Karmienie piersią- nie wystarczy chcieć

17.07.08, 12:07
To prawda, sama chęć, choćby nie wiem jak wielka, to za mało.
Potrzeba jeszcze uwierzyć, że po-karm jest i na pewno wystarczy go
dla maluszka.
Ja miałam chęci „co nie miara”, ale moja wiara w powodzenie
karmienia od początku była tłu-miona.
Najpierw na oddziale położniczym pielęgniarki zamiast pomóc młodej
matce prawidłowo przy-stawiać niemowlę do piersi, wolały dokarmić
dziecko sztuczną mieszanką i mieć „święty spokój”. W rezultacie ja-
niedoświadczona matka- zbyt płytko przystawiałam córeczkę do
piersi, więc nie ściągała dobrze mleka i pokarm nie napływał w
odpowiedniej ilości. Miałam nadzieję, że sytuacja poprawi się po
powrocie do domu, zwłaszcza gdy przecudna położona środowiskowa
zapewniała mnie, że w mo-ich piersiach jest dużo pokarmu oraz
ostrzegała mnie, że każda ilość podanej dziecku mieszanki spo-
woduje, że o tyle mniej mleka ja będę miała.
Wkrótce jednak z powodu nasilającej się żółtaczki Ania trafiła do
szpitala im. J. Korczaka we Wro-cławiu na oddział patologii
noworodka, gdzie przeżyłyśmy prawdziwą gehennę. Mnie i innym matkom
systematycznie wmawiano, że mamy zbyt małą ilość pokarmu. Czy
dziecko płakało, czy nie chciało ssać, było niespokojne, miało
kłopoty z zaśnięciem, pielęgniarki (oraz szczególnie jedna p. dr)
miały zawsze gotową odpowiedź: -„Widocznie ma pani za mało pokarmu,
trzeba dokarmić sztucznie”. Większość z nas w końcu poddawała się
(bo która matka chce głodzić własne dziecko?) i w rezultacie
doświadczała coraz większych problemów z naturalnym karmieniem,
ponieważ dzieci przyzwyczajały się do łatwego picia mleka z butelki
i niechętnie ssały pierś, przy której musiały włożyć więcej
wysiłku. Kiedy wróciłam z Anią do domu, byłam bliska rozpaczy. Ze
wszystkich sił pragnęłam utrzymać laktację i miałam w pamięci słowa
położnej środowiskowej, jednakże demagogia personelu szpitalnego
też nie pozostała bez echa. Problem powiększał fakt, że moja
córeczka jadła początkowo mało ale często, niekiedy nawet co 10-15
min., a w mojej głowie szalały wątpliwości czy dziecko jest
najedzone. Poja-wiała się też myśl, że jestem niedobrą matką.
Martwiłam się tym bardziej, że Anusia miała niską wagę urodzeniową
(zaledwie 2850 g) i bardzo powoli przybywała na wadze. Nikt wówczas
nie wpadł na to, że szczupłą budowę ciała Ania po prostu
odziedziczyła po rodzicach.
Nie wiem, jak skończyłaby się nasza mleczna przygoda, gdybym nie
spotkała świetnej lekarki- pe-diatry i nie porozmawiała z
zaprzyjaźnioną panią neurolog. Od nich właśnie usłyszałam, że:
1. na początku noworodek potrzebuje bardzo niewiele pokarmu- w
ilości mieszczącej się na ły-żeczce od herbaty;
2. niemowlę je tak często i w takich ilościach jak chce i
nawet po oproźnieniu obydwu piersi, je-śli domaga się nadal
pokarmu, należy podać mu ponownie tę pierś, którą ssało jako
pierwszą, ponieważ pokarm już do niej napłynął;
3. gdy niemowlę krótko ssie pierś i po kilku lub kilkunastu
minutach ponownie domaga się je-dzenia, nie oznacza to wcale, że
mam za mało pokarmu, a tylko tyle, że dziecko w danej chwili miało
po prostu potrzebę ssania i bliskości matki i zje dopiero za chwilę
(i to niekoniecznie do syta);
4. im częściej dziecko będzie przystawiane do piersi, tym
większa ilość pokarmu do niej napły-nie;
5. karmiąc piersią, ofiarujesz dziecku najlepszą polisę na
zdrowie, jaką tylko może od Ciebie otrzymać;
6. mleko wytwarza się nie w piersi, lecz w głowie matki i nie
ma takiej możliwości, aby było go za mało, czy też by było
za „chude”; zostało naukowo udowodnione, że tylko od matki zależy,
czy będzie karmić dziecko- od jej chęci, wiary w to, że ma
wystarczającą ilość pokarmu i go-towości na nieprzespane noce (gdyż
zwykle niemowlę karmione piersią częściej budzi się na jedzenie).

Ta ostatnia informacja miała dla mnie kapitalne znaczenie. Stała
się poniekąd myślą przewodnią na „mlecznej drodze”. Wystarczyło
uwierzyć, że nie jest możliwe, abym miała za mało pokarmu. Wtedy
wrócił mi spokój, którego potrzebowała również moja mała córeczka.
Nie napiszę, że szybko uporaliśmy się z problemami. Tak naprawdę
trwało to kilka tygodni, zanim po uprzednim dokarmia-niu
uregulowała mi się laktacja.
Przez ten czas byłam na każde zawołanie Ani, nawet co 5-10 min.
Czasem musiałam ją po kilka razy przystawiać na przemian, to do
jednej to do drugiej piersi, żeby się najadała i chociaż nie było
łatwo, robiłam to ze spokojem, bo wiedziałam, że pokarmu mam
wystarczającą ilość i że daję moje-mu dziecku to co najlepsze. Od
tamtej chwili moja córeczka nie otrzymała ani kropli mieszanki.
Ania ma obecnie 4 lata, jest zdrowa, silna i świetnie się rozwija.
Udało nam się wygrać tę walkę.
Dzięki mojemu przykremu doświadczeniu mogłam pomóc wielu młodym
matkom borykającymi się z podobnymi problemami, które były o krok
od zaprzestania karmienia piersią. Oczywiście nie pomagałam
wszystkim którym chciałam, ale u tych mam, które się poddały, powód
był zawsze taki sam (co zresztą same przyznawały): brak wiary w to,
że mają wystarczającą ilość pokarmu. Dlatego wolały podać dziecku
mieszankę w butelce, ponieważ wówczas mogły sprawdzić ile zjadło i
miały pewność, że nie jest głodne.
Moja znajoma ma troje dzieci (najstarsze jest w wieku 5 lat,
najmłodsze półroczne). Dwoje star-szych w okresie
niemowlęcym „jadło jak w zegarku”- co 3 godziny, opróżniały obie
piersi, po czym najczęściej zasypiały lub były spokojne i gaworzyły
radośnie, ponadto szybko przybierały na wadze- można pozazdrościć.
Tymczasem najmłodsza córeczka stanowiła całkowite przeciwieństwo
rodzeń-stwa: była drobnej budowy, domagała się piersi co pół
godziny a niekiedy częściej, a po przystawieniu ssała dość krótko.
Nadto miała potworne kolki i niemal nieustannie potrzebowała
obecności matki, która „rwała sobie włosy z rozpaczy”, będąc coraz
bardziej przekonana, że ma za mało pokarmu i dziecko jest
niespokojne z głodu. Trudno jej było uwierzyć, że córeczka może tak
bardzo różnić się od pozostałej dwójki. Z kolei dziecko wyczuwając
niepokój matki, stawało się coraz bardziej drażliwe i koło się
zamykało. Wkrótce znajoma całkowicie zrezygnowała z karmienia
piersią. Przy tej smutnej historii pragnę zwrócić uwagę na pewien
istotny fakt- dziecko było karmione przez kapturki nakłada-ne na
pierś, ponieważ po porodzie miało bardzo słabo wykształcony odruch
ssania, płytko łapało bro-dawkę i boleśnie ją poraniło. Wówczas
doradca laktacyjny (!) poradził znajomej nabycie kapturków i w
rezultacie dziecko nigdy nie nauczyło się prawidłowo chwytać
brodawki. Stanowczo odradzam kap-turki. Sam przez pewien czas je
używałam (z tego samego zresztą powodu) ale na szczęście położna
środowiskowa „wybiła mi je z głowy”, pokazując, jak mam przystawiać
córeczkę, aby chwytała bro-dawkę z otoczką i... bolesny problem
zniknął.
Kochane dzielne mamy nie poddawajcie się! Uwierzcie, że macie dużo
pokarmu (nawet jeśli wa-sze piersi są małych rozmiarów- ja mam
takie) i możecie same wykarmić wasze pociechy i nawet jeśli one
same przez pewien czas jedzą mniej, nie denerwujcie się, widocznie
w danej chwili nie mają ochoty na więcej. One też mają lepsze i
gorsze dni. Nie martwcie się. Dziecko- ten malutki człowiek- ma już
tak silny instynkt samozachowawczy, że nie pozwoli się zagłodzić.
Nie każde dziecko musi być wielkie, pulchne, pełne rozkosznych
fałdek (takie są najczęściej- choć oczywiście nie zawsze- dzieci
karmione butelką), najważniejsze żeby było zdrowe, radosne i
prawidłowo się rozwijało. Ty mamo możesz mu w tym pomóc, podają mu
własny pokarm.
Bóg obdarzając kobietę darem macierzyństwa daje jej siłę oraz
cierpliwość do wychowania i wy-starczającą ilość mleka do
wykarmienia małego „ssaka”. Nie można nigdy w to zwątpić. Ściskam
wszystkie karmiące mamy i życzę pow
    • marweg25 Re: Karmienie piersią- nie wystarczy chcieć 17.07.08, 14:12
      Niestety to co piszesz nie zawsze jest prawdą. Ja też chciałam
      karmić i co z tego. Wiara czasem nie wystarczy ani doradca
      laktacyjny nie zaradzi. Mały zaczął drastycznie spadać na wadze i
      słabł w oczach mimo bardzo częstego karmienia. Od 3 miesiąca jest
      dokarmiany - rozwija się super. Cóż kobiy tak już mają pod górkę
      Tak jak nie każda może naturalnie zajść w ciążę, ją utrzymać bez
      wspomagania czy też urodzić naturalnie, tak samo nie każda jest w
      stanie wykarmić cycem niestety.
    • luiz.a Re: Karmienie piersią- nie wystarczy chcieć 17.07.08, 14:23
      taką historię mogłaby przeczytać moja teściowa i szwagierka.
      Jestem w ciąży 17t i chce karmić piersią a jak sie ułoży to czas
      pokaże. Szwagierka rodząc dziecko karmiła 5 tygodni bo stwiedziła,
      że ma małe piersi i nie ma w nich pokarmu toteż zaraz mi
      powiedziała, że ja też karmic nie będę bo mam małe piersi.
      Powiedziałam jej, że to nie od rozmiaru biustu chodzi ale do niej to
      nie trafiło ona wie lepiej, że ja pokarmu mieć nie będe, rozwalają
      mnie takie teksty. Przeciez każdy jest inny ona nie chciała karmić
      to spróbowała i przestała i jej sprawa, nigdy nic na ten temat jej
      nie mówiłam bo to jest osobista sprawa, bardzo mi się to nie podoba,
      że ona wie lepiej odemnie chyba jej ten tekst pokaże zeby
      przeczytała.
      dziękuje i pozdrawiam
      • ariella dobre checi, zle bzdury 17.07.08, 15:07
        wierze w szczerosc twoich intencji przy pianiu tego posta, ale na
        takie bzdury nie sposob nie zareagowac. Piszac o tym i jesczze
        powolujac sie na lekarke i wyniki badan naukowych, ze mleko tworzy
        sie W GLOWIE (jezu!!!!) i ze kazda matka moze jesli chce i wie jak i
        ZE TO OD NIEJ TYLKO ZALEZY niepotrezbnie dolujesz dziewczyny, ktore
        z karmieniem piersia maja problem.
        Moze ten post to taka pozytywna afirmacja miala byc?
        To jednak mogla obyc sie bez klamstw lub przynajmniej demagogii.
        Proces karmienia jest proesem biochemicznym, podobnie jak
        zaplodnienie. Zlosliwi mowia, ze jak kobieta ma problem z zajsciem w
        ciaze, to to tez jest tylko w jej glowie i to jej wina. Bo przeciez
        jajniki ma, macice ma, to niech sie nie wyglupia i zachodzi.
        Przeciez to wszystko w glowie siedzi, a natura tak to juz madrze
        wymyslila. Brrrr
        pozdr
        To dobrze, ze ci sie udalo, propaguj karmienie piersia, ale bardziej
        realnie, plis
        • orgellaa Re: dobre checi, zle bzdury 17.07.08, 17:41
          ale ma rację.
          laktacja zaczyna się w głowie.
          a jeśli kobieta nie ma wsparcia w bliskich, jest w stresie itp. to mleka choćby
          i stanęła na głowie- nie będzie ("mimo, że ma dwoje piersi").
        • hanalui Re: dobre checi, zle bzdury 17.07.08, 18:07
          ariella napisała:

          > wierze w szczerosc twoich intencji przy pianiu tego posta, ale na
          > takie bzdury nie sposob nie zareagowac. Piszac o tym i jesczze
          > powolujac sie na lekarke i wyniki badan naukowych, ze mleko tworzy
          > sie W GLOWIE (jezu!!!!) i ze kazda matka moze jesli chce i wie jak
          i
          > ZE TO OD NIEJ TYLKO ZALEZY niepotrezbnie dolujesz dziewczyny,
          ktore
          > z karmieniem piersia maja problem.

          Nie uwazam by bylo to dolowanie, raczej nawolywanie by nie sluchac
          takich osob jak ty, ktore od razu mowia ze sie nie uda bo jest
          problem. Nie sluchac tych co twierdza ze pokarmu za malo i ze w
          pierwszym dniu trzeba miec litry i odciagac litry by bylo
          wystarczajaco big_grin
          Wlasnie przez osby twojego pokroju sporo dziewczyn sie poddaje, bo
          sie im mowi ze piersi za male, ze mleka za malo, ze zle cos tam
          robia, ze chca glodzic dziecko itp
          I niestety nie masz zupelnie racji. Pokarm tworzy sie w glowie
          (oczywiscie w przenosni a nie doslownie)

          > Proces karmienia jest proesem biochemicznym, podobnie jak
          > zaplodnienie.

          Proces biochemiczny o ktorym masz malo wiedzy niestety. Tu sobie
          poczytaj:
          A. Odruch wytwarzania mleka (prolaktynowy)

          W okresie laktacji brodawka sutkowa jest wrażliwa na dotyk. Ssanie
          otwiera drogę do tworzenia pokarmu. Ssące dziecko podrażnia
          receptory czuciowe, tworząc bodźce. Bodźce te przekazują informacje
          do przysadki mózgowej od podwzgórza i powodują uwalnianie
          prolaktyny. Za pomocą rozwiniętych naczyń krwionośnych prolaktyna
          jest transportowana do gruczołu mlecznego, gdzie stymuluje
          wydzielanie mleka. Ilość pokarmu jest zależna od potrzeb dziecka,
          które samo odżywiając się częściej lub rzadziej wpływa na pobudzenie
          przysadki mózgowej odpowiedzialnej za ten proces.

          B. Odruch uwalniania pokarmu (oksytocynowy)

          Odruch ten jest odpowiedzialny za tworzenie się mleka, zapewnia
          pokarm na konkretny posiłek. Odruch ten polega na uwalnianiu
          oksytocyny z płata przysadki mózgowej (za pomocą odruchu ssania).
          Hormon za pośrednictwem krwi jest przekazywany do gruczołu
          sutkowego, gdzie wywołuje skurcz komórek mioepitelialnych. Efektem
          tego jest przesuwanie się pokarmu w strone brodawki sutkowej i
          wypływ mleka. Odruch ten objawia się zwykle poprzez zwiększenie
          napięcia w sutkach. Zdarza się, że po przystawieniu dziecka do
          jednej piersi następuje wyciek z drugiej.
          Poza ssaniem odruch oksytocynowy może być również wyzwalany poprzez:

          1.przepełnienie piersi pokarmem
          2.stymulacja brodawki za pomoca dotyku poprzez:
          -masaż(opuszkami palców należy masować poszczególne części gruczołów)
          - opukiwanie(opuszkami palców zaleca się oklepywanie gruczołu
          - wstrząsanie(należy zbliżać i oddalać os siebie piersi)
          3.pieszczoty seksualne

          Należy pamiętać, że odruch ten może ulec zablokowaniu m.in. pod
          wpływem zaburzeń emocjonalnych(stres, ból, niepokój, niechęć
          karmienia itp.). Osłabienie tego odruchu pogłębia złe stany
          emocjonalne, a tym samym zanik laktacji. Prowadzi to do tzw.
          błędnego koła, z którego wyjście bywa trudne, a niektórych
          przypadkach niemożliwe. Ważne jest, żeby w takich przypadkach się
          nie załamywać się.


          > Zlosliwi mowia, ze jak kobieta ma problem z zajsciem w
          > ciaze, to to tez jest tylko w jej glowie i to jej wina. Bo
          przeciez
          > jajniki ma, macice ma, to niech sie nie wyglupia i zachodzi.

          No coz...akurat moze w twoich okolicach ktos cos takiego mowi...ja
          nigdy takich zlosliwosci nie slyszalam big_grin

          > Przeciez to wszystko w glowie siedzi, a natura tak to juz madrze
          > wymyslila. Brrrr

          No akurat ta rzecz nie siedzi w glowie w przeciwienstwie do
          laktacji big_grin
        • elza78 Re: dobre checi, zle bzdury 17.07.08, 18:35
          a mnie rozwala w ogole na tym forum ze kazda ekstremalmna sytuacja zaraz jest
          przytaczana jako pewnik - a to ze nie bed emogla karmic piersia a to ze nie ud
          ami sie urodzic naturlanie trzeba cc a to ze dziecko bedzie neidotlenione i tka
          dalej i tka dalej... to sie nazywa wlasnie POZYTYWNE MYSLENIE...
          statystyka bezlitosnie pokazuje ze na prawde niewiele kobiet jest fizjologicznie
          niezdolnych do karmienia naturalnego - wtedy coz zycie trzeba karmic sztucznie...
          reszta - reszta swoje problemy psychiczne i niewiare w siebie kompensuje
          twierdzeniem o braku mleka...
          tak jak z porodem naturalnym warto wysilic sie dla dziecka
          tak samo z karmieniem...
          jeden taki ciekawy fakt - udowodniono, ze dzieci ktore byly karmione piersia do
          conajmniej 8 miesiaca zycia maja np mniejsza zapadalnosc na bialaczki...
          polisa na zycie...
          ja kamrie chociaz na poczatku byly problemy - kto ich nei ma nikt nei mowi ze
          przystawisz rumiane =go noworodka do piersi i juz bedzie sielanka, nad tym jak
          nad wszystkim trzeba popracowac a to wymaga czasu i czas temu poswiecony
          procentuje, jesli nie przekonuja kogos aspekty zdrowotne to moze kasa przekona...
          • wozniew Re: dobre checi, zle bzdury 17.07.08, 21:35
            to moze kasa przekona

            Wybacz, ale ja wydałam mnóstwo kasy, żeby karmić naturalnie (doradcy
            laktacyjni, profesjonalne laktatory itp.) Nie można zapominac, że
            problem nie musi lezeć po stronie kobiety - czasem to
            dziecka "odmawia współpracy" (u nas - problemy z napięciem
            mięśniowym, konieczność podcięcia wędzidełka i zaburzony odruch
            ssania). Dlatego tym bardziej przykro, kiedy czyta się, że "warto
            wysilic się". Ja wysilałam się jak mało kto i nie udało się wykarmic
            dziecka nawet do 6 miesiąca. I poznałam wiele kobiet z podobnymi
            problemami. Dlatego kategoryczne stwierdzenia "chcesz karmić -
            będziesz karmić" do tej pory sprawiaja przykrość.
            • elza78 Re: dobre checi, zle bzdury 18.07.08, 13:45
              nie wiem, czy trudno zrozumiec ze przeslanie jets do osob u ktorych WSZYSTKO
              jest ok z odruchem ssania u dziecka rowniez??
              przykro mi z powodu teojej historii ale nie mozesz odnosic wszystkiego tak
              bezposrednio do swojego przypadku, mowie bywa ze karmic nie mozna zwyczajnie ale
              sa to przypadki jeden na kilkadziesiat.
              • wozniew Re: dobre checi, zle bzdury 18.07.08, 15:00
                Zdaję sobie zprawę z mojego przewrażliwienia wink ale argument "złego
                nastawienia psychicznego" został użyty kiedyś też przeciwko mnie
                przez osobę, która nie wiedziała wszystkiego o mojej sytuacji.
                Zabolało. Dlatego jestem przeciwko przylepianiu etykietki dobre
                nastawienie psychiczne = udane karmienie. Tak jak w życiu - nie
                zawsze wszystko wychodzi. Pozdrawiam.
                PS. Rozumiem, że wątek generalnie odnosi sie do zwyczajnych
                przypadków, a nie odstępstw takich jak ja wink Ale pierwszy wątek
                został napisany w takim hm... emocjonalno-bogojczyźnianym tonie (ten
                dar macierzyństwa...), że dałam się ponieść.
      • orgellaa Re: Karmienie piersią- nie wystarczy chcieć 17.07.08, 17:43
        ja mam małe piersi (typ urody: z tyłu plecy, z przodu plecy) i karmię piersią. z
        powodzeniem.
        i cieszę się, ze nie mam większych, bo jak na razie żadnych zastojów pokarmu,
        żadnych zapaleń itp. a koleżanka z pracy ma biust gigantyczny i już 3 razy miała
        zastój.
        choć raz pożytek z małych piersi wink

        A Ciebie, po porodzie zapraszam tutaj:
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=570&t=1216124896034
        • dzoaann Re: Karmienie piersią- nie wystarczy chcieć 17.07.08, 20:44
          moim zdaniem bardzo fajny postsmile
          byle byłoby więcej takich, które pokazuja, że mozna przezwyciężyc rozmaite
          trudności w karmieniu piersia.
          Takich przypadków , gdy dokarmianie mieszanką jest absolutnie konieczne, jest
          znacznie mniej niz sie wydaje. Najczęściej kobiety sie poddają z powodu
          niewiedzy, stresu i złych rad.
          Jak dla mnie dobre chęci plus duża dawka wiedzy i karmienie piersia sie uda.
        • zamszowa Re: Karmienie piersią- nie wystarczy chcieć 17.07.08, 20:47
          taaaaaa, polisa na zdrowie, jasne...mam dwoje dzieci. Pierwsze karmiłam piersią
          oczywiscie (zadna inna opcja nie przyszła mi do głowy, a otoczona terrorystkami
          laktacyjnymi nie miałam wyboru). nie lubiłam tego, ale cóż , dla dziecka
          wszystko. dopiero jak wazyłam juz tylko 47 kilo przy 175 cm wzrostu, pediatra
          zaproponowała ze moze dosc (po 10 miesiącach). Moja 7 letnia dziś corka jest
          najbardziej chorowitym dzieckiem pod słoncem. trzy lata jej zycia to rajd po
          lekarzach i szpitalach. kiedy urodził się syn nie miałam wątpliwosci - karmię
          sztucznie. dzis ma 4 lata i jedyna infekcja jaką przebył to wirusowe zapalenie
          gardła, trwało 3 dni. i rotawirus. tez trzy dni. I basta. nigdy nie dam sobie
          wmowic ze karmienie piersią ZAPEWNIA odporność. Nie zapewnia i tyle. a co do
          karmienia, ze jest w głowie...ja nie chciałąm karmic a mleko lało się
          strumieniami. nie ma reguły zatem.
          • redlinka Re: Karmienie piersią- nie wystarczy chcieć 17.07.08, 22:22
            zamszowa...(też nie lubie karmić piersią -ale czego się nie robi dla
            dziecka)mam dokładnie to samo...karmie piersią, moje dziecko ma trzy
            miesiące i ciągle biegam do lekarza bo łapie wszystkie
            infekcje,dodam, że nie chodzę z nim do supermarketów ani żadnych
            innych wylęgarni.
            Nie zgadzam się też co do kapturków - moje pierwsze dziecko i mega
            poranione brodawki,krew się lała strumieniami a karmienie sprawiało
            straszny ból, i położna poradziła mi właśnie kapturki - dla mnie
            rewelacja do drugiego miesiąca ich używałam (chyba ze względu na
            traume) i mój maluch ssie jak szalony - więc nie generalizuj!!!Tobie
            i Twoim koleżanką nie pomogły ale innym tak - i pomyśl sobie o tych
            dziewczynach, które będą miały ten sam problem ale kapturka nie
            użyją bo będą się bały, że z karmienia nici.
    • budzik11 Re: Karmienie piersią- nie wystarczy chcieć 17.07.08, 22:18
      Prawdę piszesz. Wiara w mądrość natury (a nie w przesądy o chudym mleku, zbyt
      małej jego ilości, małych piersiach, zanikaniu pokarmu itp), i podstawowa
      wiedza. Mnie w ogóle do głowy nie przyszło, nawet nie zastanawiałam się, jak
      chcę karmić dzieci, było dla mnie oczywiste, że karmię piersią i karmiłam. I po
      cc - mija już 10 miesiąc a ja karmię bez najmniejszego problemu, a znajoma
      karmiła chyba tylko miesiąc (albo i mniej) "bo miała cc a po cc jest mało
      pokarmu". Ja nie wiem, skąd ludzie biorą takie bzdury i w nie wierzą...
      • hanalui Re: Karmienie piersią- nie wystarczy chcieć 17.07.08, 22:24
        budzik11 napisała:

        > a znajoma
        > karmiła chyba tylko miesiąc (albo i mniej) "bo miała cc a po cc
        jest mało
        > pokarmu". Ja nie wiem, skąd ludzie biorą takie bzdury i w nie
        wierzą...

        Jak to skad? Z tegoz oto forum big_grin. Tu tylko takie kwiatuszki znalezc
        mozna big_grin
    • kasiak292 dość kampanii cycowomlekowej!! 18.07.08, 10:27
      Powiedz po jaką cholerę napisałaś taki megadługi post? Gdzie się
      człowiek nie obejży tam karmienie piersią i nieustająca kampania.
      Dajcie już spokój niech sobie każdy karmi jak chce mając wolność
      wyboru. Ja karmię butelką BO TAK CHCĘ!! Na szczęście nie mam z tego
      powodu wyrzutów sumienia bo i dlaczego? Wiem że jestem cudowną,
      kochającą mamusią (z wzajemnością)i to nam wszystkim wystarczy
      pozdrawiam
    • koza_w_rajtuzach Re: Karmienie piersią- nie wystarczy chcieć 18.07.08, 16:06
      Zgadzam się z Tobą.
      Ważne jest to, aby nie dać sobie wmówić, że ma się za mało pokarmu. Ja nie dałam
      sobie tego wmówić w szpitalu, wiedziałam, że to niemożliwe i zabroniłam
      dokarmiać córkę smile.
    • kamisa7 Cudo głos! 18.07.08, 22:28
      Zgadzam się z Tobą. Do tej pory wmawia się kobietom, że nie mają pokarmu, choć
      rzeczywiście nie ma go ok. 1% populacji kobiet.Tymczasem u nas co druga. Pomijam
      brak chęci do karmienia, czy problemy leżące po stronie dziecka. W pozostałych
      przypadkach do karmienia wystarczy miłość i cierpliwość,gotowość do wysiłku w
      dzień i w nocy no i.... waga elektroniczna,za pomocą której można zważyć dziecko
      przed i po karmieniu, kontrolując w ten sposób ilość pokarmu zjedzonego. Ja tak
      robiłam i udało się. Początki karmienia zwykle są trudne i bolesne, ale gdy
      tylko matka z dzieckiem się zgrają są w stanie stworzyć super tandem. Nie warto
      poddawać się. Wręcz przeciwnie! Warto o to walczyć. Mnie zdarzyło się wzywać
      doradcę nawet w 5miesiącu karmienia, bo mała zaczęła coś kombinować ze ssaniem i
      zrobił się mały kłopot. Dziewczyny z chęcią do karmienia, nie poddawajcie się
      tylko szukajcie informacji, drążcie temat i karmcie swoje maleństwa z miłością i
      ze spokojem, pamiętając, że dziecko nie zawsze płacze, bo jest głodne.
    • osa551 Re: Karmienie piersią- nie wystarczy chcieć 18.07.08, 23:02
      Wydaje mi się, że ogólnie masz rację. Twój post jest ważny dla matek, które
      bardzo chcą karmić piersią, ale ulegają "otoczeniu" i rezygnują. Natomiast nie
      zawsze to co piszesz musi być prawdą.

      Wówczas
      > doradca laktacyjny (!) poradził znajomej nabycie kapturków i w
      > rezultacie dziecko nigdy nie nauczyło się prawidłowo chwytać
      > brodawki. Stanowczo odradzam kap-turki. Sam przez pewien czas je
      > używałam (z tego samego zresztą powodu) ale na szczęście położna
      > środowiskowa „wybiła mi je z głowy”, pokazując, jak mam przystawiać
      >
      > córeczkę, aby chwytała bro-dawkę z otoczką i... bolesny problem
      > zniknął.

      Kapturki osłaniające brodawkę nie muszą powodować problemów z techniką ssania.
      Moje pierwsze dziecko jadło przez te osłonki od 3 tygodnia życia, a moje drugie
      dziecko od 3 dnia życia. Żadne z nich nie miało problemów z chwytaniem brodawki,
      ale dla mnie karmienie na początku było tak bolesne, że z poranionymi brodawkami
      nie byłam w stanie karmić. Gdyby nie kapturki to pewnie nie byłabym w stanie
      karmić piersią. W efekcie moje dzieci jadły/jedzą i z kapturkami i bez i
      przechodziły do porządku dziennego nad tym jak właśnie w tym momencie karmiłam.
      Dlatego dla rzetelności informacji może warto nie odrzucać od razu kapturków,
      tylko dlatego, że w Twoim przypadku się nie sprawdziły.
Pełna wersja