I jeszcze o serach w ciąży - pytanie:)

05.09.08, 16:35
Że pleśniowych z niepasteryzowanego mleka jeść nie można, to wiem. A
co z pozostałymi serami z takiego mleka? Chodził za mną cały dzień
mój ulubiony ser Comte, i już nie mogłam wytrzymać i wracając z
pracy wpadłam do sklepu, kupiłam i teraz siedzę nad nim i płakać mi
się chce, bo jest żółty i pyszny i jak wół pisze na opakowaniu z
niepasteryzowanego mleka.... I co ja mam teraz zrobić? Żółte, twarde
sery z niepasteryzowanego mleka można, czy nie?
    • titerlitury Re: I jeszcze o serach w ciąży - pytanie:) 05.09.08, 16:44
      Nie wiem, czy w sklepie znajdziesz jakikolwiek ser z
      niepasteryzowanego mleka... Poczytaj etykiety - ja tak zrobiłam i
      zapewniam Cię, że nawet te drogie i nawet te tzw twarogowe są z
      pasteryzowanego. Przeczytaj tę etykietę jeszcze raz. Poza tym
      jeszcze powtórze co powiedział na temat serowej paniki mój lakarz,
      kiedy go o to zapytałam: "a czy słyszałas o tym, by we Francji
      rodziło sie jakos dużo mutantów?" (we Francji spozywa się w
      wiekszości sery robione z mleka niepasteyzowanego, zarówno
      plesniowe, jak i nieplesniowe, i z pesnościa dziwewczyny tam
      mieszkające potwierdzą, ze jakies wyjatkowej patologii wśród
      noworodków nie ma). Jedz co chcesz, tylko wódki nie pij i z niczym
      nie przesadzaj wink Czyli po prostu zachowuj sie normalnie! smile
      • postka Re: I jeszcze o serach w ciąży - pytanie:) 05.09.08, 16:52
        na opakowaniu pisze jak nic "Francuski ser twardy wyprodukowany z
        niepasteryzowanego mleka krowiego". Skład: mleko, bakterie
        fermentacji mlekowej, podpuszczka (???), sól. No ser we Francji
        wyprodukowany...

        Tej wersji ze zdrowymi, francuskimi dziećmi się będę jak pijany
        płotu trzymać, bo nie wytrzymałam, otworzyłam i pożarłam spory
        kawałek... Mniam...
        • olik1980 Re: I jeszcze o serach w ciąży - pytanie:) 05.09.08, 17:06
          A wiedziałaś o tym, że listeria może pojawić się też na zwykłym, żółtym serze,
          który leży w lodówce dłużej niż 48h? Ja wiem a i tak zdarza mi się zjeść i jakoś
          się nie martwię. No ale ja to dziwna jestem bo mam 3 koty i ich nie oddałam z
          powodu ciąży wink
          • postka Re: I jeszcze o serach w ciąży - pytanie:) 05.09.08, 17:12
            no ja koty mam dwa i też w życiu nigdzie pyszczków moich nie oddamsmile
            Zresztą po pierwszych badaniach krwi się bardzo zdziwiłam, bo się
            okazało, że toksoplazmozy nie przechodziłam - a jestem kocią mamą i
            sporo sierściuchów przez nasz dom się przewinęło przez ostatnie parę
            lat.
            • olik1980 Re: I jeszcze o serach w ciąży - pytanie:) 05.09.08, 17:19
              Też nigdy tokso nie miałam, koty zbierałam z ulicy od zawsze, te które mam teraz
              są u mnie od 5-2 lat i nie wychodzą na zewnątrz więc nie mam zamiaru tokso się
              martwić.
              • majcikg Re: I jeszcze o serach w ciąży - pytanie:) 05.09.08, 17:44
                Odsetek zakażeń toxo od kotów jest najmniejszy. Jestem Waszym
                kontrprzykładem - w życiu nie miałam kontaktu z kotami poza
                pogłaskaniem sierściucha u znajomych i co - wyniki toxo pozytywne.
                No ale jestem mięsożerna, uwielbiam tatary, metki i całe to świństwo
                typu niedopieczona wątróbka, którego normalny człowiek do ust nie
                weźmie big_grin
                -------------------
                babystrology.com/tickers/baby-ticker-glass.swf?parent=Maja&year=2009&month=01&day=16&babycount=1
                • hanalui Re: I jeszcze o serach w ciąży - pytanie:) 05.09.08, 23:38
                  majcikg napisała:
                  > wyniki toxo pozytywne.

                  Wiele krajow nie robi badan na toxo kobietom w ciazy bo badania
                  daja duzym % falszywie pozytywne wyniki.
                  • majcikg Re: I jeszcze o serach w ciąży - pytanie:) 07.09.08, 21:39
                    Wystarczy zrobić dodatkowo badanie na awidność. U mnie zamknęło
                    problem - awidność wysoka, do zakażenia doszło przed ciążą, nie ma
                    problemu. Tylko trzeba trafić do dobrego specjalisty, bo dwóch
                    ginekologów ładowało we mnie Rovamycynę. A lepiej chyba zrobić
                    badania niż później pluć sobie w brodę i leczyć dziecko na wrodzoną
                    toksoplazmozę.
                    ale to nie na temat..
            • deodyma Re: I jeszcze o serach w ciąży - pytanie:) 08.10.08, 10:49
              ja tez nie przechodzilam toksoplamozy a przeciez od urodzenia
              wychowywalam sie z kotami i do 31 roku zycia, mialam z nimi do
              czynieniasmile bedac w ciazy, jezdzilam do mojem mamy, ktora ma w domu
              3 koty. jeden z nich ma dzis prawie 18 lat, spalam z kotami,
              zmienialam im piach w kuwecie, mylam je i jestem zdrowasmile zadnego
              chorobska nie mialamsmile
    • exotique Re: I jeszcze o serach w ciąży - pytanie:) 05.09.08, 17:41
      mozesz, sery twarde i poltwarde maja inna metode starzenia, dopytywalam sie, bo
      sery to glowne moje pozywienie podczas ciazy.
      niepasteryzowany np robleszon tez wcinam- tyle ze z piekarnika. poddany obrobce
      cieplnej jest ok.
      Parmezan tez robiony z niepasteryzowanego- a nie widzialam we Wloszech ani
      jednej ciezarnej, ktroa by sobie odmowila smile

      Teraz wysyp na nowo jest serow miekkich z niepasteryzowanego mleka. Przynajmniej
      w szwajcarii gdzie mieszkam i we francji gdzie bardzo czesto bywam.

      Pozdrawiam i smacznego
      • osa551 Re: I jeszcze o serach w ciąży - pytanie:) 07.09.08, 22:06
        Ale Ci zazdroszczę, jak tam mieszkałam to na zmianę sery francuskie i
        szwajcarskie były moim pożywieniem. A do Gruyere tylko jakieś pół godziny drogi
        samochodem ....... mniam.
    • titerlitury Zapraszam do zabawy 05.09.08, 18:59
      sprawdźcie ile przypadków listeriozy rocznie odnotowuje się w
      Polsce, i porównajcie np do liczby zgonów ciężarnych w następstwie
      wypadków drogowych. Idąc tym tropem ciężarna NIGDY nie powinna
      wsiadac do samochodu, pod żadnym pozorem!





      podpowiedź: w Polsce rocznie wykrywa sie średnio 22 przypadki
      listeriozy, niestety nie znalazłam danych dotyczących ciężarnych
      poszkodowanych w wyniku wypadków, ale biorąc pod uwage skale
      zjawiska dość łatwo wyobrazic sobie, że tych przypadków jest
      zdecydowanie więcej, nawet licząc, na podstawie odestka ciężarnych w
      całej populacji. Wtedy mozna obliczyć liczba poszkodowanych w
      wypadklach x %kobiet ciężarnych w polulacji, myslicie, zę to będe 22
      ososby????
      • malwes Re: Zapraszam do zabawy 05.09.08, 20:05
        Titelitury - te statystyki nie są miarodajne niestety po te wykryte
        przypadki to tylko malutki % infekcji listerią. U osób zwykle
        przebiega ona lekko, bez powikłań i objawami przypomina
        przeziębienia. Przechodzi ją mnóstwo osób i nie ma potrzeby bawienia
        się w jej diagnozowanie - nie jest zwykle groźna o ile nie jest się
        akurat w ciąży...
        • titerlitury Re: Zapraszam do zabawy 05.09.08, 21:31
          Malwes, powtierdzasz tym co piszesz tylko to, ze te statsytyki mają
          sens, bo nawet jeśli te 22 przypadki rocznie dotyczą tylko i
          wyłącznie ciężarnych, żadnych innych chorych, to porównując to ze
          statystykami dotyczącymi wypadków samochodowych, byloby znacznie
          rozsądniej unikac wsiadania do samochodów, niż spozywania
          niepasteryzowanego mleka smile
      • goblin.girl Re: Zapraszam do zabawy 08.09.08, 11:27
        nie wiem, czy ktos bierze poprawke na to, ze większosć badan nt. listeriozy u
        ciężarnych to są badania amerykańskie, a wiadomo,ze Amerykanie mają hopla na
        punkcie przetwarzania i sterylizacji żywnosci daleko większego, niż przewidują
        nawet normy unijne. Zatem, jeżeli badania dotyczą amerykańskiego społeczenstwa,
        to nie bez znaczenia moze byc fakt, ze kobiety tam mają dużo mniej okazji do
        styczności z bakteriami i daleko mniejsza odporność. Czyli - co nie rusza
        Francuzki, u Amerykanki może spowodowac zakażenie, co by tłumaczyło brak
        komplikacji spowodowanych listeriozą we Francji i brak histerii na ten temat
        tamże. Tak sobie gdybam tylko, bo nie chce mi się sprawdzać literatury, ale moim
        zdaniem teoria ma sens.
    • elza78 co wy z tymi serami hehe :DDDD nt/ 05.09.08, 22:42


      • titerlitury kolejna szalona fobia ciążowa! ;) n/t 05.09.08, 22:45
    • elza78 Re: I jeszcze o serach w ciąży - pytanie:) 05.09.08, 23:40
      sery rzadza hehe
      lepiej p[atrzcie ile aspartmu wypijacie w soczkahc codziennie wink
      • ursz-ulka Re: I jeszcze o serach w ciąży - pytanie:) 08.10.08, 10:43
        up
    • emigrantka34 Re: I jeszcze o serach w ciąży - pytanie:) 07.09.08, 21:19
      Mieszkam we Francji i sery uwielbiam i bylam bardzo nieszczesliwa,
      ze nie moglam ich w czasie ciazy jesc. Chociaz niecalkowiecie - te z
      pasteryzowanego mleka jadlam, a i czasem zjadalam sobie pysznego
      brie lub cos w tym guscie. Listerii nie dostalam, tylko nie jadlam
      skory. Takze od czasu do czasu mozna zaryzykowac....
    • habibeti Re: I jeszcze o serach w ciąży - pytanie:) 08.09.08, 12:08
      dziewczyny, gdyby tak do wszystkiego sie stosowac to by czlowiek zwariowal. nie
      pije nie pale, jem duzo warzyw, ale nie moge sobie odmowic: sera koziego
      dojrzewajacego (jem w Polsce, ale czesto bywam we Francji), szynki suszonej typu
      Serrano (mniam, mniam), wedzonego lososia (to niby surowa ryba), jajek na
      miekko, a w wakacje we Wloszech, jadlam 2 razy dziennie owoce morza. Gdybym
      przestala to wszystko jesc, to bym chyba a glodu umarla...
      • emigrantka34 Re: I jeszcze o serach w ciąży - pytanie:) 08.09.08, 16:49
        akurat jezeli chodzi o owoce morza, to powinno sie je jesc w ciazy
        jak najczesciej - oczywiscie gotowane, pieczone, nie surowe.
        Krewetki i inne "gady" jadlam codziennie, przy czym swieze -
        kupowane zaraz po polowie. niestety w polsce swieze jest
        niedostepne. natomiast nie polecam zadnej ciezarnej jedzenia
        surowego sea food'u, bo jednak mozna podlapac bakterie i sie ciezko
        zatruc (co mi sie zdarzylo przed ciaza na szczescie).
    • deodyma Re: I jeszcze o serach w ciąży - pytanie:) 08.10.08, 10:45
      bedac w ciazy jadlam sery i nie patrzylam na to, czy mi wolno, czy
      niesmile przeciez nie jadlam ich tonami. jadlam tez ser mozarella,
      ktory ponoc, jak sie potem okazalo, byl tam czyms skazony. no i co?
      zyje i mam sie swietnie a moje dziecko, zdrowe i bawi sie teraz
      beztrosko z naszym psemsmile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja