Jak to jest z tym samolotem??

21.05.08, 17:19
Kolezanka jest w szkocji. Zaszła w ciaze bardzo sie cieszyla z tego Dzidziusia (wczesniej długo nie mogla zajsc w ciaże). Na usg okazało sie ze serce Dzidziusia nie bije. Lekarka chciala dac jej srodki poronne, kolezanka nie chciala o tym słyszec, chciala samoistnie poronic. Postanowila wrocic do kraju i tu isc do lekarz. Tamtejszy lekarz zabronił gdyz bylo duze ryzyko poronienia w samolocie. W sobote kolezaka kladzie sie do szpitala, pozniej podobno tez nie bedzie mogla latac jakis czas. Jak to jest z tym lataniem?? Ona wolalaby wrocic tutaj...
    • gata19 Re: Jak to jest z tym samolotem?? 21.05.08, 18:01
      Nikt z nas tutaj obecnych nie weźmie odpowiedzialności na siebie za
      przyzwolenie albo zabronienie jej latania. Bo nie ma dowodów na
      szkodliwość/nieszkodliwość lotów udokumentowanych badaniami
      naukowymi. Więc sytuacja patowa. Musi sama zdecydować na własną
      odpowiedzialność.

      A odnośnie serduszka. Nie powiedziałaś który to tydzień itd. Może
      się okazać, że serduszko bije i to jak najbardziej zdrowa ciąża.
      Jeśli ciąża się nie rozwinie natura zrobi swoje. Dobrze, że nie
      chciała posłuchać lekarza, który chciał jej dać środki poronne.
      Zawsze trzeba skonsultować to z innymi jeszcze i potwierdzić brak
      akcji serca. A może na bicie serduszka jeszcze za wcześnie? I
      jeszcze wszystko będzie dobrze?

      Jeśli nie chce ryzykować lotu - niech poszuka innych lekarzy w
      Szkocji, prywatnych lekarzy, polskich lekarzy. Ja bym tak zrobiła.
      Stanęłabym na głowie i szukała dwóch kolejnych, może polaków, którzy
      by potwierdzili/zanegowali diagnozę i wtedy zdecydowała co dalej.

      Co do podróży. Ja dowiedziałam się o ciąży 5 dni przed wyjazdem na
      Sylwestra (24 trzęsącym autokarem) długo zastanawialiśmy się czy
      jechać. Konsultowaliśmy to z kolegami po fachu i starsza
      doświadczona pani dr powiedziała, że jak ciąża jest zdrowa i silna
      to nic się nie stanie, jeśli chora i słaba to co by się nie robiło i
      tak się poroni. Więc pojechaliśmy. Nic się nie stało. Mała kończy
      właśnie 26tc i do tej pory świetnie sobie radzi.
      W 32tc czeka mnie 1,5h lot samolotem - też się nasłuchałam o
      plamieniach, pękających pęcherzach i odchodzących wodach. Ale nie
      znam nikogo komu by się coś stało. Polecę bo nie mam wyboru. Też się
      martwię to jasne. Ale żadne badania nie dowiodły że latanie jest
      dobre/złe w ciąży. W moim przypadku na pewno lepsze niż 40h podróż
      samochodem. Po prostu mniejsze zło.
      • moniczkalovemax Re: Jak to jest z tym samolotem?? 21.05.08, 18:07
        Tydzien jest ok 9, ale dzidzius mial 7mm na przed ostatniej wizycie a teraz ostatio 5mm;/
        • gata19 Re: Jak to jest z tym samolotem?? 21.05.08, 18:34
          w 9tc powinien mieć 25mm.
          Nie wiem, ja jestem z tych co nadzieję mają do końca i nie lubią
          poprawiać natury. Moim zdaniem natura zrobi swoje jak trzeba będzie.
          Ale nie chcę też decydować za tamtych lekarzy.
          Doradzałabym jeszcze jedną konsultację z innym specjalistą dla
          spokoju sumienia przed położeniem się do szpitala albo jakąkolwiek
          decyzją. Pozdrawiam ciepło
    • hanalui Re: Jak to jest z tym samolotem?? 21.05.08, 21:40
      Latanie jest nieszkodliwe dla ciazy jesli z ciaza jest wszystko w
      porzadku. Tu widocznie tak nie jest dobrze skoro lekarz z jakis
      wzgledow zabronil.
      Jesli kolezanka chce ryzykowac krwotokiem w powietrzu, gdzie
      personel pokladowy udzieli jej jedynie pierwszej pomocy i nie
      zagwarantuje jej karetki w razi potrzeby jest conajmniej
      lekkokmyslnym.
      Jesli chodzi o latanie po zabiegach chirurgicznych, operacjach...to
      tez jest to zabronione, conajmniej 2 tygodnie powinno sie odczekac,
      tez wlasnie ze wzgledu na mozliwosc krwotoku, peknieca szwow czy tym
      podobnych sytuacji.
Pełna wersja