Dodaj do ulubionych

Czasem nacięcie to przegięcie

07.06.08, 10:52
Helou, a gdzie wypowiedzi matek polek walczących, zeby im "tam" koniecznie "poszerzyc usmiech" bo to przecież najlepsze co nas moze spotkac?
Jakos kilka miesięcy temu sam pomysl dziewczyn z forow o tym, zeby nie nacinac, wywoływał swiete oburzenie wielu forumowiczek, grzmiacych nad egoizmem tych, co poddawały w watpliwosc koniecznosc nacinania
A teraz dzieki "nie daj sie naciac" moze w koncu sobie te dziewczyny, któe dbalosc o to intymne miejsce uwazaly za fanaberie zmienia zdanie? Coraz mniej ich widac i slychac na forach
Obserwuj wątek
    • memphis90 Re: Czasem nacięcie to przegięcie 08.06.08, 19:13
      A dla mnie to walka z pomniejszymi problemami i tyle. Jak trzeba będzie mnie
      naciąć, to niech tną, widziałam już pęknięcie III stopnia i nie mam ochoty na
      takie doświadczenia. Za to Fundacja mogłaby zająć problemem braku dostępu do
      znieczuleń- jak będzie potwornie bolało, to kobieta będzie raczej błagać o to
      nacięcie, uciskanie macicy czy cokolwiek innego, byle wreszcie się skończyło.
      Mogłaby zająć się dziwaczną modą na cesarki- dziwne, że zagorzałe przeciwniczki
      nacięcia krocza, otwarcie brzucha i macicy traktują jako najwyższe dobro, cud,
      miód itd. Warto nad tym się zastanowić, a nie bić ogólnopolską pianę nad epi.
      "Nie daj się naciąć"- super, ale niech to dotyczy cc na życzenie...
      • aleksandreczka88 Re: Czasem nacięcie to przegięcie 08.06.08, 23:17
        memphis90 Twoje myslenie jest jednokierunkowe.A jak myslisz dlaczego w Polsce tyle kobiet chce cesarskie ciecie na zyczenie?Jedna z przyczyn jest RUTYNOWE wykonywanie naciec przez lekarzy i polozne ktorym nie chce sie czekac i chca miec porod z glowy bo np.koncza zmiane...Ja na szczescie rodzilam w UK wiec nie balam sie naturalnego porodu,wspominam go bardzo dobrze i nikt mnie nie nacinal chociaz nie bylo łatwo,bo synek byl duzy,ale mialm świetna polozna,wiec sie udalo i wcale nie popekałam.Pewnie gdybym miala rodzic w Polsce to tez bym wybrala cesarke poprostu ze strachu.
        Owszem sa sytuacje ze TRZEBA naciac,ale jest to ok12% porodów a nie 80%jak w Polsce.
        POPIERAM KAMPANIE NACIECIE TO PRZEGIECIE!!!
        • nglka Re: Czasem nacięcie to przegięcie 09.06.08, 04:46
          aleksandreczka88 napisała:

          > memphis90 Twoje myslenie jest jednokierunkowe.A jak myslisz dlaczego w Polsce
          > tyle kobiet chce cesarskie ciecie na zyczenie?Jedna z przyczyn jest RUTYNOWE wy
          > konywanie naciec przez lekarzy i polozne ktorym nie chce sie czekac i chca miec
          > porod z glowy bo np.koncza zmiane...Ja na szczescie rodzilam w UK wiec nie bal
          > am sie naturalnego porodu,wspominam go bardzo dobrze i nikt mnie nie nacinal ch
          > ociaz nie bylo łatwo,bo synek byl duzy,ale mialm świetna polozna,wiec sie udalo
          > i wcale nie popekałam.Pewnie gdybym miala rodzic w Polsce to tez bym wybrala c
          > esarke poprostu ze strachu.
          > Owszem sa sytuacje ze TRZEBA naciac,ale jest to ok12% porodów a nie 80%jak w Po
          > lsce.
          > POPIERAM KAMPANIE NACIECIE TO PRZEGIECIE!!!

          Ni w ząb nie mogę załapać gdzie tu logika: "Jedna z przyczyn jest RUTYNOWE
          wykonywanie naciec przez lekarzy i polozne ktorym nie chce sie czekac i chca
          miec porod z glowy bo np.koncza zmiane". Gdzie tu powód? Czy ciachnięcie powłok
          brzusznych i macicy jest wg rodzących mniejszym złem i mniejszym naruszeniem
          tkanki niż nacięcie krocza?! Posunę się do stwierdzenia, że jeśli dla kogoś TO
          jest powodem do wykonania cesarskiego cięcia, to powinien się 5 razy zastanowić
          nad kolejną ciążą.
          Skąd masz takie informacje? Ile kobiet brało udział w badaniu? Przez kogo to
          badanie było wykonywane?
          Bo inaczej nigdy nie uwierzę, że to, co zostało napisane - jest prawdą.

          I tu się również z Memphis zgodzę, bo już w kilku miejscach pisałam, że jak bez
          zzo będę się męczyć to będzie mi wszystko jedno, czy mnie natną, powinni
          zawalczyć o prawo do znieczulenia bo o ile nacięcie kroza MOŻE mieć swoje
          uzasadnienia medyczne (których Pacjentki jakoś często nie chcą się dopatrzyć) o
          tyle brak dostępu do zzo może z sukcesem pokutować traumą i decydować o tym, że
          kobieta nie zechce kolejnego dziecka ze strachu przed (czasem) kilkudziesięcio
          godzinnym bólem.

          Podpytam ponownie - skąd informacje, że 12% trzeba naciąć a nie 40%? Bo gdzieś
          tam tnie się 12%? To taki sam argument jak dl 80%.
          Skąd te informacje i do kompletu napisz ile kobiet z tych 88% popękało po
          kręgosłup, bo nie zostało naciętych.
          Nie twierdzę, że nacięcie krocza jest konieczne zawsze. Nie twierdzę nawet, że w
          80%ach ale uważam, że demonizowanie "cesarka bo mnie natną" to gorzej, niż
          zamienił stryjek.... Pójdę obciąć sobie nogę, bo boję się rwania paznokcia, gdy
          mi wrośnie. oczywiście jeszcze nie wrósł, ale może smile
          Przesada w żadną stronę nie jest dobra a rzucanie procentami już powinno mieć
          swoje uzasadnienie (źródło źródle ale liczą się przede wszystkim przypadki
          pominięte w statystyce, czyli te, które same pękły i niekoniecznie tylko kilka cm).
          Ot.
          • totorotot Re: Czasem nacięcie to przegięcie 09.06.08, 19:43
            Chodzi o to, żeby kobieta miała wybór pozycjii żeby o wszystko co chcą zrobić ją pytali. Co więcej - kobieta ma to zagwarantowane w konstytucji. Kampania ma na celu to, zeby polozne i lekarze PRZESTALI W KONCU ŁAMAĆ PRAWO
          • maurra Re: Czasem nacięcie to przegięcie 09.06.08, 20:58
            nglka napisała:
            > Ni w ząb nie mogę załapać gdzie tu logika: "Jedna z przyczyn jest RUTYNOWE
            wykonywanie naciec przez lekarzy i polozne ktorym nie chce sie czekac i chca
            miec porod z glowy bo np.koncza zmiane". Gdzie tu powód?

            Proponuję na początek znaleźć różnicę między NICZEMU NIE SłUŻĄCYM nacięciem
            cipki które goić się będzie miesiąc a powodować dyskomfort we współżyciu
            następny rok
            a cesarką, dzięki której rodzi się dziecko

            Podpowiedź - niektóre kobiety wolą to nacięcie, które czemuś służy a nie to,
            które jest li tylko dokładaniem cierpienia
            • nglka Re: Czasem nacięcie to przegięcie 10.06.08, 18:31
              maurra napisała:

              > nglka napisała:
              > > Ni w ząb nie mogę załapać gdzie tu logika: "Jedna z przyczyn jest RUTYNOW
              > E
              > wykonywanie naciec przez lekarzy i polozne ktorym nie chce sie czekac i chca
              > miec porod z glowy bo np.koncza zmiane". Gdzie tu powód?
              >
              > Proponuję na początek znaleźć różnicę między NICZEMU NIE SłUŻĄCYM nacięciem
              > cipki które goić się będzie miesiąc a powodować dyskomfort we współżyciu
              > następny rok
              > a cesarką, dzięki której rodzi się dziecko
              >
              > Podpowiedź - niektóre kobiety wolą to nacięcie, które czemuś służy a nie to,
              > które jest li tylko dokładaniem cierpienia

              Masło maślane. Różnica między nacięciem z konieczności a bez konieczności jest
              dokładnie taka sama jak różnica między cesarką z konieczności a z "widzimisię"
              pacjentki.
              • franczii Re: Czasem nacięcie to przegięcie 10.06.08, 18:47
                Różnica między nacięciem z konieczności a bez konieczności jest
                > dokładnie taka sama jak różnica między cesarką z konieczności a z "widzimisię"

                Racjawink ale tylko pod warunkiem, że nacięcie krocza też będzie wykonywane na
                wyraźne żądanie kobiety, a nie o takim tutaj mowa.
                • nglka Re: Czasem nacięcie to przegięcie 10.06.08, 19:06
                  > Racjawink ale tylko pod warunkiem, że nacięcie krocza też będzie wykonywane na
                  > wyraźne żądanie kobiety, a nie o takim tutaj mowa.

                  Dlatego nie jestem za rutynowym nacięciem krocza i napisałam to swoim pierwszym
                  poście.
                  Ale jeśli miałybyśmy się wdawać w szczegóły to też można się przyczepić, że
                  cesarka na żądanie bez uzasadnienia medycznego powinna być dodatkowo
                  sponsorowana z kieszeni Pacjentki, legalna a nie pod przykrywką skierowania
                  (skoro ma być na faktyczne żądanie), bo jest wspaniały limit (och dzięki nasz
                  NFZ-cie) przez co czasem Pacjentki z prawdziwym problemem mają kłopot z
                  uzyskaniem skierowania do CC "bo limit skierowań danego lekarza już się wyczerpał".

                  Ja wszystko świetnie rozumiem, też by mnie szlag trafił, gdyby mnie nacięli na
                  dzień dobry ale skoro już jedna z użytkowniczek napisała, że "z tego powodu
                  wybrała cesarkę" to się do tego odniosłam. Kolejną sprawą jest, że nie uwierzzę
                  w konieczność 12% jeśli nie przeczytam o faktycznych wiarygodnych statystykach z
                  jednoczesnymm uwzględnieniem pękających z powodu braku nacięcia. Nie uznaję
                  dyskusji jednotorowej na zasadzie "coś jest tylko be albo tylko cacy". I tyle w
                  temacie.
                  • franczii Re: Czasem nacięcie to przegięcie 10.06.08, 21:04
                    Kolejną sprawą jest, że nie uwierzzę
                    > w konieczność 12% jeśli nie przeczytam o faktycznych wiarygodnych statystykach
                    > z
                    > jednoczesnymm uwzględnieniem pękających z powodu braku nacięcia.

                    Ja czytałam min. broszurę FRPL “Nacięcie krocza – konieczność czy rutyna?”
                    (podaję ten tytuł bo najlepiej w tej chwili dla mnie osiągalny). Masz tam
                    przytoczone badania jeszcze z lat 80, które podważają konieczność nacinania
                    przy prawie każdym porodzie oraz ile kobiet doznalo urazu bez nacięcia i ile
                    oraz w jakim stopniu popękało właśnie z powodu nacięcia. Na końcu jest też
                    spora bibliografia. W tej chwili nie pamiętam już przy jakim odsetku porodów
                    nacięcie znajduje uzasadnienie, podejrzewam, że nie ma mowy o 12% ale na pewno
                    nie jest to 80%, 90% czy 100% jak w szpitalach, w których o to pytałam
                    osobiście. A uprzedzając ewentualny zarzut o stronniczości i braku rzetelności
                    materiałów frpl, z jakim się na tym forum wielokrotnie zetknęłam: osobiście nie
                    znalazłam nowszych materiałów zawierających nowsze wyniki badań, które
                    zaprzeczałyby faktom opisanym w powyższej broszurze, a przed moim pierwszym
                    porodem szperałam sporo na ten temat nie tylko w polskich opracowaniach i
                    prosiłam też osoby chwalące się na tym forum wykształceniem medycznym a mające
                    tradycyjne poglądy w temacie nacinania o podzielenie się źródłami swojej wiedzy
                    ale bezkutecznie.
                    • nglka Re: Czasem nacięcie to przegięcie 10.06.08, 21:38
                      Franczi, przeczytaj jeszcze raz w całości mój pierwszy post z 09.06.08, 04:46 a
                      zauważysz taki fragment "Nie twierdzę, że nacięcie krocza jest konieczne zawsze.
                      Nie twierdzę nawet, że w
                      80%ach ale uważam, że demonizowanie "cesarka bo mnie natną" to gorzej, niż
                      zamienił stryjek...".
                      Więc... nigdzie nie napisałam, że nacinanie w 80 i więcej %ach jest konieczne.
                      Nigdzie nie napisałam tym bardziej, że rutynowe nacinanie jest ok.

                      Po co mam pisać 2 razy to samo jeśli odnosisz się do dyskusji, której nie czytasz?
                      • franczii Re: Czasem nacięcie to przegięcie 10.06.08, 23:11
                        Ależ ja ci nie zarzucam, żeś zwolenniczka rutynowego cięcia. Pytałaś o jakieś
                        konkretne źródło z konkretnymi liczbami to podałam. I tylko do ostatniego posta
                        się odnosiłam.
                        A jeszcze o tej zamianie siekierki na kijek to napiszę ci jak to u mnie
                        wyglądało. To nie o samo nacięcie chodzi że gorsze od cc ale raczej o ogólną
                        postawę peronelu wobec rodzącej. Z moich obserwacji wynika, że tradycyjne
                        podejście w sprawie nacinania idzie w parze z innymi sztywnymi poglądami na
                        sprawy typu pozycja, siłowe przyspieszanie poszczególnych faz, podawanie
                        oksytocyny. Ogólnie mówiąc jest to postawa narzucania pewnych sztywnych procedur
                        każdej kobiecie bez uwzglęgniania czy dana procedura ma uzasadnienie i bez
                        reflesji, że może dana kobieta mogłaby się bez niej obejść. Tak przynajmniej to
                        wyglądało tam, skąd pochodzę i w okolicznych miastach. Pomysł, żeby zrobić sobie
                        cc byłby w moim przypadku desperacką próbą uchronienia się przed poczuciem
                        bezsilności i bezwolności przedmiotu, który dostaje się w tryby wielkiej
                        maszyny. Złudne to daje poczucie wolności ale zawsze można powiedzieć, że się
                        samemu wybrało. Ale i tak cieszę się, ze nie musiałam wybierać spośród tych
                        dwóch opcji bo jednak wizja rozpłatanego brzucha to jednak nie dla mnie.
                        • nglka Re: Czasem nacięcie to przegięcie 11.06.08, 00:06
                          Ach, ok, bo już koleżanka "niżej" podrzuciła mi linka. Myślałam, że widziałaś smile

                          Ogólnie co do samej akcji uważam, że jest ok (i nawet, jeśli zmiany nie nadejdą
                          drastycznie szybko, to coś w tym kierunku już powoli brnie) ale widzę też z
                          drugiej strony czasem lekko roszczeniową postawę Pacjentek, może dlatego tak
                          zareagowałam na post o cc na żądanie "ze strachu przed nacięciem krocza", dgdzie
                          Autorka pisała o tych 12%ach i o globalnym strachu Polek wybierających cc. No
                          trafiło, nie poradzę. Dla mnie to sianie paniki i naciąganie faktów. W końcu nie
                          mamy 1 szpitala na całą Polskę, by Polki tak tłumnie wybierały cc ze strachu.
                          Fajnie byłoby, gdyby we wszystkich szpitalach można było rodzić tak, jak się
                          chce i bez nacinania jesli nie ma konieczności ale jeśli tego nie mamy, to warto
                          poszukać szpitala, w którym takie możliwości są. i takie szpitale też są.
                          Mieszkam w dużym mieście, jest u nas sporo szpitali a mimo wszystko wybrałam
                          dojazd do sąsiedniego miasta, bo warunki szpitalne tm panujące mi odpowiadały
                          (statystyki nacięć pierwiastek i wieloródek to 23%, możliwość wyboru pozycji w
                          każdej z faz porodu, można karmić dziecko zaraz po porodzie, można mieć salę
                          jednoosobową i rodzić rodzinnie z osobą, która nie musi być z nami
                          spokrewniona). To tak na szybko. Po prostu czasem wystarczy się dopytać i wybrać
                          szpital.
                          Nie stawiam tutaj warunku "jak nie chcesz być nacięta to szukaj", bo to
                          faktycznie nienormalne ale w takiej sytuacji, kiedy mimo wszystko jest aktualnie
                          możliwość wyboru szpitala i warunków - stwierdzenie, że cc było ze strachu jest
                          jak dla mnie mocno naciągnięte. Niektóre kobiety nie mają wyboru szpitala, bo
                          nie mają dojazdu do innej miejscowości a mieszkają w małej, gdzie jest 1 szpital
                          ale takie sytuacje są rzadkie w stosunku do liczby wykonywanych cc bez wskazań
                          medycznych i nawet jak kto chce niech się tnie ale niech nie pisze, że zrobił to
                          "w dzisiejszych czasach" i to ze strachu - mając dostęp do internetu i mając
                          wybór między szpitalami wink

                          To tak lekko offtopowo.
                          • franczii Re: Czasem nacięcie to przegięcie 11.06.08, 09:25
                            Nglka ja też nie sądzę że kobiety masowo wybierają cc żeby uniknąć nacięcia,
                            chociaż uwierz mi, że czasami jest łatwiej sobie to cc załatwić niż zapewnić
                            indywidualne traktowanie przy porodzie naturalnym. Zgadzam się z dużą częścią
                            tego, co napisalaś w sprawie wyboru szpitala. Ja też tak myślę i uważam że w
                            sporej części na udany poród trzeba sobie zapracować, działać, walczyć o
                            realizację naszych potrzeb a nie od razu poddawać się a potem jęczeć. Uważam się
                            za weterankę w tej materiiwink pochodzę z takiego uroczego zakątka Polski, gdzie w
                            promieniu 100km nie znalazłam szpitala bez rutynowego nacinania i z dowolnoscią
                            pozycji. Kilka szpitali naprawdę wyglądało zachęcająco, niktóre ładnie
                            odnowione, cieszące się niezłą opinią ale tylko w jednym, a objechałam dwa
                            miasta wojewódzkie, jest szpital gdzie nacinaja mniej niż wszędzie indziej choć
                            i tak aż około połowy, z tym że to placówka gdzie kształcą się studenci więc
                            odpadła.
                            Gdyby tam mi przyszło urodzić nie wiem co bym zrobiła i nie ręczę za siebie, że
                            bym sobie nie fundnęła cc właśnie z tych powodów, o których pisałam w
                            poprzednim poscie ale z powodu wypadku męża musiałam wyjechać za granicę (gdzie
                            i tak jechalam 70km do porodusmile, żeby nikt sobie nie pomyślał, że chwalę bo obcesmile
                            Zdaję sobie sprawę, że region, o którym piszę jest jednym z najbardziej
                            zacofanych w Polsce, więc kobiety w takiej jak moja sytuacja na pewno należą do
                            mniejszości w skali kraju, do tego dochodzi też mniejsze uświadomienie oraz
                            przekonanie, że poród musi być koszmarem tak czy siak, że możesz trafić na
                            chamski personel więc po co się starać i tragedii z powodu rutynowego nacinania
                            większosć nie robi, no chyba że się trafi taka wymagająca jednostka jak ja.
                            • waniliax Re: Czasem nacięcie to przegięcie 11.06.08, 10:34
                              Tylko co oznacza walka o realizację swoich potrzeb, kiedy tak
                              powszechne jest łąmanie prawa i praw pacjenta w przypadku porodów?
                              Ja powiedziałam położnej, że nie chcę być nacięta, a ona i tak to
                              zrobiła. Wypada chyba na dzień dobry grozić sprawą w sądzie, jeśli
                              nie zastasują się do wymagań, tylko, z drugiej strony, jaki to może
                              mieć wpływ na dalszy przebieg wydarzeń? Raczej negatywny. Dlatego
                              właśnie uważam, że bardzo potrzebne są takie akcje odgórne. Może nie
                              od razu, ale na pewno z czasem coś się wreszcie zmieni. Trzeba o tym
                              jak najwięcej mówić.
                          • rikol Re: Czasem nacięcie to przegięcie 26.06.08, 18:55
                            Sama wybralas szpital z 23% naciec. To cztery razy mniej niz polska srednia -
                            80%. Nie daje ci to do myslenia? Jakim cudem w jednym szpitalu naciecia wymaga
                            80% kobiet, a w drugim 23%? Czy kobiety w jednym powiecie roznia sie od tych,
                            ktore mieszkaja 10 kilometrow dalej? Piszesz tez, ze w tym szpitalu mozna bylo
                            wybrac pozycje do porodu - to tez wazna rzecz, bo nie wszedzie mozna. A
                            wlasciwie czemu? Czemu wybor pozycji to w niektorych szpitalach luksus? Po to,
                            zeby wybor nie byl luksusem, jest akcja Rodzic po ludzku. Wlasnie po to, zeby
                            kobiety nie musialy szukac szpitala, zeby mogly spokojnie zaufac lekarzom i
                            poloznym, zeby czuly sie bezpiecznie i wiedzialy, ze jesli ktos proponuje jakis
                            zabieg, to dlatego, ze on jest potrzebny, a nie dlatego, ze ktos sie spieszy na
                            'mode na sukces' czy inna 'kropke nad i'.
                  • rikol Re: Czasem nacięcie to przegięcie 26.06.08, 18:47
                    sa dwa problemy: jeden to stosowanie zabiegu bez koniecznosci stosowania tego
                    zabiegu, a jak wiadomo, zawsze mozliwe sa komplikacje, zabieg powoduje bol, moze
                    sie zle zrosnac, blizny tez bola, moze dojsc do infekcji jakims paskudnym
                    gronkowcem szpitalnym itd.

                    Drugi problem, to lamanie praw pacjentek, robienie ciecia bez pytania o zdanie
                    lub nawet wbrew ich woli! Nawet pacjenta z rakiem nie mozna zmusic do leczenia,
                    mimo ze rak jest choroba smiertelna. Pacjent moze, ale nie musi zgodzic sie na
                    jakikolwiek proponowany zabieg. Sa wyjatki, np. ubezwlasnowolnienie czy choroba
                    zakazna, np. wscieklizna, ktora niszczy uklad nerwowy i jest smiertelna w
                    skutkach a do tego zarazliwa. Rodzaca nie jest ubezwlasnowolniona ani tez nie
                    stanowi zagrozenia epidemiologicznego dla spoleczenstwa, nie mozna wiec jej do
                    niczego zmuszac; jesli zechce, moze w kazdej chwili wyjsc ze szpitala (to akurat
                    jest teoretyczne, trudno wyjsc ze szpitala komus, kto wyje z bolu). szpital to
                    nie jest wiezienie. Rodzaca ma prawo, tak jak kazdy inny pacjent, oczekiwac
                    SZACUNKU i OPIEKI (nie mylic z sadyzmem i narzucaniem czegokolwiek). Pacjentka
                    ma tez prawo do INFORMACJI o swoim stanie zdrowia, na czym polegaja proponowane
                    zabiegi, jakie sa mozliwe komplikacje itd. To sa prawa pacjenta, a nie zadne
                    fanaberie!

                    Brytyjczycy robia statystyki na kazdy temat. Wyszlo im, ze jesli kobieta
                    pierwszy porod miala przez cesarskie ciecie, to i tak drugi bedzie
                    bezpieczniejszy prowadzony naturalnie (chyba, ze znowu sa wskazania do ciecia).
                    W kazdym razie pierwszy porod przez cesarke NIE JEST AUTOMATYCZNIE wskazaniem do
                    kolejnej cesarki.
                    • nett1980 Re: Czasem nacięcie to przegięcie 27.06.08, 09:48
                      Podano mi osytocyne, kazano lezec na lozku z urzadeniem, ktore
                      monitorowalo prace serca plodu, potem przekuto pecherz. Zdjelam
                      uprzaz, bo chcialam chodzic. Straszyl mnie kosztami naprawy sprzetu
                      ordynator. Potem przyjechal maz i bylo lepiej. Bolalo strasznie,
                      marzylam zeby juz nie zyc. Latalam jak kot z pecherzem po calym
                      oddziale. Masaz na worku nie pomagal. Gdy juz widac bylo glowke,
                      kazano mi wlezc na ichnie urzadzenie i z nogami do gory na plecach
                      przec. Z bolu zglupialam, nic do mnie nie docieralo, akcja ustala,
                      wtedy przyszla pani i zrobila nozycami ciach, w glupiej pozycji
                      wciaz nie moglam przec, bo jak tu walczyc z grawitacja? Polozyl sie
                      na moim brzuchu mlody lekarz i wypchnal, moje 3,5 kg sine dziecko,
                      ktore nie wydalo zadnego dzwieku. Mialam szczescie, bo mlody zaraz
                      doszedl do siebie i dzis jest zdrowym, pieknym 6 latkiem.
                      Podsumowujac- procedury i urzadzenia sa dla wygody personelu,
                      wymuszona pozycja na plecach zagraza dziecku, rodzaca jest dla
                      szpitala, a nie szpital dla niej. To byl najlepszy szpital w miescie
                      Łodzi! Jedny plus, ze bol nie do wytrzymania trwal z akcja porodowa
                      tylko 3 godziny wink
                      Rana goila sie fatalnie, nacieto jakies nerwy, karmilam dziecko i
                      wylam z bolu, potem bralam prochy, normalnie moglam chodzic dopiero
                      po miesiacu. Nie mysle o urodzeniu drugiego dziecka, ani mi sie sni!
                      Chociaz slyszalam, ze juz mozna rodzic w kucki. Tylko pytanie ile
                      trzeba lapowek dac?
                      • sabciasal Re: Czasem nacięcie to przegięcie 27.06.08, 10:41
                        Podsumowujac- procedury i urzadzenia sa dla wygody personelu,
                        > wymuszona pozycja na plecach zagraza dziecku, rodzaca jest dla
                        > szpitala, a nie szpital dla niej. To byl najlepszy szpital w
                        miescie Łodzi! Jedny plus, ze bol nie do wytrzymania trwal z akcja
                        porodowa tylko 3 godziny winkRana goila sie fatalnie, nacieto jakies
                        nerwy, karmilam dziecko i wylam z bolu, potem bralam prochy,
                        normalnie moglam chodzic dopiero po miesiacu. Nie mysle o urodzeniu
                        drugiego dziecka, ani mi sie sni!Chociaz slyszalam, ze juz mozna
                        rodzic w kucki. Tylko pytanie ile trzeba lapowek dac?

                        jestem z łodzi i chyba wiem w jakim szpitalu rodziłaś. Ja drugie
                        dziecko urodziłam w koperniku. Bez nacinania, bez oksytocyny, bez
                        wypychania. parcie na stojaco, tylko koncówka na łozku porodowym
                        niestety, ale wiem, ze mozna inaczej. Uwierz w siebiesmile
                        a propos tematu:
                        pierwszy poród w iczmp: ogromne naciecie (przy wypychaniu dziecka
                        przez lekarza), dwa tygodnie na leżąco, usiadłam po trzech, połóg
                        wspominam jak koszmar.
                        drugi poród: bez nacięcia, pękniecie skóry, siedziałam po kilku
                        godzinach, zero bólu. nie wierzyłam, że mozna tak dobrze się czuć po
                        urodzeniu dziecka.
                  • berna_dette Re: Czasem nacięcie to przegięcie 14.06.08, 21:17
                    kasiak37 napisała:

                    > ale to nie rodzaca kobieta ma zdecydowac czy trzeba ja naciac czy nie.Od tego
                    > ejst lekarz czy polozna.Gdyby kobieta sama miala podejmowac decyzje to niech
                    > idzie rodzic do lasu,tam urodzi naturalnie.


                    A właśnie ze kobieta ma prawo sie nie zgodzić na nacięcie i na WSZYSTKO co chcą
                    zrobić lekarze, nie jest ubezwłasnowolniona. jeśli będzie ufać położnej i
                    lekarzowi prowadzącemu poród że zrobią to TYLKO w konieczności, to wątpię że
                    będzie protestować. W naszych szpitalach nacina sie 90% kobiet, byle szybciej
                    uporać sie z rodząca. Patrząc na te statystyki byłoby mi ciężko zaufać personelowi.
                    A teoria o wypadaniu narządów nigdy nie została potwierdzona , gdyby to była
                    prawda to np w Holandii byłoby to epidemią, a nie jest smile)
                    • kasiak37 Re: Czasem nacięcie to przegięcie 14.06.08, 21:28
                      masaz szyjki to zbrodnia.Nigdzie na zachodzie Europy nie wykonuje sie tego typu
                      praktyk.Prowadz on najczesciej do pekniecia szyjki macicy.Co do oksytocyny to
                      uwierz,ze o tym decyduje lekarz i podaje sie ja nie tylko w PL,a ze bol po niej
                      jest straszliwy to wiadomo,jednak moze ona dosc znacznie skrocic porod no i od
                      czego jest ZZO?Z tym nacinaniem to nagonka przez nawiedzone panie z akcji Rodzic
                      po ludzku,bo nie wszedzie i nie zawsze rutynowo sie nacina.Uwierz ze nie tylko w
                      PL sie nacina krocze co nie wyklucza proby jego ochrony.Nadal podtrzymuje ze
                      jezeli nawiedzone panie ZADAJA to zawsze alternatywa jest lassmile
                          • deleine Re: Czasem nacięcie to przegięcie 14.06.08, 21:45
                            wiesz co jakoś mnie to nie interesuje smile
                            mam toporny organizm, który nie chce współpracować przy porodzie i wyszło tak,
                            że oksy nie pomogła, a "masaż" i nacięcie pozwoliły mi urodzić, by nie wdawać
                            się w szczegółu
                            zwyczajnie nie ma co demonizować sytuacji
                            nie rodziłam w renomowanej klinice, tylko w szpitalu który miał drugie miejsce w
                            rodzić po ludzku - na pomorzu
                            porozmawiałam z położną o nacięciu na początku porodu, zapewniała że nikogo tu
                            nie tną dla frajdy
                            ja w pewnym momencie zaczęłam sama dopytywać o to nacięcie smile
                            potem na sali leżałyśmy we trzy - jedna bez "uszczerbku", jedna pęknięta i ja
                            nacięta - tu te 90% się nie spełniło

                            i nie znając statystyk mogę tylko napisać, fakt, szczęście, że się wszystko
                            szybko zagoiło
                      • waniliax Re: Czasem nacięcie to przegięcie 16.06.08, 12:43
                        Jest wiele placówek, w których nacina się rutynowo, nawet nie
                        informują o tym pacjentek, czasami wprost wbrew ich woli. Warto i
                        trzeba z tym walczyć.
                        Jak ktoś chce być naacięty, to nie ma z tym, zdaje się, żadnego
                        problemu? W czym Ci przeszkadza taka akcja? Ona może zrobić tylko
                        dużo dobrego. Rozsądna kobieta w przypadku zagrożenia życia dziecka
                        i tak nie będzie protestować przeciwko nacięciu. Statystyki jednak
                        dobitnie świadczą o rutynowym podejściu personelu medycznego do tej
                        sprawy i to KONIECZNIE trzeba zmienić. Im szybciej, tym lepiej.
                  • auszrine Re: Czasem nacięcie to przegięcie 14.06.08, 22:47
                    kasiak37 napisała:
                    Gdyby kobieta sama miala podejmowac decyzje to niech
                    > idzie rodzic do lasu,tam urodzi naturalnie.

                    Z lasu to chyba ty wychynęłąś...Nie znasz przepisów prawa w tym względzie? to cię pouczę: kodeks karny, art.192, par.1 "Kto wykonuje zabieg leczniczy bez zgody pacjenta podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności odo lat 2.". To pacjent/pacjentka podejmuje decyzję.

                    Idąc twoim tokiem myślenia (?), zamiast polepszać działanie szpitali, pacjenci powinni gremialnie udać się do lasu big_grin
                      • auszrine Re: Czasem nacięcie to przegięcie 14.06.08, 22:55
                        deleine napisała:

                        > a w którym paragrafie stoi, że w przypadku zagrożenia życia pacjenta ( tu albo
                        > pacjentki albo dziecka ) personel ma prawo podejmować
                        > stosowne decyzje?

                        Personel to sam nie ma prawa podejmować żadnych decyzji, chyba że pacjent "wymaga niezwłocznej pomocy lekarskiej, a ze wzlędu na stan zdrowia lub wiek nie może wyrazić zgody i nie ma możliowości porozumienia się z jego przedstawicielem ustawowym lub opiekunem faktycznym"
                        art.33, ust.1 Ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty
                        • kasiak37 Re: Czasem nacięcie to przegięcie 14.06.08, 22:59
                          nastepna nawiedzona,nic dodac nic ujac.Wychodzi na to ze rodzaca moze wszystko a
                          lekarz nic,wiec jest zbedny.Polska jest krajem dobrze zalesionym wiec po raz
                          kolejny proponuje porody w zgodzie z natura w gluszy lesnej bez ingerencji osob
                          trzecich,czytaj lekarza i poloznej.
                          • auszrine Re: Czasem nacięcie to przegięcie 14.06.08, 23:05
                            kasiak37 napisała:

                            > nastepna nawiedzona,nic dodac nic ujac.
                            a czemu nawiedzona? bo cytuję konkretne przepisy polskiego prawa?

                            >Wychodzi na to ze rodzaca moze wszystko
                            > a
                            > lekarz nic,wiec jest zbedny.
                            Tylko tobie tak "wychodzi" smile Nie możesz pogodzić się z myślą, że to TY SAMA możesz o SOBIE decydować? No, cóż, tak już jest. Lekarz to tylko lekarz...
                            Na pocieszenie przypomnę ci, że nawet jak oddasz decyzje dotyczące leczenie lekarzowi, to i tak jego konsekwencje ponosić będziesz ty, a nie ten lekarz. Straszne, nie? wink Może dlatego prawo mówi, że to do pacjenta należy decyzja?


                            • kasiak37 Re: Czasem nacięcie to przegięcie 14.06.08, 23:18
                              dziwna sprawa,ze mieszkam w kraju gdzie przepisy stoja nad wszystkim i nikt mnie
                              nie pytal czy sobie pozwole oksy podlaczyc,wiec przestancie zaslaniac sie
                              przepisami.Ciekawa jestem co by bylo gdyby lekarz nie nacial bo rodzaca sobie
                              nie pozwolila i peklaby tak,ze po porodzie krocze wygladaloby jak ruiny i
                              zgliszcza.Do kogo wtedy mialyb pretensje?Oczywiscie ze do lekarza bo jej nie
                              nacial! Niestety Polacy maja taka mentalnosc,ze co zlego to nie my i wszystko im
                              sie nalezy jak psu buda a to nie jest prawda.
                              • berna_dette Re: Czasem nacięcie to przegięcie 14.06.08, 23:21
                                kasiak37 napisała:

                                > dziwna sprawa,ze mieszkam w kraju gdzie przepisy stoja nad wszystkim i nikt mni
                                > e
                                > nie pytal czy sobie pozwole oksy podlaczyc,wiec przestancie zaslaniac sie
                                > przepisami.


                                Właśnie nikt cię nie spytał, bo dużo kobiet pozwala lekarzom na łamanie praw.
                                Oksytocyna powinna być ostatecznością a tak jak nacięcie krocza serwuje sie ja
                                rutynowo.
                                • kasiak37 Re: Czasem nacięcie to przegięcie 14.06.08, 23:28
                                  haha,gdyby tutaj lekarz zlamal prawo poszedlby siedziec.Dostalam oksy bo moja
                                  macica nie wytwarza dostatecznych skurczow ale nikomu nie przyszlo do glowy
                                  pytac mnie czy sobie pozwole podpiac kroplowke a o naciecie krocza sama
                                  prosilabym bo przy dziecku 4370 wygladaloby jak po wybuchu bomby.
                                  Pewnie walczcie o swoje prawa oby Wam tylko nigdy bokiem nie wyszly skoro
                                  chcecie same decydowac o przebiegu porodu.
                                  • auszrine Re: Czasem nacięcie to przegięcie 14.06.08, 23:38
                                    kasiak37 napisała:
                                    > haha,gdyby tutaj lekarz zlamal prawo poszedlby siedziec.
                                    Tak, poszedłby, gdyby sprawa została wniesiona do prokuratury

                                    Dostalam oksy bo moja
                                    > macica nie wytwarza dostatecznych skurczow ale nikomu nie przyszlo do glowy
                                    > pytac mnie czy sobie pozwole podpiac kroplowke
                                    W takim razie złamano twoje prawa. Możesz wnieść sprawę a powództwa cywilnego w ciągu trzech lat od wystąpienia zdarzenia

                                    > Pewnie walczcie o swoje prawa oby Wam tylko nigdy bokiem nie wyszly
                                    Na szczęście prawo do decydowaniu o własnym życiu i zdrowiu jest w Polsce zagwarantowane i nie trzeba o nie walczyć, tylko wymagać jego stosowania.
                                    Jeśli nie podobają ci się prawa człowieka (a decydowanie o własnym zdrowiu i życiu takim prawem jest), nie musisz z nich korzystać. Przymusu nie ma. Polecam ci nawet przeprowadzkę do CHRL - takm na pewno nie będziesz narażona na kontakt z prawami człowieka
                                  • berna_dette Re: Czasem nacięcie to przegięcie 14.06.08, 23:45
                                    No dobra. Nie musi przyjść z kartka do podpisu czy zgadzasz sie czy nie, ale
                                    powinien przyjść i powiedzieć " pani macica nie kurczy sie prawidłowo, potrzebna
                                    jest kroplówka", prawda? uwierz że niektórym kobietom nie odpowiada sie na
                                    pytanie "jaki lek mi pani podłącza". i to jest wkurzające.
                                  • rikol Re: Czasem nacięcie to przegięcie 26.06.08, 19:00
                                    Byc moze w TWOIM przypadku ciecie bylo konieczne. Zwaz jednak, ze w przypadku
                                    WIEKSZOSCI kobiet nie jest ono konieczne, co potwierdzaja statystyki
                                    miedzynarodowe. Nie ma powodu, zeby wszystkim wyrywac zeby tylko dlatego, ze
                                    10-20% ma zeby wymagajace usuniecia. Widzisz analogie?
                                  • sabciasal Re: Czasem nacięcie to przegięcie 27.06.08, 11:14
                                    kasiak37 napisała:

                                    > haha,gdyby tutaj lekarz zlamal prawo poszedlby siedziec.Dostalam
                                    oksy bo moja macica nie wytwarza dostatecznych skurczow ale nikomu
                                    nie przyszlo do glowy pytac mnie czy sobie pozwole podpiac kroplowke.

                                    No właśnie i to jest patologia. Bo mnie pytano. I uwzględniono moją
                                    decyzję. Pewnie, gdyby było zagrożenie dla dziecka, nacisk byłby
                                    większy, ale w tym przypadku oksytocyna miała tylko przyspieszyć
                                    dość powolny i bolesny poród. Jak widac - mozna pytac i można
                                    uwzględnić wolę pacjentki. I tak samo jest z nacięciem.
                                    Zresztą nielogiczne jest wm takim razie to co piszesz o masażu
                                    szyjki. Co z tego że ten perfidny masaż jest tylko PL? A jeśli w
                                    danym szpitalu robia go rutynowo jak nacięcie to uważasz, ze każda
                                    ma się zgadzać?
                                    Chciałabym, żeby akcja doporowadziła to takiej sytuacji, ze mogę
                                    zaufać połoznej i lekarzowi, że nie bedą robić nacięcia, bo tak, bo
                                    zawsze. Że zrobią go tylko z wyraźnej potrzeby.
                                  • alma58 Re: Czasem nacięcie to przegięcie 30.03.09, 13:31
                                    Nie chcemy same decydowac o przebiegu porodu, chcemy czuc sie bezpiecznie przy
                                    poloznej, lekarzu, chcemy wierzyc ze to co zaproponuja jest dla nas najlepsze,
                                    gdyz to oni uczyli sie lata medycyny. Niesttety nie mozemy, bo rutyna nie jest
                                    dobra. Jesli mamy polozna, ktora patrzy na nas , jak na jednostke, to jest
                                    dobrze, ale częsciej jest tak, ze rutyna rządzi w szpitalach np. naciecie
                                    wykonujemy u wszytskich pierworódek
                              • alma58 Re: Czasem nacięcie to przegięcie 30.03.09, 13:20
                                > Ciekawa jestem co by bylo gdyby lekarz nie nacial bo rodzaca sobie
                                nie pozwolila i peklaby tak,ze po porodzie krocze wygladaloby jak ruiny i
                                zgliszcza.Do kogo wtedy mialyb pretensje?>

                                a powiedz do kogo mialabys pretensje, gdyby lekarz Cie naciął, bo nacina
                                wszystkie pierworódki(sa takie szpitale, napewno w mniejszych miejscowosciach),
                                a Ty po tym nacieciu i tak bys miała pekniecie III lub IV stopnia(które
                                wystepuje czesciej po nacieciu)?
                          • auszrine Re: Czasem nacięcie to przegięcie 14.06.08, 23:16
                            kasiak37 napisała:
                            > Wychodzi na to ze rodzaca moze wszystko
                            > a
                            > lekarz nic,wiec jest zbedny.

                            Zresztą niepotrzebnie się bulwersujesz. Jak chcesz, to możesz się zgodzić na wszystko, co tylko lekarz ci zaproponuje. Więc w czym widzisz problem?
                          • auszrine Re: Czasem nacięcie to przegięcie 15.06.08, 14:43
                            deleine napisała:

                            > no czyli w sytuacji gdy życie dziecka lub kobiety jest zagrożone jak najbardzie
                            > j
                            > mogą naciąć nawet jak sie na ustawę zasadniczą powołasz

                            Nie umiesz czytać ze zrozumieniem. Jak posiałam w poprzednim poście:
                            lekarz może nie pytać o zgodę tylko w przypadku, gdy pacjent "wymaga niezwłocznej pomocy lekarskiej, a ze wzlędu na stan zdrowia lub wiek nie może wyrazić zgody i nie ma możliowości porozumienia się z jego przedstawicielem ustawowym lub opiekunem faktycznym"
                            art.33, ust.1 Ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty

                            wersja dla ignorantów:
                            lekarz może nie pytać o zgodę tylko, kiedy pacjent jest:
                            -nieprzytomny
                            -nieletni
                            -ubezwłasnowolniony sądownie i lekarz nie ma możliwośi porozumieć się z jego opiekunem

                            Jeśli kobieta rodząca nie spełnia któregoś z tych warunków, lekarz MA OBOWIĄZEK najpierw zapytać o zgodę, czy może naciąć.
                      • auszrine Re: Czasem nacięcie to przegięcie 14.06.08, 22:58
                        deleine napisała:

                        > a w którym paragrafie stoi, że w przypadku zagrożenia życia pacjenta ( tu albo
                        > pacjentki albo dziecka ) personel ma prawo podejmować
                        > stosowne decyzje?

                        i w polskim prawie nie ma paragrafu, że rodząca kobieta jest niezdolna decydować o sobie i dziecku big_grin
                        chociaż wielu osobom, w tym lekarzom wydaje się, że taki paragraf jest...
                        • deleine Re: Czasem nacięcie to przegięcie 15.06.08, 00:40
                          to ze zrozumiem przeczytałaś faktycznie...
                          czy ja napisałam o każdej rodzącej czy o tej której życie jest zagrożone? raczej
                          to drugie, więc uwaga o tym, że rodząca nie jest niezdolna wedle prawa do
                          decydowania o sobie, jest skrajnie nielogiczna
                          • auszrine Re: Czasem nacięcie to przegięcie 15.06.08, 14:51
                            deleine napisała:

                            > to ze zrozumiem przeczytałaś faktycznie...
                            > czy ja napisałam o każdej rodzącej czy o tej której życie jest zagrożone?
                            >no czyli w sytuacji gdy życie dziecka lub kobiety jest zagrożone >jak najbardziej
                            >mogą naciąć nawet jak sie na ustawę zasadniczą powołasz

                            Jednak nie umiesz czytać ze zrozumieniem...
                            Sytaucja zagrożenia życia nie ma tu nic do rzeczy. Nawet jak jest takie zagrożenia, lekarz ma obowiązek się pytać o zgodę na wykonywane zabiegi. Wyłączenia podałam we wcześniejszym poście, ale ponieważ nie masz w zwyczaju czytać odpowiedzi na wcześniejsze posty, wklejam raz jeszcze:
                            lekarz może nie pytać o zgodę tylko, kiedy pacjent jest:
                            -nieprzytomny
                            -nieletni
                            -ubezwłasnowolniony sądownie i lekarz nie ma możliwośi porozumieć się z jego opiekunem
                            art.33, ust.1 Ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty
                              • auszrine Re: Czasem nacięcie to przegięcie 15.06.08, 15:52
                                deleine napisała:

                                > zdumiewające to co piszesz - poinformuję o tej praktyce lekarską część rodziny

                                Poinformuj koniecznie! Żenada, że LEKARSKA CZĘŚĆ RODZINY, twojej na dokładkę, nie zna przepisów regulujących wykonywanie ich zawodu. Nie wstyd im?
                              • auszrine Re: Czasem nacięcie to przegięcie 15.06.08, 16:01
                                deleine napisała:

                                > zdumiewające to co piszesz - poinformuję o tej praktyce lekarską część rodziny

                                No i co ważniejsz: tobie nie wstyd, że jak już nie masz argumentu,m to powołujesz się na LEKARSKĄ CZĘŚĆ RODZINY? niby twoje wypowiedzi mają być bardziej przekonywujące, bo masz lekarzy w rodzinie? Hahahaha
                                I jeszcze takich lekarzy, co to prawa dotyczącego podstaw wykonywania zawodu nie znają?!
                                Wstyd!
                              • lady_of_avalon Re: Czasem nacięcie to przegięcie 26.06.08, 18:59
                                Nie wiem co w tym zdumiewającego? Ja musiłam podpisywac zgode na cesarke w biegu na sale operacyjna, kiedy dziecku tętno dramtycznie spadało i było zagrozenie jego zycia. Myślisz, że jakbym nie podpisała to tez by mnie pocieli? Wyrażnie zostałam zapytana czy wyrażam zgode na cesarkę.
                  • rikol Re: Czasem nacięcie to przegięcie 26.06.08, 17:41
                    To o czym ty piszesz, to jest lamanie praw pacjenta (czy pacjentki w tym
                    przypadku). Lekarz nikogo nie moze zmusic do jakiegokolwiek zabiegu, chyba ze ma
                    do czynienia z osoba ubezwlasnowolniona. Kobieta rodzaca nie jest
                    ubezwlasnowolniona prawnie, wiec ma prawo nie zgodzic sie na jakikolwiek
                    proponowany zabieg. Ma tez prawo do pelnej informacji na temat zabiegu i
                    mozliwych komplikacji. ma prawo do podjecia decyzji. Lekarze (i w ogole panstwo
                    polskie) traktuja pacjentow jak debili i nie chca im udzielac informacji.
          • gaja5112 Re: Czasem nacięcie to przegięcie 11.06.08, 22:43
            Hej,

            nie znam przyczyn, dla których kobiety bez wskazań medycznych
            decydują się na cesarkę, ale równie dziwne jest dla mnie nacinanie
            krocza bez takich przyczyn. W Polsce pokutuje przekonanie, że to
            pomaga uniknąć pęknięć, ale nie ma żadnych badań, które by to
            potwierdzały. Poza tym trudno uwierzyć, aby aż 80% przypadków
            porodów wymagało interwencji chirurgicznej, w tym prawie wszystkie u
            pierworódek. Nacięcie samo w sobie odpowiada pęknięciu II stopnia i
            gorzej się goi od naturalnego. Z tego, co czytałam procedura
            rutynowego nacinania jest stosowana tylko w kilku cywilizowanych
            krajach (Polska, Portugalia, Brazylia), pozostałe stosują to
            sporadycznie. Takie instrukcje oparte na badaniach wydała Światowa
            Organizacja Zdrowia, ale polskie szpitale się do niej nie stosują i
            pozostają przy procedurach sprzed lat, kiedy normą było też
            preferowanie karmienia sztucznego i sztywnych godzin karmienia.

            Dla mnie ta akcja "Bez nacięcia" ma sens głównie w kontekście
            promowania prawdziwie naturalnego porodu, bez oksytocyn i środków
            znieczulających typu dolargan stosowanych rutynowo, w pozycji takiej
            jaka odpowiada rodzącej a nie personelowi. Kiedy poród przebiega bez
            wspomagaczy, które przyśpieszają akcję porodową, nienaturalnie
            potęgują skurcze i ból, bez środków znieczulających, które ten ból
            muszą uśmierzyć i w dogodnej pozycji kobieta ma szansę wyjść z
            porodu w dobrej formie, bo kontroluje, co dzieje się z jej ciałem a
            dziecko może wykorzystać naturalny odruch ssania w pierwszej
            minutach swojego życia, co nie jest możliwe przy stosowaniu całej
            tej chemii (potem ten odruch nie jest już tak silny i stąd między
            innymi problemy z przystawianiem dziecka do piersi).

            Sama rodzę za 3 miesiące i wbrew pozorem znalezienie szpitala, który
            pozwala po prostu urodzić nie jest łatwe. O wiele łatwiej znaleźć
            taki, gdzie za opłatą czy bez lekarz zastosuje zzo, ale to ostatnia
            rzecz jakiej bym chciała. Względny komfort podczas porodu nie
            zrekompensuje długich tygodni bólu przy gojeniu - od nikogo nie
            słyszałam takich horrorów o połogu jak od dziewczyn po zzo. Na
            zdrowy rozum przy znieczuleniu nie są w stanie niczego kontrolować
            ani reagować na żadne sygnały i wszelkie obrażenia są większe. Poza
            tym zzo to jednak poważna interwencja, która sama w sobie naraża na
            ryzyko, stąd szpitale dla zabezpieczenia żądają zgody na piśmie.

            Ja nie oczekuję, że poród będzie szybki i bezbolesny, bo nie taka
            jest jego natura i to jest wiedza, jaką ma każda kobieta zanim
            zajdzie w ciążę. Jest za to wydarzeniem całkowicie naturalnym, więc
            medyczne osiągnięcia są potrzebne tylko w wypadkach patologicznych.
          • jukka2006 Re: Czasem nacięcie to przegięcie 27.06.08, 13:55
            > Podpytam ponownie - skąd informacje, że 12% trzeba naciąć a nie
            40%? Bo gdzieś
            > tam tnie się 12%? To taki sam argument jak dl 80%.

            Wiesz, nie tylko w Polsce kobiety rodza. W innych bardziej
            cywilizowanych krajach tez. Tam rowniez znaja i uzywaja statystyki wink
            • totorotot Re: Czasem nacięcie to przegięcie 11.07.08, 21:09
              madziula210 napisała:

              > po zzo już kopmletnie będzie Ci obojętne czy Cię natną czy nie i tak
              > niewiele poczujesz.

              ale po porodzie zzo się kończy i trzeba później chodzić, siusiać, kochać się z mężem, a po nacięciu jest to ZNACZNIE utrudnione przez dłuuugi czas
        • waniliax Re: Czasem nacięcie to przegięcie 10.06.08, 12:42
          Te 12% to na podstawie badań, a nie czyjegoś widzimisię. To właśnie
          wyniki badań powinny być podstawą do całej dalszej dyskusji. Radzę
          Ci się z nimi zapoznać zanim będziesz ferować kolejne wyroki.

          P.S. Miałam i cesarkę i nacięcie krocza. Cesarka to była konieczność
          i nie polecam jako uciekanie przed porodem naturalnym. Nacięcia nie
          chciałam, o czym powiedziałam położnej, a mimo to zostałam z
          zaskoczenia nacięta. Gojenie po nacięciu było z problemami, po
          cesarce bez.
          • nglka Re: Czasem nacięcie to przegięcie 10.06.08, 18:29
            waniliax napisała:

            > Te 12% to na podstawie badań, a nie czyjegoś widzimisię. To właśnie
            > wyniki badań powinny być podstawą do całej dalszej dyskusji. Radzę
            > Ci się z nimi zapoznać zanim będziesz ferować kolejne wyroki.

            Proste pytanie, które zadałam już w poście ale najwidoczniej przeoczyłaś: jakie
            badania (kiedy wykonywane, przez kogo, na jakiej grupie kobiet, ile z nich pękło
            przez brak wykonania nacięcia).
            każdy może napisać, że coś jest na podstawie badań ale dopóki nie będzie źródła,
            to takie badanie jest tyle warte, co jakakolwiek wartość podana z głowy.
            nie spotkałam się z żadnymi badaniami informującymi o konieczności nacięcia
            tylko w 12%. Jeśli się spotkałaś to wracamy do punktu wyjścia, proszę o źródło.
            Przyda się zapewne nie tylko mnie.
            • waniliax Re: Czasem nacięcie to przegięcie 11.06.08, 10:21
              Takie dane można znaleźć w internecie wpisując hasło "nacięcie
              krocza", są też one dostępne na stronie fundacji Rodzić po ludzku.

              Pamiętaj też, że są przypadki dalszego pęknięcia krocza po nacięciu.
              Nikt też nie mówi, że przy braku nacięcia na pewno się nie pęknie,
              ale z dużym prawdopodobieństwem obrażenia będą co najmniej nie
              większe, niż w przypadku nacięcia. Poza tym pęknięcie przy braku
              nacięcia jest na ogół lepsze, niż samo nacięcie. W każdym razie ja
              na pewno wolałabym pęknąć tylko tyle, ile trzeba, a może wcale?, a
              nie zostać naciętą wg uznania położnej (może o dwa razy za bardzo?).

              W każdym razie poczytaj o wynikach badań, o źródle samego pomysłu o
              nacinaniu, przemyśl to, co przeczytasz sama.
      • franczii Re: Czasem nacięcie to przegięcie 09.06.08, 14:54
        ak będzie potwornie bolało, to kobieta będzie raczej błagać o to
        > nacięcie, uciskanie macicy czy cokolwiek innego, byle wreszcie się skończyło

        Wiesz co Memphis nie potrafię spokojnie siedzieć jak ktoś głupoty pisze w stylu,
        że jak rodzisz to masz d...e, co się z tobą dzieje. Dlaczego tak
        generalizujesz? może jak ciebie będzie potwornie boleć to będziesz o to błagać,
        ewentualnie możesz coś takiego powiedzieć o twoich znjomych ale nie wypowiadaj
        się za wszystkie kobiety. Owszem przyznaję, że wiele znanych mi kobiet,
        szczególnie Polek nie interesuje, czy nacięcie potrzebne czy nie (głównie z
        braku świadomości) ale też wiele ponad znieczulenie przedkłada inne rzeczy i
        szuka szpitali, gdzie nie okaleczają rutynowo ich intymnych miejsc i jedzie
        kilkadziesiąt km żeby mieć pewność, że nikt im po brzuchu skakał nie będzie i
        zostanie uszanowana intymność tego wydarzenia. Dowodzą tego wypowiedzi na tym
        forum więc jak możesz pisać, że to pomniejsza sprawa?
        Co do znieczulenia, to ja też uważam za skandaliczne, że w naszych czasach nie
        ma powszechnego dostępu do zzo i mam nadzieję, że fundacja się tym zajmie,
        chociaż sama z zzo nie korzystałam i nie zamierzam korzystać przy drugim
        porodzie ale mimo to nie uważam zzo za fanaberie i nie wyśmiewam potrzeb i tego,
        co ważne dla innych kobiet, co ty robisz w każdym wątku dotyczącym rutynowego
        nacinania czy intymności. W przeciwieństiwe do ciebie szanuję prawa innych
        kobiet do decydowania jak chcą rodzić i nie odważyłabym się twierdzić, że zzo to
        sprawa pomniejsza wobec rutynowego nacinania bo mnie osobiście nie dotyczy.
      • franczii Re: Czasem nacięcie to przegięcie 09.06.08, 15:03
        A i jeszcze odnośnie cesarki. W życiu nie miałam żadnej operacji i cc wbrew temu
        co niektóre piszą jawi mi się strasznie ale przyznam, że przez moment rozważałam
        taką możliwość w desperacji kiedy jako alternatywę miałam poród w wymuszonej
        pozycji, z nacinaniem i innymi interwencjami z zewnątrz. I wdzięczna jestem
        losowi, że dał mi trzecie wyjście i nie musiałam chronić się przed rutynowymi
        zabiegami dając sobie pociąć brzuch.
      • titta Re: Czasem nacięcie to przegięcie 10.06.08, 16:16
        A nie wpadlas na to, ze "moda na cesarki2 jest wlasnie pochodna
        rutynowych naciec, wymuszonej pozycji i wogole przedmiotowego
        traktowania? Kiedy kobieta czuje sie komfortowo, wie co sie z nia
        dzieje i moze aktywnie przeciwstawiac sie bolowi, to czasem
        znieczulenie nie jest potrzebne. Nie jest to wiec mniejszy problem.
        A conajmniej rowny.
      • rikol Re: Czasem nacięcie to przegięcie 26.06.08, 17:49
        Gdyby kobieta musiala miec wieksza pochwe do rodzenia, to natura by zrobila
        wieksza. Jak to sie dzieje, ze sa kraje, gdzie trzeba naciac 'tylko' 15% kobiet
        i kraje, gdzie trzeba naciac az 80%? Mutantki jakies tam zyja czy co? Ja widze
        roznice w podejsciu do pacjentki. W krajach gdzie kobieta lezy plackiem na
        plecach (najgorsza pozycja) i nie moze sie ruszac, podlaczona do kroplowki z
        hormonami przyspieszajacymi porod - tam jest 80%. W krajach, gdzie kobieta moze
        sie ruszac i DECYDOWAC o sobie, a porod przebiega bez 'przyspieszania' hormonami
        - tam jest 15%. Natura wie, co robi. Z drugiej strony, w Polsce odmawia sie ciec
        cesarskich kobietom, ktore tego potrzebuja, wmawiajac im, ze to 'fanaberie'.
        Znam taka, ktorej dziecko jest uposledzone wskutek niedotlenienia - gdyby
        wykonano ciecie cesarskie, byloby ok. czesc kobiet chce cesarke, bo sie boja
        bolu (a tego nie mozna nazwac moda) - w krajach cywilizowanych mozna dostac
        darmowe znieczulenie, ale nie w Polsce. Do tego dodam, ze przez stulecia
        kobiety znieczulaly sie przy porodzie - alkoholem, opium i czymkolwiek, co
        dawalo ulge.
      • madziula210 Re: Czasem nacięcie to przegięcie 11.07.08, 17:03
        gdzie słyszałaś, że fundacja Rodzić Po Ludzku uważa cesarskie cięcie
        za idealne rozwiązanie?? Żadne niepotrzebne okaleczanie kobiety w
        trakcie porodu jest bez sensu. Fundacja walczy o to żebyśmy mogły
        rodzić jeśli to tylko możliwe naturalnie (poród nie jest chorobą),
        bez zbędnych procedur medycznych i zakłócania procesu, z którym
        natura świetnie dawała sobie rade sama, bez ulepszaczy i
        przyśpieszaczy. Żebyśmy wyniosły jak najlepsze wspomnienia.
        Większość depresji poporodowych wyrasta z traumatycznego,
        okaleczającego porodu. Wiem coś o tym. jestem położną i nie raz
        widziałam popędzany poród.
      • justcam Re: Czasem nacięcie to przegięcie 06.10.08, 13:09
        strasznie typowy bez zrozumienia problemu post- my lekarze to wiemy
        lepiej, a statystyki to pani nie zastanowiły że w Polsce jest coś
        wykonywane nie tak - poza tym obawiam się że widziała pani pęknięcia
        trzeciego stopnia po nacięciu - sama tak owe posiadałam bo pani
        połozna żle oszacowała i nacieła za mało w tedy to się krocze drze
        jak papier i goji miesiącami. A kolejne spekulacje o cesarkach to
        uważam za cios po nizej pasa to pani zna te wszystkie
        przeciwniczki ?? obawiam się że nie zna pani ani jednej i juz nie
        pozna zpowodu uprzedzeń umysłowych . Kobiety które walczą o nie
        nacinanie krocza walczą o porody naturalne jest to sciśle razem
        powiązane.Taki stosunek obrazuje tylko zupełny brak zrozumienia
        tematu.
        • magiczna_marta Re: Czasem nacięcie to przegięcie 12.10.08, 19:15
          tak to jest jak panienki myślą o własnej dupie a nie o dziecku
          mamy baby boom więc trzeba sobie zrobić dziecko, co nie? ale żeby
          nie bolało, żeby później mąż nie zostawił przez 2cm bliznę, moda na
          porody w pionie, to robimy dym, super, brawo
          jakby FRPL napisała że macie wpieprzać końskie odchody to byście się
          oblizywały tylko, bo oni tak mówią
          • berna_dette Re: Czasem nacięcie to przegięcie 12.10.08, 20:48
            magiczna_marta napisała:

            > tak to jest jak panienki myślą o własnej dupie a nie o dziecku
            > mamy baby boom więc trzeba sobie zrobić dziecko, co nie? ale żeby
            > nie bolało, żeby później mąż nie zostawił przez 2cm bliznę, moda na
            > porody w pionie, to robimy dym, super, brawo
            > jakby FRPL napisała że macie wpieprzać końskie odchody to byście się
            > oblizywały tylko, bo oni tak mówią


            nie wiesz nawet o czym mówisz, więc daruj sobie... Albo najpierw rozszerz swoją
            wiedzę a potem się udzielaj
    • sweet.cherry Re: Czasem nacięcie to przegięcie 09.06.08, 07:28
      12 maja urodziłam dziewczynkę, położna zapytała w trakcie porodu,
      czy wyrażam zgodę na nacięcie krocza...
      Zgodziłam się i co?
      Skórcze parte trwały 30 min i po nich na brzuchu położyli mi prawie
      4 kg niemowlę.
      Rana zagoiła się w 2 tyg ...
      Po 1 tyg można było już normalnie siadać ...
      A nacięcie było naprawdę spore.
      Co prawda szwy wewnętrzne do tej pory mi wychodzą, ale to się
      rozumie samo przez się big_grin

      Nie dramatyzowałabym tak wiele, jest to indywidualna sprawa każdej
      kobiety. Dobrze, gdy sama dostaje możliwość wyboru, czy zgadza się
      na takie działanie.

      Tyle w tej sprawie.
      • anita_zu Re: Czasem nacięcie to przegięcie 09.06.08, 08:46
        To dane ze szpitala w ktorym ja bede rodzila- w Szwajcarii.
        4. Machen Sie viele Dammschnitte?
        Nur bei etwa 25 % der Frauen, die im Spital Bülach gebären, ist ein
        Dammschnitt nötig. Wir leiten die Schwangere an, im letzten Drittel
        der Schwangerschaft den Damm mittels Dehnmassage mit der Hand oder
        dem Epi-No vorzubereiten. Dadurch wird das Gewebe weich und
        geschmeidig und es entstehen weniger Dammverletzungen unter der
        Geburt. Rund 60 % der Frauen gebären im Spital Bülach ohne
        Dammverletzungen (siehe Statistik).
        www.spitalbuelach.ch/index.php?id=644
        www1.spitalbuelach.ch/fileadmin/contents/Internet/Unsere_Abteilungen/Frauenklinik/Statistik_Gyn-Gebs_2004-2005.pdf
        Krotkie tlumaczenie- tylko u okolo 25% kobiet, ktore rodzily w
        szpitalu w Bülach, jest knieczne naciecie krocza (a wiec w tym
        konkretnym przypadku 25 % a nie 12%, ale to i tak duzo miej niz u
        nas)i podkreslam slowo KONIECZNE. I potem pisza jeszcze ze jako
        szpital namawiaja kobiety do masazu krocza po to by zmiekczyc tkanke
        co pomaga uniknac pekniec. Bez zadnego "uszkodzenia" krocza rodzi w
        tym szpitalu okolo 60% kobiet- z czego rozumiem ze tym 15% ktorym
        sie krocza nie nacina a ktore tez nie rodza bez uszkodzenia krocza,
        peka ono po prostu, ale nieznacznie- co lekarze z tego szpitala
        uwazaja za lepsze niz naciecie. A ja nie wiem, nie znam sie na tym,
        tak tylko to przytoczylam, bo znalazalam ta statystyke na stronach
        mojego szpitala.
      • martaurb Re: Czasem nacięcie to przegięcie 09.06.08, 13:28
        sweet.cherry napisała:

        > 12 maja urodziłam dziewczynkę, położna zapytała w trakcie porodu,
        > czy wyrażam zgodę na nacięcie krocza... (...) Rana zagoiła się w 2 tyg ...
        > Po 1 tyg można było już normalnie siadać ...
        > A nacięcie było naprawdę spore.
        > Co prawda szwy wewnętrzne do tej pory mi wychodzą, ale to się
        > rozumie samo przez się big_grin

        ja 4 lata temu urodzilam dziewczynke, polozna nie pytala o naciecie krocza, bo
        jasne dla wszystkich obecnych (polozna, maz i ja) bylo, ze robimy wszystko co
        mozliwe zeby krocze uchronic. Nie bylo rany do zagojenia sie (mialam jedynie
        poobcierany naskorek) a siadac moglam natychmiast po porodzie, a nie po
        tygodniu.....

        Mysle, ze powinnysmy miec rzetelna (a nie propagandowa) informacje i mozliwosc
        wyboru. A decydowanie za rodzace dopuszczam tylko w wyjatkowych sytacjach, kiedy
        dla zdrowia dziecka liczy sie kazda minuta i nie ma czasu na dyskusje.
        • alma58 Re: Czasem nacięcie to przegięcie 30.03.09, 13:51
          martaurb napisała:


          > > 12 maja urodziłam dziewczynkę, położna zapytała w trakcie porodu,
          > > czy wyrażam zgodę na nacięcie krocza... (...) Rana zagoiła się w 2 tyg ..
          > .
          > > Po 1 tyg można było już normalnie siadać ...
          > > A nacięcie było naprawdę spore.
          > > Co prawda szwy wewnętrzne do tej pory mi wychodzą, ale to się
          > > rozumie samo przez się big_grin



          tez urodzilam ponad 4kilowe dziecko i siedziec moglam juz po porodzie, zapewne
          przez to ze nie zgodzilam sie na naciecie krocza. Inie zaluje tej decyzji mimo
          ze lekarze patrzyli sie na mnie jak na dziwoląga.Nie wiem skąd bira sie tacy
          chamscy lekarze
      • titta Re: Czasem nacięcie to przegięcie 10.06.08, 16:22
        sweet.cherry, ale nie wystarczy pytanie o zgode. Niestety aby
        chronic krocze potrzebny jest wysilek i celowe dzialanie poloznej.
        Bo bywa tez tak, ze odmowa naciecia traktowana jest, "OK, to sobie
        pekaj", wiec w praktyce wyboru moze nie byc.
      • gonia_23 Re: Czasem nacięcie to przegięcie 28.03.09, 13:12
        ja rodziłam 2,5 roku temu położna nie zapytała się czy może mnie naciąć tylko
        ciachnęła i już.Czułam ból, a ponoć podczas porodu to nie boli.Później lekarka
        szyła mnie i co tu dużo mówić na żywca, znieczulenie wystarczyło tylko do połowy
        szwu.Najgorsze co pamiętam to właśnie to szycie.Dodam, że skurcze miałam od
        wtorku(regularne)ale nikogo to nie obchodziło,ponoć to były skurcze
        przepowiadające,ale czy one tak bardzo bolą?Kiedy prawie ze łzami w oczach
        poszłam do lekarki ta odpowiedziała mi że da coś na sen(powiedziałam,że nie śpię
        już drugą noc),urodziłam w czwartek nad ranem. Cieszę się,że moje dziecko jest
        zdrowe i tylko to rekompensuje mi przeżycia porodowe.Rodziłam w Lipsku.
      • sonieczka79 Re: Czasem nacięcie to przegięcie 10.06.08, 19:07
        ja dodaje linka dla nglki:www.rodzicpoludzku.pl/wartowiedziec/artykul.php?warto_wiedziec_id=13

        ja rodze za 9 dni(9 dni do terminu),mieszkam w UK wiec mam nadzieje ,ze polozna bedzie chronic moje krocze ,bo nie mam zamiaru(jesli to nie bedzie konieczne)miec problemy ze wspolzyciem przez pare lat i byc okaleczona bez powodu...
        • nglka Dziękuję za link :-) 10.06.08, 19:17
          "Zdarzają się sytuacje, w których nacięcie krocza jest niezbędne. Według
          ekspertów Światowej Organizacji Zdrowia dotyczy to 5 - 20 % porodów. Nacięcie
          może być rozważane w przypadku komplikacji takich, jak: poród pośladkowy,
          dystocja barkowa, konieczność zastosowania kleszczy lub próżniociągu, wyraźne
          blizny po pęknięciu III lub IV stopnia podczas poprzednich porodów, poważne
          wahania tętna płodu."

          Czyli nie jest to też 12%. Bo biorę pod uwagę, że w jednym szpitalu może to być
          3%, w innym 15% a w innym 50%, bo w końcu bierze się pod uwagę sumę statystyczną
          z iluś tam -set szpitali i miesięcy, czy lat - a nie stale powtarzający się
          stały procent. Dlatego tak mnie ubodło te 12% w które właśnie nie wierzę, jako w
          stałą.

          ...jednak wiem, że w UK w o wiele większej ilości jest przypadków pęknięć (i to
          czasem wcale niewesołych), niż w PL. W takiej sytuacji wolę zaufać Położnej.
          Wybieram sama szpital, w którym nie mam rutynowego nacięcia choć tak jak wszyscy
          wolałabym mieć pewność, że rutynowego nacięcia nie będzie nigdzie.
          • dynema Re: Dziękuję za link :-) 10.06.08, 20:35
            Poczytaj sobie jeszcze o tym jaki odsetek nacieć POWODUJE pekniecia
            III i IV stopnia( zalezy w ktorym kierunku naciecie). Wiadomo jak
            zrobili komus naciecie (naciecie = pękniecie II stopnia) to juz może
            byc tylko gorzej...

            Ktos powyzej napisal ze juz po tygodniu mogl normalnie siadac -
            smiechu warte! JUZ?!

            A te "pęknięcia" to najczesciej jest otarcie naskorka, które
            przypomina to , które się zdarza przy ostrym stosunku.

            Najczesniej jest bez szwow lub zalozony jest jeden - tak na wszelki
            wypadek. A nacinaja zawsze na co najmniej 3 szwy.

            Rodzilam juz bardzo dawno temu, i tylko temu ze dlugo czekalam na
            transport zawdzieczam to ze mnie nie chlasneli na pol, i jak inne
            kobiety "juz po tygodniu siadaly" to ja chodzilam od razu.

            Przypominam ze dyskusja jest o RUTYNOWYM nacinaniu, czyli ze chlasna
            bo zaczyna sie "M jak milosc" a polozna na szkoleniu ostatnio byla
            30 lat temu.

            Mozliwe ze zdecyduje sie niedlugo na kolejne dziecko i chce aby moim
            porodem zajmowala sie osoba, ktora zna sie na tym co robi, jej
            wiedza jest aktualna ze standardami swiatowymi i ktora nie spieszy
            sie na kolejny odcinek opery mydlanej.

            I moim zdaniem kazdej kobiecie sie to nalezy, dlaczego twierdzicie,
            ze sie nie nalezy?
          • aleksandreczka88 Re: Dziękuję za link :-) 11.06.08, 02:55
            Do nglka.
            Widzę,ze krytykowanie innych wychodzi Ci lepiej niż czytanie informacji z
            rzetelnych źródeł,pisałam,ze rodziłam w UK,tam właśnie odsetek nacięć przy
            porodzie wynosi 12% i stad wzięłam tę liczbę.Na potwierdzenie moich słów
            przytoczę Ci cytat ze strony do której dostałaś link i z ktorej wkleiłaś kilka
            zdań,które akuratnie pasowały do Twoich teori.
            A to potwierdzenie moich słów:
            "Polska jest jednym z niewielu już krajów europejskich, w których rutynowe
            nacięcie krocza stanowi niekwestionowany element prowadzenia porodu. Co druga
            rodząca ma nacięte krocze, w tym prawie każda kobieta rodząca po raz pierwszy.
            Ponad połowa kobiet nie jest pytana o zgodę. Tymczasem w Wielkiej Brytanii i
            Danii odsetek nacięć wynosi 12 %"
            • nglka Re: Dziękuję za link :-) 11.06.08, 12:43
              aleksandreczka88 napisała:

              > Do nglka.
              > Widzę,ze krytykowanie innych wychodzi Ci lepiej niż czytanie informacji z
              > rzetelnych źródeł

              Każdy widzi to, co chce widzieć.
              Źródeł jest wiele, jak na przykład: dzidziusiowo.pl/content/view/221/2/1/2/

              "W Holandii około 10% naturalnych porodów kończy się nacięciem krocza, w
              Wielkiej Brytanii 27%, a w Austrii 30%."

              Jeden z wielu przykładów. Bo ani na stronie "rodzić po ludzku" ani na powyżej
              zalinkowanej nie ma źródła badań, nie można więc stwierdzić, że te 12% to jedyna
              prawdziwa informacja. Mogłabym rzucić więcej linków, tylko nie widzę potrzeby.
              Napisałam już co chciałam a jeśli ktoś widzi tylko własny kierunek to nic nie
              poradzę.
              • imbirka Re: Dziękuję za link :-) 11.06.08, 23:03
                nglka napisała:

                >Bo ani na stronie "rodzić po ludzku" ani na powyżej
                > zalinkowanej nie ma źródła badań, nie można więc stwierdzić, że te 12% to jedyna prawdziwa informacja.
                Są to statystyki podawane przez brytyjski departament zdrowia (są jednak kraje, w których urzędników interesuje, ile interwencji wykonuje się podczas porodu). Dostępny jest także pdf z pełnym raportem.
                www.dh.gov.uk/en/Publicationsandstatistics/Publications/PublicationsStatistics/DH_4107060
              • rikol Re: Dziękuję za link :-) 26.06.08, 19:18
                Nawet jesli 30% potrzebowaloby naciecia, to jednak wiekszosc (70%) go nie
                potrzebuje. Wiec po co uszczesliwiac wszystkie na sile? I z czego wynikaja te
                roznice? Czy w holandii sa inne kobiety niz w Austrii czy Polsce? A moze po
                prostu inne jest podejscie lekarzy do porodu i ciazy? ja raczej sklaniam sie ku
                drugiej mozliwosci.
          • imbirka Re: Dziękuję za link :-) 11.06.08, 23:09
            nglka napisała:

            > Czyli nie jest to też 12%. Bo biorę pod uwagę, że w jednym szpitalu może to być 3%, w innym 15% a w innym 50%, bo w końcu bierze się pod uwagę sumę statystyczną z iluś tam -set szpitali i miesięcy, czy lat - a nie stale powtarzający się
            > stały procent. Dlatego tak mnie ubodło te 12% w które właśnie nie wierzę, jako w stałą.

            Czymś innym są statystyki jakiegoś kraju (np. te 12% w UK) a czymś innym zalecenia WHO, które oparte są na randomizowanych badaniach. Bibliografię tych badań znajdziesz w podawanej wcześniej książeczce.
            >
            > ...jednak wiem, że w UK w o wiele większej ilości jest przypadków pęknięć (i to czasem wcale niewesołych), niż w PL. W takiej sytuacji wolę zaufać Położnej.

            A czy mogłabyś podać źródło tych danych? Akurat w brytyjskim położnictwie, przeciwnie niż w Polsce, stosuje się evidence based medicine i ciągłą weryfikację stosowanych procedur. Gdyby praktyka ochrony krocza powodowała takie uszkodzenia, NHS dawno by się tym zajął. Po za tym pęknięcie pęknięciu nierówne - u nas niestety, aby uniknąć otarcia śluzówki lub pęknięcia I stopnia, wolą od razu ciachnąć i skórę i mięśnie.
            • nglka Re: Dziękuję za link :-) 12.06.08, 02:21
              imbirka napisała:


              > Czymś innym są statystyki jakiegoś kraju (np. te 12% w UK) a czymś innym zalece
              > nia WHO, które oparte są na randomizowanych badaniach. Bibliografię tych badań
              > znajdziesz w podawanej wcześniej książeczce.

              Ano właśnie. Co innego statystyka nacięć a co innego konieczność %owa nacięć. A
              niektóre osoby w dyskusji zdawały się twierdzić, że wykonywanie nacięć w 12%ach
              = konieczność wykonywania u 12% Pacjentek i o tej różnicy pisałam obszerniej w
              jednym ze swoich postów. Bez widocznego skutku...


              > A czy mogłabyś podać źródło tych danych? Akurat w brytyjskim położnictwie, prze
              > ciwnie niż w Polsce, stosuje się evidence based medicine i ciągłą weryfikację s
              > tosowanych procedur. Gdyby praktyka ochrony krocza powodowała takie uszkodzenia
              > , NHS dawno by się tym zajął. Po za tym pęknięcie pęknięciu nierówne - u nas ni
              > estety, aby uniknąć otarcia śluzówki lub pęknięcia I stopnia, wolą od razu ciac
              > hnąć i skórę i mięśnie.

              Warto wiedzieć, że nacięcia mogące doprowadzić do dalszego pęknięcia powłok (w
              tym prowadzących do uszkodzenia odbytu) to nacięcia pośrodkowe (pionowe, w
              kierunku odbytu), wykonywane BARDZO rzadko i TYLKO przez wprawioną Położną, nie
              jest to zabieg rutynowy. Zastanawia mnie dlaczego nigdzie na wszelkich stronach
              o tym nie piszą? A jest to bardzo ważne. Nacięcie pośrodkowo-boczne (powszechnie
              wykonywane, w niektórych szpitalach rutynowo) to bardzo małe ryzyko pęknięcia w
              kierunku zwieracza odbytu. Po prostu nie jest to tak groźne, jak się to naśietla.
              Zgadza się, że nacięcie podczas porodu odpowiada pęknięciu II stopnia ale nie
              zmienia to faktu, że wiele kobiet ratuje przed samoistnym pęknięciem III i IV
              stopnia a nawet samoistne pęknięcie II stopnia mimo, że może się szybciej goić -
              może być też gorsze w skutkach (rana szarpana, cięższa do zszycia).
              Nie bronię rutynowego cięcia, jestem temu wręcz przeciwna ale nie zgadzam się z
              opiniami niektórych tu piszących, że każde nacięcie krocza sprzyja pęknięciu
              (jak pisałam - w zasadzie takie ryzyko jest częste tylko przy wykonaniu cięcia
              pośrodkowego, skrajnie rzadko stosowanego).
              Niektóre ze źródeł wskazują, że pęknięć III stopnia w grupie kobiet nienaciętych
              jest mniej (0,9%) niż w grupie kobiet naciętych (1,4%) tylko jakoś nie mogę
              dopatrzyć się tutaj związku na zasadzie "skoro jest więcej to jest
              niepotrzebne", bo przecież nie wiemy ile z tych naciętych kobiet mogłoby mieć
              pęknięcie III stopnia, gdyby nacięcia nie wykonano. Może 10%? Być może część z
              tych kobiet (z 98,6%) uniknęła właśnie pęknięcia III lub IV stopnia - a reszta
              (1,4%) nie. W końcu u między 5 a 20% kobiet takie nacięcie jest właśnie wskazane
              (jednym z czynników jest ryzyko głębokiego pęknięcia przy braku cięcia w ogóle).
              Jeśli krocze pęka naturalnie, dzieje się to w kierunku odbytnicy – tam, gdzie
              tkanka jest najcieńsza. Cięcie natomiast wykonuje się skośnie, przy czym
              uszkodzenia skóry i mięśni są znacznie głębsze. Jak zwykle są plusy i minusy.
              Choć z dwojga złego wolałabym (przy wskazaniach do cięcia) bu ciachnięto mnie
              ukośnie, niż żeby poszło mi w sposób naturalny aż po odbyt.

              Swoją drogą znalazłam bardzo fajny artykuł. Myślę, że wart przeczytania. Jest
              jako jedyny do tej pory znaleziony konkretny, na temat i neutralny. Nie zataja,
              nie wywyższa, nie ukrywa faktów:
              www.twoje9miesiecy.com/index.php?id=166

              Pytasz o źródło, skąd wzięłam informacje o dużej skali pęknięć w UK u kobiet,
              które nie miały nacięcia... za Chiny Ludowe nie mogę znaleźć teraz artykułu, na
              który trafiłam przypadkiem jakieś pół roku czy rok temu. Dotyczył ogólnych
              statystyk z których wynikło, że % samoistnych pęknięć krocza w UK wynosiła
              znacznie więcej niż % stosowanych tam nacięć i więcej niż % samoistnego oraz
              dalszego pęknięcia krocza przy stosowaniu nacięcia (przy częstszym %owym
              ciachaniu) w innych krajach.
              Zaczęłam więc szukać artykułów przeczących tej informacji, również nie znalazłam.
              Trudno, nie wycofuję się ale zakładam, że taka informacja napisana przeze mnie
              może zostać przysłowiowo - olana smile
              • imbirka Re: Dziękuję za link :-) 12.06.08, 08:21
                nglka napisała:

                > Nie bronię rutynowego cięcia, jestem temu wręcz przeciwna ale nie zgadzam się z opiniami niektórych tu piszących, że każde nacięcie krocza sprzyja pęknięciu jak pisałam - w zasadzie takie ryzyko jest częste tylko przy wykonaniu cięcia pośrodkowego, skrajnie rzadko stosowanego).

                Przy stosowaniu pozycji leżącej i półleżącej, z parciem na komendę, a tak przede wszystkim rodzi się w Polsce, nawet nacięcie pośrodkowo boczne może sprowokować poważne pęknięcia, bo nacisk główki na krocze jest nierównomiernie rozłożony. Ochrona krocza bardzo jest powiązana z pozycją i sposobem prowadzenia porodu. Zresztą w krajach anglosaskich stosuje się przede wszystkim nacięcie środkowe.


                > Niektóre ze źródeł wskazują, że pęknięć III stopnia w grupie kobiet nienaciętyc
                > h
                > jest mniej (0,9%) niż w grupie kobiet naciętych (1,4%) tylko jakoś nie mogę
                > dopatrzyć się tutaj związku na zasadzie "skoro jest więcej to jest
                > niepotrzebne", bo przecież nie wiemy ile z tych naciętych kobiet mogłoby mieć
                > pęknięcie III stopnia, gdyby nacięcia nie wykonano.

                W tych badaniach nie chodzi o to, co było potrzebne a co nie, tylko o to, aby rozważając decyzję o nacięciu brać uwagę jego możliwe konsekwencje, czyli ew. rozleglejsze uszkodzenie krocza.

                > Swoją drogą znalazłam bardzo fajny artykuł. Myślę, że wart przeczytania. Jest
                > jako jedyny do tej pory znaleziony konkretny, na temat i neutralny. Nie zataja,
                > nie wywyższa, nie ukrywa faktów:
                > www.twoje9miesiecy.com/index.php?id=166

                Przykro mi, ale i w tym artykule znajdują się tezy, które nie mają pokrycia w dowodach naukowych. To nie jest tak, że cytuję "Kto ma rację? Wszyscy - i nikt.". Są setki badań naukowych udowadniających, ze rutynowe nacięcie nie ma sensu, i nie ma ani jednego, które wykazywałoby jego zalety. Tutaj moim autorytetem sa badacze z Grupy Cochrana i ich książka "A Guide to effective care in pregnancy and childbirth", zdaje się że gdzieś w sieci dostępna również w wersji elektronicznej.
                Nie jest prawdą że nacięcie zapobiega uszkodzeniu dźwigacza odbytu i obniżeniu mięśni dna miednicy. Te uszkodzenia zdarzają się na ogół wcześniej, podczas nieprawidłowego prowadzenia II okresu porodu (unieruchomienie rodzącej, parcie przy niepełnym rozwarciu, parcie na komedę, na siłę, w ppozycji horyzontanej). Mają znaczenie również czynniki indywidualne, dźwiganie w ciąży, nie wykonywanie ćwiczeń mięśni Kegla ( s,a to ćwiczenia, które powinny być wykonywane przez wszystkie kobiety,m nawet te nie rodzące, ponieważ są najlepszym sposobem na zapobieganie obniżeniu mięśni dna miednicy i dolegliwościom z tym związanym).
              • franczii Re: Dziękuję za link :-) 12.06.08, 09:07
                No i właśnie dlatego chodzi o to, żeby zabieg robić na podstawie rzetelnej oceny
                sytuacji i gdyby tak to się odbywało to ta dyskusja w ogóle nie miałaby miejsca.
                Przecież nikt nie żąda, aby z 90% nagle zejść do 10% i przykłady innych krajów
                są tylko po to, żeby pokazać, że możliwe jest indywidualne podejście do rodzącej
                w tej sprawie. Dla mnie te liczby są tylko po to, żeby wyciągnąć ogólny wniosek
                i stwierdzić że skoro w Austrii jest 30%, w Holandii 10% a położna w szpitalu w
                moim mieście mówi że ogólna zasada jest taka, że się tnie to znaczy, że w
                tamtych krajach robią nacięcie w zależności od indywidualnej oceny a u mnie bo
                takie jest odgórne wskazanie. Chyba żadna z nas nie chce uniknąć nacinania za
                wszelką cenę i nie żąda absolutnej deklaracji, że nie zostanie nacięta. Jedyne,
                czego ja osobiście wymagam to odpowiednie kwalifikacje, o których też piszą w
                artykule(i na pewno nie będę żądać ochrony krocza od położnej, która tego robić
                nie potrafi ale mogę głośno mówić o moich wymaganiach i będę szukać takiej co
                potrafi, co może innym da do myślenia i uzupełnią luki w wykształceniu) i
                zawodowej uczciwości czyli tylko i aż tego, że zanim sięgnie po nożyczki to
                rzetelnie oceni moją sytuację. I z tego co się zorientowałam Nglko to tobie
                chodzi o to samo, prawda? i po to jedziesz do porodu do innego miasta nie żeby
                za wszelką cenę nie być nacinaną ale żeby mieć pewność, że polożna podejmie
                właściwe działanie odpowiednie do rozwoju sytuacji? Natomiast to co mnie
                rusza, to iść na poród ze świadomością, że i tak mnie natną z następujących
                powodów: bo na pewno popękasz, boś pierworódka, bo dziecko się męczy, bo u nas
                się raczej nacina i ani słowa o powodach wymienionych w zalinkowanym przez
                ciebie artykule.
                Ja wiem, że to lekarz i położna mają wiedzę a nie ja ale uwierz było to bardzo
                deprymujące takie rozmowy odbywać i jakoś nie napawało mnie zaufaniem do takich
                specjalistów chociaż to ona mieli tytuły naukowe.

                A odnośnie tego atykułu, na który się powołujesz a którego nie możesz znaleźć to
                ja bym chętnie przeczytała, więc jak znajdziesz to pamiętaj o nas. I czy
                pamiętasz o jakich pęknięciach była tam mowa bo to jest ważne i o tym pisała
                Imbirka. Ćzy chodziło o poważne pęknięcia czy tylko dotyczące skóry i śluzówki?
              • rikol Re: Dziękuję za link :-) 26.06.08, 18:09
                W Anglii przy porodzie zatrzymuje sie glowke dziecka reka, zeby nie 'wyskoczylo'
                za szybko przy porodzie. to tez wplywa na zmniejszenie zapotrzebowania na
                naciecia, bo kiedy sie przytrzymuje dziecko, mniejsze jest prawdopodobienstwo
                pekniecia, czyli nie ma powodu do nacinania
              • sabciasal Re: Dziękuję za link :-) 27.06.08, 11:01
                nglka napisała:
                Warto wiedzieć, że nacięcia mogące doprowadzić do dalszego pęknięcia
                powłok (w tym prowadzących do uszkodzenia odbytu) to nacięcia
                pośrodkowe (pionowe, w kierunku odbytu), wykonywane BARDZO rzadko i
                TYLKO przez wprawioną Położną, nie jest to zabieg rutynowy.
                Zastanawia mnie dlaczego nigdzie na wszelkich stronach o tym nie
                piszą? A jest to bardzo ważne. Nacięcie pośrodkowo-boczne
                (powszechnie wykonywane, w niektórych szpitalach rutynowo) to bardzo
                małe ryzyko pęknięcia w kierunku zwieracza odbytu.

                w polsce wykonuje się chyba tylko cięcia boczne, które z kolei w
                krajach anglosaskich uważane sa za błąd w sztuce lekarskiej! Bo to
                jest nacinanie mięsnia w poprzek, który nie odzyska dawnej
                sprawności.
                W Anglii nacina się wdłuż i jakoś nie pękają tam masowo ani bez ani
                po nacięciu. Bo ochrona krocza to nie tylko samo naicnanie bądź
                wstrzymywanie sie, to wiedza i chęć działania położnej.
          • jaleo Do nglki 12.06.08, 17:33
            nglka napisała:

            > ...jednak wiem, że w UK w o wiele większej ilości jest przypadków
            pęknięć (i to
            > czasem wcale niewesołych), niż w PL.

            Czy moglabys podac zrodlo tych danych porownawczych? Jakos bardzo
            mi sie nie chce w to wierzyc...
          • rikol Re: Dziękuję za link :-) 26.06.08, 19:09
            Widzisz, wedlug Swiatowej Organizacji Zdrowia maksymalnie 20% porodow wymaga
            ciecia krocza. To cztery razy mniejszy wspolczynnik niz w Polsce. Niemozliwe,
            zeby akurat Polska byla wyspa w Europie, gdzie ciec potrzebuje 80% kobiet, a za
            miedza (to jest w Czechach czy Niemczech) naciec potrzebuje dwa razy mniej
            kobiet. Czy nie widzisz, ze cos tu jest nie tak?
    • studentka255 Re: Czasem nacięcie to przegięcie 10.06.08, 21:32
      Przepraszam że sie wtrącę, ale gdyby to była prawda o tym wypadaniu narządów (
      gdzie nie nacinano kobiet ) to wypadałyby one nagminnie sporej większości kobiet
      w krajach gdzie sie krocza nie nacina.

      Będąc w ciąży podczas konsultacji z jednym ginem, prosto w oczy oznajmiłam mu
      że jeżeli ignoruje wyniki badań naukowych to ja polecam naciąć sobie penisa (
      oczywiście w fazie skurczu - bezboleśnie i czekac na dobroczynne skutki nacięcia
      w przyszłości) - facet zbaraniał. po chwili przyznał mi rację i schował głowę na
      dół.

      nie pozwoliłam naciąć się podczas mojego porodu. Miałam 4 szwy wewnętrzne.
      proszę nie mylić z zewnętrznymi. I nie popękałam jak to niektórzy piszą "po samą
      dupę"
      wolałam mieć szwy wewnętrzne niż być nacięta i mieć szwy zewnętrzne. nie mam
      urazu fizycznego, ogromnie się cieszę że nie mam zniekształconej intymności, ta
      część ciała jest piękna, nienaruszona, dzięki temu że nie pozwoliłam się naciąć.

      Rozpropagujemy KAMPANIĘ nie daj się naciąć!!!

      pozdrawiam
      studentka234@vp.pl


      ***

      • aleksandreczka88 Re: Czasem nacięcie to przegięcie 11.06.08, 10:06
        Dziękuje wszystkim Panią które zrozumiały sens mojej pierwszej wypowiedzi.Bo nie
        o liczby mi chodziło,a o szacunek do rodzącej kobiety,do jej zdrowia i ciała.O
        to także by poród nie wywoływał w nas dodatkowego lęku i strachu,by mógł odbyć
        się w ludzkich,godziwych warunkach i przyjaznej atmosferze,a także by szanowano
        prawa pacjentki i nie okaleczano jej bez potrzeby.
        Musimy walczyć o to co nam się należy!
        Pozdrawiam serdecznie.
        • aleksandreczka88 Re: Czasem nacięcie to przegięcie 11.06.08, 10:40
          Dodam jeszcze tylko,że liczba którą przytoczyłam (12%) ma potwierdzenie w
          badanich naukowych.Pisałam już o tym wyżej,że dotyczy ona nacięć w UK.Byłam na
          oddziale położniczym w UK i tam nie widziałam kobiet które by miały kłopoty z
          siadaniem,co za tym idzie nie mogły być nacinane.
      • verdana Re: Czasem nacięcie to przegięcie 14.06.08, 20:55
        I wypada nagminnie wielorodkom w krajach Trzeciego Swiata. jeszcze
        przed wojna, na wsiach byla to jedna z najbardziej typowych
        dolegliosci kobiet (tak częsta, ze i mężczyxni skarxyli sie
        na "wypadanie macicy...").
        Oczywiscie w wypadku porodu szpitalnego i zszycia pekniecia to nie
        ma znaczenia.
        Dla mnie największym problemem tej akcji jest to, ze kobieta w
        trakcie porodu zazwyczaj nie jest w stanie ocenić, czy nacięcie jest
        konieczne. Albo z gory nastawia się , ze nacięcie - nigdy. A to może
        w pewnych wypadkach zagrozic dziecku. Bo kiedy naciecie jest
        potrzebne, a kobieta mowi - nie, to dziecko może sie poddusic w imię
        ochrony krocza za wszelka cene i jednak - pewnej ideologii, ze
        naturalny porod jest wazniejszy od zdrowego dziecka.
        I mam takie wrazenie, ze myslenie o szwach jako "zniekształceniu'
        jest przesada. O ile się tak bardzo ceni wyglad, to może lepiej nie
        znieksztalcac brzucha roztępami, blizna po cc, czy częsci intymnych
        blizną - i na wszelki wypadek zrezygnowac z dziecka.
        • dynema Re: Czasem nacięcie to przegięcie 14.06.08, 22:16
          Bzdury pleciesz, nie masz pojecia o tej akcji - najpierw poczytaj
          zanim sie wypowiesz.

          Wlasnie chodzi o to aby Kobieta byla nacieta TYLKO wtedy kiedy jest
          to konieczne dla jej zdrowia i zdrowia dziecka.

          Juz to pisalam ale powtorze: to jak wyciecie wyrostka dziecku zaraz
          po porodzie bo a nuz kiedys dostanie zapalenia i umrze, aaaa i
          wytnijmy kazdemu migdalki na zapas - to takie nic, przeciez rytunowy
          zabieg, jeszcze nie tak dawno wykonywany bez znieczulenia, a moze
          ktos bedzie mniej antybiotykow musial brac. Czemu nie?

          Co do wypadania macicy to poza wieloma innymi uwarunkowaniami ,
          najwiekszym obciazeniem jest sama ciaza , a nie porod. Czyli jak
          masz 11 dzieci, to sie nie dziw ze jestes "lekko" przeciazona na
          starosc. Porownywanie sytuacji kobiet na starosc w krajach gdzie
          dzietnosc wynosi 10 do sytuacji kobiet , ktorych dzietnosc juz dawno
          nie przekracza 2 jest niemozliwe z oczysitych wzgledow.

          Podaj mi prosze cytat gdzie jest na stronach akcji napisane "nigdy
          nie zgadzaj sie na naciecie?". Czekam na cytat.
        • auszrine Re: Czasem nacięcie to przegięcie 14.06.08, 22:51
          verdana napisała:
          > I mam takie wrazenie, ze myslenie o szwach jako "zniekształceniu'
          > jest przesada.

          A niby dlaczego przesada? Czy kobiety w Polsce nie mają prawa równocześnie mieć dzieci i nieokaleczone krocze? Co to jest przesadą?
          • lukrecja34 Re: Czasem nacięcie to przegięcie 15.06.08, 21:44
            o jezusie-czy wy naprawdę nie macie innych problemów?? prowadzicie kolejną
            jałową i bezsensowną dyskusję. albo szarpiecie się o to,który rodzaj karmienia
            dziecka jest lepszy,albo o to,jaki poród właściwszy,albo o to czy się nacinać
            czy nie..szczerze mówiąc jak szłam rodzić swoje dzieci (10 lat różnicy) to
            zupełnie nie w głowie mi było czy mnie natną ,czy będę rodzić na leżąco,siedząco
            czy też z nogami na suficie,dadzą tę potworną kroplówkę czy będę się męczyć dwa
            razy dłużej...dla mnie priorytetem było urodzenie zdrowego dziecka i tylko to
            się liczyło.nie myślałam wtedy jak będzie wyglądało moje krocze,ile będę
            chodziła ze szwami,czy dojdę do siebie po 2 czy też 10 dniach.a już zupełnie nie
            przyszło by mi do głowy pouczać lekarza czy położną i wymagać od nich zabiegów
            bądź im niektórych rzeczy zabraniać.musiałabym chyba na głowę upaść...aha-mam
            duży szacunek do mego ciała ale dla wiedzy i umiejętności lekarzy i położnych
            jeszcze większy.i jeszcze żeby było jasne-nie mam nic przeciwko akcji ale
            przeciwko postawie roszczeniowej niektórych z was przy często znikomej wiedzy
            medycznej.nie dam sę również wciągnąć w szarpaczkę-to wszystko co miałam do
            powiedzenia.
            • waniliax Re: Czasem nacięcie to przegięcie 16.06.08, 12:59
              Jest całe mnóstwo kobiet, które mają taki sam priorytet, jak Ty, ale
              nie jest im wszystko jedno, jak to wszystko się odbędzie.
              Trzeba odejść od rutyny i podejść do sprawy z rozsądkiem - nie za
              wszelką cenę, ale w miarę możliwości, również poprzez odpowiednie
              pozycje, chronić przed zbędnymi obrażeniami również kobietę.

              Statystyki polskich szpitali mówią same za siebie. W wielu
              szpitalach nacięcie jest wpisane w procedury (choć te procedury nie
              mogą stać ponad prawem). Słyszałam nawet, z bardzo wiarygodnego
              źródła, o przypadku nacięciu kobiety już po urodzeniu dziecka tylko
              dlatego, że procedura mówiła, że kobieta ma być nacięta. To chyba
              daje do myślenia?
            • rikol Re: Czasem nacięcie to przegięcie 26.06.08, 19:26
              Nie mialas odpowiedniej wiedzy i tyle. Lekarz powinien ci wszystko objasnic.
              Mialas prawo do informacji. Jesli nie udzielono tych informacji, to jest lamanie
              praw pacjenta. Nie ma sensu usprawiedliwiac lamania prawa. A gdybys na skutek
              niepotrzebnych zabiegow ciezko zachorowala lub umarla? dziecko byc moze byloby
              zdrowe, ale bez matki
            • a_gurk Re: Czasem nacięcie to przegięcie 27.06.08, 02:24
              Och moja droga. Potwierdzam, moja wiedza medyczna jest stosunkowo
              nikla. Nie zdarzalo mi sie pouczac lekarzy czy pielegniarki.
              Zdarzalo mi sie jednak zadawac pytania. I nie zgodzilam sie na
              naciecie przy pierwszym porodzie (w Polsce w duzej klinice
              uniwersyteckiej). Mialam nawet pisemne oswiadczenie. Zgadzalam sie
              na nie wylacznie w razie koniecznosci. A wiesz dlaczego? Bo przez
              cala ciaze cwiczylam oddechy, miesien Kegla, pod koniec masowalam
              krocze i podczas porodu wspolpracowalam z cialem. CZy kogokolwiek z
              personelu to interesowalo? Nie. Czy interesowalo ich, ze przed
              wejsciem na sale podpisalam, ze znam karte praw pacjenta? Nie. Czy
              pytano mnie o zgode na zabiegi? Nie. Pomimo 4 cm rozwarcia, zaniku
              szyjki macicy i znacznym skroceniu pochwy (taka fizjologiczna
              przypadlosc ktora stala sie przyczyna- wraz z przedwczesnymi
              skurczami- wczesniejszego o 2 miesiace kolejnego porodu),
              regularnych skurczow i relatywnie malego dziecka podano mi
              oksytocyne (chyba?-nikt mi nic nie mowil). Po co? Tym bardziej, ze
              corka po 3 godzinach byla juz na swiecie. Wracajac do naciecia,
              oczywiscie je wykonano, bo " robimy to przy wszystkich pierwszych
              porodach". Dlaczego? Efekt- 5 warstw szwow (dziecko- 2780 g,
              stosunkowo mala glowa i przypomne szybki porod). Nawet moj gin, z
              tego samego szpitala, byl tym zaskoczony. Ze tak gleboko. Goilo sie
              dlugo i bolesnie, nie chce juz pisac, co czulam do lekarzy. Tym
              bardziej ze cora lezala przez 6 dni na oddziale noworodkow, a ja nie
              moglam przy niej siedziec dluzej niz 15 minut. Przy wyczekanym i
              ukochanym dziecku. Obok kobiety po cesarce przy swoich pociechach
              mogly siedziec znacznie dluzej. Jak ja im zazdroscilam.
              Drugie dziecko urodzilam w opisywanym wyzej UK, jak juz wspomnialam
              sporo wczesniej. Dziecko 2 kg, polozenie posladkowe. Jestem na 100
              procent pewna, ze w szpitalu w ktorym poprzednio rodzilam znowu by
              mi nacieto krocze. Skoro nacinali przy wczesniakach o wadze 1900? A
              tu polozenie posladkowe? W UK lekarka czekala na rozwoj wydarzen.
              Wspominala o ewentualnym nacieciu, gdyby byla taka koniecznosc.
              Oczywiscie o wszystkim mnie informowano, pytano o zgode itp. Nie
              wspomne o takim szczegole, jak podawanie wody do picia miedzy
              skurczami. Rodzilam niemal pionowo i obylo sie bez naciecia. Ludzie,
              co za komfort. To nic ze troche popekalam. Nic nie bolalo, pieklo,
              chodzilam juz po kilku godzinach normalnie, powrot do wspolzycia byl
              bezproblemowy. Paracetamol, ku zdumieniu tutejszych poloznych, w
              ogole nie byl mi potrzebny (po pierwszym porodzie bez paracetamolu
              nie moglam sie z bolu ruszac). W ogole nie czulam ze rodzilam, poza
              oczywiscie samym pologiem. Wiec powiedz mi duszyczko, czy wedlug
              ciebie przy pierwszym porodzie mialam wieksze wskazania do naciecia
              niz przy drugim? I czy do tego potrzebna jest wiedza medyczna, czy
              wystarczy po prostu zwykla znajomosc tego tematu i fizjologii porodu?
              A autorytet buduje sie latami, nie jest moim zdaniem automatycznie
              przypisany do nikogo.
    • deleine dno ci się oberwało 15.06.08, 15:59
      wiesz co, chamskie to jest napisanie komuś, że może założyć sprawę sądową, w
      sytuacji gdy ta osoba pisze, że ni mniej ni więcej tylko postępowanie lekarza
      umożliwiło szczęśliwe rozwiązanie - to się naprawdę kwalifikuje do leczenia -
      paranoje się leczy
      i czy tu w ogóle kiedykolwiek rodziłaś?
      i nie wiem gdzie mieszkasz, ale w polsce praktykuje się podpisywanie przy
      przyjęciu do szpitala oświadczenia, w którym jest się świadomym praw pacjenta i
      jednocześnie wyraża się zgodę na podejmowanie niezbędnych praktyk lekarskich; i
      oczywiście należy pozwać wszystkie kliniki i szpitale, bo pozwalają sobie na tak
      niestosowne zachowanie jakim jest leczenie ludzi
      i nie jest tak jak piszesz - rodząca nie może się nie zgodzić na zabieg jeśli to
      naraża życie jej dziecka
      zresztą to bezowocna dyskusja, bo rodząc człowiek myśli tylko by wszystko było
      dobrze i ufa personelowi, a nie z kodeksem w ręku rozgląda się do czego się tu
      jeszcze przypiąć
      teoria to tylko teoria
      • auszrine Re: dno ci się oberwało 15.06.08, 16:04
        deleine napisała:
        > i nie wiem gdzie mieszkasz, ale w polsce praktykuje się podpisywanie przy
        > przyjęciu do szpitala oświadczenia, w którym jest się świadomym praw pacjenta i
        > jednocześnie wyraża się zgodę na podejmowanie niezbędnych praktyk lekarskich
        Które to oświadczenie w świetle prawa jest NIC NIE WART, bo lekarz i tak ma obowiązek zapytać o zgodę przed KAŻDĄ czynnością medyczną

        > i nie jest tak jak piszesz - rodząca nie może się nie zgodzić na zabieg jeśli t
        > o
        > naraża życie jej dziecka
        Tego nie napisałam, ale nie gniewam się, że mi to zarzycasz, bo już się zorientowałam, że nie rozumiesz tego co czytasz.
        Może zapytaj LEKARSKIEJ CZĘŚCI TWOJEJ RODZINy. Czytać potrafią?


        • deleine Re: dno ci się oberwało 15.06.08, 16:51
          napisałaś napisałaś - nawet nacięcie krocza o którym tu tyle mowa to może być
          zabieg ratujący dziecko - tak było w moim przypadku
          i także litościwie ci wybaczam ignorancję
          i utwierdzaj mnie nadal w przekonaniu, że na porodówce to tylko z wizytą byłaś smile

          a tekst o czytaniu to chyba najniższa z forumowych zabawek - taka idiotozabawka smile