Obumarły płod i strach o drugie dziecko

27.08.08, 19:37
witam wszystkich
3 lata temu bylam w ciąży.W I trymestrze okazalo pewnego dnia ze
płod obumarł.Okazalo sie ze łozysko zostalo przerwane..dostaly sie
nacieki zaplane.Lekarze powiedzieli ze tak sie zdarza 20% kobietom w
ciazy z przyczyn nieznanych-tak sie dzieje i tyle.To byla pierwsza
ciaza..mialam zabieg-łyzeczkowanie...pozniej na kontroli wszystko
bylo ok.Teraz po tylu latach chce miec dziecko..razem z chlopakiem
staramy sie ..natomiast boje sie aby ta sytuacja sie nie
powtorzyła..bo bardzo przezylam to psychicznie....Powiem szczerze ze
wtedy nie bylam gotowa na dziecko..ale kiedy okzalo sie ze jestem w
ciazy..teraz czuje ze jestem gotowa aby JE miec.Tylko ten
strach...jestem zdrowa...na nic powaznego nie chorowalam przez ten
czas...to dodam..Czy moze KTORAS z WAs przezyla cos podobnego..?jak
sie potoczylo to u WAS?dziekuje z gory za posty.pzdr
    • marrea11 strach towarzyszy kazdej ciezarnej 27.08.08, 19:45
      u jednej jest go mniej, u drugiej paralizuje, poronienia i obumarcia
      plodu, choc to tragedia dla rodzicow, sa tak powszechne jak
      niestrawnosc, czyli naturalna reakcja fizjologiczna organizmu,
      biologicznie brzmi prosto, emocjonalnie nie, ale na tym forum jest
      bardzo wiele kobiet po 1dnym, dwoch poronieniach, po ciazach
      martwych, to sie zdarza tak czesto jak czesto zdarza sie urodzic
      zdrowe silne dziecko, taka natura, sama naleze do tych kobiet, boje
      sie oblednie, pytam sie sama siebie, dlaczego dwa razy ciaza nie
      rozwinela sie, czyli za trzecim razem uda sie, a moze to juz moje
      fatum, takie durne mysli nachodza, staram sie podejsc biologicznie,
      tak jak napisalam powyzej, ale emocje czasem biora gore, strach jest
      cieniem radosci, takie zycie, tak jak czujesz przyjemnosc, tak
      czujesz strach, ludzkie normalne odczucia, zyj z nim, bo trudno
      nagle go wyrzucic, ale nie daj sie mu pokonac i zdominaowac, bo po
      poronieniu i martwej ciazy rodza sie zdrowe i piekne dzieci, natura
      sama soba rzadzi, my sie boimy, a ona i tak ma silny glos, bardzo
      silny.Bedzie dobrze, strach jest normalny, nie przejmuj sie tylko do
      dzialania!
      • etela8 Re: strach towarzyszy kazdej ciezarnej 27.08.08, 20:06
        bardzo pieknie napisalas ze po poronieniu rodza sie piekne i zdrowe
        dzieciwink.Tak masz racje trzeba nie przejmowac sie tylko brac sie do
        dzialaniasmiledziekuje za post.pozdrawiam
    • niunia8982.2 Re: Obumarły płod i strach o drugie dziecko 27.08.08, 19:56
      Witaj etela8,ja miałam podobnie sad W grudniu 2006r byłam w ciąży,lekarz od
      początku mowił mi ,że z pecherzykiem cos nie tak ,bo serduszka nie było,ale ja
      wierzyłam ze wszystko będzie dobrze.W 9 tc zaczęłam krwawić,pojechałam do
      szpitala,okazało się,że już się oczyściłam,zostałam wysłana na łyżeczkowanie sad
      Też bardzo to przeżyłam,ryczałąm jak głupia...wszyscy mnie uspokajali i
      pocieszali,co jeszcze bardziej mnie dołowało. Zadawałam sobie setki pytań
      "dlaczego właśnie ja? dlaczego moje dziecko? jak by wyglądało moje maleństwo?
      itd" Potem rozmawiałam z moim ginekologiem i wytłumaczył mi,że ja na to wpływu
      nie miałam,bo ta ciąża najwidoczniej była za słaba na to by przetrwać i
      powiedział mi ,żę lepiej jak teraz to się stało,niż potem jak już bedzie wiadomo
      płeć itd. Bardzo chcięliśmy z mężem dziecko,zaczęliśmy się o nie
      starać,staraliśmy się pół roku i udało się,oczywiście bałam sie piekielnie,że
      znowu coś się stanie.Ale wszystko jest oki aktualnie jestem w 26tc smile Czekamy na
      synusia,jest zdrowiutki smileW grudniu już będzie z nami smile Jestem szczęśliwa,że
      zaryzykowaliśmy smile Nie nastawiaj się z góry na złe rzeczy,bo dużo zależy od
      nastawienia smilePozdrawiam odpisz co postanowiliście smile

      --
      26tc smile Będzie synuś smile
      • etela8 Re: Obumarły płod i strach o drugie dziecko 27.08.08, 20:13
        witaj niunia
        na wstepie dzieki za postwink
        wiem co przezylas ...znam ten bol..u mnie tez wlasnie na poczatku
        cos nie tak bylo z pecherzykiem..ale po 2 tyg...na wizycie ginekolog
        powiedz.ze juz wszytsko ok..dopiero na koljnej okazalo sie ze plod
        nie zyje.tak jak u Ciebie..powiedziano mi ze lepiej ze tak sie stalo
        tzn ze tak musialo by ze organizm widocznie nie byl gotowy.Tak jak
        Ty zadwalam sobie szereg pytan: dlaczego ja ??itd....ja mialam
        dodatkowy smutek bo okazalo sie ze byl to chlopczykcrying..(zawsez
        chxcialam miec pierwszego syna choc tak naprawde teraz mi to
        obojetne aby tylko zdrowe bylo)ale skoro tak sie udalo i przyjelam
        ta wiadomosc to jeszce bardziej sie rozplakalamsad.Tzn ja sie staramz
        chlopakiem od niedawnawink..konkretnie od miesiaca takze
        krociutkosmile..wlasnie mam miesiaczke ale zaraz w dni plodne bedziemy
        dzialacwink..tez musez tak psychicznie odetchnac..i z drugiej strony
        nie nastawiac suie ze tak bardzo chce!! bo tez nic z tego moze nie
        wyjsc..jak to w zyciu jak czegos bardzio sie pragnie to nic z
        tego...takze postanowilismy ze postarmy sie o dzuisdziusia..i mam
        nafdziej ze traz bedzie wszytko ok! pozdrwaiam!
        • niunia8982.2 Re: Obumarły płod i strach o drugie dziecko 27.08.08, 20:52
          Pewnie,że będzie ok smile Musi być smile Zobaczysz jeszcze się będziesz cieszyć że
          jesteś w ciąży,a może akurat będzie synuś smile kto wie smile Tak jak mówisz,nic na
          siłe,poprostu kochajcie się,nie myslac tylko o dziecku,jak ma być(a będzie
          napewno) to będzie smile Widzisz niektore forumowiczki opisują,że od kilku miesiecy
          się starają o dziecko bez skutku,bo nie potrafia się odprężyc i zapomniec na
          chwilke o tym wymarzonym dziecku. pozdrawiam trzymaj się cieplutko wink powodzenia
          w staraniu smile

          --
          26tc smile będzie synuś smile
          • etela8 Re: Obumarły płod i strach o drugie dziecko 27.08.08, 21:01
            niunia- nIE dziekujesmileaby nie zapeszacsmile czy bedzie synus czy corcia-
            obojetnie-oby zdrowe!3maj sie rowniez!pzdr
      • bweiher Re: Obumarły płod i strach o drugie dziecko 27.08.08, 20:26
        W pierwszą ciąze zaszłam rok po ślubie.Staraliśmy się o tego dzieciaczka i byłam
        przeszczęśliwasmile) W 12 tyg zaczął mnie strasznie boleć brzuch.Pojechaliśmy do
        mojego gina(brat mnie wiózł,bo mąż był w pracy) a ten skierował mnie zaraz do
        szpitala.Tam się okazało że płód jest martwy.Tego samego wieczoru podali mi
        narkozę i wyczyścili macicę.To było coś strasznego.Obudziłam się cała we krwi a
        jakby tego było mało położyli mnie na patologii ciązy z brzuchatymi
        dziewczynami.Ryczałam w poduszkę za każdym razem gdy któraś z ciązówek
        wykrzykiwała że jej dzidzia kopie albo ma czkawkę.Psychicznie myślałam że się
        nie pozbieram.To samo przeżywał mój mąz który nie mógł być ze mną w tym trudnym
        momencie.Teraz z biegiem czasu też myślę sobie że lepiej że to stało się wtedy a
        nie przy końcu ciązy albo po porodzie.A może byłoby bardzo chore?Nie wiem.Po
        roku zdecydowaliśmy się znów spróbować.I tym razem się udało.Jest syn.Teraz już
        kawał chłopa bo 5 latek.Zdrowy,mądry i ładny-za tatusiem.A pół roku temu
        urodziłam blizniakismile)
        Oczywiście pamiętam o moim pierwszym maleństwie i w myślach uśmiecham się do
        niego za każdym razem gdy spojrzę w niebo.Tobie też życzę dzidzi jak najszybciej
        bo to najlepsze lekarstwo(my zwlekaliśmy też ze strachu).
        Powodzenia w działaniu i nie stresuj się.Tym razem będzie oksmile)
        • etela8 Re: Obumarły płod i strach o drugie dziecko 27.08.08, 20:48
          Bweiher -tzn ja mialam o tyle "dobrze" ze lezalam sama na sali..ale
          widzialam jak krecily sie babki z brzuchami..ja chcialam znowu jak
          najszybciej miec ten zabieg za soba...ale strasznie plakalam jak
          mleko mi z piersi lecialo..wtedy nie tylko bol..alse rozpacz ze to
          moglo byc ppozywienie dla mojego dzisdziusia..cryingmasz racje tak
          musialo byc z tym obumarciem plodu...bo wlansie niewiadomo czy takie
          dziecko bylby zdrowe itd) chociaz moj plod byl badany i nie bylo
          zadbnych wad genetycznych...ale rioznie bywa...tak sie stalo i
          tyle..Tobie gratuluje dzieci!!pozdr
    • alicja0000 Re: Obumarły płod i strach o drugie dziecko 27.08.08, 20:34
      oczywiście, ze wiele z nas wypowiadających się na forach przeżyło śmierć swojego
      dziecka. Bo ile by nie miało cm czy mm każda z nas nazywa je dzieckiem. Mnie się
      przytrafiły dwa poronienia jedno za drugim i obydwa zatrzymane- nie wiedziałam,
      że zarodek obumarł, organizm nie dawał żadnych znaków. Po prostu poszłam na
      rutynową wizytę na usg pełna nadziei i przepełniona szczęściem po to, by
      dowiedzieć się, że już w ciąży nie jestem. Potem były zabiegi.
      Dla każdej z nas to traumatyczne przeżycie- w końcu tracimy cząstkę siebie i
      nikt nie potrafi nas tak zrozumieć jak inna kobieta po stracie. Dlatego fora
      często pomagają-mnie bardzo pomogły.
      Kobiety po poronieniu często zaszywają się w swoim światku, nie chcą
      uczestniczyć w życiu codziennym bo nie mogą uwierzyć, że życie właśnie na
      przekór wszystkiemu toczy się dalej. Ale czas leczy rany o czym i Ty się
      przekonałaś, skoro jesteś gotowa na kolejne dziecko.
      Niestety nikt Ci nie zagwarantuje, że taka tragedia Cię już nie spotka ale
      trzeba być dobrej myśli, myśleć pozytywnie, starać się wyeliminować jak tylko
      się da ryzyko kolejnego poronienia. Zrób kilka podstawowych badań by upewnić się
      że oby na pewno jesteś zdrowa.
      Każda z nas się bała lub nadal boi-uwierz mi. Ten strach pozostaje do końca, bez
      względu na zaawansowanie ciąży. Ja jestem obecnie w 28 tygodniu i pamiętam co
      sobie powtarzałam zanim zaszłam, że przestanę się bać po skończonym 3 miesiącu.
      Niestety nie przestałam, boję się nadal i pragnę urodzić zdrowe dziecko o
      czasie. To normalne, że chcemy dla naszych dzieci jak najlepiej. Także głowa do
      góry, myśl pozytywnie i zacznij starania z pozytywną energią smile Wszystko się
      uda. Powodzenia.
      • etela8 Re: Obumarły płod i strach o drugie dziecko 27.08.08, 20:56
        alicja0000 Masz racje tego typu forum pomagaja..juz teraz jak
        czytanm łza sie kreci..bo wiem ze nie tylko ja takie cos przezylam
        (choc i bez tego zdaje sobie sprawe)ale wymiana slow wiele
        znaczy.Oczywiscie,zdaje sobie sprawe ze to moze sie powtorzyc;
        (niestety na to nie ma gwarancji...mowi sie ze urodzic dziecko to
        nic trudnego..ale nieprawda..kobiety poraniaja nawet po kilka
        razy..nawet kilkanascie sa przypadki...tego nikomu ani sobie nie
        zycze!tak..to jest przezycie -tego zadna z nas nie zapomni
        nigdy...moje mialo 12 cmcryingdo dzis jak spojrtez na jakas linijke
        itp..tak sobie mysle...no coz jestem dobrej mysli bo tylko to
        pozsotaje..mam partnera w zyciu ktory mnie wspiera a to najwaznejsze-
        przejsc takie chwile u boku najblizszych.
        • bweiher Re: Obumarły płod i strach o drugie dziecko 27.08.08, 21:24
          Albo mówią :"zrobić dziecko to jest najłatwiejsza rzecz na świecie" a wcale
          nie...ale o tym wiedzą tylko te kobiety które miesiąc po miesiącu robią test a
          tam jedna kreskasad( moja druga ciąza kazała tak na siebie czekać ...
          • etela8 Re: Obumarły płod i strach o drugie dziecko 27.08.08, 21:50
            bweiher - dokladnie.dlatego wkurza mnie taka gadka...ale tak to
            jest..kobiety ktore zaszly w ciaze z wpadki..nie zdaja sobie nawet
            sprawt z takich problemow do poki ich samych takie problemy nie
            dosiegna...albo ucza sie na kolejnych ciazach...juz sama nie wiem od
            czego to wszytsko zalezy..od kobiety o jej porganizmu..od
            psychiki...nastawienia..wielu czynnikow..i kazdy cos znaczy...smile
            • wegeta23 Re: Obumarły płod i strach o drugie dziecko 28.08.08, 08:39
              w zeszłym roku w lipcu również miałam zabieg łyżeczkowania, serduszko mojego
              dzieciaczka pewnego dnia przestało bić. NA szczęście teraz znowu jestem w ciąży,
              która przebiega jak najbardziej prawidłowo. Termin porodu mam na 30 sierpnia,
              zostały 2 dni! Ale pewnie przenoszę bo dzidzi dobrze w moim brzuchu.
              Nie martw się ja też się na początku bałam, dopóki nie poczułam pierwszych
              ruchów chodziłam jak struta, czekając na wizytę. Najchętniej podłączyłabym się
              na stałe do usg i słuchała serduszka. Ale udało się, Tobie też się uda. Trzymam
              kciuki
    • miss_california123 Re: Obumarły płod i strach o drugie dziecko 28.08.08, 08:41
      Ja też miałam martwy płód, okaząło się w 11tc. Pierwsza ciąża ok,
      zdrowe dziecko, a w tej drugiej od początku czułam że coś jest nie
      tak, ale skoro natura tak zdecydowała... Nawet szczerze mówiąc mi
      ulżyło, bo była to bliźniacza ciąża, przerażało mnie to trochę jak
      sobie dam radę z 3 dzieci, do tego wynajmujemy mieszkanie...
      Doszliśmy do wniosku z mężem że tak widocznie miało być i że dopóki
      nie załatwimy naszej kwestii lokalowej nie ma mowy o kolejnych
      dzieciach... Cóż, znowu natura zdecydowała, właśnie niedawno się
      dowiedziałam że jestem w ciąży. Obawiam sie trochę że znowu się
      zakończy jak ostatnio, ale tak sobie myślę, co ma byc to będzie.
    • titerlitury Dwa razy los doświadczył mnie tak ciężko. 28.08.08, 09:11
      Pierwszy był bardziej bolesny (emocjonalnie i duchowo). Wszyscy
      znajomi bardzo sie cieszyli, rodziny oszalałay ze szczęścia, my
      bylismy w siódmym niebie. Pojechaliśmy w góry na Sylwestra (to był
      rok 2006), a w drodze powrotnej poczuam straszny ból pęcherza i
      silne parcie, miałam gorączke. Gdy dojechalismy na miejsce
      wylądowałam w gabinecie znajomego lekarza, który zrobił USG -
      serduszko juz nie biło. Nastepnego dnia miałm sie stawic w szpitalu,
      by sprawdzić przepływy. Niestety, kolejne badanie potwierdziło
      pierwsza diagnozę. Pamietam jak lekarka robiąca USG, ten pierwszy
      lekarz trzemali mnie za rękę, jak chowałam twarz w koszuli mojego
      faceta. Nie czułam nigdy wcześniej, ani nigdy później takiego ogromu
      cierpienia, takie poczucia bezsilności, takiej niezgody na to, co
      mnie spotkało.
      Nie będę opisywać zabiegów, pobytu w szpitalu, bo to jakoś zatraciło
      kontury w pamięci. Kolejne 2 tygodnie zwolnienia przepłakałam.
      Kolejna ciąża skończyła sie szybko - okazało się, ze to puste jajo
      płodowe.
      Ilez razy zadawałam sobie pytanie dlaczego my? Kompletnie nie
      rozumiałam cóz tak okropnego zrobiłam, że Bóg tak bezlitośnie mnie
      doświadcza.
      Pewnie nie poradziłabym sobie, gdyby nie wsparcie mojego mężczyzny.
      Okazał sie tak dojrzała, wrażliwą i mądrą osoba, że nigdy mu tego
      nie zapomnę. Pomógł mi stanąc na nogi, chociaż sam też cierpiał
      okropnie - przeciez to były także jego dzieci.

      Pamiętam, że przed Dniem Zadusznym byłam z mama na cemantarzu,
      zapaliłam świeczke pod krzyżem stojącym na środku cmentarza. Mama
      spytała po co - a mnie było potrzebne chociaz takie zamanifestowanie
      mojego smutku po stracie dzieci. tak... to były przeciez moje
      dzieci, które w marzeniach miały realne kształty, buzie, uśmiechy,
      głosy...

      Teraz jestem w 38 tc. Tamte smutne wspomnienia wciąż gdzies tam
      graja w duszy, ale zagłuszyła je radośc z tych kopniaków, wierceń i
      zgagi, które mi towarzyszą. Też bardzo sie bałam na początku, bo
      chorowałam na grypę i zapalenie zatok czołowych. Juz miałam w głowie
      scenariusz z pierwszej ciąży. Ale wszytko skończyło się sie dobrze -
      no w każdym razie jak dotąd wszytko idzie dobrze. Moja ciąża była i
      jest traktowana jako taka "specjalnej troski", ale juz czuje, ze nie
      do końca potrzebnie. Słońce znów zaświeciło.
      Wierzę, ze tak samo będzie w Twoim przypadku smile
      • sylwcia77 Re: Dwa razy los doświadczył mnie tak ciężko. 28.08.08, 10:05
        Przede wszystkim bardzo współczuję Tobie i wszystkim dziewwczynom,
        że Was to spotkało. Dobrze wiem, co przeżywałyście, bo mnie też to
        spotkało - 2 dni przed Wigilią Bożego Narodzenia w 2006 r. będąc w
        18 tc. dowiedziałam się, że mojemu synusiowi nie bije serduszko. NIe
        muszę Ci pisac, co wtedy przeżywałam - po prostu jakby ktoś wyrwał
        mi serce.. Później bardzo pragnęłam znów zajśc w ciążę, mimo iż mam
        już 5-letniego synka. Bardzo się bałam, zrobiłam wszystkie możliwe
        badania, żeby wykluczyc jakiekolwiek powikłania. Odczekaliśmy rok i
        udało się. Niestety nasze szczęście krótko trwało, bo kilka dni po
        pozytywnym teście nastąpiło samoistne poronienie. Zwątpiłam już, że
        kiedykolwiek jeszcze będę miała drugiego dzidziusia, a tu
        niespodzianka - w pierwszym cyklu po stracie znów zaszłam w ciążę!
        Dzisiaj leży obok mnie śliczna córeńka - ma już miesiąc - jest
        zdrowiutka i rozkoszna! Ciąża oczywiście nie przebiegła gładko -
        okazało się, że mam niedoczynnośc tarczycy, musiałam byc pod opieką
        endokrynologa i suplementowac hormony. Zdarzyło się też mega-
        przeziębienie i niestety nie obeszło się bez antybiotyku. Po drodze
        jeszcze ze 3 opryszczki wargowe, jakieś bakterie w szyjce macicy...
        Przez cały ten czas drżałam i strasznie bałam się o Maleństwo,
        jednocześnie starając się zachowac spokój. I udało się smile
        Także widzisz Kochana, wszystko jest możliwe, nie poddawaj się, bądź
        czujna, ale też nie zamartwiaj się za bardzo. Życzę Ci z całego
        serca, aby spełniło się Twoje marzenie!

        • etela8 Re: Dwa razy los doświadczył mnie tak ciężko. 28.08.08, 12:38
          sylwcia77-
          gratuluje corki! bardzo siee ciesze ze podjelam ten temat..naprawde
          nie spodziealam sie ze takie forum mzoe pomoc psychicznie! naprawde!
          dziekuje wszystkim dziewczynom!przynajmniej wiem ze nie jestem
          sama..i mozemy sie posdzielc zarowno smutkami jak i szczesciem!
          akurat ja jescze nie mamTEGO szczescia...ale napewno bede pisac jak
          u mnie sie potoczy...smile narazie miesiczka u mnie trwasmile ale..juz
          niedlugoooooooo!!!smilesmilesmilew kazdym razie piszcie dziewczyny! ...to
          jest nam potrzebne! wygadac sie! pzdr dla wszytkich

          ps.dzieki za post sylwcia77 pzdr!
          • sylwcia77 etela8 28.08.08, 13:37
            Sama dobrze pamiętam jak dla mnie ważne były posty dziewczyn, którym
            udało się po stracie, więc jeśli ja teraz mogę podnieśc kogoś na
            duchu, to zrobie to z wielką przyjemnością smile
            Ja również Cię pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego! Myślę, że
            limit niepowodzeń już wyczerpałaś, i teraz będzie już ok!
      • bweiher titerlitury 28.08.08, 12:14
        Kurde,kobieto,ja nie jestem z tych co płaczą gdy tylko coś je wzruszy,ale
        czytając Twój post łza zakręciła mi się w oku.
      • etela8 Re: Dwa razy los doświadczył mnie tak ciężko. 28.08.08, 12:33
        titerlitury - tez przezylas...tak to jest...dopiero wtedy rozumie
        jedna druga osobe kiedy podobna sytuacja ja spotka..ja Cie rozumiem
        doskonale!i wierez ze Twoj facet ci bardzo pomogł....i masz wilekie
        szczescie ze jest wlasnie taki ze umila Cie na duchu utrzymac
        itd...u mnie bylo podobnie...pewnego dnia (bo przeciez jakis czas po
        tym zreszta do tej pory jescze sie wspomni!)zarowno jemu jak i mi
        lza sie zakrecila...tym bardziej ze wiedzilam ze to chlopczyk jak
        wczesniej wspomnialam...z tego co napislas widac ze jestescie bardzo
        dobrzy ludziue....te swieczki na cmentarzu itd...takie zdareznie sie
        jednak przezywa..moim zdanie m prawdziwa kobieta tak przezywa! bo
        nie moge patrzec na te matki badz pszyszle matki co robia wszytsko
        aby zaszkodzic swoeim dzieciom!....Ciesze sie ze ci sie udalo w
        koncu! mysle ze ja tez kjiedys bede miala takie uczucie....smiledzieki
        za post pzdr
    • lilith76 Re: Obumarły płod i strach o drugie dziecko 28.08.08, 09:55
      Nie jesteś sama. Jest mnóstwo kobiet, które straciły dziecko. Mnie to spotkało w styczniu.
      Pierwsza ciąża jest niewinna i dziewicza, jedynym zmartwieniem jest czy to będzie chłopczyk, czy dziewczynka, i czy jak się urodzi pod koniec sierpnia to przyjmą do przedszkola. Potem widać jak te plany były trywialne.
      W ciąży po poronieniu jest od początku lęk i niemiłe myśli. Bo my wiemy jak łatwo stracić coś cennego, jak los potrafi być przewrotny.
      • etela8 Re: Obumarły płod i strach o drugie dziecko 28.08.08, 12:42
        lilith
        taka prawda ..dopoki malenstwo nie przyjdzie na swiat...kobieta jest
        w leku..itd...bo jak powiedzialas los jest przwrotny i wszytsko moze
        sie zdarzyc...ale trzeba byc dobrej mysli....
        pzdr
    • mimoooza Re: Obumarły płod i strach o drugie dziecko 28.08.08, 22:19
      Ja też mam za sobą poronienie zatrzymane, nasze pierwsze dziecko
      umarło w 14 tyg. ciąży w listopadzie 2005 r. Długo nie byłam
      psychicznie gotowa na kolejną ciążę, a w końcu, gdy się
      zdecydowaliśmy, udało się i teraz jestem w 21 tygodniu, jak na razie
      ciąża wręcz książkowa, a Maluch już nieźle kopie smile

      Strach będzie nam po takich przejściach towarzyszył już zawsze, ale
      jeśli czujesz, że jesteś gotowa, daj sobie szansę. Na forach
      znajdziesz mnóstwo kobiet, które po poronieniach szczęśliwie
      urodziły dzieci.
      • apolonina13 >etela 28.08.08, 23:02
        głowa do góry! zobaczysz,że będziesz się cieszyła dzieciaczkiemsmile

        jestem mamą dwóch wspaniałych dziewczynek-pierwszą zobaczyłam na usg w dniu
        kiedy powinnam rodzić pierwsze dziecko...żal i radość w jednym
        patrzę na nią i wiem,że gdybym nie straciłą pierwszego dziecka to by jej nie było...
        po pierwszym poronieniu(po 3mcach) miałam ciążę biochemiczną(objawy,pozytywne
        testy,badania z krwi potwierdzające,że jest ciąża itp-a ciązy brak)-tylko dzięki
        dobremu lekarzowi zdecydowaliśmy się na dziecko po kolejnych 3mcach-szybko ale
        wiem,że gdybym wtedy nie podjęła decyzji takiej to bym pewnie córek nie miała

        w kolejną ciąże zaszłam gdy córa miała ok.1,5 roku-urodziłam drugą piekną córęsmile

        aj wspomnienia wróciły...

        powodzeniakiss
    • ursz-ulka świeżo po ;( 29.08.08, 08:09
      Wczoraj wyszłam ze szpitala, przedwczoraj wywołali poronienie.
      Masakra.
      NIe mogę ani spać ani jeść.
      Cieszę się z tego, że mój chłopak był cały czas przy mnie - gdy sie
      zaczeły skurcze i po zabiegu. Opiekował sie mną, zmieniał wkłady,
      obmywał, przykrywał. Personel szpitalny wielce się nie przejmował,
      to było straszne. Gdyby nie chłopak, zostawili by mnie na łóżku z
      gołym dupskiem po zabiegu. Traktują to jak zabieg, a dla nas była to
      śmierć dziecka, podobno najgorsze co może sie człowiekowi zdarzyć.
      Liczymy na to,że czas wyleczy rany. Na razie ból jest nie do
      opisania.
      • mad-25 Re: świeżo po ;( 29.08.08, 08:30
        Przeżyłam poronienie samoistne w 7.t.c w zeszłym roku we wrzesniu to
        było okropne , że nie wspomnę o personelu szpitala, ale nie chcę
        tego już roztrząsać.

        Bardzo bałam się tego 7.t.c w nastepnej ciąży, teraz jestem w 12
        t.c. i wierzę że wszystko będzie dobrze, wciąż nie dopuszczam do
        siebie złych myśli a to pomaga, myślę o swoim maleństwie jak fika
        koziołki i sie pozytywnie rozwija.
      • etela8 Re: świeżo po ;( 29.08.08, 11:19
        świeżo po
        wiem co czujesz..ale czas zagoi rany tzn to zawsze bedziesz juz
        pamietac..ale to co czuje sie odrazu po...trzeba przezyc osobisice a
        nie z opowiadan bo tylko TA rozumie ktora to spotkalo...niech sie to
        zwie jak chce czy zabieg czy lyzeczkowanie itp...to bylo dziecko!!
        dopiero rozwijajace sie..ale tak powsrtaje zywa istota! i nie ma co
        sie przejmowac personlelem...wiem jak to jest..bo sama
        doswiadczylam..nbajpiewr babska kazaly krzytczec jak cos sie bedzie
        dzialo( bo etz dostalam najpiewr tabletke na poronien ie)a potem
        wrzeszczaly na mnie ze krzycze i ze poisciel poplamilanm! tazke
        takimi babskami nie trzeba sie przejmowac..one w danym momencie
        dodatkowo oslabiaja psychicznie ale po przeabaklizowaniu sa najmniej
        wazne! liczy sie osoba taka jak: partner zyciowy..rodzice...itp...a
        nie jakis personel! skoro trafil sie az tak niedobry i nieprzyjemny!
        Bol minie z casem jak pisalam wczesniej...ale bedzie wszystko
        dobrze...ja tez to przezylam i dziewczyny ktore pisza na forum i nie
        tylko....teraz jestem gotowa na dziecko...! mysle ze Ty tez z czasem
        bedzesz.!!! bvedzie wszystko dobrze!!pozdrawiam!
        • ursz-ulka Re: świeżo po ;( 31.08.08, 17:24
          Godzę się powoli z tym co się stało, choć to ciężkie. I cieszę, że
          moje dzieciątko dało mi mimo wszystko tak wiele pięknych chwil, tyle
          nadziei i marzeń. Że było choć trochę pod moim sercem. Nie zapomnę o
          nim do końca życia i będę je zawsze kochać mocno. Wiem, że da mi
          siłę, by pokochać drugie dziecko. Wiem, że ono chce być tak samo
          kochane jak te narodzone i zdrowe. Bo istniało, choć króciutko.
    • aniol_moj Re: Obumarły płod i strach o drugie dziecko 29.08.08, 11:37
      kochana jezeli jestes zdrowa i wszystko ok, nie bój sie i starajcie sie o
      dziecko, tak jak lekarz powiedział poronienia się zdarzaja wieeeelu kobietom. ja
      tez poroniłam, podejrzewali ciaze pozamaciczną, miałam łyzeczkowanie ze skutkiem
      ogromnego bólu, skurczy i rozpaczy. ale "zaryzykowałam" i teraz jestem w 26
      tygodniu ciazy, czekam na synka ale nie powiem ze juz sie nie boje, kazdy
      podejrzany znak budzi we mnie panike. ale pamietaj,ze jezeli nie spróbujecie i
      strach ogarnie cie do konca to wyobraz sobie ze przez własne tchórzostwo nie
      przytulisz dzidzia. Jezeli drugi raz sie cos stanie (odpukac) tzn ze do konca
      nie jestes zdrowa, albo istnieje jakis konflikt przez ktory twoj organizm
      odrzuca dzidzia i trzeba sie leczyc, trzymam wieeeelkie kciuki.
    • wiollinkach.pl Re: Obumarły płod i strach o drugie dziecko 29.08.08, 11:46
      Bardzo Bardzo współczuję wszystkim dziewczynom które straciły swoje
      maluszki.Wiem jak to boli bo mnie to spotkało w 2007r mój synek umarł w 22
      tygodniu ciąży to był szok.miałam już dość widoczny brzuszek czułam kopniaki
      mojego synka a tu nagle jak grom z jasnego nieba do dziś nie mogę się
      pozbierać.Tydzień trwało zanim mi wywołali skurcze potem 12 godzin akcja
      porodowa.Niema nic gorszego niż rodzenie martwego dziecka.Jak juz urodziłam
      lekarz zrobił mi łyżeczkowanie na żywca i nie pozwolił jęknąć bo czegoś tam nie
      słyszał.Gdyby nie to że nogi mi pasami przypieli to bym go skopała z bólu .Byłam
      w szpitalu 2 tyg potem pochowaliśmy naszego synka.Jestem teraz w 29 tygodniu
      ciąży ale wciąż się boję o każdy dzień bo najpierw prawie rok nie mogłam zajść
      potem odklejające się łożysko potem w 20 tyg skurcze parte jak do porodu i
      ciągle coś nie tak nie poddaje się jednak i wierzę że tym razem się uda MUSI
      Dziewczyny nie można się poddawać .Trzeba zwalczyć strach przed kolejną ciążą
      trzymam kciuki za wszystkich za siebie też.
      • yadrall Re: Obumarły płod i strach o drugie dziecko 29.08.08, 18:51
        Strasznie mi przykro,ze i Ciebie to spotkalo sad

        Niestety poronienia sie zdarzaja i stanowia jakies 30% wszystkich
        ciaz. WIec kazda z kobiet ma az 70% szans,ze donosi ciaze. I za
        kazdym razem losowanie zaczyna sie od nowa. Nie ma zadnej
        gwarancji,ze sie uda,ale i tak szanse,ze bedzie ok sa duze-30%.
        Dokladnie takie same jak u dziewczyny,ktora nigdy nie poronila.
        Gdzies spotkalam dane statystyczne,ze okolo 5% kobiet po poronieniu
        poroni ponownie,ale az 95% z tych dziewczyn w kolejnej ciazy bedzie
        szczesliwymi mami.
        I trzeba wierzyc,ze za kolejnym razem bedziemy w tej drugiej grupie.
        Inaczej to wszystko byloby bez sensu!
        Pozdrawiam serdecznie!!!

        I powiem Ci,ze nawet po 4 poronieniach mozna nadal miec odrobine
        nedzieji,ze tym razem bedzie dobrze smile
        • etela8 Re: Obumarły płod i strach o drugie dziecko 29.08.08, 22:32
          yadrall
          dzieki za post.mam nadzieje ze teraz byloby wszytsko jak nalzey!tak
          jak mowisz trzeba wierzyc ze bedzie dobrze i byc pozytywnie
          nastawionym do zycia...zobaczymy jak to sie potoczy
          wszystko...pozdrawiam Cie!
          • ewik_751 Re: Obumarły płod i strach o drugie dziecko 30.08.08, 22:19
            Lęk chyba zawsze będzie. I jak patrzę na na moje dwie córeczki to
            wiem, że każdego dnia będę się o nie niepokoić, ale jak sa na
            świecie to wiem, że moglę coś zrobić dla ich bezieczenstwa, a gdy
            dzidziuś jest w brzuszku to każdy dzień to oprócz radości ciągły
            niepokój.
            Ja też jestem z grupy tych po i w przejściach. Pierwsze poronienie w
            lutym 2000, potem kilka lat starań o dziecko, pierwsza córeczka w
            2004, druga w 2007, mieliśmy plany na trzecie dziecko, jednak było z
            nami tylko 11 tc. Przestało bić serduszko i jutro zabieg...
            Moja starsza córeczka już wiedziała o nowym dzidziusiu, często
            rysowała dla niego obrazki mówiąc, że jak się urodzi to będzie
            prezent. był rytuał całowania brzuszka-dzidziusia rano i na
            dobranoc. Już zaczęłam jej tłumaczyć, że czasem Pan Bóg zabiera
            dzidziusie z brzuszka mamy, daje im skrzydełka i odlatują do nieba.
            Ale słyszę, że ona chce żeby się urodził...
            I musimy być silne, bo zawsze mamy nadzieję, że będzie koleny raz i
            będziemy miały szanse przytulać nasze kolejne dzieci nie tylko w
            marzeniach.
            I chyba każda z nas ma w sobie tą siłę, jak w takiej piosence:
            "Wody nie ugaszą Jej, nie da zdławić się przez wiatr.
            Rzeki nie zatopią Jej a Jej żar to ognia żar.
            Jak śmierć jest Miłość, tak potężna jest.
            Jak śmierć jest Miłość, potężniejsza jest"
            • etela8 Re: Obumarły płod i strach o drugie dziecko 30.08.08, 22:45
              ewik
              dzieki za post. masz racje lęk po takim doswiadczeniu zawsze
              bedzie..taka prawdasad...Tobie gratuluje corek...caly cas czlwoeik
              sie niepokoi zreszta jak sie nie ma dzieci..pozniej jak maja przysjc
              na swiat ..pozniej jak zaczynaja dorastac a nawet gdy juz sa
              dorosłe! ale takie jest zycie!...i tzreba pozytywnie myslec
              bezwzgledu na wszystko..ja tez zaczynam tak myslec..bo inaczej szlo
              by zwariowac...ja mam nadzieje...ze kiedys zaznam...co to znaczy
              miec wlasne dziecko..to bedzie najszcesliwszy dzien w moim zyciu
              kiedy bede trzymac dziecątko w ramionach na obecna chwile niczego
              bardziej nie pragne powiem szczerze,,..mysle ze marzenie moje sie z
              czasem spelni....pozdrawiam serdecznie!
              • ewik_751 Re: Obumarły płod i strach o drugie dziecko 30.08.08, 23:03
                etela8
                zawsze warto mieć nadzieję. Ja mam koleżanki, które mają dzieci po
                wcześniejszych nawet 4 poronieniach.
                To fakt posiadanie dziecka, przytulanie to coś najpiękniejszego w
                życiu.
                najciężej się przeżywa chyba te pierwsze poronienia, bo to zawsze
                ten ogromny lęk czy się kiedyś uda?
                Mi przy obecnym doświadczeniu utraty dziecka jest o wiele łatwiej,
                bo mam przy sobie te dwie rozrabiarskie panny, które tak dają w
                kość, że człowiek nie ma czasu na rozpaczanie, czasem tylko uroni
                parę łez.
                Moja koleżanka po poronieniu mówiła, że ma w sypialni obraz Matki
                Bożej Karmiącej i że zawsze sobie wyobraża, że Maryja trzyma własnie
                jej nienarodzone dziecko i że jest ono pod dobrą opieką. Zawsze
                wiara jakoś pomaga przetrwać, bo zakłada ciągłość istnienia od
                poczęcia.
                Kiedyś w końcu spotkamy nasze wszystkie dzieciaczki smile

                Ja po poronieniu na pierwszą córeczkę czekałam prawie 4 lata,
                leczenie to koszmar. mieliśmy rózne diagnozy i niektórzy nie dawali
                nam szans na naturalne poczęcie, a jednak jedna z lekarek
                powiedziała, że szansa jest zawsze bo natura jest tak
                nieprzewidywalna, że często zdarzają się rzeczy niezrozumiałe
                medycznie, pozosatjące pod osłoną tajemnicy cudownej ludzkiej
                natury.

                życzę cudownych dzieciaczków i jak najmniej przykrych doświadczeń -
                choć one też powoduja, że pełniej przeżywamy potem swoje
                macierzyństwo, wiemy jaki to trud i jak cenny to dar.
    • an52 Coś Wam napisze :-) 31.08.08, 22:13
      "Dzieci nie odchodzą, zmieniają tylko swoją datę przyjścia na świat"

      - gdzieś to wyczytałam.... piękne prawda smile
      • ursz-ulka Re: Coś Wam napisze :-) 01.09.08, 10:49
        TAk. NIe odchodzą, są z nami.
        Tylko niektóre króciutko żyją i to wcale nie znaczy, że chcą by o
        nich zapomnieć. Też zasługują na szacunek. Chcą by pamiętać te
        krótkie chwile, kiedy były w naszych brzuszkach.

        Piszę to, bo usłyszałam, od pewnej kobiety, że nie mam co płakać za
        tym, przecież było malutkie...
        Przykre.
    • ruby11 Re: Obumarły płod i strach o drugie dziecko 01.09.08, 13:58
      Witam wszystki dziweczynysmile

      Doskonale wiem co przezywacie lub tez przezylyscie, mam 2 letnia
      coreczke, druga ciaze poronilam dokladnie w wigilie zeszlego roku w
      8 tyg. Strasznie to przezylam, byl to najgorszy dzien w moim zyciu.
      treaz jestem w 11tyg, w 9tyg dostalam jakiegos dziwnego plamienia
      wiec od razu pojechalam na pogotowie, okazalo sie ze na szczescie to
      nic powaznego. Od tego momentu kazdy dzien to strach o malenstwo,
      czesto chodze do toalety sprawdzac czy nie dzieje sie nic
      podejrzanego, mam w nocy koszmary i w ogole nie moge od siebie
      odpedzic zlych mysli. Staram sie jednak myslec pozytywnie i mocno
      sciskam kciuki zeby wszystko bylo dobrze, BO MUSI!!!! (ZA WAS
      WSZYSTKIE TEZ). Nastepne usg za 2 tygodnie. Sciskam mocnosmile
    • an52 Re: Obumarły płod i strach o drugie dziecko 01.09.08, 23:02
      ursz-ulka napisała "Chcą by pamiętać te
      krótkie chwile, kiedy były w naszych brzuszkach."
      i wróciły aniołki do nieba i wrócą w innym wygodnym dla siebie czasie
      smile))
      • etela8 Re: Obumarły płod i strach o drugie dziecko 02.09.08, 20:02
        dziewczyny! dzieki za wszytskie posty,ciesze sie ze ten temat
        dotyczy nas wielu i kazda z Nas ma cos do powiedzenia! wymieniajmy
        sie dalej swoimi ppogladami,sytuacjami itd...bardzo mi pomaga to
        forum dzieki!pozdr
        • ursz-ulka jest forum dla nas 03.09.08, 12:47
          może nie wszystkie wiedzą - jest forum dla nas:

          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=11916
        • o_ziolek Re: Obumarły płod i strach o drugie dziecko 03.09.08, 14:17
          Dziewczyny głowy do góry

          Ja poroniłam pierwszą ciąże w 8 tygodniu. To było w lutym 2005. Dokładnie
          pamiętam datę i pewnie nigdy tego nie zapomnę, tak już jest. Teraz, 3,5 roku
          później mam już prawie 2,5 - letniego synka Maciusia i czekam z niecierpliwością
          na drugie dzieciątko. Termin porodu mam na 10 października, tym razem córeczka.

          Moja lekarka powiedziała mi, ponad 3 lata temu, kiedy świat się zawalił, że tak
          już jest, że czasami tak się zdarza, czyli to samo co prawie każdej z nas, ale
          coś jeszcze, że skoro zaszłam w ciąże jeden raz, pomimo tego jak ona się
          zakończyła, to znaczy, że mogę zajść kolejny. I miała rację. Nie wiedziałam, czy
          będzie dobrze i przez cały czas miałam czarne wizje, ale się udało. W
          dzisiejszych czasach wiele dziewczyn nie może w ogóle zajść w ciążę, więc w tym
          całym koszmarze szukałam pozytywnej strony.

          Trzymam za Was kciuki, bo wierzcie, że się udaje i warto się starać.

          powodzenia
    • an52 Ogród dla zmarłych dzieci 04.09.08, 00:23
      Niedawno wróciłam z USA. Przy jednym z tamtejszych kościołów proboszcz
      urządził na kawałku trawika ogród poświęcony dzieciom nienarodzonym.
      Zadbany trawnik, piękne kwiaty, ławeczka a na niej troje przytulonych
      do siebie małych dzieci. To wszystko ogrodzone niskim płotkiem
      drewnianym. Można tam się pomodlić, położyć lub zasadzić kwiatek,
      uronić łzę.
      smile
      • peliza17 Re: Ogród dla zmarłych dzieci 17.09.08, 23:39
        Ja też mam grobek,piękny,marmurowy zadbany,z białobłękitnymi kwiatuszkami bo to
        jesteśmy winni naszemu 24 tyg.Gacjankowi...odszedł od nas...16.08
        2007/przestałam czuć ruchy/O pólnocy popędziłam do szpitala,nikomu nie chciało
        się zrobić usg o takiej porze,wmówiono mi że jest prawidłowe tętno i kazano
        podpisać zgodę na opuszczenie szpitala,nie mogłam spać,od rana szukałam kogoś z
        usg/moich 2 lekarzy prowadzących miało urlop/Dotarłam i usłyszałam,że serce jest
        w rozkurczu,synek nie żyje...nie potrafiłam dojść do auta,potem szpital i 5dni
        prowokacji porodu,16godzin takich skurczów,że traciłam świadomość,zero
        znieczulenia by nie zahamować akcji,ryczałam jak zarzynane zwierzę aż straciłam
        głos...rozrywanie szyjki na siłę aż urodził się synek,680g,32cm,piekny,różowy i
        ...martwy ale dzięki personelowi mogłam go pożegnać,dotkać,zrobić
        zdjęcia,pouczono o możliwości sekcji i pochówku,dzięki czemu nie był odpadem
        medycznym...lecz aniołkiem,którego czas jeszcze nie nadszedł.Najmądrzejsze wtedy
        zadnie usłyszałam od mojego wtedy 4letniego synka:mamusiu nie musisz się
        smucić,jestem ja,masz mnie a Pan Bóg da ci jeszcze
        dzieciątko,zobaczysz...Ryczałam jak bóbr,kilka miesięcy bałam się,że to depresja
        a ja mam kim się zająć,zbieranie się zajęło mi prawie rok.Tony badań,istna
        histeria w poszukiwaniu przyczyny,i nic.Stres zablokował mnie i 10 miesięcy
        bezowocnych starań az w maju się udało/choć miało prawo nic nie wyjść bo w
        styczniu 2007 miałam c.pozamaciczną i jajowód po zabiegu niedrożny akurat ten
        przy którym jajnik 10mc-y owulował/Cuda się też zdarzają!!!Jednak od początku
        coś nie tak/mięśniak,polip doczesnowy,niedoczynna tarczyca,hormony na
        podtrzymanie bo plamienia/udało mi się dojść do półmetka i znów coś co uważam za
        znak z nieba:dokładnie w dniu narodzin zmarłego synka,poczułam pierwsze ruchy
        maleństwa,które teraz noszę...Strach nie pozwalał mi oddychać,nie spałam w
        nocy,kupiłam detektor tętna by nikt mnie już nie oszukał i jestem spokojniejsza
        kiedy słyszę"małą lokomotywę"z tętnem ok.140,borykam się z złymi wynikami badań
        ale mam tyle nadziei,że chciałabym Was nią zarazić.W poniedziałek mam usg
        genetyczne,może poznam małego mieszkańca...Głowa do góry bo jak mawiał mój synek
        jak pragniesz PAN BOG CI DA mamusiu...czego WAM gorąco życzę
        • wiollinkach.pl Re: Ogród dla zmarłych dzieci 18.09.08, 07:47
          Peliza17 To piękne co powiedział Twój synek poraz kolejny zalałam się
          łzami....... Ta tęsknota za naszymi dzieciaczkami jest jadnak tak silna że nie
          da się bez wzruszeń .życzę powodzenia nam wszystkim
Pełna wersja