jak przekonać na poród rodzinny......męża ;(

17.08.08, 14:53
mam zapytanie...... rodziłam już dwa razy. jestem 3 raz w ciąży. wiem jakie to przeżycie gdy te pierwsze chwile można dzielić z osobą najukochańszą na świecie przy której wszystko wydaje się lepsze........... Bardzo pragnę by towarzyszył mi mąż przy przyjściu na świat naszego maleństwa............PRAGNĘ TEGO BARDZO.
Jednak jak to zwykle bywa faceci mają swoje słabostki. I tak jest w przypadku mego ukochanego - boi się że zemdleje. Nie na widzi widoku krwi........... sad nic go nie przekonuje by był tam ze mną. A ja tak bardzo tego chcę.
JAK GO PRZEKAONĆ ????
    • alicja0000 Re: jak przekonać na poród rodzinny......męża ;( 17.08.08, 15:08
      moim zdaniem nic na siłę, jeśli on nie czuje się tam potrzebny to nie ma sensu
      go przekonywać. Albo sam dojrzeje do tej decyzji albo będziesz rodzić bez niego.
      To, ze go nie bedzie przy porodzie nie oznacza przecież że będzie złym ojcem.
      Czasem poród dla faceta na żywo to zbyt wiele i nie radzą sobie z takimi
      przeżyciami-wolą czekać w domu albo za ścianą. Pooglądaj z nim filmy z porodu,
      niech wie jak to naprawdę wygląda, powiedz mu że swoją obecnością bardzo by
      pomógł Tobie i dziecku i ze pragniesz by był przy narodzinach. Może potrzebuje
      czasu by się oswoić z tą myślą...
    • szachula30 Re: jak przekonać na poród rodzinny......męża ;( 17.08.08, 16:36
      Już był taki wątek, z tym, że wątpliwości miały dziewczyny w ciąży. Daj mu do
      przeczytania wszystkie odpowiedzi. Niech przeczyta i oceni, ile straci.
    • deodyma Re: jesli on tego niechce, to sila go nie zmusisz. 17.08.08, 16:38
      i jesli nie chce, to sobie po prostu odpusc.
    • b.bratka Re: jak przekonać na poród rodzinny......męża ;( 17.08.08, 17:14
      broń boże nie oglądaj z nim żadnych filmów z porodu - to go tylko
      dodatkowo zniechęci. Ja jestem w drugiej ciąży - przy pierwszym
      porodzie mąż był ze mną, chociaż bał się strasznie (również
      nienawidzi krwi i bał się że zemdleje) ale ustaliliśmy z góry że
      jest mi po prostu potrzebny i absolutnie nie wchodzi w grę żadne
      patrzenie przez niego jak się rodzi dziecko, przecinanie pępowiny
      itd. Bardzo mi pomógł przez wszystkie godziny bóli, a w momencie
      rodzenia stał przy mnie przodem do mnie, tyłem do nóg i NIC nie
      widział. Wkurzył nas co prawda lekarz bo wołał go do przecinania
      pępowiny. Teraz uzgodniliśmy że rodzimy razem ale uprzedzimy
      stanowczo personel szpitala że mąż jestem żeby wspierać mnie a nie
      podglądać jak rodzi się dziecko i nie mam mowy o żadnym przecinaniu
      pępowiny. Spróbuj ustalić z mężem zasady na jakich jest w
      stanie "uczestniczyć w porodzie". A może będzie z Tobą prawie do
      końca a na sam czas porodu wyjdzie z sali? Nie każdy facet musi
      odczuwać mistycyzm porodu i przecinać pępowinę. To absolutnie nie
      świadczy o tym jakim będzie ojcem. Powodzenia.
    • absit Re: jak przekonać na poród rodzinny......męża ;( 17.08.08, 18:05
      wiesz? ja mialam tak przy dwoch pierwszych ciązach - zaledwie 2-4 miesieczne dzieci a juz natychmiast chcialam znowu byc w ciazy i miec nastepne - mysle, ze to sprawka hormonow. Zdrowy rozsadek podpowiadal co innego a cala reszta cos zupelnie przeciwnego.
      • absit sorki!!!! 17.08.08, 18:06
        nie tu gdzie trzeba wkleilam odpowiedz - mialo byc w innym wątkusmile przepraszamsmile
    • akos6 Re: jak przekonać na poród rodzinny......męża ;( 17.08.08, 18:32
      na sile nic nie zdzialasz. filmow z porodu lepiej mu nie pokazuj. ja
      mam juz porod jeden za soba, drugi przed soba i jak teraz obejrzalam
      film z porodu to dopiero sie przerazilam smile
      porozmawiaj z nim, wytlumacz ze nie musi z Toba byc do samego konca.
      w dowolnej chwili moze wyjsc z sali.
      ja na sali porodowej lezalabym sama gdyby nie maz. nie wyobrazam
      sobie ze teraz przy porodzie mialoby go nie byc. czulam sie po
      prostu bezpieczniej i pewniej. a maz do tej pory wspomina porod i
      mowi ze nie bylo tak zle jak myslal. zreszta stal przy mojej glowie
      a nie w nogach...poza tym cale szczescie ze byl przy mnie bo corka
      jak sie urodzila to lekarz szybko przecinal pepowine i zabral
      dziecko do neonatologa. wiec stres byl nieziemski. gdyby meza nie
      bylo przez dluzsza chwile nie wiedzialabym co z dzieckiem, a tak maz
      poszedl i zaraz przybiegl powiedziec ze mala jest zdrowa.
      mamy nadzieje ze tym razem uda sie mezowi przeciaz pepowine.
    • niunia8982.2 Re: jak przekonać na poród rodzinny......męża ;( 17.08.08, 19:30
      Hej,jestem w pierwszej ciazy w 24tc,moj maz tez na poczatku nie chciał,bo nie
      wiedział jak to jest itd,ale załozyłam watek pod tytułem "poród rodzinny co o
      tym myślicie"mozesz go przeczytac mezowi,tam rozne forumowiczki opisywały porody
      z mezami,jak mezowie bardzo im pomagaja,ze wzruszaja sie przy narodzinach
      dziecka itp.
      Albo poprostu siądź z nim przed komputerem i włacz mu jakis film z porodu
      rodzinnego....(nie drastycznego) mój obejrzał i powiedział,ze nie jest to takie
      starszne...po kilku dniach sam mi zaproponował,powiedział,ze bedzie mi
      pomagał,podawał wode,pomagał chodzić i wstac z lozka itd smile Musisz z nim
      szczerze porozmawiac i powiedziec jakie to dla ciebie wazne smile
      pozdrawiam...napisz jak ci poszlo...czy namowilas męża

      --
      24tc smile będzie synuś smile
      • mojedzieci4 Re: jak przekonać na poród rodzinny......męża ;( 19.08.08, 20:55
        jestem zachwycona tempem tego wątku...................
        Postanowiłam - do grudnia ma czasu troszku.....więc po mału go zaczne
        uświadamiać......... bo bardzo mi zależy na jego obecności!!!!!
    • memphis90 Re: jak przekonać na poród rodzinny......męża ;( 17.08.08, 21:50
      ŻADNYCH FILMÓW Z PORODÓW- nawet nie myśl o takim "przekonywaniu"! To nie jest
      coś, co można obejrzeć sobie beznamiętnie na you-tubie i podsumować wrażenia
      przy kolacji, a oglądanie krocza obcej kobiety opinającego
      się/pękającego/nacinanego na główce obcego dziecka może naprawdę zniesmaczyć. W
      trakcie porodów rodzinnych mężczyźni też nie wgapiają się w krocze, tylko stoją
      za głową lub służą za podpórkę w pozycjach "aktywnych". Najważniejsza jest
      rozmowa- mąż boi się krwi, omdlenia? Zrozumiałe- mężczyźni nie są zaprogramowani
      na porażki i wolą unikać sytuacji, w których boją się polecsmile Ok, więc niech
      towarzyszy Ci przez te pierwsze trudne godziny, pomaga, a na samo parcie
      wyjdzie. Wróci, jak dziecko będzie już na świecie i te pierwsze chwile tak czy
      inaczej przeżyjecie wspólnie. A może- jeśli nie będzie czuł tej presji, nie
      będzie czuł obaw, że się nie sprawdzi (bo przecież omdlenie u faceta to potworna
      plama na honorzewink)- sam zdecyduje się zostać?
      • alicja0000 Re: jak przekonać na poród rodzinny......męża ;( 17.08.08, 22:20
        A dlaczego uważasz , że nie "wgapiają się" w krocze? Mąż mojej koleżanki się
        wgapiał bo sama położna zachecała go do oglądnięcia główki. Gapił się jak sroka
        w kość i podobało mu się jak dziecko wychodzi. Wszystko zależy od faceta i
        sytuacji przy porodzie. A film jest dobrym pomysłem jeśli facet nie ma
        kompletnie pojecia na czym to polega, wtedy oglądnąć razem z nim jakiś dość
        lightowy niedługi filmik, zeby wiedział czego się spodziewać. Jeśli nie ma na to
        ochoty-nie oglądać. Proste. Niech ma chociaż pojecie, że z krocza nie wyskoczy
        piękny , czyściutki i uśmiechnięty dzieciak jak to pokazują w amerykańskich filmach.
        • uccellino Re: jak przekonać na poród rodzinny......męża ;( 17.08.08, 22:23
          > Wszystko zależy od faceta

          No właśnie - memphis chodzilo, jak sądzę, że jest wybór.
          • alicja0000 Re: jak przekonać na poród rodzinny......męża ;( 18.08.08, 12:28
            nie chodzi o wybór tylko o to, ze mężczyźni nie wgapiają się podczas porodu w
            krocze, co jak wyżej napisałam jest nieprawdą-bo niektórzy się wgapiają i to z
            chęcia. Wybór jest zawsze i nikt tu o wyborze nie dyskutuje, jesteśmy istotami i
            mamy wybór i wolną wolę także nikt nikogo do bycia przy porodzie nie zmusi. Jak
            napisałam wszystko zależy od faceta i sytuacji przy porodzie.
            • memphis90 Re: jak przekonać na poród rodzinny......męża ;( 19.08.08, 14:16
              Standardowo stawia się faceta za głową kobiety, tak, żeby nic nie widział; jak
              wgapia się w krocze to tylko dlatego, że sam z własnej woli przesunął się i
              zerka... Ale my tu akurat mówimy o mężczyznach, którzy obawiają się tego widoku,
              którzy z tego powodu nie chcą towarzyszyć przy porodzie- dla nich informacja, że
              NIC "okropnego" przypadkiem nie zobaczą może być bardzo ważna i pomóc w podjęciu
              decyzji.
        • memphis90 Re: jak przekonać na poród rodzinny......męża ;( 19.08.08, 14:19
          Jaaasne, puść mu filmik "poród - pozytywnie", to dopiero przeżyje szok, jak się
          potem okaże, że porodowi nie towarzyszy słodka muzyczka, że kobieta w trakcie
          jednak sapie, stęka, krzywi się, robi się czerwona na buzi, a całośc trwa
          troszkę dłużej, niż te 5 minut...
    • uccellino Re: jak przekonać na poród rodzinny......męża ;( 17.08.08, 21:57
      > boi się że zemdleje.

      Powiedz mu, żeby nie słuchał mitów - bardzo trudno jest zemndlec na
      wysokiej adrenalinie.


      > Nie na widzi widoku krwi...........

      No wiesz, co - chyba jako doświadczona mama wiesz, że krew pojawia
      się na samym końcu. Wtedy on może stać tak, żeby nie zaglądac ci
      miedzy nogi. Prosta sprawa.
      • annam21 Re: jak przekonać na poród rodzinny......męża ;( 17.08.08, 23:37
        hm nonie wiem... ja przy pierwszej sama nie bylam przekonana czy
        chce, a maz sie bal bardzo,siedzial ze mna i czeklismy na
        rozwarcie ,kttire nie otepowala i skonczylo sie cc. Jak
        lekarzzapytal meza czy che byc obecny przy cc to od samego pytania
        osunal sie na scianetongue_out
        teraz bedzie drugie baby i bedzie cc,, naktore jak sie uda pojdzzie
        ze mna...przyjaciolka. Maz bedzie grzeczenie czekal bo jednak umie
        mdlec w szpitalachtongue_out
    • artdesign84 powiedz że jak zrobił to musi teraz "wyjąć" 18.08.08, 00:27
      hihi
      a tak na serio, porozmawiaj z nim, powiedz że krwi to on za dużo nie
      będzie widział jak będzia stał przy Twojej głowie, daj mu do
      poczytania relacje facetów którzy byli przy porodzie, zabierz do sw
      lekarki, niech mu o tym opowie, powiedz że zawsze będzie mógł wyjść,
      jakie to dla Ciebie ważne...
      hmm nie wiem co jeszcze, dla nas od zawsze było jasne że rodzimy
      razem i urodziliśmy smile
    • aganioq Re: jak przekonać na poród rodzinny......męża ;( 18.08.08, 05:58
      hehe, co facet to inny, ja mam problem "w drugą stronę", znaczy nie
      chcę męża w ostatniej fazie, on jest bardzo odporny na różne widoki
      (jeździ eRką, i porody w karetce też się im z rzadka trafiają), więc
      nie boję się, że zemdleje czy coś w tym rodzaju, po prostu nie chcę,
      ma wyjść na sam koniec z sali...postawiłam mu warunek, że zgadzam
      się żeby był tak długo aż nie każę mu wyjść, nie wiem jak to będzie,
      może koniec końców zostanie do końca, ale chcę, żeby jak stwierdzę,
      że bardziej mnie wkurza niż pomaga, to żeby się wyniósł...i do tego
      właśnie trudno go przekonać, choć ostatnio stwierdził, że może byćna
      moich warunkach, ale chyba ma cichą nadzieję, że w ostatniej fazie
      mnie będzie już obojętne czy on tam będzie czy nie...cóż,
      zobaczymy...
    • lenatka Re: jak przekonać na poród rodzinny......męża ;( 18.08.08, 07:52
      może nie powinnaś używać tego jako argumentu bo nie chciałabym przestraszyć ani
      Ciebie ani Twojego męża ale muszę przyznać że mi mąż bardzo się przydał podczas
      porodu, pomijam to że był wsparciem zarówno fizycznym jak i psychicznym podczas
      silnych bóli, najważniejsze co było potem... poród nie przebiegał tak jak
      powinien i bardzo szybko po urodzeniu córeczki zafundowano mi totalny odlot i
      zabrano na salę operacyjną, w tym czasie mąż uczestniczył w pomiarach i badaniu
      dziecka, podawał położnej ubranka dla córki zbierał z sali porodowej moje rzeczy
      takie jak szlafrok, tel. kom., kapcie...
      za kilka dni rodzę i nie wyobrażam sobie żeby nikogo przy mnie nie było, tak na
      wszelki wypadek jakby znów coś poszło nie tak, po prostu będę czuła się
      bezpieczniej wiedząc że jest ktoś, kto wszystkiego dopilnuje jakbym ja nie mogła
    • mw144 Re: jak przekonać na poród rodzinny......męża ;( 18.08.08, 11:04
      Ja tu widzę inny problem, mianowicie: jak przekonać Ciebie, że
      oglądanie Twoich czynności fizjologicznych przez męża wcale nie musi
      być dla Niego tak facynujące jak Tobie się wydaje.
      • nglka Niestety zgadzam się z powyższym 18.08.08, 11:10
        mw144 napisała:

        > Ja tu widzę inny problem, mianowicie: jak przekonać Ciebie, że
        > oglądanie Twoich czynności fizjologicznych przez męża wcale nie musi
        > być dla Niego tak facynujące jak Tobie się wydaje.

        Jak w tytule. w pełni się zgadzam.
        Niedługo sama rodzę i ustaliłam z Niemężem, że będzie ze mną tylko w I fazie
        porodu mimo, że bardzo chciałabym mieć Go i w II fazie. Wstępnie założyliśmy, że
        zapłacimy za całość porodu rodzinnego(inaczej się nie da hehe) a jak będzie
        chciał, to:
        - skorzysta tylko w I części
        - skorzysta w obu częściach porodu
        - nie skorzysta wcale, bo ma prawo się rozmyślić.

        Nie wywieraj na chłopu presji bo wyjdzie na to, że:
        a) zemdleje podczas porodu i będzie trzeba się nim zająć
        b) to Ty będziesz musiała uspokajać Jego a nie On Ciebie
        c) rzecz najmniej przyjemna, czyli uraz i brak chęci jakiegokolwiek współżycia
        po porodzie.

        Podpunkt "c" wyraźnie widać czasem na forach...najpierw kobity męża zmuszają do
        obecności przy porodzie a potem tragedia, bo mąż na widok gołej żony... ucieka.
        • golfstrom Re: Niestety zgadzam się z powyższym 18.08.08, 12:23
          O ile zgadzam się, że nie można/nie powinno się nikogo zmuszać do
          czegoś, czego nie chce zrobić i uważam, że Twoje ustalenia z mężem
          są najlepszą formą kompromisu, to równocześnie stawiam następujące
          pytania:

          a) czy możesz podlinkować wyniki jakichś badań wskazujących na
          korelację między porodem rodzinnym a kryzysem małżeńskim?
          b) czy sugerujesz, że kryzysy małżeńskie po narodzinach dziecka się
          nie zdarzają, o ile małżonkowie nie decyduja sie na poród rodzinny?
          • nglka Re: Niestety zgadzam się z powyższym 18.08.08, 12:44
            A gdzie ja pisałam o badaniach? Napisałam li i wyłącznie, że NA FORACH pojawiają
            się tego typu wątki. Nawet mężczyźni, zdarza się, że sami o tym piszą (ojcowie,
            którzy nie chcieli a przy porodzie byli).
            Nie pisałam też o kryzysach małżeńskich jako o całości a jedynie o wzbranianiu
            się od seksu. Kryzysy występują w każdej postaci acz nie ulega wątpliwości i tu
            chyba żadnych linków przytaczać nie trzeba - że stwarzanie sytuacji sprzyjającym
            powstaniu kryzysu (zmuszenie któregokolwiek z Partnerów do czegoś, czego z
            własnej woli zrobić nie chcą) jest motorem napędzającym do powstania w/w.
            Dotyczy każdej sfery życiowej.
            • golfstrom Re: Niestety zgadzam się z powyższym 18.08.08, 14:07
              No więc ja na forach z argumentem o obrzydzeniu spotkałam się li
              tylko i wyłącznie u osób, które teoretyzują - kobiet, które
              (jeszcze) nie rodziły i mężczyzn, którzy nie byli przy porodzie.
              Co prawda nie przeczytałam wszystkich 83 191 206 postów na forum,
              więc może się mylę.

              Owszem, czytałam o kłopotach w małżeństwie, o zastoju w życiu
              skesualnym, ale nie przypominam sobie żadnego wątku, w którym
              autorka wspominałaby o porodzie rodzinnym.

              Zapewne znajdize się mnóstwo wątków nicków pokroju lubie_gazete,
              którzy nawet na forum o chemoterapii wejdą by dowalić jakimś słodkim
              tekstem w stylu "Już nie żyjecie - przestańcie się oszukiwać".

              Dlatego tak mnie interesuje poparcie tego argumentu jakimiś wynikami
              naukowymi - w końcu na zachodize takie porody odbywają się juz od
              jakiegoś czasu. Jeśli nie w forimie ostrzeżenia, to argument o
              obrzydzeniu powinien sie pojawić w forimie oskarżenia (na pewno
              znalazłby sie ktoś na tyle pomysłowy, żeby oskarzyć szpital/lekarza
              rodzinnego o rozpad małżeństwa, ponieważ nie został ostrzeżony o
              negatywnych skutkach porodu rodzinnego).

              Można nie mieć ochoty na poród rodzinny, ale czy trzeba przy tym
              straszyć czarnym ludem?
              • nglka Re: Niestety zgadzam się z powyższym 18.08.08, 14:49
                golfstrom napisała:

                > No więc ja na forach z argumentem o obrzydzeniu spotkałam się li
                > tylko i wyłącznie u osób, które teoretyzują - kobiet, które
                > (jeszcze) nie rodziły i mężczyzn, którzy nie byli przy porodzie.
                > Co prawda nie przeczytałam wszystkich 83 191 206 postów na forum,
                > więc może się mylę.

                Ja spotkałam się (przyznam, że nie dam 100% gwarancji, że było to NA TYM forum)
                z wypowiedziami kobiet, które rodziły z mężem. Ów mąż został przez Autorkę/i
                poniekąd zmuszony, czy jak kto woli "przekonany szantażem emocjonalnym" czy
                "poszedł dla świętego spokoju". Posty nie były wesołe. podobnie było z
                wypowiedzią Panów. Temat ten przerabiałam też kilka lat temu na zajęciach z
                Psychologii, zakładam więc odgórnie, że kobieta wiedziała o czym mówiła. Inna
                sprawa, że dotyczyło to ogółu czynników sprzyjającym powstawaniu problemów w
                małżeństwie.

                > Zapewne znajdize się mnóstwo wątków nicków pokroju lubie_gazete,
                > którzy nawet na forum o chemoterapii wejdą by dowalić jakimś słodkim
                > tekstem w stylu "Już nie żyjecie - przestańcie się oszukiwać".

                Oczywiście można założyć, że wszystkie wypowiedzi na forach były fikcyjne ale
                nie sądzę, by większość miała w tym cel inny, niż podzielenie się własnym
                doświadczeniem. O bezsensownych wypowiedziach osób pokroju lubie_gazete nawet
                się nie wypowiadam, bo nie o takich ludziach piszę.


                > Dlatego tak mnie interesuje poparcie tego argumentu jakimiś wynikami
                > naukowymi - w końcu na zachodize takie porody odbywają się juz od
                > jakiegoś czasu. Jeśli nie w forimie ostrzeżenia, to argument o
                > obrzydzeniu powinien sie pojawić w forimie oskarżenia (na pewno
                > znalazłby sie ktoś na tyle pomysłowy, żeby oskarzyć szpital/lekarza
                > rodzinnego o rozpad małżeństwa, ponieważ nie został ostrzeżony o
                > negatywnych skutkach porodu rodzinnego).

                I tu nasze drogi się rozchodzą. ciebie interesują konkretne badania dotyczące
                tylko i wyłącznie porodu a ja wypowiadałam się na temat zmuszania KTÓREJKOLWIEK
                ze stron do CZEGOKOLWIEK, gdzie zmuszenie nie musi mieć formy bezpośredniej typu
                ciągnięcie za rączkę. Można wymóc decyzję na dziesiątki różnych sposobów i nie
                będzie to równoznaczne każdorazowo ze zmianą punktu widzenia i szczerymi
                chęciami "zmienionego".
                Jeśli zaś chodzi o zaskarżanie szpitali, o czym wspominasz to spieszę
                poinformować, że w szpitalu, w którym będę rodzić nie można rodzić z każdym.
                Osoba, z którą chcę rodzić nie musi być z rodziny ale może nie zostać wpuszczona
                przez Położne, jeśli te wyczują, że osoba towarzysząca niespecjalnie z własnej
                woli tam przyszła. Takie zasady zapewne nie wzięły się z powietrza.
                Prawdopodobnie nie chodzi nawet o samo zaskarżenie ale właśnie o unikanie
                sytuacji, kiedy to Pacjentka naciska na obecność niespecjalnie przekonanego
                męża. Idąc dalej - te same zasady nie powstałyby, gdyby takie sytuacje zdarzały
                się sporadycznie zamiast notorycznie.

                > Można nie mieć ochoty na poród rodzinny, ale czy trzeba przy tym
                > straszyć czarnym ludem?

                Niczym nie straszę, wyłącznie ostrzegam przed konsekwencjami nawet nieświadomej
                próby wymuszenia pobytu przy porodzie na osobie, która tego nie chce i już. Czy
                mam podawać linki lub źródła książkowe donoszące o szkodliwości OGÓŁU
                wymuszonych decyzji?
                • golfstrom Re: Niestety zgadzam się z powyższym 19.08.08, 13:55
                  Myślę, że nasze drogi nie rozchodzą się w tym momencie, który
                  podajesz.

                  O ile dobrze rozumiem, piszesz o sytuacji, gdy ktoś zostaje zmuszony
                  i to zmuszenie negatywnie wpływa potem na związek. Ale czy to będzie
                  zmuszenie do rodzinnego porodu, na który ktoś nie ma ochoty, czy do
                  mieszkania z mamusią, na co tez można nie mieć ochoty, czy do seksu
                  oralnego, cały czas chodzi o to samo - uprzedmiotowienie partnera.

                  Czy chodzi zatem o czysto fizyczne obrzydzenie do ukochanej żony po
                  tym, kiedy się ukochaną żonę zobaczyło podczas porodu? Nie, chodzi o
                  głębiej zakorzenioną niechęć do osoby, która stawia pod murem i nie
                  znosi sprzeciwu. Po narodzinach postawa takiej osoby nei ulega
                  zmianie tylko jeszcze się wzmacnia, bo teraz wszystko tłumaczone
                  jest dobrem dziecka, dla którego wszyscy mają się poświęcać bez
                  dyskusji. I tu w pełni się zgadzamy.

                  Ja natomiast nie mogę zgodzić z czymś innym.
                  Na pytanie "Jak przekonać partnera do wspólnego porodu?" nie pada
                  odpowiedź "Nie staraj się go do tego zmuszać, bo może się to obrócić
                  przeciwko Tobie i spowodować kryzys związku". Pada natomiast
                  odpowiedź "Nie ciągnij faceta na porodówkę, bo jak Cię zobaczy, to
                  mu zbrzydniesz i z seksu nici. A w najlepszym przypadku okaże się,
                  że facet to baba". I to właśnie miałam na myśli pisząc o czarnym
                  ludzie.

                  Tak sobie jeszcze niezobowiązująco poszperałam w sieci, czy są
                  badania na temat porodów rodiznnych w Anglii (bo tu rodziłam).

                  Tutaj
                  www.juniormagazine.co.uk/birth/view/birth_partners/27.html
                  jest z głową przedstawiona sprawa wyboru osoby towarzyszącej w
                  porodzie. Jak podpowiada rozsądek, mąż nie zawsze się do tego
                  nadaje, ale bynajmniej nie chodzi o atrakcyjność seksualną. Co
                  prawda pełne wyniki przeprowadzonej ankiety nie zostały podane, ale
                  jest informacja o tym, co ojcom sprawia największą trudność przy
                  porodzie i znów nie chodzi o powabność partnerki. Anglicy
                  przywiązują do tej sfery dość dużą wagę i gdyby coś takiego wyszło w
                  ankietach, to jestem pewna, że byłaby o tym wzmianka.

                  Tutaj
                  www.imperial.ac.uk/P7384.htm
                  jest informacja o badaniach, które pokazują, że zdenerwowanie
                  towarzyszącego podczas cesarki ojca wydłuża okres rekonwalescencji
                  matki i zmniejsza jej odporność na ból.
                  Ciekawostka: wniosek, który wyciągnięto z tych badań nie brzmi "Nie
                  pozwalać na obecność partnerów podczas cesarki" tylko "Lepiej
                  przygotowywać partnerów do tej procedury".

                  Tutaj z kolei
                  www.radmid.demon.co.uk/Chi.htm
                  jest nieco kuriozalna historia porodu relacjonowana przez położną.
                  Co prawda artykuł jest o czym innym, ale zwróć uwagę, jakie jest
                  podejście położnej do marudzących partnerów (matka rodzącej i ojciec
                  dziecka). Pytanie brzmi - czy byli najlepszymi partnerami do porodu?
                  Pewnie nie, ale jeśli rodząca tak chciała i oni tak chcieli, to
                  położna uszanowała ich wybór. Położna nie obraziła się na nich i nei
                  powiedziała "Proszę sobie stąd iść, Państwo mi przeszkadzają".
                  Dlatego z niezbyt pomocnymi partnerami porodu można sobie przy
                  odrobinie chęci poradzić. Ja np. kiedy coś, co robił podczas porodu
                  mój mąż, zaczęło mnie drażnić, mówiłam "nie" i on wiedział, że ma
                  przestać.
    • lubie_gazete Re: jak przekonać na poród rodzinny......męża ;( 18.08.08, 16:09
      Obiecaj mu,że jak pójdzie to kupisz mu najnowsze BMW,ewentualnie volvo lub w
      końcu zgodzisz się na seks analny.
    • zlotarybka_1 Re: jak przekonać na poród rodzinny......męża ;( 18.08.08, 18:12
      ja podobnie jak kilka innych dziewczyn uważam, że nic na siłę -
      jeżeli nie chce, to nie ma co go przekonywać.
      Czy rozważałaś poród w obecności jakiejś innej bliskiej osoby - np.
      mamy, siostry, przyjaciółki? Jeżeli chcesz, aby ktoś bliski był przy
      Tobie - czy koniecznie musi być to mąż?
    • delfina77 Re: jak przekonać na poród rodzinny......męża ;( 18.08.08, 22:04
      Powiedz mu, zeby nie byl dupa - to ty bedziesz odwalac najciezsza robote a on ma
      byc tam po to, zeby ci pomoc, a nie rozczulac sie nad soba. Jak mu bedzie slabo,
      moze przeciez wyjsc na chwile (szkoda, ze my niesmile) a poza tym tam sie tak duzo
      dzieje, ze raczej nie ma czasu na omdlenia
    • mozyna Re: jak przekonać na poród rodzinny......męża ;( 21.08.08, 00:33
      moj maz byl przy porodzie, bo uwazal to za cos oczywistego, ze musi
      tam byc. i ja tez tego oczekiwalam, ze mezczyzna powinien
      uczestniczyc tak samo jak kobieta w tym wydarzeniu. wiec sie
      zgralismy smile
      a co ci moge poradzic? porozmawiaj z nim szczerze, ze to dla ciebie
      bardzo wazne. uswiadom mu, ze to partner jest najwazniejszy dla
      rodzacej, nie polozna. i wlasciwie powinien tam byc, bo to
      najwazniejszy pierwszy dzien na swiecie jego wlasnego dziecka. to
      tak jakby nie chcial potem uczestniczyc w jego przyjeciach
      urodzinowych, albo chodzic na wywiadowki. maluch jest juz waszym
      dzieckiem i fajnie by bylo, gdyby maz potraktowal odpowiedzialnie
      fakt bycia ojcem, wlasnie od tego najwazniejszego pierwszego dnia.
      co do filmow z porodu, zrob jak uwazasz, albo raczej jak uwaza twoj
      maz. my ogladalismy wspolnie i przygotowani bylismy na rozne
      najgorsze nawet warianty...i zostalismy milo zaskoczeni smile
      znam dosyc sporo par, w ktorych tatus nie chcial byc przy
      porodzie...ale tak sie skonczylo, ze byl. i uwierz mi, zaden! nie
      byl zawiedziony tym wydarzeniem i nie zaluje, ze takiego wyboru
      dokonal.
    • ewela08 Re: jak przekonać na poród rodzinny......męża ;( 23.08.08, 21:45
      Też miałam ten problem. ! dziecko rodziłam z mamą a mój odważny mąż czekał na korytarzu. Potworny koszmar. Natomiast przy drugim powtarzałam niby w żartach ale z kąśliwością hahaha sama nie zrobiłam i sama nie pójdę rodzić, jak mi odpowiedział to idź z mamą to jmu powiedziałam z mamą dziecka nie robiłam... żartowaliśmy z tego, ale udało sie go przekonać i rodził ze mną. Podczas porodu widział wszystko ... widział jak położna przekręca główkę owiniętą pępowiną, końcowy moment porodu - wszystko....i przecinał pępowinę.
      już po wszystkim stwierdził, że kocha mnie jeszcze mocniej. I poród zbliżył nas do siebie jeszcze bardziej. teraz sam mówi, że przy nastepnym też będzie. Może zacznij mówić meżowi jak ja swojemu, może ulegnie.
      pozdrawiam i życzę powodzenia
    • osa551 Re: jak przekonać na poród rodzinny......męża ;( 23.08.08, 23:32
      > JAK GO PRZEKAONĆ ????

      Dać chłopu spokój i pójść rodzić z mama albo inna zaufaną osobą.
      • agila81 Re: jak przekonać na poród rodzinny......męża ;( 24.08.08, 16:21
        Witam ja mialam ten sam problem ale nie namawialam tylko poprostu
        wytlumaczylam jak to bedzie wygladac jaka role bedzie odgrywac
        podczas porodu co od niego wymagam powiedzialam ze nie musi patrzec
        jak rodze wazne aby siedzial twarza w twarz poglaskal mnie calowal
        wspieral itd a pozniej przecial pepowine!Pamietaj wiele mezczyzn
        jest przy porodzie a pozniej ma problem z pojsciem do lozka z
        kobieta bo jest to dla niego wielki szok dlatego lepiej nie na sile
        powodzenia
Pełna wersja