roznice w prowadzeniu ciąży

19.08.08, 17:55
pierwsza ciaze przebylam w anglii i tam do poloznej zglasza sie
dopiero po 8tyg a dowodem na to ze jestes w ciazy jest fakt ze
okresu nie ma a test wypadl pozytywnie. nikt nie bada
ginekologicznie nie robi usg. pierwsze usg mialam chyba ok 10tyg
nastepne ok20tyg i na tym sie skonczylo. ciaze przebiegala
prawidlowo wiec nie bylo koniecznosci czestszych wizyt na usg. krew
tez pobierali tylko na poczatku i pod koniec ciazy a nie tak jak w
polsce co miesiac. jedynie mocz sprawdzali przy kazdej wizycie.
co o tym myslicie? w polsce to co miesiac zagladaja do srodka tzn.
trzeba rozkladac nogi na fotelu. tam tego nie robia chyba ze jest co
nie tak. ginekologicznie to mnie badali tylko raz jak mialam zielone
uplawy i okazalo sie ze to infekcja jakis grzyb sie przyplatal. i
usg tez jest nadmiernie robione w polsce. slyszalam ze nie jest to
wskazane ani czeste usg nie sa koniecznoscia ani podobno badania
ginekologiczne, jak nic sie nie dzieje to po co tam zagladac. przy
kazdej wizycie mierzyli cisnienie badali brzuch uciskali i wiedzieli
jak dzidzia lezy i sluchali serduszka. co wy na to? napiszcie co
myslicie.
    • lubie_gazete Re: roznice w prowadzeniu ciąży 19.08.08, 18:13
      Jak tam prosty człek,ale czy to ma coś wspólnego z tym,że w Anglii babki się
      skrobią na potęgę i tam płód jest traktowany za nic,a w Polsce w ochronę życia
      poczętego zaangażowani są wszyscy i babki od razu,że by nie zabić życia
      poczętego nieostrożnym zachowaniem w 5 tygodniu panikują?
      • dragica Re: lubie_gazete 19.08.08, 20:36
        Mieszkam w kraju, gdzie aborcja jest dozwolona -oficjalnie do 12tc,
        prywatnie nawet do 6 miesiaca ciazy.I, o dziwo,lekarze zachowuja sie
        tak jak w Polsce-walczy sie o kazda ciaze.
        • deela Re: lubie_gazete 21.08.08, 18:19
          do 6 m-ca???? sorka ale to juz barbarzynstwo
          moja mama byla swiadkiem jak jakas desperatka (a to daaawno bylo) przyszla w
          piatym miesiacu i zebrala u gina zeby ja wyskrobal (zebrala na korytarzu wiec
          caly korytarz slyszal)
          a lekarz odmowil, mowil ze to za duzy plod i on w zadnym wypadku tego nie zrobi
          ale zeby w 6 m-cu skrobac? to juz trzeba byc rzeznikiem a nie czlowiekiem

          PS ogolnie to jestem za aborcja, ale wszystko ma swoje granice - co innego
          skrobac kupke tkanek w postaci kulki a co innego czliowieka ktory moglby juz
          samodzielnie przezyc w razie gdyby sie urodzil
          • dragica Re: lubie_gazete 21.08.08, 23:10
            To jest zabojstwo, ale taka jest, niestety, rzeczywstosc...Prawo
            pozwala na aborcje do 10 tc bez pozwolenia komisji, potem z
            przyzwoleniem komisji do 12tc, a w wyjatkowych przypadkach-do 18-20tc
            (terminacja).Teoretycznie, dochodzi do paradoksu-ratuje sie male
            ciaze, ale no wczesniaka urodzonego przted 28tc-nie bardzo.Tutaj
            poronieniem jest zakonczenie ciezy przed 28tc.
    • ensoleillement Re: roznice w prowadzeniu ciąży 19.08.08, 18:15
      ja myślę, ze wszystko to jest fajne, rzeczywiście ciąża to stan fizjologiczny i
      jeśli nic się nie dzieje to nie należy zbyt duzo ingerować (szczególnie USG
      przeprowadzane w Polsce chyba tylko dla przyjemności matki). Schody jednak przy
      takim postępowaniu zaczynają się jednak przy porodzie, bo w UK lekarze nie
      wiedzą nawet, jak duże będzie dziecko (gdy jest zbyt duże dowiesz się o tym po
      24h męczarni, po czym dopiero skierują cię na cesarke jeśli będzie to jeszcze w
      ogóle możliwe), poza tym stosują poród kleszczowy, a kiedy już uszkodzą główkę
      dziecka w jego wyniku to wmawiają ci, ze guz "sam sie wchłonie", podczas gdy w
      Polsce stosuje się odpowiednie metody i główka pozostaje bez sladu.
      • marrea11 Re: roznice w prowadzeniu ciąży 19.08.08, 18:21
        ja moge napisac jak to jest za zachodnia granica, w Niemczech, co
        wizyta badnaie moczu, wizyty sa co miesiac, choc ja z racji na
        wczesniejsze poronienia mialam je od 5 tygdonia co 2 tygodnie, na
        kazdym usg i ogolne badanie, z zalecen lekarza kwas foliowy, a
        dodatkowe witaminy na moje zyczenie, jesli czuje, ze potrzebuje ich,
        bo slabo sie odzywiam badz wymiotuje, przy okazji wizyt mialam 3
        razy pobierana krew na hiv, chlamydie, tokso, okreslenie grupy krwi,
        zelazo, rozyczke.Badania prenatalne moj lekarz odradzil, szczegolnie
        test pappa i przeziernosc karkowa, ale ze wzgledu na moj wiek
        zaproponowal amnio, ale ja zrobie te badania a jesli beda wskazania
        do amnio, to wtedy ja zrobie, oby nie bylo.
        • kaskahh Re: roznice w prowadzeniu ciąży 19.08.08, 18:54
          u mnie podobnie jak u marrea1
          tez Niemcy
          • marrea11 Re: roznice w prowadzeniu ciąży 19.08.08, 18:57
            oo, a z jakiej czesci Niemiec jestes?
            • kaskahh Re: roznice w prowadzeniu ciąży 19.08.08, 19:39
              mieszkam w Hamburgu a Ty?
              • marrea11 Re: roznice w prowadzeniu ciąży 19.08.08, 20:42
                oo, a ja w stuttgarcie, czyli dalej nie moglysmysmile) szkoda,
                wszystkiego naj i oby sluzba niemiecka nam sluzylasmile)
                • kasiak37 Marrea11 19.08.08, 22:26
                  odezwij sie do mnie.Ja tez ze Stg.
                  • marrea11 Re: Marrea11 20.08.08, 08:52
                    Kasiak37 podam Ci numer mojego gg, bo nijak nie wiem jak sie odezwac
                    poprzez forum, jesli masz gg, to napisz i wtedy wymienimy sie
                    danymi, ok? 2020614.
                    • annam21 Re: Marrea11 23.08.08, 18:53
                      ja tez w niemczechsmile to moja druga ciaza ,tzn 4 ale 2 pierwsze
                      poroniamsad .W pirwszej b.panikowalam i bylam zla ze tak "nijak" a w
                      polsce to wszystko 5 razy sprawdzaja i usg co drugi dzien zrobia i
                      mozn aisc prywatnie itd...
                      teraz w drugiej podchodze normalnie( przynajmniej tak mi sie
                      wydaje;P) i jestem zadowolona. Najwazniesze i dlamnie podstawowo
                      roznica ,ze wszytso jest na miejscu ide do swojeo lekarza tam mam
                      robione wszystkie wyniki ,ktg (od 23tc) ,wymazy i wszystko co
                      trzeba. Ufam lekarzowi,mowi ,ze okey to okey. Ze wzgldu na 2
                      poronienia, mialam w 23 tyodniu usg genetyczne (nie jestem pewna
                      czytak to sie nazywa)...
                      podsumowujac, wizyta co 4 tyg.Waga ,i mocz na kazdym badaniu
                      sprawdzane. b.gimekologiczne i szybkie usg tez na kazdym.Co druga
                      wizyte cukier i pobieraja krew.Na poczatku ciazy okreslili gr
                      krwi,badania na hiv ,tokso ...
                      • marrea11 dokladnie tak 24.08.08, 11:58
                        to co mi sie spodobalo jeszcze u mojej lekarki, to zero namawiania i
                        polecania preparatow z apteki, co czesto polscy lekarze robia, choc
                        nie sadze by latem przy wlasciwym odzywianiu byla taka potrzeba,
                        wskazala tylko na folik i jod, badania krwi na miejscu sa super
                        pomyslem, dostalam ksiazeczke ciazy a tam kilka badan juz wykonanych
                        z wpisem o wyniku, ufam, ze wsyztsko bedzie dobrze, fakt, ze tu w
                        Niemczech nikt z powodu wieku nie panikuje, a mam juz 38 lat, bo
                        Niemki dopiero w tym wieku zaczynaja myslec o pierwszym dzieckusmile
                        trzymam kciuki, mnie czekaja jeszcze badania test pappa i
                        przeziernosc, ktorej sie bardzo boje, strach towarzyszy mi od
                        poczatku ciazy, tak to jest jak sie czeka do poznej starosci z
                        dzieckiemsmile) powodzenia.
                • kaskahh Re: roznice w prowadzeniu ciąży 24.08.08, 23:25
                  kawalek...Tobie rowniez naj!
                  mam nadzieje, ze bedzie "inaczej" niz w PL
      • agarys Re: roznice w prowadzeniu ciąży 19.08.08, 18:23
        z tymi kleszczami to masz racje. moja bratowka meczyla sie jakies
        36godz. lekarze mowili ze dziecko jest duze, ale twierdzili ze da
        rade urodzic naturalnie. nie wzieli pod uwage tego ze kobitka jest
        waska w biodrach, a tu podobno jak masz taka waska budowe to od razu
        w karcie zaznaczaja ze porod ma byc przez cesarke. i po tej meczarni
        wzieli sie za kleszcze uszkodzili malego a i tak nie wyszedl i
        urodzil sie przez cesarke. mial rozcieta skore pod noskiem i warge
        przez co nie mogl chwycic sobie cycusia i bratowka odciagala
        podawali kieliszkiem, ale za to opieke miala super, chyba chcieli
        sie zrekompensowac. szkoda tylko malego, bo troche przeszedl ale
        teraz jest ok. je cycusia na okraglo i przybiera bardzo dobrze.
        blizny tez zeszly
    • arybka68 Re: roznice w prowadzeniu ciąży 19.08.08, 18:32
      Juz nie jeden post byl na ten temat.Dziewczyny w Polsce jak lwice bronia metody
      polskich ginow a dziewczyny z zagranicy chwala swoja opieke. Ja powiem od
      siebie. Pierwsza ciaza w Polsce kiedy mialam 25 lat. Bylam zdrowa ale cala
      rodzina uchwalila, ze trzeba chodzic prywatnie. No to chodzilam co 3 tygodnie,
      za kazdym razem badanie ginekologiczne, usg jeszcze pan doktor nie mial wiec nie
      bylo. Chyba w 4 miesiacu stwierdzil ze z moja szyjka jest cos nie tak i kazal
      sie oszczedzac brac leki no i przychodzic do niego. Porod w koncu wywolywany
      tydzien po terminie, bo przez leki zadnej akcji nie mozna sie bylo spodziewac.
      Polozne sie smialy jak mowilam, ze mam krotka szyjke i mowily, ze szyja jeszcze
      dluga i trzyma a tu juz czas rodzic. Porod to jeden wielki bol. Teraz mam lat
      40, mieszkam w Stanach i opieka jest zupelnie inna. Nikt sie nie trzesie, jest
      kilka podstawowych badan, 2-3 usg i jezeli ciaza przebiega prawidlowo wizyty sa
      co 4-5 tygodni. Przede mna porod ale juz wiem, ze bedzie mniej bolesny i
      bardziej ludzki. Wiec ja uwazam, ze podejscie w Polsce jest bardzo histeryczne i
      nie oszukujmy sie wielu lekarzy liczy na stala kase. Strasza, ze ciaza zagrozona
      a pozniej niejedna musi wywolywac. Dla mnie podejscie do ciazy za granica jest o
      wiele lepsze.
      • bonnie75 Re: roznice w prowadzeniu ciąży 19.08.08, 19:20
        No dobrze, a jak sie ma do tego badanie glukozowe???
        Obie moje znajome (jedna w Irlandii, druga w Niemczech) szeroko rozwarly oczy
        kiedy powiedzialam im, ze przyplatala mi sie cukrzyca ciazowa. Podobno tam w
        ogole takiego badania obciazeniowego sie nie wykonuje?
        Pytam z czystej ciekawosci.
        • kasiak37 Re: roznice w prowadzeniu ciąży 19.08.08, 22:25
          Bonnie75,wykonuje sie,wykonujesmile
          • annam21 Re: roznice w prowadzeniu ciąży 23.08.08, 18:56
            a ja nie mialam. tylko krew z palca ,co drga wizyte.
      • fabiankaa Re: roznice w prowadzeniu ciąży 19.08.08, 19:29
        arybka - wychodzi z tego, ze twoj lekarz albo byl nadgorliwy albo
        niedouczony. A trudno po jego dzialaniu oceniac cala polska sluzbe
        zdrowia.
        Ja osobiscie wole byc za bardzo przebadana niz za malo. Wole
        wiedziec wczesniej, ze szyjka mi sie skraca, a nie dowiedziec sie,
        jak mi w 20 tc wody odejdą. Wole wiedziec, ze mam cukrzyce ciazowa,
        niz potem ponosic konseksencje braku diety... i tak moznaby wiele
        wymieniac.

        Moze "zachodnie" podejcie do ciazy jest bardziej "ekologiczne" - jak
        ma sie utrzymac to sie utrzyma, a jak nie to nie. Jednak ja wole
        polskie podejscie do tych spraw, bardziej troskliwe i swiadome tego,
        ze dla przecietnej kobiety utrata ciazy to nie "wypadek, ktory sie
        zdarza", lecz tragedia.
        A przeciez wielu poronieniom czy przedwczesnym porodom mozna wlasnie
        zapobiec dzieki dokladnej i regularnej diagnostyce i badaniom!
        • magda1039 Re: roznice w prowadzeniu ciąży 19.08.08, 19:32
          Święta prawda !!! Podpisuję się obiema rękami!!!
        • ensoleillement Re: roznice w prowadzeniu ciąży 19.08.08, 19:37
          bardzo dobrze powiedziane
          • pestka_ks Re: roznice w prowadzeniu ciąży 20.08.08, 09:13
            JA tez sie zgadzam, że lepsze nastawienie w Polsce (przynajmniej części lekarzy).
            Gdyby nie dociekliwość mojego lekarza i dokładne badania, pewnie dziś moja
            córeczka nie miała by 10 m-cysmile
            Teraz jestem w drugiej ciąży i tez zamierzam w ten sam sposób postępować,
            wychodząc z założenia, że może i lekarz i badania kosztują, ale ja mam mniej nerwów.
        • titerlitury Dwa bieguny połozniczej filozofii 19.08.08, 19:58
          Popadamy ze skrajności w skrajność. Polskie standardy wyznacza
          zakres badań refundowanych przez NFZ, czyli:
          - wizyty co miesiąc (poza końcówka, gdzie częstotliwośc jest co 2
          tyg, a potem co tydzień)
          - 3 USG w trakcie ciąży: ok 10, ok 14 i ok 20 tc
          itd. I wydaje mi się, że taka opieka nad ciężarną jest wystarczająca
          w przypadku tzw ciąż fizjologicznych.
          Ale jaki procent kobiet w Polsce korzysta wyłącznie z publicznej
          opieki zdrowotnej? Czy może raczej: jaki procent użytkowniczek tego
          forum korzysta z takiej bezpłatnej opieki?
          Zapewne niewielki. Większośc znakomita (w tym moja skromna osoba)
          prowadzi ciążę "prywatnie". I tu chyba lezy pies pogrzebany. Bo jak
          słyszę np o badaniach USG na każdej wizycie, to naprawdę nie wiem
          czemu ma to służyć...
          rzeczywiście chyba jedna skrajnościa jest brytyjskie podejście do
          ciąży ("co ma wisiec nie utonie"), zas druga to polskie, prywatne,
          gdzie na przekór zdrowemu rozsądkowi czasem ratuje się, czy raczej
          usiłuje ratowac każdą ciążę. Sama jestem ofiara tej drugiej praktyki
          (przed drugim poronieniem na siłę trzymano mnie w szpitalu i
          faszerowano progesteronem mimo nasilającego sie krwawienia. Po
          tygodniu z okładem lekarze stwierdzili jednak, ze to puste jajo
          płodowe i trzeba skrobać - gdyby nie było tych końskich dawek
          progesteronu organizm sam by sobie z tym poradził...).

          Rozsądek karze szukać najlepszego wyjście gdzieś w połowie drogi
          miedzy takimi skrajnościami. I tu chyba najlepsze byłoby rozwiązanie
          proponowane przez publiczna służbę zdrowia (jak wynika z doświadczeń
          dziewczyn rodzących w Niemczech, zaskakująco podobne,do rozwiązania
          niemieckiego). Ale oczywiście jesli mamy do czynienia z ciążą
          fizjologiczna, z brakiem złej historii połozniczej itp.

          Piekno lerzy w prostocie, a mądrośc w umiarkowaniu. Przesada w
          każdej dziedzinie jest szkodliwa.
          • agarys Re: Dwa bieguny połozniczej filozofii 19.08.08, 20:06
            jesli chodzi o badania na cukrzyce ciazowa to ja tego nie mialam bo
            w historii chorobowej rodziny nikt nie mial cukrzycy i takie badanie
            nie bylo potrzebne
            • aganioq Re: Dwa bieguny połozniczej filozofii 19.08.08, 20:36
              agarys napisała:

              > jesli chodzi o badania na cukrzyce ciazowa to ja tego nie mialam bo
              > w historii chorobowej rodziny nikt nie mial cukrzycy i takie badanie
              > nie bylo potrzebne

              u mnie w rodzinie też nikt cukrzycy nie miał (chyba, że jakaś prapra miała, ale
              nie wiedziała), a ja mam ciążową...chyba jednak nie ma reguły...
            • memphis90 Re: Dwa bieguny połozniczej filozofii 19.08.08, 20:52
              Cukrzyca ciążowa ma niewiele wspólnego z cukrzycą występującą rodzinnie; jest
              konsekwencją działania hormonów ciążowych, a nie otyłości, złej diety i
              insulinooporności. A konsekwencje nieleczonej cukrzycy w ciąży są b. poważne,
              łącznie z ciężkimi wadami wrodzonymi u dziecka i poronieniami.
          • slonko1335 Re: 19.08.08, 20:09
            Dzięki Bogu obie ciąże przeżywam w Polsce, dzięki temu w ogóle ktoś zawalczył o
            ich utrzymanie bo w Anglii czy w Niemczech leków na podtrzymanie bym nie
            dostała. Mam porównanie bo przyjaciółka mieszkająca w Niemczech była w ciąży w
            tym samym momencie co ja, wcześniej dwie poronione na początku 7 i 9 tc, jedno
            obumarcie płodu tydzień przed terminem na skutek cukrzycy ciążowej, no bo kto
            wiedział o tej cukrzycy, nikt...czwarta ciąża dzięki Bogu zakończona sukcesem
            pewnie tylko dlatego, że nielegalnie sprowadzała leki na podtrzymanie z Polski.
            • annam21 Re: 23.08.08, 19:07
              ja po 2 poronieniach w niemczech mialam b.dobra oieke,dotalam nawet
              skierowanie na badania genetyczne,ale niezdazylam go zrobic bo zowu
              bylam w ciazysmile, i od dnia zrobienia testu do 12tc dostawalam
              utrogest na podtrzymanie.
          • memphis90 Re: Dwa bieguny połozniczej filozofii 19.08.08, 20:50
            Ja mam ciążę prowadzoną państwowo- i jestem b. zadowolona. Nie zamieniłabym się
            na typ opieki brytyjskiej... Wizyty mam co m-c, badań usg planowo 3 (ja miałam
            kilka dodatkowych- z powodu plamienia, potem z powodu plamienia przed
            przeprowadzką, dwa razy byłam na Izbie przyjęć, raz rodzina zafundowała 3D),
            mniej więcej co m-c robię morfologię, badanie moczu i glukozę. Mam świadomość,
            że akurat taki bakteriomocz czy cukrzyca ciążowa mogą mieć tragiczne
            konsekwencje, z poronieniem włącznie. Wolę więc kontrolować, niż potem walczyć o
            utrzymacie ciąży czy z konsekwencjami wcześniactwa mojego dziecka.
          • titerlitury Re: Dwa bieguny połozniczej filozofii 19.08.08, 21:11
            titerlitury napisała:


            >
            > Piekno lerzy w prostocie, a mądrośc w umiarkowaniu. Przesada w
            > każdej dziedzinie jest szkodliwa.

            Ło Jezu, oczywiście, że "leży"... Jednak ciąża źle działa na mój
            mózg! big_grin
          • morepig Re: Dwa bieguny połozniczej filozofii 19.08.08, 22:23
            ja korzystalam tylko z bezpłatnej opieki (mialam extra ginkę i nei chciala mnei
            nawet widziec u siebie prywatnie wink) i tylko na usg pjechalam prywatnie zeby na
            lepszym sprzecie zrobic (za to lekarz idiota...)
            i badan mialam mnostwo, wszystko co potrzeba zrobione, wszytsko bylo ok. teraz
            chodze prywatnie i zobaczymy czy badan bedzie wiecej wink)
          • annam21 Re: Dwa bieguny połozniczej filozofii 23.08.08, 19:05
            oooosmile Zgadzam sie w 100%

            bedac w angli chyba bym sie zawylasmile

            nie uwazam ze w Polsce jest zle,bo tez mysle ze lepiej wiecej badan
            niz mniej, ale czasteo sa np watki w stylu" dl kosi udowej jaki ma
            byc " "wyniki jakie w normie" troche mnie to dziwi bo przeciez od
            tego sa nasi lekarze, za to im placimy...ja nigdy nie dostalam
            wynikow do reki, dostaje je lekarz i mowi mi ze jestokey.lub
            przepisuje co trzeba- chociaz bronia si etu przed np witaminami i
            woli mi powiedzec zebym jadla szpinak to cz ytamto i zobaczymy za
            2tygo.

            w pierwszej ciazy jak panikowalam bylam troche rozzalonatongue_out ze mnie
            przyjmuje "tylko" co dwa tyodni, i jest zy ze dzwonie...co drgi
            dzien bo mniekuje,boli,pyka itdsmile)))Ale przyjmowal jak przejzdzalam
            spanikowana, itd.

            teraz jestem zadowolona,pierwze dziecko skutecznie odciaga zle
            mysli,nie panikuje,jesli czegos chce mowiesmile wszystko na miejscu...i
            na kase chorych.

            W polsce zeby byla ta opieka ciazowa o ktorej tu
            piszemy...najczesciej mosi byc prywatnasad i to mnie troche wkurza,no
            ale to juz inny temat.
        • hanalui Re: roznice w prowadzeniu ciąży 19.08.08, 20:05
          fabiankaa napisała:
          > Moze "zachodnie" podejcie do ciazy jest bardziej "ekologiczne" -
          jak
          > ma sie utrzymac to sie utrzyma, a jak nie to nie. Jednak ja wole
          > polskie podejscie do tych spraw, bardziej troskliwe i swiadome
          tego,
          > ze dla przecietnej kobiety utrata ciazy to nie "wypadek, ktory sie
          > zdarza", lecz tragedia.
          > A przeciez wielu poronieniom czy przedwczesnym porodom mozna
          wlasnie
          > zapobiec dzieki dokladnej i regularnej diagnostyce i badaniom!

          I dziwnym trafem pomimo wielkiej ilosci badan, pomiarow, zagladan i
          podgladan akurat Polska przoduje w statystykach w liczbie zgonow
          matek i noworodkow przy porodach.
          • fabiankaa Re: roznice w prowadzeniu ciąży 19.08.08, 20:26
            hanalui napisała:

            > I dziwnym trafem pomimo wielkiej ilosci badan, pomiarow, zagladan
            i
            > podgladan akurat Polska przoduje w statystykach w liczbie zgonow
            > matek i noworodkow przy porodach.

            Pierwsze slysze o tym fakcie - moze jakies dane oficjalne? Bo jakos
            mi sie nie chce wierzyc..
            • slonko1335 Re: roznice w prowadzeniu ciąży 19.08.08, 20:31
              fabiankaa napisała:
              > Pierwsze slysze o tym fakcie - moze jakies dane oficjalne? Bo jakos
              > mi sie nie chce wierzyc..

              Ja też poproszę o jakieś konkrety bo i ja nie wierzę...
              • titerlitury Dane dotyczące umieralności okołoporodowej 19.08.08, 21:14
                w państwach UE. Dane oficjalne.

                ec.europa.eu/health/ph_information/dissemination/echi/echi_05_en.pdf
                • osa551 Re: Dane dotyczące umieralności okołoporodowej 19.08.08, 22:19
                  Wcale mnie to nie dziwi, bo te mniej "zdrowe" ciąże "eliminują się" same i na to
                  już nie ma statystyki. Wszystko taniej i fajniej, nie wiem tylko czy dla tych
                  matek, które poroniły.
                  • hanalui Re: Dane dotyczące umieralności okołoporodowej 19.08.08, 22:35
                    osa551 napisała:

                    > Wcale mnie to nie dziwi, bo te mniej "zdrowe" ciąże "eliminują
                    się" same i na t
                    > o
                    > już nie ma statystyki. Wszystko taniej i fajniej, nie wiem tylko
                    czy dla tych
                    > matek, które poroniły.

                    A ja ogladalam ostatnio film dokumentalny "Porodowy Biznes - The
                    Business of Being Born". O orodach , prowadzeniu ciazy w USA i
                    odrobinie historii o przeniesieniu porodow do szpitali,
                    medykalizacji i co z tego wynikalo w przeciagu 100 ostatnich lat i
                    wynika nadal. O tym jak kolejne srodki, medykamenty po kilkunastu
                    latach okazywalay sie zgubnymi dla kobiet i ich dzieci.
                    Zastanawia mnie dlaczego tylek krajow decyduje sie nie ratowac na
                    sile...czyzby wiedzieli cos wiecej o czym Polacy dowiedza sie za 20
                    lat? Dlaczego niektore srodki sa niedostepne, lekarz przepisujac je
                    ciezarnej moze stracic prawo wykonywania zawodu a w Polsce ida jak
                    cukierki?
                    Polecam filmik
              • sophie.m Re: roznice w prowadzeniu ciąży 19.08.08, 21:19
                radzę uwierzyć - przodujemy w krajach ue w zakresie zgonów okołoporodowych,
                poczytajcie Strategię Rozwoju Ochrony Zdrowia w Polsce na lata 2007 – 2013 czy
                choćby
                www.rodzicpoludzku.pl/polozna_n/artykul.php?polozna_konferencja_id=1&polozna_konferencje_artykuly_id=2
                " (...) Polska nadal zajmuje dalekie miejsce wśród krajów europejskich w
                zakresie współczynnika zgonów niemowląt, jak i dynamiki ich spadku (...)"
                • slonko1335 Re: roznice w prowadzeniu ciąży 19.08.08, 21:46
                  Fakt rewelacyjnie nie jest ale tez za Murzynami nie jesteśmy i mam nadzieję, że
                  mimo wszystko te statystyki z roku na rok się zmieniają na lepsze.
            • hanalui Re: roznice w prowadzeniu ciąży 19.08.08, 21:56
              fabiankaa napisała:

              > hanalui napisała:
              >
              > > I dziwnym trafem pomimo wielkiej ilosci badan, pomiarow,
              zagladan
              > i
              > > podgladan akurat Polska przoduje w statystykach w liczbie zgonow
              > > matek i noworodkow przy porodach.
              >
              > Pierwsze slysze o tym fakcie - moze jakies dane oficjalne? Bo
              jakos
              > mi sie nie chce wierzyc..

              Moze nie slyszalas bo nie czytasz raportow smile Liczba
              przeprowadzonych badan nijak nie przeklada sie na wyniki:
              www.mz.gov.pl/wwwfiles/ma_struktura/docs/15032007_raport.pdf
              www.who.int/reproductive-health/publications/maternal_mortality_2005/mme_2005.pdf
        • arybka68 Re: roznice w prowadzeniu ciąży 19.08.08, 20:35
          fabiankaa, nie byl nadgorliwy ani niedouczony tylko kochajacy kase. Najlepszy
          poloznik w szpitalu i nie twierdze, ze nie pomagal bo mojej kuzynce pomogl i to
          bardzo w utrzymaniu ciazy ale podchodzil do pacjentek rutynowo. Lekko
          przestraszyc to bedzie przychodzila i zostawiala kase. Niestety zobaczylam to
          dopiero po porodzie. I nie oceniam calej sluzby zdrowia a tylko lekarzy ktorzy
          przyjmuja prywatnie, ktorym czesto zdarza sie przesadzac ze straszeniem
          pacjentki. Jak czytam forum i slucham doswiadczen znajomych to niestety tak to
          wyglada.
          • fabiankaa Re: roznice w prowadzeniu ciąży 19.08.08, 20:42
            arybka68 napisała:

            > fabiankaa, nie byl nadgorliwy ani niedouczony tylko kochajacy
            kase.

            No i niestety i tacy sie zdarzają.

            > I nie oceniam calej sluzby zdrowia a tylko lekarzy ktorzy
            > przyjmuja prywatnie, ktorym czesto zdarza sie przesadzac ze
            straszeniem pacjentki. Jak czytam forum i slucham doswiadczen
            znajomych to niestety tak to wyglada.

            Cóz, mam inne doswiadczenia. Owszem, slyszalam o lekarzach
            naciagaczach, szustach wmawiajacych nadzerki, zalecajacych
            niepotrzbne leki, terapie i zabiegi. Ale dzieki BOgu coraz wiecej w
            kobietach swiadomosci i wiedzy co do pewnych spraw, coraz wiecej
            stron i forów, gdzie mozna poczytac o dobrych i zlych ginekologach.
            Ja sama cala ciaze chodzilam prywatnie do gina, dzieki ktoremu
            zreszta zaszlam w ciaze (staralam sie o nia kilka lat i dzieki
            terapii u niego - wreszcie sie udalo).
            Lekarz ten nie naciagal mnie na nic, gdy mialam klopot, a on byl za
            granica - dzwonil do mnie...a gdy bylam w szpitalu, z powodow
            ginekologicznych, wyslal do mnie SMS, ze jest w kontakcie z moimi
            lekarzami.
            Lekarza tego znalazlam dzieki bardzo pozytywnym komentarzom na
            forum.

            W kazdym zawodzie znajdą sie świnie, oszusci, naciagacze -
            generalnie patologia.
      • golfstrom Skracanie szyjki 19.08.08, 20:21
        A ja się cały czas zastanawiam, jak to jest z tym skracaniem szyjki
        i rozwarciem.

        Nie mam wykształcenia medycznego, więc jesli jest ktoś, kto mógłby
        to wyjaśnić, to byłoby fajnie.

        czy nie jest naturalną sprawą, że w trakcie ciązy szyjka sie skraca
        stopniowo i nie nalezy się spodziewać, że u kobiety w ciązy będzie
        taka sama jak u kobiety nie w ciązy? O ileż mniej byłoby zmartwień
        niejednej ciężarnej w Polsce, gdyby nie słyszała na
        wizycie "skrócona szyjka" tylko "szyjka się skraca, ciało powoli
        przygotowuje się do porodu".

        Podobnie z rozwarciem - to, że ktoś ma cm rozwarcia nie oznacza, że
        zaczyna rodzić lub że urodzi pojutrze. Choć zgoda, jak ktoś ma cm
        rozwarcia i zacnzie sobie meble w domu przestawiać, to może i urodzi
        przedwcześnie.

        No i nie rozumiem, jaki jest cel ciągłego zaglądania mędzy nogi -
        czy to przypadkiem nie zwiększa ryzyka infekcji, nie mówiąc o
        uszkodzeniu szyjki?

        Ja rodziłam w Anglii i ten system bardzo mi się podoba. Ja akurat
        krew miałam pobieraną na każdej wizycie (co mnie denerwowało, bo
        tego nienawidzę). Jak była potrzeba zrobienia dodatkowego USG, to
        nie było problemu. Jak miałam krwawienie, to mnie wzięli na
        obserwację do szpitala. Poród miałam kleszczowy, ale wolałam
        kleszczowy niż cesarkę (nie zebym miała jakiś wybór w tamtej
        sytuacji, bo poród trochę się skomlpikował).
        • fabiankaa Re: Skracanie szyjki 19.08.08, 20:35
          Szyjka skracajaca sie w 35 czy 38 tc to sprawa normalna.
          Ale w 15 tc - to juz raczej nie. I dlatego wielu kobietom zaklada
          sie pessar albo kaze lezec. Napatrzylam sie na takie "bidulki" w
          szpitalu, na patologii wczesnej ciazy...
      • afrodyta190 Re: roznice w prowadzeniu ciąży 19.08.08, 20:46
        Prze te 15 lat w Polsce duzo sie zmienilo,nie mozna porownywac dzisiejszych
        stanow z polska lat 70/80.
    • tanoshii Re: roznice w prowadzeniu ciąży 19.08.08, 20:17
      Gdyby nie badanie ginekologiczne co wizytę, mojego synka mogłoby teraz ze mną nie być. Nie miałam żadnych objawów skracającej się szyjki, skurcze byly przeze mnie ledwo odczuwalne i nawet nie zwracałam na nie uwagi. Krew robiłam sobie sama dla siebie co miesiąc, bo w ciąży anemia może wystąpić nagle, pomimo wczesniejszych dobrych wyników. Lekarz kazał co 3 miesiące. Co do częstych usg, zgadzam się. Ja miałam na każdej wizycie i wg mnie to zdecydowanie za dużo. Szczegolnie jeśli z dzieckiem wszystko jest ok. Ale z drugiej strony takie częste kontrolowanie nie zaszkodzi, a nóż zdarzy sie tak, że pomoże. Ja nie narzekam na to, jak była prowadzona moja ciąża.
      • alicja0000 Re: roznice w prowadzeniu ciąży 19.08.08, 21:52
        ja z angielskim "naturalnym" podejsciem do ciaży nie miałabym szans na urodzenie
        dziecka. Wymagam niestety podtrzymania ciąży lekami i częstymi badaniami. Nie
        wyobrażam sobie prowadzić ciażę w Anglii czy innym skandynawskim kraju z tego co
        piszą na forum dziewczyny. Z tego powodu i chyba tylko tego cieszę się, ze
        mieszkam w Polsce...
        • hanalui Re: roznice w prowadzeniu ciąży 19.08.08, 22:11
          alicja0000 napisała:

          > ja z angielskim "naturalnym" podejsciem do ciaży nie miałabym
          szans na urodzeni
          > e
          > dziecka. Wymagam niestety podtrzymania ciąży lekami i częstymi
          badaniami. Nie
          > wyobrażam sobie prowadzić ciażę w Anglii czy innym skandynawskim
          kraju z tego c
          > o
          > piszą na forum dziewczyny.

          Z tym ich naturalnym podejsciem maja sukcesy jak np jedyny jak do
          tej pory zanotowany zywy porod dziecka z ciazy pozamacicznej
          (bliznieta maciczne i trzecie dziecko pozamaciczne) i duzo innych
          interesujacych kwatuszkow jak chociazby to ze oni wynalezli
          szczepionke na raka szyjki macicy, to oni wprowadzili pierwsi porody
          rodzine i aktywne w szpitalach i takie tam. To od nich zaczynaja sie
          domy rodzenia i inne dziwactwa. To od nich niestety Polska
          nieudolnie kopiuje i wprawadza to co oni zrobili juz 20-25 lat
          temu big_grin
          • alicja0000 Re: roznice w prowadzeniu ciąży 23.08.08, 19:13
            na szczęście nie kopiujemy id nich odsetka dzieci urodzonych z zespołem downa i
            wad wrodzonych...
        • asik_w Re: roznice w prowadzeniu ciąży 19.08.08, 22:16
          Pierwsza ciaze mialam prowadzona w USA, teraz mieszkam w Polsce i jestem w
          drugiej ciazy i nie widze zadnych roznic, no moze w wygladzie gabinetow czy
          standardzie szpitalismile. 4 razy mialam robione usg, na kazdej wizycie mocz i
          morfologie, na poczatku standardowe badania typu rozyczka, toxo, hiv, grupa krwi
          itd, cukier 2 razy na czczo i raz po wypiciu glukozy, badanie ginekologiczne na
          kazdej wizycie. Wizyty na poczatku co miesiac, od 7 miesiaca co 2 tyg, w
          ostatnim co tydzien. Porod byl wywolywany, gdy po 6 godzinach nie bylo postepu w
          akcji zrobiono mi cc.
    • osa551 Re: roznice w prowadzeniu ciąży 19.08.08, 22:13
      Agarys, w UK inaczej rozlicza się wydatki na opiekę zdrowotną. Taki schemat
      sprawdza się przy zdrowych i niezagrożonych ciążach i jest tani dla państwa.
      Taniej jest jeśli ciążę prowadzi położna i nie robi się zbyt wielu badań.
      Również inne jest podejście do poronień i walki o każdą ciążę - bo to kosztuje.

      Gorzej jest jeśli są komplikacje i się ich nie wyłapie. Ja w Polsce nie byłam co
      miesiąc badana "z zaglądaniem", badania moczu miałam co miesiąc, morfologię co
      dwa. Ale to właśnie rozszerzone badanie krwi wyłapało u mnie cukrzycę ciążową we
      wczesnej fazie, w moczu cukru nie miałam do końca ciąży. Jak położna w UK
      zorientowałaby się, że mam cukrzycę ciążową, nie wiem.

      W Polsce USG na NFZ jest robione 3 razy o ile wiem zgodnie z międzynarodowymi
      zaleceniami. Ja robiłam częściej bo zlecali mi lekarze ze względu na dużą ilość
      przyjętych przeze mnie antybiotyków i przebytych przeze mnie w ciąży chorób, a
      także na moją cukrzycę.

      Ja wolę na zimne dmuchać. Chodziłam do lekarza i na USG i tak prywatnie. Robiłam
      wszystkie zlecone badania, miałam problemy z tarczycą (a nie było widać, wyszło
      na profilaktycznym badaniu), cukrzycą ciążową (też wyszło w badaniach). etc...
      • golfstrom Re: roznice w prowadzeniu ciąży 19.08.08, 23:32
        > Jak położna w UK zorientowałaby się, że mam cukrzycę ciążową, nie
        wiem.

        Tu jest odpowiedź na Twoje pytanie (rozdział Gestational diabetes)
        www.mothercare.com/gp/browse.html/ref=sc_fe_l_1_0_42898041_9/203-7963637-8756725?
        ie=UTF8&node=49572031&no=42898041&me=A2LBKNDJ2KZUGQ&mcb=core

        To jeden z popularnych portali dla kobiet w ciąży.

        > Taniej jest jeśli ciążę prowadzi położna i nie robi się zbyt wielu
        badań.
        > Taki schemat
        > sprawdza się przy zdrowych i niezagrożonych ciążach i jest tani
        dla państwa.

        W Polsce tez inaczej rozlicza się wydatki na opiekę zdrowotną w
        ciąży i system ten doskonale się sprawdza, bo gross kobiet w ciąży i
        tak za wszystko płaci.
        W Anglii robi się badania kilkustopniowo - są takie, które wykonuje
        się zawsze (przy każdej wizycie i każdemu), takie które wykonuje się
        okresowo (każdemu ale nie przy każdej wizycie) i takie, które
        wykonuje się w razie potrzeby (np. pierwsze badanie krwi ma
        określić, czy płód znajduje się w grupie ryzyka obciążeniem
        genetycznym, jeśli odpowiedź brzmi "tak" badanie powtarza się, jeśli
        po raz drugi odpowiedź brzmi "tak" wynonuje się badani inwazyjne
        typu amniopunkcja - oczywiście rodizce mogą zdecydować, że nie chcą
        tych badań, za które zresztą nie płacą dodatkowo).

        > Taniej jest jeśli ciążę prowadzi położna i nie robi się zbyt wielu
        badań.
        No ale położna nie jest jakąś znachorką, tylko kobietą po studiach
        medycznych. Poza tym zadaniem połoznej jest wyłapanie komplikacji i
        wtedy kieruje ona kobietę do ginekologa.

        > Również inne jest podejście do poronień i walki o każdą ciążę - bo
        to kosztuje.
        Skoro Anglicy są tak cyniczni i nie ratują ciąż, bo to kosztuje, to
        dlaczego oferują w ramach ubezpieczenia leczenie niepłodności?

        > Ja wolę na zimne dmuchać. Chodziłam do lekarza i na USG i tak
        prywatnie.
        I to jest właśnie istota problemu polskiego systemu opieki
        zdrowotnej - strach i poczucie winy (nawet bezzasadne) sprawiają, że
        kobiety skłonne są poddawać się nawet badaniom na malarię, jeśli
        akurat lekarz ma taką fantazję. I z jakiegoś powodu ten sam lekarz
        lepiej diagnozuje prywatnie niż państwowo...
        • agarys Re: roznice w prowadzeniu ciąży 20.08.08, 20:19
          mysle ze dlatego nie narzekam na nadmiar badan bo moja ciaza
          przepiegala i skonczyla nie prawidlowo, mialam porod rodzinny w
          wodzie i trwalo to jakies 8h.
        • osa551 Re: roznice w prowadzeniu ciąży 21.08.08, 00:20
          > Tu jest odpowiedź na Twoje pytanie (rozdział Gestational diabetes)
          > www.mothercare.com/gp/browse.html/ref=sc_fe_l_1_0_42898041_9/203-7963637-8756725?
          > ie=UTF8&node=49572031&no=42898041&me=A2LBKNDJ2KZUGQ&mcb=core
          >
          > To jeden z popularnych portali dla kobiet w ciąży.

          No właśnie - jak już napisałam ja żadnych z podanych objawów nie miałam, nawet
          cukru w moczu nie miałam do końca ciąży. A miałam cukrzyce ciążową. Dalej pytam
          jak położna w UK by się zorientowała? Mają tam szklane kule? czy wróżą z fusów?
          Bo moja cukrzyca wychodziła jedynie w teście obciążenia glukozą.

          Rozumiem, że poddałam w wątpliwość najlepszy system opieki zdrowotnej na świecie
          i teraz niektórzy rękami i nogami będą go bronić.

          Uff - dobrze, że nie musiałam emigrować i mogłam dwie ciąże przejść bezpiecznie
          w tej zafajdanej Polsce pod opieką profesorów. I mimo komplikacji mam zdrowe dzieci.
          • hanalui Re: roznice w prowadzeniu ciąży 21.08.08, 00:42
            osa551 napisała:
            > Bo moja cukrzyca wychodziła jedynie w teście obciążenia glukozą.
            >
            > Rozumiem, że poddałam w wątpliwość najlepszy system opieki
            zdrowotnej na świeci
            > e
            > i teraz niektórzy rękami i nogami będą go bronić.
            >
            > Uff - dobrze, że nie musiałam emigrować i mogłam dwie ciąże
            przejść bezpiecznie
            > w tej zafajdanej Polsce pod opieką profesorów. I mimo komplikacji
            mam zdrowe dz
            > ieci.


            Ja tez sie zastanawiam jak to mozliwe ze majac co miesiac robione
            usg zaden lekarz nie zauwazyl u mojej kolezanki ze jej dziecko ma
            powazna wade serca? Ciaza przebiegala w Polsce.
            Od czasu do czasu pojawiaja sie tu watki o kobietach ktore sa
            rozczarowane i zawiedzione ze rodza chore dzieci pomimo ze lekarze
            polscy wywrocili je na druga strone, przebadali wszystko, byli to
            doskonali i polecani specjalisci, a nie zauwazyli wady serca,
            zespolu Downa czy innych chorob.
            • memphis90 Re: roznice w prowadzeniu ciąży 23.08.08, 18:50
              > Ja tez sie zastanawiam jak to mozliwe ze majac co miesiac robione
              > usg zaden lekarz nie zauwazyl u mojej kolezanki ze jej dziecko ma
              > powazna wade serca?

              Ponieważ nie każdą wadę serca udaje się wykryć, o ile dobrze pamiętam wykrywa
              się około 60% wad (pomijając fakt, że część wad pojawia się dopiero po porodzie,
              jak przetrwały przewód Bottala czy drożny otwór owalny). Trudno przecież
              poprosić płód, żeby położył się na lewym boku z ręką pod głową, prawda?
              Widziałam, jak potrafiły zebrać się konsylia złożone z kilku profesorów,
              docentów i wykształconych w wykonywaniu usg specjalistów- i dalej mieli
              wątpliwości co do diagnozy...
          • golfstrom Re: roznice w prowadzeniu ciąży 21.08.08, 21:38
            Nigdy nie twierdziłam, że system opieki zdrowotnej w Anglii jest
            najlepszy na świecie.
            Ty natomiast caly czas twierdzisz, że system opieki zdrowotnej w
            Anglii jest totalnie do d**y.
            • osa551 Re: roznice w prowadzeniu ciąży 22.08.08, 23:22
              golfstrom napisała:

              > Nigdy nie twierdziłam, że system opieki zdrowotnej w Anglii jest
              > najlepszy na świecie.
              > Ty natomiast caly czas twierdzisz, że system opieki zdrowotnej w
              > Anglii jest totalnie do d**y.

              A gdzie to konkretnie napisałam?????????????????????? Nie czepiasz się
              przypadkiem troszkę ?????????????/
              Korzystałam z tego systemu opieki, ze szwajcarskiego i z polskiego i każdy z
              nich jest po prostu inny. UK jest bardziej oszczędnościowy, PL jest bardziej
              rozrzutny i nieudolny, szwajcarski jest całkowicie prywatny i chyba najlepiej
              zorganizowany. Tyle tylko, że dostać tam jakiś silniejszy lek przy pierwszej
              wizycie u lekarza to naprawdę cud. Za to przy bólach głowy miałam w ciągu 2 dni
              zrobioną tomografię głowy. A na życzenie masz porody od domu porodowego po cesarkę.
              • golfstrom Re: roznice w prowadzeniu ciąży 23.08.08, 12:40
                > Rozumiem, że poddałam w wątpliwość najlepszy system opieki
                > zdrowotnej na świecie i teraz niektórzy rękami i nogami będą go
                > bronić.

                Nie, nie czepiam się, irytują mnie jedynie takie przytyki, bo - jak
                powtarzam - nie twierdzę, że system angielski jest najlepszy na
                świecie, zdaję sobie sprawę z jego słabości, ale skoro sama
                twierdzisz, że polski system jest bardziej nieudolny, to czemu u
                licha zarzucasz angielskiemu nieudolność? Po prostu wg mnie system
                angielski jest bardziej wydajny i tyle.

                Poza tym, jeśli dobrze zrozumiałam, porównujesz usługi publicznego
                systemu opieki a Anglii i prywatnego systemu opieki a Polsce. Czyli
                gdybyś prowadziła w Polsce ciążę "publicznie" to też nie wykryliby
                cukrzycy ciążowej?
                • osa551 Re: roznice w prowadzeniu ciąży 23.08.08, 23:10
                  > Nie, nie czepiam się, irytują mnie jedynie takie przytyki,

                  nie przytyki tylko rozmyślania

                  ale skoro sama
                  > twierdzisz, że polski system jest bardziej nieudolny, to czemu u
                  > licha zarzucasz angielskiemu nieudolność? Po prostu wg mnie system
                  > angielski jest bardziej wydajny i tyle.

                  Wydajny ekonomicznie a medycznie to dwie różne rzeczy. Przedstawiciele NHS sami
                  zaczynają przebąkiwać nad zmianami w podejściu do opieki w ciąży. Ekonomicznie
                  jest cacy. Nie zleca się niektórych badań, jak nie ma ewidentnego obciążenia w
                  wywiadzie, ciążę prowadzą osoby, których wykształcenie kosztuje o wiele mniej
                  niż wykształcenie ginekologa położnika, etc. etc. Może miałaś sama cukrzyce
                  ciążową, ale o tym nie wiedziałaś. Miałaś szczęście, bo nic się dziecku nie
                  stało, nawet nie wiedziałaś i jest OK.

                  > Poza tym, jeśli dobrze zrozumiałam, porównujesz usługi publicznego
                  > systemu opieki a Anglii i prywatnego systemu opieki a Polsce.

                  Źle zrozumiałaś. Porównuję standard NFZ do standardu NHS.

                  Czyli
                  > gdybyś prowadziła w Polsce ciążę "publicznie" to też nie wykryliby
                  > cukrzycy ciążowej?

                  Jak napisałam powyżej. Obciążenie glukozą jest zlecane standardowo przez lekarzy
                  przyjmujących w ramach NFZ.

                  Miej również świadomość, że z różnych powodów w UK coraz popularniejsze jest
                  ubezpieczenie prywatne stanowiące w tej chwili jeden z benefitów oferowanych
                  przez pracodawców. Czyli HNS tak samo jak NFZ pewnie najcudowniejszy nie jest. O
                  całym systemie "efficiency" NHS powstałym jeszcze za czasów Margaret Thatcher
                  rozpisywać się nie bedę, bo to długa historia.
                  • golfstrom Re: roznice w prowadzeniu ciąży 24.08.08, 00:44
                    > nie przytyki tylko rozmyślania
                    OK, następnym razem zanim zabiorę głos w sprawie, która mnie
                    interesuje, rozważę zmianę nicka na "Niektórzy".

                    > Przedstawiciele NHS sami
                    > zaczynają przebąkiwać nad zmianami w podejściu do opieki w ciąży.

                    Przedstawiciele NHS zwykle bez większych oporów wypowiadają się na
                    temat systemu. Dzieki otwartości dyskusji ten system się zmienia,
                    choć - jak każdy publiczny system opieki zdrowotnej - nie jest wolny
                    od wpływów politycznych a także planowania budżetu.
                    To dzięki przedstawicielom, a właściwie przedstawicielkom NHSu,
                    czyli położnym, nastąpiła np. zmiana nastawienia personelu
                    medycznego do rodzących. Działania tych przedstawicieli przyniosły
                    konkretne efekty i przełożyły się na funkcjonowanie systemu.
                    U nas zmiany dotyczą głównie pensji lekarzy i osiąga się je nie
                    przez dyskusję, tylko strajk i okupację siedziby premiera.

                    > Wydajny ekonomicznie a medycznie to dwie różne rzeczy.
                    Hanalui podała wcześniej link do oficjalnych statystyk - jak widać
                    jesteśmy w ogonie Europy jeśli chodzi o wydajność medyczną - choć
                    można sie pocieszać, że nie 100 lat za Murzynami (ho ho, nie jest
                    tak źle!).
                    Oczywiście, można się teraz kłócić, że statystyki sa manipulowane,
                    nierzetelne i w ogóle Polacy to by dopiero zrobili statystyki, no
                    ale w ten sposob niejako podcinamy gałąź na ktróej siedzimy.

                    > Nie zleca się niektórych badań, jak nie ma ewidentnego obciążenia w
                    > wywiadzie, ciążę prowadzą osoby, których wykształcenie kosztuje o
                    > wiele mniej niż wykształcenie ginekologa położnika, etc. etc.

                    Owszem, nie zalecia się niektórzych badań jeśli nie ma do nich
                    ewidentnych przesłanek. W Polsce zaleca się mnóstwo zbędnych badań,
                    nawet, jeśłi przesłanek nie ma. Oczywiście, lepiej dmuchać na zmine
                    itd. Tyle że to dmuchanie na zimne, zauważ, odbywa się już w 9
                    przypadkach na 10 prywatnie.
                    Można oczywiście kwestionować kompetencje położnych, można też
                    kwestionowac kompetencje ginekologów. W ogóle istnieją tacy ludzie,
                    którzy uważają, że wszyscy lekarze to konowały.

                    Wróćmy do satystyk - jakie efekty przynosi prowadzenie ciąży przez
                    te taniej (a więc w domyśle gorzej) wykształcone osoby w porównaniu
                    do ciąż prowadzonych przez świetnie wykształconych ginekologów,
                    którzy zalecają tysiące badań?

                    Może miałaś sama cukrzyce
                    > ciążową, ale o tym nie wiedziałaś. Miałaś szczęście, bo nic się
                    dziecku nie
                    > stało, nawet nie wiedziałaś i jest OK.
                    Furda wykształcone położne, furda wykształceni ginekolodzy, w ciąży
                    grunt to szczęście.
                    No nie wiem, może. Byłam w szpitalu dwa razy na obserwacji i
                    spotykałam tam kobiety w ciązy, o którzych ciąże właśnie "walczono".
                    Sama nie wiem, dzięki czemu - położnym, które kierowały sprawę do
                    ginekologa, ginekologom, którzy zalecali hospitalizację? Może po
                    prostu miały szczęście.

                    > Źle zrozumiałaś. Porównuję standard NFZ do standardu NHS.
                    Skoro tak, to skąd stwierdzenie w Twoim pierwszym poście:
                    > Chodziłam do lekarza i na USG i tak prywatnie.
                    Czyżby NFZ nie zapewniał wszystkich koniecznych do efektywnego
                    prowadzenia ciąży badań? Czyzby lekarze pracujący dla NFZtu byli
                    niekompetentni? Czyli jednak porównujemy to, co w Polsce prywatne,
                    do tego co w Anglii publiczne?

                    > Miej również świadomość, że z różnych powodów w UK coraz
                    popularniejsze jest
                    > ubezpieczenie prywatne stanowiące w tej chwili jeden z benefitów
                    oferowanych
                    > przez pracodawców.

                    Jako osoba pracująca w prywatnej placówce opieki zdrowotnej mam taka
                    świadomość. Mam również świadomość, dlaczego wielu ludzi nie chce
                    korzystać z NHSu - np. dlatego, że nie chcą się spotykać z "plebsem".
                    Mam również świadomość, że nie ma takiego kraju na świecie, w
                    którzym nie istniałaby prywatna opieka zdrowotna.

                    A czy Ty masz świadomość, jak wygląda w Anglii prywatne prowadzenie
                    ciąży? Wygląda tak, że wynajmujesz prywatną położną, lub też
                    chodzisz do prywatnej kliniki, gdzie Twoją ciążę prowadzi położna,
                    na zmianę z lekarzem rodzinnym, którzy w razie potrzeby kierują Cię
                    do tzw. specjalisty.
                    Ale Ty może odpowiesz wprost na pytanie: dlaczego w Polsce prywatna
                    opieka zdrowotna jest tak popularna? Bo z jakiegoś powodu nawet
                    niezamożni ludzie decydują sie w większości przypadków na prywatnego
                    dentystę, prywatnego ginekologa, prywatne badania laboratoryjne...

                    A wiedziałaś np. że Angielki, które zostają wyjęte z systemu opieki
                    zdrowotnej w UK i przeniesione np. do Hiszpanii (gdzie jest trochę
                    podobnie jak w Polsce, przynajmniej w procedurach porodowych) tez
                    przeżywają szok? I bynajmniej nie jest to miłe zaskoczenie?

                    > O
                    > całym systemie "efficiency" NHS powstałym jeszcze za czasów
                    Margaret Thatcher

                    NHS obchodził niedawno hucznie 60 urodziny. Wiele można powiedzieć o
                    Żelaznej Damie, ale aż tak stara nie jest.
                    Chyba że chodzi Ci o "efficiency", ale też nie za bardzo rozumiem
                    zarzut. To tak, jakby mieć pretensje do ekonoma, że mówi o
                    pieniądzach. Rząd, jak sama nazwa wskazuje, zarządza, czyli
                    administruje, czyli musi mysleć o wydajności i planowaniu pieniężnym.
                    Z całym tym obciążeniem wydatkami, moje dziecko miało po urodzeniu
                    robione badania, które wprowadzono do standardu dzięki tutejszemu
                    rządowi, a nie Wielkiej Orkiestrze, z całym szacunkiem dla Jurka
                    Owsiaka.

                    No i ponawiam pytanie postawione wcześniej. Skoro uważasz, że
                    pryncypialną zasadną NHSu jest cyniczna kalukulacja, która za nic ma
                    osobiste szczęście matek i ojców (dlatego też nie walczy się o każdą
                    ciążę), to dlaczego na Boga NHS oferuje w ramach ubezpieczenia
                    leczenie niepłodności? (Tak, zdaję sobie sprawę, że tutaj też
                    bardziej cenione są usługi prywatne).

                    Zrozumieć musimy coś innego - róznice w prowadzeniu ciąży wynikają z
                    odmiennej mentalności. Bo kazdy publiczny system opieki zdrowotnej
                    na świecie znajduje się pod wpływem ekonomicznym, politycznym i
                    społecznym (w sensie oczekiwań). To podejście ludzi to tego, co się
                    z nimi dzieje stwarza te różnice. A Anglii atmosfera wokółciążowa
                    jest komletnie inna, poczynając od kwestii kontynuacji pracy w
                    ciązy, kończąc na nastawieniu personelu medycznego do pacjentek jako
                    ludzi.

                    I wiem, że są w Polsce życzliwi lekarze i życzliwe położne, wiem, że
                    w Anglii są też patałachy i osoby, które nie trafiły z wyborem
                    kariery zawodowej, ale system - a o tym tu tak naprawdę dyskutujemy,
                    a nie o wyższości NHSu nad NFZtem - jest
                    wypadkową doświadczenia indywidualnego i statystyki. I, wg mnie,
                    system angielski jest dużo lepszy. Nie stygmatyzuje ciąży jako stanu
                    patologicznego lub niemal patologicznego, odchodzi od nadmiernej,
                    powtarzam, nadmiernej, medykalizacji porodu i jest otwarty na zmiany.
                    Z mojego punktu widzenia polski system opieki oparty jest na
                    założeniu "Nie daj Boże", bo jak wiadomo, poronienie jest
                    bezsprzeczną winą kobiety.
                    • osa551 Re: roznice w prowadzeniu ciąży 24.08.08, 12:42
                      NHS obchodził niedawno hucznie 60 urodziny. Wiele można powiedzieć o
                      > Żelaznej Damie, ale aż tak stara nie jest.

                      Margaret Thatcher jest rocznik 1925 a nie 1948. Jest jeszcze starsza... Chodziło
                      mi o zmiany w systemie wprowadzone w latach 80-tych w czasie jej rządów.

                      W Polsce korzystam głównie z prywatnej opieki zdrowotnej bo mam jako benefit
                      kartę VIP do prywatnej sieci. Mam tę kartę wyrzucić czy co?

                      Tak potwierdzam, jesteś najmądrzejsza na świecie. Nie zauważyłaś tylko, że ja
                      stwierdzam że system brytyjski jest tani i ma swoje wady a nie beznadziejny.
                      Więc nie wiem po co takie ataki uskuteczniasz. Hormony Ci buzują czy co?
                      • golfstrom Re: roznice w prowadzeniu ciąży 24.08.08, 13:06
                        > Tak potwierdzam, jesteś najmądrzejsza na świecie.
                        > Więc nie wiem po co takie ataki uskuteczniasz. Hormony Ci buzują
                        > czy co?

                        Wow, no i dostałam konkretne odpowiedzi na wszystkie swoje pytania.
                        Dzięki, podbudowałaś moją wiarę w rzeczową dyskusję.

                        > Nie zauważyłaś tylko, że ja
                        > stwierdzam że system brytyjski jest tani i ma swoje wady a nie
                        > beznadziejny.

                        Wręcz przeciwnie, zauważyłam, że czynisz pod adresem tego systemu
                        gołosłowne zarzuty, a kiedy się Ciebie grzecznie prosi o uściślenie,
                        walisz argumentami ad personam.

                        > Margaret Thatcher jest rocznik 1925 a nie 1948. Jest jeszcze
                        starsza...
                        Co nie zmienia faktu, że to nie ona zakładała NHS w latach 40. I nie
                        zmienia faktu, że jak każdy rozsądny premier dążyła do reformy
                        systemu finansowanego z pieniędzy publicznych.

                        > W Polsce korzystam głównie z prywatnej opieki zdrowotnej bo mam
                        jako benefit
                        > kartę VIP do prywatnej sieci. Mam tę kartę wyrzucić czy co?
                        Czy ja Cie piętnuję za korzystanie z prywatnej opieki zdrowotnej?
                        Nie, po prostu nie rozumiem uporu, z jakim twierdzisz, że w Polsce
                        publiczny system opieki spełnia oczekiwania kobiet w ciąży, skoro
                        nawet osoby, które nie posiadają tego typu przywilejów
                        pracowniczych, decydują się w większości przypadków na prywatną
                        opiekę zdorwotną.

                        Jak dotąd byłaś uprzejma przemilczać kontrargumenty, które nie
                        pasowały do Twojej wizji, więc nie spodziewam się, że nagle zmienisz
                        sposób dyskusji. Mimo wszystko życzę Ci wszystkiego dobrego.
                        • yadrall Re: roznice w prowadzeniu ciąży 24.08.08, 13:37
                          To ja sie odniose do prywatnej sluzby zdrowia w UK. Jezeli ktos
                          mieszka w Londynie to ok, ma wybor-prywatny czy panstwowy lekarz,ale
                          ja (poludnie UK) do najblizszego prywatnego ginekologa mam 35 mil
                          (50km) i do tego gosciu ma na imie Nahmed. Rozumiem tolerancje
                          itp,ale jakos niebardzo chce placic duze pieniadze za
                          ginekologa,ktory pochodzi z zupelnie innego kregu kultorowego niz
                          ja... Juz sie nawet nie dowiadywalam czy jest moliwosc bezposredniej
                          (prywatneij, odplatnej) wizytu u ginekologa czy najpierw potrzeba
                          miec skierowanie od GP... Wiec w moim wypadku taniej i szybciej
                          leciec do ginekologa w Pl niz jechac do Londynu na wizyte
                          prywatna... Przykre to strasznie,ale prywatna opika lekarska w UK
                          jest poprostu malo dostepna dla ludzi z poza stolicy...
                          • hanalui Re: roznice w prowadzeniu ciąży 24.08.08, 14:55
                            yadrall napisała:
                            > Rozumiem tolerancje
                            > itp,ale jakos niebardzo chce placic duze pieniadze za
                            > ginekologa,ktory pochodzi z zupelnie innego kregu kultorowego niz
                            > ja...

                            Myslisz ze cipeczki w innym kregu kulturowym sa inne? I ze lekarz z
                            innego kregu kulturowego nie musi spelniac statndardow
                            brytyjskich? big_grin
                            Wyjechalas w "wielki swiat", niestety mentalnie nadal zostalas w
                            swojej wiosce. Ci z innych kregow kulturowych niejednokrotnie
                            konczyli duzo lepsze uczelnie i sa lepszymi medykami niz ci twoi z
                            twojego kregu kulturowego.
                            Jak myslisz dlaczego 50 km od ciebie nie ma jakiegos polskiego gina?
                            Bo nie spelnia ichniejszych standardow, albo inaczej...ci co
                            spelniaja sa w takiej mniejszosci ze moga sie trzymac drogiego
                            Londynu i nie bujac sie po jakis peryferiach big_grin
                            • yadrall Re: roznice w prowadzeniu ciąży 25.08.08, 17:46
                              Nie napisalam,ze potrzebuje polskiego ginekologa,bo rownie dobrze
                              moze byc niemiec,hiszpan,francuz itp. Jednak uwazam,ze jezeli ma
                              placic spore pieniadze za prywatna wizyte to chcialabym miec wybor.
                              Ktos tu wspominal o tym,ze POlki prowadza ciaze prywatnie i
                              porownuja z NHS. WIec ja pokazuje,ze prywatna sluzba zdrowia w UK
                              jest bardzo skromna i pozostawia wiele do zyczenia. W Polsce
                              prywatnych ginekologow jest wielu-nawet w niewielkich
                              miejscowosciach.
                              • yadrall Re: roznice w prowadzeniu ciąży 26.08.08, 11:08
                                A i jeszcze dodam,ze gdyby np. chodzilo o jakas infekcje czy naderke
                                to bym nie miala oporow przed badaniem przez lekarza z innego kregu
                                kulturowego (wszak wszystkie kobiety sa tak samo zbudowane),bo nie o
                                to chodzi. Ja lekarza potrzebuje nie tylko do badania i przepisania
                                konkretnej kuracji (bo tu niewiele w moim wypadku mozna zrobic),ale
                                tez o wsparcie psychiczne,a do tego trzeba ufac swojemu gineklogowi.
                                • hanalui Re: roznice w prowadzeniu ciąży 26.08.08, 17:13
                                  yadrall napisała:

                                  > Ja lekarza potrzebuje nie tylko do badania i przepisania
                                  > konkretnej kuracji (bo tu niewiele w moim wypadku mozna
                                  zrobic),ale
                                  > tez o wsparcie psychiczne,a do tego trzeba ufac swojemu
                                  gineklogowi.

                                  No sorry ale pleciesz bzdury...gin nie jest o wspierania
                                  psychicznego od tego sa psycholodzy i psychatrzy i odpowiednie
                                  kuracje. Gin jest od leczenia schorzen ginekologicznych a nie glowy
                                  i tego co w niej siedzi
                                  • yadrall Re: roznice w prowadzeniu ciąży 26.08.08, 17:49
                                    Przy 4 poronieniach w wywiadzie???
                                    • hanalui Re: roznice w prowadzeniu ciąży 26.08.08, 18:09
                                      yadrall napisała:

                                      > Przy 4 poronieniach w wywiadzie???

                                      Czy wieksza liczba poronien u pacjentki zmieni gina w psychologa?
                                  • sofi75 hanalui 26.08.08, 19:21

                                    "Gin jest od leczenia schorzen ginekologicznych a nie glowy i tego co w niej siedzi'

                                    Moze tak, a moze nie. Ale pwoiem Ci ze w takim badz razie ja mam gina
                                    psychologa. Wizyta u niego dziala na mnie uspokajaco (no moze z wyjatkiem tych,
                                    gdzie uslyszalam 'wyrok' na USG). Nie pamietam kiedy nie wychodzilam z gabinetu
                                    usmiechnieta. Potrafi cierpliwie wytlumaczyc, uspokoic, zrozumiec. Potrafi tez
                                    dostosowac sie do mojej sytuacji i zrozumiec, jesli ja juz nie chce na nic czekac.

                                    jest muzulmaninem i Arabem, byl przy moich 2 zabiegach, bedzie odbierac jeszcze
                                    ze 2 porody, zawsze odbiera telefon, nigdy sie nie zawiodlam ...
                                    Ze swieca szukac lekarza, ktory z wlasnej woli chce Ci poswiecic tyle czasu ...
                                    _________________________________
                                    "do góry uszy, to i pupa ruszy"
                                    • hanalui Re: hanalui 26.08.08, 20:59
                                      sofi75 napisała:

                                      >
                                      > "Gin jest od leczenia schorzen ginekologicznych a nie glowy i tego
                                      co w niej si
                                      > edzi'
                                      >
                                      > Moze tak, a moze nie. Ale pwoiem Ci ze w takim badz razie ja mam
                                      gina
                                      > psychologa. Wizyta u niego dziala na mnie uspokajaco (no moze z
                                      wyjatkiem tych,
                                      > gdzie uslyszalam 'wyrok' na USG). Nie pamietam kiedy nie
                                      wychodzilam z gabinetu
                                      > usmiechnieta. Potrafi cierpliwie wytlumaczyc, uspokoic, zrozumiec.
                                      Potrafi tez
                                      > dostosowac sie do mojej sytuacji i zrozumiec, jesli ja juz nie
                                      chce na nic czek
                                      > ac.
                                      >
                                      > jest muzulmaninem i Arabem, byl przy moich 2 zabiegach, bedzie
                                      odbierac jeszcze
                                      > ze 2 porody, zawsze odbiera telefon, nigdy sie nie zawiodlam ...
                                      > Ze swieca szukac lekarza, ktory z wlasnej woli chce Ci poswiecic
                                      tyle czasu ...

                                      Ale widzisz kolezanka yadrall nie daje szansy ginowi z innego kregu
                                      kulturowego bo ona potrzebuje wsparcia psychicznego ktorego w jej
                                      mniemaniu ktos taki dac nie moze.
                                      Widzisz ja nie watpie ani przez chwile ze muzulmanim, Arab czy
                                      Hindus czy ktos o imieniu Ahmed moze byc wspanialym lekarzem i
                                      poniekad dobrym psychologiem. Moje dziecko prowadzila w szpitalu
                                      Hinduska lekarka i tak milej i perfekcyjnie dokladniej osoby mozna
                                      zyczyc innym.
                                      Niemniej jesli ktos szuka gina z odpowiedniego kregu kulturowego
                                      tylko ze wzgledu na wsparcie psychiczne to chyba szuka nie tego
                                      lekarza. Bo co z tego ze bedzie dobry psycholog, jak gin do d...?
                          • golfstrom Re: roznice w prowadzeniu ciąży 24.08.08, 16:32
                            > Rozumiem tolerancje
                            > itp,ale jakos niebardzo chce placic duze pieniadze za
                            > ginekologa,ktory pochodzi z zupelnie innego kregu kultorowego niz
                            > ja...

                            Doskonale Cię rozumiem. Mimo że spotkałam tu wielu życzliwych ludzi,
                            zawsze się znajdzie ktoś, kto niezobowiązująco da mi do zrozumienia,
                            że osoba o imieniu Agnieszka nie jest godna jego czasu lub pieniędzy.

                            > Przykre to strasznie,ale prywatna opika lekarska w UK
                            > jest poprostu malo dostepna dla ludzi z poza stolicy...
                            Przychodzą mi na myśl dwa słowa. "Podaż" i "popyt".
                            • hanalui Re: roznice w prowadzeniu ciąży 24.08.08, 19:13
                              golfstrom napisała:

                              > > Rozumiem tolerancje
                              > > itp,ale jakos niebardzo chce placic duze pieniadze za
                              > > ginekologa,ktory pochodzi z zupelnie innego kregu kultorowego
                              niz
                              > > ja...
                              >
                              > Doskonale Cię rozumiem. Mimo że spotkałam tu wielu życzliwych
                              ludzi,
                              > zawsze się znajdzie ktoś, kto niezobowiązująco da mi do
                              zrozumienia,
                              > że osoba o imieniu Agnieszka nie jest godna jego czasu lub
                              pieniędzy.

                              Dobre smile. I niestety czasem prawdziwe. Pocieszam sie ze zwykle to
                              tacy niedouczeni (z aspiracja ktora moja babcia nazywala wyzej sra
                              niz d... ma) i malo obyci zachowuja sie w ten sposob i sa w bardzo
                              duzej mniejszosci na szczescie smile
                              • golfstrom Re: roznice w prowadzeniu ciąży 25.08.08, 20:44
                                Ostatnio mam takie przygody z listonoszami.

                                Ale to prawda - całe szczęście tacy ludzie są w mniejszości.
                        • osa551 Re: roznice w prowadzeniu ciąży 24.08.08, 20:16
                          > Wręcz przeciwnie, zauważyłam, że czynisz pod adresem tego systemu
                          > gołosłowne zarzuty, a kiedy się Ciebie grzecznie prosi o uściślenie,
                          > walisz argumentami ad personam.

                          www.eveningleader.co.uk/news/Flintshire-schoolboy-6-faces-Polish.4384289.jp
                          Nie wiem czy link będzie działał, ale jest to artykuł o 6 letnim Brytyjczyku
                          chorym na neuroblastomę, któremu NHS odmówił tomografii i scyntygramu ponieważ
                          chłopiec ma dobrą morfologię i na oko wygląda zdrowo. Właśnie się wybiera na te
                          badania do Polski.
                          • hanalui Re: roznice w prowadzeniu ciąży 24.08.08, 23:34
                            osa551 napisała:

                            > www.eveningleader.co.uk/news/Flintshire-schoolboy-6-faces-Polish.4384289.jp
                            > Nie wiem czy link będzie działał, ale jest to artykuł o 6 letnim
                            Brytyjczyku
                            > chorym na neuroblastomę, któremu NHS odmówił tomografii i
                            scyntygramu ponieważ
                            > chłopiec ma dobrą morfologię i na oko wygląda zdrowo. Właśnie się
                            wybiera na te
                            > badania do Polski.

                            Sorry moze zle czytam, ale jakos nie zauwazylam w tekscie ze
                            odmowiono mu badan, bo wyglada zdrowo. Pewnie jedzie do Polski bo
                            jest taniej i szybciej wykonac to badanie w Polsce. Wcale bym sie
                            nie zdziwila jesli nawet NHS sam by to zaproponowal smile. Zauwaz ze
                            badanie bedzie w panstwowym szpitalu, gdzie pewnie za odpowiednia
                            kase wykona sie badania natychmiast bez czekania smile, a rodzice i tak
                            dalsze leczenie zamierzaja prowadzic w Anglii ze swoimi lekarzami.
                            Zastanowmy sie wiec jak szybko takie badaie jest wykonywane
                            przecietnemu Kowalskiemu, ile musi na nie czekac jesli nie ma 7 tys
                            do wylozenia?
                            • osa551 Re: roznice w prowadzeniu ciąży 25.08.08, 11:22
                              W polskiej telewizji był wywiad z dziadkami chłopca. Właśnie tak stwierdzili.

                              > Zastanowmy sie wiec jak szybko takie badaie jest wykonywane
                              > przecietnemu Kowalskiemu, ile musi na nie czekac jesli nie ma 7 tys
                              > do wylozenia?

                              Moja mama była przeciętnym Kowalskim chorym na raka. Badanie było wykonywane w
                              ramach NFZ jako profilaktyka: tomografia co kwartał a scyntygram kości co pół
                              roku w okresie zatrzymania choroby.
                              • hanalui Re: roznice w prowadzeniu ciąży 25.08.08, 19:49
                                osa551 napisała:
                                > > Zastanowmy sie wiec jak szybko takie badaie jest wykonywane
                                > > przecietnemu Kowalskiemu, ile musi na nie czekac jesli nie ma 7
                                tys
                                > > do wylozenia?
                                >
                                > Moja mama była przeciętnym Kowalskim chorym na raka. Badanie było
                                wykonywane w
                                > ramach NFZ jako profilaktyka: tomografia co kwartał a scyntygram
                                kości co pół
                                > roku w okresie zatrzymania choroby.

                                To chyba w stolycy takie cuda, bo prowincja ma inaczej. Moja mama
                                umarla na raka i jak sie nie posmarowalo odpowiednio to mozna bylo
                                zapomniec o audiencji u lekarza by zobaczyl najprostsze wyniki,
                                nastepne smarowanie by dostac lozko w szpitalu i by laskawie ktos
                                zlecil jakies badania. Wszystko w ramach oczywiscie funduszu, a
                                jakze smile O tomografiach i profilaktyce zadnej mowy nie bylo,
                                szczesciem bylo jak zapisali w kolejce na chemioterapie. Lekarstwa
                                zalatwiane przez tajne i poufne, sami musielismy kupowac za wlasne
                                pieniadze i przynosic do szpitala by podano w szpitalu, bo placowka
                                tego typu lekami nie dysponowala choc lekarz szpitalny takowe
                                zlecal.
                                Tak sobie mysle ze moze jeden Kowalski (taki jak moja mama) nie
                                dostaje nic, i aby cos dostac musi bulic, by drugi Kowalski (taki
                                jak twoja mama) moze po znajomosci (nie zeby cie urazic) dostaje
                                cuda wianki.
                                • osa551 Re: roznice w prowadzeniu ciąży 26.08.08, 09:37
                                  > Tak sobie mysle ze moze jeden Kowalski (taki jak moja mama) nie
                                  > dostaje nic, i aby cos dostac musi bulic, by drugi Kowalski (taki
                                  > jak twoja mama) moze po znajomosci (nie zeby cie urazic) dostaje
                                  > cuda wianki.

                                  To mniej więcej taki tok myślenia jak mojej sąsiadki. "Jak ktoś ma futro to na
                                  pewno nie płaci podatków" BRAWO!!! Wszyscy, którzy sie leczą W Warszawie w
                                  Centrum Onkologii NA PEWNO dają łapówki.

                                  Więc Ci odpowiem, nie dałam nigdy łapówki za leczenie mamy w PL. Proponowałam,
                                  że sprowadzę chemię z USA na swój koszt - lekarze powiedzieli, że mają ten
                                  preparat i podadzą w ramach NFZ, proponowałam, że jeśli nie są w stanie jej
                                  leczyć - na swój koszt będziemy ją leczyć w Szwajcarii - pokazali mi
                                  korespondencję z lekarzami z innych krajów - jak się konsultowali. Powiedzieli,
                                  że nie ma to sensu. TAK, TAK - na pewno dałam łapówkę, żeby leczyli akurat moją
                                  matkę a wszyscy inni przez to nie dostali leczenie. Stuknij się w głowę
                                  dziewczyno bo naprawdę przeginasz.
                                  • hanalui Re: roznice w prowadzeniu ciąży 26.08.08, 17:09
                                    osa551 napisała:
                                    > Więc Ci odpowiem, nie dałam nigdy łapówki za leczenie mamy w PL.
                                    Proponowałam,
                                    > że sprowadzę chemię z USA na swój koszt - lekarze powiedzieli, że
                                    mają ten
                                    > preparat i podadzą w ramach NFZ, proponowałam, że jeśli nie są w
                                    stanie jej
                                    > leczyć - na swój koszt będziemy ją leczyć w Szwajcarii - pokazali
                                    mi
                                    > korespondencję z lekarzami z innych krajów - jak się konsultowali.
                                    Powiedzieli,
                                    > że nie ma to sensu. TAK, TAK - na pewno dałam łapówkę, żeby
                                    leczyli akurat moj
                                    > ą
                                    > matkę a wszyscy inni przez to nie dostali leczenie. Stuknij się w
                                    głowę
                                    > dziewczyno bo naprawdę przeginasz.

                                    Wiesz...ta sprawa i tak nie ma znaczenia juz teraz dla mnie
                                    znaczenia...bo moja mama nie zyje. Przeciez ci powiedzialam ze nie
                                    chce cie urazic...ale tysiace kowalskich niestety nie ma
                                    korespondencji zza granicy i opisywanych przez ciebie cudow, wiec
                                    nie traktuj tego jak dogmat
                          • golfstrom Re: roznice w prowadzeniu ciąży 25.08.08, 20:40

                            Ale czegoś tu nie rozumiem? To ten chłopiec jest w ciąży? Bo zdaje
                            się to tym tu rozmawiamy.

                            No ale ok, chodzi Ci o to, że bezduszny system, chłodna kalkulacja
                            itd.

                            miasta.gazeta.pl/warszawa/1,86775,5570182,Peregrynacje_z_kleszczem_na_ramieniu.html
                            Na początek absurdalne przygody pewnego emeryta. News jeszcze
                            niestary, więc pewnie znasz. Podejrzewam, że chodzi o zwykły brak
                            zainteresowania ze strony nieczułych ludzi, którzy zasłaniaja się
                            systemem. Mimo wszystko - ładny kwiatek.

                            miasta.gazeta.pl/trojmiasto/1,48625,5255279,Tragedia_w_Gdyni__Smierc_kobiety_w_ciazy.html
                            To też niedawny przypadek - jak widac ginekologia to tak wąska
                            specjalizacja, że nie obejmuje swą wiedzą np. wyrostka robaczkowego.

                            serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,2686049.html
                            Tu bardziej na temat - jak się okazuje, ten kto nic nie robi,
                            przegrywa wszystko. Gorzej, jeśli to wszystko, to cudze życie.

                            www.nfz-wroclaw.pl/?pds=prasowka&akcja=pokaz&tytul_link=10168
                            A to chwalebny przykład ze strony NFZtu, który na swojej własnej
                            stronie przyznaje się do błędów.
                            Polecam zwłaszcza podrozdział "Słuzbowe konsekwencje", z którego
                            jasno wynika, że kolejka wydłuzyła się (tzn. pacjenci z pilnymi
                            potrzebami zdrowotnymi muszą czekać w bólu), bo wyczerpany został
                            limit punktów na dany kwartał, i jesli lekarze nie zwolną tempa
                            operacji, zostaną ukarani.

                            Jesli chodziło Ci o to, że Anglicy sami uciekają z tego cudownego
                            systemu pod skrzydła naszego zacofanego - to przepraszam, ale to
                            zjawisko działa też w drugą stronę. Co prawda, niewielu Polaków
                            zdecyduje się na prywatne leczenie w Anglii, bo ich to leczenie
                            kosztuje przynajmniej 4 razy drożej, ale nie powiesz mi, że nie
                            zdarzają się przypadki, że obywatele Polscy dziękują NFZtowi i
                            szukaja pomocy zagranicą. Najgłośniejszy przypadek, jaki sobie w tej
                            chwili przypominam to Lech Wałęsa. No i niezliczona ilość
                            organizacji charytatywnych, które zbierają pieniądze na operacje dla
                            potrzebujących dzieci, bo inaczej o tych oeracjach można jedynie
                            pomarzyć.


                            A teraz,skoro już wiemy, że zarówno Twoja jak i moja wyszukiwarka
                            działa, i po raz kolejny powtórzyłyśmy sobie, że nie ma na świecie
                            idealnego publicznego systemu opieki zdrowotnej wróćmy do meritum,
                            czyli różnic w prowadzeniu ciąży.
                            Z Twoich poprzednich postów wynika, że:
                            a) w Anglii dlatego nie ratuje się każdej ciąży, bo to się NHSowi
                            nie opłaca;
                            b) system został skonstruowany tak, aby był wydajny finansowo
                            kosztem zdrowia/szczęścia pacjentek - ważniejsze jest, aby ciążę
                            prowadził taniej wyszkolony personel medyczny, żeby wykonywano
                            jedynie minimum najtańszych badań, niż to, żeby pacjentki w spokoju
                            i zaufaniu co do stanu zdrowia swojego i swojego przyszłego dziecka,
                            donosiły ciążę.
                            c) system został skonstruowany tak, aby prowadzić jedynie
                            bezproblemowe ciąże i system nie przewiduje prowadzenia ciąż
                            problemowych.

                            A ja twierdzę, że:
                            a) w Anglii inne jest podejście do poronień, bo inne jest też
                            podejście do tzw. życia poczętego. Co nie oznacza, że Anglieki,
                            które chciały urodzić a poroniły, nie cierpią i przechodzą nad
                            poronieniami do porządku dziennego. Jeśli ciąża jest zagrożona (np.
                            jest historia wcześniejszych poronień) to taka ciąża jest
                            monitorowana specjalnie. Wiem, bo spotkałam kobietę, która poroniła
                            3 rozy zanim urodziła córeczkę. Twierdzę również, że nie można
                            NHSowi zarzucać cynicznego/czysto finansowego podejścia do
                            rozrodczości, ponieważ system ten oferuje IVF, czego - zdaje się -
                            polski prorodzinny system oferować nie zamierza.
                            b)system został skonstruowany tak, aby nie mącić spokoju pacjentek,
                            które powodu do zmartwienia nie mają, natomiast położne, które są
                            osobami z wyższym wykształceniem medycznym, mają za zadanie
                            wyłapanie problemów i skierowanie sprawy do specjalisty. Np. kiedy
                            ja zgłosiłam swój niepokój ewentualnymi problemami sercowymi przy
                            porodzie, zostałam skierowana do ginekologa/połoznika i wizytę
                            miałam na miesiąc przed porodem.
                            c)system opiekuje się również ciążami trudnymi, o czym wiem, bo
                            spotkałam w szpitalu kobiety z komplikacjami.

                            Jedną swoja wypowiedź uściślę - w Anglii istnieją również prywatne
                            kliniki położnicze, które oferują prowadzenie ciąży przez
                            ginekologów. Przyjemność taka kosztuje od 4000 funtów (pakiet), co
                            jest skuteczną zaporą dla przeciętnej pani Smith. Również usługi
                            prywatnej położnej kosztują tu w okolicach 3000 funtów.

                            Twierdzę, że zarówno tu, jak tam, jak i wszędzie indziej na świecie
                            zdarzają się błędy w sztuce lekarskiej oraz ewidentne zaniedbania.
                            Również w szpitalu, w którym rodziłam, zakończyło się niedawno
                            dochodzenie w sprawie śmierci matki i dziecka podczas porodu. Wyniki
                            dochodzenia zostały upublicznione. BYć może się mylę, ale jakoś nie
                            wyobrażam sobie takiego wydarzenia w polskim szpitalu.

                            No i na koniec - to, że się z Tobą nie zgadzam, nie oznacza, że mam
                            Cię za idiotkę. To, że chcę od Ciebie usłyszeć odpowiedzi na pewne
                            pytania (lub ewentualną modyfikację Twojego stanowiska) nie oznacza,
                            że urządzę sobie z tego powodu jakiś triumf. Nie traktuję tej
                            dyskusji jak osobistej rywalizacji z Tobą ani nikim innym. Po prostu
                            uważam, że forum dyskusujne to nie tylko chatroom i mozna rozmowę na
                            dany temat potraktowac poważnie, bez zarzutów z którejkolwiek
                            strony, że mam problem z PMSem.
                            • hanalui Re: roznice w prowadzeniu ciąży 25.08.08, 21:56
                              golfstrom napisała:
                              > serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,2686049.html
                              > Tu bardziej na temat - jak się okazuje, ten kto nic nie robi,
                              > przegrywa wszystko. Gorzej, jeśli to wszystko, to cudze życie.
                              >

                              Chyba wlasnie niewiele kobiet w Polsce zdaje sobie sprawe z ich
                              zycie jest niewiele warte w obliczu wyboru kogo ratowac pierwsze.
                              Zycie matki bedzie ratowane w nastepnej kolejnosci.
    • venety Re: roznice w prowadzeniu ciąży 19.08.08, 23:55
      Dokladnie tak samo jest w Holandii,jedynie mocz,krew,sprawdzaja
      czesciej.Cisnienie i polozenie dzidzi,odsluchanie serduszka jest na
      kazdej wizycie.Jak to polozna stwierdzila do puki nic sie nie
      dzieje,nie ma koniecznosci chodzenia do ginekologa.Ktg wykonuja w 28
      tc jesli sa slabsze ruchy,lub czeste twardnienie brzucha.
      • my-azi Re: roznice w prowadzeniu ciąży 20.08.08, 12:23
        Ja np cala ciaze nie mialam ani jednego badania ginekologicznego (-
        oczywiscie Irlandia),moze dlatego,ze ciaza bez komplikacji i
        jakichkolwiek sensacji..Juz nam 36tydzien konczy sie i powinnam miec
        stresss a nie mamsmileOdplukac,odplukac!Ciaze prowadza mi
        polozne,spotykamy sie co 2tyg-cisnienie,tetno,mocz objetosc brzuszka
        + ukonczona szkola porodowa,zwiedzona sala porodowa-sorry:apartament
        porodowy,bo caly sprzet medyczny pochowany w szafeczkach itp.Mialam
        tylko 2badania krwi,jedno usg a dzis idziemy na drugie
        (oczywiscie,ze w miedzyczasie zrobilam prywatnie 3d-wszystko ok,wiec
        niczym sie nie martwilam).
        Jak juz pisalam,zadnych niepokojacych objawow nie zauwazylam,totez
        ciaza przebiegala spokojnie.Od ponad miesiaca juz nie pracuje,siedze
        w domku i relaksuje sie smile Czasem zagladam na podobne fora i ogarnia
        mnie panika-ze nie zrobilam takiego-a-takiego badania,ze nie znam
        rozwarcia swojej szyjki,ze....Dziewczyny,to jest NAPRAWDE normalny
        stan fizjologiczny dla kobiety!Tyle bylo przed nami w tym samym
        stanie,w innych kulturach,z lepsza opieka, gorszym sprzetem
        medycznym i RODZILY ZDROWE DZIECIACZKI!!!Mysle,iz jesli nie ma
        groznych objawow,uzasadnionego niepokoju to nie sa konieczne badania
        i stresujace wizyty u gina.Szkoda tracic czas i sily witalne,lepiej
        przygotowac sie mentalnie,fizycznie i psychicznie na Wielki Dzien.
        -Zamiast siedziec w kolejce w przychodni- lezec na kocyku i cwiczyc
        oddechy,robic cwiczenia do porodu;
        -Przemawiac do brzuszka,glaskac go i wizualizowac sobie ustawienie
        dzidziusia w kanale rodnym-moj maly to ostatnio o niczym innym nie
        slyszy tylko"glowka tu a nozki tam"smile
        -Czytac madre ksiazki,sluchac opowiesci madrych kobiet ,ktore to
        przeszly.....
        Kazda polozna Wam powie,ze akcja porodowa w duzej mierze zalezy od
        nastawienia psychicznego rodzacej,wiec nie panikowac tylko
        PRZYGOTOWAC sie do tego,co moze nas na tej sali spotkac.A tymczasem
        oprocz soczkow wcinajmy sledziki z cebulka,bo pozniej juz nam nie
        bedzie wolnowink

        Pieknego porodu i zdrowego dzidziusia-Wam i sobie zycze.
        • iwator3 Re: roznice w prowadzeniu ciąży 21.08.08, 09:44
          witam ja tez mieszkam w Irlandii i wcale mi sie nie podoba tutejsza
          opieka.jestem w 36 tyg ciazy USG robili mi tylko raz 3 RAZY przez
          cala ciaze bylam u GP, A 2RAZY W SZPITALU ,wczoraj byl 2 raz.Zbadali
          mi mocz pobrali krew i zmiezyli pierwszy raz brzuch ,a pani doktor
          przez naciskanie brzucha sprawdzala jak jest ulozone dziecko.Okropny
          bol, bylam tym przerazona jak naciska brzuch ze az sie uwypuklal.A
          co do cukrzycy ciazowej- to gdy moj gp zobaczyl cukier w moczu
          skierowal mnie na badanie gdzie kazali mi wypic redbula na czczo.Coz
          gdyby nie to ze bylam 3 razy w PL na badaniach i raz tu w PL klinice
          w Cork dostalabym zawału od tej niewiedzy i niepewnosci.
          Kobietki w PL cieszcie sie ze macie taka an ie inna opieke
        • memphis90 Re: roznice w prowadzeniu ciąży 23.08.08, 18:44
          Tyle bylo przed nami w tym samym
          > stanie,w innych kulturach,z lepsza opieka, gorszym sprzetem
          > medycznym i RODZILY ZDROWE DZIECIACZKI!!!
          To akurat nie jest najlepszy argument, bo śmiertelność okołoporodowa matek i ich
          dzieci jest obecnie najmniejsza w historii... Na tej samej zasadzie możnaby
          powiedziec, że kiedyś nie było antybiotyków i ludzie jakoś żyli...

          Mysle,iz jesli nie ma
          > groznych objawow,uzasadnionego niepokoju to nie sa konieczne badania
          > i stresujace wizyty u gina.
          A jakie to są stresujące objawy? Bo np. stan przedrzucawkowy może być zupełnie
          bezobjawowy, ot- tylko wysokie ciśnienie (którego nie czujesz) i białkomocz
          (którego gołym okiem w sedesie nie widać); podobnie jak przedwczesne rozwieranie
          szyjki, gdzie objawem może być głupie uczucie ucisku w podbrzuszu. I- dla mnie
          przynajmniej- wizyty u ginekologa nie są stresujące, czemu miałyby być?

          > -Zamiast siedziec w kolejce w przychodni- lezec na kocyku i cwiczyc
          > oddechy,robic cwiczenia do porodu;
          Zakładając, oczywiście, że nie chodzimy do pracy, tak?

          > -Przemawiac do brzuszka,glaskac go i wizualizowac sobie ustawienie
          > dzidziusia w kanale rodnym-moj maly to ostatnio o niczym innym nie
          > slyszy tylko"glowka tu a nozki tam"smile
          Ja osobiście nie widzę sensu w mówieniu do brzucha czy wizualizowaniu, ale jeśli
          Ciebie akurat to uspokaja...

          .A tymczasem
          > oprocz soczkow wcinajmy sledziki z cebulka,bo pozniej juz nam nie
          > bedzie wolnowink
          A niby dlaczego?
    • wiu Re: roznice w prowadzeniu ciąży 21.08.08, 09:13
      Zadałam sobie trud i przeczytałam wszystkei dotychczasowe posty do
      końca.

      Esoleillement: co złego w robieniu USG co miesiąc "jedynie dla
      dobrego samopoczucia matki"? W tym "układzie" (hi hi) są DWIE osoby,
      nie tylko dziecko. Spokój matki jest ważny, przez miesiąc może się
      wiele zmienić...

      Kobieta w ciąży jest badana po to, by niekorzystne procesy
      przewidzieć wcześniej i zapobiec powikłaniom.

      Dla czystości porównań Zachód-Polska powinno się wyselekcjonować
      tzw. ciąże normalne (bezproblemowe) oraz wziąć pod uwagę system
      zdrowotny w obu przypadkach, a do tego mamy za mało danych.

      Co do badania pod kątem cukrzycy nawet jeśli w rodzinei nikt nei
      chorował, Agarys - skąd wiesz, że ty właśnei nie będziesz tą
      pierwszą??

      W ciąży niektóre parametry się pogarszają, a badania typu badanie
      moczu, morfologia krwi, USG, poziom glukozy i inne są po to, by
      wyłapac moment, kiedy pogorszą się "za bardzo", tzn. moment kiedy
      trzeba już na to reagować.

      Na podejście ciężarnych do regularnego badania się wpływa na pewno
      tez stopień ich lenistwa, czyli postawa "nie chce mi się". Pytanie
      tylko, czy gra nie jest przypadkiem warta świeczki.

      Co do odwiecznego sporu nt. tego, jak to na Zachodzie jest lepiej (w
      niektórych sprawach na pewno, bo przecież Polska jest krajem słabiej
      rozwiniętym i biedniejszym) od tego jak jest w Polsce, to myślę że w
      niektórych sprawach to w kraju może być lepiej - np. z powodu
      mniejszej komercjalizacji. Pamiętajmy jednak zawsze o starym
      powiedzeniu "każda sroczka swój ogonek chwali" i zastanówmy się po
      co w ogóle wchodzimy w tą dyskusję.

      Fabiankaa - wolę wczesniej wiedzieć, jesli coś dzieje się źle i
      dlatego nie buntuję się przeciwko comiesięcznym badaniom.

      Arybka68 - histerycznie czy nie to pojęcie względne. Rozumiem, że ty
      jestes przykładem siły spokoju...

      Fabiankaa....podejście do ciąży w stylu "jak się ma utrzymać, to się
      utrzyma a jak nie to nie" uważam za nieodpowiedzialne. Mozna tak
      sobie mówić potem, w duchu, dla własnego uspokojenia, ale jak już
      poza tym zrobiło się wszystko co mozna było zrobić.

      Titerlitury - dlaczego tak cię bulwersuje USG co miesiąc? Z
      zazdrości, z oszczędności...?

      Titerlitury - "na przekór zdrowemu rozsądkowi usiłuje sie ratować
      każdą ciążę" ... ja byłam wdzięczna za każdą próbę ratowania, wręcz
      uważam to za dowód klasy lekarza, jeżeli nie "kładzie od razu
      krzyżyka" na dziecku.

      Arybka68 - sa prywatni lekarze i prywatni lekarze. Jeden przypadek
      nie może rzutowac na całą grupę smile)

      Hanalui - osiągnięcia medycyny w danym kraju a podejście do sprawy
      to moga byc dwie różne sprawy...

      Osa551 - właśnie! Poronienia to kosztowna sprawa, podobnie badania i
      walka o ciążę...

      My-azi: weź pod uwagę, że teraz środowisko jest bardziej
      zanieczyszczone i tryb życia bynajmniej nie zdrowszy. Druga sprawa:
      niektóre z ciężarnych wolą poświęcic swój "czas i siły witalne" na
      rzecz dobra dziecka i swojego.
      • titerlitury Re: roznice w prowadzeniu ciąży 21.08.08, 09:53
        wiu napisał:

        > Zadałam sobie trud i przeczytałam wszystkei dotychczasowe posty do
        > końca.

        Brawo.

        >
        > Esoleillement: co złego w robieniu USG co miesiąc "jedynie dla
        > dobrego samopoczucia matki"? W tym "układzie" (hi hi) są DWIE
        osoby,
        > nie tylko dziecko. Spokój matki jest ważny, przez miesiąc może się
        > wiele zmienić...


        Nie jest do końca jasne, czy badanie ultrasonograficzne jest
        obojetne dla zdrowia dziecka. Żaden lekarz nie powie Ci, ze jest
        absolutnie bezpieczne, tylko, ze dowodów na szkodliwośc nie ma. I
        znów powołam sie na analogię do promieni Roentgena, bo tak samo je
        oceniano jeszcze w latach 20-tych ubiegłego wieku. Nawet twierdzono,
        ze naświetlanie promieniami X może mieć działanie dobroczynne dla
        zdrowia.
        Połoznicy-radiolodzy obserwuja jedno - dziecko słyszy ultradźwieki,
        często odwraca sie od ich źródła, czy "ucieka". Oznacza to tyle, ze
        takie badanie jest nieprzyjemne dla płodu. Czy warto narażać na
        stres dziecko dla dobrego samopoczucia matki? Ja uważam, ze nie.
        Comiesięczne USG nie ma uzasadnienia medycznego (poczytaj zalecenia
        towarzystw ginekologiczno-połozniczych róznych krajów, żadne nie
        zaleca takiego badania przy okazji każdej wizyty).

        > Titerlitury - dlaczego tak cię bulwersuje USG co miesiąc? Z
        > zazdrości, z oszczędności...?


        Argumentacja mnie powaliła... Ja odpowiadam rzeczowo, powyżej.

        >
        > Titerlitury - "na przekór zdrowemu rozsądkowi usiłuje sie ratować
        > każdą ciążę" ... ja byłam wdzięczna za każdą próbę ratowania,
        wręcz
        > uważam to za dowód klasy lekarza, jeżeli nie "kładzie od razu
        > krzyżyka" na dziecku.

        Nie masz racji. Mnie sama spotkało takie doświadczenie, gdzie na
        siłę faszerowano mnie progesteronem w zastrzykach, tydzień z okładem
        trzymano w łozku szpitalnym karmiąc to nadzieją, to rozczaroaniem -
        mimo nasilającego się krwawienia. Zakończyło sie to "czyszczeniem
        jamy macicy"... Gdybym po prostu, naturalnie poroniła, to moja
        obecna ciąża przebiegałaby bez zakłóceń, niestety zabieg spowodował
        osłabienie wydolności szyjki macicy, a przy takim nafaszerowaniu
        progesteronem trzeba było ja rozwierać troche na siłę. Dzis mogłabym
        pracowac, funkcjonować normalnie, cieszyc sie bezpieczną ciążą,
        ale "dzieki" nadgorliwości lekarzy te ciążę musze spędzac głównie w
        pozycji horyzontalnej (nie licząc podniesionych przymusowo nóg).


        Każdy ma prawo do posiadania i wyrażenia swojej opinii. Wazne tylko,
        by czynic to po pierwsze rzeczowo, po drugie w miare kulturalnie smile
        • memphis90 Re: roznice w prowadzeniu ciąży 23.08.08, 18:35
          > Połoznicy-radiolodzy obserwuja jedno - dziecko słyszy ultradźwieki,
          > często odwraca sie od ich źródła, czy "ucieka". Oznacza to tyle, ze
          > takie badanie jest nieprzyjemne dla płodu.

          Dziecko NIE słyszy ultradźwięków- jest to częstotliwość, jakiej człowiek nie
          rejestruje. W okresie życia płodowego wykształcają się komórki włosowate w uchu
          wewnętrznym, które najpierw zyskują wrażliwość na tony niskie, a dopiero
          później, stopniowo- na tony coraz wyższe. Ale nigdy człowiek nie dochodzi do
          stadium nietoperza.
          • titerlitury Re: roznice w prowadzeniu ciąży 24.08.08, 19:27
            OK, nie "słuszy" ale wyczuwa i instynktownie ucieka od ich źródła -
            z tym sie chyba zgodzisz?
            • memphis90 Re: roznice w prowadzeniu ciąży 24.08.08, 20:13
              Moja mała nie ucieka. Jak się położyła zadkiem do nas, to nawet brutalne dźganie
              głowicą szyjki nie było w stanie jej poruszyć, a szukaliśmy wtedy tej
              nieszczęsnej kości nosowej... Na 3D było to samo- akurat zarzuciła sobie nogi na
              twarz i guzik ją obchodziło, że my tu planujemy wykonać śliczne fotki do albumu,
              ona miała akurat ochotę na spanie i nic nie było w stanie wytrącić jej z
              równowagi... Takie mam przekorne dziecko wink
      • agarys do wiu 21.08.08, 10:21
        oczywiscie ze nie wiem czy moge byc ta pierwsza chora na cukrzyce,
        ale tak mi odpowiedziala polozna kiedy sie jej zapytalam o test na
        cukrzyce, tez oczy wytrzeszczylam ze sie nie robi bo w rodzinie
        wszyscy zdrowi.
        • my-azi Re: do wiu 21.08.08, 15:42
          Coz,dyskusja miala byc swobodnym wyrazaniem wlasnych mysli i
          doswiadczen a nie miejscem na wymadrzanie sie pt "ja wiem
          wiecej,posluchajcie ,zaraz to wszystko podsumuje".Calkiem
          niepotrzebnie...
          Oczywiscie,ze roznice w Pl a na Zachodzie sa i to razace!Tak samo
          jak rozne sa ciaze i dolegliwosci im towarzyszace.Jesli ciaza jest
          zdrowa a ciezarna czuje sie bardzo dobrze(-tak jak piszaca ten
          postsmile)- nie ma sensu szukac patologii,tylko poddac sie naturze-sa
          to slowa doswiadczonej poloznej p K.Oles z podobnego forum.Natomiast
          jezeli wyniki badan sa niepokojace albo pojawiaja sie nieznane
          dolegliwosci-warto wrocic do kraju i blizej temu sie przyjzec.Tez
          tak bym zrobila..
          Chociaz czytajac Wasze posty nabieram coraz wiecej zaufania do moich
          irlandzkich poloznych niz do polskich lekazy(...)
          Nie mozna generalizowac,tak samo jak w Polsce -tak i tu wszystko
          zalezy od szczescia do jakiego szpitala i na kogo sie trafi:lekarza
          czy polozna?Niestety slaba znajomosc angielskiego jest rowniez
          bariera,ktora moze przeszkodzic w dostaniu sie na lepszy oddzial
          itp.Jesli ang slaby to jest to za duzy stres dla rodzacej i moze
          wtedy lepiej na ojczystej ziemii?

          I jeszcze jedna roznica dziewczyny o ktorej nikt wczesniej nie
          wspomnial-finansowa.Wiem,ze w Polsce bywa z tym roznie...Ja mam tu
          ten komfort,ze przez pol roku bede siedziec z dzidzia w domku i
          dostawac 100% mojej miesiecznej pensji + do 6r zycia 1100e rocznie
          dodatku na dziecko+ do ukonczenia 18r zycia 166e miesiecznie.Oto jak
          obcy kraj dba o kobiety z dzieckiem!Wierzyc sie nie chce,prawda???

          Pozdrawiam

          P.S.
          "WIU"- och,wierz mi wole te swoje sily witalne tracic na spacerku
          nad morzem albo obierac "zanieczyszczone"owoce na soczek; niz stac w
          smierdzacych korkach w miescie i ociekac z potu w przychodni,zeby
          dowiedziec sie z kolejnego badania,ze wszystko dalej w
          porzadku.Obserwuje bacznie swoje cialo,krew i mocz badane regularnie-
          a poziom mentalny i spokoj psychiczny-bezcenny!
          • karolinazajac Re: do wiu 21.08.08, 16:50
            Ja prowadzę ciążę państwowo i byłabym bardzo zadowolona, ale... Moja
            gin stwierdziła, że praca w przychodni jej się nie opłaca i zwolniła
            się z pracy, pozostając przy swojej prywatnej praktyce lekarskiej. Z
            musu zapisałam się do drugiego lekarza w naszej przychodni. Na
            wizycie dowiedziałam się, że zupełnie niepotrzebnie przychodziłam,
            bo lekarka jest w pracy ostatni dzień i się zwalnia z powodu zbyt
            niskich zarobków. W tej chwili jestem w połowie ciąży i nie mam
            lekarza prowadzącego. Mogę sobie poszukać lekarza na własną rękę
            albo iść do innej przychodni w naszej dzielnicy, położonej kawał
            drogi ode mnie.
          • hanalui Re: do wiu 21.08.08, 22:54
            my-azi napisała:
            > I jeszcze jedna roznica dziewczyny o ktorej nikt wczesniej nie
            > wspomnial-finansowa.Wiem,ze w Polsce bywa z tym roznie...Ja mam tu
            > ten komfort,ze przez pol roku bede siedziec z dzidzia w domku i
            > dostawac 100% mojej miesiecznej pensji + do 6r zycia 1100e
            rocznie
            > dodatku na dziecko+ do ukonczenia 18r zycia 166e miesiecznie.Oto
            jak
            > obcy kraj dba o kobiety z dzieckiem!Wierzyc sie nie chce,prawda???

            Tak, tak ...przychody okreslilas (troche niescisle...ale...), to
            moze teraz przejdz do wydatkow smile... mam nadzieje ze wiesz ile
            kosztuje zlobek lub przedszkole miesiecznie...i ze ten tysiac to
            moze ci nie wystarczyc na 2 mies platnosci. Radze ci sie
            poorientowac...ceny od 600-1200 miesiecznie za dziecko i trzeba
            rezerwowac przed urodzeniem dziecka w niektorych. Szkole dla dziecka
            rezewruje sie juz teraz na 2011 big_grin
            • titerlitury Re: do wiu 22.08.08, 08:53
              hanalui napisała:
              >
              > Tak, tak ...przychody okreslilas (troche niescisle...ale...), to
              > moze teraz przejdz do wydatkow smile... mam nadzieje ze wiesz ile
              > kosztuje zlobek lub przedszkole miesiecznie...i ze ten tysiac to
              > moze ci nie wystarczyc na 2 mies platnosci. Radze ci sie
              > poorientowac...ceny od 600-1200 miesiecznie za dziecko i trzeba
              > rezerwowac przed urodzeniem dziecka w niektorych. Szkole dla
              dziecka
              > rezewruje sie juz teraz na 2011 big_grin

              Z tego co słysze, to akurat w Polsce nie jest inaczej smile
            • my-azi Re: do wiu 22.08.08, 10:21
              Nie wiem skad ty masz takie iformacje (-ceny za zlobek)-chyba z pd
              Dublina?!W moim miasteczku zlobek/przedszkole to wydatek ok 140e
              tyg.Natomiast moja siostra pracuje w podobnym w samym centrum
              Dublina i rodzice placa tam do 160e/tyg.
              Moja droga, w Polsce nie jest wcale taniej w przeliczeniu na zarobki
              a pieniazkow na opieke dla dziecka nie dostaje sie do jego 18rz uncertain
              Jesli tu mieszkasz to chyba orientujesz sie,ze utrzymanie
              (ubrania,jedzonko itp.) dziecka w tym kraju wcale nie rujnuje
              domowego budzetu-a jesli tu nie mieszkasz,tylko posilkujesz sie
              jakimis artykulami czy forami-lepiej nie wypowiadaj sie w tej
              sparawie!A dodatki jakie otrzymuje sie na dziecko po urodzeniu w tym
              kraju (ktore wczesniej napisalam)faktycznie sa niescisle-bo mozna
              starac sie o wiele wiecej,nawet o glupie dofinansowania do rachunkow
              za prad i gaz(-nawet nie masz pojecia jak wielu Polakow oczywiscie o
              to sie stara i dostaja!)
              Ja w Irlandii mieszkam juz ponad 4lata i nie mam zamiaru rekami i
              nogami bronic systemu w tym kraju-ale takie sa fakty.Zreszta jakos
              te wydatki i zapisy do szkoly niespecjalnie mnie stresuja i
              interesuja,bo nie wyobrazam sobie,zeby moj maly mial tu spedzic
              najpiekniejsze chwile swojego dziecinstwa!
              I nie licytujmy sie gdzie jest lepiej!Dla mmnie to oczywiste,ze w
              PL,ale to ,ze tam nie mieszkam nie oznacza,ze nie powinnam szukac
              dobrych stron zycia w innym kraju-tylko biadolic i narzekac na
              wszystko-jak niektorzy to czynia...
              • hanalui Re: do wiu 22.08.08, 21:14
                my-azi napisała:

                > Nie wiem skad ty masz takie iformacje (-ceny za zlobek)-chyba z pd
                > Dublina?!W moim miasteczku zlobek/przedszkole to wydatek ok 140e
                > tyg.Natomiast moja siostra pracuje w podobnym w samym centrum
                > Dublina i rodzice placa tam do 160e/tyg.

                Wiem bo tylez place smile. 140-160e/tyg to moze kosztuje dziecko 4-5
                letnie na kilka godzin a nie na full time smile, ale nie dziecko 0-3
                lata.
                Tu wypowiedzi innych rodzicow na temat kosztow ichniejszej opieki:
                www.boards.ie/vbulletin/showthread.php?t=2055329094
                Naprawde sie dokladnie dowiedz nim ceny cie powala smile
                • delfina77 Re: do wiu 23.08.08, 02:36
                  Dlatego madrzy ludzie dla malutkich dzieci znajduja tu najczesciej opiekunki bo
                  wychodzi taniejsmile
                  • hanalui Re: do wiu 23.08.08, 17:11
                    delfina77 napisała:

                    > Dlatego madrzy ludzie dla malutkich dzieci znajduja tu najczesciej
                    opiekunki bo
                    > wychodzi taniejsmile

                    Ale czasem w zyciu nie chodzi zeby bylo taniej tylko zeby bylo
                    lepiej big_grin. Jak ktos lubi oddawac dziecko w przypadkowe rece osoby
                    ktora z braku laku, nieznajomosci jezyka ima sie byle jakiej pracy
                    to prosze bardzo smile. Ja tam niemowlaka nie oddam byle komu big_grin, bo
                    wbrew pozorom nie kazdy sie do takiej pracy nadaje.
                    Kwalifikowane opiekunki z uprawnieniami i ubezpieczeniem prowadzace
                    swoja dzialalnosc legalnie nie sa wiele tansze, a na dodatek maja
                    jeszcze swoje dziecko wlasne pod opieka, i zeby nie wiem jak sie
                    pani opiekunka starala inne dzieci zawsze beda na drugim miejscu big_grin
                    • delfina77 Re: do wiu 23.08.08, 23:08
                      Ale ja nie mam na mysli jakiejs osoby z ulicy tylko z tego co wiem, wiele osob
                      ma opiekunki, ktore zna i ktore sa sprawdzone. Ja osobiscie balabym sie
                      niemowlaka oddac do irlandzkiego zlobka z wszystkimi tymi wiecznie zasmarkanymi
                      i kaszlacymi dziecmi. Ale mozna patrzec na to z tej strony, ze szybciej sie
                      wychoruje i uodporni no i z jezykiem tez sie szybciej oslucha. Mi na tym akurat
                      nie zalezy bo nie planuje tu zostac dluzej niz rok-dwa
                      • pinkdot Re: do wiu 24.08.08, 12:12
                        > Ale ja nie mam na mysli jakiejs osoby z ulicy tylko z tego co wiem, wiele osob
                        > ma opiekunki, ktore zna i ktore sa sprawdzone.
                        A wiele osób nie zna takich opiekunek ani nie ma jak sprawdzić. Kwestia jest
                        taka, że każda opiekunka może udawać nieskończenie miłą i opiekuńczą a w
                        momencie gdy zamkniesz drzwi wsadzi dziecko do łóżeczka, włączy telewizor (u
                        mnie nie miałaby ta osoba tak dobrze, nie uznaję w domu tv) i ma malucha
                        serdecznie gdzieś. Chyba jedyne wyjście to osławiony "nanny cam"wink.
                      • hanalui Re: do wiu 24.08.08, 13:35
                        delfina77 napisała:

                        > Ale ja nie mam na mysli jakiejs osoby z ulicy tylko z tego co
                        wiem, wiele osob
                        > ma opiekunki, ktore zna i ktore sa sprawdzone.

                        Ale ja znam sporo osob, sporo mam znajomych, maja nawet dzieci, ale
                        moze ze 2 z tych osob nadawalyby sie na nianke dla mojego
                        dziecka big_grin. I naprawde wszystkie te osoby ktore znam to swietni,
                        wartosciowi ludzie, swietni na imprezach, wyjazdach, na kawie i do
                        plotkowania. Ale niestety wiekszosc pomimo ze ma swoje dzieci nie
                        odpowiadalaby mi, bo nie podobaja mi sie ich metody wychowawcze,
                        sposoby traktowania dzieci itd, itd.
                        Bycie z kims przyjacielem, znajomym czy nawet rodzina wcale nie
                        oznacza ze mozna z tym kims mieszkac lub dac mu do opieki swoje
                        dziecko. Poczytaj sobie watki narzekajacych mam na babcie zajmujace
                        sie wnukami, nianki itd smile

                        > Ja osobiscie balabym sie
                        > niemowlaka oddac do irlandzkiego zlobka z wszystkimi tymi wiecznie
                        zasmarkanymi
                        > i kaszlacymi dziecmi.

                        Znam dzieci takie co nie chodza do zadnych zlobkow tylko z mamami w
                        dmu i tez ciagle kaszla i smarkaja smile

                        > Ale mozna patrzec na to z tej strony, ze szybciej sie
                        > wychoruje i uodporni no i z jezykiem tez sie szybciej oslucha. Mi
                        na tym akurat
                        > nie zalezy bo nie planuje tu zostac dluzej niz rok-dwa

                        Tak, tak...znam takich co na rok czy 2 i po 7-8 latach nadal mowia
                        ze jeszcze rok czy 2 big_grin
                        • delfina77 Re: do wiu 25.08.08, 01:27
                          Z takim podejsciem najlepiej zostac z dzieckiem w domu dopoki nie osiagnie wieku
                          przedszkolnego/szkolnego bo rzeczywiscie trudno znalezc kogos, kto bedzie mial
                          dokladnie takie same metody wychowawcze i poglady dotyczace wychowywania dzieci
                          jak my-matkismile Chyba, ze taki wlasnie zlobek znalazlas i nie przeszkadza ci, ze
                          jest taki drogi. Ja osobiscie nie mam nic przeciwko temu, by moim dzieckiem
                          czasem zajela sie babcia, ciocia, sprawdzona opiekunka itp.
                          • hanalui Re: do wiu 25.08.08, 22:16
                            delfina77 napisała:

                            > Z takim podejsciem najlepiej zostac z dzieckiem w domu dopoki nie
                            osiagnie wiek
                            > u
                            > przedszkolnego/szkolnego bo rzeczywiscie trudno znalezc kogos, kto
                            bedzie mial
                            > dokladnie takie same metody wychowawcze i poglady dotyczace
                            wychowywania dzieci
                            > jak my-matkismile

                            Nie, wcale nie trzeba siedziec w domu. Trzeba wyposrodkowac i
                            okreslic na czym polega wychowywanie dziecka ...podkreslam
                            wychowywanie a nie chowanie czy przechowywanie.
                            Osobiscie bardziej ufam i wierze instytucji ktora jest ubezpieczona,
                            ma odpowiednio przeszkolona kadre, pomieszczenia, program zajec,
                            przepisy i regulacje dotyczace higieny, planu zajec, wypoczynku itd,
                            ktora musi spelniac okreslone przepisami wymogi i standardy, ktora
                            podlega ciaglej kontroli niz p. Gosi czy Zosi opiekunce, czy cioci
                            Maryni, ktora jak ma ochote to bawi sie i wychodzi na spacer z
                            dzieckie a jak nie ma ochoty i boli ja glowa to wlacza dziecku tv.
                            Jak dla mnie ciocia Marynia, babcia czy p. Gosia to moze przechowac
                            dziecko na czas nieobecnosci rodzicow jedynie (zwlaszca tu na
                            emigracji, gdzie w wiekszosci opiekunkami staja sie przypadkowe
                            osoby bez innych mozliwosci (bo coz to za filozofia zajmowac sie
                            dzieckiem big_grin) lub osoby majace swoje dzieci: "od biedy siedze z moim
                            dzieckiem to moge siedziec jeszcze z jednym czy dwojgiem")

                            > Ja osobiscie nie mam nic przeciwko temu, by moim dzieckiem
                            > czasem zajela sie babcia, ciocia, sprawdzona opiekunka itp.

                            Gusta i gusciki, jak ci pasuje to coz...twoja sprawa.

                            • delfina77 Re: do wiu 29.08.08, 00:49
                              Nie dziwie ci sie, ze masz zaufanie do zinstytucjonalizowanej opieki nas
                              dzieckiem ale ja szukalabym tanszych rozwiazan gdyz 1200 na miesiac to ponad
                              polowa mojej wyplaty. Ale to twoja sprawasmile Odnosnie twoich znajomych i rodziny,
                              ktorzy nie umieja sie zajmowac dziecmi - pewnie sa i tacy. Ja tu znam kilka
                              Polek i kazda z nich conajmniej raz dziennie wychodzi z dzieckiem na dwor,
                              normalnie sie nimi zajmuja, nie wlaczajac przy tym TV, czytaja ksiazeczki,
                              gotuja im obiadki itp. Podejrzewam, ze takich matek jest wiecej i dlatego nie
                              uwazam, ze opiekunka jest 'be' a zlobek 'cacy'. Ja sie akurat ciesze, ze nie
                              musze dokonywac wyboru miedzy opiekunka a zlobkiem bo wymieniamy sie opieka nad
                              Mala z mezem ale nie neguje zadnej z opcji, gdybym musiala na cos sie
                              zdecydowacwink Pozdrowienia
                    • golfstrom Re: do wiu 24.08.08, 00:48
                      Nie wiem jak w Irlandii, ale czy przypadkiem w UK w ramach TAX
                      Credit nie zwracają części kosztów zarejestrowanych opiekunów?
                      No i nie wspomnę o darmowych lekach do 18 roku życia, o darmowych
                      lekach dla matki do pierwszego roku zycia dziecka...

                      No i w ogóle sam Child Benefit i Tax Credit są jednak jakimś
                      ułatwieniem.
                      • hanalui Re: do wiu 24.08.08, 12:48
                        golfstrom napisała:

                        > Nie wiem jak w Irlandii, ale czy przypadkiem w UK w ramach TAX
                        > Credit nie zwracają części kosztów zarejestrowanych opiekunów?

                        Nie wiem dokladnie ale chyba 10 tys mozna zarobic i nie jest to
                        obciazone podatkiem.

                        > No i nie wspomnę o darmowych lekach do 18 roku życia, o darmowych
                        > lekach dla matki do pierwszego roku zycia dziecka...

                        No niestety to tylko w Anglii jest darmowa opieka dziecka, tutaj
                        tylko do 6 tygodnia smile

                        > No i w ogóle sam Child Benefit i Tax Credit są jednak jakimś
                        > ułatwieniem.

                        No coz w moim budzecie niewiele zmienia 160 e skoro za zlobek musze
                        zaplacic prawie 900, ale dobrze ze i to jest smile. Taxow na dzieci
                        brak...to tylko w Anglii big_grin
              • pinkdot Re: do my-azi 24.08.08, 11:20
                O te dofinansowania "do prądu, gazu" i mieszkania, o medical card można się
                oczywiście starać. Ale musisz być bezrobotna albo zarabiać jakieś maksymalne
                minimum. Niestety, dla osób, które zarabiają tu przyzwoitą pensję, takie
                przejście np. na macierzyński oznacza najczęściej spore uderzenie po kieszeni. A
                potem? Powrót do pracy i płacenie słooono za opiekunkę tudzież żłobek (proszę o
                namiary na tę tanią placówkę w Dublinie, będę ogromnie wdzięcznasmile. Dlatego też
                nie uważam, żeby państwo tu prowadziło jakąś specjalną politykę prorodzinną.
                Chyba, że zależy państwu na stałym rozmnażaniu się osób o najniższych zarobkach,
                bądź bezrobotnych bo tylko te mogą realnie odczuć tą "pomoc". Jest to moim
                zdaniem polityka promująca bierność - sama znam przypadki osób, które
                stwierdzały, że "nie opłaca" im się szukać pracy, skoro zasiłek wystarcza
                (dodatkowo powiększony bo żona też w domu) za mieszkanie płaci państwo, do
                lekarza za darmo...
                Dobrze, że chociaż "child benefit" (choć to kwota symboliczna) przyznawany jest
                egalitarnie.
                • my-azi Re: do my-azi 24.08.08, 12:46
                  Namiary na ten creshe w centrum (okolice Parnell?)bardzo chetnie
                  podam,ale jak moja siostra,ktora tam pracuje wroci z Hiszpani (w tym
                  tyg),bo ja nawet nie znam nazwy.Ale z tego co mi opowiadala-bardzo
                  przyzwoita opieka;na trojke dzieci przypada 1 opiekunka,po przyjsciu
                  z domku i przed wyjsciem dzieciaczki sa ogladane(coby nie mialy
                  zadnych uszkodzen) a rodzice moga przynosic tzw plan opieki nad ich
                  dzieckiem,duzo zabaw manualnych itp.
                  Zgadzam sie z Toba ze ten kraj promuje "bierne
                  macierzynstwo",dlatego na ulicach tak wiele tubylcow z wozkami i
                  ogromna iloscia dzieciaczkow wokol-posiadanie dzieci im sie oplaca
                  (od 2 wzwyz!),nie musza te kobiety pracowac i doszkalac sie,bo
                  przeciez maja dziecismile A przecietna rodzina irlandzka to 2+4 (-wiem
                  to z mojej pracy!)
                  Jeszcze jedno-jesli chodzi o naszych rodakow starajacych sie o te
                  rozne dofinansowania-to sprawa wyglada naprawde
                  zenujaco...Klamia,kombinuja i oszukuja w papierkach,byle by dostac
                  dodatkowe pieniadze od panstwa!Nie ma sensu przytaczac
                  szczegolow,zeby nie splycic tematu...
                  • hanalui Re: do my-azi 24.08.08, 13:42
                    my-azi napisała:

                    > Namiary na ten creshe w centrum (okolice Parnell?)bardzo chetnie
                    > podam,ale jak moja siostra,ktora tam pracuje wroci z Hiszpani (w
                    tym
                    > tyg),bo ja nawet nie znam nazwy.Ale z tego co mi opowiadala-bardzo
                    > przyzwoita opieka;na trojke dzieci przypada 1 opiekunka,po
                    przyjsciu
                    > z domku i przed wyjsciem dzieciaczki sa ogladane(coby nie mialy
                    > zadnych uszkodzen) a rodzice moga przynosic tzw plan opieki nad
                    ich
                    > dzieckiem,duzo zabaw manualnych itp.

                    Ale tutaj to akurat normalny standard ze dla dzieci ponizej roku
                    jest 1 opiekunka na 3 dzieci, i we wszystkich zlobkach czy
                    przedszkolach dostaje sie rozpiske dotyczaca dziecka, co jadlo, co
                    robilo, kiedy spalo, czy gdzies sie nie uderzylo i co zastosowano. I
                    tez w wiekszosci stosuje sie indywidualne podejscie do potrzeb
                    dziecka, czyli spi dziecko kiedy chce, jak nie chce to ni spi, jak
                    nie chce to nie je lub je troche wczesniej lub pozniej big_grin.
                    I tez jestem ciekawa gdzie ten tani zlobek
                • hanalui Re: do my-azi 24.08.08, 13:24
                  pinkdot napisała:

                  > O te dofinansowania "do prądu, gazu" i mieszkania, o medical card
                  można się
                  > oczywiście starać. Ale musisz być bezrobotna albo zarabiać jakieś
                  maksymalne
                  > minimum. Niestety, dla osób, które zarabiają tu przyzwoitą pensję,
                  takie
                  > przejście np. na macierzyński oznacza najczęściej spore uderzenie
                  po kieszeni.

                  Ale o tym moga sie przekonac jedynie osoby ktore pracuja i
                  przyzwoicie zarabiaja. Duze gro Polek zarabia minimum wiec przejscie
                  na macierzynski niewiele zmienia, dostaja nadal ta swoja
                  minimalna smile. Potem sprowadzaja babcie do opieki bo te tanie zlobki
                  o ktorych czytaly, kolezanki im mowily, wiedzialy o cenach od 5 wody
                  po kisielu nie sa takie tanie big_grin.


                  > Dlatego też
                  > nie uważam, żeby państwo tu prowadziło jakąś specjalną politykę
                  prorodzinną.
                  > Chyba, że zależy państwu na stałym rozmnażaniu się osób o
                  najniższych zarobkach
                  > ,
                  > bądź bezrobotnych bo tylko te mogą realnie odczuć tą "pomoc".

                  No wlasnie nie prowadzi. Wiedza o tym Irlandzczycy i Polacy, pelno o
                  tym artykulow w prasie (tej obcojezycznej, a nie polskiej dla nie
                  znajacych jezyka big_grin), osoby pracujace, zarabiajace przyzwoicie.
                  Niestety sporo Polek i Polakow nie jest do tego przekonanym bo
                  zamienia polski social na irlandzki i sie zachwyca jak im tu
                  wspaniale. Rozczarowanie przychodzi jak urzednicy, lekarze, szkola
                  zaczyna takie osoby traktowac tak samo jak tutejszy social smile,
                  gorsza kategorie, ktora moze czekac, mieszkac w gorszych, pelnych
                  przestepstw dzielnicach, chodzic do szkol gdzie 80% dzieci jest
                  kolorowych.

                  > Dobrze, że chociaż "child benefit" (choć to kwota symboliczna)
                  przyznawany jest
                  > egalitarnie.
                  Tak...starcza na waciki dla dziecka smile, do reszty trzeba slono
                  dolozyc big_grin
                  • delfina77 Re: do my-azi 25.08.08, 01:33
                    Hm, w moim obecnym miejscu pracy tez jest sporo 'kolorowych' i musze ci
                    powiedziec, ze pod wzgledem inteligencji i wyksztalcenia bija Irlandczykow na
                    glowe. Nie mialabym nic przeciwko temu, gdyby to z ich dziecmi moje dziecko
                    chodzilo do szkolysmile
    • my_valenciana Re: roznice w prowadzeniu ciąży 23.08.08, 14:28
      Trudno mi wypowiadać się o różnicach bo znam tylko polski system
      opieki medycznej. Nigdy w życiu nie byłam u ginekologa państwowo -
      mam 30 lat. Próbowałam zapisać się w mojej przychodni - okazało się,
      że muszę stać w kolejce od 05:00 rano a i tak nie ma gwarancji, że
      się dostanę a telefonicznie to mogłam się zapisać na termin za dwa,
      trzy tygodnie. W przypadku przyjmowania tabletek antykoncepcyjnych
      czy nagłej infekcji to mogę im pomachać na dowidzenia. Spotykałam na
      prywatnych wizytach wielu wspaniałych lekarzy, naprawdę dbających o
      moje zdrowie i kilku którym ewidentnie się nie chciało. Obecnie
      jestem w połowie ciąży - chodzę do lekarza prywatnie, lekarz ten
      pracuje także w szpitalu. Miałam problemy z cyklem - zatrzymanie
      miesiączki. Mój lekarz przed ciążą zalecił całą listę badań - które
      stwierdziły, że wszystko jest ok. Na początku poleciałam w 5 tyg
      ciąży- usg wykazało tylko zgrubione ścianki macicy wink Prosił przyjść
      za dwa tygodnie i dostałam luteinę, ze względu na zatrzymanie
      miesiączki - niewiadomego pochodzenia. Drugie usg zrobił mi w 8 tyg
      i wtedy widzieliśmy już zarodek wink Potem było jeszcze jedno - aby
      sprawdzić czy byje serce - bo miałam plamienie. Maluch w porządku i
      to było ostatnie usg jakie mi robił. Skierował na usg "genetyczne" w
      13 9 20 tyg do szpitala, bo tam jest lepszy sprzęt - też prywatnie
      (uważam, żę to bardzo uczciwe - czyli dba też o pacjętki państwowe -
      zostawiając dla nich wizyty z kasy chorych). Wizyty mam co miesiąc,
      ale bada raz na dwie - badania zleca też raz na dwie wizyty. Pyta
      zawsze czy coś mnie niepokoi - i jeśli się nie skarżę, to nie męczy
      mnie badaniami. Zawsze mierzy ciśnienie i słucha tętna Jestem bardzo
      zadowolona z jego opieki. Prawdę mówiąc to ani razu nie spotkałam
      się z ginekologiem, który naciągałby mnie na wiztyty, badania czy
      drogie leki. Lekarze innych specjalności owszem wink)
Pełna wersja