nilem
14.05.08, 19:39
Tak jak pisałam w poprzednim wątku, od trzeciej w nocy mam silne bóle krzyża
(skurcze?)rano byliśmy na IP, ktg pokazało bardzo słabe skurcze, odeslali mnie
do domu z informacją, że może się zacząć dzis, albo za i trzy dni.
W tej chwili, mniej więcej od 5ciu godzin bóle nie przechodzą po kąpieli, nie
działa też już nospa. Natomiast cały czas są bardzo nieregularne, głównie co 8
minut, przez 1,5 godziny były co 5, co jakiś czas co 15. Nie rzadziej. Brzuch
tylko się napina, boli bardzo dolna część kręgosłupa.
Dzwoniłam do szpitala, nic mi nie powiedzieli, poza tym, że może się uspokoić,
ale nie musi i że jeśli będe czuła potrzebę, to mam przyjechać...
Z jednej strony, chciałabym uniknąć wywoływania porodu, z drugiej boję się, że
jak już się zacznie po takim maratonie nie będę miała już siły na poród.
Czy u którejś z Was wyglądało to podobnie? Możecie coś poradzić? Jechać,
czekać? Zaczynam być już konkretnie tym zmęczona, mój lekarz wyjechany, nie za
bardzo mam się jak skonsultować...
pzdr,
nilem