi sie ze
                zalecenia WHO na ktore w polsce lakarze brzydko mowiac "leja" nie wizely sie z
                nikad. te zalecenia sa efektem pracy wielu specjalistow z roznych dziedzin - ale
                polscy lekarze mysla ze sa madrzejsci i juz czekaja na nastepna dziewczyne z
                oksytocynka w dloni smile
                • id.kulka Re: Niezrozumiala decyzja - kto wyjasni ? ;( 24.04.08, 10:10
                  dagis.1,
                  ja się zgadzam smile Jeszcze raz powtarzam: nie uważam lekarzy za
                  nieomylnych jasnowidzów, którzy nigdy nie popełniają błędów i zawsze
                  wybierają dobre rozwiązania dla pacjentek. Nie w tym rzecz.
                  Ale absurdalne, dziwne i w gruncie rzeczy niebezpieczne jest dla
                  mnie postępowanie autorki wątku, która wypisuje się ze szpitala na
                  własne żądanie, bo nie podoba jej się decyzja lekarza (której
                  uzasadnienia nie zna), wraca do domu, siada przed kompem i się żali,
                  że nie rozumie decyzji lekarza, prosi o wytłumaczenie obce osoby z
                  forum, które ani lekarzami nie są (przeważnie), ani jej pełnej
                  sytuacji i stanu zdrowia nie znają. I stawia sobie diagnozę, że
                  wszystko jest ok, bo "dzidzia" radośnie bryka. Podtrzymuję - dla
                  mnie to zachowanie jest nieodpowiedzialne. Skoro już się wypisała na
                  własne żądanie, to - moim zdaniem - powinna skonsultować się z innym
                  lekarzem, bardziej zaufanym czy poleconym, najlepiej prowadzącym jej
                  ciążę.
                  Z tego, że mimo jej postępowania wszystko jest ok, należy się
                  cieszyć. Ale gratulować nie ma czego smile
        • mrs.solis Re: Niezrozumiala decyzja - kto wyjasni ? ;( 21.04.08, 01:53
          Zgadzam sie z toba. MOja bratowa poszla do szpitala w dniu
          terminu,bo lekarz dal jej skierowanie do szpitala. Mowilam jej zeby
          poczekala,az samo sie zacznie,ale wybrala inaczej. Skonczylo sie
          podobnie jak u ciebie. Dziecku spadlo tetno i miala szybka cesarke.
          To ,ze kobiety sie na to decyduja rozumiem. Nie kazda musi
          wiedziec,ze podanie oksytocyny moze miec takie nastepstwa,ale do
          cholery lekarze chyba wiedza i nadal stosuja takie metody to mi sie
          w glowie nie miesci.
          • dagis.1 mrs.solis 21.04.08, 08:47
            dlatego nigdy nie zgodzilabym sie juz na pospieszanie porodu dla "widzimisie"
            lekarza. uwazam ze jednak tu natura ma wiksze prawo glosu. w tej ciazy poczekam
            az porod sam sie zacznie i pojade do szpitala tak pozno jak to bedzie mozliwe smile

            mam szczescie bo mieszkam teraz w szwecji i tu nie stosuje sie takich
            benzadziejnych technik jak podawanie rutynowo oksy czy wywolywanie porodu w
            terminie przed terminem bez konkretnego zagrozenia zdrowia dziecka czy mamy.

            a dziewczyny ktore tak bardzo tu krytykuja autorke watku powinny podowiadywac
            sie jak sprawa wyglada na swiecie a nie tylko w zacofanej polsce gdzie nadal
            nacina sie prawie kazda kobiete, podaje rutynoiwo oksy, rodzi w 90%przypadkow w
            najdurniejszej ze wszystkich pozycji i trzyma w szpitalu przy kazdej byle
            pie.....

            a prawda jest taka ze 88% postow o koszmarze porodu to wlasnie efekt tych jakze
            wspanialych lekarskich zalecen w czsie porodu.
          • kasiak37 Re: Niezrozumiala decyzja - kto wyjasni ? ;( 21.04.08, 12:42
            pierdoly opowiadasz Solis na temat nastepstw podania oksy.Mialam podana 3x do
            kazdego porodu i uwierz mi gdyby nie oksy to bym nie urodzila bo moja macica nie
            wytwarza skurczow.Dzieci wszystkie powyzej 4 kg zdrowe jak ryby.
            • kaeira Re: Niezrozumiala decyzja - kto wyjasni ? ;( 21.04.08, 16:13
              kasiak37 napisała:
              > pierdoly opowiadasz Solis na temat nastepstw podania oksy.Mialam
              > podana 3x do kazdego porodu

              "Pierdoły"?
              Mrs.solis napisała: "podanie oksytocyny może miec takie nastepstwa". Nie
              napisała, że musi.
              To że u ciebie akurat było inaczej, o *niczym* nie świadczy.
              Dobrze wiadomo, że poród naturalny, bez podawania sztucznej oksytocyny, jest
              *statystycznie* łagodniejszy i bezpieczniejszy. Co nie znaczy, że czasami
              oksytocyny nie należy użyć, wiadomo, że tak. Ale jej rutynowe używanie BEZ
              WSKAZAŃ jest bez sensu.

              > i uwierz mi gdyby nie oksy to bym nie urodzila bo moja macica nie
              > wytwarza skurczow.

              A z ciekawości, jeśli mozna: co to znaczy nie wytwarza? Jak się o tym
              dowiedziałaś? W ogóle nie rozpoczęła się akcja skurczowa?
            • mrs.solis Re: Niezrozumiala decyzja - kto wyjasni ? ;( 23.04.08, 23:43
              kasiak37 napisała:

              > pierdoly opowiadasz Solis na temat nastepstw podania oksy.Mialam
              podana 3x do
              > kazdego porodu i uwierz mi gdyby nie oksy to bym nie urodzila bo
              moja macica ni
              > e
              > wytwarza skurczow.Dzieci wszystkie powyzej 4 kg zdrowe jak ryby

              Wyobraz sobie,ze tez mialam porod z oksytocyna,ale ja bylam po
              terminie to raz ,dwa akcje skurczowa mialam od 12 godzin i szyjka
              sie nie chciala rozwierac,a ja bylam juz bardzo zmeczona,ale porod
              zaczal sie sam. MOja bratowa poszla do szpitala ,bo miala termin,ale
              nic sie nawet nie zaczelo dziac i w tym wypadku podanie oksytocyny
              kiedy ani organizm ani dziecko nie bylo gotowe moze sie skoczyc
              problemami. Nigdzie nie napisalam,ze oksytocyny nie powinno sie
              podawac wcale. Czasem trzeba,ale w Polsce sie tego cholernie
              naduzywa.
    • kaeira Re: Niezrozumiala decyzja - kto wyjasni ? ;( 20.04.08, 21:32
      Zapytaj na forum z ekspertem Dobry poród
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=548
      Ekspert, pani Katarzyna Oleś, doświadczona niezależna położna, zwykle szybko
      udziela odpowiedzi. Wiem, że nie jest zwolenniczką wywoływania porodu bez
      faktycznej i istotnej potrzeby.

      Albo skonsultuj się "w realu" z innym lekarzem.
      • olimpia202 Re: Niezrozumiala decyzja - kto wyjasni ? ;( 20.04.08, 21:58
        Tyle ze do jutra zostalo malo czasu. Mala ma sie dobrze, bryka w
        brzuszku i przed chwila miala czkawkesmile Dlatego tym bardziej nie
        zgadzam sie z diagnoza! Dlaczego na sile "wypychac" dziecko ze
        srodowiska w ktorym poki co jest mu najlepiej na swiecie! Co do
        mojej "odpowiedzialnosci" to uwazam ze podjelam dobra decyzje. Od
        piatku nic sie nie dzialo, a w szpitalu narazona bym byla tylko na
        stersy i kolejne badania... ktore i tak niezle mnie pouszkadzaly(
        krwawienie- na szczescie ustalo)i stresowaly dzieciatko!
        • elza78 Re: Niezrozumiala decyzja - kto wyjasni ? ;( 20.04.08, 22:21
          ja bym zapytala dokladnie o to ktg, moze bylo tam cos czego nie rozumiesz a co
          spowodowalo taka, a nie inna decyzje lekarza...
          ktg to nie tylko czestosc podstawowa to rowniez odchylenia od tej czestosci i
          ich ilosc, tylko lekarz jets w stanie ocenic czy jest ono ok, czy nie..
          oczywiscie wolalabym zaczekac az wszystko zacznie sie samo, z tym, ze dokladnie
          dowiedzialabym sie dlaczego decyzja lekarz abyla taka a nie inna, jako pacjent
          masz prawo wiedziec
          • ellana1 Re: Niezrozumiala decyzja - kto wyjasni ? ;( 20.04.08, 22:48
            Nie wiem co bym zrobiła ...
            Pewnie nie zgodziłabym się na wywoływanie ale ze strachu o dziecko
            pewnie bym została w szpitalu .
            Jesli bole się nasilają to może porod już się rozkręca i lada chwila
            urodzisz .
        • kaeira Re: Niezrozumiala decyzja - kto wyjasni ? ;( 20.04.08, 23:01
          A czy masz dostępny tylko jeden szpital? Na pewno nie masz możliwości
          konsultacji z innym lekarzem?
          Tak na czuja wydaje mi się, że masz rację - ogromna ilość wywoływań, szczególnie
          w Polsce, jest bez sensu. Ale powinnaś uzyskać opinię innego lekarza albo
          położnej - choćby telefonicznie.
          A co dokładnie podawał ten lekarz jako powód wywoływania?> Czy mówił np. o jakiś
          zagrożeniach?
    • kira_koslin Re: Niezrozumiala decyzja - kto wyjasni ? ;( 21.04.08, 08:05
      Rozumiem, że jestes lekarzem ginekologiem-połoznikiem i na tej
      podstawie zanegowałas decyzję twojego lekarza????
      • dagis.1 Re: Niezrozumiala decyzja - kto wyjasni ? ;( 21.04.08, 08:57
        po takich odpowiedziach rece mi opadaja...

        a co uwazasz ze lekarze sa nieomylni? jak tak to przyjmij do wiadomosci, ze
        tylko dlatego za zanegowalam decyzje lekarza mojego dziecka w sprawie podawania
        mu pewnego leku moja corka zyje. inaczej jeszcze jedna dawka a dziecko od 6 lat
        byloby na tamtym swiecie.

        jesli masz tez watpliwosci co do tego czy lekarze sa nieomylni przeczytaj moj
        post kilka linijek wyzej - wywolano mi porod a potem sami przynali sie ze jednak
        to byla pomylka - oczywiscie aby chronic swoje dupy napisali w wypisie co
        innego. ale w chwili grozy mowili co innego.

        jak tak chcesz sie zdawac na opinie lekarsa proponuje przy porodzie dac sobie
        naciac krocze juz na wstepie, polozyc sie do lozka i zwijac w bolu bo niektorzy
        twierdza ze porod ma bolec a ty masz zamknac gebe bo inaczej jestes dupa nie matka
        • kira_koslin Re: Niezrozumiala decyzja - kto wyjasni ? ;( 21.04.08, 10:21
          droga dagis, nie wiem co Ci opada a co nie.

          Natomiast ja nie jestem lekarzem i po prostu z góry nie zakładam ze
          lekarz się myli. Dopytuję i szczerze mówiąc czesto pzrepraszam, za
          swoje pytania które jemu wydaja sie kretyńskie a ja chciałabym je
          zadac.
          Ślicznie na mnie napadłas a zastanawiałas się jaki dziewczyna ma
          wywiad ginekologiczny i dlaczego lekarz podjał taka dezyzję???? Moze
          akurat w Twoim przypadku dezycja była błędna a może decydowały
          jeszcze inne czynniki.
          Jednak na podstawie opisu autorki wątku nie jestes w stanie
          stwierdzic jakie lekarz miał podstawy do podjęcia takiej decyzji. I
          w ogóle nie masz jakichkolwiek podstaw aby negowac
          te decyzję.
          Zwykłe odczucia,historie koleżanek czy opisy w gazetach nie
          uprawniają nas do negowania decyzji lekarzy.
          jak Polska długa i szeroka to wszsyscy sa lekarzami, ojej jacy
          mądrzy jestesmy a ja Ci powiem, że zdaję się na opinię lekarza
          zawsze gdy:
          miałam wywoływany poród( synek urodził się zdrowy)
          gdy synek miał operację jak skończył 1,5 roku
          lub gdy jest chory on lub ja albo ktos inny z moich bliskich.

          Współczuje doświadczeń ale naprawde uwarzasz za rozsądna decyzje o
          wypisie ze szpitala dwa dni przed planownaym porodem z 4 cm
          rozwarciem????

          I tak na koniec zapytam skoro autorka watku nie ma za grosz zaufania
          do lekarzy to po jaką cholerę zadaję pytanie tutaj????? Im mniejszą
          ktos ma wiedzę medyczna tym bardziej wiarygodny???
          • dagis.1 Re: Niezrozumiala decyzja - kto wyjasni ? ;( 21.04.08, 11:14
            kira_koslin

            dziwi mne fakt ze odpowiedzi innych traktujesz jak atak, niemniej jednak tym
            samym nazwalabym wypowiedz twoja do autorki watku. czym innym byla jak nie atakiem?

            druga sprawa - patrzac na to tak jak opisujesz nikt nie pwoinein na ten post
            odpowiedziec - bo nikt nie ma przed oczami historii ciazy autorki. skad wiesz w
            takim razie, ze wywolanie porodu byloby okej? czmu nie negujesz wypowiedzi, ze
            trzeba bylo zostac w szpitalu - nie znasz szpitala i nie wiesz czy np w nim nie
            przyspieszonoby porodu i efekt nie bylby taki sam jak u mnie??? chyba logicznym
            jest ze odpowiedzi nasze nie sa na tyle profesjonalne, a autorka ma swoj rozum i
            swoj wybor. oraz lekarzy pod reka bo jak zakladam nie zyje na ksiezycu.

            moim zdaniem za duzo tu juz odpowiedzi typu: "jestess nieodpowiedzialna"
            "rozumiem ze jestes ploznikiem itd" bez przesady piszecie tak jakby dziewczyna
            schowala sie w smietniku i tam chciala dziecko urodzic.

            co do twojej wypowiedzi o zdawaniu sie na lekarzy - twoj wybor na co sie zdajesz
            - ja wiem po swoich doswiadczeniach, ze nie zawsze warto tak slepo lekarzowi
            wierzyc - moglabym podac jeszcze kilka przykladow na omylki lekarzy ale po co?
            choc nie opanuje sie zeby nie przytoczyc historii sprzed miesiaca gdy lekarze
            odeslali mojego brata z zapaleniem wyrostka do domu - bo nie odpowiadal opisowi
            w ksiazce - u niego nie wystepowal potworny bol a jedynie umiarkowany. nie
            zrobili badan i gdyby sam nie przyszedl za 2 tygodnie do szpitala upierajac sie
            ze maja cos zrobic bo on sie zle czuje dalej by tak lazil. klocili sie z nim 8
            godzin. zrobili badania i co sie okazuje? w ciagu 15 minut znalazl sie na stole
            operacyjnym i traktowany jak osoba ktorej zyciu zagraza niebezpieczenstwo. efekt
            historii - zamiast wyrostka wycieli mu 1/3 jelit. uwazasz ze tez mial sie zdac
            na lekarzy i umrzec??? czy lepiej bylo sie zastanwic nad trafnoscia ich
            decyzji??? ja wyciagnelam swoj wniosek i lekarzom slepo nie wierze. nie uwazam
            sie za lekarza i nie wiem czy jak polska dluga i szeroka tak wszyscy czuja sie
            lekarzami... wiem jedynie ze czasem lekarze chca byc madrzejsi niz sa, czasem
            podchodza do sprawy zbyt rutynowo... itd.

            co do pytania. nie wiem czy w tym przypadku rozsadne natomiast moge ci
            powiedziec ze moja kolezanka bedaca w cizy w szwecji chodzila kilka dni z
            podobnym rozwarciem (3cm) i lekarze twierdzili, ze porod sie zacznie w swoim
            czasie i sami odeslali ja do domu. tak wiec co kraj to obyczaj a fakt ze w pl
            porody wywoluje sie zbyt czesto pozostaje faktem.

            a czmu autorka zadaje pytanie tu to juz musisz ja zapytac. pewnie z tej samej
            przyczyny jak ludzie pytaja jakie imie dla dziecka wybrac - bo sami nie wiedza
            co na jakis temat myslec.

            • kira_koslin Re: Niezrozumiala decyzja - kto wyjasni ? ;( 21.04.08, 11:34
              A wiec przyjmij ze wszsytko wiesz lepiej, na 100% jestes madrzejsza
              od ludzi którzy skończyli medycynę a ich wiedza wynika ze zródeł i
              doswiadczenia zawodowego. Popieraj swoje argumenty kolejnymi
              opowiesciami koleżanek i kolegów. Twój wybór.
              Nie twierdze, ze lekarze się nie mylą, mylą i owszem ale tak zaufam
              slepo dentyscie jak bedzie mnie bolał ząb i nie będę wówczas pytac
              na forum rwac czy nie.
              Ty sypiesz przykładami z rękawa na nieudolnosc lekarzy a ja mogę
              tyle samo na przykłady dobrych decyzji i co??????

              I tyle, co mam do pwoedzenia na ten temat.
          • olimpia202 Re: Niezrozumiala decyzja - kto wyjasni ? ;( 21.04.08, 17:16
            > I tak na koniec zapytam skoro autorka watku nie ma za grosz
            zaufania
            > do lekarzy to po jaką cholerę zadaję pytanie tutaj????? Im
            mniejszą
            > ktos ma wiedzę medyczna tym bardziej wiarygodny???
            Moze ku przestrodze...moze byscie same byly troche bardziej
            krytyczne co do niektorych decyzji. Bylam dzis w szpiatlu, wrocilam
            do domu smile Po tym co mnie spotkalo faktycznie bede sie bardziej
            sugerowac wlasna intuicja!!! Nie ma zadnych wskazan do wywolania
            porodu. Lekarz byl zaskoczony decyzja. Mam wrocic kiedy nasila mi
            sie skurcze i stana sie regularne...lub odejda mi wody. I ciesze sie
            ze nie zostalam w szpiatlu w piatek! Po co bezsensu tam siedziec! I
            tak oddzialy sa zawalone kobietami w 18 tc z lekkimi bolami plecow-
            co jest dla mnie absurdem! Zycze Wam samych "POZADNYCH" diagnoz i
            lekarzy!
        • aniael Re: Niezrozumiala decyzja - kto wyjasni ? ;( 21.04.08, 11:18
          Niepotrzebnie generalizujesz na podstawie własnych doświadczeń. Bo
          moje są takie, że dziecko zaczęło się rodzic na miesiąc przed
          terminem. Poród przebiegał do momentu, aż doszło do pełnego
          rozwarcia. Z pełnym rozwarciem leżałam 2 godziny, skurcze zaczęły
          stopniowo łagodnieć i zanikać. Miałam się zdać na naturę?? Jestem
          wdzięczna, że lekarze nie czekali, aż tętno dziecka zacznie zanikac
          i interweniowali od razu. Bo wtedy byc może ja musiałabym
          rechabilitować dziecko.
          Czterocentymetrowe rozwarcie, to już jest duże rozwarcie. A wypis na
          własne żądanie oznacza także, że na WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ. Jesli
          cokolwiek pójdzie nie tak, będzie mogła mieć pretensje wyłącznie do
          siebie. Moim zdaniem głupio zrobiła i tyle.
          • maretina Re: Niezrozumiala decyzja - kto wyjasni ? ;( 21.04.08, 11:41
            pewnie, ze glupio postapila. chcialabym jeszcze zobaczyc jej mine
            jak stawi sie ze skurczami a w szpitalu np. nie bedzie wolnego
            miejsca, co wtedy? coraz trudniej dostac sie na porod do szpitala
            blisko domu, coraz czesciej karetki wywoza rodzace o dziesiatki
            kilometrow dalej, bo nfz znowu sobie zakpil z ciezarnych.
        • kasiak37 Re: Niezrozumiala decyzja - kto wyjasni ? ;( 21.04.08, 12:47
          Dagis to dlaczego rodzisz w szpitalu a nie w lesie?Tam nie ma omylnych lekarzy.
          • id.kulka Re: Niezrozumiala decyzja - kto wyjasni ? ;( 21.04.08, 12:50
            kasiak37 napisała:

            > Dagis to dlaczego rodzisz w szpitalu a nie w lesie?Tam nie ma
            omylnych lekarzy.

            To samo mnie zastanawiasmile
            Wiadomo, że lekarze są nieomylni, ale nadchodzi moment, że trzeba
            jakiemuś zaufać - bo co? Sama sobie będę interpretować zapis ktg,
            zaglądać w krocze i podejmować decyzje?...
            • id.kulka Re: Niezrozumiala decyzja - kto wyjasni ? ;( 21.04.08, 12:56
              id.kulka napisała:

              > kasiak37 napisała:
              >
              > > Dagis to dlaczego rodzisz w szpitalu a nie w lesie?Tam nie ma
              > omylnych lekarzy.
              >
              > To samo mnie zastanawiasmile
              > Wiadomo, że lekarze są nieomylni, ale nadchodzi moment, że trzeba
              > jakiemuś zaufać - bo co? Sama sobie będę interpretować zapis ktg,
              > zaglądać w krocze i podejmować decyzje?...

              Lekarze NIE są nieomylni* miało byćwink
              >
              • kaeira Re: Niezrozumiala decyzja - kto wyjasni ? ;( 21.04.08, 17:08
                id.kulka napisała:
                > > Wiadomo, że lekarze są nieomylni, ale nadchodzi moment, że trzeba
                >
                > Lekarze NIE są nieomylni* miało byćwink


                Freudowska pomyłka, hehe wink
      • kaeira Re: Niezrozumiala decyzja - kto wyjasni ? ;( 21.04.08, 09:04
        kira_koslin napisała:
        > Rozumiem, że jestes lekarzem ginekologiem-połoznikiem i na tej
        > podstawie zanegowałas decyzję twojego lekarza????

        Bez przesady. Akurat decyzje o szybkim wywoływaniu są zwykle rutynowe,
        niepotrzebne i nie mających konkretnych podstaw (NIE twierdzę że tak jest w tym
        konkretnym przypadku!), i można, a nawet należy, się zastanawiać, czy są
        właściwe. Najczęściej nie są. Dlatego dobrze poszukać innej opinii lekarskiej.
        • kira_koslin Re: Niezrozumiala decyzja - kto wyjasni ? ;( 21.04.08, 10:25
          Ok kaeira ale ja bym się nie podjeła polemiki z lekarzem.
          I wolałabym zapyta lekarza skąd ta decyzja a nie wypisywała ze
          szpitala i pytała na forum, na dwa dni pzred planowanym porodem.
        • id.kulka Re: Niezrozumiala decyzja - kto wyjasni ? ;( 21.04.08, 12:32
          kaeira napisała:

          > Akurat decyzje o szybkim wywoływaniu są zwykle rutynowe,
          > niepotrzebne i nie mających konkretnych podstaw (NIE twierdzę że
          tak jest w tym
          > konkretnym przypadku!), i można, a nawet należy, się zastanawiać,
          czy są
          > właściwe. Najczęściej nie są. Dlatego dobrze poszukać innej opinii
          lekarskiej.

          Rzecz w tym, że autorka wątku zamiast szukać innej opinii
          lekarskiej, żadać uzasadnienia decyzji lekarza, wypisała się ze
          szpitala i roztrząsa kwestie wywoływania porodu na forum...
    • blueberry77 Re: Niezrozumiala decyzja - kto wyjasni ? ;( 21.04.08, 09:03
      Wywoływanie porodu czy to przed terminem, czy w terminie ma sens tylko wtedy
      jeżeli utrzymanie ciąży zagraża dziecku. Czy rozwarcie na 4 cm zagraża życiu
      dziecka? Nie wiem, nie jestem lekarzem smile. Nie masz jakiegoś innego lekarza,
      żeby skonsultować sytuację? Ja bym raczej była za poczekaniem na poród
      naturalny, ale tak jak napisałam - nie jestem lekarzem...
    • maretina ciaza donoszona, to skonczone 36 tygodni. 21.04.08, 11:37
      nie jestes zatem przed zadnym waznym terminem, tylko przed terminem
      wyliczonym na oko.
    • gaja78 Re: Niezrozumiala decyzja - kto wyjasni ? ;( 21.04.08, 11:42
      Przede wszystkim zażądałabym pełnej informacji: po co i dlaczego to wywoływanie
      porodu ? IMHO to powinno się potem znaleźć w twojej dokumentacji szpitalnej.

      Może być tak, że istnieje jakieś zagrożenie dla ciebie albo dla dziecka (ale o
      tym lekarz ma obowiązek poinformowania ciebie bez proszenia go o to). A mogło
      być też tak, że potrzebowali wolnego miejsca na oddziale i chcieli mieć cię jak
      najszybciej z głowy sad
      • maretina Re: Niezrozumiala decyzja - kto wyjasni ? ;( 21.04.08, 11:45
        gdyby chcieli miec szybko wolne miejsce, to wypisaliby dziewczyne do
        domu sami z zaleceniem codziennego ktg i badania przez polozna na
        izbie.
        • joanna.marta Lekarze też mogą się mylić! 21.04.08, 12:16
          Nie wiem, co bym zrobiła na miejscu autorki wątku ale też bym się
          zastanawiała nad sensem wywoływania. No i pytałabym swojego lekarza,
          bo mam zaufanie do niego.
          Sama trafiłam do szpitala (ok 34,35 tygodnia, teraz już nie pamiętam
          dokładnie). USG pokazywało wielowodzie (główny powód skierowania na
          oddział) i to, że dzidziuś był za duży (tu miała być obserwacja i
          przeprowadzenie badań wskazanych w takim przypadku). Już wtedy
          prorokowano, że było 3800g. I w czasie obchodu lekarze stali nade
          mną i się zastanawiali, co zrobić. Dwie ważne persony szpitalne (bez
          nich żadna decyzja szpitalna nie mogła zostać podjęta) rozważali
          dwie różne decyzje. Pani ordynator oddziału kręciła nosem, że na
          pewno naturalnie nie będę mogła urodzić; pan dr (szef główny) na
          to: 'A co mam dziecku rękę odciąc by było mniejsze?". I tak mruczeli
          sobie pod nosem inne rzeczy jeszcze, których nie słyszałam. Poszłam
          później do lekarza opiekującego się mną w szpitalu (to nie ten od
          prowadzenia ciąży) z zapytaniem, co ze mną. Na to uzyskałam
          odpowiedź, że pani ordynator rozważa wcześniejszą cesarkę, bo jak
          dam dziecku jeszcze dużo urosnąć to już na pewno nie urodzę. To był
          tydzień przed Wielkanocą (ubiegłego roku) i też miałam zostać całe
          święta. W tym czasie nic by ze mną nie robiono, leżałabym sobie i
          czekała do wtorku, bo zagrożenia nie było; wody miałam spuszczone.
          Na szczęście moja lekarka od ciąży przyszła mnie odwiedzić (pracuje
          w tym szpitalu ale na innym oddziale) i przyprowadziła pada dr-a
          (szefa) - był w płaszczu, wychodził do domu i on zdecydował, że nie
          ma sensu abym bezczynnie leżała te dni. Podjął decyzję, powiedział
          gdzie trzeba i dostałam wypis, ale jeszcze usłyszałam, że pani
          ordynator to nie jest zadowolona z takiego rozwiązania, bo
          najlepszym rozwiązaniem byłaby dla mnie cesarka przed terminem.
          Wróciłam do domu, święta spędziłam w domu a za dwa tygodnie dzidzia
          sama zdecydowała, że chce wyjść na świat. Miała 3570g. Urodziłam
          zupełnie naturalnie. I gdyby pan dr-szef nie został przyciągnięty do
          mnie, to nie wiem jakby to wyglądało. Może bym miał cc bo pani dr
          ordynator zawierzała bezkrytycznie sprzętowi USG, a wiadomo że jest
          jakiś margines błędu w wynikach. A to uznana lekarka z autorytetem w
          środowisku lokalnym.
          • aniael Re: Lekarze też mogą się mylić! 21.04.08, 12:26
            Tak, ale margines błędu jest w obie strony. Dziecko mogło mieć 350
            gram w druga strone. Akurat ja znam taki przypadek, przebieg porodu
            (naturalnego, a jakże) był bardzo dramatyczny.
            • joanna.marta Re: Lekarze też mogą się mylić! 21.04.08, 12:32
              Pewnie, że w obie strony. Ale akurat cesarkę możnaby było zrobić i
              później, gdyby dzieciątko było rzeczywiście duże a nie rozpatrywać
              cięcia w 35 tygodniu. W końcu mówi się, że najlepiej donosić do 37
              tygodnia; wcześniej płuca mogą być niewykształcone tak, jak powinny.
              Na szczęście wszystko skończyło się dobrze. Urodziłam naturalnie
              śliczną i zdrową córeczkę (10 pkt) smile
              • aniael Re: Lekarze też mogą się mylić! 21.04.08, 12:41
                A nie mialas czasem problemów z cukrem w ciąży?? Nic o tym nie
                piszesz, ale w przypadku cukrzycy ciężarnych lekarze boja sie
                makrosomii, dlatego czasem wolą rozwiązywac wczesniej. Akurat mam
                ten problem (znaczy nie makrosomia na szczęście, tylko cukryca
                cieżarncyh) i waga dziecka jest monitorowana podczas każdej wizyty.
                Skoro mialas wielowodzie, to makrosomia lubi z tym iśc w parze,
                zwłaszcza w przypadku cukrzycy. Czasem nawet dziwne opinie lekarzy
                moga miec swoje głebokie uzasadnienie, w twoim przypadku na
                sczzęście skończylo się dobrze, ale ich wiedza i doświadczenie
                zazwyczaj dyktują im takie a nie inne decyzje i myslę, że jednak
                lepiej słuchac w takich przypadkach. W 36 tc dziecko jak najbardziej
                oddycha samodzielnie, to już dziecko w zasadzie donoszone. Ja
                urodziłam w 36 tc własnie, też dostało 10 pkt.
                • joanna.marta Re: Lekarze też mogą się mylić! 21.04.08, 12:57
                  No właśnie cukier był ok. I hormony tarczycy też. Poleżałam kilka
                  dni na obserwacji, badaniach i nic innego nie wykryto. Cała ciąża
                  była ok. Dopiero pod konie wyszły te zwiększone wody i wymiary
                  dziecka.
            • kaeira Re: Lekarze też mogą się mylić! 21.04.08, 12:39
              aniael napisała:
              > Tak, ale margines błędu jest w obie strony. Dziecko mogło mieć 350
              > gram w druga strone. Akurat ja znam taki przypadek, przebieg porodu
              > (naturalnego, a jakże) był bardzo dramatyczny.

              Hmm, czyli mogło mieć 3920g. No i co? Czy to jest wg ciebie wskazanie do
              cesarki? Takiego dziecka nie da się urodzić naturalnie?? O czym ty mówisz?
              • aniael Re: Lekarze też mogą się mylić! 21.04.08, 12:48
                3800+350 to chyba nie 3920?? Weź pod uwage, że mowa o 36 tc, jednak
                za duzo, rozumiem obawy lekarki. Ale trzeba znac problem, żeby go
                rozumieć.
                • kaeira Re: Lekarze też mogą się mylić! 21.04.08, 13:45
                  aniael napisała:
                  > 3800+350 to chyba nie 3920?? Weź pod uwage, że mowa o 36 tc, jednak
                  > za duzo, rozumiem obawy lekarki. Ale trzeba znac problem, żeby go
                  > rozumieć.

                  W 35 tygodniu szacowane było 3800g. A faktycznie było 3570 w 37.
                  Sądziłam, że mówiłaś o wadze urodzeniowej.
                  A 3800+350 to 4150. Też nie powód do CC. W dodatku na pewno nie tyle przed czasem!

                  A problem trochę znam.
                  Kiedy ja miałam robione USG "w terminie" niedługo przed porodem szacowana waga wyszła 4370g (ale zaznaczone było na wyniku, że możliwe jest od ok. 3800 do ok. 4800). Lekarka (z Zofii, Warszawa) nie mówiła nic o wywoływaniu, a co do CC (wiedziała, że absolutnie się do tego nie palę) powiedziała, że zaczęlibyśmy się nad nim zastanawiać, gdyby wynik był jeszcze o kilkaset gram wyższy.
                  Tak samo lekarze w Wołominie, gdzie rodziłam 9 dni po terminie nawet się nie zająknęli o CC.

                  P.S. U mnie i tak się po długim próbowaniu skończyło CC, ale z powodu zupełnie nie związanego z wagą. Dziecko miało w końcu 4130g, 59cm.

                  P.S.2 Są różne praktyki, ale tak naprawdę sama waga dziecka nie jest bardzo istotnym wskazaniem do CC. Ważna jest raczej tzw. niewspółmierność porodowa (pomiędzy główką a miednicą - lekarz koniecznie powinien zmierzyć miednicę jesli jest podejrzenie, że dziecko jest "za duże".
                  Dobrą praktyką jest branie pod uwagę CC jeżeli szacowana waga ma być powyżej 4500g.
                  • aniael Re: Lekarze też mogą się mylić! 21.04.08, 14:26
                    Ale Ty miałaś wage ponad 4 kilo w terminie. A tu było miesiąc przed
                    czasem, plus wielowodzie, więc nie porównuj tych sytuacji.
                    • kasiak37 Re: Lekarze też mogą się mylić! 21.04.08, 14:31
                      ale okazalo sie ze ta waga niestety byla nieprawdziwa.W takiej sytuacji jak
                      Twoja mimo wszystko udalabym sie do specjalisty w zakresie usg zeby potwierdzic
                      wage dziecka.Na swoim przykladzie powiem Ci jakie to wazne byc pod opieka
                      takiego specjalisty.Waga mojej corki na dwa dni przed porodem z usg wynosila
                      4344 a dziecko urodzone z 4370,wiec bledu 0.
                    • kaeira Re: Lekarze też mogą się mylić! 21.04.08, 15:03
                      aniael napisała:

                      > Ale Ty miałaś wage ponad 4 kilo w terminie. A tu było miesiąc przed
                      > czasem, plus wielowodzie, więc nie porównuj tych sytuacji.

                      Jak widać co do wagi się zasadniczo mylili - co się zdarza często (zwykle
                      niezależnie do umiejętności lekarza przeprowadzającego USG), a wielowodzie
                      jakoś nie spowodowało żadnych komplikacji.
                      Czemu więc upierasz się, że lekarka miała rację, skoro jak widać wcale nie była
                      to jedynie słuszna droga postępowania, i na pewno nie najlepsza?
                      • aniael Re: Lekarze też mogą się mylić! 21.04.08, 15:14
                        Dlatego, że lekarz mimo najlepszej wiedzy i doświadczenia nie jest
                        jasnowidzem. W zakresie przewidywania wagi dysponuje tylko sprzętem
                        usg. Na pewno też ma świadomość granic błędu takiego pomiaru, ale
                        skoro w jedna lub druga stronę, to na czymś sie musi opierać tak?
                        Wielowodzie opanowane samo w sobie nie stanowi problemu, ale musiała
                        zaistniec przyczyna, skoro nieznana, to w połaczeniu z domniemaną
                        wdużą wagą dziecka miała prawo zaniepokoic lekarzy.
                        Tu się akurat lekarze mylili. Ciekawe, co by pisała dziewczyna,
                        gdyby historia miała inny finał?? Byłoby huzia na józia, że lekarze
                        widzieli i nic nie zrobili, wypuścili do domu. No więc znam historie
                        z innym finałem. Lepiej, że lekarz w tym przypadku dmucha na zimne,
                        niż niefrasobliwie zdaje sie na naturę, ale to moje zdanie.
                        • kasiak37 Re: Lekarze też mogą się mylić! 21.04.08, 15:18
                          w zakresie okreslania wagi lekarz dysponuje nie tylko sprzetem,ma tez swoja
                          wiedze i doswiadczenie.
          • ellana1 Re: Lekarze też mogą się mylić! 21.04.08, 12:26
            Ja też uważam ze lekarze nie są nieomylni .
            Dlatego na wywoływanie bym się nie zgodziła .
            Ale nie zdecydowałabym się wyjść ze szpitala z 4cm rozwarciem .
            W takiej sytuacji chyba lepiej zostać w szpitalu , obserwować co się
            dzieje , być pod kontrolą lekarzy , robić ktg .
            Chyba ze chodzenie z 4cm rozwarciem jest całkowicie bezpieczne . Nie
            wiem ...

            Autorka wątku się nie odzywa więc może już urodziła ...
            • kasiak37 Re: Lekarze też mogą się mylić! 21.04.08, 12:56
              4 cm rozwarcie jest niebezpieczne.W razie naglego odejscia wod grozi
              wypadnieciem pepowiny a jaki jest dalszy scenariusz nie musze chyba pisac?
            • olimpia202 Re: Lekarze też mogą się mylić! 21.04.08, 17:28
              Nie urodzilam jeszczesmile I moze nawet dobrze. Na wszytsko przyjdzie
              czas. skurcze przepowiadajace sa, wiec niebawem i nadejdzie godzina
              zerosmile I na szczescie nikt mi nie bedzie wywolywal porodusmile Lekarz
              ktory mnie dzis badal stwierdzil ze jest to zbedne! A ja czuje sie z
              ta decyzja znacznie lepiej! I wiem ze nic zlego dzidzi sie nie
              dziejesmile Bryka jak zawsze! Dlatego uwazam ze czasem warto sie
              przeciwstawic glupocie - lekarze niestety tez sa tylko ludzmi!
              • kaeira Re: Lekarze też mogą się mylić! 21.04.08, 18:11
                smile)))
                A powiedz, to rozwarcie to faktycznie 4cm? Czyli jednak można z takim przebywać
                poza szpitalem?
                • olimpia202 Re: Lekarze też mogą się mylić! 21.04.08, 18:37
                  Tak rozwarcie jest na 4cm od piatku. Nic sie nie pwiekszylo. Mysle
                  ze wiele kobiet moze miec takie samo nawet nie zdajac sobie z tego
                  sprawy. A niebezpieczenstwo...lekarz zadal kilka pytan natury
                  srodowiskowej i mysle ze jest ono niewielkie. 10 minut do porodowki
                  to nie duzo. Samo rozwarcie nie stanowi o porodzie. Potrzebna jest
                  akcja porodowa. A od odejscia wod jest ok 6 h czasu- chyba ze mamy
                  tu do czynienia z jakas celowoscia(przebicie pecherza lub podanie
                  oksytocyny), ale i to nie bywa regula. Dzis zostalo mi wszytsko
                  cudownie nakreslone.
          • maretina Re: Lekarze też mogą się mylić! 21.04.08, 15:24
            joanna.marta napisała:

            > Nie wiem, co bym zrobiła na miejscu autorki wątku ale też bym się
            > zastanawiała nad sensem wywoływania. No i pytałabym swojego
            lekarza,
            > bo mam zaufanie do niego.
            wlasnie. tego zabraklo w dzialaniu autorki watku.
            nie myli sie tylko ten, kto NIC nie robi.
            • kira_koslin Re: Lekarze też mogą się mylić! 21.04.08, 17:00
              no ale o czym my w ogóle tutaj dyskutujemy, jak możemy stawiac
              opinię autorki watku kontra opinie lekarza??????????
              • maretina Re: Lekarze też mogą się mylić! 21.04.08, 18:52
                zle mnie zrozumialas. chodzilo mi o to, ze zamiast wypytywac nas na
                forum, powinna o powody hospitalizacji przemaglowac lekarza.
                dopuszczam jednoczesnie nadgorliwosc personelu, ale nie myli sie ten
                kto nic nie robi.
                • kira_koslin Re: Lekarze też mogą się mylić! 21.04.08, 19:15
                  wiem i pisałam o tym juz wczesniej.
                  Dla mnie wciąz podstawowa kwestia to ze nie odwazyłabym z 4 cm
                  rozwarciem, parę dni przed planowanym porodem wypisac ze szpitala i
                  rozważac ten problem tutaj na forum.
    • olimpia202 Re: Niezrozumiala decyzja - kto wyjasni ? ;( 21.04.08, 17:35
      Cieszy mnie wielkie poruszenie jakie wywolal moj watek. Czytajac
      niektre opinie widze ze matki lubia byc sobie wilkiem-to jest
      przerazajace z punktu widzenia psycholigii spolecznej(moze male
      zboczenie zawodowe). Nie podwazam niczyjego zaufania, nie zrazam do
      lekarzy- bo wiekszosc to ŚWIĘCI ludzie. Ale miejcie sie na
      bacznosci.Moze ta dyskusja cos komus naswietli, a jesli nie to i tak
      zycze wszytskiego najlepszego przyszlym i obecnym MAMĄ! Wykazmy sie
      w tej roli, a reszte pozostawmy historii.
      • kira_koslin Re: Niezrozumiala decyzja - kto wyjasni ? ;( 21.04.08, 19:16
        reszte pozostawmy historii?????????
        Ale o co chodzi? czy tak Ci sie powiedziało po prostu?
      • dagis.1 Re: Niezrozumiala decyzja - kto wyjasni ? ;( 22.04.08, 11:22
        amen smile

        hihi jak widzicie drogie panie ktore tak strasznie tu krzycza na autorke i
        przekonuja ze lekarze sa nieomylni nasza autorka nadal chodzi, zyje i chyba ma
        sie niezle jesli pisze na forum.

        wszystkiego dobrego olimpia202 - mam nadzieje ze porod bedzie jak najbardziej
        naturalny a pobyt w szpitalu krotki - tego ci zycze smile

        daj znac jak juz urodzisz smile
        mam nadzieje, ze ty i malenstwo macie sie dobrze i ze dzidzius urodzi sie wtedy
        kiedy bedzie na to gotowy bo tak bezapelacyjnie jest najlepiej dla niego i dla
        ciebie smile

        pozdrawiqam
        • aniael Re: Niezrozumiala decyzja - kto wyjasni ? ;( 22.04.08, 11:32
          dagis.1 napisała:


          >
          > hihi jak widzicie drogie panie ktore tak strasznie tu krzycza na
          autorke i
          > przekonuja ze lekarze sa nieomylni nasza autorka nadal chodzi,
          zyje i chyba ma
          > sie niezle jesli pisze na forum.

          Bo niektórzy maja po prostu więcej szczęścia niż rozumu. Gdyby
          została w szpitalu, pewnie finał byłby taki sam - zyłaby, chodziła,
          i czekala spokojnie na poród. Tylko na forum by pewnie nie pisała,
          bo i wątku by nie byłosmile Natomiast wypisywanie sie na własne żądanie
          i własną odpowiedzialność do decyzji mądrych nie należy.
          • dagis.1 Re: Niezrozumiala decyzja - kto wyjasni ? ;( 22.04.08, 11:37
            albo lezalaby juz po cesarce i wymyslala kolejna opowiesc na forum - "porod
            nigdy wiecej!" - bo takimi opowiesciami zwykle konczy sie pospieszanie porodu
            bez ktorego mysle ze jednak przy pobycie w szpitalu by sie nie obylo (tylko czy
            naprawde to jest konieczne?) a tak ma sznse na normalny porod.

            hihi czekalaby spokojnie na porod w szpitalu tak ??? prosze cie...
            • joanna.marta Re: Niezrozumiala decyzja - kto wyjasni ? ;( 22.04.08, 13:09
              Jest takie prawdopodobieństwo. Niestety, w naszych szpitalach
              decyzję o wszystkim, co nie stanowi porodu naturalnego, przychodzą
              szybko. Dla lekarzy to wygoda. Poród naturalny czasami trwa a
              po 'pomocy' idzie wszystko szybciej. Cesarka to też krótkotrwały
              zabieg. A szpitale z NFZ dostają pieniążki za przeprowadzony poród.
              Lepiej więc, żeby było szybko. Wówczas w tym samym czasie można
              przeprowadzić większą ilość porodów.
              Nawiążę jeszcze raz do mojej sytuacji; to wielowodzie i duży
              dzieciaczek. W mojej sytuacji były różne drogi działania. Czemu więc
              rozpatrywano cc na przełomie 34 i 35 tygodnia? To jest dla mnie
              niezrozumiałe. Któraś z Was napisała, że jakby coś się źle
              skończyło, to inaczej bym gadała. Być może. Ale przedwczesne cc też
              nosi ryzyko, że dzieciaczek jeszcze nie jest rozwinięty w pełni. Nie
              jestem lekarzem i się nie znam, ale waga (szacunkowa) 3800g jest dla
              mnie śmiesznym argumentem do cc przed terminem, zwłaszcza żę to była
              już druga ciąża. Zresztą chyba nie można z góry zakładać, że jak
              dziecko ma 3800 w 35 tc, to już na pewno cesarka i to przyspieszona.
              NA stół można się położyć także dwa, trzy tygodni później, gdy
              rzeczywiście dzieciaczek spory. Wszystkie wyniki miałam dobre.
              Oprócz tego wielowodzia, które zostało zmiejszone, nie było niczego
              niepokojącego. Mieszkam w mieście gdzie są cztery porodówki i
              tłumaczyłam, że w razie czego zawsze mogę podjechać do szpitala. Bo
              naprawdę nic złego się nie działo. I wyjątkową głupotą wg mnie
              byłoby, gdybym została na Święta w szpitalu. Wyszłam w Wielki Piątek
              pod wieczór. Gdyby nie, to zostałabym na pewno do wtorku leżąc i nic
              nie robiąc na zasadzie :"później zobaczymy co dalej". Bo w czasie
              Świąt planowanych zabiegów, czy innych takich się nie robi, lekarz
              tylko dyżurujący no i wypisów też nie ma. POza tym miałam wszystkie
              badania już przeprowadzone. Gdyby mnie nie puścili, to chyba bym
              wyszła na włąsne życzenie. I trochę rozumiem autorkę wątku. Lekarze
              też popełniają błędy. Mało tego, czasami decyzje podejmują rutynowo
              bez zastanowienia się, w jakiej sytuacji byłoby pacjentce lepiej. Bo
              mnie było lepiej w Święta z dzieckiem i mężem w domu. A tak mogłabym
              sobie po prostu poleżeć i jeść świąteczne szpitalne śniadanko smilei
              to nie byłoby fajne.
        • id.kulka Re: Niezrozumiala decyzja - kto wyjasni ? ;( 22.04.08, 12:56
          dagis.1 napisała:
          >
          > hihi jak widzicie drogie panie ktore tak strasznie tu krzycza na
          autorke i
          > przekonuja ze lekarze sa nieomylni

          Pokaż mi choć jeden post, w którym jest napisane, że lekarze nigdy
          się nie mylą. To raz.
          A dwa - zrobiła wreszcie to, co sugerowała jej większość tu
          piszących - skonsultowała się z lekarzem i poprosiła o wyjaśnienia
          (!).
          • dagis.1 Re: Niezrozumiala decyzja - kto wyjasni ? ;( 22.04.08, 13:16
            id.kulka nie jest napisane wprost - niemniej jednak wypowiedzi "jestes
            nieodpowiedzialna" , "rozumiem ze jestes lekarzem" maja wlasnie taki wydzwiek.

            osobiscie bardzo sie ciesze ze dziewczyna skonsultowala sie z lekarzem i ze
            zostalo jej to wyjasnione jak rowniez cieszy mnie to ,ze byl to rozsadny lekarz
            i nie opierniczyl jej jak niektore dziewczyny na forum ze nie polozyla sie jak
            baran w szpitalu i nie poddala wszystkim procedurom ktore nie zawsze sa sluszne
            a jedynie rutynowe... a rutyna czasem zabija. jak widac dziewczyna po
            konsultacji wyszla do domu - na co dowodem moze byc jej pojawianie sie na forum
            a dzieki jej "nierozsadkowi" moze zapewnila sobie lepszy porod, dziecku lepszy
            start i oszczedzila sobie niepotrzebnego lezenia w szpitalu a podatnikom
            wydatkow z nim zwiazanych - same plusy
            • ellana1 Re: Niezrozumiala decyzja - kto wyjasni ? ;( 22.04.08, 13:27
              Wiesz co .
              Ja też uwazam ze lekarze są omylni ale dlaczego zakładasz ze atorka
              wątku ma rację .
              Czyli lekarz na 100% się myli a kobieta która nigdy nie rodziła i
              medycyny nie studiowała ma rację ?

              To ze chodzi i nic jej nie jest nie znaczy ze wlasnie w tej chwili
              nie dochodzi do infekcji ktora moze bardzo zaszkodzic dziecku .

              Jesli jest pod kontrolą lekarza i chodzi na ktg to pewnie wszystko
              się szczesliwie zakonczy ale ja bym na wlasna odpowiedzialnosc z
              rozwarciem 4cm nie wyszla . Na wywolywanie bym się nie zgodzila ale
              siedzialabym w szpitalu .
              Zaraz ktos napisze ze w szpitalu tez mozna infekcje złapać ale są
              jednak lekarze , kontrolują sprawe , robia na biezaco badania .
              Ale jesli zakładamy ze lekarze zawsze się mylą to rzeczyiwscie
              lepiej siedziec w domu i zdac się na swoje opinie .
              • dagis.1 Re: Niezrozumiala decyzja - kto wyjasni ? ;( 22.04.08, 14:26
                widocznie zyje w innej rzeczywistosci niz polska i nie dziwi mnie to, ze kobieta
                przechodzi pewne fazy porodu przy ciazy fizjologicznej bez zbednej asysty
                lekarzy nawet jesli ten rozciaga sie w czasie.tu gdzie mieszkam panuje wieksze
                zaufanie do natury i nie indukuje sie porodow i nie przyczepia ciezarnej na
                dlugie godziny do ktg tylko dlatego ze ma rozwarcie takie nie inne, nie kladzie
                sie jej tez w szpitalu (i zapewniam cie ze porody koncza sie rownie pomyslnie
                jak te wyczekane w szpitalu) - z reszta jak pisala autorka lekarz sam
                stwierdzil, ze z takim rozwarciem wiele kobiet chodzi tuz przed porodem nie
                zdajac sobie nawet z tego sprawy bo nie towarzysza bole itd.

                czemu wnosze ze ma racje? skoro lekarz u ktorego zasiegnela porady nie wyslal
                jej do szpitala moze rzeczywiscie i ona i jej lekarz maja wiecej rozumu niz
                lekarze zatrzymujacy ja na sile w szpitalu? nie uwazasz?

                a do infekcji moze dochodzic i bez rozwarcia wiec nie jest to dla mnie argument
                • ellana1 Re: Niezrozumiala decyzja - kto wyjasni ? ;( 22.04.08, 14:54
                  kolejny watek z porownywaniem Polski z reszta swiata .
                  W Polsce zle a u WAS na zachodzie dobrze .
                  Ble
                  Daj spokoj bo smieszne to juz .
                  A najafajniej jak ktos nigdy w Polsce nie rodzil , nie ma porownania
                  a miesza Polskie szpitale i lekarzy z błotem .
                  • dagis.1 Re: Niezrozumiala decyzja - kto wyjasni ? ;( 22.04.08, 15:21
                    nie mieszkam na zachodzie a na polnocy smile

                    kolejna sprawa rodzilam w polsce i nie mam zamiaru tego powtarzac - smutne to
                    ale prawdziwe. tu gdzie jestem spotykam sie jednak z lepszymi rozwiazaniami -
                    choc nie twierdze ze jest idealnie.

                    nie mieszam nic ani niczego z blotem twierdze jednak ze polki sa zaslepione
                    wiara w szpitale i w to ze sa one takim wspanialym rozwiazaniem i lekarstwem na
                    wszystko. tymczasem jednak porod jest sprawa dosc normalna i przesadna
                    hospitalizacja do jakiej tendencje mozna zauwazyc w polsce jest bez sensu (mam
                    tu na mysli np powitanie pacjentki na porodowce wenflonem, i oksytocyna)
                    • ellana1 Re: Niezrozumiala decyzja - kto wyjasni ? ;( 22.04.08, 15:36
                      Kurcze ja rodziłam w Polsce i nie przezyłam tego tak strasznie .
                      Pewnie w innych krajach mają kilka fajniejszych rozwiazan niz u nas
                      ale to znaczy ze w Polsce nie da się urodzić w przyzwoitych
                      warunkach .
                      Da się .
                      • ciociacesia da sie 22.04.08, 15:44
                        trzeba miec tylko duzo szczscia i trafic na dobrego lekarza, na
                        dobry dzien personelu i zeby akurat młyna za duzego na porodówce nie
                        było... tylko ile z tych rzeczy zalezy od ciebie w panstwowym
                        szpitalu?
                      • dagis.1 ellana1 22.04.08, 16:07
                        napewno sie da ale moge ci napisac od siebie, ze nie zdecydowalam sie na kolejne
                        dziecko mieszkajac w polsce z uwagi na to jakie przezycia mam za soba po
                        porodzie w polsce. no chyba ze mialabym pewnosc ze urodze w domu lub domu
                        narodzin. to dla mnie jedyne opcje jesli chodzi o porod w polsce. jesli ty masz
                        lepsze doswiadczenia to naprawde ciesze sie bo nikomy nie zycze swoich. po
                        prostu nie jestem sobie w stanie wyobrazic jak lekarz tylko dlatego zeby bylo
                        szybciej jest w stanie przebijac pecherz plodowy, sprawiac kobiecie bol masujac
                        szyjke, podawc tyle oksy ze dziewczyna mdleje (zemdlalam przy porodzie 3 razy!)
                        a na koniec zrobic cesarke bo dzicko nieprzygotowane do porodu jest przyduszane
                        sila nienaturalnych skurczow -a wszystko po to by kolejnej dziewczynie wynajac
                        sale do porodow rodzinnych za 600zl. nie chce nikogo straszyc ale nie dziw sie
                        ze po tym slyszac o wywolywaniu porodu bo jest rozwarcie robi mi sie slabo.
                        uwazam ze naprawde lepiej poczekac az akcja sama nabierze rozruchu - jedno
                        podanie oksy burzy caly plan porodu niestety, a kazdy kolejny zabieg jest
                        otwieraniem futrki do kolejnej interwencji medycznej... nie lepiej czasem zdac
                        sie na czas i zaufac matce naturze?
                        • ellana1 Re: ellana1 22.04.08, 16:18
                          Pewnie wiele zalezy od szczescia ale też od nas .
                          Ja nie miałam wygórowanych żądan .
                          Nie liczyłam na to ze nad moim porodem ktoś będzie się rozczulać ,
                          ze lekarz ma mi się kłaniać w pas i wiedziałam ze po 12godzinach
                          może być zmęczony więc nie musi się usmiechac od ucha do ucha .
                          Mi wystarczy ze lekarz będzie poprawny i wykonuje dobrze swoją
                          pracę , polozne pomocne i nie muszą mnie trzymac za rękę . Mają mi
                          pomoc urodzić zdrowe dziecko .
                          Jeśli polozna byłaby niepomocna krzyczałabym głośno .
                          I nie mam pretensji ze nie traktuje mojego porodu jako
                          najwazniejszego na swiecie .
                          • ciociacesia Re: ellana1 22.04.08, 16:40
                            no tak - nie oczekuj wiele - nie rozczarujesz sie...
                          • dagis.1 Re: ellana1 22.04.08, 17:01
                            ja nie mam rowniez wymagan wygorowanych wydaje mi sie - chce glownie spokoju i
                            szacunku do tego ze wlasnie rozgrywa sie dla mnie cos waznego - i chce rodzic
                            naturalnie jesli sie da. nie zalezy mi na tym zeby lakarz sie usmiechal i wogole
                            nie zalezy mi na lekarzu jesli nie bedzie komplkacji. wystarczy mi polozna ktora
                            bedzie w miare ludzka
                            • ellana1 Re: ellana1 22.04.08, 18:43
                              Miałam rzeczowe , miłe położne . Lekarz spisał się na medal .
                              Lekarka która zszywała miała grozną minę ale na koniec się
                              usmiechnęła , pielegniarki noworodkowe pomocne i sympatyczne nawet
                              te ktore na poczatku wyglądały na srogie .
                              Nikt obok mnie nie skakał ale zawsze mogłam liczyc na pomoc .
                              Rzeczywiscie nie miałam wielkich oczekiwan , nie potrzebuję być
                              traktowana jak księzniczka .
                              Zostałam potraktowana bardzo dobrze , wszystko było tak jak powinno .
                              • joanna.marta da się urodzić po ludzku 23.04.08, 06:49
                                jestem tego przykładem, ale niestety nie jest to norma w naszych
                                szpitalach. I dlatego, że są inne przyzwyczajenia wśród naszego
                                personelu, to mamy mieć mniejsze wymagania? Nie mówię tu o jakichś
                                wymysłach z kosmosu, że trzeba być traktowaną jak królewna. Ale
                                normalne podejście do rodzącej, ludzkie, przyjazne to chyba nie za
                                dużo (w tym również mieści się nieprzyspieszanie pordu dla wygody
                                personelu). W końcu w każdym innym zawodzie, gdzie pracownik ma
                                kontakt z ludźmi, mile widziane lub wręcz wymagane jest życzliwe
                                traktowanie ludzi, np. w banku, sklepie. Zawód lekarza czy położnej
                                to też zawód. Pewnie że czasami każdy może miećgorszy dzień, ale w
                                niektórych szpitalach to jest norma. Jak będziemy wymagać, to
                                szybciej będą następowały zmiany na lepsze i nasze córki będą rodzić
                                przyjemniej w każdym szpitalu, a nie tylko jednym na 10.
                                Ja urodziłam da razy w przyjemny sposó (na ile to możliwe), ale
                                musiałam jechać kilkadziesiąt km, żeby się tego spodziewać. To był
                                szpital powiatowy, nie miałam swojej położnej, ale spotkałam się z
                                życzliwym traktowaniem, uśmiechem, serdecznością. Czemu w jednym
                                szpitalu tak może być a w drugim nie?
                              • franczii Re: ellana1 23.04.08, 08:39
                                Wiesz Ellana1 to naprawdę ci się poszczęściło i miło słyszeć, że w Polsce też
                                tak można.
                                Ja nie urodziłam w Polsce ale byłam kilka dni w szpitalu i było to dla mnie
                                straszne przeżycie, nie oczekiwałam cudów bo chyba przyznasz, że uprzejmość i
                                szacunek ze strony personelu oraz prawo do otrzymywania informacji na temat
                                stanu zdrowia i podawanych leków to nie są jakieś ekstrasy. Ja też się wypisałam
                                z tego szpitala na życzenie jak tylko bezpośrednie zagrożenie poronienia minęło
                                bo codzienne zmaganie się z tymi ludźmi przerosło moje siły.
                                Poza tym takie traktowanie jest zarezerwowane nie tylko dla położnictwa. Moj mąż
                                miał wypadek i leżał na chirurgii więc na ten temat też mogę coś powiedzieć.
                                Natomiast co do szpitali w innych krajach to wiadomo w państwowej służbie
                                zdrowia nigdzie cudów nie ma i miejscowi też narzekają na poziom usług ale ja
                                tutaj nigdzie nie spotkałam się z takim traktowaniem jak w Polsce. Kiedy mój mąż
                                się tu leczył z powikłań po wypadku był traktowany jak król w porównaniu do
                                tego co było w Polsce, a ja przecierałam oczy ze zdumienia widząc zwykłą
                                uprzejmość lekarzy i pielęgniarek chociaż oni napradę nic wielkiego nie robili,
                                nie trzymali za rękę i nie glaskali po głowie tylko uprzejmie odnosili się do
                                pacjentów i odpowiadali na zadawane pytania, wyjaśniali a nie zbywali i nie
                                pozwalali sobie na głupie żarciki, czyli po prostu wykonywali swoją pracę.
                                Ja byłam wtedy w zaawansowanej ciąży i widząc to wszystko byłam gotowa urodzić
                                natychmiast i uwierz mi naprawde poczułam się tak, jakbym wygrała na loterii że
                                wyjechałam z Polski.
                                To tak a propos porównania Polska-reszta świata.
                                • maretina Re: ellana1 24.04.08, 10:17
                                  moja kolezanka raz w roku przyjezdza z cala rodzina z irlandii ( maz
                                  irlandczyk) i obskakuja polska sluzbe zdrowia twierdzac, ze taniej,
                                  lepiej i milej.
                                  chlopak mojej szwagierki na wizyte u lekarza rodzinnego czekal trzy
                                  dni.... majac ropne zapalenie ucha. dostal od pielegniarki ( lekarz
                                  twierdzil, ze nie ma co ogladac) recepte, w aptece powiedziano mu,
                                  ze za dwa dni lekarstwo bedzie. nie wytrzymal z bolu, wrocil do
                                  polski.
                                  tak tez moze byc....
                                  • ewa-krystyna Re: ellana1 24.04.08, 13:45
                                    > chlopak mojej szwagierki na wizyte u lekarza rodzinnego czekal trzy
                                    > dni.... majac ropne zapalenie ucha. dostal od pielegniarki ( lekarz
                                    > twierdzil, ze nie ma co ogladac) recepte, w aptece powiedziano mu,
                                    > ze za dwa dni lekarstwo bedzie. nie wytrzymal z bolu, wrocil do
                                    > polski.

                                    nie wiem jak jest w Irlandii,ale w Kanadzie jesli nie moge dostac sie w danym dniu do mojego lekarza rodzinnego,jest zawsze inny lekarz na dyzurze,ktory mnie moze przyjac,zbadac i postawic odpowiednia diagnoze... rowniez nigdy nie mialam klopotow z lekami-zawsze dostaje je w aptece od reki lub jesli nie maja mowia mi do ktorej sie udac....
                                  • franczii Re: ellana1 24.04.08, 15:00
                                    Maretina nie zachwalam wszystkiego, co zagraniczne i jestem przekonana, że w
                                    wielu sprawach Polska ma wyższość nad krajem, w którym obecnie przebywam. Ja
                                    również bardzo doceniłam swoją ojczyznę już po wyjeździe przy okazji poznawania
                                    nowych zwyczajów.
                                    To się tyczy wszystkich aspektów życia w tym również służby zdrowia. Nie piszę,
                                    że polscy lekarze to dno. Sama mam dobre wspomnienia z mojej przychodni
                                    rodzinnej, miałam bardzo mądrą lekarkę rodzinną, dermatolożkę, której
                                    zawdzięczam o wiele więcej niż tylko samo wyleczenie, prywatną ginekolożkę,
                                    która wyprowadziła moją zagrożoną ciążę na prostą. Mój mąż cudzoziemiec
                                    korzystał z satysfakcją z prywatnych wizyt u polskich specjalistów.
                                    Natomiast z dwóch szpitali w Polsce (na dwa, które poznaliśmy ) wynieśliśmy
                                    oboje bardzo nieprzyjemne wspomnienia i to nie tyle pod względem jakości usług
                                    ale wlaśnie traktowania. Mogłabym obwiniać lekarzy, którzy u mojego męża po
                                    wypadku nie wykonali zwykłego badania i pozaszywali mu rany szarpane nie
                                    upewniwszy się, czy coś w tych ranach nie zostało przez co potem leczył
                                    powikłania i miał dodatkowe zabiegi w tym usunięcie metalowej części o długości
                                    10cm i wadze 150gram w 2 mce po wypadku. Ale to nie z tego powodu doświadczenie
                                    szpitalne pozostawiło w nas żal bo zdaję sobie sprawę że błąd i niedopatrzenie
                                    może się przytrafić najlepszemu ale z powodu wlaśnie złego traktowania (uwaga
                                    nie obojętnego ale złego!), braku szacunku, nie mówiąc o zrozumieniu dla
                                    cierpiącego człowieka, niegrzecznego strofowania osoby nie panujacej nad bólem,
                                    braku informacji i trzymania w niepewności.
                                    To pewnie dlatego zapadł mi w pamięć kontrast kiedy wylądowaliśmy w szpitalu w
                                    rodzinnym mieście mojego męża, gdzie wszyscy tacy byli mili i kulturalni.
                                    Tu gdzie teraz mieszkam pod względem poziomu usług medycznych wcale nie jest tak
                                    różowo o czym się przekonałam robiąc rekonesans przed porodem ale jednego nie
                                    mogę im zarzucić: braku uprzejmości i kultury. Wiem, że to może być tylko
                                    zbieg okoliczności i z pewnością tutaj też można trafić na wulgarnego gbura ale
                                    na czymś swoją opinię muszę oprzeć a moje doświadczenia są właśnie takie.
                          • hab_ek Re: ellana1 08.05.08, 22:12
                            > Nie liczyłam na to ze nad moim porodem ktoś będzie się rozczulać ,
                            > ze lekarz ma mi się kłaniać w pas i wiedziałam ze po 12godzinach
                            > może być zmęczony więc nie musi się usmiechac od ucha do ucha .
                            > Mi wystarczy ze lekarz będzie poprawny i wykonuje dobrze swoją
                            > pracę , polozne pomocne i nie muszą mnie trzymac za rękę . Mają mi
                            > pomoc urodzić zdrowe dziecko .
                            wiecie - i tego właśnie nie rozumiem, wiem, że się teraz czepiam (ale jestem w
                            ciąży więc mogęsmile lecz kiedy idziemy na zakupy do hipermarketu, kupujemy buty,
                            jemy w restauracji to oczekujemy, ba ŻĄDAMY aby obsługujące nas sprzedawczynie,
                            kelnerki, hostessy były miłe, uśmiechnięte, zadowolone i potrafiły udzielić
                            profesjonalnych porad w każdej sytuacji i żadna z nas nie wnika w to czy dana
                            osoba pracuje od 5 rano i jest na nogach 10 godzin lub więcej np. w dymie
                            papierosowym choć nie pali. No i idziemy do szpitala urodzić (co chyba zdarza
                            się rzadziej niż zakupy w hipermarkecie czy zamawianie jedzenia w knajpie) i
                            jesteśmy gotowe wybaczyć dosłownie WSZYSTKO personelowi (chamskie odzywki,
                            golenie, cięcie, akcje bez informacji, itd.) uważając że tak powinno być. OK -
                            wiem, chcemy mieć zdrowe dziecko. Ale czy to znaczy, że mamy się dać upodlić w
                            ten dzień który powinien być dla nas najważniejszy tylko dlatego że boimy się
                            kogoś zdenerwować bo wtedy się na nas "odegra" ????

                            > Jeśli polozna byłaby niepomocna krzyczałabym głośno .
                            > I nie mam pretensji ze nie traktuje mojego porodu jako
                            > najwazniejszego na swiecie .
                            Mój poród był dla mnie NAJWAŻNIEJSZY na świecie i dla mojej położnej też! Życzę
                            każdemu takiego porodu!
    • olimpia202 Urodzilam:) 29.04.08, 14:56
      W srode 23.04 o godzinie 9.20 po 3 godzinach urodzilam Liliankesmile
      Mala ma sie swietnie jest duza (3800 i 57cm) i slodziutka! Nie
      potrzebowalam kroplowki ani zadnego znieczuleniasmile Drogie Panie
      zycze Wam rowniez spokojnych porodow kiss I torche wiecej wiary we
      wlasna intuicje- moja mnie nie zawiodla big_grin I jestem najszczesliwsza
      mama pod sloncem ;P
      • cerezanita Gratulacje! 29.04.08, 15:32
        Bardzo dobra wiadomość! Dużo zdrowia dla obu Pań suspicious.
      • franczii Re: Urodzilam:) 29.04.08, 15:52
        Gratuluję córeczki! A taki poród to nagroda za odwagę, wytrwałość i gotowość
        podjęcia odpowiedzialności za siebie i dziecko. Dla mnie to jeszcze jeden dowód
        na to, że na dobry poród trzeba sobie zapracować. Pozdrawiamsmile
        • kira_koslin Re: Urodzilam:) 05.05.08, 21:54


          franczii napisała:

          Dla mnie to jeszcze jeden dowód
          na to, że na dobry poród trzeba sobie zapracować.

          Wiekszej bzdury dawno nie słyszałam!!!!!
          • aniael Re: Urodzilam:) 05.05.08, 21:59
            kira_koslin napisała:

            >
            >
            > franczii napisała:
            >
            > Dla mnie to jeszcze jeden dowód
            > na to, że na dobry poród trzeba sobie zapracować.
            >
            > Wiekszej bzdury dawno nie słyszałam!!!!!
            >

            Ja teżsmile)
            Ale juz mi się nie chciało komentowaćsmile
          • franczii Re: Urodzilam:) 06.05.08, 00:13
            Uwazam, ze aby zwiekszyc swoje szanse na udany porod i miec wiekszy wplyw na
            jego przebieg trzeba sie przylozyc i to pod wieloma wzgledami. Takie jest moje
            skromne zdanie poparte na razie rownie skromnym doswiadczeniem bo tylko z
            jednego porodu. Nie rozumiem, co w tym takiego bzdurnego, ze kobieta chce
            odegrac glowna role w narodzinach wlasnego dziecka.
            • aniael Re: Urodzilam:) 06.05.08, 08:30
              Ja tez mam skromne doświadcznie z jednego porodu za sobą, wiele
              przykrych doświadczeń z ciązy, na które nie miałam żadnego wpływu
              (personel zresztą też, mam na mysli komplikacje) i naprawdę nie
              rozumiem co masz na mysli. Kobieta zawsze odgrywa główna rolę w
              narodzinach dziecka, nie uważam, że na to sobie trzeba "zapracować".
              Jeszcze jedna, która mysli, że zdrowa ciąża i poród bez komplikacji
              to jej zasługa? Gratuluje dobrego samopoczucia.
              • kira_koslin Re: franczii 06.05.08, 11:46
                W kontekcie wypowiedzi autorki Twoja złota mysl zabrzmiała jak
                zabobon ze średniowiecza.
                Hmm i co Ty Kobieto powiesz innym kobietom, które rodza z
                komplikacjami, wykrwawiają się, jest zagrozone zycie ich lub
                dziecka, że sobie nie zasłuzyly????? Bo co????
                Bzdura i zabobon po prostu, ufaj intuicji, ja gdy musze miec wybór,
                wybieram wiedze lekarza!!!
                • franczii Re: franczii 06.05.08, 14:41
                  Dziewczyny,
                  nigdzie nie napisałam, że ciąża i poród bez komplikacji to moja zasługa.
                  Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że mogą nastąpić komplikacje, na które
                  żadnego wpływu nie mam i nie o takie mi chodziło. Ale nie udawajmy, że nie
                  wiemy, że w szpitalach często bez potrzeby ingeruje się w poród i często
                  komplikacje pojawiają się w wyniku zbednych interwencji a wtedy zdarza się że
                  jeden zabieg np. podanie oksytocyny jest przyczyną powikłań i pociąga kaskadowo
                  kolejne. Przygotowując się do porodu stwierdziłam, że chcę zrobić wszystko, co
                  w mojej mocy, aby było bez komplikacji i powikłań związanych z niepotrzebną
                  medykalizacją bo tylko na to miałam wpływ. Uważam, że nie godząc się na
                  niepotrzebne zabiegi ze swojej strony zrobiłam wszystko, co było w mojej mocy
                  aby zapewnić sobie i mojemu dziecku udany poród. Zrezygnowałam nawet, oczywiście
                  nie bez bólu serca, ze znieczulenia zzo bo może stanowić przyczynę komplikacji.
                  Zniosłam trud i niewygodę rodzenia w pionowej pozycji (nawiasem mówiąc nie
                  wiedziałam, że tyle wysiłku to kosztuje). Tylko o takich zasługach pisałam i
                  tylko do takich sobie roszczę prawosmile
                  Uciążliwości i trudów szukania i dojechania do odpowiedniej placówki, która
                  moje plany porodowe była w stanie zrealizować nie będę opisywać ale też je
                  sobie dopisuję na poczet moich zasług w sprawie dobrego porodu. Mogę?smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja