Poród rodzinny,co o tym myślicie?

18.07.08, 19:51
Witam mamusie i przyszłe mamusie! Mam pytanie,co myślicie o porodach
rodzinnych? Ja jestem aktualnie w 19 tyg ciąży i już powolutku o tym myśle,
mój mąż chce ale się boi tego widoku,wcale mu się nie dziwie. I nie wiem czy
to nieędzie dla nas obojga krępujące. Co o tym myślicie? Piszcie smile pozdrawiam
    • moofka Re: Poród rodzinny,co o tym myślicie? 18.07.08, 19:52
      oczywiscie ze bedzie
      poród krępuje szalenie
      • marrea11 krepujace bedzie, 18.07.08, 19:57
        tak jak krepujaca jest piewrsza noc kochankow, puszczenie baka w
        trakcie aktu milosnego badz nieudany seks, to co dotyczy ssfery
        intymnej ludzkiej jest krepujace, ale moim zdaniem porod bez ojca to
        porod niepelny i nieprawda jest, ze ojcowie ( moze nieliczne wyjatki
        patologiczne) przy porodzie nagle brzydza sie widoku, widza co widza
        i szczena im opada i mysla sobie, ojej, co ja tu robie, tyle krwi,
        ale brzydki widok... Oni przezywaja to z kobieta, ktora kochaja, a
        ktora dla ich dzeicka cierpi i w takich chwilach wydziela sie tyle
        adrenaliny i milosci zarazem, wspolczucia i ´checi pomocy kobiecie,
        ze takie przyziemne rzeczy jak 'krepacja'smile krew, rozlozone nogi czy
        grymas kobiety stoja daleko z tylu i sa nieosiagalne dla doznan, to
        moje zdanie, ale uwazam, jednak, ze jesli mezczyzna nie jest gotowy
        i pewny na chocby 90%, ze chce byc przy porodzie, to nie powinno sie
        go prosic i nalegac.
        • meggie28 No i będę się kłócić ;-) 18.07.08, 20:46
          marrea11 napisała:

          nieprawda jest, ze ojcowie ( moze nieliczne wyjatki
          > patologiczne) przy porodzie nagle brzydza sie widoku,

          Robiłaś badania na ten temat? Są osoby se słabszą psychiką, NIEKONIECZNIE PATOLOGICZNE- dla których towarzyszenie kobiecie przy porodzie przynosi więcej negatywnych skutków niż korzyści. Takie jest moje zdanie. Tymbardziej, ze porody wyglądają różnie i czasem kobiety nie panują nad sobą.
          Przykładem jest moja siostra, która miała bardzo ciężki poród, była nawet przypinana pasami! Jej maż był w szoku i naprawdę- po tym wszystkim nie widziałam szczescia i zachwytu w jego oczach.
          Nie jestem przeciwniczką- jestem za, bo mimo wszystko jest to piekna chwila, ale na dzień dzisiejszy jest to moja intymność. Porównujecie to do puszczania bąków itp. jasne, do wszystkiego można sie przyzwyczaić, ale póki co- tak samo jak w toalecie chcę być sama- tak samo przy porodzie. i myślę, ze nie jestem sama jeśli o to chodzi...
          Na zakonczenie- jestem na TAK, ale trzeba to wspólnie przemyśleć
          • marrea11 Re: No i będę się kłócić ;-) 18.07.08, 21:12
            a czytalas moje ostatnie zdanie?Nic na sile, jesli partner ne chce,
            to nuie powinien, bo wtedy nawet wykrzywiona twarz zony wywrze na
            nim katastrofalne wrazenie. Zdanie mam kontrowersyjne, ale uwazamn,
            ze facet niechcacy byc przy porodzie w ogole na starcie, tchorzy,
            ok, ich prawo, ale tak uwazam, co innego sytuacje gdy porod sie
            komplikuje i nie przebiega normalnie, przypadek ktory opisalas,
            wielu mezczyzn niestety umywa raczki i woli pogryzc paznokcie w
            poczekalni badz w domu czekac na telefon a ja uwazam, ze skoro
            wspolnie splodzili i nie krepowali sie ( seks tez jest krepujacy, a
            puszczanie bakow to fizjologia taka sama jak krew przy cieciu rany)
            to warto by bylo sie zastanowic czy zonie nie pomoc, jesli ona tego
            pragnie.
            • meggie28 Re: No i będę się kłócić ;-) 18.07.08, 21:27
              Tak, czytałam, ale nie spodobało mi się określenie osób, które nie maja na to ochoty- jako patologicznych. A wspólny poród też nie moze być przecież na zasadzie "zrobiłeś to teraz patrz".

              Chodzi mi o to, że po obejrzeniu porodów w telewizji można czasem zbyt pochopnie podjąć tą decyzję, a w rzeczywistości nie musi byc tak pięknie jak w tv

              Ja bym nawet nie chciała jakby mój chłopak chciał- po prostu mam opory smile
              • marrea11 Re: No i będę się kłócić ;-) 18.07.08, 21:35
                meggie, jak ja widze porod w TV, to slowo, ze sama mam ochote rodzic
                ale najlepiej bez mojego udzialusmile serio, wiem, zr porof bedzie
                bardzo trudny dla ojca dziecka, ale odnosze sie wzwielkim szacunkiem
                do tych mezczyzn, ktorzy chac i probuja sprostac wyzwaniu, jest to
                dla mnie dowod niesamowitej wiezi, milosci i poswiecenia, ci, ktorzy
                nie chca, boja sie.. ok patologia to przesada, ale hmmm...jakos cos
                mi nie gra, byloby mi przykro gdyby moj maz odmowil bycia ze mna,
                ale na sile bym go nie ciagnela, moja znajoma, gdy maz oswiadczyl,
                ze raczej przy porodzei to on nie chce byc, przyjela to z honorem a
                potem dlugo ryczala, czyli cos w tym jest, wiele kobiet tego
                potrzebuje i fajnie, ze wielu mezczyzn potrafi stanac na wysokosci
                zadania, chwala im.
                • meggie28 Re: No i będę się kłócić ;-) 18.07.08, 22:36
                  marrea11 napisała:

                  > meggie, jak ja widze porod w TV, to slowo, ze sama mam ochote rodzic
                  > ale najlepiej bez mojego udzialusmile

                  Chodzi mi o programy bardziej "lightowe", które oglądam i ryczę bo jest tak pięknie- wycinają najgorsze momenty...

                  A z resztą sie zgadzam- to jest piękne kiedy facet chce i potem wzrusza się i pomaga kobiecie. Moze to zależy od charakteru, moze od etapu w którym znajduje sie zwiazek...
                  Ja płakać nie będe z tego powodu, bo sama nie chcę smile
                  • memphis90 Re: No i będę się kłócić ;-) 19.07.08, 11:47
                    A ja widziałam sporo porodów na żywo- i nie widziałam w nich żadnej traumy. Co
                    jest takiego strasznego w tym, że kobieta sapie i jest czerwona jak pomidor na
                    twarzy? Że czasem sobie krzyknie (aczkolwiek podczas parcia się nie krzyczy)? Że
                    nawet zrobi tę kupę pod siebie? W życiu może być jeszcze 100 innych sytuacji,
                    kiedy będzie cierpieć tak samo i kiedy obecność bliskiej osoby tak samo się przyda.

                    Mój mąż dosłownie płakał z bólu, jak miał kamicę i wiozłam go do szpitala-
                    miałabym teraz powiedzieć "sorry, kotku, ale nie mogę patrzeć jak się męczysz,
                    to było taaaakie straszne, na przyszłość radź sobie sam"? To absurd.
          • moofka Re: No i będę się kłócić ;-) 18.07.08, 21:25
            > Przykładem jest moja siostra, która miała bardzo ciężki poród, była nawet przyp
            > inana pasami! Jej maż był w szoku i naprawdę- po tym wszystkim nie widziałam sz
            > czescia i zachwytu w jego oczach.

            matkobosko co za ciele ;O
            byl z nia przy porodzie i pozwolil ja przypiac pasami?
            a po cholere, lepiej jej od tego bylo?
            • meggie28 no comments 18.07.08, 21:27
              • moofka Re: no comments 18.07.08, 21:37
                otoz wlasnie po to miedzy innymi przydaje sie maz na porodowce zeby czlowieka
                traktowali jak czlowieka
                a nie jak krowe
                zle traktowanie a porodowce przez personel jest o wiele gorsze niz ewetualne
                "skrepowanie" czy widok wenfonu
                • ewik369 Re: no comments 18.07.08, 22:15
                  Masz rację,jak rodziłam z mężem to panie położne były bardzo miłesmileA
                  moja opinia na temat porodu rodzinnego jest taka,że obecność
                  ukochanej osoby w tak ważnym wydarzeniu jest bardzo wielkim
                  wsparciem!Teraz znowu jestem w ciąży i mój mąż chce być ponownie
                  przy porodzie,co oznacza że widok ostatniego porodu go nie zraziłwink
                • meggie28 Re: no comments 18.07.08, 22:43
                  Oczywiście

                  ale "matkobosko co za ciele ;O
                  byl z nia przy porodzie i pozwolil ja przypiac pasami?
                  a po cholere, lepiej jej od tego bylo?" ???

                  -nie znasz ludzi, nie znasz sytuacji- nie komentuj w ten sposób

                  -tak, przypięli ją pasami. Po podaniu środków odurzających, oprócz bólu, moja siostra nic nie pamięta, więc niewiem na co zwalić tak naprawdę tą akcję- na faceta, który pozwolił na to LEKARZOM czy ogólnie na szpital

                  -chyba nie było jej od tego leiej- nasuwa się samo- sama sobie ich nie założyła...
          • memphis90 Re: No i będę się kłócić ;-) 19.07.08, 11:42
            > Przykładem jest moja siostra, która miała bardzo ciężki poród, była nawet przyp
            > inana pasami! Jej maż był w szoku i naprawdę- po tym wszystkim nie widziałam sz
            > czescia i zachwytu w jego oczach.

            A kto powiedział, że poród to będzie mistyczny i cukierkowy obrazek? Facet przy
            porodzie jest po to, żeby POMÓC kobiecie, a nie ronić łezki. Łezki to mogą być
            ewentualnie na końcu, po kilkunastu godzinach skurczów itd. Poród rodzinny TAK-
            ale trzeba się odpowiednio przygotować.
            • meggie28 Re: No i będę się kłócić ;-) 19.07.08, 16:44
              No głównym chyba założeniem porodu rodzinnego jest chęc przeżycia tego razem, prawda...? I nie chodzi tu tylko o pomoc przy ocieraniu szmatką czoła...
              Pomoc psychiczna, fizyczną, a GŁÓWNIE przeżyciu narodzin własnego dziecka razem- jako cudownego momentu...


              Cały czas mam wrażenie, ze tak naprawdę to samo myślimy, ale jakoś dziwnie sie spieramy, potykajac niepotrzebnie o słówka... smile
              • memphis90 Re: No i będę się kłócić ;-) 20.07.08, 08:53
                Wydaje mi się, że czasem ludzie mają po prostu mylne wyobrażenie porodu. Jedni
                myślą tylko o tej wzruszającej chwili już "po"- i cała ta wcześniejsza otoczka z
                bólem, skurczami itd wywołuje u nich głęboki szok; inni widzą poród jako jakąś
                straszliwą walkę, z lejącą się litrami krwią, rozrywaniem wnętrzności itd. A
                przecież żaden z tych obrazów nie jest prawdziwy. Dlatego koniecznie trzeba
                dobrze się do porodu przygotować (żeby nie oczekiwać samego mistycyzmu, ani
                "rzeźni" żywcem przeniesionej z jakiegoś horroru), wtedy na pewno będzie
                wspaniałym przeżyciem dla obojga rodziców.
                • meggie28 alleluja 20.07.08, 11:44
    • zmyrena Re: Poród rodzinny,co o tym myślicie? 18.07.08, 19:53
      Ja chciałabym żeby mąż był razem ze mną podczas porodu, ale on boi sie widoku
      krwi, zastrzyków itd, więc chyba nie jest to dobry pomysł?
      • kala196 Re: Poród rodzinny,co o tym myślicie? 21.07.08, 00:59
        zmyrena napisała:

        > Ja chciałabym żeby mąż był razem ze mną podczas porodu, ale on boi sie widoku
        > krwi, zastrzyków itd, więc chyba nie jest to dobry pomysł?

        Wiesz co ja tez(jak Twój mąż...albo i bardziej) sie panicznie boje
        zastrzykow,pobierania krwi,igieł i wszystkiego co z tym związane,ale na poród
        musiałam pójść-nie sama zaszłam w ciąże więc i musiałam również nie sama urodzic.

        Rada dla męża: nie musi Ci przecież zaglądać w krocze,albo oglądać jak
        pielegniarka czy położna robi Ci zastrzyk lub cokolwiek innego.
        Mówię Ci szczerze z własnego doświadczenia mężczyzna przy porodzie jak dla mnie
        był poprostu niezbędny,więc może porozmawiajcie tak szczerze o wszystkich za i
        przeciw,może się uda,że bedziecie razem,naprawde jest warto byc we dwoje w
        takiej chwili.
        Pozdrawiam

        Ja jestem ZA PORODAMI RODZINNYMI wink)
    • meggie28 Re: Poród rodzinny,co o tym myślicie? 18.07.08, 19:55
      Ja uważam, ze to świetny pomysł, jeśli obaj rodzice są swiadomi co ich czeka i akceptuja to. Moze to być wspaniałe przeżycie, ale nic na siłę.
      Ja osobiście chce rodzic bez mojego chłopaka- on również nie chce. Będzie to mój pierwszy poród, niewiem jak to będzie wyglądać i poprostu nie mam na to ochoty. Nie będe sie czuła komfortowo. Jestem pewna na 100 % że mojego chłopaka by to bardzo zniecheciło. Jest wrażliwy na widok krwi itp. i zawsze poród go przerażał. biore pod uwagę siostrę smile
      • memphis90 Re: Poród rodzinny,co o tym myślicie? 19.07.08, 11:49
        Przepraszam, że odejdę od tematu, ale piszesz

        >Jestem pewna na 100 % że mojego chłopaka by t
        > o bardzo zniecheciło. Jest wrażliwy na widok krwi itp.

        A co będzie, jak Wasze dziecko przewróci się kiedyś na rowerku i rozwali sobie
        głowę?
        • meggie28 Re: Poród rodzinny,co o tym myślicie? 19.07.08, 16:40
          Wiesz co, niewiem co w tym siedzi, ale to jest bardzo różnie. Np. Ma on tatuaże i przy robieniu ich nie miał żadnych problemów. Jak chodzi na badanie krwi to mdleje (hihi)
          Mamy psa, więc rózne rany krwiste nie są mu obce, a na pierwszym usg ze mna- widziałam jak sie spocił z nerwów.
          Może tu chodzi o szpital?? Nie mam pojęcia
          Może by zemdlał, może nie- napewno by mnie denerwował wink
          Chociaż kolezanka tutaj podsunęła ciekawą mysl, na która wcześniej nie wpadłam- żeby był przez początkowy etap porodu, a potem sobie wyszedł, kiedy będzie chciał- super pomysł
          • memphis90 Re: Poród rodzinny,co o tym myślicie? 20.07.08, 08:57
            Wiesz, wydaje mi się, że dla faceta najważniejsze jest "wyjście z twarzą". Jak
            taki 100% facet sobie poczyta, że ktoś tam zemdlał, że ktoś nie dał rady, że - o
            zgrozo- ktośtam ma problemy z POTENCJĄ !!! - to zaczyna się bać. "A co będzie,
            jak ja nawalę podczas tego porodu? Może lepiej nie...?" A jak wie, że w razie
            czego będzie mógł wyjść z sali bez utraty "honoru", że nie będzie musiał itd- to
            zaczyna podchodzić do sprawy na większym luzie. Zaczyna to traktować jako
            osobiste wyzwaniesmile
    • emi28 Re: Poród rodzinny,co o tym myślicie? 18.07.08, 20:01
      Rodziliśmy razem pierwsze dziecko, teraz też będziemy rodzić razem.
      Mąż stał przy mojej głowie, nie zaglądał mi między nogi-ani ja tego
      nie chciałam, ani on nie miał takiej potrzeby. Bardzo sie przydał i
      dobrze go było mieć przy sobie, a i on by z tego nie zrezygnował,
      jak mówi. Ale sam chciał, gdyby nie chciał, to by nie był. Ze
      zmuszania chyba nic dobrego nie wyniknie. Natomiast o baniu sie
      widoku niech nie myśli-niczego sie nie będzie bał, to innego rodzaju
      emocje. Poza tym co Ty masz powiedziec?wink
    • jess-ica1 Re: Poród rodzinny,co o tym myślicie? 18.07.08, 20:05
      witam .ja 12 lat temu rodzilam synka i rodzilam z mezem i byly to cudowne chwile
      bo mialam w mezu wsparcie,teraz do porodu mam jeszcze 2 miesiace do porodu i
      wiem ze napewno tez bedziemy rodzic razem chyba ze bedzie cc.
    • pychu Re: Poród rodzinny,co o tym myślicie? 18.07.08, 20:07
      A ja właśnie mam pytanie w zw z porodem rodzinnym. Czy jest on
      płatny? Myślę, że tak ale nie wiem w granicach jakiej kwoty się
      mieści i ile wcześniej trzeba powiadomić szpital o chęci takiego
      porodu?
      • kulka_ulka Re: Poród rodzinny,co o tym myślicie? 18.07.08, 20:15
        Wszystko zalezy od szpitala. Mysle, ze w wiekszosc szpitali w tej
        chwili porod rodzinny to niemal standard i jest bezplatny.
        Ja rodzilam z mezem i nie wyobrazam sobie, zeby bylo inaczej. BARDZO
        mi pomogl, podawal wode, prowadzal po korytarzu, masował krzyz, a
        przede wszystkim czuwał przy mnie i stanowil chwilami pomost miedzy
        mna a poloznymi.
        Ale z zajec w szkole rodzenia wiem jedno - NIE MOZNA ZMUSZAC FACETA
        do obecnosci przyporodzie. To musi byc jego decyzja. Bo polozna
        mowila nam, ze nie ma nic gorszego niz facet, ktory "nie chce, a
        musi".
    • alicja0000 Re: Poród rodzinny,co o tym myślicie? 18.07.08, 20:12
      poród rodzinny ... ta nazwa zawsze kojarzyła mi się z tym, ze ja leżę i rodzę a
      cała rodzina wisi nade mną i wyciera mi pot z czoła albo trzyma za rękę. Dobrze
      , ze potem okazało się że to tylko poród z mężem, partnerem. Ja jestem za. Mój
      mąż będzie ze mną przy porodzie, oboje tego chcemy.
      • marta2202 Re: Poród rodzinny,co o tym myślicie? 18.07.08, 20:21
        Fajnie macie że wasi mężowie chcą być z wami, mój niechcesad gdzieś
        już to pisałam że mało na zwykłym USG nie zemdlał! Tylko że ja
        niechciała bym żeby był przy II fazie ale w pierwszej dotrzymał
        towarzystwa, pocieszył, żeby czas szybciej mijał.
        A Wy co o tym myślicie?
        Pierwszą to ja w ogóle miałam cearkę i wtedy czekał na korytarzusmile
        A teraz to nie wiem jak będziesad
        • kasiak37 Re: Poród rodzinny,co o tym myślicie? 18.07.08, 20:29
          maz najbardziej potrzebny jest wlasnie w 2 fazie porodu.
          • mika_p Re: Poród rodzinny,co o tym myślicie? 18.07.08, 20:57
            W II fazie, czyli w fazie wypierania dziecka, jest potrzebny akurat najmniej.
            Potrzebny jest w I fazie - żeby pogadać, bo nudno tyle godzin samej, żeby
            skoczyć do sklepiku po gazetę czy wodę, żeby pomóc wejść i zejść z łóżka
            porodowego (a wdrapywać się trzeba co najmniej kilka razy do badania), żeby
            poszedł po położną w razie czego, żeby wspierał.
            W II fazie potrzebny jest na symboliczne przecięcie pępowiny, ale to
            nieobowiązkowe jest.
            Natomiast nie wyobrażam sobie, że facet ze strachu zostawia żonę pod drzwiami z
            napisem "trakt porodowy" i wieje.
    • fammpirella Re: Poród rodzinny,co o tym myślicie? 18.07.08, 20:19
      a wiec kobitki napisze Wam tak:
      ja sie od poczatku upieralam na porod wspolny,potem troche
      poczytalam i powiedzialam mezowi, ze jesli stwierdzi, ze nie, nie
      bede w ogole miec pretensji. wyrazilam tylko jasno swoja wole, ze
      chcialabym, ze jego sama obecnsc pewnie duzo pomoze, ale
      zaznaczylam, ze to jego indywidualana decyzja, zeby nie robil cos
      wbre sobie, bo to zbyt newralgiczny temat.
      no i u nas odbylo sie troche inaczej, bo porod indukowany
      (wywolywany). o 7 zameldowalam sie na porodowce celem podlaczenia
      pod kroplowke z oksytocyna. maz stawil sie o 8. jak zaczela sie
      takie skurcze ze jo. twoju mac, to bez meza nie wiem, co bym robila.
      bo lekarze i poozne jak sa pierwsze skurcze (te roziwerajace) to
      zagladaja tylko co jakis czas, a tak generalnie, to jest sie samemu.
      inaczej pewnie jest z naturalnym porodem, ale czasem jak wody
      odejda, a skurcze lichutkie,to tez sie nalezec mozna parenascie
      godzin...
      wiec maz przez caly czas podawal mi wode do picia, sama bym jej
      wziela, bylam poprzypinana do kroplowki + KTG na brzuchu (pomiar
      tetna i ruchoe dziecka). jak mnie odpiely, bo zaczely sie moje
      naturalne skurcze wywolane podana oksytocyna zaczlismy z mezem
      chodzic i przy kazdym skurczu byldla mnie ogromny wsparcie.
      nie moge powiedzie, ze ja urodzilam, bo dfakto maz bral udzial w
      calej akcji "parcia". nie miala simly trzymac sobie nog, a w
      ostatniej fazie partych tak sie trzeba troche w kolke zwinac i
      przykurczyc nogi do siebie mocno. polozna trzymala 1 noge, maz 2smile
      jak odfruwalam (mdlalam), bo zgubilam oddech i malej tetno spadlo do
      70 (ze 140) to slyszalam tylko jego glos.gdzies przez wewnetrzny
      szum,krzyczace lakarki slyszalam tylko jego w moim prawym uchu lezac
      z maska tlenowa na twarzy. rzeczowo i spokojnie mowil co mam robic,
      zeby dojsc do siebie i moc dalej przec.
      co do widokow: jesli na porodwoce jest lustro na przeciwko ozka, to
      natychmiast nalezy je zaslonic chocby recznikiem papierowym,
      przyleic tasma, zachacyzc nie wiem. my tak zrobilsimy, gdyby nie to
      faktycznie by sobie poogladal...wink a tak nie widzial nic. pepowiny
      mozna nie przecinac, bo wtedy moze byc cos widac, on przecia, ale
      nic nie widzial, jakos tak zgrabnie podala pepowine lekarkasmile
      na pewno w propdzie moze uczestniczyc opanowany i acjonalny facet.
      nad innymi bym sie zastanwiala. maz ani razu nie panikowal, robil co
      kazaly lekarki, uczestniczyl we wszystkim, poza przegladem (badaniem
      stopnia rozwarcia szyjki i przy zastzrykach - normalnie personel
      wyprasza) nie pouczal, nie wkurzal sie (choc w srodku mowi, ze sie
      gotowal), tylko byl wsparciem. ogromnym. bardzo, ale to bardzo caly
      personel go chwalil. ze nie bylo jeszcze na porodwoce tak
      zrownowazonego i pomocnego ojcasmile
      jak facet uczestniczy w porodzie tzn. ze ma jajasuspicious czego tu sie bac?
      swojej kobiety (zony, dziewczyny) i swojego dziecka? naprawde
      fizjologii niewiele, poza zakrawawiona podlaga i zona ktora treoche
      sie wysilawink.
      i ten wazny moment: kiedy maluszek jest juz na swiecie, ojciec
      bierze ciuszki i idzie z pielegniarka neonantologiczna mierzyc,
      wazyc itp. ojciec powinien byc przy porodzie jesli jest zdrowym,
      odwaznym, konsekwentnym, kochajacym mezczyzna. i powitac maluszka
      jako wspoprawca jego istnieniasmile
      naprawde, zadnej krepacji, presonel fajnie wszytsko rezyseruje, nie
      ma zastrzykow,widoku krocza, jest tylko bardzo wazna chwila, ktora
      warto przezyc we dwoje, za chwile...trojesmile
      • meggie28 Re: Poród rodzinny,co o tym myślicie? 18.07.08, 22:50
        Piękne smile

        Każdy zwiazek jest inny. Ja to jestem taka, że ciągle bym sie przejmowała tą drugą osobą niz własnym porodem. Chyba. smile
        • fammpirella Re: Poród rodzinny,co o tym myślicie? 19.07.08, 11:59
          no wlasnie chybasmile
          mysle, ze lwia wiekszość tych co rodzily z ojcami dzieci i nie tylko
          powie Ci, ze w czasie porodu raczej wszystko Ci "wisi". chcesz
          urodzic jak najszybciej,okolicznosci i towarzystwo staje sie
          niedostrzegalnym tłem. wazne, zeby byl ktos, kogo mozna trzymac za
          reke, kto poda picie, kto pomoze po wszystkim...smile
          pozdrawiam i milych wspomnien z porodu zycze z calego serca!smile
    • atra1 Re: Poród rodzinny,co o tym myślicie? 18.07.08, 20:20
      kupa
      rzyganie
      bąki
      powietrze w pochwie podczas seksu
      poród
      To wszystko jest o tyle ohydne o ile ludzkie. Facet nie musi pry porodzie części strategicznych, może stać przy Twojej głowie, podawać wodę, stulić p.y.s.k jak będzie wkurzał, ale BYĆ.

      Wg mnie skoro facet był przy robieniu, jeeli zniesie to psychicnie winien być przy porodzie. Przydaje się.
      • atra1 Re: Poród rodzinny,co o tym myślicie? 18.07.08, 20:21
        sorki za sepleniace literowki, z mi sie zacina
    • quikm Re: Poród rodzinny,co o tym myślicie? 18.07.08, 20:22
      Mój mąż zawsze deklarował, że będziemy rodzić razem. Ja jestem z
      tego powodu bardzo szczęśliwa - chcę go mieć przy sobie w tych jakby
      nie było trudnych chwilach. Twój mąż nie musi być z Tobą do końca -
      tzn. może być w czasie pierwszej fazy porodu (wtedy ponoć bardzo się
      przydają mężczyźni) a już w czasie skurczów partych i samego
      porodu, jeśli nie będzie chciał to może już nie uczestniczyć. Ja
      polecam wspólne chodzenie na szkołę rodzenia - mężczyzna dowie się,
      że w czasie porodu też ma jakąś rolę do spełnienia i będzie się czuł
      bardziej potrzebny.
      Co do opłat za poród rodzinny - to chyba zależy od szpitala, u mnie
      w Lublinie wiem że jest bezpłatny.
      • fammpirella Re: Poród rodzinny,co o tym myślicie? 18.07.08, 20:39
        > Twój mąż nie musi być z Tobą do końca -
        > tzn. może być w czasie pierwszej fazy porodu (wtedy ponoć bardzo
        się
        > przydają mężczyźni) a już w czasie skurczów partych i samego
        > porodu, jeśli nie będzie chciał to może już nie uczestniczyć

        no własnie wtedy najbardziej jest potrzebna dłoń, która przyjmie
        Twoje wbite paznokcie bez słowa bynajmniej nie jako kare, za to że
        to przez niego tak teraz krzyczyszwinkwink
        od poczatku do końca. poród party to poród właściwy. wczesniej to
        tylko preludium.
        to, co wazne, dzieje sie własnie pod koniec
      • kala196 Re: Poród rodzinny,co o tym myślicie? 21.07.08, 01:17
        quikm napisała:
        Twój mąż nie musi być z Tobą do końca -
        > tzn. może być w czasie pierwszej fazy porodu (wtedy ponoć bardzo się
        > przydają mężczyźni) a już w czasie skurczów partych i samego
        > porodu, jeśli nie będzie chciał to może już nie uczestniczyć.

        Ja osobiście to przeżyłabym sama I faze porodu(na szczęście nie musiałam)-bo nie
        bylo tak źle (chyba ,że juz pod sam koniec),ale II fazy sama bym nie
        przeżyła.Wtedy właśnie mój M był mi NAJbardziej potrzebny.
        Masował,
        podawal wode,
        motywował do działania,
        mówił mi,że jestem wspaniala wink,
        odliczał czas miedzy skurczami i podawał maske z tlenem kilka sekund przed
        skurczem wink
        Mogłabym tak wymieniać i wymieniać,ale to i tak może wielu nie przekonać bo to
        trzeba samemu przeżyć wink)

        Pozdrawiam i życzę wszystkim Wam wspaniałych i lekkich porodów wink
    • kamelia04.08.2007 jak był ze mną przy "zmajstrowaniu", to 18.07.08, 20:30
      i będzie przy wydaniu na świat. Jestesmy razem jak jestesmy chorzy,
      wiec i poród nie bedzie krepujacy. Poza tym i tak juz widział.

      Jestem cudzoziemka nieznajaca tutejszego jezyka, a tutejsi nie znaja
      angielskiego, wiec dlatego też mój maż "skzany" jest na obecnosc ze
      mną.
      • dorinn2 Poród rodzinny,co o tym myślicie? 18.07.08, 21:41
        my postanowilismy rodzic razem jednak umowilismy sie, ze jak moj
        partner bedzie mial "dosc" to wyjdzie a ja nie bede miala pretensji.
        Ciezko ocenic jak facet to zniesie, a moj nie jest przekonany na
        100% wiec chce mu dac wolnosc wyboru.
    • toffix Re: Poród rodzinny,co o tym myślicie? 18.07.08, 21:37
      Jak wyżej koleżanki piszą - faceta nie można zmuszać. Mój wahał się. Nie
      dlatego, ze krew, zastrzyki, że wrażliwy jakiś. Po prostu przerażała go myśl, ze
      mnie będzie bolało, a on nic nie będzie mógł z tym zrobić. Nie zmuszałam go,
      chociaż wiedział, ze mi na tym bardzo zależy. Wiecie co zrobiłam? Wróciłam
      kiedyś od koleżanki i mu powiedziałam, że koleżanka ta chętnie będzie mi
      towarzyszyła przy porodzie. I co usłyszłam? Że mowy nie ma, że to jego dziecko.
      I bardzo się cieszę, ze tam był bo przez tyle godzin byłoby mi trochę nudno.
      Poza tym wsparcie i bliskość naprawdę się przydają.
      • kala196 Re: Poród rodzinny,co o tym myślicie? 21.07.08, 01:22
        toffix napisała:
        > Po prostu przerażała go myśl, ze
        > mnie będzie bolało, a on nic nie będzie mógł z tym zrobić.

        No wiesz,jak zostałby w domu lub czekałby na korytarzu to na pewno nie mógł by
        nic zrobić!!Nie pomyślał o tym??

        Dobrze,że poszłaś do tej koleżanki wink)
    • korlewna Re: Poród rodzinny,co o tym myślicie? 18.07.08, 22:02
      Jestem zdecydowanie ZA... dla mnie poród nierodzinny jest
      nienaturalny (sztucznie stworzony przez minione systemy). Oczywiście
      to tylko moje zdanie i staram się rozumieć przeciwników...
      Rodziłam z mężem, był ze mną od samego początku do samego końca.
      Pomagał mi bardzo: podtrzymywał, kiedy chodziłam i akurat złapał
      mnie skurcz; podciągał głowę, kiedy tego potrzebowałam; pilnował,
      kiedy stałam pod przysznicem, czy siedziałam w toalecie (bo tu mi
      było najwygodniej), nie czułam się sama i wiedziałam, że cały czas
      mam wsparcie... itd, itp. POmagał też położnym, kiedy ja po dobie
      bardzo bolesnych, regularnych skurczy, nie bardzo już wyłapywałam co
      kto do mnie mówi. Mąż wtedy powtarzał mi słowa położnych, aż dotarło
      do mojego łba.
      I nieprawdą jest, że facet widzi tylko głowe kobiety... mój widział
      wszystko. To On przede mną zobaczył główkę synka. Widział jak mnie
      nacinają, był (częściowo) przy szyciu... Traumy nie ma żadnej, masze
      pozycie układa się tak samo, jak przed urodzeniem synka. W żadnej
      sferze życia poród rodzinny nie zmienił niczego.
      Krępowanie? Czego mąż miał się krępowac? Widoku mojego krocza? A to
      wcześniej nie widział? A ja? Też nie bardzo wiem, co i dlaczego
      miałoby mnie krępowac. Tak naprawdę podczas porodu głowa nie myśli
      normalnie (to podobno wpływ hormonów, ktore sprawiaja, że kobieta
      skupia się tylko na porodzie i czasoprzestrzeń jest zupełnie inaczej
      odbierana)... i obecnośc nikogo nie była dla mnie krępująca (a w
      związku z problemami przewinęło się kilkunastu lekarzy i kilka
      położnych, były też dwie studentki).
      I najważniejsze... urodziłam synusia, mąż widział małego tak szybko
      jak ja... chłop najzwyczajniej w swiecie mi się popłakał. NIgdy nie
      widziałam męża tak wzruszonego i szczęśliwego. To mąż chodził z
      położną, kiedy synek był myty, ważony, mierzony... za nic nie
      zabrałabym tego ojcu mojego dziecka.
      BYć może mam taki stosunek do porodu, bo oboje nabraliśmy pokory
      wobec stworzenia życia (synek jest po klinice leczenia
      niepłodności), bo oboje, świadomie chwiliśmy dziecka, bo oboje
      zdawaliśmy sobie sprawę z tego, czym jest poród i nieśmiało
      podchodziliśmy do bajkowego podejscia do sprawy, bo... sama nie
      wiem...

    • memphis90 Re: Poród rodzinny,co o tym myślicie? 19.07.08, 11:32
      Jestem w 100% ZA porodami rodzinnymi. Mój mąż będzie przy porodzie, a
      przynajmniej przez cała I fazę. Nie wyobrażam sobie, żeby miał przez te godziny
      krążyć po korytarzu albo siedzieć przed komputerem- właśnie wtedy będzie
      przecież najbardziej potrzebny, żeby pomóc mi zmienić pozycję, podać coś do
      picia, pomasować plecy itd. Jeśli chodzi o fazę II- sam zadecyduje już podczas
      samego porodu, bo uważam, że nie warto robić nic wbrew woli partnera, to musi
      być samodzielna decyzja. Liczę na to, że zdecyduje się zostać, ale nie będę
      obrażać się, jeśli uzna, że to dla niego zbyt trudne/drastyczne itd. Swoją drogą
      filmy są znacznie b. drastyczne niż poród, wiec nie wiem o co w mediach robią
      takie wielkie halo?
      • misiorek86 Re: Poród rodzinny,co o tym myślicie? 19.07.08, 13:11
        Mój mąż był ze mna przez cały pierwszy etap, miałam poród wywoływany
        oxy i chyba zanudziłabym sie na śmierć gdyby go nie było ze mna w
        sali, a trwało to dobre 5 godz. Do końca nie bylismy pewni czy sie
        decydowac na poród rodzinny,w końcu zostało na tak, ale ustalilismy
        ze na partych wychodzi, i nie żałuje tej decyzji bo to pozwoliło mi
        sie skupić przy parciu, słuchałam tego co mówiła połozna, a wiem ze
        mąż bedac przy mnie dorzucałby swoje 3 grosze i to by mi
        przeszkadzałowink, za to widok gdy niósł mi dzidzie w ramionach juz
        po ważeniu była przecudowna.
      • bweiher Re: Poród rodzinny,co o tym myślicie? 19.07.08, 13:14
        Teraz jestem ZA,ale jeszcze pare lat temu byłam PRZECIW.Mąż wręcz
        sie upierał że będzie ze mną rodził(nie przeszkadza mu widok krwi,a
        obiad je czasami siedząc przed tv i oglądając operacje).Myślałam
        sobie "co on tam będzie robił?Tylko będzie przeszkadzał i w
        urodzeniu dziecka itak nie pomoże".A mój facet tylko powiedział,że
        będzie przy tym czy mi sie to podoba czy nie.Boże,jak ja mu po tym
        wszystkim dziękowałam!!To ON pomagał mi wtoczyc sie na łóżko,to ON
        ciągnął pod prysznic i podtrzymywał w trakcie skurczów,to ON
        podawał wode do picia bo nie wiem czemu położna postawiła ją na
        oknie,to ON wołał położne gdy przyszły skurcze parte(przez cały
        czas siedziały i piły kawke w swoim pokoju).Przy drugiej ciąży było
        oczywiste że będziemy razem,ale niestety miałam cesarke i nic z
        tego niewyszło. Pozdrawiam !
        • marysia.piekos Re: Poród rodzinny,co o tym myślicie? 19.07.08, 14:17
          pierwsze dziecko rodziłam z mężem, drugie też tak chcę. Oboje tego
          potrzebowaliśmy za pierwszym razem i teraz też "wspólne rodzenie" jest dla nas
          ważne . Myślę że to jest zależne od związku, jedni potrzebują inni nie i oba
          rozwiązania są ok.
          Ale co myślicie o rodzinnych porodach z mamusią?
          Na szkole rodzenia położna poinformowała nas że porody z mamą, siostrą czy
          teściową są w naszym szpitalu co raz częstsze. I co wy na to?
          Wiem że np. w Belgi czy Francji porody rodzinne oznaczają czasem obecność przy
          porodzie starszego potomstwa... niektórzy rodzą w domu z wyboru bez żadnej
          fachowej opieki a ojcowie po rytualnym tańcu dokonują uroczystego spalenia
          łożyska... hihihi, na pewno jest masę rzeczy które tak w ogólnym pojęciu wydają
          się absurdalne i nadają się na film w telekurierze.
          A co z tą mamusią? dla mnie to niepojęte.
          • annapa7 Re: Poród rodzinny,co o tym myślicie? 19.07.08, 22:59
            Z mamusią jak z mamusią, ale z teściową???? Brrrrrr, już to
            widzę..... wink))
          • kala196 Re: Poród rodzinny,co o tym myślicie? 25.07.08, 10:38
            marysia.piekos napisała:

            > pierwsze dziecko rodziłam z mężem, drugie też tak chcę. Oboje tego
            > potrzebowaliśmy za pierwszym razem i teraz też "wspólne rodzenie" jest dla nas
            > ważne . Myślę że to jest zależne od związku, jedni potrzebują inni nie i oba
            > rozwiązania są ok.
            > Ale co myślicie o rodzinnych porodach z mamusią?
            > Na szkole rodzenia położna poinformowała nas że porody z mamą, siostrą czy
            > teściową są w naszym szpitalu co raz częstsze. I co wy na to?
            > Wiem że np. w Belgi czy Francji porody rodzinne oznaczają czasem obecność przy
            > porodzie starszego potomstwa... niektórzy rodzą w domu z wyboru bez żadnej
            > fachowej opieki a ojcowie po rytualnym tańcu dokonują uroczystego spalenia
            > łożyska... hihihi, na pewno jest masę rzeczy które tak w ogólnym pojęciu wydają
            > się absurdalne i nadają się na film w telekurierze.
            >

            A co z tą mamusią? dla mnie to niepojęte.

            Dla mnie również to jest niepojęte w życiu bym nie chciała wink
            Chociaż moja kumpela rodziła z mężem i z mama,mamy miało nie być,ale tak jakoś
            samo wyszło bo poród postępował i nie było jej w głowie wypraszać mamy.
            Wydaje mi się jednak,że tu chodzi nie tylko o to czy to mama mąż czy
            przyjaciółka,chodzi o to,żeby z obojętnie z która z tych osoby czuć się dobrze
            bez krępowania sie itp
            Osobiście nie wiem jak ktoś się może męża /faceta krępować przy porodzie,za to
            koleżanki czy mamy rozumiem,bo w sumie to z mężczyzną sie jest najbliżej i
            widział nas nie raz calutką jak Pan Bóg stworzył ;-DDD

        • kala196 Re: Poród rodzinny,co o tym myślicie? 25.07.08, 10:30
          bweiher napisała:

          > Teraz jestem ZA,ale jeszcze pare lat temu byłam PRZECIW.Mąż wręcz
          > sie upierał że będzie ze mną rodził(nie przeszkadza mu widok krwi,a
          > obiad je czasami siedząc przed tv i oglądając operacje).Myślałam
          > sobie "co on tam będzie robił?Tylko będzie przeszkadzał i w
          > urodzeniu dziecka itak nie pomoże".A mój facet tylko powiedział,że
          > będzie przy tym czy mi sie to podoba czy nie.Boże,jak ja mu po tym
          > wszystkim dziękowałam!!To ON pomagał mi wtoczyc sie na łóżko,to ON
          > ciągnął pod prysznic i podtrzymywał w trakcie skurczów,to ON
          > podawał wode do picia bo nie wiem czemu położna postawiła ją na
          > oknie,to ON wołał położne gdy przyszły skurcze parte(przez cały
          > czas siedziały i piły kawke w swoim pokoju).Przy drugiej ciąży było
          > oczywiste że będziemy razem,ale niestety miałam cesarke i nic z
          > tego niewyszło. Pozdrawiam !

          na Twoim przykładzie można potwierdzić tezę,że mąż przy porodzie jest NIEZBĘDNY!!!

          |Chociaż ja nikogo nie zamierzam namawiać,każdy ma swoje zdanie i
          doświadczenia,a jak nie bedzie kto miał pomóc takiej rodzącej(która uważa,że
          poród rodzinny to moda z zachodu) przy podaniu przysłowiowej i realnej szklanki
          wody to trudno,w wielu przypadkach na własne życzenie wink),ale to już nie moja
          sprawa.


    • koza_w_rajtuzach Re: Poród rodzinny,co o tym myślicie? 19.07.08, 17:05
      smile))
      Myślę, że każda para sama powinna o tym zadecydować. Najlepiej byłoby jakby Twój
      mąż popytał się kolegów, którzy uczestniczyli w porodzie rodzinnym, co o tym sądzą.
      Nie chciałam mieć porodu rodzinnego, zresztą i tak okazało się, że muszę mieć
      cesarskie cięcie. Na pewno jednak plusem takich porodów jest to, że dostajesz
      elegancką salę, gdzie czujesz się bardziej jak w domu niż w szpitalu. Te zwykłe
      sale porodowe wyglądają naprawdę nieciekawie i smutno.
      • marta2202 Re: Poród rodzinny,co o tym myślicie? 19.07.08, 17:36
        Na pewno jednak plusem takich porodów jest to, że dostajesz
        > elegancką salę, gdzie czujesz się bardziej jak w domu niż w
        szpitalu. Te zwykłe
        > sale porodowe wyglądają naprawdę nieciekawie i smutno.

        To wszystko zależy od szpitala, w moim, sale są wszystkie
        pojedyncze, odnowione, przytulne i nie ma znaczenia czy rodzisz sama
        czy z mężem.
        • koza_w_rajtuzach Re: Poród rodzinny,co o tym myślicie? 19.07.08, 19:11
          > To wszystko zależy od szpitala, w moim, sale są wszystkie
          > pojedyncze, odnowione, przytulne i nie ma znaczenia czy rodzisz sama
          > czy z mężem.

          Być może. W moim szpitalu sale porodowe wyglądają jak.. jakaś rzeźnia.. I w
          innych, które widziałam też tak wyglądają.
    • olenka_a ja juz rodziłam 19.07.08, 19:16
      Do dnia porodu uważałam, że będzie poród rodzinny. Mąż się wahał dlatego
      stwierdziliśmy, że będzie tylko w I fazie.
      Tak się złozyło, że na noc zosatłam w szpitalu i zaczęłam rodzić koło północy.
      Pytałam położnych czy dzwonić juz po męża, a one na to, żeby jeszcze poczekac bo
      "nic się nie dzieje". I tak w końcu jak zaczęło się coś dziać, czyli zaczęło
      mnie porządnie boleć to napisałam męzowi tylko smsa, że już rodze, ale wolę sama.
      Doszłam do wniosku, że jego obecnośc w niczym mi nie pomoże, a może nawet będę
      na niego krzyczała smile)) Urodziłam w 3 godziny, połozna była spoko, poród bez
      komplikacji.
      Teraz wiem, że przy następnym porodzie na pewno nie chcę obecności męża, także
      dlatego że on do końca nie był o tym przekonany. Poza tym taki poród to niezła
      "rzeźnia", sporo krwi, ogólnie mało przyjemna fizjologiczna sprawa.

      Ale jeśli oboje tego chcecie to na pewno jest cudownie przezywać wspólnie
      narodziny dzieciątka smile
    • trisamama Re: Poród rodzinny,co o tym myślicie? 19.07.08, 19:31
      Moj maz byl przy porodzie do samego konca i nie zaluje tego, jesli sie doczekamy
      drugiego dzidziusia to oczywiscie tez bedziemy razem rodzic.
      Na poczatku lezalam w wannie, maz podczas skurczy podawal mi gaz z tlenem, gdy
      zglodnialam poprosil polozna o jedzenie (w UK mozna jesc w trakcie porodu) i
      herbate. Przez ten gaz utopilabym sie w tej wannie ale maz szybko mnie zlapal wink
      Pozniej gdy przyszly skurcze parte, dopingowal mnie, podawal picie, glaskal.
      Podobno chcialam isc do domu (nie pamietam tego) i mowilam, ze juz nie moge
      hihihi. Ale on dzielnie i spokojnie mowil mi ze jeszcze troszke i bedzie po
      wszystkim smile
      Maz porod wspomina bardzo milo, ostatnio mi powiedzial, ze bylo to jego
      najlepsze przezycie jakiego doswiadczyl!
      Po porodzie pokochal mnie jakby na nowo, widzial we mnie kogos wielkiego! Nawet
      mowil do mnie ty moja krolowo wink (troche mnie to krepowalo, ale nie powiem mile
      bylo )
      Tylko jest jeden warunek, partner naprawde musi tego chcec, nie mozna zmuszac na
      sile.
    • sajana Re: Poród rodzinny,co o tym myślicie? 20.07.08, 07:32
      Zapewnie bedziecie mnie atakować ale ja jestem na Nie. Rodziłam 2
      razy (przy drugim porodzie była ze mna mama i bardzo sie ciesze bo
      masowwała mi kregosłup). Wcale nie żałuje że sie nie zgodziłam na
      obecność męża. Widziałam inną rodząca w sali obok i nie był to miły
      widok dla mnie a co dopiero dla faceta. Przy moim porodzie był kał
      wiec wybaczcie......... Mąż i tak kocha ponad wszystko swoich 2
      synków a ja nie żałuje swojej decyzji. Co innego choroba a co
      innego poród.
      • memphis90 Re: Poród rodzinny,co o tym myślicie? 20.07.08, 09:00
        Nie będę Cię atakować, to Wasza decyzja i Wasza sprawa, ale czemu uważasz, że co
        innego choroba, a co innego poród?
      • annapa7 Re: Poród rodzinny,co o tym myślicie? 20.07.08, 12:32
        Jasne, to Wasza decyzja.
        Ale.
        Jeżeli kiedyś, nie daj Boże, będę miała np. wypadek - powiedzmy
        złamię nogi - i będę unieruchomiona, to zapewniam Cię, że będę
        oczekiwać od męża, że będzie przy mnie, że będzie mnie mył, podawał
        basen czy co tam będzie potrzebne (mówię o sytuacji chwilowej, nie
        permanentnej). Ja to samo zrobię dla niego. Dla nas to oczywiste.

        I poród to dla nas jedna z takich oczywistych sytuacji - nie widzę
        powodu, dla którego tym razem przy mnie miałby być kto inny niż mój
        mąż. On mi jest najbliższy, przy całej mojej miłości do mamy. Gdyby
        on miał rodzić, nie zastanawiałabym się ani chwili, czy być przy
        nim. A że może zrobiłby przy tym kupę - no to co???
        • zaba772 Re: Poród rodzinny,co o tym myślicie? 20.07.08, 12:49
          Ja juz rodzilam i byl to porod rodzinny. Nie wyobrazam sobie tego
          inaczejsmile Maz z reszta tez nie! Jest bardzo szczesliwy, ze mogl w
          tym wszystkim uczestniczyc od poczatku do konca i przy kolejnym
          porodzie na pewno tez tak bedziesmile
    • liwilla1 Re: nie czulam skrepowania 20.07.08, 13:59
      w ogole o tym nie myslalam. i nigdy bym na to - szczerze - nie wpadla. jestesmy
      tak blisko siebie, ze naprawde nie wiem co mogloby sprawic, bym poczula sie
      skrepowana przy nim smile
      moj malz tak naprawde niestety byl podczas porodu sam - tak mnie nacpali jakims
      farmaceutykami, ze nic prawie do mnie nie docieralo. to on zmagal sie z moim
      cierpieniem, on mnie wspieral, dodawal mi sil, poieszal. w zamian dostawal moj
      strach, moja zlosc, a na koniec oberwal niezla wiazanka bluzgow, gdy nadgorliwie
      zaczal mnie masowac. wstretna ja smile ale pierwszy zobaczyl tez naszego synka, a
      takze (w odroznieniu ode mnie) pamieta wszystko, mial mozliwosc doswiadczenia
      calosci z perspektywy i uczestnika i widza. ja pamietam glownie bol.
      nie chcialam byc dotykana, malz trzymal mnie za reke. wystarczala mi tylko jego
      obecnosc. nie wyobrazam sobie siebie w tamtych momenatch bez niego.
      • dzoaann Re: nie czulam skrepowania 20.07.08, 14:42
        a ja dwa razy rodziłam sama.
        za pierwszym razem mąż nie mógł być ze mna, a za drugim go wygonilam.
        Najchętniej wygoniłabym i lekarza, i połozną. Nie wiem co się ze mna działo, ale
        czułam sie jak zwierzę i potrzebowałm być sama. Mąż mi pod koniec przeszkadzał i
        tyle. Naprawdę nie wiem dlaczego, ale wolałam, żeby wyszedł z sali. Na poczatku
        sie przydał, ale potem denerwował i rozpraszał.
        Teraz czeka mnie trzeci poród na dniach i nie wiem jak bedzie. Jedziemy razem,
        ale może znów go wygonię? I nie ma to nic wspólnego z krępacja, czy czyms tam.
        Po prostu potrzebowalam być wtedy sama...
    • maurra Dla własnego bezpieczeństwa warto 25.07.08, 11:32
      Facet na porodówce jest potrzebny z jednego najwazniejszego IMO powodu - patrzy
      personelowi na łapy i minimalizuje poczucie widzimiosiostwa względem rodzącej.

      Bo że wciąż są takie porodówki i taki personel, chyba nie trzeba nikogo
      przekonywać.
Pełna wersja