alicja0000
22.04.08, 10:51
właśnie się dowiedziałam, że moja koleżanka,sąsiadka zmarła przy porodzie.
Dostała jakiegoś krwotoku, przewieźli ją do szpitala we wrocku i tam zmarła.
Dzieciątko ponoć żyje. Ale zastanawiam się co się musiało stać, że jej nie
uratowali??? Przecież to XXI wiek, kobiety przy porodzie nie umierają.Ponoć
prokuratura już się zajęła tą sprawą... Jestem w ciężkim szoku...Sama jestem w
ciąży i nie wyobrażam sobie rodzić w naszym szpitalu. Boze co musi czuć jej
mąż, który pozostał sam z tym maleńkim dzieckiem?! Życie jest okrutne,,,