dlaczego o złym się mówi a o dobrym milczy?

18.08.08, 23:38
Niemożliwe jest moim zdaniem żeby 95% polek miało koszmarne porody. Nie
uwierzę w to, że prawie wszystkie miały komplikacje, rany jak po wybuchu
bomby, niechęć do dziecka związaną z trudnym porodem. Czy to jest po prostu
tak, ze o złym się trąbi na prawo i lewo a o dobrym sie milczy? Spodziewam się
drugiego dziecka, mój poród wspominam jako jeden z cudowniejszych momentów
życia. Bolało? Owszem, ale mniej niż przy rodzeniu kamieni nerkowych. Było
ciężko? No ba! Moja córka wymagała rehabilitacji, miała potworne kłopoty z
brzuchem, pierwsze 5 miesięcy to była dla mnie ogromna walka, morze pieniędzy
i bólu jak nie mogłam jej pomóc. Czy teraz o tym pamiętam? Nawet przez chwile
nie! Czy boję się drugiego porodu? Nie! A to dlatego ze wierzę w to, że w
szpitalu wiedzą co robią i starałam się/będę się starać z personelem rozmawiać
a nie żądać (a można wywnioskować że wiele z kobiet idąc do szpitala spodziewa
się hotelu pięciogwiazdkowego z prywatnym masażystą, basenem i choroba wie
czym jeszcze). Czy są na tym forum kobiety, które mogą głośno powiedzieć: "Mój
poród był udany i chcę/nie boję się rodzić ponownie"??
    • batutka Re: dlaczego o złym się mówi a o dobrym milczy? 18.08.08, 23:48
      moj pierwszy porod byl szybki - trwal 2,5 godziny
      dlugo nie cierpialam, bo dostalam zzo
      mimo wszystko boje s ie drugiego porodu i to jest chyba jak najbardziej
      zrozumiale - u tej samej osoby kolejne porody moga byc zupelnie inne, wiec
      normalne, ze mam obawy, ze sie boje...
      poza tym samo rodzenie nie nalezy do wielkich przyjemnosci wiec nie wiem czy
      znajdziesz wiele kobiet, ktore napisza, ze kochaja rodzic i sie nie boja porodow wink
    • miimiimii Re: dlaczego o złym się mówi a o dobrym milczy? 18.08.08, 23:53
      zasadniczo uważam, że poród to nic fajnego i nie maza czym
      wzdychać!! jednak jeśli tenakt może być "dobry", to mój właśnie za
      taki uważam.
      teraz jestem w drugiej ciąży i na pytanie czy chcę/boję się rodzić,
      odpowiem- boję się jak piorun! (chociaż już pewnie mniej niż w
      pierwszej ciąży) i gdyby ktoś mógł urodzić za mnie, zapłaciłabym za
      to każdą cenę. ale co? jest to możliwe? niestety nie, więc biore to
      na siebieuncertain ale jakoś szczególnie szczęśliwa z tego powodu nie
      jestemwink
    • absit Re: dlaczego o złym się mówi a o dobrym milczy? 19.08.08, 06:51
      Ja też wspominam dobrze poprzednie dwa porody - owszem bolało bo nie moze byc inaczej ale zebym miala jakies traumy z tego powodu?! Dlatego nie biore udzialu w wątkach o porodach bo mnie szlak trafia jak czytam te wszystkie "bohaterki" ktore w ogromnych bolach rodzily.. Liczą na wspolczucie? Kazda rodzi tak samo tylko jednej sie wydaje, ze jest bohaterką narodową a inna podejdzie do sprawy naturalnie - tak jak ja - poboli ( bo musi ) i przestanie. I denerwują mnie pytania znjaomych, czy boję się kolejnego porodu - a niby czego tu sie bać? Przechodząc każdego dnia przez ulicę też narażam swoje zdrowie czy życie a musze jednak ryzykować - urodzić też muszę.

      P.S. Juz widze te kolejne posty w tym wątku...oburzonych, nierozumianych,niedocenionych kobiet, ktore w wyjatkowych bólach rodziły uncertain
      • moofka Re: dlaczego o złym się mówi a o dobrym milczy? 19.08.08, 07:33
        absit napisała:

        > Ja też wspominam dobrze poprzednie dwa porody - owszem bolało bo
        nie moze byc i
        > naczej ale zebym miala jakies traumy z tego powodu?!


        och uwielbiam takie rozsadne mamy, ktore dzieki "wlasciwemu
        podejsciu" mialy lekkie porody
        bo rozsadne są

        psinco prawda - widocznie mialas wielkie szczescie lekko rodzic
        ale to nie znaczy ze te co rodza ciezko, a potem lecza traumy i
        depresje poporodowe to histeryczki

        Dlatego nie biore udzialu

        > w wątkach o porodach bo mnie szlak trafia jak czytam te
        wszystkie "bohaterki" k
        > tore w ogromnych bolach rodzily.. Liczą na wspolczucie?

        a moze chca sie wyplakac zwyczajnie?
        ale nigdy druga kobieta nie zrozumie kobiety
        z kopa i do pionu, stad na porodwkach jeszcze dlugo nie bedzie
        normalnie, bo tak ciezko zrozumiec, ze moze kogos boli bardziej
        tak ciezko o to wspolczucie, jesli dla kogos porod to bylo pasmo
        cierpien i strachu?

        Kazda rodzi tak samo ty
        > lko jednej sie wydaje, ze jest bohaterką narodową a inna
        podejdzie do sprawy n
        > aturalnie - tak jak ja - poboli ( bo musi ) i przestanie.

        kazda tak samo?
        ciekawe ja jedna rodzilam za kazdym razem inaczej
        nie odwazylabym tym bardziej wyrokowac, jak rodzily inne

        no bo skoro ja urodzilam w trzy godziny podrygujac na pilce
        wesoluchno, urodzilam zdrowe dziecko, a potem zlazlam z lozka i o
        wlasnych nogach poszlam to znaczy ze nie ma ciezkich porodow,
        powiklan, bolu ponad sily i wrednego personelu
        super
        wygodna perspektywa z pryszcza na czubku wlasnego nosa

        I denerwują mnie pyta
        > nia znjaomych, czy boję się kolejnego porodu - a niby czego tu sie
        bać? Przecho
        > dząc każdego dnia przez ulicę też narażam swoje zdrowie czy życie
        a musze jedna
        > k ryzykować - urodzić też muszę.
        >
        > P.S. Juz widze te kolejne posty w tym wątku...oburzonych,
        nierozumianych,niedoc
        > enionych kobiet, ktore w wyjatkowych bólach rodziły uncertain

        a moze one jednak wiedza lepiej niz ty jak rodzily?
        • absit Re: dlaczego o złym się mówi a o dobrym milczy? 19.08.08, 08:47
          moofka napisała:

          > och uwielbiam takie rozsadne mamy, ktore dzieki "wlasciwemu
          > podejsciu" mialy lekkie porody bo rozsadne są psinco prawda - widocznie mialas wielkie szczescie lekko rodzic ale to nie znaczy ze te co rodza ciezko, a potem lecza traumy i depresje poporodowe to histeryczki

          Nigdzie nie napisałam, ze miałam lekkie porody uncertain po prostu traktuję je jak coś co musiałam przejść - bez zbytniego użalania się nad sobą jak mi to ciężko było
          >
          >
          > a moze chca sie wyplakac zwyczajnie?

          Ale po co??????

          > ale nigdy druga kobieta nie zrozumie kobiety z kopa i do pionu,

          No własnie - zamiast dodac kobiecie w ciązy otuchy, ukoić strach przed porodem to się jej wmawia jakie to koszmarne przezycie - i kto tu ma zdrowsze podejście do kobiet? Napędzacie lawinę strachu i paniki - pomyślcie o tych, które się boją i czytają Wasze koszmarki - faktycznie - szacunek dla koleżanek uncertain

          > kazda tak samo?ciekawe ja jedna rodzilam za kazdym razem inaczej
          > nie odwazylabym tym bardziej wyrokowac, jak rodzily inne

          A jakie masz dodatkowe bóle przy porodzie? stanęło Ci serce? nerka pękła? zeby powybijałaś? Poród jak poród - bolą krzyże i krocze - nic więcej.
          >
          > no bo skoro ja urodzilam w trzy godziny podrygujac na pilce


          I to już ostatnia moja wypowiedź w tym i tego typu wątku - jak powiedziałam - nie biorę w nich udziału bo to nie ma sensu - na każdy Wasz argument mam swój. Normalnych porodów zyczę.
      • orgellaa brawo 19.08.08, 08:21
        też tak uważam.
        część kobiet zapomina, że poród boli. nawet jak się weźmie zzo to i tak będzie
        bolał. mniej- to oczywiste, ale tego się nie da uniknąć. no ale ile boli? max.
        24 godziny. a dla mnie gorszym koszmarem był pierwszy miesiąc z dzieckiem w domu
        smile(i nikt mnie wtedy nie załował, za to wszyscy rozczulali się nad dzieckiem-
        ładna sprawiedliwość wink)

        (a wątek matek-cierpiętniczek na pewno się pojawi- jak zawsze na tym forum)
        • moofka Re: brawo 19.08.08, 08:30
          orgellaa napisała:

          a dla mnie gorszym koszmarem był pierwszy miesiąc z dzieckiem w dom
          > u
          > smile(i nikt mnie wtedy nie załował, za to wszyscy rozczulali się nad
          dzieckiem-
          > ładna sprawiedliwość wink)


          zle nastawienie mialas
          noworodki sa kochane wiekszosc doby spia i jedza

          > (a wątek matek-cierpiętniczek na pewno się pojawi- jak zawsze na
          tym forum)
          • maurra :-) 19.08.08, 10:50
            albo się naczytała o terroryzujących noworodkach na "Niemowlaku" to jakie jej ma
            byćtongue_out
            Wystarczy wyłączyć kompa i już poród cacany a dzieciaczek taki jak w gazetach
        • batutka Re: brawo 19.08.08, 10:14
          mysle, ze nie mozna generalizowac - jedne rodza w ogromnych bolach i
          rzeczywiscie maja traumatyczne wspomnienia z porodu, a inne rach, ciach i nawet
          sie dobrze nie zorientuja, a dziecko juz na swiecie wink
          ja, mimo zzo i szybkiego porodu, boje sie kolejnego - jaj juz pisalam - nie bylo
          to dla mnie koszmarem, ale nie bylo tez przyjemnoscia, wiec wiec nie ma z
          utesknieniem na co czekac smile
          ale faktycznie - porod to chyba pestka w porownaniu z czasem po porodzie, kiedy
          przychadza nieprzespane noce, nerwy, kiedy mama z dzieckiem ucza sie siebie smile
        • memphis90 Re: brawo 19.08.08, 13:53
          Ale dziwicie się? Jaki wątek jest przyszpilony na szczycie strony? "Film z
          porodu- pozytywnie". I mamy tam śliczniutki filmik, na którym ani razu nie
          pokazują twarzy rodzącej (żeby przypadkiem nie było widać grymasów, czerwonej
          buzi, wysiłku), wygłuszono wszystkie dźwięki (jeszcze by się okazało, że ta
          kobieta stękała lub sapała w trakcie parcia..), włączono relaksującą muzyczkę.
          Kwestię ile godzin porodu ta kobieta ma za sobą (lub który to poród tej
          kobiety), czy dostała znieczulenie- też pominięto milczeniem, przez co ma się
          złudne wrażenie, że całość trwała ledwie 5 minut.

          I dochodzi do sytuacji, kiedy mamy wizję "porodu idealnego", który nijak ma się
          do rzeczywistości. Każde odstępstwo od tej rozkosznej wizji postrzegane jest
          jako horror, trauma, uraz, gwałt na człowieczeństwie itd... Bo przecież pani na
          filmie nic nie bolało, rodziła zupełnie bez wysiłku i przez kilka minut...
    • katarina775 Re: dlaczego o złym się mówi a o dobrym milczy? 19.08.08, 07:35
      witaj!!
      tak rupiowa ja tez to zauważyłam,wystarczy wsród kolezanek które sa
      w ciązy pierwszy raz jakie przerazone bo ktos tam im mowil...Ja
      mialam bardzo udany poród,wręcz ekspresowy bo od przebicia wod synek
      za godz był już ze mna a po drodze lewatywy itd.Od wejscia na sale
      porodowa mineło 10 min i urodziłam.Syn wystrzelił jak z
      procy,zaskoczył wszystkich z personelu a nie nalezał do
      najmniejszych bo ważył 4230 i 60 cm.Bolało oczywiście bo jak
      opowiadam wszystkim to mysla ze ja bez bólu rodziłam ale o tym nie
      pamietam,pamietam to co dobre.Oczywiście inne rodza bardzo długo i
      moga powiedziec co ja wiem ale denerwuje mnie to ze nastawiaja inne
      dziewczyny negatywnie do porodu,przeciez kazdy jest inny.Udanych i
      szybkich porodów życze
    • mw144 Re: dlaczego o złym się mówi a o dobrym milczy? 19.08.08, 08:20
      Oczywiście, że są takiesmile A swoja drogą ja co prawda niczego nie
      wymagałam, ale zarówno z pierwszą cc jak i z drugą trafiłam tak, że
      czułam się jak w hotelu pięciogwiazdkowymwink
    • moofka Re: dlaczego o złym się mówi a o dobrym milczy? 19.08.08, 08:35
      rupiowa napisała:

      > Niemożliwe jest moim zdaniem żeby 95% polek miało koszmarne
      porody. Nie
      > uwierzę w to, że prawie wszystkie miały komplikacje, rany jak po
      wybuchu
      > bomby, niechęć do dziecka związaną z trudnym porodem. Czy to jest
      po prostu
      > tak, ze o złym się trąbi na prawo i lewo a o dobrym sie milczy?

      nie zauwazylam
      kobiety lubia mowic o swoich porodach - to zauwazylam
      obecnosc ciezarnej powoduje, ze kazda - czy to osiemdziesieioletnia
      babcia czy mloda mama zaraz uszczesliwia opowiescia - jak to u niej
      bylo smile
      ja obserwuje tendencje pol na pol
      lekko-szybko i trudno-dlugo
      zycie takie - raz lepiej raz gorzej
      co do oczekiwan - ja oczekiwalam i dobrej opieki i komfortu
      zadbalam o to wczesniej, umowilam polozna, oplacilam komercyjna sale
      to jakies grzech oczekiwac? bo tak wynika z twojego posta smile
      • rupiowa Re: dlaczego o złym się mówi a o dobrym milczy? 19.08.08, 09:45
        > co do oczekiwan - ja oczekiwalam i dobrej opieki i komfortu
        > zadbalam o to wczesniej, umowilam polozna, oplacilam komercyjna sale
        > to jakies grzech oczekiwac? bo tak wynika z twojego posta smile

        Jak piszesz "zadbalas o to wczesniej". W takiej sytuacji moglas sie spodziewac
        tych wygod. Ale jak slucham oburzone mamusie tlumaczace ze w kilka godzin po
        porodzie przywiezli dziecko i ZOSTAWILI, KAZALI sie nim zajmowac to krew zaczyna
        mi sie gotowac. W koncu to moje dziecko wiec dlaczego niby ktos inny mialby sie
        nim zajmowac (nie mowie o oplaconej pomocy). Faktem jest, ze po tygodniu
        spedzonym w szpitalu (najpierw na patologii 3 dni, potem 5 na poloznictwie)
        ostatniego dnia myslalam o tym czy nie zaplacic za osobny pokoj, ale tylko
        dlatego, ze mialam psychicznie dosyc kolezanek ktore lamentowaly czy w srodku
        nocy potrafily mnie obudzic bo nie wiedzialy np czy przewijac dziecko czy nie
        (mialam taka jadna, koszmar). Mnie pozwolono pojsc do Zosi dopiero w 6 godzinie
        po porodzie, lezala pod tlenem w inkuatorze, na moim brzuchu lezala jakies 15
        sekund i byla naychmiast zabrana do reanimacji. Potem nieomalze sila ja
        wyrywalam pielegniarce (byl wieczor, wiec w szpitalu bylo juz pusto i cicho) i
        jakos poradzilam sobie z ta pierwsza noca bez ciaglego ganania do pielegniarek
        jak niektore. Nie zabraniam nikomu sie uzalac, chodzi mi tylko o to, ze wydaje
        mi sie, ze wiele z kobiet dramatyzuje, wyolbrzymia jakies drobne niedogodnosci.
        W koncu ja tez bylam szyta co nie bylo przyjemne ale wtedy bardziej liczylo sie
        to, ze dziecko juz oddycha niz to czy mnie boli. Potem zostawiono mi jeden staly
        szef, ktory zaczal ropiec, z tygodniowym dzieckiem w dlugi majowy weekend
        latalam po lekarzach zeby mi ktos to usunal, ale nie robie z tego wielkiej
        afery, ba! zapomnialam juz czy to bolalo czy nie.
        • maurra Re: dlaczego o złym się mówi a o dobrym milczy? 19.08.08, 10:55
          Ale jak slucham oburzone mamusie tlumaczace ze w kilka godzin po
          > porodzie przywiezli dziecko i ZOSTAWILI, KAZALI sie nim zajmowac to krew
          zaczyna mi sie gotowac.

          no wybacz a co ci do tego? jeśli któraś rodziła dobę i po wszystkim nie ma siły
          ustać na nogach to kto przy zdrowych zmysłach kazałby jej 5h po porodzie
          uprawiać full service przy noworodku? Idiota
    • lilith76 Re: dlaczego o złym się mówi a o dobrym milczy? 19.08.08, 10:07
      Jakby zebrać opowieści jakie słyszałam, to więcej historii traumatycznych jest w pokoleniu mojej mamy i ciotek, a wśród moich koleżanek przeważają te "było ciężko, ale do zniesienia, a nawet w sumie fajnie" (rekordem był cytat "następnego dnia byłam gotowa znowu zajść w ciążę i rodzić"). Zdaję sobie sprawę, że to że 100 kobiet miało lekki poród nie da mi pewność, że ja taki będę miała. A nuż trafię w wąski margines tych u których będzie długo, boleśnie i ciężko.
      Wolę czytać o lekkich porodach nie po to by nastawić się, że u mnie będzie tak samo, ale po to by do porodu podejść z lepszym nastawieniem psychicznym. Wierzę, że ciało dobrze nastawione psychicznie będzie lepiej współpracować. Ale zobaczymy...
    • ciocia.anielcia Re: dlaczego o złym się mówi a o dobrym milczy? 19.08.08, 10:28
      Chciałaś napisać jaka to jesteś wspaniała, dzielna, odważna, odporna,
      wytrzymała, niefatygująca dla personelu?

      Wspaniale ci się to udało. Gratulujemy. Chylimy czoła. Padamy na twarze. Twoje
      dziecko ma najwspanialsza matkę na świecie. Bądź z siebie dumna.

      Masz prawo miażdzyć wzrokiem wszystkie histeryczki, które nie były w stanie nad
      sobą zapanować i nie poradziły sobie w tej książkowej sytuacji.
      • rupiowa Re: dlaczego o złym się mówi a o dobrym milczy? 19.08.08, 12:50
        maurra napisała:
        > no wybacz a co ci do tego? jeśli któraś rodziła dobę i po wszystkim nie ma siły
        > ustać na nogach to kto przy zdrowych zmysłach kazałby jej 5h po porodzie
        > uprawiać full service przy noworodku? Idiota

        Nie chodzi mi o to, zeby wstac natychmiast po porodzie i ganiac po korytarzu z
        dzieckiem, chodzi mi tylko o to, zeby sie nie burzyc ze "ja chcialam sie wyspac
        a te zle pielegniarki mi przyniosly dziecko ktore ciagle placze". Spotkalam sie
        kilka razy z takimi traumatycznymi opowiesciami. A co jesli jestes juz tydzien,
        dwa tygodnie po porodzie - maz ktory byl przez kilka pierwszych dni przy Tobie a
        teraz musi wrocic do pracy tez nazwiesz idiota bo zostawia Cie sama a Ty jestes
        nadal obolala i zmeczona? Kiedys i tak przyjdzie moment kiedy zostaniemy same z
        dzieckiem i bedziemy musialy sie nim zajac wiec nie rozumiem oburzenia, ze to
        nastepuje zaraz po porodzie.

        ciocia.anielcia napisała:
        > Chciałaś napisać jaka to jesteś wspaniała, dzielna, odważna, odporna,
        > wytrzymała, niefatygująca dla personelu?

        Nie, nie taki mialam zamiar. Chcialam zeby kazda z kobiet przez chwile
        zastanowila sie czy jej porod i czas tuz po rzeczywiscie byl taki tragiczny, czy
        troche jednak wyolbrzymiamy. Nie jestem idealna, drugiego czy trzeciego dnia po
        porodzie siedzialam i ryczalam bo nie moglam sobie poradzic, ale nie zminilo to
        polozenia ze nadal to JA bylam matka mojego dziecka. Widzialam tez wtedy ze
        jesli poszlo sie do pielegniarek i POPROSILO sie je o pomoc one to chetnie
        robily, jak szlo sie i ZADALO zeby zabraly dziecko bo chce sie np wykapac to nie
        bylo to mile widziane. Zrozumcie, ze wystarczy odrobina zyczliwosci a nie
        stawianie sie w roli matki-cierpietniczki i porod naprawde moze byc cudem.
        • maurra Re: dlaczego o złym się mówi a o dobrym milczy? 19.08.08, 13:22
          rupiowa ja po wykańczającym porodzie ze zmęczenia po prostu zemdlałam, walnęłam
          o podłogę, no taka ze mnie histeryczka i cierpiętnica. Niestety nie dałam rady
          bohatersko stawić czoła nowej rzeczywistości i w skowronkach pognać na
          noworodki. Urodziłam, nakarmiłam i czekałam tylko, żeby ktoś tą dzidzi zabrał,
          bo ja MUSIAŁAM ISC SPAĆ. Podejrzewam, ze gdyby ktoś mi wtedy przyniósł płaczące
          dziecko prędzej wyszłabym oknem niż się nim zajęła. Straszne nie? I takie
          nieprzystające do cudu macierzyństwa.
          Twoje przeżycia porodowe są TYLKO TWOJE to nie matryca w której powinny się
          zmieścić wszystkie rodzące bo tak Ci się wydaje, a jak się nie mieszczą, to coś
          z nimi nie halo.
    • maurra Re: dlaczego o złym się mówi a o dobrym milczy? 19.08.08, 10:57
      a jak wyliczyłaś te 95%?
    • alicja0000 Re: dlaczego o złym się mówi a o dobrym milczy? 19.08.08, 11:51
      są są. Jest jeden świetny wątek "poród na wesoło" -boki zrywać...
    • madlenka77 Re: dlaczego o złym się mówi a o dobrym milczy? 19.08.08, 11:55
      Ku pokrzepieniu dziewczyn przed którymi poród napiszę o swoim. W
      książeczce synka wpisali że trwał 10 godzin ale tak naprawde to
      bolało trzy ostatnie godziny, wcześniej wody odeszły ale bólu nie
      było. Mieliśmy poród rodzinny, teraz po nie wyobrażam sobie
      innego ,co ja bym sama robiła na tej porodówce tyle czasu a tak jak
      skurcze były rzadsze to sobie gadaliśmy z mężem o różnych bzdurach
      żebym nie myśłą o bólu , on patrzył na ktg i ostrzegął mnie kiedy
      idzie skurcz. Potem już się nie dało bo skurcz co chwilę , miałam
      chwile zwątpienia czy dam rade , ale wiedziałam jedno odwrotu nie ma
      i oby jak najszybciej. Miałam fajną położna (nie opłaconą, z
      przydziału) Dobrze nam się współpracowało. Ból jest naprawdę duży ,
      nie miałam żadnego znieczulenia, ale do zniesienia, może przez to,
      że wszystko trwało krótko mogę napisać teraz że bez problemu mogę
      rodzić drugi raz. Pewnie gdyby te bóle ciągnęły się niewiadomo jak
      długo to może inaczej bym teraz mówiła. Szycie też poszło sprawnie i
      bez bólu. Niestety synek urodził się z zapaleniem płuc, leżał pod
      tlenem a potem w inkubatorze i rzeczywiście wtedy tylko to było
      najważniejsze czy antybiotyk zadziała i jak szybko , kiedy go bedę
      mogła wziąć na rece, kiedy nakarmić. O sobie nie myślałam jakoś ,
      bolało mnie krocze owszem ale miałam inne zmartwienia. Na pewno
      mamy które rodzą zdrowe dzieci mają inne odczucia, moga się troszkę
      nad sobą rozczulić , ja nie mogłam . Ale nie uważam że to jest coś
      złego jak ktoś się nad soba rozczuli, w końcu dla nas wszystkich
      jest to nowa sytuacja, każda kobieta inaczej do tego podchodzi, ma
      inny próg bólu, jedne wyja juz przy lekkich skurczach a inne znosza
      te nawet najmocniejsze bez mrugnięcia, ciężko tu oceniać
      kogokolwiek. Chciałam tylko dodac że są porody udane i szybkie które
      miło się wspomina , mój taki był. I ze spokojem myślę o drugim,
      pozdrawiam smile
      • roksanaa22 Re: dlaczego o złym się mówi a o dobrym milczy? 19.08.08, 12:07
        Mój poród był "dobry"smile
        Choć dość długi(9,5 h),okropnie bolesny(darłam się ja wściekłasmile i
        naturalny(bez znieczuleń) wspominam go miło.W końcu rodziłam moje
        dziecko.Piękne i zdrowe.Ból to moim zdaniem mała cena za wyczekaną
        córkę czy syna.
        Jednak nie wszystkie miałyśmy lekko...
    • korlewna Re: dlaczego o złym się mówi a o dobrym milczy? 19.08.08, 12:15
      po pierwsze każdy porod jest inny, a po drugie odczucia każdej
      rodzącej sa inne... z tych prostych przyczyn możliwe jest, żeby 95%
      Polek miało za sobą koszmarny poród.
      Ja mam za sobą poród, ktory trwał dobę (mam na myśli ten mocno
      bolacy okres), w tym 8 godzin boli partych, z niezliczoną ilością
      masaży szyjki. Syn urodził się na ostatnim (zdaniem lekarzy)
      mozliwym skurczu, gdyby nie udało sie lekrzom malego wypchnąć, to
      bylaby cesarka, bo tętno nie wrózyło nic dobrego. Poród z
      komplikacjami (nie moim zdaniem, lecz zdaniem medyków). Jednak...
      poród wspominam jako z jednej strony traumatyczne przezycie (długo
      potem bałam sie zwykłego badania ginekologicznego), ale z drugiej
      strony jest to najszczęśliwszy dzień w moim życiu... bo urodził się
      mój synek, bo lekarze poradzili sobie i dziś po moim mieszkaniu
      biega niemal dwulatek. Podczas porodu miałam wspaniałą opiekę
      medyczną, cały czas był przy mnie mój mąż...
      Dla mnie poród ma dwa oblicza i nie potrafię myśleć tylko o
      pozytywach, choć były...
      Czy boję się drugiego porodu? Boję się, bo glupia bylabym, gdybym
      się nie bała. Mam wiedzę medyczną, ktora nie pozwala mi przestać sie
      bać... nie chodzi o ból (bo boleć prędzej, czy później przestanie),
      ale bać o życie i zdrowie drugiego synka.

      Poznałam niedawno na placu zabaw kobitkę, która rodziła coreczkę bez
      komplikacji i ogólnie poród wspomina dobrze, ale czas pologu to dla
      Niej koszmar!! Przez pierwszy miesiąc nie radziła sobie... Ja
      natomiast połóg wspominam nijak... owszem, przez 2 tygodnie nie
      siadalam, przez kolejny tydzien tylko półdupkiem, lecialo jak z
      sikawki, bolal brzuch, ale bez przesady, są gorsze rzeczy i jakoś
      dawalam radę i ze sobą i z dzieckiem...


      I jeszcze... fajnie, że miałaś łatwy porod, życzę, by drugi był
      podobny... tylko bez komlikacji zdrowotnych dziecka.
      • grochalcia Re: dlaczego o złym się mówi a o dobrym milczy? 19.08.08, 13:10
        rodzilam kilkanasie godzin bez wod płodowych. podłaczona do oksytocyny, przez
        kilka godzin musiałam chodzic wokół łózka i robic przysiady i tanczyc jak na
        lekcjach w-f, bo mi sie wcale nie chcialo zrobic rozwarcie. bolalo tak bardzo,
        ze łzy ciurkiem lecialy. ale jak połozyli synka na brzuchu pozostala tylko sama
        radosc. wspominam to jak najpiekniejsze przezycie. Nacieli mnie-no i co z
        tego??? jakos nic zlego w tym nie wiedzialam. zajmowalam sie swoim dzieckiem po
        porodzie bo czekalam na niego 9 miesiecy i nie moglam sie juz doczekac kiedy
        bede mogla go przytulic. tez uwazam, ze za duzo pisze sie tylko o bolu o
        kampaniach-nie daj sie naciąć...bez sensu. boli, bo ma bolec.
        pewnie, ze boje sie kolejnego porodu. ale naprawde czekam na niego z radoscia.
        nie uwazam sie za bohaterke. Po prostu wydaje mi sie, ze za bardzo skupiamy sie
        na bolu i wlasnym cierpieniu a nie tym malenstwie, ktore do nas przychodzismile
        • malammo Re: dlaczego o złym się mówi a o dobrym milczy? 19.08.08, 13:28
          ja mój poród też miło wspominam wszystko poszło bardzo szybko smile Najgorsze jak
          dla mnie zaczęło się od nacięcia, później szycie i gojenie się rany przez bardzo
          długi czas smile ale sam poród był ok bólu nie pamiętam, spałam pomiędzy skurczami
          a ostatnia faza trwała moze ze 4 min smile i teraz jestem w 35 tyg. i nie boje się
          porodu póki co smile
      • margo_kozak Re: dlaczego o złym się mówi a o dobrym milczy? 19.08.08, 13:42
        matka natura wybrala nas kobiety jako istoty rodzace.
        dla kazdej z nas ciąża, poród i wreszcie macierzynstwo to
        najwazniejsze etapy w zyciu.
        to nie jest codzienne picie kawy, mycie głowy czy zakup butow.
        rodzimy raz w zyciu, dwa razy albo i więcej.
        dla mnie jest to wydarzenie bardzo ważne, najwazniejsze nawet, bo
        przeciez na swiat przychodzi Moje dziecko.
        dlaczego nie mam grać bohaterki?
        dlaczego nie moge wymagać kultury, współczucia i odrobiny sympati i
        empatii od innych <czyt. personel szpitala> w tak waznej chwili?

        dlaczego my kobiety nie potrafimy zrozumieć, że tyle ile rodzących
        tak różne porody?
        jedna wypluje dzieciaka po 2 godzinach bóli, inna sie męczy 30
        godzin.


        dlaczego ten raz nie mozna chciec poczuc sie wyjatkowo?
        czy to tak wiele?
        • bweiher Re: dlaczego o złym się mówi a o dobrym milczy? 19.08.08, 14:36
          Mam za sobą dwa porody różnymi drogami.Bolało-bo poród boli.Ale miałam tyle
          szczęścia że trwały bardzo krótko pierwszy 2,5 godz drugi niecałą godzine.Uważam
          że miałam duuuużo szczęścia(moja bratowa rodziła 20 godzin).Ale za 3 poród już
          dziękuję smile) starać się o dziecko nie będę chyba że zdarzy się "wypadek przy
          pracy".
      • madlenka77 Re: dlaczego o złym się mówi a o dobrym milczy? 20.08.08, 12:10
        Wiadomo że strach o zdrowie dziecka , czy wszystko pójdzie dobrze
        zawsze jest, to naturalne. Myślę że wątek odnosi się bardziej do
        przeżyć samych kobiet rodzących , strachu przed bólem i całą otoczka
        porodu ( niemiły personel, niechciane zabiegi itp). Ja miałam udany
        poród pod tym względem, natomist synek urodził się chory i nie
        chciałabym tego drugi raz przeżywać, po porodzie było mi bardzo
        ciężko. Nie boje się samego porodu ponieważ wiem już co mnie czeka,
        i za pierwszym razem nie było to takie złe, natomiast obawa czy z
        maluszkiem bedzie wszytsko dobrze zawsze zostanie,pozdrawiam
        • ariella Re: dlaczego o złym się mówi a o dobrym milczy? 20.08.08, 14:09
          mialam dwie cc na zyczenie i mam bardzo dobre wspomnienia. Wlasciwie
          zaluje, ze juz trezci raz tego nei przezyje (choc kto wiesmile))),
          poczucie bezpieczenstwa, bol hamowany lekami, wstalam po 8 godz,
          wszyscy kolo mnie skakali, porod z mezem, rodzice i tesciowie juz po
          paru godzinach byli u mnie, mialam pojedyncza sale z lozkiem dla meza.
          Tak, najwazniejsze bylo to poczucie bezpieczenstwa, ze robie wszystko,
          aby mmoje dziecko dobrze przyszlo na swiat. I tak sie stalo smile
          pozdr
          • karolinazajac Re: dlaczego o złym się mówi a o dobrym milczy? 20.08.08, 15:46
            Nigdy nie narzekałam na swój poród, mimo że dziecko było duże, ja w
            pewnym momencie nie miałam już siły, nacięcie bolało dwa tygodnie.
            Ale wiem, że bez nacięcia byłoby gorzej, po dwóch tygodniach było
            całkiem dobrze, a dziecko było i jest zdrowe. Trafiłam na świetny
            zespół, któremu jestem bardzo wdzięczna za wspaniałe podejście i
            wielką życzliwość.
            Moim zdaniem, po 9 miesiącach ciąży na poród czeka się jak na
            zbawienie. Teraz nie boję się porodu jako takiego, nie boję się bólu
            ani nie przespanych nocy. Boję się, że trafię na
            szpitalny "taśmociąg", gdzie nie będę kobietą rodzącą dziecko, tylko
            kolejnym problemem, z którym trzeba się szybko uporać - przyspieszyć
            poród, zaszyć byle jak i czym prędzej odesłać do domu.
Pełna wersja