zgon przy porodzie :-(

22.04.08, 10:51
właśnie się dowiedziałam, że moja koleżanka,sąsiadka zmarła przy porodzie.
Dostała jakiegoś krwotoku, przewieźli ją do szpitala we wrocku i tam zmarła.
Dzieciątko ponoć żyje. Ale zastanawiam się co się musiało stać, że jej nie
uratowali??? Przecież to XXI wiek, kobiety przy porodzie nie umierają.Ponoć
prokuratura już się zajęła tą sprawą... Jestem w ciężkim szoku...Sama jestem w
ciąży i nie wyobrażam sobie rodzić w naszym szpitalu. Boze co musi czuć jej
mąż, który pozostał sam z tym maleńkim dzieckiem?! Życie jest okrutne,,,
    • sympatyczna1980 Re: zgon przy porodzie :-( 22.04.08, 11:08
      o jezu.... wspolczuje.....
    • kachna9535 Re: zgon przy porodzie :-( 22.04.08, 11:10
      Staraj się nie myśleć o tym. Co prawda mamy XXI wiek ale pewnie
      czasem zdażaja sie takie przypadki, choć podejrzewam że są one
      spowodowane częściowo przez błedy lekarskie. JAk ja rodziam to
      rodziła babeczka, ktorą po paru dniach wywozili do innego szpitala i
      tam niestety zmarła - też po porodzie. Z tym że podobno miała jakąś
      chorobę ktorą lekaż zlekceważył...
      Z tego też względu ja rodze ze swoim ginekologiem (tak jak
      poprzednio) mam do niego zaufanie i wiem, że moje choroby zna na
      wylot.
      Byc może pacjenki czasem tez nie poinformuja lekarza o jakieś
      przypadlości, która poźniej okazuje sie bardzo istotna...
      Szkoda że takie rzeczy sie zdarzają, ale musisz myśleć o tym że
      jednak mamy XXI wiek i dobrych lekarzy i nic sie nie może zdarzyć...
      TYm bardziej że pewnie statystycznie wieksze masz prawdopodobienstwo
      potrącenia przez samochód niż ....
    • annubis74 Re: zgon przy porodzie :-( 22.04.08, 11:18
      to straszne
      niestety takie rzeczy zdarzają się mimo rozwoju medycyny
      sama napisałaś że dostała krwotoku, którego pewnie nie udało się
      zatamować
      chociaż mógł to być także błąd lekarzy
    • ololla Re: zgon przy porodzie :-( 22.04.08, 11:28
      Tak mi przykrocrying
      Tym bardziej przestraszyłam się ponieważ mieszkam na dolnym śląsku i szpital w
      moim mieście ma opinię "rzeźni" i zdarza się że kobiety lądują we Wrocławiu.
      Czy mogłabyś uspokoić, o ile da się uspokoić w takim momencie, niektóre
      forumowiczki i napisać w jakim mieście miała miejsce ta sytuacja?

      ['] ['] [']
      • alicja0000 Re: zgon przy porodzie :-( 22.04.08, 12:46
        zaczęło się w Oleśnicy, nie dali sobie rady i zawieźli ją do Wrocławia...nie
        wiem do którego szpitala
        • adusia-79 Re: zgon przy porodzie :-( 22.04.08, 14:19
          bardzo mi przykrosad
          a czy wiesz jaki lekarz był przy porodzie?dla mnie to wazne, bo
          jestm z Oleśnicy i tam będę rodzić.teraz mam stracha.
      • silencia22 Re: zgon przy porodzie :-( 28.04.08, 13:43
        hej tez jestem z dolnego sląska i zamierzam tu rodzic..ktory to
        szpital ma opinie rzezni?
    • kontra24 Re: zgon przy porodzie :-( 22.04.08, 11:35
      Rozumiem Twoje poruszenie. To fatalna sytuacja..Jednak nie jestem
      pewna , czy ten wątek powinien znaleźć się na tym forum..Tu są
      kobiety w ciąży, które za chwilę będą rodzić..
      • vanilla4 Re: zgon przy porodzie :-( 23.04.08, 09:52
        to samo pomyślałam...
      • cerezanita Re: zgon przy porodzie :-( 23.04.08, 16:02
        Takie jest życie i taka jest śmierć. Bez przesady. Każda kobieta w ciąży zdaje
        sobie sprawę, że zdarzają się wypadki. Zakrywanie oczu nie powoduje, że pewne
        rzeczy znikają, niestety.
    • agata688 Re: zgon przy porodzie :-( 22.04.08, 11:44
      tez bym sie zastanowila,zanim bym tu taka informacje podala...no ale trudnosad
      mysle ze nazwa miasta nie ma tu nic do rzeczy.
      tez sadze,ze powodem byla jakas choroba,lub blad lekarzy.
      najlepiej miec kogos zaufanego przy porodzie-lekarz lub polozna.zawsze czlowiek
      czuje sie pewniej.
      • marweg25 Re: zgon przy porodzie :-( 22.04.08, 11:49
        No cóż. Poród nawet i w tych czasach wiążę się ze zwiększonym
        ryzykiem dla zdrowia i życia kobiety - na szczęście znikomym w
        porównaniu z dawnymi czasami, ale zawsze. Chyba każda z nas zdaje
        sobie z tego sprawę. Na pewno zaś wiedzą to firmy ubezpieczeniowe,
        bo przyszłej mamy nie ubezpieczą na życie - dopiero 6 miesięcy po
        porodzie.
      • dagis.1 juz bez przesady 22.04.08, 11:51
        dziewczyny rozumiem ze sie niektore boja porodu itd... ale juz bez przesady... w
        takim razie nie powinno sie tez na forum o tematyce dzieciecej pisac, ze sa
        choroby czy wady wrodzone, nie powinno byc postow o tym ze ktos stracil ciaze...
        chyba dorosle jestesmy i rozumiemy ze ciaza, porod, i macierzynstwo nie zawsze
        uslane sa rozami.

        gdzie dziewczyna miala napisac jak ja to przejelo na forum motoryzacja zeby
        nikogo nie wystraszyc???
        • yoku Re: juz bez przesady 22.04.08, 11:56
          dagis.1 napisała:

          > chyba dorosle jestesmy i rozumiemy ze ciaza, porod, i
          macierzynstwo nie zawsze
          > uslane sa rozami.

          w kontekście tematu wątku czyli "śmierć przy porodzie"
          Twoja powyższa wypowiedź brzmi dosyć komicznie, nie uważasz?
        • memphis90 Re: juz bez przesady 22.04.08, 21:00
          Ale po co wypytywać o adres szpitala czy nazwisko lekarza? Wystarczy mieć
          tętniaka w mózgu czy w aorcie, żeby byle wysiłek skończył się pęknieciem i nagłą
          śmiercią. A tu znów atmosfera horroru, błędy lekarskie, niedopatrzenia itd. Po co?
    • yoku Autorko Wątku! 22.04.08, 11:52
      zastanów się następnym razem proszę co i na jakim forum piszesz...
      rozumiem, Twoje poruszenie ale czasem emocje trzeba zachować dla
      siebie... czy myślisz, że kobietom w ciąży czytającym i piszącym na
      tym forum potrzebne są właśnie teraz takie 'rewelacje'? zwłaszcza,
      że jak sama zauważyłaś - roztrząsasz problem marginalny
      • dagis.1 yoku 22.04.08, 12:01
        skoro zdajesz sobie sprawe ze marginalny jest to problem o co tyle rabanu robisz?

        co do twojej wypowiedzi do mnie - czy nie uwazam ze komiecznie to brzmi - nie
        nie uwazam - decydujac sie na dziecko biore pod uwage ze moge miec komplikacje w
        ciazy i przy porodzie, zdaje sobie rowniez sprawe z faktu ze nie wszystkie
        dzieci rodza sie zdrowe i nie kazda kobieta ciaze przechodzi dobrze... co do
        smierci - hmmm jakby ci to powiedziec bralam opcje pod uwage - nie raz
        rozmawialam nawet o tym z moim partnerem bo mimo ze zjawisko marginalne zdaje
        sobie sprawe ze nie kazde dziecko i nie kazda matka porod przezywaja. niestety
        smutne to ale tak jest... wiele jest strasznych rzeczy na swiecie nie jest to
        jednak powod by zamknac sie w piwnicy w obawie przed smiercia i nie czytac
        gazet, nie ogladac tv nie zagladac na forum bo moze dowiem sie o czyms o czym
        wiedziec nie chce
        • kontra24 Re: yoku 22.04.08, 12:07
          Nawet trudno z Tobą dyskutować, bo jeżeli nie wyczuwasz tej
          subtelnej granicy i sensu istnienia tego forum to pewnie Cię nie
          przekonam..W każdym razie oprócz tych "realistycznie" nastawionych
          przyszłych matek jest na tym forum masa kobiet, które podchodzą do
          ciąży i porodu optymistycznie, a takie posty oczywiście ich nie
          zabiją, ale wprowadzić mogą niepotrzebny niepokój..
          • dagis.1 Re: yoku 22.04.08, 12:12
            alez ja jestem nastawiona jak najbardziej optymistycznie do swojej cizy porodu i
            do wszystkiego co z tym zwiazane - uwazam natomiast ze jest tu sporo bardzo
            przewrazliwonych osob - a to przewrazliwienie nie ma nic wspolnego z optymizmem.

            moze dziwne pytanie ale czy masz zamiar tez rozpaczac po postach "stracilam
            dziecko" "poronienie w 12 tygodniu" - naprawde wspolczuje kobietom ktore to
            przechodza nie widze jednak powodu by po przeczyaniu takich informacji
            zastanawiac sie kolejne 2 dni czy i ja dziecka nie strace. napewno byloby to dla
            mnie tragedia jednak nie uwazam ze moje zamartwienia i niepokoje powinny
            odbierac komus prawo do napisania o swojej stracie jesli czuje taka potrzebe.

            radze troszke sie zdystansowac

            • yoku Re: yoku 22.04.08, 12:16
              czy naprawdę nie widzisz różnicy pomiędzy postami niedoszłych mam,
              które piszą, ze straszciły ciąże i podają ku przestrodze przyczyny
              owej straty a postami typu "moja sąsiadka umarła przy porodzie a
              teraz jej biedny mąż został sam na swiecie z maleństwem"? może masz
              skórę jak hipopotam i podchodzisz do ciąży bezrefleksyjnie ale
              niektóre kobiety w ciąży, zwłaszcza ciężkiej to może dobić

              radzę uruchomić wyobraźnię i empatię (jeśli posiadasz)
              • dagis.1 Re: yoku 22.04.08, 12:40
                bezrefleksyjny gruboskorny hipopotam odpisze ci prosto -

                hipopotam ten podchodzi do ciazy refleksyjnie, podobnie z reszta jak do zycia i
                emocje wywoluja w nim nie tylko opisy smierci w czssie porodu, ale takze
                tragedia ludzi cierpiacych z glodu, smutek mam zabitych czy porwanych dzeci i
                wiele innych spraw... moze nawet wiecej zastanawiam sie nad tym niz ty bo widac
                twoja empatia ogranicza sie raczej do sytuacji blisko poiwazanych z twoja - a to
                juz nie jest empatia a przewrazliwienie - gdybys byla tak empatyczna jak chcesz
                udowodnic ni pisalabys kilku niemilych slow do autorki watku ktora stracila
                kolezanke... ale rozumiem, ze to juz dla ciebie za trudne i umiesz sie wczuc
                tylko w role rodzacej zagrozonej smiercia.
              • sofi75 do yoku 25.04.08, 11:17

                nie widzisz różnicy pomiędzy postami niedoszłych mam, które piszą,
                ze straszciły ciąże i podają ku przestrodze przyczyny owej straty

                >>> Przyczyny ???!!!
                >>> Ku przestrodze???!!!

                jakiej przestrodze? Naprawde myslisz ze do 12 tc masz jakikolwiek
                wplyw na to, co sie stanie? Albo Twoj lekarz?
                To wyprowadze cie z bledu - niestety nie masz. Pod wplyw medycyny
                przechodzisz dopiero od ok. 22 tc. Wczesniej ? Jesli ciaza ma byc
                stracona - bedzie i nie mozesz nic z tym zrobic.

                Poza tym gadanie o przyczynach wydaje mi sie goloslowne.
                Sama przeszlam 2 poronienia, po nich wykonalam mnostwo badan zeby
                znalezc przyczyne. I co?
                Wszystkie te badanie wykazaly ze jestem 100% zdrowa babka, tak jak
                setki was na tym forum. Wiec miej swiadomosc, ze czesto przyczyny po
                rpostu nie ma, a tym ktora z nas to spotka rzadzi los.

                I nie pisze tego, zeby Cie przestraszyc ...
                Moze troche zeby postawic na ziemi i uswiadomic, ze kobiety, ktorym
                sie takie historie zdarzaja, to nie zawsze jakis 'wybrakowany'
                gatunek obarczony 'przyczynami'. One po prostu wyciagnely gorsza
                karte na loterii ...
                _________________________________
                "do góry uszy, to i pupa ruszy"
            • kontra24 Re: yoku 22.04.08, 12:36
              Ależ ja nie mówiłam, że nie wolno tu zakładać takich postów. Nie
              żyję też w nieświadomości.Podałam tylko pod refleksję fakt, czy
              warto zakładać tu takie wątki.Miałam wrażenie,że kobiety w ciąży
              wchodzą tu dla relaksu,żeby się dowiedzieć czegoś potrzebnego,by
              sobie pomóc, pocieszyć, uspokoić, ewentualnie wpłynąć na coś na co
              mamy wpływ. Ten wątek może jedynie zaniepokoić, co w przypadku
              kobiet w ciąży nie jest wskazane. Więc jaki jest jego sens...Nie
              wiem, może dla kogoś ma.A to przepraszam.
              • dagis.1 a to prosze 22.04.08, 12:45
                widocznie ma on znaczenie dla autorki watku... ktora byc moze nie ma z kim
                pogadac o tym wlasnie teraz siedzi zastanawiajac sie czy jej nie przytrafi sie
                to samo bo boi sie trafic do szpitala w ktorym zmarla jej kolezanka... takie to
                trudne???

                byc moze ciebie ten watek nie pociesza i nie uspokaja jednak wydaje mi sie ze
                jek nie chcesz mozesz nie czytac...ponadto opis ten nie jest chyba na tyle
                drastyczny zeby wpedzic w nie wiem jaki stres forumowiczki...

                byc moze jednak autorce slowa chociazby powtarzane tu i 100 razy - *"przykro mi,
                ale nie martw sie nie jest to regula" lub po prostu "nie boj sie" w czyms pomoga...

                a kobieta w ciazy tak z innej parafii nie jest porcelanowa lala ktora nie moze
                przefiltrowac informacji o smierci podczas porodu nie wpadajac przy tym w histerie
              • kira_koslin Oj yoku, yoku 22.04.08, 12:48
                Temat smierc przy porodzie nietesty jest jakby aktualnym tematem w
                czasie ciąży.
                Mozna watek ominac i nie czytac.
                Poza tym nie oszukujmy się i nie piszmy wielkich słów o emapatii,
                codziennie sa tutaj "walki na noże" na forum i kobiety wprowdzają
                się w mega stresy i dają radę dalej życ. Nie uważajmy wiec, że tego
                temtu nie ma, bo to czysty fałsz.
              • annubis74 Re: yoku 22.04.08, 13:55
                > Miałam wrażenie,że kobiety w ciąży
                > wchodzą tu dla relaksu,żeby się dowiedzieć czegoś potrzebnego,by
                > sobie pomóc, pocieszyć, uspokoić, ewentualnie wpłynąć na coś na co
                > mamy wpływ.

                nie zauważyłam żeby zakładane na tym forum wątki były relaksacyjne
                dziewczyny piszą o swoich wątpliwościach, problemach i niepokojach.
                Nie zauważyłam wątków typu, jestem w ciąży, jestem szczęsliwa i
                wierzę że będzie dobrze.
                Rozumiem że chodzi o to, by nie straszyć i tak przewrażliwionych
                ciężarówek
                ale dokładnie na tej samej zasadzie działaja posty o wszelkich
                dolegliwościch, komplikacjach medycznych i wadach wrodzonych u
                dzieci (przyznam że ja takie wątki z premedytacją omijam)
      • maretina Re: Autorko Wątku! 22.04.08, 12:16
        "marginalny problem" mieszkal obik tej dziewzyny. ma prawo to
        przezywac! jest czlowiekiem, a takie sprawy sie po prostu trafiaja,
        jak nie wiesz, albo jak wolisz zyc w klamstwie, to zmien forum, nie
        czytaj.
        bardzo mi przykro, ze tamta kobieta umarla. bardzo to smutne!
        • moni-ka7 Re: Autorko Wątku! 22.04.08, 12:26
          ja mysle ze kazda kobieta w glebi ducha i o takich skrajnych
          sytuacjach mysli gdy jest w ciazy a w szczegolnosci przed
          porodem.wyobraznia dziala czy tego chcemy czy nie.niestety jednak
          takie tragedie sie zdarzaja i tego sie nie da ukryc.czy jednak warto
          pisac o tym na takim forum to rzecz dyskusyjna ale chyba jednak nie
          ma sie czym tak przejmowac to naprawde w naszych czasach zdarza sie
          juz bardzo rzadko.
        • yoku Re: Autorko Wątku! 22.04.08, 12:31
          wybacz, cały czas zapominam, że dla niektórych to forum to drugi
          dom, konfesjonał a nawet zapasowy lekarz prowadzący ciążę
          • maretina Re: Autorko Wątku! 22.04.08, 12:33
            dla mnie nie. od siebie moge dodac, ze dla ciebie to forum ma byc
            piaskiem do chowaniem glowy.........
        • blueberry77 Re: Autorko Wątku! 22.04.08, 12:39
          Ma prawo to przeżywać, ale czy nie może porozmawiać o tym z mężem, mamą,
          koleżanką zamiast dzielić się swoimi uczuciami na forum dla kobiet w ciąży? Czy
          to komuś w czymś pomoże? Czy ta wiedza jest dziewczynom w ciąży potrzeba do
          czegoś, czy jest pożyteczna?
          • maretina Re: Autorko Wątku! 22.04.08, 12:43
            taaaaaaaak, zrob nowy regulamin dla dziewczyny z kim i o czym moze
            twoim zdaniem pogadac.
            jestescie podle dziewczyny. zero wsparcia dla kogos, kto przezywa
            naprawde ciezkie chwile. widac to forum zdaniem niektorych pan
            powinno byc tylko tym czy "dzidzia" w 22 tc u mnie wazy tyle samo co
            u innej pani, albo mozna sie was poradzic czy lekarz nie
            jest "konowalem", bo prawdziwych problemow unikacie jak ognia. wstyd!
            • dagis.1 brawo maretina 22.04.08, 12:49
              zgodze sie w 100%

              • aleksa51 Re: brawo maretina 22.04.08, 12:55
                Tyle razy tu czytałam o rozcinanym lub pękającym kroczu przy
                oprodzie, o koszmarnych wielogodzinnych porodach...i to miało nie
                przestraszyć kobiet w ciąży?!
                Według mnie wątek jest na temat porodu i jest we właściwym miejscu.
            • blueberry77 Re: Autorko Wątku! 22.04.08, 17:11
              Nie będę pisała żadnych regulaminów, nie płacą mi za to wink. Podła chyba też nie
              jestem. Wydaje mi się tylko, że 150 anonimowych postów o treści "bardzo mi
              przykro" niewiele zmieni (ale może się mylę). Ja osobiście na forum szukam
              informacji i nie przyszłoby mi do głowy żeby pisać tu o swoich lękach czy
              problemach, szczególnie, że w tym przypadku nic nie można poradzić. Dlatego
              zastanawiałam się jaki jest cel tego wątku. No chyba, że to jest ostrzeżenie,
              żeby nie rodzić w Oleśnicy sad

              To wszystko oczywiście nie zmienia faktu, że współczuję ci Alicjo.
            • memphis90 Re: Autorko Wątku! 22.04.08, 21:03
              >zero wsparcia dla kogos, kto przezywa
              > naprawde ciezkie chwile.

              ???
          • dagis.1 a moze nie ma meza??? 22.04.08, 12:54
            ... z mama gadac nie lubi a kolezanka zbagatelizowala problem. to samo mozesz
            odpisac kazdej innej dziewczynie - pogadaj z mama, lekarzem, mezem , kochankiem
            lub swietym mikolajem... a forum jest po to zeby napisac jesli czujemy ze nie
            mamy lub nie chcemy, lub chocby nie mamyc ochoty gadac z kims innym
          • kira_koslin Re: Autorko Wątku! 22.04.08, 12:55
            tak bo tutaj na forum możemy po raz dziesiąty pogadac na temat
            farbowania włosów, po raz setny nt wyprawki, zmierzymy się z
            diagnozami lekarskimi i ogolnie jeszcze popanikujemy na tysiace
            innych czynników. A dlaczego? Bo juz takie wrazliwe istotki jesteśmy.
            To, że ktoś nie rozmawia na jakoś temat, to znaczy że to nie
            istnieję w realnym zyciu.
            Można zawsze ominac dany wątek i nie czytac.
            • kontra24 Re: Autorko Wątku! 22.04.08, 13:02
              Drogie kobity. Zauważyłam,że część z Pań reaguje bardzo emocjonalnie
              (żeby nie powiedzieć agresywnie) na każdą wypowiedź niezgodną z ich
              własną. Zauważcie,że mój post był zupełnie neutralny.Zastanawiałam
              się , czy warto. Był to bodziec do dyskusji.Widząc duże
              zainteresowanie historią i poparcie dla tego typu wątków, wycofuję
              się, ponieważ widzę,że chcecie rozmawiać na podobne tematy. I to
              jest ok.Przecież nie jestem sama na tym forum. Tylko z większym
              spokojem proszę.. Ja chciałam dobrze..Pozdrawiam:smile
              • dagis.1 kontra24 22.04.08, 13:05
                jesli mnie uwzgledniasz w tych paniach reagujacych agresywnie na inna wypowiedz
                to pojawila sie u mnie istotnie zlosc ale nie skierowana do ciebie (bo twoje
                wypowiedzi sa faktycznie dosc neutralne) ale bardziej do yoko ktorej posty
                wydaja mi sie nie byc pozbawione agresji

                to tak woli wyjasnienia
                • kontra24 Re: kontra24 22.04.08, 13:12
                  Nie ,dagis, nie uważam Twoich wypowiedzi za agresywne..Może trochę
                  zbyt emocjonalne w stosunku do moich intencji.Ale taka jest słaba
                  strona forum, że nie widzimy i nie słyszymy tonu głosu, stąd pewnie
                  nieporozumienia.A dziewczyny potrafią się szybko naktęcić..Może yoku
                  właśnie się tak nakręciła. Przeczytała, trochę się przestraszyła i
                  poszło..
                  • dagis.1 Re: kontra24 + o yoku 22.04.08, 13:25
                    (zeby nie bylo ze komus za plecami cos pisze)

                    kontra24 naprawde agresji u mnie w stosunku do ciebie nie ma smile moge sie nawet
                    do ciebie usmiechnac co czynie - smile)

                    wspolczuje yoku ze tak to przezyla jesli tak jest faktycznie ale troszke
                    zirytowalo mnie to ze z jednej strony pisze sie o empatii z drugiej takowej w
                    stosunku do autorki nie widac - tylko to mnie w wypowiedziach yoku irytuje i
                    moze to ze zbyt szybko ocenia innych uzywajac epitetow gruboskorny hipopotam
                    itd... choc szczerze mowiac nie bardzo mnie przejela ta ocena - znam siebie a
                    yoku chyba niewiele moze o mnie poiwedziec po zamienionych 3 zdaniach

                    co do wypowiedzi - byc moze moje brzmia tak sobie bo sie nie widzimy a ja staram
                    sie po prostu pisac rzeczoowo , do tego brak kontaktu wzrokowego i nie wiedzisz
                    ze tak naprawde wcale nie ma we mnie megazlosci czy agresji smile szkoda mi tylko
                    autorki watku ktora moim zdaniem zostala potraktowana zbyt ostro
                    • yoku Re: kontra24 + o yoku 22.04.08, 13:41
                      może masz skórę jak hipopotam (przypuszczenie dot. odporności,
                      przenośnia literacka) równa się dla Ciebie "jesteś gruboskórnym
                      hipopotamem"?

                      cóż, skoro chcesz widzieć agresję tam gdzie jej nie ma i szukać
                      epitetów pod swoim adresem tam gdzie ich nie ma to proszę tylko może
                      zredefiniuj najpierw swą definicję przewrażliwienia smile

                      ściskam
                      • dagis.1 Re: kontra24 + o yoku 22.04.08, 14:32
                        yoku napisalam, ze nie bardzo mnie wzusza twoje przypiuszczenie co do mojej
                        skory, empatii itd...(tak wiec jak widzisz o przewrazliwieniu nie ma mowy)
                        literacka przenosnie rozumiem - chyba nie uwazasz ze mysle iz sadzisz, ze mam
                        skore grubosci kilku cm jak hipopotam ??? wink

                        mysle ze nasza dalsza korespondencja nie ma sensu bo nie bawia mnie pyskowki -
                        wybacz ale wole isc na spacer niz przekomarzac sie z toba kolejny raz juz w tym
                        watku.

                        co prawda nie sciskam bo nie mam w zwyczaju sciskac obcych mi osob ale
                        serdecznie pozdrawiam.
          • franczii Re: Autorko Wątku! 22.04.08, 13:01
            Zgadzam się z Maretiną.
            A poza tym dzielenie się swoimi uczuciami ma pomóc nie innym ale tej, która się
            dzieli. Prawdopodobnie dziewczyna jest przerażona, sama czeka na dziecko a tu w
            najbliższym otoczeniu taka historia. Oczekiwała, że jej tu dziewczyny powiedzą,
            żeby sie nie martwiła, że takie rzeczy zdarzają się bardzo rzadko, że u niej
            wszystko pójdzie dobrze i żeby przestala się bać.
        • insomnia0 po co wprowadzac ciezarną w dodatkowy stres? 23.04.08, 10:15
          Sor ale to nie chodzi o zycie w kłamstwie..mysle ze faktycznie pomysl na
          zalozenie takiego watku jest mocno nie trafiony!Podejrzewam ze kazda z nas zna
          przynajmniej kilka strasznych-prawdziwych historii..ale po co stresowac nas
          dodatkowo? Nie mamy wpływu na pewne rzeczy..i faktycznie moze zdarzyc sie
          wszystko..ale jak dla mnie to zwykły trolling. Jestem przeciwna takiemu
          straszeniu ktore nie ma nic na celu! Zastanów sie autorko watku.. chciałaś sensacji?
          Co innego jak ktorac pisze o objawach niepokojacych, o tym co moze nas czegos
          nauczyc..przestrzec..Ale pisac co slina na jezyk aby podzielic sie smutna
          historią i wystraszyc innych ? po co?
          Co nam to dało?
          Fakt historia bardzo dramatyczna..i wspolczuje .. tylko tyle mogęsad

          Wiecej wyczucia moje Drogie..
          • dagis.1 bo ciezarna to swieta krowa w indiach :) 23.04.08, 12:07
            proponuje w takim razie pisac tylko o kwiatkch, slonku i podmuchach wiatru aby
            nie urazic siwetych krow bo sie maja ocielic ...
            • insomnia0 nie zrozumialas mnie 23.04.08, 13:00
              jaki sens jest dodatkowo stresowac? nie chodzi o swiete krowy.. i jakos to
              porownanie jest dla mnie przynajmniej dziwne..ale ok. Tez moge wam poopowiadac
              jak to jedna kolezanka poroniła w 24 tyg, jak to inna urodziła chore dziecko..
              tylko po co? Jesli watek jest konstruktywny np. kiedys tez była poruszana
              dramatyczna historia dziewczyny ktorej dziecko umarło bo lekarze nie wykryli
              zakazenia paciorkowcem. i to było ok.. bo przynajmniej ta dziewczyna uczuliła
              pozostałe aby dokonac takiego badania nawet na wlasną reke.. Ale pisac oby
              pisac? aby inne stresowac? nierozumiem. ale moze ja zwyczajnie nie odczuwam
              potrzeby robienia"sensacji" plotkowania".
              • dagis.1 Re: nie zrozumialas mnie 23.04.08, 16:07
                no oki rozumiem moze komus watek nie wydaje sie konstruktywny... mnie np nie
                wydaja sie zbyt konstruktywne watki "czy moge byc w ciazy" "moje dziecko ma 12,5
                cm - a wasze?" (bo skoro ktos byl na usg i dowiedzial sie, ze rozmiary jego
                dziecka sa prawidlowe to po co pisac??? ale zakladam ze forum to miejsce gdzie
                mozna sobie popierniczyc troszke, wygadac sie jak nie mamy z kim, podzielic
                naszym strachem... przeciez milion tu tez watkow "przezylam koszmar" "porod
                silami natury nigdy wiecej" "cesarka koszmar" to nie jest wg ciebie nakrecanie
                sie wzajemne??? nie widze osobiscie roznicy miedzy tym watkiem a przytoczonymi -
                biore jednak pod uwage ze skoro ktos pisze czuje taka potrzebe. jesli temat mi
                nie lezy omijam, jesli mnie interesuje czytam lub biore udzial w dyskusji... no
                nie tak?

                osobiscie nie wyobrazam sobie jak ktos po przeczytaniu watku mailby sie jakos
                bardzo stresowac - rozumiem ze stresuje sie np autorka watku - bo zmarla jej
                kolezanka z ktora moze 10 dni temu pila kawe. byla to kolzeanka ktora w dodatku
                byla na podobnym etapie zyciowym i rozumiem ze autorka watku jest poruszona.
                zapewne bylabym tak samo poruszona gdyby zmarla moja kolezanka konczaca ze mna
                studia gdy studiowalam lub gdyby nagle w biurze w ktorym pracuje porazil kogos
                prad i balabym sie ze i mi sie to przytrafi... no ale czy naprawde stresuje
                kogos to, ze uslyszal w tv ze zmarlo 8 dzieci w szitalu? jest to smutne ale nie
                wierze ze w zwiazku z tym kobiety w cizazy masowo dra szaty bo moze i ich
                dzieci w szpitalu kiedys umra... moim zdaniem to przesada.

                i kolejna sprawa uwazam ze takie podejscie ,ze autorka zrobila bog wie co zlego
                to tez troszke bez sensu... juz tu sie kilka razy powtarzalo z reszta, ze nie
                mozna udawac ze problemow nie ma, zamkac sie w domku i pisac w necie tylko o tym
                jak nasze dzieci wspaniale ruszaja sie podczas usg.
    • kira_koslin Re: zgon przy porodzie :-( 22.04.08, 12:58
      Mamy XXI wiek ale i na grype możemy umrzec, tak się niestety zdarza.
      bardzo mi przykro z powodu Twoeje koleżanki.
    • dagis.1 alicja0000 22.04.08, 13:01
      przykto mi z powodu kolezanki... nie martw sie zgryzliwymi uwagami, ze masz nie
      pisac... forum jest od tego zeby pisac jesli sie czegos boimy, czyms sie
      martwimy lub chcemy podzielic sie swoja radoscia...choc w tej sytuacji radosnych
      wiesci brak.

      rozumiem cie bo nie tylko stracilas kolezanke ale znalazlas sie blisko sytuacji
      ktora jak widzisz nawet na forum wywolala poruszenie. wiele osob pisze ze nie
      powinnas pisac ale ty musisz zyc z tym co sie stalo i to tak blikso ciebie -
      dlatego uwazam ze nie zasluzylas na taka ocena na forum smile

      co do calej sytuacji - naprawde mi przykro. pamietaj jednak, ze to ze taka
      tragednia przytrafila sie kolezance nie znaczy ze przytrafi sie tobie. mysle ze
      nawet teraz po czyms takim bardziej zadbaja o pacjentki jesli byl to wynik
      jakiegos bledu. jest to smutne dla kolezanki, jej dzidziusia i meza i zapewne
      dla wszystkich znajacych rodzine...

      trzymaj sie w tym wszystkim i mysl pozytywnie. mysle ze takie sytuacjie nie sa
      czeste... niestety czasem medycyna pozostaje bezradna ale to nie musi przytafic
      sie tobie

      pozdrawiam cie goraco i pisz pisz pisz jesli ci to pomaga. jesli ktos nie chce
      czytac moze przeciez ominac ten watek a ty masz prawo sie wygadac
    • alicja0000 przepraszam 22.04.08, 13:22
      Strasznie wszystkich przepraszam, że wprowadziłam zamieszanie i że kogoś
      zdenerwowałam. Ja też nie raz się denerwowałam czytając posty typu " Czy to
      Dandy-Walker?" albo "kupka podczas porodu"... Pretensje mogłam mieć tylko do
      siebie, bo czytać tego przecież nie musiałam...Nie chciałam nikogo zdenerwować
      ani urazić a napisałam to właśnie tutaj bo liczyłam na waszą wiedzę, myślałam że
      podacie mi jakieś przyczyny takiego krwotoku podczas porodu. Cały czas się
      zastanawiam dlaczego tak się stało? Jestem w lekkim szoku, znałyśmy się z tą
      dziewczyną dobrze. Mieszkali nade mną. Nie mogę w to uwierzyć. Jeszcze raz
      przepraszam wszystkich za tego posta jeśli ktoś czuje się oburzony.Pozdrawiam
      Was i miejmy nadzieję, ze u nas wszystko będzie dobrze...
      • dagis.1 Re: przepraszam 22.04.08, 13:31
        alicja moim zdaniem nie ma za co przepraszac. tez kilkakrotnie inne posty
        wywolaly u mnie reflekscje - np nad zdrowiem mojego dziecka itd...ale bez
        przesady zeby miec pretensje ze ktos pisze ze ma chore dziecko albo ze ktos
        zmarl... smutne to ale to sie zdarza

        co do krwotoku nie wiemy naprawde - mysle ze po to w sprawe zaangazowano
        prokurature bo nie mozna z gory powiedziec czemu cos sie stalo - byc moze bylo
        to niedopatrzenie lekarzy a moze sasiadka mila jakas wade wrodzona (np moja
        kolezanka byla zagrozona przy porodzie krwotoliem z uwagi na wrodzona mala
        krzepliwosc krwi)

        mysle ze jak spraw sie wyjasni moze czegos sie dowiesz.

        nie boj sie na zapas o siebie i malenstwo. naprawde takie sprawu zdarzja sie
        sporadycznie choc zawsze sa trudne i zawsze pytamy "czemu?"

        zycze ci powrotu do rownowagi. i duzo zdrowka tobie i maluszkowi i oczywiscie
        nieskomplikanego proodu smile bedzie dobrze...
      • kachna9535 Re: przepraszam 22.04.08, 14:03
        Ala!!! nie masz za co przepraszać, chciałas otrzymać również
        wsparcie i od niektórych forumowiczek je otrzymujesz smile Z tego co mi
        się wydaje po to jest forum, a jeżeli ktoś nie ma nic konkretnego do
        napisania na dany temat to lepiej niech nie pisz lub niech odpisuje
        na setny post "czy to może być ciąża"...
        BArdzo, bardzo mi przykro!!! Gorąco ściskam...
      • gata19 Ala nie masz za co przepraszać... 22.04.08, 14:21
        masz prawo pisać co Ci się podoba... a inne są same sobie winne jak
        nie czytają. Naprawde nie wiem jak można być tak odrealnionym jak
        niektóre panie tutaj żeby sobie filtrować jak sito i przyjmować
        tylko dobre informacje i żyć w świecie ułudy i iluzji. W życiu nie
        wszystko idzie dobrze i zawsze po naszej myśli.
        A taki przypadek jak ten nie zdarza się często, ale się zdarza i
        trzeba mieć tego świadomość. Chowanie głowy w piasek nic nie da...
        Ktoś tu napisał o empatii... same jesteście bez empatii skoro nie
        umiecie współczuć innemu człowiekowi. Dla was empatia tutaj znaczy
        tylko tyle byle wam ktoś o przykrych rzeczach nie mówił. To też
        słówko na E ale nazywa się egoizm. Siedzenie w ciąży nie czyni z
        nikogo świętej krowy której nie można tknąć i trzeba ją oszczedzać
        na każdym kroku. Tak wołacie o spokój a same się tu żrecie ze sobą
        na noże codziennie o najmniejsze bzdury... to jest dopiero
        hipokryzja.
        To co ja mam powiedzieć skoro jako lekarz napatrzyłam się na śmierć,
        cierpienie, ból itd... i jestem teraz w ciąży i dalej patrzę na to
        samo, bonusowo wiem o wszystkich schorzeniach jakie mogą spotkać
        mnie i moje dziecko... to już normalnie chyba powinnam cierpieć na
        ciężką depresje i manie, albo nerwice natręctw.
        A co do tego Alu o co pytałaś trudno mi wyrokować co się mogło stać,
        z medycznego punktu widzenia przyczyn jest wiele np:
        -problemy z krzepnięciem
        -nadciśnienie, rzucawka co skutkuje odklejeniem się łożyska
        -atonia macicy czyli nieobkurczanie się jej
        -niedokładnie wyczyszczona jama macicy z pozostałościami łożyska
        -gorsze wchłanianie wit K z powodu cholestazy
        -pęknięcie macicy
        Nie warto jednak zamęczać i denerwować się tym wszystkim. Urodzić
        musisz innego wyjścia nie ma... o takich rzeczach jak na
        nadciśnienie, kiepska krzepliwość czy cholestaza wiemy już w trakcie
        ciąży i możemy odpowiednio wcześnie reagować. Z pozostałości łożyska
        można wyczyścić mechanicznie jamę macicy po porodzie. Z pękniętą
        macicą lekarze też dadzą sobie radę. Osobiście badałam ostatnio
        panią która przy drugim dziecku miała atonię macicy a potem jeszcze
        trzecie nawet urodziła smile))
        • denea Gata19 22.04.08, 21:18
          pozwól, że skorzystam z Twojej wiedzy i dopytam: a czy mogą być
          jeszcze inne przyczyny ? Na przykład wycieńczenie ? Kiedy wszystko
          niby jest OK i lekarze kręcą głowami, bo żadna z powyższych nie
          wchodzi w grę ? Albo czy problemy z krzepnięciem mogą się zdarzać
          okresowo, akurat podczas porodu ?
          • gata19 Re: Gata19 23.04.08, 09:33
            Ja zupełnie nie znam tamtej sprawy, więc nie wiem co tam się stało...
            Autorka napisała tylko, że ta pani dostała krwotoku i po trzech
            dniach zmarła... jeśli dobrze zrozumiałam...
            Krwotok z wycięczenia raczej nie...
            problemy z krzepnięciem przeważnie rzutują się już wcześniej, choćby
            w ostatnich tyg. ciąży... chyba, że ktoś nie sprawdzał morfologii i
            innych badań i po poprostu nie wiedział, że taki problem ma...
            Jeśli ona tego krwotoku dostała dopiero trzy dni po porodzie a nie
            przy samym porodzie to mogły zostać fragmenty łożyska w środku
            macicy. Trochę to takie wróżenie z fusów, nie znam zupełnie tamtej
            sprawy, nie jestem akurat ginekologiem.
            Napisałam, żeby podnieść autorkę na duchu która pytała "dlaczego" to
            tylko książkowe przyczyny, ale chciałam pokazać, że nie zdarzają się
            często a jak się nawet zdarzą to da się z nich wyratować.
            Pozdrawiam smile
            • denea Re: Gata19 23.04.08, 15:50
              Wielkie dzięki za odpowiedź smile
              Nie chodziło mi o tę konkretną sprawę, sama miałam takie komplikacje
              i nie wiem, dlaczego, stąd pytanie. Pewnie to głupie... Wyniki
              miałam w normie, łożysko urodzone w całości, co wykazało
              łyżeczkowanie, wszystko niby OK a lekarze powiedzieli mi tylko, że
              nie wiadomo, może od upału... W sensie właśnie obciążenia organizmu
              i ciążą, i niesprzyjającą pogodą, takie tam historie... Ale
              skończyło się na strachu, a ja mam nadzieję już nigdy nie zaciążyć w
              październiku wink))
              Pozdrawiam.
        • memphis90 Re: Ala nie masz za co przepraszać... 23.04.08, 13:27
          > To co ja mam powiedzieć skoro jako lekarz napatrzyłam się na śmierć,
          > cierpienie, ból itd... i jestem teraz w ciąży i dalej patrzę na to
          > samo, bonusowo wiem o wszystkich schorzeniach jakie mogą spotkać
          > mnie i moje dziecko...

          Ale nie wchodzisz na forum i nie opisujesz horrorów z porodówki, żeby
          "odreagować". Ja ostatnio widziałam vacuum z rozerwaniem krocza 3 stopnia, a
          jakos nie mam potrzeby zakładania makabrycznych wątków opisujących to bynajmniej
          nie przyjemne doświadczenie. Wyobrażasz sobie, co by się tu działo, gdybym
          weszła w szczegóły? Więc ja osobiście nie widzę sensu roztrząsania potencjalnych
          przyczyn śmierci tej dziewczyny, co to da, ze autorka postu i wszystkie
          czytające dowiedzą się o tysiącu niezwykle rzadkich powikłań, z których teraz
          nie zdają sobie nawet sprawy?
          • gata19 Jak nie wiemy czego się boimy, boimy się podwójnie 23.04.08, 14:36
            Jasne masz rację, chodziło mi tylko o to, że ja wiedząc o tych
            wszystkich sprawach dalej 'pozostaję normalna' przynajmniej tak mi
            się wydaje wink
            i nie przejmuje się tym i nie dostałam jakoś traumy jak się o tym
            dowiedziałam...
            Moim zdaniem autorka wątku chciała wiedzieć 'dlaczego' a nie po to
            zakładała wątek żeby straszyć innych. Jak nie wiemy czego się boimy
            boimy się podwójnie.
            Więc jeśli już ten wątek musiał powstać wolę jej napisać jakie mogły
            być przyczyny i podkreślić że zdarza się to tak rzadko, i nad
            wszystkimi można dać radę zapanować i wyleczyć... moim zdaniem taka
            świadomość i oswojenie lęku przed niewiadomym właśnie uspokaja.
            Bo nie nakręcasz się myślami jak z horrorów, że niewiadomo skąd i
            gdzie coś może się stać...
            Trzeba się nastawić że wyjście A - wszystko pójdzie dobrze bo poród
            to fizjologia, wyjście B - jeśli nie pójdzie, zostaną powzięte kroki
            i działania medyczne żeby wszystko poszło dobrze
            wyjście C - jeśli się boimy istnieją badania które przed porodem
            możemy wykonać żeby się uspokoić czy nie grozi nam HELLP,
            cholestaza, rzucawka, czy nie mamy problemów z krzepnięciem, albo
            sercem... takie rzeczy da się wychwycić przed porodem i jak się
            okaże że wszystko jest w porządku to powinno to uspokoić
            największego histeryka nawet wink
            "Świadomość i uzyskanie poczucia kontroli nad swoim ciałem i
            zdrowiem" - jest pierwszą strategią tzw. radzenia sobie co się
            wykłada na Psychologii Lekarskiej na roku III, pewnie Cię tego
            uczono chyba że o tym zapomniałaś za bardzo przeżywając rozerwanie
            krocza III st. PS. jakoś nie widzę powodu do dumy żeby się tym
            chwalić na Twoim miejscu... to było niesmaczne
      • pszczolaasia Re: przepraszam 22.04.08, 14:40
        calkiem niepotrzebnie przepraszasz. to jest zycie i czy sie komus to podoba czy
        nie tak sie zdarza.
        w sprawie tego co sie stalo- strasznie mi przykro... postaraj sie natomiast nie
        myslec ze Tobie tez sie tak stanie, to sa naprawde marginalne przypadki.
        trzymajcie sie.
      • memphis90 Re: przepraszam 22.04.08, 21:10
        Przyczyn dlaczego tak się stało, mogą być dziesiątki. Pękniecie macicy na
        znieczuleniu zo (znieczulona nie czujesz silnego bólu i tracisz pół litra krwi w
        ciągu każdej minuty- w takiej sytuacji można nie zdążyć przewieźć kobiety na
        salę operacyjną, a co dopiero zoperować), atonia macicy która nie zareaguje na
        leki, pęknięcie tętniaka aorty czy naczynia mózgowego, niewykryta choroba serca
        (np. kardiomiopatia przerostowa), silna reakcja wstrząsowa na lek
        znieczulający... Wymieniać możnaby w nieskończoność, ale po co? Żeby czytające
        to dziewczyny miały kilkanaście innych problemów do zmartwień przed porodem? I
        tak nie dojdziesz na forum co się właściwie stało.
    • elza78 Re: zgon przy porodzie :-( 22.04.08, 13:22
      coprawda mamy XXI wiek, ale zdarzaja sie rzeczy ktorych przewidziec sie nie da
      niestety... glupi zator owodniowy wystarczy, lekarz to nie Bog nie zawsze wbrew
      wszystkim rpzeciwnosciom jest w stanie uratowac pacjenta... niestety
    • gaja78 Re: zgon przy porodzie :-( 22.04.08, 14:07
      Bardzo mi przykro sad

      Strach o siebie towarzyszył mi i w pierwszej ciąży, i teraz. Taka obawa, że
      jakaś rzadka komplikacja z całego arsenału związanego z wysiłkiem podczas porodu
      czy z otwieraniem brzucha przy cesarce może zdarzyć się właśnie mnie.

      Bardzo wielka tragedia się zdarzyła sad
      • maniadziunia Re: zgon przy porodzie :-( 22.04.08, 14:32
        Ja słyszałam o przypadku pęknięcia tętniaka na aorcie, lekarze nie wiedzieli
        kogo ratować matkę czy dziecko w końcu zrobili cesarkę jednocześnie reanimując,
        matka zmarła. O tętniaku nikt nie wiedział badania niczego nie wykazały.
        • memphis90 Re: zgon przy porodzie :-( 22.04.08, 21:14
          >lekarze nie wiedzieli
          > kogo ratować matkę czy dziecko
          Obowiązuje zasada, że ratuje się przede wszytstkim matkę, na drugim miejscu
          dziecko, chyba, że sama kobieta zadecyduje inaczej.

          >w końcu zrobili cesarkę jednocześnie reanimując,
          > matka zmarła
          Zrobili cc dlatego, że wydobycie dziecka zwiększa szanse na przeżycie u matki
          (mniejsze obciążenie dla organizmu, krew zamiast płynąć do łożyska może
          zaopatrywac mózg, serce i nerki). Nie zawsze się jednak udajesad
    • denea Re: zgon przy porodzie :-( 22.04.08, 21:27
      Współczuję sad
      Rozumiem, że bardzo to przeżywasz i trudno się dziwić, ale pamiętaj,
      takie przypadki są rzadkie a medycyna właśnie tu pokazuje, ile
      potrafi. Niestety nie zawsze się udaje uratować, co nie zmienia
      faktu, że poród już nie jest tak ryzykownym wydarzeniem jak kiedyś.

      Bardzo mi przykro z powodu tej tragedii,

      Trzymaj się mocno, pozdrawiam,
    • alicja0 Re: zgon przy porodzie :-( 23.04.08, 11:22
      na początku tylko dla uściślenia - choć Alicja, to nie jestem
      autorką wątku smile)
      Po przeczytaniu wątku zastanowiło mnie jedno: te osoby, które
      wolałyby nie czytać o śmierci itp... Hmm...
      Tak ogólnie się zastanawiam: czy nie lepiej jest żyć w świecie
      realnym, w którym zarówno jest radość jak i tragedia, zamiast żyć w
      świecie bajki "nieszczęść i bólu na świecie nie ma, a przynajmniej
      to mnie nie dotyczy"?
      Przecież to oczywiste kłamstwo i dopiero wtedy jest kiepsko, gdy
      człowiek zostaje brutalnie wyrwany z takiej ułudy, bo jednak coś mu
      się tam przydarzy poważnego.
      Świadomość o tym, że na świecie jest śmierć jest moim zdaniem o
      wiele mniej traumatyczna, niż choroby itd. W przeciwieństwie bowiem
      do nich, akurat śmierć nikogo z nas nie ominie. To tylko kwestia
      czasu smile
      Dlaczego więc nie patrzeć na śmierć jako coś co istnieje oraz nie
      zawsze jest w czasie, kiedy my się na to godzimy?
      Jeśli człowiek jest dobrze przygotowany na śmierć (nie myślę tu o
      okresie bycia staruszką, ale również w wieku młodym), to łatwiej
      zrozumie i przyjmie.
      Od pewnego czasu trochę uczę w szkole podstawowej - w dość krótkim
      czasie spotkałam się z dziewczynką, której mama umarła, gdy ona
      miała 3 lata; z chłopcem, który sam zmarł na raka; z dziećmi, którym
      mama najprawdopodobniej wkrótce umrze...
      I tak stojąc z boku, widzę, że czas, w którym choroba/śmierć się
      rozgrywa jest bolesny dla wszystkich, potem jednak, zwłaszcza, gdy
      ludzie się kochają, to dlasze życie nie jest tragedią.
      Pewnie, nie widziałam wszystkich na świecie sytuacji, ale widziałam
      jak umierał ten chłopiec i wiem, że ta rodzina przetrwała dzięki
      miłości. Znam tą dziewczynkę, i ona jest super radosnym dzieckiem,
      bo po śmierci mamy, rodzina otoczyła ją wielką miłością. Oni pewno
      wszyscy tęsknią za kimś kto odszedł, ale to nie znaczy, że nie żyją
      szczęśliwie.
      Dlatego, jeśli ludzie się kochają, to śmierć, zwłaszcza zaskakująca
      choć jest mocnym i bolesnym przeżyciem, jednak nie niszczy życia.
      Potrzeba tylko dużo miłości, wyjścia na zewnątrz, a odrzucanie
      śmierci jako zjawiska, które mnie nie dotyczy, może znacznie
      utrudnić znalezienie szczęścia, gdy faktycznie śmierć się pojawi. To
      moje zdanie, nie narzucam nikomu smile) Ale spróbujcie popatrzeć pod
      tym kątem. Pozdrawiam mamy, które cieszą się i smucą - oba uczucia w
      życiu się pojawiają i .. odchodzą, choć radość jest częściej
      spotykana smile)
      • kontra24 Re: zgon przy porodzie :-( 23.04.08, 12:34
        Ale Alicjo, mylisz dwie rzeczy.To co piszesz jest oczywiście
        słuszne, życie to nie je bajka, każy głupi wie..Ale spójrz na to z
        prostszej perspektywy.Ciężarna kobieta jest w specyficznym stanie.
        Dziecko , które nosi w sobie odczuwa każdy jej niepokój, nastawienie
        do porodu ma też ogromny wpływ na sam jego przebieg, wchodząc na to
        forum najczęściej nie ma pobudek typu "filozoficzne przemyślenia na
        temat sensu życia i śmierci", tak więc mam wątpliwości co do tego
        postu.Nie są to jednak aż tak duże wątpliwości, a wina alicji000 nie
        jest aż tak ogromna, żeby ją teraz kamienować. Pewnie nie
        przewidziała takiej reakcji. Ja po prostu pamiętam jak byłam w ciąży
        i wystarczy jak dowiedziałąm się,że dziecko bliskiej mi osoby urodzi
        się z Zespołem Downa.Nie wiedzieć czemu zrobiło mi się wtedy gorąco
        i słabo. Myślę,że ciąża to stan szczegóny i właśnie ze względu na
        ilość zagrożeń z nią związanych warto ją przeżyć w spokoju i z nawet
        nierealistycznym optymizmem. Nie zaszkodzi jak przez te 9 miesięcy
        oderwiemy się od"rzeczywistości", choć i tak to przeciez nierealne..
      • id.kulka Re: zgon przy porodzie :-( 23.04.08, 12:53
        alicja0 napisała:

        > Tak ogólnie się zastanawiam: czy nie lepiej jest żyć w świecie
        > realnym, w którym zarówno jest radość jak i tragedia, zamiast żyć
        w
        > świecie bajki "nieszczęść i bólu na świecie nie ma, a przynajmniej
        > to mnie nie dotyczy"?
        > Przecież to oczywiste kłamstwo i dopiero wtedy jest kiepsko, gdy
        > człowiek zostaje brutalnie wyrwany z takiej ułudy, bo jednak coś
        mu
        > się tam przydarzy poważnego.

        ...i nawet wygadać, wyżalić się nie może, bo na niego nakrzyczą, że
        to nie miejsce, że po co takie smuty, że innych stresuje...
      • memphis90 Re: zgon przy porodzie :-( 23.04.08, 13:33
        > Tak ogólnie się zastanawiam: czy nie lepiej jest żyć w świecie
        > realnym, w którym zarówno jest radość jak i tragedia, zamiast żyć w
        > świecie bajki "nieszczęść i bólu na świecie nie ma, a przynajmniej
        > to mnie nie dotyczy"?

        To co, mam codziennie dywagować co będzie, jak dostanę krwotoku z macicy? Mam
        roztrząsać jakie mam ryzyko zgonu po znieczuleniu ogólnym na skutek
        zachłyśnięcia? Mam analizować statystyki zatorowości wodami płodowymi? Mi
        wystarczy świadomosć, że różne rzeczy mogą się stać, moze mi spaść cegła na
        głowę (już raz dachówka rozbiła się tuż przed moimi stopami...), mogę zginąć w
        wypadku komunikacyjnym- ale do tego wszystkiego nie muszę roztrząsać tragicznych
        historii.
        • id.kulka Re: zgon przy porodzie :-( 23.04.08, 13:53
          memphis90 napisała:

          > > Tak ogólnie się zastanawiam: czy nie lepiej jest żyć w świecie
          > > realnym, w którym zarówno jest radość jak i tragedia, zamiast
          żyć w
          > > świecie bajki "nieszczęść i bólu na świecie nie ma, a
          przynajmniej
          > > to mnie nie dotyczy"?
          >
          > To co, mam codziennie dywagować co będzie, jak dostanę krwotoku z
          macicy? Mam
          > roztrząsać jakie mam ryzyko zgonu po znieczuleniu ogólnym na skutek
          > zachłyśnięcia? Mam analizować statystyki zatorowości wodami
          płodowymi? Mi
          > wystarczy świadomosć, że różne rzeczy mogą się stać, moze mi spaść
          cegła na
          > głowę (już raz dachówka rozbiła się tuż przed moimi stopami...),
          mogę zginąć w
          > wypadku komunikacyjnym- ale do tego wszystkiego nie muszę
          roztrząsać tragicznyc
          > h
          > historii.

          A musisz dywagować?...
          Ja sobie myślę tak: jestem w ciąży, koleżanka, która mieszkała
          piętro wyżej, zmarła przy porodzie. Jestem w szoku, zdruzgotana i do
          tego przerażona - sama spodziewam się dziecka i prawdopodobnie będę
          rodzić w tym samym szpitalu. Mąż, mama, znajomi... jakoś nie mogę
          się z nimi dogadać, mam wrażenie, że nie do końca mnie rozumieją,
          bagatelizują mój strach, furczą tylko: nie mów, nie myśl o takich
          rzeczach. A ja się potrzebuję wygadać, wypłakać, wyżalć. Gdzie? Na
          forum ciężarówek, bo kto lepiej zrozumie, niż one?
          No ale one też - cicho, do kąta, nie mów o takich rzeczach, bo mi
          się siara w piersiach zważy ze strachu...
          Tak sobie dywaguję, może intencje autorki były inne.
          Tytuł wątku jest adekwatny. Nie chcę, nie wchodzę, nie czytam.
          • dagis.1 id.kulka 23.04.08, 16:12
            ladnie to podsumowalas...nic dodac, nic ujac

            "Tytuł wątku jest adekwatny. Nie chcę, nie wchodzę, nie czytam."

            amen



    • asia889 do tych co się przestraszyły 23.04.08, 13:50
      Z wymienionych tu powodów w pierwszej ciaży miałam ciężką cholestazę (rozważano cc w 8 mies) i pęknięcie macicy (dzieci ważyły razem 5 kg + wody płodowe itp. a ja jak szczypiorek). I żyję. Mało tego, w kolejnej ciąży poród był sn bez problemów.

      Alicjo, współczuję...
      • anatewka Re: do tych co się przestraszyły 27.04.08, 22:48
        Przejrzalam w skrocie watek ale chyba rozumiem dziewczyne ktora go rozpoczela.Ja
        tez tak reaguje ze mam wielka potrzebe rozmowy po przebytej tragedii i pamietam
        to uczucie jak pol roku po stracie synka trafilam w internecie na mamy ktore
        przeszly przez to samo.Rzucilam sie na to forum i pisalam codziennie. Bardzo mi
        to pomoglo.
        Jesli chodzi o porod, to druga z kolei moja cesarka byla z powaznymi
        komplikacjami: wlasnie atonia i trwajacy kilka godzin masywny krwotok (moja pani
        ginekolog powiedziala ze zrobili mi praktycznie transfuzje wymienna). Sytuacje
        opanowano choc byla bardzo powazna. Na szczescie rodzilam w dobrym szpitalu
        klinicznym. Po tym porodzie i w kolejnej ciazy (na szczescie kolejna cesarka juz
        bez powiklan) wiele razy szukalam w internecie osob ktore tez mialy atonie.
        Wlasciwie nie wiem po co, tylko po to zeby pogadac. Niektorzy tak maja. Tytul
        postu pozwala uniknac nerwow.
        Wielka tragedia rodziny... trudno cokolwiek na ten temat napisac.
Pełna wersja